fbpx

Oficjalnie przepraszamy LeBrona Jamesa, czy J-Wall wciąż będzie gwiazdą NBA

15

Witajcie, jesteśmy tu z Jessicą Vanessą. Yeah, jestem tu z Chris Paaaaaaul!

Tak sobie myślę, że atencja fanów i generalnie zainteresowanie swoją osobą ludzi musi być uzależniające. Zamiast więc zadzwonić do siebie prywatnie, gwiazdy basketu urządzają “domówki” live na instagramie. Żeby im tematów nie zabrakło odpowiadają na pytania ludzi zadawane w komentarzach. Dziewczyny odpicowane, wszystko naturalnie, ale w sumie to nie. Wpatrzone w mężów, rozbawione, uśmiech nie schodzi z twarzy.

Rzecz jasna nie obyło się bez pytania mistrzowskie: Miami Heat vs mistrzowski zespół Golden State Warriors. Steph dyplomatycznie zasugerował by temat rozstrzygnąć w NBA 2k, ale Wade ma już swoje lata i w gry komputerowe nie gra. Temat wielkich zespołów i porównywania ich ze sobą ciekawie podsumował ostatnio Draymond Green, który stwierdził iż:

  • szanuje każdy zespół i ludzi, którzy dominowali w swoich czasach
  • nie da się porównywać ze sobą kolejnych dekad NBA, bo gra wciąż ewoluuje
  • Jordan i spółka grali z fizycznością, której GSW by nie sprostali
  • Shaq wykończyłby go w każdej akcji tyłem do kosza

  • z drugiej strony pick and roll Draya i Stepha wykończyłby wszystkich
  • żaden zespół nie ustałby naprzeciw szybkości i siły ogniowej GSW
  • punkty, które kiedyś zdobywano w meczu, dziś zdobywa się do przerwy etc.

No widzicie, Dray wcale nie jest taki oszołom, jakim się czasem jawi. Podpisuję się podpisem elektronicznym.

I’m so sorry LeBron

Dostało mi się po uszach za wczorajsze zdjęcie Jamesa z wywalonym brzuchem obżerającym się fast foodem. W środku nocy zadzwonił agent zawodnika żądając publicznych przeprosin. Twierdził, że nie mamy prawa przedstawiać nieprawdziwego obrazu jego klienta i żeby sprawę czym prędzej sprostować. Tak więc prostujemy: LBJ choć wygląda z twarzy jak Kimbo Slice* jest w doskonałej formie fizycznej i pracuje niezwykle ciężko.

*Kimbo Slice był zawodnikiem MMA, który zasłynął z walk ulicznych. Swój pierwszy zawodowy kontrakt podpisał grubo po trzydziestce. Zmarł w 2016 roku wskutek ataku serca mając 42 lata. Przeprowadzona sekcja zwłok odkryła także solidnych rozmiarów guza wątroby.

Washington Wizards 2020

Czytam, że klub ze stolicy na przestrzeni ostatnich miesięcy ze szczególną uwagą oglądał LaMelo Balla. Co prawda bilans się nie zgadza (24-40 to dziewiąte miejsce od końca) zbyt mocni byli ofensywnie by znaleźć się w czubie loterii draftu, ale trochę kreatywnego podejścia i LaMelo może im przypaść. Zwłaszcza, że zespoły przed nimi (może poza Knicks) nie potrzebują dominującego piłkę playmakera. Wizards też w zasadzie nie potrzebują, a więc o co chodzi?

Skoro już o tym wspomniałem. Tegoroczny rating ofensywny (111.9 punktów zdobywanych w przeliczeniu na sto posiadań) jest najlepszy w 59-letniej historii klubu. Jednocześnie rating defensywny (115.8) to zdecydowanie najgorszy wynik w dziejach Wizards/Bullets, a wcześniej Zephyrs i Packers. Ten sezon to absolutne otwarcie i radosna koszykówka. Pięciosekundowe akcje, nieskrępowane niczym rzuty i nieustanny ciąg na kosz rywali ORAZ najgorsza obrona w lidze.

W składzie większość zawodników ma slidery przesunięte całkowicie w kierunku ataku:

  1. Bradley Beal, czyli gwiazda której naładowali tak wiele na talerz, że w obronie “odpoczywał”
  2. Davis Bertans, czyli wysoki super snajper za trzy o wysoko umieszczonych środku ciężkości
  3. Rui Hachimura, czyli pierwszoroczniak wychowany na akcjach Carmelo Anthony’ego
  4. Jordan McRae, czyli człowiek urodzony by strzelać, rekord kariery to 65 punktów w G-League
  5. Isaiah Thomas, czyli dobrze znany, zdolny choć bezbronny niziołek
  6. Shabazz Napier, czyli niewiele wyższy od IT playmaker o negatywnym ratingu w obronie
  7. Ish Smith, czyli kolejny maluszek potrafiący minąć i narobić zamieszania w ataku
  8. Moritz Wagner, czyli waleczny i kompetentny rzutowo wysoki, niestety słabiutki fizycznie

To właśnie ci ludzie w większości decydowali o tegorocznych losach zespołu. Co za tym idzie, mecze Wizards były równie nieprzewidywalne co kobiece nastroje po wyjściu z łazienki.

Roster

To oczywiście nie wszyscy, wypada wspomnieć masowców: Thomasa Bryanta, Iana Mahinmi, a także graczy “linii defensywnej”: Isaaca Bongę oraz syna legendy Gary’ego Paytona. Ich wpływ na losy meczów był jednak ograniczony jak u wszystkich zawodników “jednej strony parkietu. Co będzie dalej? Wyglądamy powrotu nieszczęsnego Johna Walla. Nieszczęsnego ponieważ jego astronomiczny kontrakt będzie ciążył przyszłym losom klubu. Popatrzmy w przyszłość, kto zostaje w składzie?

  • PG: John Wall, Ishmael Smith
  • SG: Bradley Beal, Isaac Bonga, Jerome Robinson
  • SF: Troy Brown
  • PF: Rui Hachimura, Admiral Schofield
  • C: Thomas Bryant, Moritz Wagner, Anzejs Pasecnicks

Free-agentami są: Napier, Payton II, Mahinmi oraz przede wszystkim Bertans, który niezwykle przydałby się na łuku jeśli Janek ma znów rywali penetrować po zerwaniu ścięgna Achillesa. Powiedzmy sobie tak: jeśli zasłonę stawia ci wysoki ze średnią 43% zza łuku, pas startowy otwiera się automatycznie. Są widoki na ponowne zatrudnienie, niestety poza tzw. mid-level exception nie ma środków na wsparcie z zewnątrz. Jest też pick draftu od którego zaczęliśmy.

Potrzeby:

  • sprawny, myślący, defensywny big man

Mason Plumlee, Tristan Thompson, Nerlens Noel, Jakob Poeltl, ktoś z tej rodziny, w zależności od dostępności i chęci. Tu naprawdę jest komu zdobywać punkty, brakuje defensywnej kotwicy. Jeśli są w stanie zaadresować tę bolączkę, nawet kosztem picku, widzę ich ponownie w playoffs. Póki co mają najgorszą zbiórkę w lidze oraz najwyższą średnią fauli.

  • doświadczony swingman potrafiący przydać zespołowi charakteru

Ktoś pokroju Jae Crowdera albo Mo Harklessa. Twardziel nie pozbawiony kompetencji strzeleckich

Future

Uważam, że J-Wall niedoceniany jest jako playmaker, gość potrafi czytać grę w ataku i jako “szturmowiec” przy solidnym spacingu, jest w stanie regularnie nękać przeciwników czy to jeden na jeden, czy w akcji pick and roll. Opcja numer jeden to jednak Beal (30.5 punktów 4.2 zbiórek 6.1 asyst) nie miejmy co do tego wątpliwości i mam nadzieję, że w nowo otwartej szatni Wizards wszyscy to zrozumieją.

Piękno BB polega między innymi na jego zdolnościach “catch and shoot” i kompatybilności z J-Wallem. Jak wskazują dane, u boku Johna Bradley jest skuteczniejszy w akcjach “catch and shoot” o 7-8 punktów procentowych. Podnosi się jego “shot quality” no i nie musi tyle rzeźbić sam konserwując energię.

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    ObiektywnieNieobiektywny 25 Kwiecień, 2020 at 13:20
    Odpowiedz

    Co by nie mówić o Greenie to jako jedyny przedstawia chyba najbardziej logiczny pogląd na ten temat, bez takiego zadufania jak emerytowani gracze NBA.

    (63)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy jestem jedynym, który nie przepada za LaMelo i jego rodzinką, a także uważam że ze swoją egoistyczną efektowną grą będzie co najwyżej role-playerem? Nie rozumiem jak można rozważać wybranie go w top 15, a co dopiero w top 5.

    (12)
    • Array ( )

      Talentem LaMelo może przewyższać każdego w stawce tegorocznego draftu, więc to naturalne, że ktoś z TOP5 go weźmie. Tylko że to jest gracz typu high-risk/high-reward, bo wciąż jest jeszcze gówniarzem mentalnie. Polecam porównanie sobie filmiku z Ballem rozmawiającym o swojej grze z szanowanym ekspertem draftowym – Schwartzem – z filmikiem tej samej serii o Denim Avdiji z Izraelu. Ball nie pamiętał wielu swoich akcji, na pytania czy coś jest wytrenowane czy wrodzone cały czas mówił, że wrodzone. Deni natomiast pamiętał prawie każdą akcję i potrafił powiedzieć co się zadziało i co ewentualnie mógłby zrobić lepiej. I to mimo to, że nie mówił w swoim native language. Ballowi brakuje pokory i docenienia wartości ciężkiej pracy, tak mi się wydaje po tym co dotychczas od niego widziałem lub słyszałem. Natomiast Deni Avdija jest bardzo dojrzały jak na swój wiek i ciężko pracuje na to, co ma. Na boisku też widać różnicę – Melo mimo świetnego czucia gry czasem po prostu przesądza i gwiazdorzy. Tu rzuci z 9 metrów, tu puści jakieś efekciarskie podanie zamiast wybrać prostszą i niegorszą opcję… Inteligentni i dojrzali mentalnie gracze pozostają w NBA dłużej i generalnie lepiej się spisują. A LaMelo jest najbardziej rozpuszczony ze wszystkich Balli, niestety. Podsumowując – choć niewybranie LaMelo w pierwszej piątce byłoby dziwne i może nawet głupie to uważam, że starszy brat będzie miał dużo lepszą karierę. Bo Melo po prostu brakuje dojrzałości na wejściu, przez co straci dużo energii na frustracje.

      (18)
    • Array ( )

      Przecież zarówno gra Lonzo oraz LaMelo głównie opiera się na przeglądzie pola i podaniu. Nie wiem jakie mecze ich oglądałeś (Mam wrażenie ze żadne), ale zdecydowanie można stwierdzić, że często wolą zrobić ostatnie podanie niż samemu oddać rzut.

      (-5)
    • Array ( )

      @Anonim
      Chyba nie czytałeś uważne mojej wypowiedzi, bo odniosłeś się do swoich domniemywań a nie do tego, co napisałem. Więc przeczytaj ponownie. Bo doskonale zdaję sobie sprawę, że ich gra opiera się w dużej mierze na ich wybitnym przeglądzie pola. Ale Tobie chyba mylnie wydaje się, że jak to nazwałem “gwiazdorzenie na boisku” to zdobywanie punktów. Otóż nie tylko. (Polecam obejrzeć jak gra np. Hezonja.) LaMelo ma świetny przegląd pola, ale gra często zbyt efekciarsko. I w tym przypadku nawet chodzi o jakieś bezsensowne podanie gdy właśnie powinien oddać rzut samemu.

      (5)
    • Array ( )

      Aha, bo z tego co ja wiem, to w tej śmiesznej Australii oddawał najwięcej rzutów i to jeszcze na żenującej skuteczności 37/25/72. W całym zespole tylko dwie osoby miały gorszy rzut, a łącznie nie rzucały tyle co LaMelo. Ten chłopak od kilku lat nie zrobił absolutnie żadnych postępów ze skutecznością.

      Jak dla mnie, to gość będzie bustem jeżeli pójdzie w pierwszej 10, a wątpię aby coś takiego miało miejsce, bo który GM może być tak szalony? On jeszcze do NBA nie trafił, a jest synonimem problemów.

      Ostatnio czytałem, jak powiedział, że jest lepszy od Lonzo – ten chłopak nie ma w mojej opinii przyszłości w lidze. Przyjdzie i odpadnie mentalnie, bo nie potrafi rzucać, a jedyne na co ma parcie poza kamerą, to na bycie pierwszą opcją zespołu.

      (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Szczerze nie lubię Walla ale gość był totalnym kozakiem w stylu RW. Połączenie Beala z Wallem jest czymś w stylu Harden/Westbrook więc wyczekuję na jego powrót i czekam na sukcesy Wizzards bo Beala w przeciwieństwie do Walla lubię bardzo. Pozdro GWBA

    (11)
    • Array ( )

      Z Wallem podstawowym problemem jest to, że przez ostatnie 3 lata zagrał w ok.70 spotkaniach. Nie zgodzę się z porównaniem go do RW, bo nie miał takiej przebojowości jak on. Już chyba prędzej pokusiłbym się o porównanie do Rose’a.

      Chłopak potrafi grać. Ma rzut, podanie i daje radę w obronie. W PO ciągnął zespół, więc nie można mu zarzucić słabego mentala, ale jest w Wizards problem. Nie wiem czy to wina organizacji czy Walla, ale oni chyba po prostu do siebie nie pasują.

      Co do kontraktu, to został on przepłacony. 40 mln, to była przesada, ale to był gość, który przez 3 lata z rzędu miał ~19/4/10, więc gdyby mu dano o 10mln mniej, to nikt nie byłby w stanie niczego im zarzucić, a tak to dostał pensję Curry’ego, a wszyscy wiemy, że Wall to co najmniej gracz o półkę niżej od niego.

      Ciekawe czy byłby ktokolwiek kto w tym momencie przejąłby ten kontrakt. Jak myślicie? Charlotte przez ostatnie kilka miesięcy nic głupiego nie zrobiło, ale to pewnie dlatego, że liga jest zawieszona.

      (13)
  4. Array ( )
    miś4 kontratakuje 26 Kwiecień, 2020 at 17:30
    Odpowiedz

    Nieźle cenzura … . Nba to sport czy religia lub królestwo? Żartobliwa karykatura w rozrywkowym materiale okazała się obrazą majestatu. I to jeszcze cenzura wobec kogo – admina – wielkiego admiratora Króla LBJ. Chyba, że to wszystko tylko rodzaj spóźnionego prima aprilisu lub clickbait.

    (-1)

Gwiazdy Basketu