fbpx

Z koszykówką po świecie: Litwa

10

Dziś odwiedzamy naszych sąsiadów, świeżo upieczonych wicemistrzów Europy!

Byliście zdziwieni, kiedy Litwa nie pojawiła się w czołówce państw, w których hasło: “koszykówka” ilościowo nie dominuje w internetowych wyszukiwarkach? Pamiętajcie, że Litwa to stosunkowo mały kraj, a liczba mieszkańców waha się w granicach 3 milionów. Dla porównania: w samym Berlinie mieszka dziś nieco ponad 3 miliony ludzi.

Nie ma wątpliwości co do jednej kwestii, basket jest na Litwie najpopularniejszym sportem. Drugą religią.

Intro

Widząc poczynania Litwinów na koszykarskiej arenie międzynarodowej, często zadaję sobie pytanie: w czym tkwi fenomen tych ludzi? Jak to możliwe, że tak mały kraj potrafi od pokoleń szkolić rzesze solidnych i pożądanych na całym świecie koszykarzy. Podczas gdy my: Polacy wciąż gonimy za własnym ogonem i nie potrafimy znaleźć pięciu utalentowanych facetów, cobyśmy nie musieli się wstydzić przed całą Europą.

Historia

Zwykle staram się Was nie zanudzać historycznymi opowiastkami, ale kiedy mówimy o koszykówce na Litwie, ciężko obejść ten punkt programu. W koszykówkę na Litwie grano już w 1920 roku. Zauważcie, że Państwo Litewskie zaczęło istnieć w 1918, a już cztery lata później zaczęto myśleć o stworzeniu reprezentacji narodowej. Tym przedsięwzięciem zajął się niejaki Frank Lubin ( lit. Pranas Lubinas). “Dziadek” litewskiego basketu – trener, zawodnik, mentor. Facet przywiózł amerykańską szkołę na własne podwórko, by sklecić drużynę, która święciła sukcesy jeszcze przed II Wojną Światową.

Podczas Radzieckiej okupacji koszykówka odegrała olbrzymią rolę na Litwie. Była nośnikiem wielu wartości narodowych. Spajała ludzi w momentach kryzysowych i pozwalała choć na chwilę poczuć upragnioną niepodległość. W reprezentacji ZSRR regularnie występowało trzech, czterech Litwinów. W tym najsławniejszy z nich: Arvydas Sabonis. Legenda parkietów NBA.

Później, po upadku Stalina i jego reżimu, na Litwie było już tylko lepiej. Basket pozostał nieodłączną częścią kultury i po dziś dzień jest ważnym elementem życiorysu wielu mieszkańców. Litewscy trenerzy są szanowani na całym świecie. Szkółka młodzieżowa może być wzorem dla wielu państw europejskich. Ktoś z polskiej kadry powinien pojechać tam z grubym zeszytem i zobaczyć how it’s done.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

10 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe DanielThe3
    Odpowiedz

    W Polsce sportem narodowym jest piłka nożna a i tak słabo gramy, jest na to wytłumaczenie ? Skoro Litwini potrafią to czemu 10 raz większy kraj nie potrafi ?

    (13)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    Dodam jeszcze, że mam wielki szacunek do reprezentacji małych państw takich jak Litwa za ich waleczność, ambicje, sportową złość, wyszkolenie techniczne itd. Jak pracować na sukces pokazują też np. państwa skandynawskie w sportach zimowych lecz tam wiadomo od czego się zaczyna. Hasło na najbliższe lata “WF I PRACA Z MŁODZIEŻĄ – GŁUPCZE!!!”.
    Dodam jeszcze, że pierwsza połówka finału eurobasketu to była feria i trzęsienie ziemi w ataku!!! gratki dla Tonego i kumpli. Szkoda tylko tych pustawych trybun….

    (2)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    Bo w Polsce ‘kochać” oznacza:
    1. Pseudoznawców czyli wszyscy “znamy się” na piłce nożnej.
    2. Doświadczanie sportu przed TV czyli chlamy piwsko, robimy grylla, wcinamy chipsy i mamy hobby czyli sport.
    3. Nie mamy żadnej koncepcji rozwoju danej dyscypliny ale wydajemy miliony na infrasturukturę wielkich stadionów.
    4. Przed każdym meczem robimy wielką medialną kupę a później już nie medialną…
    Resztę dopiszcie sami…

    (7)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    Co do Litwy i koszykówki to nie przypadek historia sprawiła, ze zaszczepiono koszykówke na Litwie, troche podobnie jak u nas z piłka nozną kiedy to walczylismy z naszymi byłymi oprawcami lub poprostu z potegami swiatowymi. Jestem pewien, ze gdybysmy wygrali w koszykówke ze związkiem radzieckimi w jakims historycznym terminie teraz mielibysmy nie jednego a 10 zawodników w NBA.

    (0)

Gwiazdy Basketu