fbpx

Celtics i Lakers najlepsi w NBA, Anthony Davis ratuje mecz!

36

Dzień dobry. W chińskiej republice ludowej, znany skądinąd Lance Stephenson “jedzie na opinii”, hehe. W meczach z jego udziałem batalia na flopy jest na porządku dziennym, bowiem arbitrzy nie są tak gorliwi do przeglądania powtórek…

san antonio spurs 109 orlando magic 111

Nie tak się umawialiśmy, defensywny bożek Jonathan Isaac na niedługo przed meczem wypadł z gry ponieważ zwichnął kostkę pozując do zdjęć i wygłupiając w Disney World, uwierzycie!? Co za tym idzie DeMar DeRozan nastrzelał punktów w pierwszej kwarcie przez co nie zmieścił się w zakładanym limicie. Miał zdobyć maksymalnie 19, zdobył 21 punktów. Take my money!

Jak widzicie, nawet osłabionym magikom nie dali rady nasi kochani San Antonio, która to już… czwarta z kolei i szósta przegrana w siedmiu ostatnich meczach. Gregg Popovich wygrażał chłopakom, że jak nie zaczną grać w obronie to im laptopy skonfiskuje, było znacznie lepiej w tym elemencie, ale jednak trafili na silną, poukładaną ekipę występującą we własnej hali. Evan Fournier (26 punktów 5/6 zza łuku) i Terrence Ross (20 punktów 7/13 z gry) tej dwójki nie dało się dziś nakryć kapeluszem. Najlepsze zostawili sobie na koniec. Niemal bezbłędna czwarta kwarta, dwie następujące po sobie trójki Fourniera i tak oto magicy obronili Amway Center. Akcje Orlando idą w górę.

Zaskakuje dysproporcja rzutów wolnych 31:10 na korzyść miejscowych, ale jak mówię: braki szybkościowe i dynamiki czymś nadrabiać trzeba. Jak widać, sama przewaga porządku i dyscypliny taktycznej (już) nie wystarcza… Najlepsze jest to, że Spurs lecą z Florydy do Teksasu by jeszcze dzisiaj w nocy spotkać się z wkurzonym Portland. Nie wiem jak to ogarną, grafik NBA płakał jak układał.

detroit pistons 106 charlotte hornets 109

Blake Griffin wziął na siebie rzuty i część rozegrania (19 punktów 6 asyst) Andre Drummond czyścił tablice (16 punktów 20 zbiórek) Langston Galloway siał zza łuku (32 punkty 7/11 trójek) Derrick Rose w ograniczonym czasie rzucał prawie bez błędów (16 punktów 6/7 z gry). Do przerwy prowadzili czternastoma. To co, pewne zwycięstwo? No właśnie nie, porażka.

W dość dramatycznych okolicznościach obwodowa młodzież z Charlotte ogarnęła temat. Na wyróżnienia zasługują: mój ulubieniec Devonte Graham (18 punktów 10 asyst 5 zbiórek) Terry Rozier (19 punktów 5 zbiórek) no i przede wszystkim Malik Monk (19 punktów 8/12 z gry). W ostatniej minucie mieliśmy remis i wówczas: rozpalony do białości Galloway załadował kolejną tróję po odegraniu Blake’a. Po chwili przytomnie zza łuku odpowiedział weteran Marvin Williams. Pistons mieli ostatnią akcję, ale D-Rose wyszedł na aut. Z sekundą na zegarze Hornets wzięli czas, a potem dograli do Monka. Ten dwa razy się nie zastanawiał…

Po raz kolejny różnicę stanowiła szybkość i sprawność. Hornets nie dali się pobić na własnej desce no i co chwila podbierali piłkę zardzewiałym momentami Pistons, którzy popełnili aż 10 strat więcej, co przełożyło się na 15 prób rzutowych mniej!

indiana pacers 102 houston rockets 111

Houston zdziesiątkowane, nie grają Capela, Gordon, Green, House, Hilario i kogo tam jeszcze znasz. Nie szkodzi, James Harden jest z Wami (44 punkty 8 zbiórek 5 asyst 4 przechwyty 13/26 z gry). Pecha mają także rywale, największe postaci: Oladipo, Turner, Lamb OUT, a w trakcie gry bóle pleców wykluczyły Malcolma Brogdona, a TJ Warren dostał w twarz i rozwalił wargę.

Było równo, ale gdzieś 5 minut przed końcem, Harden rozpoczął swą prywatną serię 12-0 (!) czym mecz nieformalnie zakończył. Ofensywnie stoi głowę i szyję ponad resztą NBA czy to się komuś podoba czy nie. Jego tegoroczne średnie to 38.2 punktów 5.5 zbiórek i 8.2 asyst. Oddaje tyle samo rzutów co zeszłym sezonie, a jednak średnia jest wyższa. Rekord świata stanowi to: 13.5/ 15.3 z linii rzutów wolnych!!! Nie inaczej było dzisiaj 12/14 FT. Macie jakieś pytania?

philiadelphia 76ers 119 oklahoma city thunder 127 (OT)

Niby Sixers tacy mocni, a przegrywają raz za razem. Dziś byli w pełnym składzie, cały siedmioletni proces i jego składowe były dostępne i obecne na placu gry. Mało tego, cała wyjściowa piątka, ponoć najlepsza defensywnie i najpotężniejsze fizycznie w całej NBA, zagrała na bardzo wysokiej skuteczności, a i tak byli na minusie… jak to?

Tak to, że Thunder rzucali równie celnie, a wszelką presję i agresję gości zamieniali na przewinienia i rzuty wolne, których wywalczyli w tym spotkaniu aż 41! Po raz kolejny: szybkość, sprawność działania z piłką, zdecydowanie. Świetne zawody weteranów włoskiego ogiera Gallinari (28/7) oraz Chrisa Paula (27/8/5) do tego 5 trójek obrońcy Fergusona oraz napastliwy jak zawsze Shai Gilgeous Alexander.

Szalona końcówka czwartej kwarty i jeszcze bardziej szalona dogrywka (Joel Embiid 31 punktów 12 zbiórek). No bo jak można w sumie zdobyć 32 punkty w pięć minut? Jeśli lubicie szybkie strzały i grube linijki statystyczne, zapraszam do oglądania:

utah jazz 106 memphis grizzlies 107

Widzieliście jak on się rusza?! Wczoraj pomyślałem na temat rookie Ja Moranta, że ma “ubogi wachlarz zagrań”. Przepraszam. Młody człowiek odpowiedział zdobyciem 25 punktów i 8 asyst, trafił dużą cześć rzutów i przeciwko topowej obronie świata zademonstrował kilka zaawansowanych (może nie technicznie, ale fizycznie) manewrów. Skradł tym całkowicie “show” powracającemu do Memphis weteranowi nazwiskiem Mike Conley. Mówiłem, że powroty bywają sentymentalne i nie służą skuteczności, czy nie mówiłem? Mike dziś się nie popisał: 15 punktów 5/19 z gry.

Po drodze Donovan Mitchell (słusznie) narzeka na brak faulu, który pewnie odmieniłby losy tego spotkania, ale jak oprotestować zagranie, którego sędziowie nie odgwizdali, a mecz trwa nadal? Nie uwierzycie pewnie, ale to trzecia z rzędu wiktoria Grizzlies, a sukces ma wielu ojców, każdy dokłada cegiełkę. Tak na przykład Kyle Anderson, człowiek stanowi zaprzeczenie efektowności, rusza się jakby w zwolnionym tempie, ale 13 punktów i 7 zbiórek dostarcza! Jeszcze na temat Moranta:

On jest niesamowity. Zmienia biegi i kierunki jak nikt w lidze. Nie znajdziesz tego na boiskach świata. Taki talent zdarza się raz w życiu [Jaren Jackson Jr]

washington wizards 137 minnesota timberwolves 116

Andrew Wiggins zadzwonił, że bierze urlop “na żądanie” (zmarła mu babcia) więc się scenariusz meczu wywrócił, a właściwie to niekoniecznie, bo “run and gun” się spodziewaliśmy. Mało tego, chciałem walić handi na Waszyngton, bo strzelać lubią dużo, a Wolves niekoniecznie lubią i umieją kryć obwód, skupiają się raczej w pomalowanym. Tak więc panowie Bradley Beal (44 punkty 10 asyst 15/22 z gry) i Moritz Wagner (30 punktów 15 zbiórek 13/15 z gry 4/4 trójki) byli dziś w koszykarskim niebie a faworyzowanym Wolves? No cóż, zabrakło siły ognia. Wśród pokonanych KAT dostarczył 36 punktów na genialnej skuteczności, a Jeff Teague rozdał 11 asyst, bo swobodne bieganie to także jego żywioł.

boston celtics 105 golden state warriors 100

Celtowie zaskoczyli brakiem skuteczności, który każdorazowo napędzał skłonnych do ataku Wojowników. Przebujali się przed trzy i pół kwarty. Gdy już wydawało się, że partyzantka Warriors sprawi niespodziankę, fatalnie dziś rzucający Kemba Walker (20/5/5) trzasnął trójkę na złapanie dystansu, a dzieła dokończył Jayson Tatum (24/8) raz za razem dochodząc do wysokoprocentowej pozycji rzutowej. Słaby mecz zielonych, którzy wydają się zmęczeni, ale przede wszystkim: widać że dobrze się ze sobą czują, nie zazdroszczą rzutów, jeden wspiera i cieszy się z sukcesów drugiego. To nowość, w zeszłym roku tego nie widziałem. W tym zakresie Kemba > Kyrie, tyle wiem na pewno.

Wśród pokonanych trwa chude lato, ale na pewno są profity na przyszłość. Eric Paschall będzie zawodnikiem przez duże Źiet. Już teraz całkiem nieźle wygląda na skrzydle obok Draymonda, a gdy jeszcze na obwód powrócą Splash Brothers (bo w końcu powrócą) gdy w loterii draftu upolują jakiegoś wysokiego kozaczka, a D’Angelo wymienią bądź uczynią szefem drugiego składu, znów będą niebezpieczni dla każdego.

sacramento kings 97 los angeles lakers 99

Skoro Boston przemógł trudności to i Lakers. Jako pierwsi sięgnęli po 10 zwycięstw i siedzą wygodnie na szczycie właściwych konferencji. Dziś jednak było trudniej, bo energiczni goście próbowali odjechać z wynikiem w pierwszej połowie. Davisowi nie siedziało toteż wolumen strzelecki przejął dziadzia James. Popatrzcie proszę na poniższą animację i powiedzcie głośno: “LeBron się już skończył”. Dacie radę?

Uwagę przykuwa 29 punktów i 11 asyst LeBrona, ale to tylko element. Wiele małych rzeczy złożyło się na sukces, jak zawsze. Tak bardzo wyśmiewany przez kibiców Kentavious Caldwell Pope (16 punktów 60% z gry) na przykład. Wszedł na plac w czwartej kwarcie i pracując na dużej energii trafił najważniejsze rzuty. Wspólnie z Alexem Caruso godnie zastępowali dziś kontuzjowanego Avery Bradleya, który z urazem nogi opuści ze 2-4 tygodnie.

W końcówce za wygraną nie dawał zwłaszcza Bogdan Bogdanovic (18 punktów 7/13 z gry) który akurat wychował się w bezpośredniej bliskości wojny, więc mu hałas i światła Staples Center nie robią. Pięknie ciągnął, ale jednak nie nastarczył. Ozdobą spotkania i najważniejszym jego zagraniem mega blok Anthony’ego Davisa (17/5/2/4) na Harrisonie Barnesie. Takie symboliczne przesłanie dla reszty NBA: “wróciliśmy na swoje miejsce”.

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

36 comments

    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Sir Nick

      Blok na faulowanym wcześniej Barnesie to faktycznie piękne zakończenie meczu. Nic tylko pogratulować stylu i miażdżącej przewagi LAL.
      Gif z LeBronem typowy… minięcie przy użyciu ręki bo inaczej już nie umie a później taranem na kosz. Nietypowo że zabrakło crap dribble.
      Trudno być fanem takiej topornej gry.

      (-14)
    • Array ( )
      Się nick to amator 17 Listopad, 2019 at 13:40

      Się nick nie mogę patrzeć na Twój komentarz i miałem się nie odnosić do niego ale się odniose.

      Śmiech …. To tyle, dziękuję 🤣🤣🤣

      (1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie zdziwię się jeśli Philly rok temu, odpadając po zabójczym rzucie Kawhi, byli najbliżej tytułu podczas całej ery “trust the process”… Absolutnie nie realizują potencjału jaki zgromadził się w tym zespole.

    (59)
    • Array ( )

      To samo. przed startem sezonu widziałem w nim Iversona. sam nie wiem czemu ale tak mi się kojarzył

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers wyglądają nieźle. Frank Vogel wymusił od swoich gwiazd zespołowość w defensywie i widać tego efekty, choć też nie jest jeszcze idealnie:
    Danny Green – ofensywnie gra stanowczo lepiej niż można było zakładać. Rzuca z rogów, pomaga w rozegraniu, kozłuje, czasami nawet kreuje, nie traci, a przy tym kończy ważne rzuty. I wcale nie wygląda, jakby miał zadowolić się mistrzostwami ze Spurs i Toronto. Za to, co niespodziewane, nie błyszczy w defensywie. Kiedyś Greg Popovich spytany o to, kto byłby dobrym defensorem przeciw KD powiedział, że Green, tylko wyższy o 10 centymetrów. I, mhm, w tym sezonie z tej wypowiedzi zamiast KD można wsadzić każdego najlepszego przeciwnika, jakiego kryje Green, a do wzrostu dodać szybkość i agresję.
    Avery Bradley teraz będzie pauzował, ale do tej pory sprawdzał się na 5 w skali szkolnej. Agresywny, broniący przeciw każdej 1. Super.
    KCP sezon zaczął fatalnie, ale od tego momentu gra naprawdę nieźle po obu stronach parkietu. W szczególności w ofensywie nie zawodzi przy ważnych rzutach.
    Caruso to mini game-changer. Walczak z sercem do walki. Oby Rondo nie zabrał mu minut.
    Kuzma to solidny upgrade z ławki. Strzelec na pozycje 3-4, podciągnął się w obronie i daje radę.
    O Howardzie powiedziane było już dużo.
    Cook też wydaje się, że jest lepszy niż za czasów GSW. Ma bardziej ograniczoną rolę, nie wchodzi w buty Splash Brothers, a to gość, który w obronie zrobi swoje, a w ataku nie ma problemu, żeby przedrzeć się pod kosz. Takie połączenie 30 kilogramów chudszego Raymonda Feltona z odważniejszym Calderonem.
    Niewiele minut dostaje Troy Daniels, ale w pojedynczych meczach pokazał, że ogień w ręce ma.
    Zawodzi za to Dudley. Ociężały. Ślamazarny. Element niepasujący. (To już nie lepiei było tego Carmelo przygarnąć w podobnej roli? Lepszy strzelec, casus Howarda)
    A Davis i James to klasa sama w sobie. Obaj bronią, wypełniaja po sobie luki punktowe, dominują i nie blokują sobie miejsca.
    Wygląda to nieźle. Nieźle. Nieźle. Nieźle. Choć na ten moment raczej mieliby problemy, żeby wygrać rywalizację play-off z chociażby LAC, Toronto, Houston, 76ers. Potrzebują zgrania.

    (26)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Morant to Westbrook w wersji 2.0 z poprawionym rzutem. Wzrost , szybkość , wyskok i taka fajna bezczelna pewność siebie. Jeden z najlepszych rookie ostatnich lat. Tyle było gadania o Zionie, a ja od początku czekałem właśnie na tego gościa.

    (13)
    • Array ( )

      Zle trafiłeś akurat Lakers nie jest moja ulubioną drużyną hmm nawet bym stwierdził ,że są mi obojętni.Ale jak widzę ,że piszesz komentarz na stronie byle tylko się czegoś przyczepić co mija się z prawdą i jakimkolwiek obiektywizmem to jest mega słabe.

      (10)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron mowil ze sie nigdzie nie wybiera na zadna emeryture. Granie z synem byloby super i podziwia Toma Bradego, ktory caly czas gra – rocznik Vinca Cartera.
    Ewentualne spotkanie Jamesa z synem byloby gdy Lbj stuknie 39 rok zycia.

    Spurs wygladaja slabo. Mam do nich sentyment przez kibicowanie przez cala kariere TD ale niestety nie maja juz ani jednego kozaka na miare tamtych czasow. Dejounte to melodia przyszłosci. Potencjal w defens jest ogromny ale na razie nic poza tym.
    Polecam obejrzec retirement jersey Tonego Parkera a szczegolnie jego przemowe. Łezka sie w oku wielu zakrecila. Najlepsze ceremonie tego typu to tylko Spurs i czlowiek sie posmieje i wzruszy.
    Widzieliscie ceremonie Kobe Bryanta? Żenada, Jeanie Buss czytajaca do Kobiego z kartki czy sztuczny usmiech Magica i tyle. Zero sentymentu. Nie czuc tam bylo rodzinnej atmosfery tak jak w Spurs.

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron znów clutch 3 rzucał i go w kolejnej akcji faul uratował. Barnes chyba myślał że mają faul do oddania. Wielkim zawodnikiem jest Lebron ale czasem podejmuje strasznie głupie decyzje albo piłkę gubi bez sensu. Na koniec Davis musiał uratować mecz. Fajnie wynik ciągnął Kuzma w pierwszej połowie, ma chłop smykałkę do rzucania, tylko czekać aż limit minut się skończy. Rondo też jak ryba w wodzie, gdzie nie poda tam strzelec, a podania nam zupełnie jak 10 lat temu 🔥Sacramento dobrze trzymało wynik, zabrakło szczęścia w końcówce. Mały Yogi mijał wszystkich, a Bogdanovic potrafi rzucić z każdej pozycji. Trochę więcej systematyczność i będzie dobrze

    (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    biorac pod uwage wyniki celtics , a teraz brooklynu, nie zdziwi mnie, jak iw nastepnym sezonie irving i jego ego przeniosa swoje talenty do panstwa srodka. 😀

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Sixers strasznie motaja rotacja, co dzisiaj im się odbiło duża czkawka w postaci braku punktów z ławki.

    Plus decyzje trenera by pozwolić zawodnikom samym rozgryźć co mają grać w ataku powodują w chwili obecnej zmniejszenie przydatności bena.

    Zobaczymy za kolejnych 10 gier co z tego się urodzi.

    (1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      oglądałem stream z komentarzem Sacramento i sami stwierdzili że było kontaktu dużo ale poprawnie bez faulu. chociaż podejrzewam że jakby wchodził Lebron (albo Harden) a bronił Bjelica to by gwizdnęli. graczom ze statusem gwiazdy na więcej się pozwala

      (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja zawsze szukam przy okazji kazdego draftu kogos kto by mi przypominal Iversona i rzeczywiscie Morant takim zawodnikiem jest tzn przypomina go. Mocno mu kibicuje i naturalnie obserwuje jego poczynania. Mysle, ze przy takiej prognozie i jednoczesnie absencji Ziona to bedzie ROTY. Bardzo ciekawe w jego przypadku bylo np to, ze bardzo malo sie o Nim mowilo, az do pierwszego jego wystepu w lidze. Dostrzegam w Nim pewna madrosc niegwiazdorzenia co dobrze prognozuje. Inna zaleta to klasycyzm rozgrywajacego. Jest nastawiony na dystrybucje, moze nie az tak jak Rubio, ale prawie i to tez sie ceni nawet bardziej wsrod jego kolegow z druzyny niz samych kibicow. Morant to jeszcze mlody zawodnik dopiero w przyszlym roku zobaczymy jego warsztat techniczny po.przepracowanym lecie (choc uważam, ze calkiem mozliwe, ze nie mial zbyt duzo okazji go zademonstrowac). Miski beda mieli z niego pocieche bo dzieki jego wkladowi wygraja sporo meczy zwlaszcza w przyszlosci

    (-1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawy jestem niezmiernie czy po raz kolejny Pop ogarnie i SAS przeżegnaja kryzys i wejdą do PO…wydaje mi się ze może być im ciężej niż w poprzednich latach, tak po prostu, zwyczajnie, brakuje in talentu na praktycznie każdej pozycji.

    Harden to „psikutas” ale z „s”…chłop Jak ma dzień a ma praktycznie zawsze, to taki killer, ze już tylko on nam powie co za ile. Houston to ofensywny potwór…przynajmniej w RS.

    Swoją droga, czy tylko ja mam wrażenie ze liczba komentarzy jest większa o 10/20 kiedy tylko lakers przetrwają?…może mi się zdaje, nie wiem.

    Pozdrawiam.
    Ps. Lebron powiedział ze będzie grał dopóki będzie mogl, czuje ze historia grania z synalkiem może się ziscic…wariactwo. Marzenie chyba każdego ojca…

    (2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Bravo Lakery….. ps.imponuje mi te cale Nba tyle sie dzieje tylu zajebi…. grajkow tyle roznych zaskakujacych zwrotow akcji …codzienna dawka niesamowitych enocji … gdy odpalam laptopa otwieram Gwiazdy Basketu i…. cisnienie mam 180/150;) tzn ten zdobyl 50 pkt ten 20 zbiorek ten 15 asyst ten rzucili 300pkt ten zdobyl kolejne triple ci sie pobili (to rzadkosc) ten zlapal kontuzje ten nowy rzucil 7 trojek ten stary wygral mecz nkrmalnie poezja….I love this game generalnie staty kosmos

    (0)

Gwiazdy Basketu