centered image

Jak rozpoznać u siebie predyspozycje do uprawiania koszykówki

40

Trener. Skaut. Pasjonat basketu. Gdybyśmy mieli w kraju choć stu takich gości, Polska byłaby mistrzem świata w koszykówkę. No, może vice mistrzem. Zapraszam do lektury wywiadu z coachem Wojtkiem Zeidlerem. Mam nadzieję, że docenicie kunszt zadanych pytań, a jeszcze bardziej udzielonych odpowiedzi.

– Ostatnio widziałem twoje zdjęcia z meczu NBA, co robiłeś w USA?

Kilka dni temu wróciłem z Sacramento, gdzie byłem w klubie Sacramento Kings. Od pół roku intensywnie współpracujemy i to na paru płaszczyznach. Pierwszym punktem są sprawy szkoleniowe. Kiedy organizowałem z PZK klinikę licencyjną Warsaw Basket Clinic dla 300 polskich trenerów, jednym z wykładowców był właśnie członek sztabu Kings. Drugi punkt to współpraca na linii Sacramento Kings -> Basket Camp, który robimy w Wałczu. Przed wakacjami zbieram tam cały nasz sztab trenerski na szkolenie, a latem 2018 do naszego campowego sztabu dołącza trener Sacramento co na pewno będzie olbrzymim wydarzeniem dla wszystkich ambitnych koszykarzy w Polsce.

Kings to klub, który jest bardzo otwarty na Europę i niewykluczone, że będziemy poszerzać tą współpracę. To nie jedyny klub, z którym w ten sposób współpracuję. Jeszcze przed zimowym Basket Campem wybieram się do Turynu na podobne rozmowy: ich włoski trener Luca Banchi także szkolił polskich trenerów w czerwcu w Warszawie. Tego typu wyjazdy mają na celu przede wszystkim to, aby dać koszykówce w Polsce duży impuls. Musimy uczyć się od najlepszych, dzisiaj już nie ma granic i barier w zdobywaniu wiedzy.

– Czy młodzi ludzie grają jeszcze w koszykówkę? Co się zmieniło na polskiej giełdzie talentów koszykarskich na przestrzeni ostatnich 5-6 lat?

Jestem pewien, że koszykówkę w Polsce uprawia więcej młodzieży niż 5-6 lat temu. Jednak nie jest to spowodowane tym, że mamy super mocną czy atrakcyjną dla oka ligę. Jest kilka czynników, które kierują młodych ludzi na koszykówkę. Pierwszy to ludzie wychowani w erze Jordana, czyli NBA lat 90-tych. Ci ludzie są dziś rodzicami, mają dzieci i doskonale wiedzą, że nic nie pomoże im bardziej w wychowaniu dzieci jak koszykówka. Media społecznościowe, internet, łatwy dostęp do NBA i Marcin Gortat robią swoje.

Cichym bohaterem, którego bardzo pozdrawiam i szanuję jest mój kumpel druh Kacper Lachowicz, czyli KACPA. Cały rok śmiga po Polsce i szerzy swoją miłość do koszykówki u najmłodszych. Gdyby kiedyś ktoś to policzył to liczba dzieci w ciągu roku, która brała udział w jego zajęciach jest zdecydowanie większa niż młodzież oglądająca PLK. Zresztą kiedyś sprawdziłem i z tego co pamiętam KACPA miał więcej lajków na Facebooku niż Polski Związek Koszykówki i Polska Liga Koszykówki.

– Stoję goły przed lustrem. Jak mam rozpoznać u siebie samego predyspozycje do basketu?

Koszykówka to bardzo trudny technicznie sport. Im wcześniej zaczniesz, tym lepiej dla Ciebie, jednak są wyjątki, które zaczynały w okolicy 18. roku życia i grają zawodowo. Nie ma wzoru, który zapewni Ci karierę koszykarską na 100%. Oprócz fizyczności olbrzymią rolę odgrywa charakter i chęci, które można też wykształtować pracując z młodzieżą. Dlatego każdego namawiam na koszykówkę, ponieważ jeśli ktoś naprawdę pokocha ten sport, to jest w stanie przełamać dla niego wiele barier. Takich ludzi trzeba po prostu wyszukiwać i im pomagać. A jeśli już muszę podać jakiś przykład fizyczny osiągalny dla polskiej młodzieży: Adam Waczyński i Mateusz Ponitka. Tego typu atleci będą rządzili w Europie w ciągu najbliższych lat.

– Załóżmy że odwiedzasz salę, na której trwa mecz ligi szkolnej. Na co zwracasz uwagę patrząc na grających? Skąd wiesz, że ten czy inny mają potencjał do stania się zawodowcem?

Co ciekawe, swego czasu zaprosiliśmy na Basket Camp chłopaków, których jeden z naszych trenerów wypatrzył na… zawodach lekkoatletycznych. Zaraziliśmy ich basketem podczas ferii zimowych 2017 i od razu umieściliśmy w jednym z naszych partnerskich klubów. Mieszkają sto kilometrów od domu, mają szkołę z internatem i zaczynają trenować basket na poważnie.

Kiedy oglądam młodych koszykarzy na pewno patrzę na fizyczność. Staram się przewidywać w jakim stopniu mogą się jeszcze rozwinąć. W tym elemencie same obserwacje nie wystarczą, dochodzi do tego wywiad środowiskowy na temat rodziny, genów i tak dalej. Z czysto koszykarskich rzeczy warto obserwować czy koszykarz już w młodym wieku posiada umiejętność wykończenia akcji na kontakcie, czyli czy dobrze panuje nad swoim ciałem. O dziwo, sporo koszykarzy zostało „skradzionych” z piłki nożnej, piłki ręcznej, rzadziej z siatkówki. Dobry koszykarz musi być uzdolniony motorycznie, musi mieć ciągłą możliwość rozwoju w tej materii.

– Jaka jest różnica między skautem a trenerem? Kim Ty się czujesz?

Każdy trener jest skautem. Nawet jeśli pracujesz w klubie i prowadzisz zespół to musisz ciągle szukać do niego nowych koszykarzy. A jeśli już ich masz, musisz zbierać informacje o swoim kolejnym rywalu. Aktualnie projekt Basket Camp, który rozwijam już od 7 lat z moimi współpracownikami będzie wkraczał w kolejną fazę. Od 2 lat regularnie robimy dwa campy rocznie – zimą i latem. Cały rok pracujemy nad tym, aby rozwijać siatkę klubów partnerskich nie tylko w Polsce, ostatnio zajęliśmy się także szkoleniem trenerów w Polsce we współpracy z Polskim Związkiem Koszykówki.

Aby poprawić polski basket musimy pracować jeszcze intensywniej, ponieważ efekty naszej pracy zobaczymy za 5-10 lat na parkietach PLK. W chwili obecnej jesteśmy na etapie planowania modelu współpracy, podczas którego nasi podopieczni będą mogli trenować z nami także w trakcie sezonu, w swoim mieście. Rozmawiamy też o tym, aby w niedalekiej przyszłości otworzyć w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich swoją szkołę, w której 15-20 wybranych przez nas koszykarzy będzie uczyć się i przygotowywać do gry w basket na zawodowym poziomie. Wszystko to wymaga czasu i dobrego lobbowania. Ale na chwilę obecną jestem zadowolony z postępów.

Jak pozyskujesz zawodników do współpracy, co się dzieje dalej z nastolatkiem, który chce zostać koszykarzem, a Ty twierdzisz że ma na to zadatki?

Zdecydowana większość naszych Campersów to osoby, które same się do nas zgłoszą, przyjadą na Basket Camp do Wałcza i trenują z nami tydzień zimą lub 10 dni latem. Część z nich selekcjonujemy, podsyłamy na testy do innych klubów, znajdujemy nowe możliwości rozwoju jeśli nie mają żadnych w swoim mieście. Nie wszyscy są gotowi na wyjazd z domu w wieku 15-16 lat i to też jest część naszej pracy. Musimy uświadomić koszykarzom, że dobrze czasem jest wyjechać zacząć wszystko od nowa i budować swoją pozycję w nowym środowisku. Rzucanie 35 punktów co tydzień grając w drużynie, która przegrywa 90% spotkań to słaba opcja rozwoju, jednak tego typu gracze bardzo często boją się podjąć wyzwanie i wyjechać. Jest im dobrze tam gdzie są, bo wszystkich znają, wszyscy ich szanują i nie muszą się niczym martwić. Robienie ciągle tych samych rzeczy z tymi samymi ludźmi nigdy nie prowadzi do rozwoju.

Są też takie przypadki, że zaprosimy na Camp kogoś kto zagra fajnie na jakimś turnieju, w jakimś szczególnym meczu lub np. zostanie MVP jakiegoś OOM’u. Ja niestety nie jestem w stanie śledzić każdego turnieju, jednak mamy grupę przyjaciół, którzy pracują dla PZKOSZ lub SKM i chętnie nam pomagają wyłapywać te perełki.

Jakie są etapy rozwoju koszykarza? Jakie niezbędne warunki (wyszkolenie) musi spełniać uczestnik Basket Camp?

Najważniejszym warunkiem jest świadomość, że na Basket Camp jedzie się po ciężką pracę a nie na wypoczynek. Trenujemy najczęściej od 7 rano, a z hali schodzimy w okolicach 22. Na pewno nie zachęcam do przyjazdu ludzi, którzy trenują dwa razy w tygodniu i to jest ich maks. Takie osoby nie wytrzymają u nas fizycznie i psychicznie. Jednak jeśli ktoś nie może przetrwać dnia bez treningów – przyjeżdżaj do nas, z chęcią z Tobą popracujemy i zobaczymy co dalej.

Czy problemy polskiej koszykówki mają charakter organizacyjny (źli ludzie u steru) finansowy (za mało pieniędzy) społeczny (mentalność ludzi, głowy w smartfonach)?

Nie chcę zabierać głosu w sprawie problemów polskiej koszykówki na szczeblu zawodowym, ponieważ tutaj problem nie do końca jest zależny od nas samych. Finansowanie niektórych klubów zależne jest od sytuacji politycznej, osoby prezesa klubu czy umiejętności zarządzania klubem. Na to nie ma recepty i uważam, że ja z tym problemem nie jestem w stanie walczyć.

Jednak jestem w stanie walczyć z problemami w szkoleniu młodych koszykarzy w Polsce. Uważam, że wszyscy, którzy organizują obozy czy kliniki koszykarskie właśnie to robią. Wcześniej wspomniany Kacpa, ale też Maciej Szelągowski i jego camp w Żyrardowie. To obozy, które są kierowane do ambitnych ludzi, którzy chcą grać zawodowo w basket. Super wyjściem na potrzeby młodych ludzi jest także Draft Camp, o którym czytałem na Waszej stronie. Rozwój poprzez grę, ludzie kochający koszykówkę, świetna promocja naszego sportu. Bardzo często pod koniec procesu rekrutacji na Basket Camp odsyłamy tam koszykarzy, których nie możemy przyjąć do Wałcza.

Naszą filozofią jest ograniczona liczba miejsc, ponieważ tylko w ten sposób będziemy w stanie nauczać, a nie tylko zapewniać frajdę uczestnikom. Każdy projekt, który daje możliwość młodemu koszykarzowi szansę dodatkowego treningu, meczu, obozu poza treningami w klubie to niesamowita okazja do stawania się lepszym. Mam koszykarzy na swoim Campie, którzy potrafią zaliczyć Kacpę, Draft Camp i Basket Camp podczas jednych wakacji! I to jest piękne! Nie możemy zmarnować tego potencjału. Musimy pomagać ambitnym młodym ludziom. Bo nawet jeśli nie każdy z nich zostanie zawodowcem, to nauczeni przez sport radzenia sobie z niepowodzeniami będą nie do zatrzymania w życiu!

– Po co trenować tak trudną i niewdzięczną dyscyplinę jak basket?

Jak ktoś sobie zadaje takie pytanie to nie będę marnował jego czasu, osobiście polecę dobry obóz piłkarski.

– Czy nie masz wrażenia, że młodzi mają w nosie nasze szczytne koszykarskie idee?

Wielu młodych koszykarzy wpada w pułapkę swojej lokalnej sławy. W dzisiejszych czasach instagrama, snapchata czy fb bardzo łatwo zostać kimś popularnym w swoim mieście. Jeśli grasz w basket to lokalną sławę masz już zapewnioną. Często młodzi ludzie zaczynają traktować koszykówkę jako trampolinę do bycia popularnym w swojej szkole i okolicy. Idą na trening, ponieważ muszą dobrze zagrać, żeby znowu o nich dobrze mówiono. Im szybciej trenerzy tych ludzi uchwycą ten problem – tym lepiej. Jako trenerzy musimy pracować nad tym, aby nasi gracze w głowie mieli ciągły rozwój, dlatego nasze hasło to BETTER THAN YESTERDAY, czyli lepszy niż wczoraj. Każdego dnia musimy zrobić coś, aby stawać się lepszym. Trening, mecz, obóz to idealne okazje do stawania się lepszym.

– Wymagasz od dzieciaków woli walki, chęci pracy nad sobą, katorżniczych treningów niczym uhonorowany dziś w nocy Kobe. Czy oni aby na pewno mają na to ochotę? Po swych młodszych kolegach widzę, że oni o nic nie walczą, nie są tego nauczeni. A jeśli cokolwiek sprawia im trudność, najczęściej rezygnują, przenoszą zainteresowanie na coś innego. Każdy dzieciak chodzi z komórką przyklejoną do łapy, przyszedł pograć, wkleja zdjęcia z sali, zbiera lajki za to że jest, że się pojawił i przebrał w koszulkę i to mu wystarcza.

Akurat na Basket Campie nie mamy problemu lenistwa. Każdy kto tu przyjeżdża wie, że to dla niego szansa i bardzo lubię to uczucie kiedy trening zaczyna się o 7:15, a ja od konserwatora na hali wiem, że „tłuką piłkami już od 6:30 trenerze”. Oczywiście, że nie każdy zostanie przy koszykówce jak czynny gracz. Ale takie jest życie. My jako trenerzy dajemy im impuls do pracy nad sobą. Cały czas powtarzam rodzicom, że koszykówka wychowa ich dziecko w ten sposób, że później będą nie do zatrzymania na Uczelni, w biznesie, czy nawet w korpo.

Warto zauważyć, że koszykarze to bardzo inteligentni ludzie, dlatego potem problemy szarych dorosłych ludzi nie sprawiają im problemów. Bo skoro przez całe swoje młode życie co tydzień wygrywałeś i widziałeś efekty swojej ciężkiej pracy lub przegrywałeś i jak najszybciej chciałeś się odegrać – to co jest w stanie Cię powstrzymać?

I jeszcze jedno. Jeśli czyta to jakiś ambitny trener, który chce się rozwijać. Napisz do nas. W przyszłości będziemy potrzebowali wiele koszykarskich umysłów do pracy. Być może to jest ten przełomowy moment, w którym właśnie teraz sprawisz, że Twoja kariera trenerska eksploduje! Hehe. Nasz sztab trenerski musi rosnąć razem z naszymi koszykarzami! Znajdziecie nas tutaj:

/basketcamp-2018/

/facebook/BasketCamp/

Dzięki za fajną rozmowę!

Ostatnie Wpisy

40 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Osobiście nienawidziłem przez 10 lat swojej kariery nastoletniej katorżniczych treningów bez piłek z ogólnorozwojem ehh

    (15)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Stoję goły przed lustrem, predyspozycji do uprawiania basketu nie widzę, ale do grania w filmach XXX to w sumie już jak najbardziej! Dzięki GWBA!!

    (86)
  3. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Bobciu
    PATRON
    Odpowiedz

    Bomba, super wywiad. Dobry człowiek, idea Basket Campu i fakt jak intensywnie jest rozwijany jest nieoceniona. Czekam na następców naszego rodzyna.
    Kunszt pytań i odpowiedzi 6+, czytało się miodnie, interesująco i obszernie, a jednak mało… 😉

    (11)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    treningi bez pilek…
    tylko idotyczni trenerzy takie moga treningi stosowac u mlodzikow no bo nie wiem czy dzieciak 13-15 lat to juz na tyle profesjonalista uzdolnony techincznie zeby musial przez 75% treningow pracowac nad kondycja zamaist nad technika ktora zostaje
    a kondycje zawsze i w kazdym wieku mozna wyrobic z technika gorzej…

    (13)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak tak patrzę w te lustro to mam wrażenie że muszę wrócić na siłownię xD Mięśnie nie te co powinny być 😂😂

    (12)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Osobiście jestem zawiedziony tym jak trenerzy i kluby podchodzą do graczy, którzy w życiu nie mieli za dużo szczęścia i sami na własną rękę, szukają miejsca w drużynie. Jestem tego przykładem: mam 24 lata, w styczniu 25. W PL nikt nie zechciał mi pomóc w rozwoju koszykarskim, wszelkie próby kontaktu z klubami kończyły się na wysłaniu emaila lub telefonie. Natomiast gdy wyjechałem do Holandii do pracy i mimo wszystko spróbowałem raz jeszcze zawalczyć o marzenia- napisałem emaile do 2 klubów: Academy Badketball Weert i ostatnio do New Heroes Den Bosch. Byłem na obu „spotkaniach- treningach” ale z Weert wykluczył mnie brak auta i dojazdów a Den Bosch… No niestety, zabrakło mi. Teraz trenuje z programem Get Better od A. Packa i na wakacje będę gotowy by znów zawalczyć o marzenia. Moim celem jest Apollo Amsterdam i jeśli już zostanę pro i kiedykolwiek będę miał styczność z polskimi skautami….- wybaczcie ale tematu dla mnie nie będzie. Wiem, że dla niektórych piszę zbyt pewnie ale wiem, że się tak stanie. Nic mi nie stanie na przeszkodzie. Do zobaczenia w tym miejscu w wakacje- jako pro!

    (45)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    kończę 18 lat w styczniu całe życie grałem w piłkę nożną i zaluje ze nie w kosza teraz chciałbym pograć w tą piękniejsza dyspypline „na poważnie” na jakiej zasadzie działają w polsxe ligi amatorskie? albo bez umiejętności tylko będąc wysokim i posiadajac dobrą kordynacje mogę pograć w jakimś klubie na tym etapie?? fajnje by bylo jakby ktoś kto sie zna mi powiedział

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Czytałem gdzieś kiedyś, że jak masz 213 cm wzrostu lub więcej i urodziłeś się w USA to masz 50 % szans żeby zagrać w NBA. Gdybym miał tyle wzrostu, a urodziłem się w Polsce to przy swoich skillsach zagrałbym w NBA na 90 %. Myślę, że Ty też.

    (17)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    w sumie moze to dobry post do tego – moze jakas druzyna chetny na jakis sparing w kosza w warszawie podczas przerwy swiatecznej? :)))

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    @pilkarzyk jeśli nie grałeś nigdy w kosza i nie masz choć podstaw techniki to będzie ci trudno zacząć grać w kosza. Ale nic nie jest niemożliwe. Być może znajdź jakichś ludzi, którzy grają gdzieś w twoim mieście. Spytaj czy możesz z nimi potrenować. Jeśli ktoś cię przygarnie to najważniejsze jest zaangażowanie zwłaszcza w obronie. Popatrz jak bronią koszykarze, tego nauczysz się najłatwiej a ludzi, którzy zapieprzają w obronie się ceni. I powodzenia😊

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Sory ale koszykówka nigdy nie będzie tak popularna jak nożna. A to dlatego ze w nożną może grać i taki Messi i taki Zlatan. A w kosza? Nie oszukujmy się ale jak nie masz tych 190 cm wzrostu to mozesz sobie pograć ale na osiedlu, ale na jakieś poważne osiagniecia zbytnio nie ma szans. Wiadomo są wyjątki typu Chris Paul albo Iverson, ale jaki to odsetek?

    (14)
    • Array ( )

      to jest własnie takie polskie [xxx]
      w tych klubach patrzą tylko na wzrost, [xxx] że chłop potyka się o własne nogi, ważne, ze ma 2m+

      (6)
    • Array ( )

      Nie do końca się z Tobą zgodzę. Popularność piłki nożnej wg mnie bierze się stąd, że aby móc w nią zacząć grać nie potrzebne są podstawy i umiejętności. Wystarczy znajomość zasady, że nie można dotykać piłki rękami i można powiedzieć, że już grasz w piłkę. Natomiast aby zacząć grać w koszykówkę niezbędne jest nawet na samym początku zdobycie umiejętności podstawowych elementów i znajomość podstawowych przepisów określających grę. Głównie to sprawia, że koszykówka jest przynajmniej na początku mniej dostępna przez co mniej popularna.

      (4)
    • Array ( )

      Równie dobrze można powiedzieć, że do gry w koszykówkę potrzebne są podstawy w postaci odbijaj piłkę i rzucaj do obręczy piłkę i w sumie można powiedzieć, że już umiesz grać w koszykówkę.

      (1)
    • Array ( )

      Głupoty gadasz. Właśnie w Polsce jest słaby system szkolenia wysokich – co pokazuje, ilu mamy dobrych wysokich wyszkolonych w kraju – zero. Trenerzy od podstawówki i gimnazjum skupiają się na wynikach, a wiadomo, że wysokie dzieci mają zawsze gorszą motorykę w tym wieku. Efekt jest taki, że promują sprytnych niskich, a wysocy nie dostają szans i szybko rezygnują.
      Nagle w liceum się okazuje, że zapowiadany na gwiazdę dzieciak ma 187 cm i więcej nie chce rosnąć, a całe życie grał na fizyce i dynamice i za bardzo się nie nadaje nawet na ekstraklasę, nie mówiąc o Europie czy świecie …
      Potem mamy efekty jakie mamy – dla tego w małej Finlandii i Łotwie potrafią znaleźć Markanena czy Porzingisa, zapewniam Cię, że w Polsce (to wychodzi ze statystyki) takie dzieciaki też się urodziły, tylko już dawno ktoś im obrzydził drogę koszykarską, bo zamiast na rozwoju graczy skupiał się, żeby jego gimnazjum wygrało ze szkołą z drugiej wsi …

      (1)
  12. Array ( )
    jt-konstrukcje@wp.pl 20 Grudzień, 2017 at 04:49
    Odpowiedz

    Kobe!: nie ma granic… 170cm Spud Webb, do 231cm Gheorghe Muresan.
    Piłkarzyk!: motoryka i technika, psychika, no i czas, dużo czasu spędzonego na parkietach z dobrymi trenerami i na pewno jest przy 193cm duża szansa na stanie się koszykarzem. Sam jestem trenerem, znam Wojtka, znam wielu innych trenerów młodego pokolenia i starszych, którzy są otwarci i umieją z ludzi zrobić Ludzi…

    (3)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    A co z ludźmi, którzy zajarali się basketem późno, np. w wieku 22-23 lat? Dodatkowo wzrostowo 175-180 cm.
    Pozostaje samorozwój? 🙂

    (3)
    • Array ( )
      jt-konstrukcje@wp.pl 20 Grudzień, 2017 at 09:34

      …jak już wyżej pisałem, tak naprawdę koszykówka nie ma ograniczeń. Wiek 22-23, jeżeli wcześniej była uruchomiona odpowiednia gimnastyka w odpowiednim momencie, czyli jest gibkość, szybkość, skoczność, wytrzymałość, koordynacja, odporność interwałowa, a do tego organizm jest przygotowany do szybkiego uczenia i po prostu CIĘŻKIEJ PRACY, to nie widzę przeszkód. Średni czas nauki umiejętności koszykarskich to 7-10lat

      (0)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Witam,

    Wywiad mega ale niestety muszę dorzucić swoje trzy grosze 😉

    Byłem u Pana Wojtka na jego campie mimo złej opini w Internecie oraz u znajomych którzy byli. I niestety z tych jego ładnych słów o pomaganiu czy to na Waszej stronie czy gdzie indziej nie zostało nic. I nie mówię o sobie, że zostałem źle potraktowany ale na campie z 12 osób 3 było z zewnątrz, a reszta od tego Pana. Jeden gościu z zewnątrz jechał z resztą aż miło i co? Ani rozmowy z nim ani propozycji nic zero. Za to żarty i dodatkowe treningi ze swoimi chłopakami.

    Kolejna sprawa treningi. Nie są to treningi ciężkie ani tym bardziej rozwijające. U siebie w klubie miałem 4 trening tygodniowo i dużo lepiej były prowadzone pod każdym względem. Za mało zaangażowania i chęci pomocy/poznania ludzi. Mówi dużo o charakterze ale nawet w mały stopniu go nie poznaje. Obóz za który płaci się 1800 zł??? Lepiej kupić porządny sprzęt do ćwiczeń w domu i w piwnicy mieć siłownie plus biegać i chodzić na orlik i wiecej sie tego wyniesie. Bo wiatr Wam da te same rady co ten Trener…

    Pozdrowienia dla Zapaleńców Basketu o

    (14)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    No dobrze, ale na Basket Camp mnie nie wezmą, bo jestem za stary. U mnie w miejscowości są treningi jakieś, ale słabe. Przyznam, że chętnie na wakacje bym wyskoczył na camp i poznał ciekawych ludzi, pograłbym na poważnie i nauczył się dużo.

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Taki offtop, ale wiadomo coś co z Derrickiem Williamsem? W zeszłym sezonie nie szło mu najgorzej w barwach Cavs, a jego temat umarł mimo że młody gość

    (2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja nawet nie jestem w stanie doczytać do końca wszystkich materiałów o Basket Campach ;-( bo zaraz sobie myślę, że urodziłem się 25 lat za późno 😉
    Jak ja zaczynałem na przełomie 89/90 – właśnie zaczynało padać na twarz to co nie padło w bidzie lat 80-tych. Tylko dzięki pasji kilku osób walących głową w mur, którzy własnym przemysłem organizowali zajęcia dla kilkunastu chętnych w „czynie społecznym” . Zero wsparcia ze strony „organizacji” koszykarskich (kluby oszczędzając rezygnowały ze szkolenia młodzieży, lub w ogóle przestawały funkcjonować – nawet w dużych miastach). Poziom wiedzy także mizerny, zerowa opieka medyczna – tylko miłość do basketu.
    Dla mnie skończyło sie kilkoma latami w I i II lidze, zniszczonymi kolanami i kręgosłupem – dziś albo bym dostał bana od basketu (skolioza 😉 albo dostał bym program wzmacniający mieśnie stabilizacyjne – a nie biegał po górach z ciężarkami 😉

    (5)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Koszykarze to bardzo inteligentni ludzie. Zwłaszcza zawodnicy NBA, którzy potrafią zbankrutować mając 100mln $ na koncie to pokazują. Nie wiem skąd to poczucie, że koszykówka to trudna gra dla inteligentnych ludzi, a np. piłka nożna nie. Jest to bzdura do kwadratu.

    (7)
    • Array ( )

      Dotyczy to białych, ale nie można tak napisać, bo to rasizm jest. Nie można mieć pretensji do tych, którzy zbankrutowali – to byli Murzyni z najgorszej patologii, z domu za dużo nie wynieśli, to łatwo się pogubili.
      „Nie wiem skąd to poczucie, że koszykówka to trudna gra dla inteligentnych ludzi, a np. piłka nożna nie. Jest to bzdura do kwadratu.” – Posłuchaj wywiadów z kopaczami i koszykarzami, różnicę widać gołym okiem, ale wiadomo, zawsze są wyjątki.

      (0)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Jed, treningi bez piłek są bardzo ważne. Co z tego, że potrafisz rzucać jak nie masz sił wrócić do obrony i po prostu biegać. W koszykówce trzeba biegać, a najważniejsze to mieć kondycję i nie padać na meczu. Technika rzutowa przyjdzie z czasem.

    (0)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    @Qlass
    Wyobraź sobie kolego, że istnieje również taki jegomość co zwie się Derrick Williams, a o Derona się nie pytam bo grał kompletne ogony w Cavaliers k

    (2)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Prosta zasada: sprawdzasz swój wzrost DOKŁADNIE w wieku dwóch lat i mnożysz x 2. To w bardzo dokładnym przybliżeniu twój docelowy wzrost w wieku dorosłym. Jeżeli wychodzi około paki dziewięćdziesiąt lub więcej oraz nie masz kłopotów z koordynacją – bierz się na poważnie. Jeżeli mniej – małe szanse na coś więcej niż reprezentacja liceum albo amatorska liga biznesu.

    (-1)

Gwiazdy Basketu