fbpx

Przerwana passa Spurs. Kevin Durant idzie śladami Jordana

13

19-meczowa seria zwycięstw San Antonio właśnie dobiegła końca.

Kevin Durant zanotował 39. z rzędu mecz z dorobkiem minimum 25 punktów, a dowodzeni przez niego OKC Thunder wygrali tegoroczną serię meczów ze Spurs 4-0.

Bo choć ci są zdecydowanie najlepiej poukładaną ekipą w lidze, wciąż nie udowodnili, że umieją poradzić sobie z dużo bardziej atletycznymi zespołami w tym sezonie regularnym. Przykład: 0-4 z OKC, 0-3 z Houston, 2-2 z Portland.

94:106

Przyznam szczerze, czułem że tak właśnie się wydarzy. Zapaleni kibice Spurs powiedzą zapewne, że porażka posłużyła ich ekipie za pobudkę przed playoffs, była potrzebna by odzyskać skupienie, a zadowoleni z siebie zawodnicy nie osiedli na laurach.

I choć Manu Ginobili zasiadł wczoraj na ławce rezerwowych w garniturze, nie wierzę, po prostu nie wierzę by Gregg Popovich nie pragnął wczoraj zwycięstwa. Zwłaszcza, że jak mówię, SAS ani razu jeszcze w tym sezonie nie udało się pokonać Duranta i spółki.

Mecz zaczął się po myśli przyjezdnych, oddelegowany do krycia KD długoręki Kawhi Leonard przechwycił piłkę kierowaną do jego zawodnika i pognał na kosz rywali kończąc akcję z góry. Durant choć agresywny od pierwszych minut, niewiele mu wychodziło, a goście zaczęli dyktowali warunki. Na szczęście jeszcze przed zakończeniem pierwszej odsłony Leonard popełnił drugie przewinienie, co pozwoliło Thunder nabrać energii i odrobić wszelkie straty.

Druga kwarta należała do Patty Millsa. Australijski rozgrywający był bezbłędny z gry zdobywając w tym czasie 10 punktów.

Jednak pozostali strzelcy Popa: Belinelli i Green nie mieli już tak łatwego życia na obwodzie w czym spora zasługa rotacji obronnych OKC.

“I ain’t going to stop”

wykrzyczał w stronę ławki gości Russell Westbrook (27 punktów, 6 asyst, 50% z gry) po tym jak przebiegł długość parkietu z piłką i zakończył trójką. Bez niego Thunder byliby wczoraj w ciemnej jamie ciała, bowiem Durant do przerwy notował 4 na 13 z gry. Jeśli gospodarze mieli wczorajsze spotkanie wygrać, musiało się tak stać właśnie ze względu na ich energię i szybkość.

“Get your hands off me”

Profesor Duncan (17 punktów, 8 zbiórek, 5/15 z gry) również nie miał wczoraj łatwego życia, stąd aby odwrócić kartę łapał się wszystkich swoich sztuczek. W pewnym momencie prowokująco strzepnął z siebie łapu Kendricka Perkinsa, który połknął haczyk i pchnął Tima od tyłu w plecy. Niestety środkowemu Spurs nie udała się prowokacja, sędziowie przyznali podwójny faul techniczny i nie było z tego żadnych rzutów wolnych.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

13 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe baller33
    Odpowiedz

    Ogółem fajnie napisany artykuł , ale odczuwam wrażenie , jakby teraz gdy SAS przegrało to wy mieszacie ich z błotem….
    A w jeszcze poprzednim artykule , pisaliście , że są “fantastyczni, “fenomenalni”….

    (16)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe MartinEden
    Odpowiedz

    Jestem za powtórką zeszłorocznych Finałów, dlatego liczę na Spursów jak na nikogo innego w konferencji zachodniej (trzymam też kciuki za Phoenix i ich przelotny romans z PO) a to z dwóch powodów:
    * NIKT (no może prócz Nasha) nie zasługuje na kolejny pierścień jak Duncan
    * wygrana Miami ugasi wszelkie spekulacje, że Żar wygrał szczęśliwym trafem
    Chociaż Finały między OKC a Heat również zapowiadają się imponująco – fenomenalny KD i powracający Westbrook vs. zbliżające się do rozpadu (oby nie) trio z Miami

    (1)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe rubio
    Odpowiedz

    To jest właśnie NBA, niemożliwością jest ciągle wygrywać ( nawet chicagowskie byki, które w najlepszym w historii sezonie zywciężali 72 razy , 9 razy schodzili z parkietu pokonani.), dlatego wyciąganie zbyt daleko idących wniosków mija się z celem. Zespoły, szczególnie te z najwyższej półki są praktycznie na tym samym poziomie, decyduje tutaj : dyspozycja dnia, rozkład meczów, podróże, kontuzje i wiele wiele innych drobnych i mniej drobnych szczegółów. Mnie bardziej niepokoi te 0-4 Spurs z OKC, w razie potencjalnego finału konferencji jest to duża zaliczka z punktu psychologicznego ale do tego daleka droga, są inne ekipy, które będą chciały odesłać faworytów do domu, bo czy Dallas, Memphis lub Golden są bez szans w starciu z SAS czy OKC, ręki bym nie dał uciąć 🙂

    (0)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mike9204
    Odpowiedz

    Gdyby Russell miał jeszcze trochę więcej oleju w mózgu to byłby naprawdę graczem genialnym. Ten mecz mu wyszedł, ale nie zapominajmy jak bardzo kuriozalne potrafi podejmować decyzje w końcówkach.

    (4)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    Świetnie napisana recenzja! Tak trzymać! Mam nadzieję, że Pop i jego sztab znajdą sposób na rozbicie obrony OKC, bo jeżeli nie ograją ich na swój sposób, to KD się po nich przejedzie. Również liczę na obie drużyny w finale konferencji, ale o ile Spursi powinni gładko przejść przez każdą drużynę (z wyjątkiem Memphis), martwię się o Oklahomę. Durant może naprawdę się skończyć w Playoffs na wzór Cavsów z LeBronem. Na szczęście dzisiejszy mecz pokazał, że powinni sobie poradzić. Co nie zmienia faktu, że Duncan zasługuje na 5 pierścień przed zakończeniem kariery. The time is NOW!

    (-1)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mily
    Odpowiedz

    Oklahoma, Houston i Memphis to jedyne zespoly ktore nie leza Spurs i jesli na nich trafia to moga odpasc. Tak wlasnie bylo 2 lata temu, pieknie 4-0 w 1 rundzie playoffs w drugiej tez 4-0, w trzeciej juz prowadzili 2-0 a jednak odpadli potem 2-4 z OKC, historia moze sie powtorzyc, ale najwczesniej w finale konferencji

    (1)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe D.Roseeee
    Odpowiedz

    Ciężko powiedzieć komu “należy się” mistrzostwo. Będzie ciekawie i wydaje mi się że będzie dużo konfrontacji na zachodzie gdzie dopiero po 7 meczach będzie wiadomo kto przechodzi dalej. Jak tak dalej Thunder będą grać to mają największe szanse na finał. Dobra ławka, KD ( MVP) i Russell (po kontuzji nie ma śladu). Podkręca tępo kiedy trzeba… Zespół, który na dzień dzisiejszy jest największym faworytem.
    Ale! Wschód jest słabszy. Teraz gdy Pacers słabną to Heat wychodzą z pierwszego miejsca. Mają łatwiejszą przeprawę niż jakakolwiek drużyna na zachodzie. Mniej meczy do rozegrania czyli będą bardziej przy ew. konfrontacji w finałach wypoczęci. Choć tak jak na papierze to nie wygląda w rzeczywistości. Takie drużyny jak Nets, Pacers czy Bulls które mają chyba jako priorytet wygrywać z Heat. Te drużyny grają z Heat na 200%

    (1)

Gwiazdy Basketu