centered image

We The Bench: tajna broń Toronto Raptors

27

Jestem fanem Raptors. Jako dzieciak w paczce od rodziny z Kanady znalazłem podrobiony jersey Cartera, tak duży, że nosić mogę go dopiero dziś. Kolejne wspomnienie to 2011 rok, kiedy leciałem na pięćdziesiątkę wujka do Toronto, napalony by odwiedzić Air Canada Center. Niestety lockout sprawił, że mogłem jedynie pocałować klamkę hali, w każdym razie sentyment i chęć powrotu pozostały.

Tegoroczni Raptors to drużyna, która wie o co walczy. Zabrzmi banalnie, ale nareszcie widać tę chęć wygrywania. Liderzy pierwszego składu przeszli już przez prawdziwy chrzest ogniowy w playoffs, żywe są ich wspomnienia związane z postacią Paula Pierce’a. Czy tegoroczny projekt wypali? Tego nie wiem, ale jedno jest pewne: pośród dwójki All-Stars i talentu pierwszej piątki w kanadyjskiej szatni siedzi grupa do zadań specjalnych, ławka rezerwowych której w skrytości obawiają się wszyscy. To właśnie o nich przeczytacie w tym tekście.

Pascal Siakam – Usain Bolt NBA

Grając na obozie Basketball without borders, nie rozpoznał stojących przy linii bocznej Serge’a Ibaki i Luola Denga. Jak to możliwe? W dzieciństwie Pascal nie interesował się szczególnie koszykówką zza oceanu. Wychowany w Kamerunie, nie wyobrażał sobie aby sprzeciwić się rodzicom, zrobił to tylko raz – gdy jako jedenastolatek miał trafić do seminarium. Seniora rodu Siakam niewiele obchodził opór dzieciaka i swój plan zrealizował. Wychowany w surowych, religijnych obyczajach Pascal, za sprawą swojego naturalnego talentu do gry z Afryki trafił pod skrzydła…koszykarskiej Bożej Akademii w Teksasie. Jak wspomina, największy szok kulturowy przeżył gdy zobaczył dziecko kłócące się ze swoimi rodzicami.

W Ameryce sam talent i atletyczne predyspozycje już nie wystarczył – Pascal zawziął się by udowodnić swoją wartość kolegom z drużyny bezceremonialnie nazywającymi go „Ceglarzem”. Swoją jakość zbudował na takim poziomie, że na kolejnym etapie zainteresowali się nim przedstawiciele New Mexico State. Jednak uniwerysteckie początki znów nie były łatwe:

Kopali mi dupsko na każdym treningu.

Po ciężkim roku przygotować do poziomu akademickiej gry, tuż przed pierwszym meczem zmarł ojciec chłopaka. Tragiczne wydarzenie tylko wzmocniło Siakama, który zapragnął spełnić marzenie taty o grze jednego z synów w NBA. Drogą do osiągnięcia tego celu były statystyki na poziomie 20 punktów, 11 zbiórek i dwóch bloków oraz tytuł gracza roku WAC. Spływały pierwsze zaproszenia na obozy treningowe zespołów NBA, w tym z Raptors.

Obok innych graczy na camp przybyli w glorii chwały uznanych prospektów Skal Labissiere i Jakob Poeltl. Nabuzowany Siakam postanowił zmieść ich z powierzchni ziemi, gdy do rzeczywistości brutalnie przywołał go jeden z trenerów:

Jakob i Scal odbywają indywidualne treningi. Poćwiczysz z pozostałymi chłopakami.

Runner

Dziś zarówno Serge’a Ibaka, którego nie rozpoznał w afrykańskiej sali treningowej, jak i Jakob Poeltl, z którym nie dano mu się zmierzyć na boisku w Stanach, są kolegami z drużyny Siakama. Jego ksywka w szatni to Usain Bolt, zarówno ze względu na zewnętrzne podobieństwo, jak i umiejętność szybkiego biegania.

Jest różnica między byciem szybkim i byciem cholernie mocnym biegaczem [DeRozan]

Więcej o sobie zawodnik opowiada na The Players Tribune. Warto zajrzeć. Tak czy inaczej, statystyki na poziomie 7 punktów 5 zbiórek i 2 asyst nie oddają wkładu Pascala w grę obronną Raptors.

Fred VanVleet – grubasek o wysokim IQ

Gdy DeRozan rzucił w meczu 52 punkty, jego wywiady przerwał Valanciunas, wręczając All-Starowi Raptors karteczkę z odręcznie napisanymi liczbami, nawiązując do słynnego zdjęcia Wilta Chamberlaina.

W tegorocznym blow-oucie Toronto nad Cavs, VanVleet zastępując kontuzjowanego Lowry’ego uzyskał rekordowe dla siebie 22 oczka. Podczas konferencji prasowej zza rezerwowego rozgrywającego Raptors wychynął znów JV, z tą samą karteczką na której przekreślił 5 i wpisał w jej miejsce 2. Wszyscy śmiali się beztrosko, ale dla Freda VanVleeta, po fatalnych początkach w NBA, ten wynik był na miarę niewiarygodnych wyczynów Wilta.

Niski, ociężały, pozbawiony muskulatury i szerokiego zasięgu ramiom. Cztery lata na uczelni, udział w Final Four, ale brak wyboru w drafcie. Próby w NBDL przyniosły kontrakt z Raptors. Rola czwartego rozgrywającego i w końcu nadchodzi ten dzień, gdy Fred VanVleet debiutuje na parkiecie Dużej Ligi. W pierwszych dwunastu spotkaniach notuje 30 procent z gry i tylko 3 na osiemnaście zza łuku. Nie trafia spod samej obręczy, a analitycy i fani łapią się za głowy.

Tylko na niego popatrz! Nie jest wysoki, nie jest atletyczny, ale wciąż potrafi dobrze wykonać swoją robotę [Kyle Lowry]

I rzeczywiście, pozbawiony typowych dla koszykarzy w Stanach atutów, VanVleet obrał nieco inną drogę i na boisku oraz poza nim imponuje swoim kolegom twardością, wysokim IQ i opanowaniem w trudnych momentach. Grając jeszcze w G-League trenerzy często zasięgali jego opinii co do poszczególnych zagrywek, a dziś all-star Lowry, już na poziomie NBA, lubi podpytać o to co VanVleet widzi z ławki, i co można zmienić po wziętym przez Caseya czasie.

Boiskowej inteligencji VanVleet uczył się na będąc jednym z ostatnich w rotacji Raptors – nigdy nie siedział na końcu ławki żując gumę, ale stał za trenerami i słuchał co mają do powiedzenia, podglądał jak podczas przerwy zachowują się gwiazdy drużyny, jak reagują na wskazówki trenerów.

Twardości nauczyło go życie w ciężkiej dzielnicy, oraz śmierć w strzelaninie biologicznego ojca, która nastąpiła gdy Fred miał zaledwie pięć lat. Dziś ręka nie drży mu w trudnych momentach, jak chociażby na 1.1 sekundy przed końcem meczu z Detroit, gdy stojąc w rogu otrzymał podanie od DeRozana i rzucił game-winnera. Świetne końcówki zagrał również przeciw Houston, i Wolves, w dodatku o kluczową zbiórkę nad KAT-em walczył zaledwie kilka godzin po narodzinach pierwszego dziecka, przy których był obecny.

Freddy to jeden z moich ulubionych kolegów z drużyny, szanuję go za twardość na boisku, i za to jak zachowuje się jako człowiek [DeRozan]

Statystyki: 8.3 punktu, 3,2 asysty, 39% za trzy. Plus niewidoczna w licznach pewność siebie w końcówkach, dobra obrona, i solidny pick and roll.

CJ Miles – Dobry Chrześcijanin

Trzydziestoletni weteran doświadczenie zdobywał grając dla coacha Sloana w Utah. Występował też w Clevland i Indianie. Do każdej z drużyn wnosił około 10 punktów i dobrą miarę zza łuku, która w tym sezonie wynosi 38%. Oprócz tego jest profesjonalistą w każdym calu, który dba o atmosferę w szatni, potrafi rozładowywać napięcia i stanowi wzór dla młodszych zawodników (stąd nielubiany przez niego przydomek Bench Dad).

Myślę, że podstawą mojej osobowości jest to, że nie określam siebie przez koszykówkę. Czerpię dumę z bycia człowiekiem, z bycia mężczyzną. Ma to swoje odzwierciedlenie w tym jak zwracasz się do ludzi, jak ich traktujesz. Na boisku i poza nim [Miles]

W wywiadach podkreśla, że jest wierzącym chrześcijaninem, a za wzór stawia swoich rodziców, którzy od dziecka dawali mu dobry przykład i zapewniali poczucie bezpieczeństwa. W Raptors Miles dba o jedność zespołu i wsparcie dla każdego członka drużyny. Na boisku znakomicie uwalnia się do rzutu po zasłonie, w obronie jak na weterana ma szybkie ręce i dobrze się ustawia.

Rzuca tak pewnie jak Peja Stojakovic [DeRozan]

Statystyki: 10.3 punktu, 40% z gry i 38 zza łuku. Plus prawie dwie zbiórki w bonusie.

Jakob Poeltl – typowo polskie problemy

Austriak został wybrany w drafcie z szóstką, 21 numerów przed Siakamem. Na uniwersytecie był gwiazdą, po pierwszym sezonie na parkietach Dużej Ligi, ekspert NBA Insiders umieścił go na liście bustów wybranych tylko ze względu na wzrost. W zestawieniu Poeltl znalazł się obok takich tuz basketu jak Hasheem Thabeet czy Mouhammed Saer Sene. Dziś Jakob swoją grą potwierdza swoją przynależność do świata NBA.

Państwo Poltl, oboje emerytowani siatkarze drużyny narodowej, mieli dość nieustającej bieganiny po domu swojego sześcioletniego syna. Dla chwili spokoju wysłali go na treningi kosza, na których chłopak pożytkował swoją energię. Sama gra nastoletniemu Jakobowi nie wystarczała, w wywiadach wspomina, że chcąc śledzić NBA natknął się na liczne przeciwności – brak relacji w TV, pobudki w środku nocy i oglądanie meczów ze słabej jakości streamów. Brzmi znajomo?

Niebawem sprzed komputera miał przenieść się znacznie bliżej NBA, na Uniwersytet w Utah. Podczas rozgrywek U-18 dostrzegł go trener Andy Hill, który pierwotnie nie miał nawet w planach oglądać spotkań Austriaków. Po przyjeździe za wielką wodę Poeltla zdziwiła przede wszystkim intensywność gry swoich kolegów z drużyny:

W Austrii, może dwóch, trzech gości dawało z siebie 100% na treningu. W Utah to się zmieniło, tutaj walczył każdy.

Czy to znów nie brzmi znajomo? Jako drugoroczniak zgarnął nagrodę im. Kareema Abdul Jabbara dla najlepszego centra i ze świetnymi statystykami załapał się do pierwszej drużyny All American.

To bystry dzieciak. Ma świetnie czucie gry i doskonale podaje. Przenosiny do NBA będę dla niego proste. – mówił po wyborze Poeltla trener Casey. I rzeczywiście, w porównaniu do wielu europejskich rookie, Jakob zasmakował i gry w Europie i przygotował się do formuły gry w USA dzięki występom w Utah. Podczas wywiadów nie dukał po angielsku podstawowych słówek, ale pewnie, z uśmiechem odpowiadał na pytania reporterów.

Jednak 3 punkty i trzy zbiórki w rookie sezon nie potwierdziły słów Casey’a. Poeltl ato spędził z panami Siakamem i VanVleetem budując formę i boiskową chemię, co skończyło się tym, że mocno na wyrost otrzymał w szatni ksywkę Mr. Big Fundamental. W obecnym sezonie cechuje go waleczność, potężne wsady i znakomite zbiórki w ataku.
Statystyki: 6.7 punktu, 4.7 zbiórki (w tym dwie w ataku)

Last but not least

Na ławce zasiadają jeszcze istotni dla rotacji Delon Wright, Norman Powell (jestem fanem) i Lucas Nogueira, więc ten artykuł zapewne doczeka się drugiej części. Oprócz ciekawych historii panowie niosą ze sobą wymierny wpływ na grę Dinozaurów.

Ich drugi skład jest najbardziej „fun to watch” w calej lidze [Brad Stevens]

Najciekawszy to jedno, najefektywniejszy – drugie. Według basketball-reference, ekipa w składzie Miles, Poeltl, Siakam, VanVleet i Wright pokonuje swoich przeciwników 30 punktami w przeliczeniu na sto posiadań (licząc od 11 grudnia). Spośród piątek, które zagrały ze sobą co najmniej 100 minut to najlepszy wynik w całej lidze, również wśród starterów. W starciu z Grizzlies rezerwowi trafili 21 z 30 rzutów, a para All-Stars tylko 4 na 21.

Jak donoszą gazety z Toronto, zwiększyła się także intensywność samych treningów. Podzieleni na drużyny Czarną i Szarą ścierają się ze sobą starterzy z ławką i ponoć Lowry i DeRozan muszą się nieźle napocić by wygrać te, sparingowe przecież, spotkania. Najważniejsze jednak, że wszystkim się chce, każdy pozostaje zaangażowany.

Taki trening to dobra zabawa. Wszyscy to lubimy. Uwielbiam rywalizować z pierwszą piątką, zmusić ich do biegania. Dzięki temu wytwarza się odpowiednia atmosfera w szatni i właściwe nastawienie – każdy jest zaangażowany [Pascal Siakam]

Zostawię Was z cytatem CJ Milesa o drużynie Raptors jako całokształcie, jeśli dodać do tego głośnych i wiernych kibiców, odjąć Drake’a, to mamy potencjał na duże zamieszanie w play-off.

Tu wszyscy trzymają się razem. Ławka jest zawsze aktywna, krzyczy, dopinguje, pomaga. Naprawdę każdy wspiera swoich kolegów. Nie boimy się nikogo. Walczymy każdej nocy. To są przewagi, które co wieczór wnosimy na parkiet.

[Grzegorz Szklarczuk]

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    O kurczę, jak szanuję. Też jestem kibicem Raptors od małego z powodów identycznych- najpierw rodzina przyjechała na komunię starszego brata, jako gnojaki dostaliśmy koszulki Cartera, jest z nami do dziś z lekko pozdzieranym numerem 15. 2009 to już podróż do Kanady i zachłyśnięcie się zachodem, Air Canada Centre (bez meczu Raps, ale oglądałem w hali mecz Kanada- Francja).
    Fajnie, że jest ktoś w redakcji kto dostrzega przemianę jaką przeszła ta drużyna i nie ma śmieszkowania hehe pierwsza runda out, owszem, z Cavaliers wdu*ili strasznie ale przecież ograli Pacers, Bucks, Heat (w tej ostatniej serii Lowry rzucał po 30pkt z kontuzją i grali bez Valanciunasa), z Cleveland w 2016 też nawiązali walkę, jak śledzi się rozwój tej drużyny to patrzy się inaczej- Toronto jest młodą organizacją, nie jest wymieniana w gronie faworytów do mistrzostwa, a cały show- biznes NBA raczej patrzy na nich jak na chłopców, którzy mają ułatwiać tym fajniejszym drogę wyżej. Raptors wyrzucili z PO Giannisa, George’a, Wade’a, za każdym razem praktycznie cały fan base był przeciwko nim, zresztą nadal jest, bo Raptors jako jedynak z Kanady będzie miał w amerykańskiej lidze zawsze pod górkę choćby dlatego, że stacje TV, firmy związane z NBA muszą się dogadywać za granicą, a to utrudnienia biurokratyczne, co za tym idzie większe nakłady, wysiłki. Nie snuję tu żadnch teorii spiskowych czy coś, po prostu jest to logiczną konsekwencją niepopularności Raptors, ponieważ miasto za granicą USA jest mniej atrakcyjnym rynkiem gdy niektóre stany liczą więcej mieszkańców niż cała Kanada (gdzie i tak na zachodzie, szczególnie w rejonach Vancouver bardziej wspierało się Lakers niż Raptors).
    Warto spojrzeć na nich jak na ekipę dojrzewającą, zarówno fizycznie i zawodowo jak i psychicznie. Wcześniej dali się prowokować Pierce’owi, który rozegrał ich jednym tekstem jak dzieciaków, chłopcy się podpalili i oberwali od Waszyngtonu. Później były problemy z PO, wynikały też z nieprzystosowania ekipy do kontynuowania wysiłku fizycznego, co też ostatnio się zmieniło (2016,2017). Wcześniej był leniwy Carroll, mniej konkurencyjna ławka, więcej ISO na mniej dojrzałego DeRozana. Teraz są mocniejsze charaktery, lepsze zgranie, twardy DeRozan, bynajmniej nie 46. zawodnik NBA. Wiadomo, że Cavs odpalą na play-off’s i byc może obie drużyny zetrą się w finale i rozstrzygnie się on w 7 meczowej serii. Wygląda na to, że Cavs zachowają miejsce trzecie i stoczą szybciej bój z Celtami 🙂

    (30)
    • Array ( )

      Lowry ma 32 lata, Miles 31, DeRozan i Ibaka 29, Valanciunas 26. To nie są młodzi gracze. Można zaklinać rzeczywistość, ale oni już lepsi nie będą (no może Litwin mógłby jeszcze odrobinę wyżej podskoczyć), co więcej co pokazały ostatnie lata ich najważniejsza dwójka blokuje się mentalnie.

      Raptors niech nie myślą o pokonaniu Cavs czy finałach z GSW, niech się najpierw skupią na przejściu pierwszej rundy (z kim by tam nie grali).

      (-13)
    • Array ( )

      Pokazali jak sobie radzą z Cavs w RS – meczu w zasadzie o pietruszkę, bez żadnego ciśnienia. W PO Lebron ich zje, przeżuje i wypluje, a DeRozan po meczu ze skutecznością 5/23 będzie całą noc płakał w poduszkę. O ile w ogóle Raptors dojdą do etapu, że będą mogli zagrać z Lebronem.

      (3)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Właśnie dzięki tej ławce mogą coś ugrać w tym sezonie, i szczerze na to liczę, oczywiście jako fan LBJ wolałbym zobaczyć cleveland w finałach ale jeśli się nie uda to oby na korzyść raptors, głębia składu to podstawa przy zdobywaniu miska

    (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja też jestem fanem Raptors i z podobnego powodu 🙂 Interesuję się NBA od paru ładnych lat, ale jakoś nie mogłem znaleźć swojego ulubionego zespołu, może Spurs za inteligencje Popa, ale to nie jest miłość. Właśnie udało mi się być pierwszy raz na meczu, dokładnie Raptors-Houston. Coś pięknego. Niesamowite przeżycie. Wielkie show. I właśnie za te doświadczenia Raptors dostali moje serducho

    (3)
    • Array ( )

      Drake zmienia swoje ulubione kluby częściej niż.. W zasadzie wszystko będzie tu odpowiednią metaforą.

      (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako kibic Bulls, których w tym roku o dziwo w playoffs nie zobaczymy, mam nadzieję na finał Raptors-Rockets i koniec supremacji GSW i Cavs w swoich konferencjach

    (0)
    • Array ( )

      Teraz, dwa tygodnie temu. Jakoś przez lata nie mogłem znaleźć swojego klubu. Zacząłem grać dość późno w kosza, głównie przez warunki fizyczne. Wszyscy kumple mieli już swoje drużny, więc nie chciałem kibicować tym samym i jakoś przez długi czas zostało to.

      (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciał bym ich w finale, najpierw z Bostonem w finale konferencji ,a potem w finale ligi.Z Houston ( raczej oni ) lub GSW ciekawe jak się to poukłada.

    (0)
  6. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Bobciu
    PATRON
    Odpowiedz

    Grzegorzu super artykuł, zresztą nie pierwszy. Bardzo płynne masz te teksty, takie… mięciutkie i puchate. Trochę tego naskrobałeś, a brnie się przez nie błyskawicznie i bardzo przyjemnie. Wszelkie przytoczenia statystyk bardzo przystępne w formie. Ach, cud miód. Tak 3maj.

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Poeltl ma obecnie 22 lata i w Austrii miał problemy z oglądaniem NBA jako nastolatek – czyli 10 i mniej lat temu.
    Z tego co Pamiętam 10 lat temu nie miałem problemu z oglądaniem NBA w Polsce więc, zakładając, że Austria jednak trochę wyżej stoi „cywilizacyjnie” od nas i pamiętając, że dawno dawno temu oglądałem NBA na niemieckim DSF to wygląda mi to na bzdurę.

    (-1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatni GIF kapitalny, świetnie się patrzy na Raptors którzy mają niesamowitą chemię na ławce ale też koszą na parkiecie.

    (3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Hah też mam do dziś pierwszy strój startera, kupiony jeszcze przed ich pierwszym sezonem, bo fajny dizouar. Spodenki wisiały prawie do kostek. Koszulkę ktoś mi gwizdnął w szatni ZSBO na Hallera lata temu, do dziś tęsknię.

    (0)

Gwiazdy Basketu