Przegląd weekendu NBA: co stoi za sukcesami Cavaliers, 109 punktów De’Aarona Foxa!

Sponsorami dzisiejszego odcinka są Hamishlp, Paweł Polonis, TBodzio oraz Tomasz Borowski, dziękuję, kłaniam się nisko i tym razem. b
Fajnie, że jesteście i o mnie pamiętacie. Wypadłem z gry, to znaczy nie pisałem nic od piątku, ale wiele się czasem dzieje za kulisami, sami wiecie. Człowiek ma ochotę trochę pożyć, a NBA za sprawą grup typerskich i tak wychodzi mi każdym porem skóry. Pomyślałem sobie, że co ja muszę na rzęsach stawać i każdego dnia pracować rano i wieczorem, każdy potrzebuje czasem przerwy i na nią zasługuje. Zwłaszcza, że niektóre mecze naprawdę nie są warte śledzenia.
Widzieliście jaką obronę grał ostatnio Luka Doncic, czy może raczej powinien napisać Luka Oncic? Jak to możliwe, że Dallas Mavericks, o przepraszam Allas Mavericks (D jest nieme) przegrali z Utah? Nie wiem, ale przegrali a na zakończenie meczu otrzymaliśmy wisienkę na torcie, choć to raczej jakbyśmy dostali śmietanowym tortem w ryj. Dla takich game-winnerów warto zarywać nocki, hahaha:
*
Ponawiam pytanie, czy zawsze warto to śledzić, gdy na przykład Denver gra z pozbawionymi siedmiu ludzi Pelicans? Czy warto ślęczeć nocą nad produktem koszykarsko-podobnym, z którego Nikola Jokić się chwilowo wypisał? Nie gra, bo jak donoszą serbskie media, urodziło mu się dziecko i absolutnie super, to są chwilę najważniejsze z ważnych i żadna praca nie jest ważniejsza. Tylko czy to samo można napisać o panu trenerze Michaelu Malone, który opuszcza mecz w Nowym Orleanie (94:101) aby oglądać mecz siatkarski swojej córki? Mnie to dało do myślenia…
Oglądaliście może walkę Mike’a Tysona z tym blond byczkiem? Cóż za dramat, choć może powinienem napisać komedia. Stary Mike ledwo stał na nogach, bo mu odcięło prąd, ciosów nie wyprowadzał, byczek zaś od trzeciej rundy jedynie krążył wokół starego miłosiernie, bo dogadani byli na brak kontuzji. Moje pytanie jest takie: czy ktoś kiedyś wygrał z boksującym promotorem? Jak brzmi przysłowie: nie gryzie się ręki, która cię karmi. Także widowisko żenujące, zostaliśmy natomiast zmuszeni do małej refleksji, kogo na nią stać rzecz jasna. Chodzi mi o sentymenty, pamięć o wielkim, niezwyciężonym Iron Mike’u, o przemijaniu, sensie życia… Świat się zmienił, pewne czasy nieodwołanie skończyły, czas zapi%rdala i nie ma sensu żyć przeszłością, trzeba samemu żyć!
O koszykówce? Przecież przez trzy dni oni w NBA rozegrali 29 meczów! Prześledziłem może połowę, jestem w stanie z grubsza powiedzieć co było grane, ale wiele rzeczy mi umknęło. Są natomiast w sieci i studiach eksperci, którzy ostatnio obejrzeli dwa mecze na Canal+ i Wam opowiedzą, haha. No dobrze, bez złośliwości, spróbujmy to jakoś ogarnąć, może na początek aktualna tabela:

15-0!
Cavaliers pozostają niepokonani! Są czwartym zespołem NBA w historii, którzy może pochwalić się bilansem 15-0. Przed nimi podobnej sztuki dokonywali Warriors (2016) Rockets (1994) oraz Washington Capitols (1949). Pytanie, które zadał mi przed chwilą kolega, no powiedzmy że kolega (haha) brzmi: czy będzie chociaż z tego finał? Poza sztampową odpowiedzią, że zdrowie określi i tak dalej, mogę powiedzieć tyle: Evan Mobley nie poczynił spodziewanych postępów jako screener/ball-handler, Cavs odeszli od gry przez niego i to będzie problem w playoffs. Darius Garland (gracz tygodnia) fajnie przepracował lato, fenomenalnie wszedł w sezon, ale dyspozycja jest moim zdaniem nie do utrzymania, a brak odpowiednich warunków fizycznych będzie stanowił o słabości w serii.
Wielce pozytywnym zaskoczeniem jest ławka, w szczególności panowie Ty Jerome i Sam Merrill, używani przez Cavs jak nie przymierzając Payton Pritchard czy Sam Hauser w Bostonie. W dalszym ciągu mamy dwóch, trzech non-shooterów w piątce i bardzo słabego fizycznie point-guarda, więc struktura pozostaje ta sama, a zdrowych Celtics stawiam wyżej. Powiem więcej, nie jestem nawet pewien czy Cavs byliby w stanie odprawić w serii zdrowe Orlando chociaż gdyby się dłużej zastanowić, pewnie bym się z tego twierdzenia wycofał. Przez rundę zasadniczą idą jednak jak burza, a dzięki dwójce potężnych podkoszowych margines (błędu) mają na pół kartki w zeszycie.
Nowością jest na pewno liczba podań i ruchliwość zawodników bez piłki, w czym palce maczał nowy trener Kenny Atkinson, który wielokrotnie powtarza na konferencjach prasowych: „cutting opens up space”. Jak się okazuje można nie umieć rzucać za trzy, ale jeśli jesteś ruchliwy, spacing robi się sam. Ciekawe i godne naśladowania. Rzadko spotyka się na przykład ścięcia gości bez piłki pod kosz z 45 stopnia na obwodzie, rozumiecie o co mi chodzi? Help defense musi się ruszyć, a corner pozostaje otwarty. Co za tym idzie, Cavs nie oddają może rekordowej liczby trójek, ale skuteczność zaliczają najlepszą: 41.9% !!!
Flare screens, czyli zasłony dla zawodnika znajdującego się jedno podanie od piłki. Tutaj także widać rękę szkoleniowca, Okoro wyskakujący po (postawionej) zasłonie do podania, Donovan Mitchell robiący za dywersanta, widać pomysły i na pewno bilans nie jest dziełem przypadku, pozostaje pogratulować!
Boston Celtics nieco leniwie idą przez sezon, tu i tam dają odpocząć komu trzeba, Jayson Tatum bywa, że nie wchodzi wewnątrz łuku w ataku, mają świadomość swej mocy i używają jej z rozmysłem. Okresy bardzo kiepskiej gry przeplatają minutami dominacji oddając przy tym więcej trójek niż ktokolwiek w historii NBA. 51 prób średnio w meczu przy 91 próbach rzutowych w ogóle (56% stanowią trójki). Dla porównania, dziesięć lat temu najwięcej trójek oddawali średnio Houston Rockets -> 32 próby za trzy stanowiły 37% wszystkich rzutów. Joe Mazzula uparcie namawia chłopaków do rzucania, twierdzi, że ma to przeliczone, ok. Pytanie brzmi co z tym zrobi liga, bo nie jestem pewien czy tego rodzaju konkursy trójkowe w dłuższej perspektywie będą przyciągać kibiców. Tatum wydaje się tak zmanierowany, tak leniwy, że przy całym uznaniu dla jego talentu i dominacji, ja go oglądać nie lubię.
Orlando Magic nieco się poskładali po kontuzji Paolo Banchero (pięć zwycięstw z rzędu!) grają energetyczną obronę i wygrywają swoje. Najbardziej frustrujący bywa Jalen Suggs, który potrafi zaliczyć siedemnaście punktów w kwarcie, a następnie kompletnie się wycofać z udziału w ataku. Pierwszą gwiazdą, opcją Magików jest bez wątpienia Franz Wagner, który zasługuje na powołanie do All-Star Game. Chcąc nie chcąc on poniżej dwudziestki nie schodzi, zdobywa punkty na każdy możliwy sposób, 208 centymetrów tak znakomicie panujące nad ciałem i piłką, to jest mili Państwo nie do zatrzymania, a on dopiero wchodzi w swój prime przecież. Kluczem w tej ekipie, bardzo ważnym ogniwem jest Jonathan Isaac, którego lubią ustawiać w roli środkowego. Dopóki ten jest zdrów, ekipa gra z każdym, nawet bez Banchero z ograniczonymi mocami ofensywnymi.
Knicks są w okresie przejściowym, na razie się wstrzymuję od ocen. Wiadomo, że bilans nie przystoi oczekiwaniom, ale poczekajmy do powrotu środkowych. Pozytywnym zaskoczeniem są na pewno Detroit Pistons, którzy z uśmiechem patrzą na rozwój ofensywny Jadena Iveya, momenty indywidualnej dominacji Cade’a Cunninghama (średnie sezonu 23.1 punktów 7.3 zbiórek 8.7 asyst) oraz odwagę, z jaką najemni strzelcy sieją zza łuku (Beasley, Harris, Fontecchio, Hardaway). Fajny zespół się zrobił, chciałbym tylko więcej rozmysłu w grze po stronie maszyny do double-double, środkowego Jalena Durena, który przewinienia łapie czasem jak za przeproszeniem dureń.
Indiana bez zaskoczeń, Atlanta bilans zgodny z możliwościami, aczkolwiek tutaj dobre słowo muszę powiedzieć na temat Dysona Danielsa, który w tym momencie gra jak przyszły członek NBA All-Defensive Team. Ostatnie mecze to uwaga: 7, 6, 6, 6 przechwytów! Z całą pewnością zamiana Dejounte Murraya na australijskiego atletę u progu wielkiego przełomu, to był strzał w dziesiątkę. Każdy gra na swoim miejscu, a Daniels i Jalen Johnson uzupełniający na piłce Trae Younga, no bywa sympatycznie w ATL. Dziś przegrali w Portland, ale zrzuciłbym to na karb zmęczenia, drugi mecz w trzecią noc, z podróżą przez całe Stany.
Miami stracili chwilowo Jima Butlera, ale do głosu dochodzi obrona strefowa, otwarcie ofensywne Bama Adebayo na którego czekaliśmy oraz bezpardonowa gra Tylera Herro: 24, 26, 40, 20, 28 punktów w ostatnich pięciu meczach przy 27/55 zza łuku. Bohater przed dwa R sieje jak po poje%any.
Cała reszta konferencji wschodniej, wliczając wysrywy taktyczne Doca Riversa i szpitalne perypetie w Philadelphii jest miałka i niewarta opowiadania. Bucks z bilansem 4-9 już z tego raczej nie wyjdą. Heroizm tytana Giannisa Antetokounmpo ma swoje granice. Doc śle przeciwko Charlotte dwóch do LaMelo Balla, biedny Brook Lopez się rozgląda, rozkłada ręce, jak on ma kogokolwiek zatrzymać, na obwód latać? Rivers mimo porażki (114:115) twierdzi, że przegrana to przez oszukany faul w końcówce i poza tym to Melo zatrzymali. Nie do przyjęcia niekompetencja trenera, który znajduje zatrudnienie w lidze nieprzerwanie od 1999 roku!!!

Na zachodzie bez zmian. To znaczy ktoś zapomniał powiedzieć Steve’owi Kerrowi w Golden State, że dynastia się skończyła i pora zatankować. Ci dzięki głębi, strukturze, ruchliwości i koszykarskiemu IQ są obecnie na pierwszym miejscu w tabeli! Draymond z Currym kwitną w dobrze znanych sobie i kibicom rolach, a wokół nich kolejni gracze zadaniowi wnoszą jakość. Przewagi szybkościowe oraz grawitacja Stepha Curry’ego pozwalają na agresję na atakowanej desce. Żaden zespół w lidze nie zalicza też tak dużej liczby podań / asyst. Są agresywni na piłce (drugie miejsce w zdobyczach po stracie przeciwnika) mają też świetny transition-defense, a to cechuje drużyny z potencjałem mistrzowskim. Mam same dobre rzeczy do powiedzenia na temat tegoż zespołu i życzę im jak najlepiej. Curry w swym szesnastym sezonie w lidze notuje 22.6 punktów 5.1 zbiórek 6.4 asyst przy 43% zza łuku.
OKC walczą, idą po swoje i tylko czasem nie da się przeskoczyć braku warunków pod koszem. Daniel Gafford i PJ Washington potrafią funkcjonować w ciasnych przestrzeniach i pod presją, co udowodnili w minionych playoffs. Panowie zmiażdżyli pod koszem Thunder dziś w nocy we dwójkę zaliczając 38 punktów i 29 zbiórek, a czego nie byli w stanie zrobić wybronił najdłuższy na boisku Dereck Lively II. Chłopaki z Oklahomy za sprawą wybitnie grającego Shaia i tak by to przeskoczyli, no ale gdyby nie Kyrie. Tego się pomysły defensywne rywala nie imają. Trafienia z ręką na twarzy, kolejne wejścia pod kosz i wrzutki w najgorętszych momentach, to bardzo możliwe, że Irving gra najlepszy, najbardziej dojrzały basket w swojej karierze i od przejścia do Dallas całkowicie zmieniła się narracja na jego temat. Gość jest wybitny, techniką użytkową być może najlepszy w historii. Popatrzcie chociaż na migawki, bo to najlepszy mecz dzisiejszej kolejki:
Lakers nie lubię, ale dziadka i Davisa doceniam, opowiem przy kolejnej okazji. Rockets talentu mają tyle, że zawsze ktoś ma przewagę, mismatch. W to biją, fura energii wnoszona jest z ławki, co na przestrzeni 82 meczowej rundy zasadniczej jest ultra ważne.
Phoenix przegrało wczoraj z fatalnie grającą Minnesotą. Zżymałem się na Discordzie, ci goście nie potrafią podać w środek, nawet gdy na pickach widzą dwóch obrońców. Nie rozumieją konieczności podwajania rozpalonego Devina Bookera dwa dni po tym jak De’Aaron Fox wrzucił im 60 punktów. Suns bez kontuzjowanych Duranta i Beala wystawia w piątce dwóch słoniowatych środkowych (Nurkic i Plumlee) bo wiedzą, że Wolves z Juliusem Randle nie mają ani zgrania ani szybkości ofensywnej by ich za to ukarać. Potrzeba fenomenalnie dysponowanego DiVincenzo i kolejnych fartownych trójek by ten mecz zmęczyć, co daje im fałszywe przekonanie o słusznym kierunku działań i prędzej czy później zostanie zweryfikowane. Zespół, który w momencie przestoju każe Juliusowi pchać się na chama pod obręcz nie osiągnie wiele w playoffs. Tym niemniej, trójeczka na zwycięstwo warta odnotowania:
Wspomniałem Foxa, chłop w dwóch kolejnych meczach z Wolves i Jazz zaliczył 60 i 49 punktów. Pod nieobecność DeRozana, Sabonisa lub obu ciągnie Sacramento za uszy. Ci w tabeli wyglądają przeciętnie (8-6) ale czekajcie aż ich skuteczność strzelecka wróci na średnie tory.
Los Angeles Clippers bez zmian, defensywną grupę Tyronna Lue dobrze się ogląda, nawet jeśli James Harden nieco się obija, chłopaki wokół pokrywają jego bumelanctwo. San Antonio bez Wemby’ego to chłopcy do bicia, Portland potrzebuje transferów (Simons, Grant niepotrzebni) Jazz jest toksyną, gdzie rekrutacyjny model sita sprawia, że chłopaki skaczą sobie do gardeł, a podejścia trenera Hardy’ego nie rozumiem. Dziś grali trzeci mecz w czwartą noc, mecz nie do wygrania (oni nawet nie chcą wygrywać zresztą) a Lauri Makkanen, który tydzień temu uskarżał się na sztywnienie pleców, spędza na placu 39 minut. Rozumiesz to?
Dobra, kończę, bo mi głowa odpanie. Czytamy się jutro! Bartek










Co Rondel trafił trójkę😱
Nie lubię tego Drewniaka ale zagrał mega mecz🤯
JR punkty bił jak byli blisko 20 w plecy, kiedy Mike B grał chaos (wstawiał zimnego Nurkicia do rzucania trójek, o O’Neila bojacego się rzutu, a zdejmował skutecznego i w obronie i w ataku Okogie). Randle z Edwardsem tak się dogadali, że obaj się obijają. Motywacja -.05
Brook Lopez biegał jak głupi 2 lata temu przeciwko Miami w playoffach (zamiast roznieść koszykarskie krasnale pod koszem) i biega teraz. To chyba jednak brak sensu w planach trenerów sprawia, że chłopaki nie grają w swojej roli i boją się decyzji.
Dobre czytanie!
Dzieki
Nie wydaje mi się , żeby wszyscy w lidze naśladowali Boston tworząc skład. Oczywiście teraz są najlepsi, ale każdy zespół raczej próbuje wykorzystywać swoje zasoby, a nie wszczepiać zawodników w takie same role jak w Celtics.
W srodę Cavs z Bostonem szykuje się dobry mecz.
Lebron James
OKC powinno zadzwonić do Portland po
TL III jeśli na poważnie myślą walczyć o tytuł. Szkoda ich potencjału na smal ball.
Był bardzo dobry w Bostonie to i w OKC się sprawdzi przy Cholgremie .
A jak nie to LAL go biorą za DR.
Cavaliers.maja taki rekord bo grają w najsłabszym Wschodzie w historii???
Lakers bez czterech skrzydłowych/podkoszowych dają radę. Pukna teraz Jazz i Magic u siebie. Dla obu druzyn to będzie back to back. Bronny James nie lubi latać krajowymi liniami na wyjazdowe mecze w g-league. Zamiast tego lata na wyjazdy pierwszej druzyny bo samolot prywatny. Mam nadzieję, że nie tylko zbijać piątki na meczach, ale robi dwa treningi dziennie, a w wolnych chwilach studiuje taktykę, ogląda z trenerami video i zadaje im mnóstwo pytań. Mam nadzieję, że wczorajsze 4 punkty przy skutecznści 2-10 w meczu g-league to efekt zmęczenia porannym treningiem 🙂
Co stoi za sukcesami Cavs… hmm.. skład ten co przed rokiem…
zmienił się tylko odcień trenera.
Obstawiałbym raczej nie wpływ ilości melaniny w skórze, ale ilość włosów na łbie coacha. Udowodnio przecież, że łysi gorzej myślą.
Tak rozumiem. Jazz tankują (nareszcie, bo po Wembyego czy Cheta zapomnieli … ) ogrywając młodych i dając nabić staty JC, Collinsowi czy Sextonowi. Tylko niech to robią ze 2-3 lata, nie jak z DM i hurrra do PO … Jeżeli Ainge ich nie zbuduje, to nikt nie da rady.
Odnośnie wpisów sprzed paru dni :
1. Forma pisarska i język na GWBA.
Bez wątpliwości BiDżi i językowo i merytorycznie wyprzedza cała czeredę polskich dziennikarzy
sportowych co najmniej o 10 długości. Uwaga : żadnej kasy nie potrzebuję.
Czytając konkurencyjny portal spotykam się bardzo często z głupawymi sformułowaniami
językowymi. Ręce opadają…
A jak słyszę na Canal+ , że Krejcikova zrobiła skróta , to zastanawiam się, czy komentatorka
ma maturę.
Fajnie też było, jak na IO w Paryżu komentator stwierdził, że dżudoczka francuska wygląda
jak szafa trzydrzwiowa (sic !).
2 .Głodówka oczyszczająca.
Nigdy nie pomyślałbym, że BiDżi łyka coś takiego. Taki światły człowiek !
Dla mnie, to takie disco-polowe myślenie.
No cóż , jak stwierdził pewien koleś u B. Wildera : ” Nobody is perfect „
Chcialbym zobaczyc mecz 1×1 kyriego z sga.
Sga to weźmie ze spokojem, gość ma ponad 210 cm rozpiętości ramion więc z całym szacunkiem do Kyrie nie da się tego przeskoczyć
Da sie, chocby z racji zdecydowanie lepszej trojki u kyriego.
Hahah to tak nie działa w 1v1
Przeskoczyć nie ale zakręcić jak wiatrakiem to akurat Kyrie chyba każdym jest w stanie
Dzięki Bartek…. dobra robota
Uwielbiam ten portal, ale jednej rzeczy nie zniosę: częste „zganianie” jakości występu zawodnika w danym meczu na zmęczenie ilością meczy pod rząd 🙂
Przecież to profesjonalni sportowcy zarabiający miliony.
Iga w przeciągu kilku dni walczy w BJKC i nie pitoli nikt o zmęczeniu.
Mój dziadek bywał zmęczony po kilku szychtach z rzędu.
Ten portal już dawno stracił renomę, rzetelnej stronie o NBA. Bardziej taki blog co raz na tydzień się odwiedza. Może być (:
Przecież to od lat najlepszy portal z przeglądem koszykarskim w Polsce…. Wiadomo jak każdy kibic Admin ma swoje sympatie i antypatie ale jakości tekstów i wiedzy koszykarskiej nie można mu odmówić. Jeśli chcesz przeczytać o meczach więcej niż dwa zdania i wynik to tylko tutaj.
Rockets ’94 to niesamowita historia.
Zaczęli waląc wszystkich po pysku (15-0) po czym… reszta sezonu zasadniczego to rzeźbienie. I ostatecznie z tego rzeźbienia wyciągnęli zaledwie 6 miejsce na Zachodzie.
W I rundzie PO (Jazz) i II rundzie (Suns) spacerowali po linie. Wygrali obie serie wychodząc z dużego doła. W finale konferencji i finale ligi grali już jak profesorowie.
Piękna historia.
Piękne czasy 😉