centered image

Rudy Gay: w polskiej rzeczywistości nie miałby życia

23

NBA jest najlepszą koszykarską ligą świata, grzęzawiskiem podtapiającym najlepszych. Talent i warunki fizyczne to jedno, na sukces zawodnika za oceanem składa się cała masa czynników. Zazwyczaj nie wytrzymuje głowa. Nie wytrzymuje wewnętrznych tarć, presji kibiców o rywalach na parkiecie nie wspominając. To nie jest miejsce dla słabych ludzi, tutaj każdy próbuje odgryźć ci głowę, a na twoje miejsce czeka setka innych.

Zdarzają się też zawodnicy, którzy niby mają wszystko, brakuje przysłowiowej kropki nad “i”. Myślę, że takim graczem jest właśnie Rudy Gay. Mimo powszechnego uznania dla osiągnięć, zawsze czegoś mu brakowało, zarówno w wymiarze indywidualnym jak i drużynowym. Przez lata na granicy All-Star Game, przed tygodniem zerwał Achillesa i prawdopodobnie przyjdzie mu na zawsze porzucić marzenia o występnie w Meczu Gwiazd. Niniejszym chciałbym przybliżyć Wam sylwetkę Gay’a żywiąc nadzieje, że nie powiedział nam jeszcze ostatniego słowa.

Rudy Gay ma niezaprzeczalny potencjał do bycia wielkim. Garstka zawodników posiada taką kombinacje gabarytu, dynamiki i umiejętności [rookie raport 2006]

Scottie vol. 2

Na wejściu do ligi przyrównywano go do Scottiego Pippena! Wybrany przez Houston z numerem ósmym draftu 2006 roku, błyskawicznie wytransferowany do Memphis Grizzlies za niejakiego Shane’a Battiera.

Wybitny atleta, gra nad obręczami, kompletny arsenał ofensywny, na parkiecie pracuje ciężej niż ktokolwiek [Aran Smith]

W Memphis z miejsca zyskał sympatię fanów ze względu na efektowną grę. Jego debiutancki sezon był całkiem udany, prędko wskoczył do pierwszej piątki zespołu. W drugim sezonie siepał już po 20 punktów w meczu, a eksperci wróżyli mu karierę na miarę T-Maca czy Vince’a Cartera.

Od wejścia znakomicie korzystał ze swych przewag fizycznych. Wjeżdżał pod kosz jak niemiecki czołg do czeskiego miasteczka. Łapy ma dłuższe od większości centrów, jego rozpiętość ramion wynosi bowiem 222 cm (!) a zasięg pionowy równie imponujące 374 cm. Dołóż wybornie wypracowany rzut z półdystansu a przestaną dziwić liczne game-winnery. Odkąd pamiętam Gay dobrze radził sobie w grze tyłem do kosza. Naprawdę mógł zostać gwiazdą…

Druga strona medalu

Mimo bycia ściśle ofensywnym graczem, jego panowanie nad piłką pozostało przeciętne. Notował niewiele asyst za to sporo strat, a jego selekcja rzutowa to materiał na pracę doktorską. Za trzy rzucał słabo, catch and shoot nie istniało. Zdarzało się, że z rogów boiska jego skuteczność spadała poniżej 30%. Paradoks, by złapać rytm potrzebował piłki w rękach, a operował nią słabo.

Co gorsza, swych przewag fizycznych nie potrafił przełożyć na grę w obronie. Oczywiście dzięki długim, jak korki na Zakopiance ramionom notował wiele przechwytów, ale generalnie w jego grze obronnej brakowało zaangażowania. Brakowało agresji, instynktu zabójcy, wiecie o czym mówię.

Z czasem stał się uosobieniem braku efektywności. Jego ekipy nie osiągały wyników, dość powiedzieć, że przez 11 lat kariery tylko RAZ występował w playoffs. Po siedmiu sezonach w grudniu 2013 roku Grizzlies bez żalu oddali go do Toronto (transfer umotywowany był zmniejszeniem obciążeń budżetowych). Jak się później okazało, dla Memphis było to jak zdjęcie noża z gardła, od tamtej pory ekipa rokrocznie melduje się w playoffs zdolna pokonać każdego.

Gay w Kanadzie zabawił niedługo. Skuteczność rzutów spadła poniżej 40%, dublował talenty z DeMarem DeRozanem stąd przytomny menedżer Raptors Masai Ujiri sprzedał go do Sacramento. A Raptors? Odzyskali wigor i do dziś są czołową siła wschodniej konferencji!

ar[

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Chlopie wracaj do zdrowia !!!! Osobiscie trzymam za niego kciuk chcialbymi zeby wrocil jeszcze do gry na poziomie NBA

    (23)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Historia transferów niczym przypowieść o Jonaszu. Skąd odszedł tam zaraz pojawiały się sukcesy.
    Mimo wszystko dobrze mu życzę. W lidze jest miejsce dla takich zawodników

    (19)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    To między innymi dzięki niemu jestem fanem Grizzlies, pamiętam tą paczkę która tworzyła się wtedy w Memphis :Rudy Gay, Mike Conley, Marc Gasol, Tony Allen, O.J.Mayo, Z-Bo z Trenerem Lionelem Hollinsem zaczynali tworzyć filozofię Grit’n Grind która dzięki Allenowi, Gayowi i Mayo była na dodatek efektowna. Uwielbiałem tomahawki Gaya jak wyskakiwał w górę i i tak daleko odchylał łapę za głowę żeby potem z całej siły wsadzić do kosza 😀 Myślę że mógłby jeszcze być przydatny jako role-player. Może jakby wrócił do Memphis za nie duże pieniądze, Parsons częściej nie gra niż gra a Rudy mógłby im pomóc. Całe NBA idzie w small ball więc świetne warunki fizyczne pozwolą mu grać jako PF 203 cm wzrostu i 222 cm wingspanu. Teraz jest starszy i dojrzalszy a po Sacramento powrót na stare śmieci mógłby mu dobrze zrobić. Przyspieszyłby trochę wolną grę Grizzlies.

    (20)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Wybitny atleta. Paki ładował nieprawdopodobne. Czegoś zabrakło. W ofensywie w Memphis naprawdę był świetny, grą ocierał się o poziom All-Star. Może nie trafił na odpowiednich ludzi, którzy potrafili by pomóc wejść mu na “ten” poziom? Ciężko powiedzieć. Z drugiej strony można spojrzeć na DeRozan’a i jak widać da się.

    (10)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe wilkong
    Odpowiedz

    fajny art, chociaż jak na jednozdaniową wzmiankę na końcu, tytuł się ma nijak do reszty treści, tym bardziej, ze kiedyś był art o nim i podobnym tytule

    (0)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe OhARA81
    Odpowiedz

    Kiedyś tam w jakimś tam radiu słyszałem… urodziny dziś obchodzi człowiek który od dziecka ma ciężko w życiu przez nazwisko, koszykarz NBA Rudy Gay… czy coś w tym style

    (12)

Gwiazdy Basketu