Przemek Karnowski walczy o ćwierćfinał turnieju NCAA

19

Marcowe szaleństwo wkracza w decydującą fazę. Jak doskonale wiecie, koszykówka uczelniana rządzi się swoimi prawami, tutaj wygrać może każdy. Wiele zależy od dyspozycji dnia, chemii w drużynie i zimnej krwi, której często brakuje. Drugi najbogatszy człowiek świata, Warren Buffet zaoferował okrągły milion dolarów temu, kto bez błędu wypełni całą drabinkę turnieju NCAA w 2014 roku.

Zadanie było nie do wykonania, więc w 2016 uznał, że może ktoś wytypuje wyniki fazy Sweet 16, co również zakończyło się fiaskiem. Na przestrzeni paru dni 16 najlepszych drużyn na poziomie uczelni wyższych w USA zmierzy się o mistrzostwo kraju. Analiz przed rozpoczęciem turnieju było co nie miara, a dużą część z nich szlag trafił. Uniwersytecki basket znów pokazał, że rządzi się nieznanymi nikomu prawami. W turnieju nie grają już:

-> Villanova, ubiegłoroczni mistrzowi odnieśli szokującą porażkę z rąk i nóg rozstawionych z numerem 8 Wisconsin Badgers.

-> Duke, jeden z najpotężniejszych ośrodków koszykarskich na świecie, zarządzana przez trenera kadry narodowej USA coacha Mike’a Krzyzewskiego. Przegrali z uniwersytetem z Karoliny Południowej.

-> rozstawione z dwójką Louisville, które dostało baty od Michigan, tego Michigan znanego z Fab Five.

-> Florida State, również wymieniana w kategoriach Final Four, już w drugiej rundzie poddała się bez walki rozstawionym z 11. numerem Xavier przegrywając różnicą 24 punktów.

A zatem, kto pozostał na placu, jakie prospekty tegorocznego draftu możemy wciąż oglądać w akcji oraz kto ma największe szanse na mistrzostwo kraju? Kto pyta nie błądzi, więc poszukajmy odpowiedzi. Jedziemy:

Gonzaga – West Wirginia

Odwróćmy tabelę do góry nogami, bo najważniejszy z naszego, patriotycznego punktu widzenia będzie mecz Gonzagi z Zachodnią Wirginią. Gonzaga jak burza przeszła przez sezon zasadniczy, a w „playoffs” jak na razie nikt nie postawił im zbyt wysokich wymagań. Przemek Karnowski rozgrywa wyśmienity sezon, wciąż nie jest wymieniany jako potencjalny wybór w tegorocznym drafcie, ale mamy nadzieje na mocne pier%^lnięcie Przemka i drugiego polskiego środkowego NBA. Kandydatów do draftu w ekipie Virginii szukać próżno, grają zespołem, będzie się działo.

Kentucky – UCLA

Grają jutro (piątek). Pojedynek gigantów. Legendarne Kentucky, dla którego wynik poniżej finału będzie porażką, którego 25 wychowanków gra aktualnie w NBA (m.in. Bledsoe, Devin Booker, WCS, Cousins, A-Davis, Kanter, MKG, Noel, Randle, Rondo, KAT, Wall) przeciwko prawdopodobnemu #1 draftu Lonzo Ballowi, znanemu ostatnio głównie z kontrowersyjnych wypowiedzi ojca.

Lonzo robi w tym sezonie średnio 14.7 punktów 7.6 asyst i 6.1 zbiórek. W dwóch dotychczasowych występach turniejowych zaliczył odpowiednio: 15/3/4 oraz 18/9/7. Ja w nim widzę młodego Jasona Kidda, zobaczcie:

Oprócz niego na uwagę zasługują bez wątpienia: T.J. Leaf, De’Aaron Fox, Malik Monk oraz Bam Adebayo. Istna rewia koszykarskich talentów. Wszyscy widokami na pierwszą rundę, zresztą co ja mówię, na top 15! Dawno już tak wiele prospektów nie spotkało na tak wczesnym etapie turnieju. Dla każdego z nich to może być kluczowe spotkanie sezonu, więc trzeba to po prostu zobaczyć.

North Carolina – Butler

Koszykarski monolit, sterowany przez unikalny na skalę NCAA system, w który wpasowuje się graczy czy bulteriery z uczelni Butler. Chłopaki z byłej drużyny Michaela Jordana mają światu coś do udowodnienia po zeszłorocznych finałach. Napędzani chęcią odkupienia win nie biorą żadnych jeńców. W pierwszej rundzie pożegnali Południowy Texas różnicą 39 punktów, w drugiej wygrali z Arkansas. Po drugiej stronie okopów Butler. Ładna dla oka drużynowa koszykówka, nie oddali inicjatywy w jak na razie żadnym meczu. Najważniejsza w kontekście NBA będzie tu postawa Justina Jacksona. Chłopak dzięki fenomenalnej grze znacznie poprawił swoją pozycję w drafcie. Już teraz umiejscawia się go w okolicach 13-14 wyboru, a jeżeli chłopaki z Willmington dojdą do Final Four, to nie zdziwcie się zobaczyć go w pierwszej dziesiątce.

Xavier – Arizona

Wielu spodziewało się, że drużyna Xavier stanie się “czarnym koniem”  turnieju, ale chyba nikt nie sądził, że zawitają aż w “sweet 16” zwłaszcza, że rozstawieni byli z 11. numerem. Pomimo odległej pozycji, chłopaki nie dają sobie w kaszę pluć i za nic mają sobie przewidywania analityków lejąc kolejno Maryland i odprawiając z kwitkiem kandydatów do mistrzostwa – Florida State. Jeden za wszystkich wszyscy za jednego, żadnych wybitnych indywidualności, czy prospektów w drafcie. Jedynie hart ducha, umiejętności i wzajemne zaufanie. Mogą sprawić prawdziwą niespodziankę. Na drugim biegunie gracze z piaszczystej Arizony, którym przewodzi biały jak gips Lauri Markannen. Tegoroczny Kristaps Porzingis nie zawodzi i wydatnie przyczynia się do sukcesów swojej drużyny. Rzuca z półdystansu, za trzy, kozłuje jak obwodowy. Jak na razie chłopaki z Arizony trudnych rywali nie mieli więc pojedynek z Xavier zweryfikuje z jakiej są ulepieni gliny.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

19 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Karnowski nie jest typem centra sprawdzającego się w obecnej NBA. 10 lat temu może by wszedł, dzisiaj nie ma szans. Karierę w Europie może zrobić.

    (56)
  2. Array ( )
    no_lie_only_truth 23 Marzec, 2017 at 16:16
    Odpowiedz

    Warren Buffet oferował wtedy miliard zielonych, nie milion.
    Dobrze obstawić cały bracket jest chyba mniej prawdopodobne niż wygranie​ w totka.

    (28)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Krzepa
    Odpowiedz

    Florida State dostała w papę 11/17 trójek więc ciężko tu mówić o poddaniu się bez walki.
    Zwyczajnie Xavier mieli taki dzień że nawet DeAndre Jordan by trafił zza łuku … no dobra może nie on, ale reszta by trafiła 🙂

    (17)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda wielka, że na platformie nc+ nie ma już kanału takiego jak ESPN America… March Madness to jednak wydarzenie pełne emocji 🙂

    (3)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja osobiście nie rozumiem dlaczego Karnowski nie pójdzie na siłownię i nie zamieni przynajmniej części zbędnej masy na mięśnie. Technikę ma, brakuje mu jednak mobilności na współczesne NBA. Coż, w Spurs na ławie z pewnością by się sprawdził.

    (18)
    • Array ( )

      Chłopak gra w stanach od kilku lat,
      myślisz, że nie chodzi na siłownię?
      Tylko w Polsce pytasz 20 letniego zawodnika sportów drużynowych o siłownię a on nie wie o co chodzi.

      (0)
    • Array ( )

      Od kiedy tkanka tłuszczowa zamienia się w mięśnie?
      Bardziej przydałaby się Przemkowi porządna dieta, bo w siłownię u niego nie wątpię.

      (-2)

Gwiazdy Basketu