fbpx

Od A do Zo: alfabet legendarnego Alonzo Mourninga

36

Gdybym zapytał o najlepszego centra wywodzącego się z uniwersytetu Georgetown, agresywnie blokującego środkowego grającego z numerem 33, to pewnie (pasjonujących się NBA boomerów) wskazałaby na… Patricka Ewinga. Jednak nie o nim jest dzisiejszy tekst. Ewing (za sześć dni 60. urodziny!) nie ma bowiem na swoim koncie mistrzowskiego pierścienia NBA, ani nagród Obrońcy Roku. Nie był też nigdy najlepszym blokującym ligi (chociaż i 4.0 bloków w jednym sezonie notował). Te wszystkie rzeczy może sobie odhaczyć jego 8 lat młodszy kolega, wywodzący się z tej samej uczelni Alonzo Mourning, czyli popularny Zo.

Zo przyszło grać w erze wielkich centrów. W czasie swej kariery przepychał się pod koszem z takimi graczami jak Hakeem Olajuwon, Shaquille O’Neal, David Robinson czy wspomniany Ewing. I choć był od nich niższy i lżejszy, należał do pierwszego garnituru ligowych środkowych. Już jako nastolatek był topowym rekrutem w kraju, wyprzedzając w 1988 roku takie nazwiska jak Christian Laettner, Shawn Kemp, Billy Owens, Rick Fox czy Malik Sealy. Później, czy to na uczelni czy już na zawodowstwie, ten stan rzeczy jeszcze potwierdził. Oto muskularny Zo i jego alfabet, zapraszam.

#A jak Atletyczny

Jedno z pierwszych zdjęć, na jakie trafia się przeglądając internet w poszukiwaniu informacji o Mourningu to słynny obrazek z bitki z Charlesem Oakleyem, gdy Jeff Van Gundy uczepił się nogi Mourninga, niczym rzep psiego ogona. Mourning był przeraźliwie silny, a świadectwo temu da każdy, kto go w akcji oglądał. Był Benem Wallacem przed Benem Wallacem, był OG. Czy to na uczelni, notując po pięć czap na mecz, czy to w NBA, zdobywając tytuł DPOY w 1999 i 2000 roku.

#B jak Bulldog z Georgetown

Pisałem wcześniej, o oferty stypendialne nie musiał się obawiać. Jego trener z ogólniaka, Billy Lassiter, trzymał wszystkie przychodzące listy rekrutacyjne w wielkim pudle, aż w końcu przestał je nawet otwierać. Zo ostatecznie wybrał Georgetown, gdzie spędził pełne cztery lata. Podobnie jak jego wielki uczelniany poprzednik, Pat Ewing, również zakładał t-shirt pod trykot.

#C jak Charlotte

Pierwszy klub Mourninga w NBA, gdzie przez trzy sezony tworzył pamiętny skład z Larrym Johnsonem i 159-centymetrowym Muggsy Boguesem. Wsparcie mentorskie płynęło zaś od Herseya Hawkinsa, Della Curry’ego czy będącego u schyłku kariery Roberta Parisha (szesnaście lat różnicy). Charlotte było młodym klubem i bardzo odpowiadało Zo. Dołączyli do ligi ledwie cztery sezony przed jego przyjściem i nigdy jeszcze nie grali w playoffs. Mourninga od razu rzucono na głęboką wodę, trener Alan Bristow oznajmił, że będzie starterem. Wywiązał się z tej roli znakomicie, notując średnio 21 punktów, przeszło 10 zbiórek oraz trzy bloki jako rookie.

#D jak draft

Jeśli w historii środkowych Georgetown Mourning jest drugi za Ewingiem, to w drafcie oglądać musiał plecy innego centra. Z numerem pierwszym w 1992 roku Orlando sięgnęli bowiem po Shaquilla O’Neala, a wybierające po nich Charlotte zdecydowało się na Mourninga. Z tamtego rocznika pochodzą również Christian Laettner, Robert Horry, Jim Jackson, Malik Sealy czy Latrell Sprewell.

#E jak easy money

Jak mówię, Mourning rozstał się z Charlotte po trzech latach, ale pominąłem okoliczności. Poszło o pieniądze i “brak szacunku”. Klub zaproponował mu przedłużenie opiewające na jedenaście milionów, co rozminęło się z oczekiwaniami agenta zawodnika. David Falk oczekiwał 15 milionów dla Zo. Mourning wiedział, że jest tyle wart na wolnym rynku, ale podkreślił, że jest oddany Charlotte i przyjmie 13 milionów. “Nikt nie jest wart takich pieniędzy” – usłyszał nim dobrze skończył zdanie i to był koniec jego przygody z Szerszeniami. W listopadzie 1995 roku posłano go do Miami za Matta Geigera.

#F jak Family issues

Gdy Zo przyszedł na świat w 1970 roku, w Norfolk (5 godzin samochodem na wschód od Charlotte) jego rodzice byli jeszcze nastoletni. Nie do końca radzili sobie z budowaniem podstawowej komórki społecznej. W wieku dziesięciu lat Alonzo trafił do domu dziecka. Stamtąd, już po rozwodzie rodziców w 1983 roku, do rodziny zastępczej. Jego opiekunem prawnym została niejaka pani Threet, z którą młody nawiązał bardzo dobrą relację. Miał kontakt z biologiczną mamą, która odwiedzała go u pani Threet i tak się to jakoś toczyło. W tym czasie Zo miał już pod 15 lat i coraz głośniej robiło się o jego talencie koszykarskim.

#G jak gwiazda

Pierwszy kontakt z zorganizowanym basketem Zo zaliczył w wieku 12 lat. Ojciec wysłał go na letni obóz. Gdy tamtejszy trener (Paul Webb) zobaczył Mourninga, od razu “wyczuł pismo nosem”. Prócz siły i warunków fizycznych Zo miał też ADHD i związany z nim nadmiar energii, który znajdował swe ujście na boisku. W barwach licealnego Indian River notorycznie łamał obręcze, o czym rozpisywała się lokalna prasa.

W Norfolk nie było żadnych “ważniejszych” drużyn zawodowych, więc media koncentrowały się na licealistach. Wiele rozgłosu Zo zyskał dzięki udziałowi w rozgrywkach AAU i campach takich jak Five Stars, czy AAU Camp w Las Vegas. Było o chłopaku coraz głośniej. Uczelnie prześcigały się w rekrutacji, Zo skłaniał się ku Maryland, gdzie ciągnęła go legenda Lena Biasa. Niestety dla Maryland, zostali oni oskarżeni o nielegalne praktyki w rekrutacji i odsunięci na pewien czas od rozgrywek NCAA, przez co Mourning musiał wybrać inną uczelnię. Tak trafił do Georgetown.

Tragedie NBA: jak skończył prototyp LeBrona oraz Pan “4 bloki na Jordanie”

#H jak highlight reel

Tradycyjnie, przy każdym alfabecie podglądamy najważniejsze, najbardziej pamiętne akcje w karierze zawodnika. Polecam zwłaszcza lubiącym twardy, energiczny basket przepełniony pasją i zadziornością:

#I jak illegal business

Na uczelni Georgetown Zo szybko skumał się z kręcącym się wokół drużyny Rayfulem Edmondem. Bujał się z jego ekipą, grał w organizowanych przez niego rozgrywkach letnich i… dobrze bawił, gdyż w ekipie Rayfula nie brakowało nigdy pieniędzy, chętnych dziewczyn i imprezowych nastrojów. Być może lampka ostrzegawcza powinna była zapalić się młodemu dużo wcześniej, ale stało się to dopiero gdy na trening zawitali agenci DEA.

Rayful był bowiem szychą w mafijnym świecie handlarzy narkotyków, znajdował się pod obserwacją FBI. Mourning dostał burę od trenera Thompsona, który odbył również rozmowę z samym Rayfulem. Ich relacje ustały, ale po jakimś czasie wypłynęły ponownie. Mourning był przesłuchiwany w procesie Rayfula. Po latach okazało się, że wizyta DEA na treningu to była ustawka, zagrywka trenera. Najważniejsze, że skuteczna, bo udało się Mourningowi wywinąć z tych układów.

#J jak Jersey Number

Numer na koszulce. Przez całą karierę Alonzo występował z numerem 33 na piersi. Tak w Georgetown jak i w Charlotte, Miami czy New Jersey (Nets). Do tej pory ten sam numer nosiło 244 zawodników NBA, w tym takie sławy jak środkowi Kareem Abdul Jabbar, Patrick Ewing, do tego legendy pokroju Larry’ego Birda, Granta Hilla czy Scottiego Pippena. Myślę jednak, że można z pełną odpowiedzialnością powiedzieć, że bohater tego artykułu, jak każdy z wymienionych w tym akapicie, napisał własną historię tego jerseya.

#K jak kidney, czyli nerka

Z powodu choroby nerki kariera Zo w NBA była zagrożona. W listopadzie 2003 roku jego rodzina informowała, że kariera zawodnika dobiegła końca. Cudem znalazł się jednak dawca, jego kuzyn Jason Cooper i już 19 grudnia dokonano przeszczepu. Zawodnik wrócił na parkiet, ale już w zmienionych barwach. W 2003 roku jako wolny agent podpisał kontrakt z New Jersey Nets.

#L jak last game

Alonzo Mourning debiutował w lidze dokładnie 13 listopada 1992 roku. Swój ostatni mecz rozegrał natomiast 19 grudnia 2007 roku. Miał wówczas 37 lat i 314 dni. Jego pożegnalny sezon gwałtownie skróciła kontuzja kolana. Jak zawsze skakał do bloku licząc na zatrzymanie rywala, ale spadając nieszczęśliwie się poślizgnął. Wkrótce okazało się, że uszkodzeniu uległa rzepka i nie może chodzić. Heat wezwali sanitariuszy, którzy pospieszyli z pomocą. Twardziel Zo odmówił jednak posadzenia na wózku inwalidzkim. Ciężko kulejąc zwlókł się z parkietu po raz ostatni, ale zrobił to o własnych siłach.

#M jak mistrzostwo…

Upragniony pierścień wywalczył z ekipą Miami Heat w czasach, gdy nie był już jej podstawowym środkowym, a zmiennikiem tegoż samego Shaqa O’Neala. Grał jednak we wszystkich spotkaniach serii finałowej, w decydującym spotkaniu numer sześć zdobywając 8 punktów, 6 zbiórek i aż 5 bloków! A to wszystko w nieco ponad jedną kwartę na parkiecie. Pamiętny był to finał. Mark Cuban do dziś nie przebolał tego prowadzenia 2-0 w serii, ale było już o tym w alfabecie Dirka, więc nie będziemy się powtarzać.

#N jak Nets

Trzeci klub w karierze Zo, ale pierwszy w barwach którego miał występować po powrocie do ligi po transplantacji nerki. Sezon 2003/2004 przerwała konieczność przeszczepu. Zanim poszedł pod nóż rozegrał jedynie dwanaście spotkań. Zo bardzo chciał odzyskać dawną pozycję, więc wraz ze swoim trenerem wylewał siódme poty chcąc wrócić w chwale w rozgrywkach 2004/2005. Rezultat był taki, że ważył pod 120 kg (dwanaście więcej niż przed operacją).

Przy czym próżno było szukać u niego fałdek tłuszczu. Wyżyłowany był jak silnik w starym civicu. Plan, by obudować swe organy wewnętrzne pancerzem z mięśni, został zrealizowany w stu procentach. Koniec końców w Nets bawił jednak krótko, nie mógł się przyzwyczaić do nowych warunków. Zaczął się trochę narowić i posłano go do Toronto, w słynnej wymianie za Vince’a Cartera. Ogółem, na przestrzeni dwóch lat rozegrał w Nets 30 meczów, notując średnie na poziomie 9.4 punktów 5.4 zbiórek oraz 1.6 bloków.

#O jak olimpiada

Jako członek Team USA zdobył złoto w Sydney, będąc trzecim strzelcem w drużynie ze średnią 10.2 punktów. Więcej rzucali tylko Vince Carter i KG. Kadra USA zakończyła turniej z bilansem 8-0, a do historii przeszedł “dunk de la mort” autorstwa VC.

#P czyli “Plaque”

Pamiątkową tabliczkę w Springfield, gdzie mieści się koszykarska Galeria Sław, Mourning odsłonił w roku 2014. Wśród innych uhonorowanych na tamtej ceremonii osób znalazł się m.in. legendarny Mitch Richmond i litewski magik Sarunas Marciulionis (polecam artykuł o nim na stronie, mega filmowa historia).

Najlepsze, najbardziej niesamowite w tej całej ceremonii jest to, że mam świadomość wszystkich przeszkód, jakie musiałem pokonać, żeby tu dziś stanąć. To czyni ten dzień jeszcze bardziej nadzwyczajnym [Alonzo Mourning]

#Q jak quote, czyli cytat

Życiowa filozofia według Zo:

Trudne czasy przemijają, twardzi ludzie trwają dalej. Mierzyłem się z wieloma trudnościami, wielu z nas ma to za sobą, lub przez coś przechodzi, ale wiem jedno, tak nie będzie zawsze, przetrwamy to. [Zo]

#R jak Raptors

Wspomniałem wcześniej, że Mourning trafił do Raptors w wymianie za Vince’a Cartera, ale jeśli nie przypominacie go sobie w kanadyjskim fiolecie, to dlatego, że nigdy tam nie zagrał. Mourning ani myślał grać o pietruszkę w barwach Raptors i odmówił podjęcia współpracy. Kilka lat wcześniej to samo uczynił weteran Charles Oakley. Obaj byli charakterni, ale Oaka udało się jakoś spacyfikować i spędził w Toronto trzy sezony, a z Mourningiem rozwiązano umowę po niespełna dwóch miesiącach.

#S jak sukcesy

Do największych sukcesów w karierze Zo, oprócz wspomnianego pierścienia w 2006 roku, miejsca w Galerii Sław i złotego medalu z Sydney należą:

  • siedem powołań do All-Star Game
  • dwie statuetki Defensive Player of The Year
  • dwa powołania do All-NBA (First i Second)
  • dwukrotne powołanie do All-Defensive First
  • podwójna korona króla bloków

#T jak teammates

Jeden akapit chciałbym poświęcić kolegom Alonzo. Wspomniałem wcześniej o składzie Charlotte z Johnsonem, Boguesem i Currym. W Miami do tych najbardziej rozpoznawalnych należeli Tim Hardaway, Jamal Mashburn, Dan Majerle, PJ Brown. W drugiej zaś kadencji oczywiście Shaq, Dwyane Wade, Udonis Haslem, Jason Williams, Antoine Walker i Gary Payton.

#U jak Uczelnia

Wspominałem już o Georgetown, gdzie spędził pełen czteroletni cykl. Jako senior notował średnie wynoszące 21.3 punktów 10.7 zbiórek oraz 5 bloków na mecz. “Niestety” ksywka “Hoya Destroya” była już w Buldogach zajęta przez Ewinga, więc na tę okoliczność dorobił się Mourning swojej: “Hoya Paranoya”. Przy 160 blokach zaliczonych w 32 meczach ostatniego sezonu przeciwnikom faktycznie musiał się śnić po nocach.

#W jak “wyróżnienie”

Nie napisałem jeszcze o jednym wyróżnieniu, jakie spotkało Mourninga. Otóż 30 marca 2009 roku Miami Heat zastrzegli jego #33. Został on pierwszym zawodnikiem tej organizacji, który dostąpił tego zaszczytu.

#X jak X-factor

Co czyni z Mourninga gracza wyjątkowego? Przede wszystkim jego nastawienie psychiczne (mindset), którego nie dawało się w pełni kontrolować, a jedynie czasowo okiełznać. Był jednym z największych walczaków, jacy stąpali po parkietach NBA. Nie stronił od kontaktu fizycznego, ale kiedy się zagotował, pałał żądzą mordu i wylatywał z boiska w mgnieniu oka. To była jego pięta achillesowa, jeśli ktoś był wystarczająco odważny (lub szalony) mógł to wykorzystać…

#Y czyli “you”

Jak Ty wspominasz grę Zo na parkietach NBA?

#Z jak Zo

Pisząc o Mourningu kilkakrotnie już w tym artykule nazywałem go Zo, od ksywki, którą nosił, lub może bardziej adekwatnie “skrótu imienia”. Alonzo to jedna z wersji imienia Alfons, więc Zo to po naszemu “Fons”. I tą błyskotliwą uwagą pozwolę sobie zakończyć ów wpis, hehe. Do przeczytania!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

36 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bójkę Zo zaczął z Larrym Johnsonem, byłym “kumplem” z Hornets, z którym nie miał raczej najlepszych relacji. Oak znalazł się tam tylko dlatego, że od tego właśnie był Oak. Od bycia twardym, charakternym gościem. Podobnie jak Zo

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Skakał chłop do każdego możliwego bloku, przez co wielu brało go na poster ale zablokował wszystkich kozaków nie raz:-)

    (16)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest też bardzo inteligentny, po skończeniu kariery angażował się w propagowanie czytelnictwa. Skończył socjologię. Od shaqa zbierał baty i choć jest bardziej utytułowany niż Ewing, repertuar ofensywny miał dużo skromniejszy. Na pewno na uwagę zasługuje jego talent do bloków przy zaledwie 208 cm wzrostu, a to ile bloków zdobywał w przeliczeniu na 36 minut w 2 ostatnich sezonach w Miami to jakiś kosmos. Wracając do Shaqa, gdyby choć raz doprowadził się do takiej formy, jak Zo, to chyba byłby jak Celtic i Rangers w szkockiej lidze 😉

    (11)
  4. Array ( )
    Big Fundamental 30 lipca, 2022 at 22:28
    Odpowiedz

    Btw . Jaka była rozpiętość ramion ZO przy wzroście 208 cm?? Bo nigdy jakoś takie info nie wpadło mi w ucho…

    (1)
    • Array ( )

      Internety twierdzą że 229, co rzeczywiście tłumaczy jego zamiłowanie do bloków.

      (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    W jak wingspan 😉
    Przy wzroście 208cm miał rozpiętość ramion 229cm
    Pewnie to jeden z czynników który spowodował że potrafił tak świetnie blokować rzuty, myślę że warto zaznaczyć ten fakt bo to dość istotne dla graczy w obronie

    (11)
    • Array ( )

      To jest przypadłość wielu dobrych obrońców niższych od konkurencji, że mają sporo większą rozpiętość niż wysokość. Draymond Green i Kawhi Leonard, ponad 220 rozpiętości i niespełna 2 metry wysokości, Gobert ponad 230 rozpiętości, Rondo 206 rozpiętości przy wzroście 185, i można tak wymieniać w nieskończoność.

      Graczy w NBA, którzy jak typowy człowiek mają mniejszą rozpiętość niż wzrost na palcach jednej ręki można policzyć, przykładem takim był np. Yao Ming, 229 wzrostu i 226 rozpiętości 🙂

      (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Jakiś sentyment po latach ma się do tych graczy. Nie kibicowalem mu nigdy a czytało się to z taką przyjemną nutką nostalgii.

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    W czasach wielkich centrów był jednym z najmniejszych (nie mówię o mięśniach) ale chyba największym Walczakiem. Akeem, Ewing, Shaq, Robinson moze i mieli większy talent ale Zo miał to coś.

    (8)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ehh moje ulubione #33. Obu lubiłem ale uwielbiałem GH. Po tej akcji Grant został moim herro 4 ever, Zo coś tam prowokował w meczu Granta że mięczak itd, później zaczepka siłowa i o dziwo Hill położył tego wyższego i silniejszego konia, a chwile później cross na Danie M i poster na Zo…best play ever.

    (8)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Super artykuł!
    Aż się łezka w oku zakręciła.
    Podobnie jak kolega z góry, czekam na Larrego Johnsona.

    Pozdr dla fanów Bostonu i PMB!

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za art. Kawał gracza. Miałem piłkę Wilsona z Mourningiem. Kupioną w Poznaniu na ul.Podgórnej, był tam kiedyś sklep sportowy. Ktos pamięta? BLC? Był to może 96 – 97r. Gdyby Shaq miał jego etykę pracy, to rekord Jabbara dawno byłby pobity.

    (4)
    • Array ( )

      A nie chodzi ci przypadkiem o sklep w “białym pasażu” na rogu św. Marcina ? Pamiętam jak stały tam Reeboki Shaq’a w oryginalnym rozmiarze jego stopy 😉

      (0)
    • Array ( )

      Nie, ten w którym kupiłem piłkę był na Podgórnej. Nie wiedziałem, ze był to sklep Kijewskiego. Ten na rogu tez pamietam. Piona Panowie!

      (0)
    • Array ( )

      Kijewski to chyba miał sklep na Krakowskiej. Na Św. Marcinie był Pasaż pod Złotą Kulą, mieli tam ciuchy And1, kupiłem tam spodenki 20lat temu, które mam do dzisiaj

      (0)
  11. Array ( )
    Niedzielny kibic. 31 lipca, 2022 at 12:24
    Odpowiedz

    Pamiętam jak przez mgłę -playoffy z Chicago. Charlotte muszą wygrać, żeby nie odpaść. Przegrywają 1 punktem, w ostatniej akcji mają rzut spod samego kosza. Pamiętam faul Jordana, który łapie za rękę rzucającego zawodnika Charlotte. Faul, którego jakimś cudem nie zauważają (boją się legendy?) sędziowie. Charlotte odpadają i następuje rozpad zespołu. Długo nienawidziłem Jordana … Nie znalazłem tego meczu, żeby dziś na chłodno ocenić sytuację.

    (2)
    • Array ( )
      miś4kontratakuje 31 lipca, 2022 at 17:36

      @Niedzielny kibic.
      Mamy wspaniałe czasy. Mówisz i masz. 😉 I to po polsku.
      Charlotte Hornets Chicago Bulls May 4, 1995
      https://www.youtube.com/watch?v=Q6Fn2FxCyFI

      Faulowany był Hersey Hawkins, po fatalnym air-ballu Larry Johnsona. Wcześniej komentatorzy prawią o niepotrzebnym time-outcie, gdy za linią za 3 punkty piłkę miał najlepszy strzelec Hornets, … niejaki Del Curry. Prorocze słowa. Genów nie oszukasz. 🙂

      (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Całą karierę kibicowałem Shaqowi, ale mistrzostwo razem z Zo (oraz z Białą Czekolada i Paytonem- wielkim przegranym z Lakers), to był chyba mój ulubiony epizod. Występ Zo w finałach był spektakularny!

    (2)
    • Array ( )

      Oki, źle przeczytałem wstępniak. Brak mistrzostwa dot. tu Ewinga, sorka😏

      (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    The Best ever. Mój idol. Wszyscy kochali Shaq na podwórku, a ja Zo. Walczak jakich mało. 208 cm. Zdarzały mu się męczę 50 pkt. Niezapomniane serie z Chi i NYK. Ten typ zawodnika co zostawiał całe serducho na boisku. Nigdy nie odpuszczał. Super było powspominać.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu