fbpx

Gorgui Dieng: niczego nie obiecuję

15

Piję kawę, czytam prasę, jem śniadanie na tapczanie. Szczyt marzeń. Jestem zdrowy, mam pieniądze na prasę i kawę i niezbędne mi do życia rzeczy. Pomiędzy jednym łykiem a drugim, strona za stroną, poznaję historię artystki, która robi fotografie siedlisk bezdomnych z San Francisco przeniesionych do salonów bogaczy tego miasta. Oczywiście nie dosłownie zabranych z ulic i wstawionych na modne dywany, przecież tkanina mogłaby się zabrudzić! Nie, artystka odwzorowuje „domki” z nowych, czystych materiałów. W ten sposób powstają zdjęcia, bardzo ładne muszę przyznać. Czemu o tym marudzę?

Jeśli masz 10 dolarów, a potrzebujesz jednego, dziewięć oddaj innym – takim mottem kieruje się bohater niniejszego tekstu, który realnie pomaga rodakom z Senegalu. Wspiera finansowo rolnictwo, ośrodki medyczne oraz sportowe. Wychodząc na ulice miast, które odwiedza w Afryce, jest momentalnie rozpoznawalny i oblegany przez dzieci proszące o autograf lub zdjęcie. Co zabawne, sławy nie przyniosła mu koszykówka, ale działalność charytatywna. Wszyscy wiemy, że od lat (2013) związany był z niegramotnymi Timberwolves, zanim w lutym nie posłali go do Memphis Grizzlies. Wiedzieliście o tym, prawda?

Szpital

Kebemer, mała miejscowość 150 kilometrów drogi na północny wschód od Dakaru. Tutaj, w lokalnym szpitalu, w 1990 roku na świat przyszedł Gorgui. Choć jego ojciec był merem miasta, to mama nie miała co liczyć na specjalne względy na oddziale – nawet gdyby chciano, po prostu brakowało sprzętu, łóżek, leków. Zapomnijcie o elektronice, dzieci w prowizorycznych inkubatorach ogrzewane były żarówkami.

Dieng wrócił do tego samego miejsca niemal dwadzieścia lat później, już po podpisaniu pierwszego kontraktu w NBA (jak na senegalskie warunki zarabiał fortunę, prawie półtora miliona dolarów za sezon). Chodząc po korytarzach szukał znajomego lekarza, od którego chciał uzyskać listę potrzebnych placówce produktów. Tuż przed gabinetem natknął się na leżącą na ziemi kobietę w zaawansowanej ciąży, czekającą na poród. Podobno ten moment sprawił, że postanowił nie odpuszczać. Konsekwencja giganta z Senegalu przyniosła realną pomoc liczoną w setkach tysięcy potrzebujących, a samemu zainteresowanemu, nagrodę “NBA Community Assist Award”. Jednak po kolei.

Senegal – Louisville

W swoje wielkie dłonie piłkę do kosza Dieng ujął dopiero jako piętnastolatek, przystępując do programu SEED (sport dla rozwoju edukacji i ekonomii). Już cztery lata później jako reprezentant Senegalu jechał do Johannesburga na obóz “Basketball without borders”, na którym zaprezentować swoje umiejętności miało sześćdziesięciu najlepszych młodych graczy z Czarnego Lądu. Swoją grą zasłużył na miano MVP wydarzenia i przyciągnąwszy uwagę amerykańskich skautów, wkrótce pojawiły się oferty wyjazdu za granicę.

Pierwszym przystankiem w USA była katolicka szkoła Huntington Prep w stanie West Virginia. Dieng uczył się angielskiego dopiero od sześciu miesięcy, pozostawił za sobą dom rodzinny, rodzinę i przyjaciół, pocieszenie stanowiła religia, ale trochę niezręcznie pięć razy dziennie biegać do pokoju by modlić się jako praktykujący muzułmanin w chrześcijańskim ogólniaku. Statystyki na boisku się zgadzały (15.4 punktu 12.6 zbiórki i aż 7.2 bloku) nauka także szła dobrze (zdał test SAT z 400 punktami zapasu w języku, który poznawał od zaledwie pół roku) więc po Dienga ustawiła się kolejka renomowanych uczelni. Senegalczyk chciał jednak grać tylko dla Ricka Pitino.

Przyszedłem na ten uniwersytet jako chłopiec, a stałem się mężczyzną. Nauczyłem się wiele, szczególnie od coacha P, który mówił do mnie nie tylko o baskecie, ale przede wszystkim o życiu. W liceum czułem się kiepsko, pozostawiając wszystko za sobą. Tutaj, wśród kolegów z drużyny i sztabu szkoleniowego odnalazłem spokój, czuję się bezpiecznie [Gorgui Dieng]

Chłopak stał się filarem obrony podkoszowej Louisville Cardinals, a wszystko na oczach dwudziestu tysięcy kibiców. Rodzina i przyjaciele z Senegalu nie mogli uwierzyć na jakiej hali rozgrywa mecze. Początkowo grał zbyt topornie by móc liczyć na więcej niż kwadrans spędzony na placu, co przekładał na 5.7 punktu i 4.4 zbiórki. W drugim roku uzbierał rekordowe 3.2 bloku, a w trzecim, zwieńczonym tytuł mistrzowskim NCAA (oraz nagrodą Big East Defensive Player of the Year) ocierał się o double-double: 9.8 punktów 9.4 zbiórek plus 2.5 bloków. Na chłopaka uwagę zwrócił sam Hakeem Olajuwon, a drzwi do NBA stanęły otworem.

Modlitwy w szatni

Pracownicy odpowiedzialni za sprzęt w Minnesocie dobrze wiedzieli, że po wieczornych meczach w rogu szatni ma czekać na Dienga czysty, równo rozścielony na podłodze czarny ręcznik. Derrick Rose omal nie skręcił nogi wywalając się o modlącego w ciemnościach Senegalczyka. Mo Williams zafascynowany skrupulatnością wiary kolegi, który modlił się nawet w samolotach, dopytywał się z zainteresowaniem o islam. Kevin Garnett kazał wyłączać dudniący po szatni hip hop gdy widział skupionego centra.

Nie wiedziałem, że ta religia wymaga takiej dyscypliny. Naprawdę to szanuję – mówił później KG.

Codzienność bywa prozaiczna, kierunek do Mekki i czas modlitw wyznacza Diengowi aplikacja na smartphonie. Gorgui powtarza za swoim idolem Hakeemem Olajuwonem, że największym przekleństwem dzisiejszego islamu jest nierozerwalne kojarzenie tego wyznania z przemocą i terroryzmem, pomijając inne aspekty.

Zawsze rozpoznasz gracza, który jest muzułmaninem. Przez jego konsekwencję, spójność w charakterze. To najlepszy przykład, że i my mamy dobre dusze – Hakeem.

Charakterny działacz charytatywny

Dieng ściśle współpracuje z Quentonem Martym prowadzącym organizację MATTER, która od 2000 roku rozdysponowała po świecie ponad 550 milionów dolarów środków na rozwój medycyny w uboższych regionach świata. Dieng aktywnie zdobywa fundusze, które pochodzą ze sprzedaży puli karnetów należnych zawodnikom, okazjonalnych zbiórek wśród kolegów z zespołu, ale większość przeznacza z własnej kieszeni. Remontuje szpitale w Senegalu, ale również stawia na rozwój rolnictwa.

Uwielbiam uprawianie ziemi, na moich hektarach trenerzy uczą rolników prawidłowych sposobów nawadniania, sadzenia. kiedy skończą kurs, wracają do swoich rodzin wykorzystując poznane techniki [Dieng]

Sama gra w najlepszej lidze świata jest dla Senegalczyka nie tyle spełnieniem marzeń, ale drogą do realizacji celów pozaboiskowych. Na parkietach NBA zdobywa średnio 8 punktów 6 zbiórek i jeden blok spędzając na placu gry mniej więcej półtora kwarty. W tym sezonie rozwinął się jako strzelec dystansowy, przed transferem do Memphis w 46 meczach trafił 46 razy zza łuku na 120 prób, co daje bardzo obiecujące 38.3%. W budżetowym eldorado w 2017 roku podpisał też zacny kontrakt opiewający na kwotę 64 milionów dolarów płatne w cztery lata. Na przeprowadzenie kolejnych akcji charytatywnych, z pewnością wystarczy.

Bóg postawił mnie w tej sytuacji bym pomagał innym. Jest pewien powód, dla którego gram w NBA, nie tylko by zapewnić byt mnie i moim najbliższym. To pomoc innym. Nie chcę zostać zapamiętany jako ten, który coś tam pograł, zarobił swoje i zniknął [Dieng]

Co dalej z karierą tego sympatycznego Afrykanina? Trochę tłoczno zrobiło się na pozycji centra w Memphis. Pierwszoplanowymi postaciami są tutaj Jonas Valanciunas oraz rozkwitający Jaren Jackson Junior. Przyszłość 30-letniego środkowego określi z pewnością celność rzutów zza łuku. W każdym razie, chłop nadal jest “pozytywny” po obu stronach parkietu.

[Grzegorz Szklarczuk]

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Guorgi to jeden z moich ulubionych graczy, którzy grali w Wolves. W dwóch ostatnich sezonach nawet się wyrobił, dodał nawet solidną trójkę, ale niestety był dość ograniczony ruchowo. Lubił też spowalniać akcje. Po zbiórce, często stawał i przez ułamki/sekundy zastanawiał się do kogo podać balona. Nie kojarzyłem, że jest islamistą. Jako człowiek jest miłą osobą. Ciekawe jak mu będzie szło u niedźwiadków.

    Dobry tekst. Dziękuję.

    (10)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Historia wszystkich afrykańskich gwiazd wygląda tak samo pod kątem charytatywności, bo gdyby nie ludzie z wioski, to nie grałby w NBA. Strasznie głupio byłoby się nie odwdzięczyć.

    Na pewno musi popracować nad mobilnością oraz techniką, bo inaczej ciężko widzę jego przyszłość po 2021r., a na pewno nie na kontrakcie wartym naście mln za sezon.

    (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądałem go na żywo w Louisville i był pewnym prospektem w drafcie z tej świetnej ekipy. I jako jedyny się ostał.

    (0)

Gwiazdy Basketu