Oklahoma City Thunder są mistrzami, wkraczamy w nową erę NBA

75

Oklahoma City Thunder mistrzami NBA. Drodzy Państwo, przy zachowaniu zdrowia głównych bohaterów spektaklu, stoimy u progu nowej dynastii. Thunder to najmłodsza od 41 lat ekipa, która wygrała ligę. Średnia wieku wynosi tutaj 25.6 lat jednak w samych playoffs oraz NBA Finals, gracze którzy wstępowali na parkiet liczyli średnio 24.4 lat! Najstarszy gracz w składzie to oczywiście 31-letni Alex Caruso, którego powinniśmy w Oklahomie oglądać jeszcze przez kolejne cztery sezony.

Goście jak Chet Holmgren, Ajay Mitchell, Jaylen Williams, Cason Wallace czy Jaylin Williams będą wyłącznie lepsi, mocniejsi fizycznie, pewniejsi, lepiej zgrani. W przyszłym sezonie do składu dołączy 20-letni point-guard Nikola Topic. Dwunasty numer zeszłorocznego draftu, jordanowskie 198 centymetrów wzrostu, pełna kontrola nad piłką, serbska technika użytkowa. Nie grał cały rok z powodu częściowo zerwanego ACL, ale był obecny na treningach, chłonął atmosferę zespołu, playoffs i samej rundy finałowej. Koledzy z zespołu twierdzą, że Topic to Point Guard nowej ery, a jego styl prowadzenia piłki porównują do 30-letniego weterana. 

W czwartkowym drafcie prezes Sam Presti wybierać będzie z piętnastym, dwudziestym czwartym i czterdziestym czwartym pickiem. Pójdą pewnie w kolejnego wysokiego, mobilnego obrońcę (jest taki chłopak Derik Queen się nazywa) bo Chet Holmgren zdrowie ma kruche, a jest fundamentalnie nieodzowny dla dalszych sukcesów Thunder. Jeśli można mówić o jakichkolwiek brakach kompetencyjnych OKC, to byłby to brak opcji na low post. Hartenstein ma gabaryty, ale nie ma techniki, a Cheta nie będą na siłę futrować, bo nabierając masy straci największe walory. Cholera, widzieliście co on wczoraj zrobił? 

Pacers 91 Thunder 103 [3-4]

18 punktów 8 zbiórek 5 bloków 6/8 z gry Cheta Holmgrena. Prosiliśmy by odnalazł, sami wiecie co, i jak widać swój najlepszy występ chłopak zostawił na sam koniec. 

W pierwszej kwarcie walka trwała w najlepsze, Tyrese Haliburton otworzył mecz od trzech celnych rzutów zza łuku, aby w siódmej minucie spotkania paść plackiem na parkiet. Nie trzeba było zbliżeń, ścięgno Achillesa strzeliło jak przed laty Kevinowi Durantowi. Cholera jasna, czy zdajecie sobie sprawę, że trzej ostatni koszykarze, którzy zerwali Achillesa, wszyscy nosili numer ZERO na trykocie: Hali, Tatum, Lillard. 🤯

Serce stanęło mi na moment. Nie wyobrażasz sobie tego, grasz najważniejszy mecz w życiu i strzela ci ścięgno. Jest mi przykro, współczuję mu. To wspaniały zawodnik [SGA]

Po czymś takim trudno się pozbierać. Dusza, tożsamość, sens, celowość zostały wyssane, wyparowały z ekipy gości. Pacers w absolutnie najważniejszym momencie sezonu stracili swojego lidera. Faceta, który dodawał zespołowi magii, kleił zebrane talenty, który zdobywał w tych playoffs średnio 17.3 punktów 8.6 asyst 5.3 zbiórek 1.3 przechwytów przy wskaźniku True-Shooting (skuteczność rzutowa biorąca pod uwagę wagę oddawanych prób za 1-2-3 punkty) wynoszącym 58.1% czyli więcej aniżeli Shai!

No i właśnie, mam nadzieję, że zdajecie sobie sprawę z jak fantastyczną efektywnością grali obaj liderzy zespołów w tym roku. Oglądając mieliście świadomość poziomu, jaki oba zespoły reprezentują i że nie znalazły się w NBA Finals przez przypadek. 

Niestety, gwałtowna utrata Haliburtona (operację ścięgna zaplanowano na dziś -> poniedziałek) była zbyt mocnym ciosem by walkę wygrać. Kontynuowali, sporo produkcji wzięli na siebie TJ McConnell i Bennedict Mathurin, ale jak możecie przypuszczać, to oznaczało grę izolacyjną, pozbawioną tej charakterystycznej synergii, która pozwoliła zespołowi Ricka Carlisle’a zajść tak daleko. 

W drugiej połowie Thunder zaatakowali z całą siłą, a goście chcąc nie chcąc musieli przyklęknąć na kolano, byli liczeni przez sędziego. Gospodarze wymusili w tej części gry aż siedem strat, sami nie popełniając żadnej. Trzecią kwartę wygrali różnicą 34:20 a kibice zgromadzeni na trybunach z podniecenia… ucichli. Nie było komu szarpnąć, McConnell okazał się jedynym graczem Indiany, który na przełomie DWUNASTU minut był w stanie zdobyć punkty!

Holmgren stopował wszystko jako ostatnia linia obrony, rotacje całej grupy wściekłe, Pacers męczyli się próbując wzajemnie wypracować koledze pozycję, ostatecznie ktoś musiał forsować, atakować kozłem. To nie był ich styl. Brawa za walkę, za niezłomność, za zaangażowanie, za łzy na koniec. Łzy faktycznie miały prawo napłynąć do oczu, gdy widziałeś Haliburtona o kulach, witającego kolegów schodzących do szatni…

Thunder okazali się zespołem lepszym. Nie mądrzejszym, mamy świadomość, że oni nie wykorzystali pełni swego potencjału, kilka razy dali porobić jak uczniaki, ale są tutaj, wygrali NBA, zapisali się w annałach koszykówki na zawsze i to może być dopiero początek wielkich rzeczy w Oklahomie. 

Patrzę na notowania bukmacherów na przyszły (2025/2026) sezon a tam faworytem do zdobycia tytuły są Thunder po kursie (3.2) to najniższy współczynnik od czasów Golden State Warriors z sezonu 2018/2019 gdy skrzydła w zespole na dobre rozwijał Kevin Durant, a Steph, Klay i Draymond wkraczali w swój prime.

Shai Gilgeous-Alexander (29 punktów 12 asyst 5 zbiórek) dołącza do wąskiego grona gwiazd basketu:

  • król strzelców
  • Finals MVP
  • NBA champion

Ostatnim, który zaliczył wszystkie trzy punkty w ramach jednego sezonu był Shaquille O’Neal w 2000 roku, czyli ćwierć wieku temu! Gdzie wtedy byłeś? 

Tak moi Drodzy, wkraczamy w nową erę koszykówki, gdzie liczy się intensywność, motoryka, zespół, głębia składu. Koniec ze skupowaniem, parowaniem dwójki super gwiazd przeżerających 100-120 milionów dolarów budżetu. Bez programu szkolenia, skautingu, wychowanków, tożsamości, bez fachowców, bez przypisania ról i pomysłu na funkcjonowanie zespołu, nie ma mistrzowskich tytułów. 

Czy to był idealny sezon Thunder? Wygrali 68 meczów w rundzie zasadniczej oraz 16 w fazie playoffs. Bilans 84-21 robi piorunujące wrażenie, ale….

  • talerz biodrowy złamał i pięćdziesiąt gier opuścił Chet Holmgren
  • na skraj eliminacji doprowadzili ich Nuggets i Pacers 

Zdajecie sobie sprawę, że te chłopaki dopiero zrzucili z siebie jarzmo „niegotowych” i „niepewnych”. Zebrali nauki, przebili się przez szklany sufit, który sztucznie nad nimi rozpostarto, rozłożono. Teraz dopiero polecą i mam nadzieję, że będzie komu ich gonić w przyszłym sezonie! 

Dziękuję Wam serdecznie za kolejny, wspólnie spędzony sezon. Tyle nieprzespanych nocy, tyle dyskusji i emocji. Od kolejki otwarcia 22 października minęły 244 dni, a ja mam wrażenie, że trwało to co najmniej półtora roku. Dziękuję za Wasze wsparcie i miłe słowa na przestrzeni ostatnich ośmiu miesięcy. Wiele razy się nie zgadzaliśmy, ale zawsze starałem się Wam dostarczać treść dobrej jakości: merytoryczną, edukacyjną, zabawną i lekką jednocześnie. Być może parę razy udało mi się Was zaskoczyć albo rozbawić, to dobrze. Cieszę się. Mam parę pomysłów na nadchodzące miesiące, z pewnością wiele się będzie działo za kulisami, a potem podczas Eurobasketu. 

No i cóż, nie wiem czy i w jakim składzie spotkamy się w nowym sezonie, ale jeśli chcielibyście zostawić na GWBA swój ślad, ja zostawiam Wam ramkę:

1 komentarz

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    A tak na poważnie to życzę każdemu kibicowi każdej drużyny aby zobaczyć swoich podnoszących puchar. Uczucie nie do opisania, łzy radości same lecą po policzkach. Jako kibic jestem już spełniony, kolejne sukcesy to będzie truskawka na torcie hehe. Mogę jeść małą łyżeczką żeby dla innych starczyło ;P Game 7 to nie było porywające widowisko, ale kto będzie o tym po latach pamiętał? OKC Thunder 2024/25 NBA Champions! Gratulacje dla Indiany, piękna walka. Prayers for Hali 🙁 Oby jeszcze wrócił do wysokiego poziomu i dał radość kibicom Indy. Pozdro!

    (29)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Te picki OKC to jest cheat code w pozytywnym znaczeniu. Są mistrzami, a w przyszlym sezonie zadebiutują u nich 12 i 15 pick. Wysokie picki i nierzadko gracze formatu allstar z tego wychodzą. Wspaniale,

    (19)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki również za sezon! Za rzeczowe analizy i ogólnie za wszystko co piszesz, czyta sie to z przyjemnoscią…

    (37)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Do końca trzymałem kciuki za Indianę ale jak w Q 3 poszła błyskawica 3 x 3 pierwszy SGA drugi Chet trzeci JW to wszystko się wyjaśniło reszta była formalnością.
    Obrona wygrywa mistrzostwa.
    Brawo Sam Presti życzę dobrej ręki w nadchodzącym drafcie.

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Pisałeś wcześniej Bartek, że Pacers podpisali chyba pakt z diabłem na te playoffy. Treść umowy chyba brzmiała tak: „Dojdziecie do finałów czyniąc po drodze rzeczy niemożliwe. Zapiszecie się w historii. Jeżeli jednak w finałach dojdzie do Game 7 przyjdę po swoją zapłatę. Ktoś z Was zapłaci bardzo dużo”
    Podpisujecie? ]:->

    (54)
  6. Array ( )
    Oby po 🌩nie wzeszła🌈 23 czerwca, 2025 at 16:44
    Odpowiedz

    Znakomita robota Bartku.Nie ma w kraju lepszego fachowca.Merytoryka i lekkie pióro.Dzięki.
    Ale z tą dynastią różnie może być.Po zeszłorocznym tryumfie Bostonu miał na lata obowiązywać Zielony Ład☘.
    Szeroki front gaśnicowy może dopaść i Grzmoty 🧯💨⚡.

    (27)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Metryka. Zeszłoroczny Boston to był skład obliczony na maks 3 sezony. Thunder to znacznie młodszy skład, będą dominować w kolejnych 5-6 latach. Pachnie mi to GSW sprzed kilku lat.

      (9)
  7. Array ( )
    jaki mądry jestm, az milo poczytac 23 czerwca, 2025 at 16:46
    Odpowiedz

    Cudów nie było, był za to pech. O samym meczu nie ma za bardzo co pisać. Ogólnie mam wrażenie,że jakby OKC trafili np. na Boston(w formie i bez kontuzji), to by nie dojechali. Często im ciśnienie spadało, dawali się gnoić. Troche nie po mistrzowsku wyglądali momentami, ale dowieźli, są mistrzami, zasłużenie. A ten Mathurin to straszliwy bałagan ma w głowie. Nie chciałbym mieć takiego oszołoma w drużynie.
    No i może pojawi się w sezonie ogórkowym dyskusja odnośnie kontuzji (jak w piłce kilka lat temu),że gracze od dziecka szkoleni wyłącznie w jednej dyscyplinie są bardziej podatni na kontuzje. Tak jak u nas dawniej się grało w siatkę, nogę, kosza, palanta, zbijanego, ganianego, latało się po drzewach, po jakichś budowach, ruinach, tak u nich był baseball, football, siatka. A teraz wielu graczy jest synami trenerów, byłych graczy i od małego tylko basket. Pewnie cos w tym jest. Mniej zrównoważony rozwój.

    (15)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Bzdury. Ja jestem stary rocznik, robiłem to co opisałeś, koledzy z boiska też. I co? Jeden dwa ścięgna achillesa, srugi wiązadło kolanowe, trzeci usunięta łękotka. A graliśmy tylko może 10-12 lat i to tylko amatorsko. Na urazy nie ma siły, czasem pech, czasem przeciążenie, czasem predyspozycje. Zakladam że w USA opieka medyczna sportowców i poziom trenerski od pewnego pułapu (HS) są wyższe niż gdzie indziej, więc to nie chodzi o ukierunkowanie jedynie na kosza.

      (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzieki Bartek ze kolejny sezon:) Nikt tak nie pisze o baskecie jak Ty.
    Kiedys panowie z „Fruwajac pod koszem” też fajnie pisali, najpierw w gazecie, pozniej w necie… no ale przestali 😉

    (23)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajna przygoda chłopaków z OKC. Amerykańska historia, ale ze słabym przełożeniem na dolara – mały rynek, więc z dynastią bym się nie rozpędzał. Wystarczą drobne wzmocnienia w Denver i Jokić ich kroi najpóźniej w finałach konferencji.
    Oczywiście gratuluję OKC, kibicowałem im w tych playoffs na równi z Nuggets i cieszę się, że udało im się trochę wywrócić standardowe układanki.
    Cieszę się też z Indiany, wolę ich w finałach niż Boston CelitXD. Bardzo mi szkoda Halibuta – taki był frywolny luzak… ciężka kontuzja zmienia wszystko, pozostawia ślad w psychice. Oby się podniósł i wrócił mocniejszy (niech to będzie te 10% przypadków gdy to się udaje).

    (22)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Cześć, dzięki za cały sezon! Co myślicie o tych teoriach odnośnie Halliburtona?

    Pierwsza: zerwany Achilles i kolejny sezon bez play-off dla Indiany. Druga: symulacja, skurcz w łydce i bycie ostatecznym miękkiszonem. Kiedy stało się jasne, że porażka jest faktem, łatwiej jest czasem upaść i zakryć rękami niż przez całe lato znosić upokorzenia ze strony kibiców. Jak sądzicie, które wolicie? Sam jestem ciekaw rozwiązania tej zagadki. Zdaję sobie sprawę, że to może być źle odebrane, ja chyba naprawdę nie chcę aby Halliburton był poważnie kontuzjowany, bo cała konferencja wschodnia, a zarazem cała liga, stracą na tym ogromnie!

    😉

    Przepraszam nie mogłem sobie darować, ale na serio dziękuję za caly sezon bo czytałem wszystko, pozdrawiam!

    (-36)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Właśnie słuchałem sobie jakiegoś podcastu z podsumowaniem sezonu NBA i finałów… z grzeczności nie wymienię nazwy, ale merytorycznie, po edukacji jaką się odbiera na tej stronie, to ciężko słuchać „ekspertów”… dzięki Bartek, oby ci się chciało jak najdłużej, inaczej się śledzi NBA z GWBA!

    (17)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Dla Indiany być może to była jedna szansa na 25 lat by wygrać tytuł. Przyszły sezon skreślony, zawodnicy młodsi nie będą. Zobaczymy w jakim stanie wróci Tyrese. Dla Oklahomy szansa na back to back. Mają 15 wybór draftu, mogą poszukać jakiegoś strzelca. Jak nie uda się wygrać drugi raz to trudno się mówi. Jedno mistrzostwo jest. To i tak więcej niż tercet KD Westrbrook i Harden. Zapisali się w historii. Nawet jak rozejdą się po lidze gdy skończą się kontrakty to zawsze będą mieli owacje na stojąco w Oklahomie.

    (10)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Ech NBA League Pass jest absolutnie fatalne jeśli chodzi o oglądanie z odtworzenia. Powyłączane fejsbuki i Instagramy, znajomy pouczeni żeby się nie rozpruć za wczasu. Daję do tego Hide Scores, ale na głównej stronie niebieski bije po oczach i nie da się nawet spokojnie przeklikać na zakładkę Games, żeby nie je*ło spojlerem po oczach 😔

    Co ostatecznie nie wyszło źle, bo domyślałem się wyniku, ale stwierdziłem że oglądam, może na niebieskim tle które zobaczyłem kątem oka był zwycięski Hali xD
    Cóż po kontuzji zacząłem mniej uważnie oglądać, a w drugiej połowie intensywnie przewijać bo widziałem co się święci. Przykre jak większość kontuzji. Tatuma była równie smutna do oglądania, choć zadziała się w trochę innym momencie, zaczęli już trochę dostawać od Knicks baty i sporo świadczyło że się nie podciągną z tego. Tutaj była wyrównana walka, G7, gra o najwyższe cele. Nie umniejszam, obie sytuację tragiczne i tak roczna przerwa od gry… Liczę że będzie jak i Warriors i jeszcze się z tych Achillesow podciągną.

    Wciąż to satysfakcjonująca historia. Po pierwsze Indiany, zupełnego nie-contendera, który był o włos żeby pokonać rekordowo mocną OKC.
    Ale po drugie też Oklahomy, zdecydowanego contendera, który dowiózł co obiecywał (w przeciwieństwie do contenderow ze wschodu) będąc jednocześnie bardzo młodą drużyną, która w końcu ma perspektywy na stworzenie dynastii po latach bezkrólewia w NBA. Mocno zakończyli RS i dowieźli w PO. Nie zawiedli. Dali radę. Well deserved, osiągi SGA mocarne (chociaż czasem flopy kłują), obrona zespołu potężna, Caruso wydaje się że mega się przyczynił, Hartenstein też, choć on się chyba dopiero w zeszłym roku pokazał dobrze w PO NYK i to przez to że mieli szpital to grał dużo minut. Holmgren duży potencjał. Życzę im jak najlepiej.

    PS1 Hejterzy powiedzą że to przez kontuzje, które trochę prześladowały zachód (Curry, Hali, w Denver też grali w 3,5 gracza) ale niestety zdarza się i nie można przez to umniejszać wygranym (chociaż kibicowałem Indianie).

    PS2 Choć w chwilach słabości dynastii liczę że real MVP Jokič jeszcze zrobi chociaż raz run po pierścień za czasów swojej świetności. Zasługuje na to.

    (17)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Może i zbytnio popłynę ale rekonwalescencja po ACL jest bardzo długa. Czy myślicie że Indiana postara się zachować/wzmocnić skład i zaatakować w przyszłym sezonie, czy może raczej w obliczu tak długiej absencji Haliego postanowią zrobić krok w tył i zrobić „run” za dwa-trzy lata innym składem?

    (2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za cały sezon Bartek czytałem chyba prawie wszystko . Super fajne są analizy ostatnie artykuły o poszczególnych dywizjach – w dechę. Widać wiedzę i dar dzielenia się nią. Pozostań sobą ku naszej uciesze… podpisano: fan i suporter

    PS do pozostałych czytających: wspierajmy naszą ulubioną GWBA najlepiej groszem lub choć dobrym słowem…

    (7)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    > Tak moi Drodzy, wkraczamy w nową erę koszykówki, gdzie liczy się intensywność, motoryka, zespół, głębia składu. Koniec ze skupowaniem, parowaniem dwójki super gwiazd przeżerających 100-120 milionów dolarów budżetu. Bez programu szkolenia, skautingu, wychowanków, tożsamości, bez fachowców, bez przypisania ról i pomysłu na funkcjonowanie zespołu, nie ma mistrzowskich tytułów.

    Piszesz trochę jakby wszystkie rzeczy, które wypisałeś nie miały znaczenia/nie występowały nigdy wcześniej z lidze. Jaka to niby nowa era ? Jedyne różnice jakie widzę (a oglądam NBA od 89 roku) to częstsze ciepanie zza łuku, bogatsze i bardziej różnorodne set-plays (ofensywne i defensywne), generalnie bardziej atletyczni zawodnicy (jak wiadomo sam atletyzm jeszcze nie robi z nikogo dobrego koszykarza), generalnie lepiej wyszkoleni technicznie zawodnicy (ten sam casus co atletyzm) oraz sędziowanie faworyzujące w niesprawiedliwy sposób gracza ataku. Wszystkie zespoły mistrzowskie jakie pamiętam musiały się opierać na wymienionych przez ciebie rzeczach. Nie ma w tym niczego nowego ani odkrywczego.

    (3)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za kolejny sezon! Lubię czytać Twoje analizy, w większości się zgadzamy 🙂 Fajnie propagujesz wiedzę o sporcie, w szczególności o grach zespołowych. Dzięki Tobie nauczyłem się patrzeć bardziej wielowymiarowo, kosz to nie tylko pięciu gości na parkiecie, ktorzy rzucają do kosza. To współpraca, zaangażowanie, synergia, wzajemne nakręcanie się, gra charakterów. Wspieram, liczę na kolejny sezon 🙂

    (5)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Kibicowałem Indianie, więc może troszkę życzeniowo… ale.czy tylko ja odniosłem wrażenie se sędziowanie w trzeciej kwrcie było bezczelnie stronnicze?

    (-4)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki Bartek za kolejny sezon! Zawsze miło poczytać coś ciekawego i wymagającego. Nie zawsze się zgadzamy, ale jeśli to ma być wartościowy materiał do przemyśleń to spoko.
    Teraz z doktorskiego punktu widzenia bym ci podpowiedział zadbanie o siebie: zmień strefę czasową na GMT+2, nadrób „deprywację snu” (wiadomo, że tego się nie da nadrobić, ale warto ustabilizować w zgodzie ze strefą), dieta, ruch, relacje z najbliższymi, może generalnie kontrola stanu zdrowia… Z wiekiem taki tryb życia będzie coraz bardziej dawał się we znaki i coraz więcej kosztował, więc sezon ogórkowy to dobry okres, żeby wyruszyć „w poszukiwaniu straconego czasu”. A jeśli przy okazji masz pomysł, jak to połączyć z ogórkowym pisaniem to tym lepiej dla nas wszystkich.

    (7)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem z GWBA od 2015, chyba tylko dlatego interesuje się koszem.
    Polski Shams Charania aka Bartek G.

    Dzięki za kolejny sezon, dużo zdrowia i snu.

    (2)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki Bartek za ten sezon 😁.
    Każdy widzi to co chce. Ja zgadzam się z Tobą, że to był najlepszy finał ever. Jeszcze nigdy nie było takiej intensywności i skuteczności obu stron. Są rzeczy które bardzo bolą, jak Scott Foster i brak ofensywnych fauli po stronie Shaia, ale sam poziom i zgranie dały mi w tym roku dużo frajdy.
    Indiana na pewno jeszcze coś pokaże, no chyba że Hali zmieni barwy. Niesamowity gość, który także pokazuje że nie trzeba przesadnie trzymać gały by dominować.
    Ważniejsze jest pobudzać całą drużynę do gry po obu stronach parkietu.
    Nie wiem czemu, ale nie sądzę żeby OKC zdominowało kolejne lata. Podobny kazus co Denver, odejdzie kilku zawodników za kasą. Jeśli utrzymają roster, to może tak się stanie ale liga lubi bardziej NY i LA więc… ” Czas pokaże, czas pokaże ” 🤣

    (2)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      W zeszłym roku o tej samej porze, na tej samej stronie admin i niektórzy użytkownicy wieszczyli powstanie nowej dynastii Celtów ;P dzisiaj wiadomo, że są do przebudowy. W tak szybko zmieniającej się NBA nie ma chyba za bardzo sensu prorokować co będzie za rok. Poza tym z jednej strony OKC wydają się teraz strasznie mocni, ale przecież nie tak znowu wiele dzieliło ich od przegranej serii z Denver czy Indianą xd

      (2)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Czemu oni w tym NBA nie mają wózka dla niepełnosprawnych? Pozwalają gościowi z zerwanym więzadłem schodzić o własnych siłach i jeszcze stać i zbijać piątki…

    (0)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Wózki są, ale używane tylko w razie awarii kanalizacji, pozdro Paul. Sportowiec jak może to schodzi z boiska o własnych siłach.

      (6)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek, dzięki za już „moje ” prawie TRZY sezony z GWBA.
    Ściskam, do zobaczyska… pojutrze wyjazd na turniej, mocna grupa niestety, ale walczyć trzeba 🙂

    (2)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki Bartek za ten sezon, fajnie, ze dla nas piszesz. Czytam od około 15 lat i mega doceniam. Dziękuję raz jeszcze!

    (2)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Serio League Pass tak spamuje? Dzięki za ostrzeżenie! Z racji że oglądanie po nocach u mnie nie wchodzi w rachubę wiem już, że należy unikać kupna LP

    (1)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    Serce pękało na widok płaczącego T.J. McConnella
    Wprawdzie w III kwarcie długim fragmentem sam punktował, bo reszta drużyny siadła, ale nie da się jednak ukryć, że nie uniósł zastępstwa Halliego w tym meczu i on przecież doskonale zdawał sobie z tego sprawę
    3 asysty, 7 strat, brak sensownego rozegrania, brak płynności, nerwowość w rozegraniu
    Szkoda, to wielki wojownik

    (4)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      To jest nitro.
      Gość na 10-15 minut gry w tempie turbo.
      Jako pierwsza opcja, albo co gorsza mózg drużyny się nie sprawdza. Zbyt chaotyczny, za mało widzący i za niskie BBIQ, to są zarówno jego wady jak i zalety.
      Nic mu nie odbieram, takie są fakty.
      Oczywiście taką karierę jak ma on bralbym w ciemno bez pytania. Niski białas, latający w finałach NBA.

      (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      Lepszy mecz niż połowa Haliburtona w tych finałach. Nie wina TJa, że Turner i drugi Nesmith zapomnieli wyjść na parkiet…

      (0)
  27. Array ( )
    Premeditatio_Malorum 24 czerwca, 2025 at 19:54
    Odpowiedz

    W końcu wygrał mój ulubiony zespół, ale przez kontuzję Haliburtona traci to odrobinę smaku.
    Być może na stare lata znow staję się malkontentem. Sam Presti to wielki człowiek.

    (3)

Komentuj

Gwiazdy Basketu