fbpx

Boston Celtics vs Golden State Warriors: kto wygra finał marzeń NBA

63

WTMW.

Po przeszło miesiącu intensywnej walki dotarliśmy do decydującego momentu. Na polu bitwy pozostały dwie ekipy, mistrzowie swoich konferencji. Jeśli przyjrzeć się statystykom w Finale zmierzą się dwa najlepiej broniące kluby NBA w tym sezonie i nie jest to przypadek. Rating defensywny obu to 106.9 punktów tracone na sto posiadań. Przy czym Boston dopiero się zgrywał (na początku stycznia byli na jedenastym miejscu w konferencji!) a Golden State w styczniu straciło Draymonda Greena, który uległ kontuzji i układ się lekko posypał.

Mówiąc to, odkąd w kalendarzu mamy 2022 roku Celtics są zdecydowanie najlepsi w obronie. Rating wynosi 105.2 a to ponad trzy punkty lepiej niż jakakolwiek konkurencja. W playoffs jest to samo, odprawiając Brooklyn, Milwaukee i Miami tracą 105.1 punktów na sto posiadań. Warriors nie mogą się z tym równać. Dysponują za to najlepszym ofensywnym ratingiem w tych playoffs (116.1) a to cztery punkty wyżej niż w sezonie zasadniczym. Tutaj kompetencje ekipy Steve’a Kerra są szeroko udokumentowane: Splash Brothers, Andrew Wiggins, Jordan Poole to wybitne talenty ofensywne na dodatek funkcjonujące w doskonale zorganizowanym systemie. Kiedy złapią flow tratują wszystkich, ale wszystko to oderwane od rzeczywistości stereotypowe gadanie. Jak mówi stare porzekadło:

Gra się tak, jak przeciwnik pozwala

No widzicie, biorąc pod uwagę czynnik doświadczenia – faworyt może być tylko jeden. Kolektywne doświadczenie w NBA Finals kadry GSW to 123 rozegrane spotkania. Wśród rywali gier finałowych ZERO w co trudno uwierzyć patrząc przykładowo na resume Al’a Horforda. Osobiście uwielbiam tego gościa. Przez długie lata, rokrocznie jego sezon kończył LeBron James. Dziś po 141 meczach w playoffs nareszcie dostąpi zaszczytu gry w NBA Finals i możecie być pewni, że da z siebie 110%, że swej szansy nie zmarnuje.

Za nim fantastyczne sześc tygodni. Przedwczoraj w Miami zaliczył 14 zbiórek i 2 bloki spędzając na parkiecie 44 minuty. Obok Roberta Williamsa będzie kluczową postacią w szeregach defensywy Bostonu, a jego spokój, inteligencja, technika i gabaryty powinny przynajmniej w teorii zneutralizować Draymonda Greena. Innymi słowy, trafił swój na swego. Defensywnie (i charakterologicznie) Green vs Horford to jak Kevin Garnett vs Tim Duncan, kumacie metaforkę?

Wspomniałem o doświadczeniu, z drugiej strony… tylko jeden zespół w lidze ma dodatni bilans meczów z Warriors za kadencji trenerskiej Steve’a Kerra i są to Boston Celtics. Nie żeby miało to w chwili obecnej wielkie znaczenie, to raczej dowód ambitnej postawy obu zespołów przez ostatnie lata.

Overview

-> Dubs są zatem bardziej doświadczeni, lepiej zgrani, bardziej bramkostrzelni. Szybsi decyzyjnie. Grają płynniej.

-> Boston jest znacząco większy fizycznie, bardziej uniwersalny defensywnie, dysponują większym talentem jednostek, mają mniej słabych punktów do wyeksponowania.

-> Piętą achillesową obu stron są straty. To bardzo ważny czynnik, bo efektywność obu stron będzie poddana potężnej próbie i lepiej, żeby sami przez własne błędy dodatkowo jej nie obniżyli. Celtics muszą też mocniej sobie chyba ufań w końcówkach. Kilka razy mecze kończyli, że się tak wyrażę: poniżej potencjału.

Taktycznie

Bardzo ważnym czynnikiem z punktu widzenia Steve’a Kerra będzie to, czy Dubs będą w stanie spowolnić penetracje Tatuma i Browna. To wysokie, ekstremalnie utalentowane chłopaki. Parę lat wstecz zdarzało im się zaniechać wjazdów podkoszowych pod naporem obrony. Spolegliwie oddawali rzuty z półdystansu. Dziś obaj rozwinęli się, nabrali ciała, nie stronią już od kontaktu fizycznego z obrońcą, lepiej czytają grę, asertywnie jadą w środek. Umieją także podać w przypadku podwojenia na wzór LeBrona czy Luki. A najgorsze jest to, że jest ich dwóch!

Odkąd tylko sztabowcy Bostonu zrozumieli jak wielkie profity zapewniają im agresywne wjazdy obu J’s oraz ruch piłki stamtąd (czy to do wysokiego czającego się za tablicą czy na wolne pole na obwód) nie ograniczają się w tym zakresie. Miami dosłownie zgładzili penetracją. Doszło do tego, że Heat podwajali obu pozostawiając spot up shooterów samych. Na chwilę działało, potem wszystko już było jasne.

Jimmy Butler straszył podwojeniem, trzeba go było wyczekać. Półtorej sekundy później wracał do swojego krycia, a wjazd się odbywał zgodnie z planem. Zarówno Tatum jak i Brown łapali też piłkę w ruchu, nie w statycznych pozycjach. Sporo się podwajali wzajemnie z Marcusem Smartem generując chaos w ekipie South Beach. Innymi słowy, mieli znakomite przetarcie, a Golden State nic nowego w tym zakresie nie zaproponuje, bo to niemożliwe.

Versatility

Warriors skupiali się na Luce, wkrótce mieli takie problemy z Jalenem Brunsonem (a gdzie on do Jaylena Browna) że strefę przeciwko niemu stawiali. O ile więc nie będzie wielu błędów, Celtics jak najbardziej stać na pierścienie w tym roku, to nie ulega wątpliwości.

Kolejne porównanie do serii z Dallas. Tatum jest równie groźny ofensywnie co Doncic, ale w odróżnieniu do Słoweńca ma obok siebie paru graczy, którzy kreują grę piłką, stawiają zasłony i kończą akcje. Nie muszą go wcale wykorzystywać jako kreatora, ale spot up shootera czy gracza odwracającego uwagę obrony i to jest wielki luksus trenera Udoki. Moim zdaniem nikt nie jest w stanie zatrzymać jeden na jeden gwiazd Bostonu (próbować będą Wiggins, Payton, może Iguodala). Przecież oni nawet Butlera, Tuckera czy Adebayo potrafili minąć kozłem. Z drugiej strony obaj sami potrafią bronić praktycznie każdego zawodnika w szeregach Dubs.

Rim protection

Na papierze wiadomo, Celtics z Horfordem i Robertem Williamsem to półka wyżej w zakresie obrony w pionie (i nie tylko). Pytanie brzmi czy kolano Timelorda wytrzyma, moim zdaniem kwadrans w meczu to dla niego maks. Dubs są zbyt intensywni. Na szczęście na piątce grać mogą Al i drugi Williams, czyli Grant. Nalatają się jak w żadnej dotychczasowej serii, to pewne, ale materiał ludzki mają rewelacyjny. Rob Williams mając trzy dni wolnego także może zrobić różnicę, jak tutaj, margines błędu mając takiego gościa za plecami jest duży:

Draymonda uwielbiam, ale w tej serii będzie miał ciężko. Switching defense oraz inteligencja Horforda go ograniczą, takie moje zdanie. Inna rzecz, że im wyższa stawka meczu, tym (od zawsze) lepszy performance Draya. No cóż, jestem bardzo ciekaw co pokaże ofensywnie, chyba jednak niewiele.

Weak spots

Jordan Poole będzie tańczył rumbę w obronie. Może też mieć potężny problem z penetracją. Widzieliśmy to w serii z Memphis. Zwłaszcza gdy do blokującego rzuty Jarena Jacksona Juniora dołączył potrafiący się ustawić Steven Adams. Frontcourt Bostonu będzie w tym względzie jeszcze trudniejszy. Dray także zdobywał po 4-5 punktów w tamtej serii. Jeśli więc Celtowie będą sobie mogli pozwolić na wystawienie Timelorda przeciwko dwóm podkoszowym non-shooterom Warriors (Green, Looney) i będzie on mógł patrolować pole trzech sekund bez konieczności oglądania się na rywali, Steve Kerr będzie miał problem. Na ile Looney utrzyma się na placu? Chyba trzeba będzie kombinować atakiem / spacingiem – grać przez Otto Portera, Wigginsa, może nawet Bjelicę na pozycji numer cztery.

W tym wypadku ważny jest też grafik. Na finały kalendarz zwalnia, są dwa dni przerwy między meczami, za wyjątkiem trzeciego i czwartego meczu. To sprzyja kolanu Williamsa i kostce Smarta. Obaj panowie są dojechani urazami. No i właśnie, co pokaże Marcus?

Smart vs Curry

Lepiej żeby się chłop zdrowotnie poskładał, bo czeka go nie lada wyzwanie. Statuetki DPOY nie dają za ładne oczy wiadomo, Smart na przestrzeni lat kryje Stepha najlepiej spośród całej ligowej ferajny, bije zasłony jak kula kręgle, czyta zagrywki, przewiduje, siedzi na biodrze. Curry z podobną kuratelą mierzył się w przypadku Dillona Brooksa i… poniżej 24 punktowej zdobyczy nie zszedł. Stephen jest chyba najważniejszym graczem tej rywalizacji, a od jego efektywności zależeć będzie kształt tej serii.

Dubs będą grać swoje sety nieodwołalnie i bezustannie. Każdorazowy brak komunikacji oznaczać będzie otwartą trójkę, wynik końcowy określi skuteczność oraz liczba strat.

Boston aby zminimalizować liczbę błędów stać na to by wystawić lineup przejmujący KAŻDĄ zasłonę, tak aby nie było wątpliwości. To także ciekawa kwestia, na którą 95% zespołów NBA nie może sobie pozwolić. Mogą grać np. piątką pod tytułem White, Smart, Brown, Tatum, Grant Williams. Oczywiście mogą, ale to będzie pójście na rękę Warriors. Boston musi wykorzystać przewagę fizyczności, to przede wszystkim.

Klay Thompson nie ma szans pokryć Jaylena Browna. Za to Derrick White moim zdaniem zamknie Jordana Poole’a w więzieniu. Wiecie jakie miał osiągnięcia kryjąc Lowry’ego, Strusa, Oladipo i Robinsona latających po zasłonach bez piłki?

  • przy 188 posiadaniach panowie uzyskali łącznie 9 punktów na skuteczności 3/28 z gry
  • trafili 1/14 zza łuku, popełnili 7 strat, sześć razy byli zablokowani, nie wymusili żadnego faulu

To jest elita plastrów. Historia z nim będzie inna, Dubs go odpuszczą jako shoootera. Oni od zawsze idą w cyfry. To samo robili z Morantem, Kylem Andersonem czy Frankiem Ntilikiną. Widząc 31% zza łuku White’a w tym sezonie oraz 25% w tegorocznych playoffs będą go zachęcać by próbował sił z dystansu. Derrick w ostatnich dwóch meczach z Miami wkleił 6/10 zza łuku więc zobaczymy jak to będzie. Oby trafiał. Ze Smartem zresztą będzie to samo, zacisną przestrzenie podkoszowe (Green znów będzie free safety) i zaatakują agresywnie ofensywną deskę, tak jak robili to dotychczas.

Boards

Andrew Wiggins i Kevon Looney zebrali w tych playoffs 84 piłki w ataku! Po 42 każdy. Głównie za ich sprawą Dubs osiągają średnio 14.5 punktów drugiej szansy w szesnastu meczach, a to ogromny “boost” dla efektywności ich ataku. Problemem switching defense Celtów jest utrata pozycji przez wysokich oraz zabezpieczenie defensywnej zbiórki. To tutaj rozegra się najbardziej krwawa bitwa w moim odczuciu. Jeśli miałbym wskazywać, grawitacja Stepha jest jednak nieco większa, Dubs mogą też rywali nieco onieśmielić szybkością akcji.

Jeszcze jedną rzeczą jest przewaga świeżości i zdrowia. Dwa dni więcej na regenerację oraz brak konieczności lotu przez całe Stany (Chase Center i TD Garden to dwie najbardziej oddalone od siebie geograficznie hale NBA) premiuje Golden State, którzy są trzy i pół punktowym faworytem w pierwszym meczu.

Typ

Po raz pierwszy od wielu lat nie wiem kto wygra Finały przed ich rozpoczęciem! Biorąc pod uwagę wszystkie elementy, o ile nic nieprzewidzianego się nie wydarzy, stawiałbym na doświadczenie: 4-3 Warriors. Jeśli jednak tytuł wywalczą Celtics, będę niemniej szczęśliwy (Horford). Obie ekipy grają rewelacyjną, zespołową koszykówkę i są godne mistrzowskiego tytułu. A jak Wy obstawiacie?

Dobrego dnia wszystkim. B

Ostatnie Wpisy

63 comments

    • Array ( )
      Jatylkonachwile 31 maja, 2022 at 18:55

      Warriors nie wygrają w TD Garden. Jeśli bostonowi uda się urwać game 1 badz 2 wygrają to, jednak prawo serii przemawia za gsw. Let’s go C’s !

      (-3)
    • Array ( )

      No właśnie Celtics w seriach z Bucks i Heat niezbyt dobrze bronili własnego parkietu, więc tu wygrana GSW w Bostonie nie będzie żadną sensacją. Na szczęście bardzo dobrze grają na wyjazdach, w całych play offs bilans 7:2 i to ich ratuje. Żeby myśleć o mistrzostwie nie mogą przegrać u siebie, bo o chociaż jedno zwycięstwo w San Francisco jestem spokojny, mimo, że Warriors jeszcze nie przegrali w tych play offs u siebie. Przyszedł czas.

      (2)
    • Array ( )

      Jak Ci wyszło, że Celtics mają więcej talentu, tego nie wiem. Ale rozumiem, ze to bardziej kwestia kibicowania.

      Celtics są w gazie, to fakt, ale GSW to dużo więcej niż hospitalizowane i przetrącone Heat, które doszło tak daleko, tylko dzięki sile woli. Do tego jeśli wróci do składu ktoś z zestawu Iggy/GPII i będzie to w pełni sprawny plaster, to i w obronie się wyrówna.

      (7)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Jestem za GSW ale to będzie mega trudne zadanie,zwłaszcza w Bostonie. Dużo zależy od trafień Bostonu za trzy i ile osób będzie w rotacji. Dla GSW porażka w pierwszym meczu jest niedopuszczalna więc będzie presja. Bostonie odwrotnie pierwszy mecz może wyjść jak nie to nic się nie stanie. Pamiętajmy że wraca Iggy, Porter i Payton, a Kerr umie kapitalnie rotować składem. Udoka ora swoimi zawodnikami ile fabryka daje i rotacja wąska jak cholera 8 zawodników oj,obawiam się że to może być decydujące. Chciałbym 6 meczów i MVP dla Stefka oczywiście.

    (22)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Trudno powiedzieć, ale prawdopodobne są dwa scenariusze – koniec pięknej dynastii Warriors i 4 mistrzostwo albo początek nowej w Bostonie, który zapowiada się jako prawdziwy dominator w nadchodzących latach

    (18)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Uważam, że obie ekipy zasłużyły na zwycięstwo. Będę się po prostu delektował koszykówką bez parcia na kibicowanie, którejś ze stron 🙂

    (51)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    4:3 dla Celtics!

    Mysle ze fizycznoscia i niesamowita obrona moga ich zajechac!

    Co do zbiorek to Tatum I Brown potrafia takze zbierac, nie zdziwie sie jesli beda zamykac mecze ustawieniem smart, white, brown, tatum, horford lub za white’a G.williams. Generalnie Boston ma wiele opcji do wyboru i 7 graczy ktorzy w obronie sa co najmniej dobrzy.

    Niech kolano TimeLorda ma sie dobrze i mam nadzieje ze sedziowie nie beda gwizdac wszystkich floopow a jednoczesnie wylapia wszystkie brzydkie zagrywki Greena (pod koniec 7 meczu z Heat, sedziowie pozwalali na wiecej Miami niz Celtics) albo beda przynajmniej gwizdac rowno.

    Let’s go Celtics!

    (6)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Serce delikatnie za GSW, ale najbardziej chciałbym, aby ten finał miał pełen wymiar, mecze na styku oraz brak kontuzji.
    Przed nami niezła uczta!

    P.S. Jest tutaj ktoś z Londynu, kto przy okazji zna miejsce/bar/pub, gdzie można pooglądać PlayOffs na żywo??

    (10)
    • Array ( )

      Koszykowka w UK I to w pubie? Chyba sobie zarty stroisz. Poza tym puby zamykaja sie kolo polnocy, gora 1am. Nie ma szans

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Obstawiam Boston ze względu na walor defensywny. Moze im czasem nie siedzieć, ale jakoś nie widzę Poola czy Currego broniących na poziomie finałów NBA. Klay tez zjechał do bazy. Dray z Horfordem neutralizacja. Zobaczymy jak Curry poradzi sobie z presją bo różnie z tym bywało w finałach. To samo Wiggins. To, ze Celtics nie są faworytem działa na ich korzyść. Wygrali dwa razy siódmy mecz więc mentalnie są teraz cholernie mocni, a rozwleczony finał podreperuje ich zdrowie i tutaj tez kluczem jest fakt, ze główni aktorzy Celtics mają po 24-28 lat. Myślę, ze osiągnęli już duży sukces w głowach, a presja będzie na Warriors.

    (9)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja podobnie jak Admin nie mam tu faworyta. Kibicuję Celtics. Serce mówi – zdrowy Boston 4:2, rozum – nie mam pojęcia.
    Mam nadzieję, że obie ekipy będą zdrowe, żeby nie było, że zwycięzca będzie kwestionowany, bo w przeciwnej drużynie jakiś ważny zawodnik będzie opuszczał mecze.

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Boston rewelacją NBA w tym sezonie. Co się stanie w finale,tego niewie nikt.Oglądamy!! Krzysztof z Krakowa

    (3)
  9. Array ( )
    Pippen kryje Magica 31 maja, 2022 at 17:22
    Odpowiedz

    Mi to kojarzy sie z `91 Finals.Młodzi głodni Bulls trafiają na dominatorów lat 80-tych, Lakers.Bez kitu, tak mie sie kojarzy.

    (16)
    • Array ( )

      Slusznie! Tatum i Brown nawet trochę ich przypominają. Tatum to Pippen. Brown trochę jordanowaty 😉

      (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Stwierdzenie z ostatniego akapitu (Po raz pierwszy od wielu lat nie wiem kto wygra Finały przed ich rozpoczęciem!) jest chyba zakrzywiające rzeczywistość, bo w zeszłorocznych finałach admin pisał “Obie strony stać na pierścień, ale na tę chwilę nieznacznym faworytem muszą być Słońca”. I patrząc na to że Klay i Durant w 2019 odnieśli kontuzje już w Finałach domyślam się, że wtedy mało kto stawiał na Raptors, również admin 😉 Szanuję niezmiennie za najlepsze opisy meczów w Polsce, ale po co robić z siebie na siłę nieomylnego? Piękno koszykówki to także jej nieprzewidywalność, także błędy w przewidywaniach to nie grzech.

    (35)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry, ale połamany Lowry, Oladipo bez kolan,Strus i Robinson, biegający przy 3 non shooterach w Miami to nie ta półka co Poole, biegający w spacingu GSW gdzie zagrożenie stanowi każdy a piłka krąży. Dodatkowo Poole sam dla siebie też tworzy, GSW w 6.

    (14)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Jezu, ale ten Boston gienialny !!!
    A grali przecież z pół-zdechlakami (kontuzje) z Miami
    i niewiele brakowało aby przerżnęli 7 mecz (np. podarunek 3 pkt od sędziów).
    A jak Curry będzie za dobry, to Smart wyśle go na wcześniejsze wakacje (tfu,tfu) ….

    (1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Żodyn , powtarzam żodyn w tym kraju nie pisze tak wnikliwie o koszu jak Ty Bartek!
    Wygra ten który pokona przeciwnika cztery razy, tyle na tą chwilę wiemy. Oby tylko kontuzje nie określiły toku rywalizacji a będzie za#@biście! Pozdro

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Ogólnie zapowiada się ciekawa seria. Myślę że wygra to Boston , Curry zwany przez niektórych kosmitą czy też najlepszym ofensywnym zawodnikiem w historii ma tendencję do grania piachu w finałach . Stawiam na jego nierówną formę w tej serii przy duszącej defensywie Bostonu.

    (-4)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja wybieram bramkę nr 3 i nie kibicuję żadnemu z finalistów, bo obu nie lubię, ot co! 😁

    Jeśli miałbym obstawiać końcowy rezultat finałów to wygra GSW 4-1 lub 4-2, psychika będzie miała kluczowe znaczenie, Tatum nie udźwignie mentalnie jak Green na nim siądzie 😉

    (-3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Też stawiam na GSW. Obrona obroną, nie da się jej nie brać pod uwagę, ale siła ataku, doświadczenie i chamskie cwaniactwo zrobi swoje. 4:2 albo 4:3 dla GSW.

    (9)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    To oczywiste że piękna kombinacyjna gra Dubs spokojnie rozjedzie siermiężne Koniczyny.
    Boston ugra max 1 mecz, no chyba, że zaczną się brudne zagrywki Smarta i spółki.

    (1)
    • Array ( )
      100KilowyMadafaka 31 maja, 2022 at 21:37

      Siermiężne? Aha, oglądałeś jeden mecz C’s w tym sezonie?

      (5)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Obie drużyny zaserwują nam wspaniałą ucztę, o ile:

    1. jakaś kontuzja ważnego gracza nie zmieni oblicza gry;
    2. sędziowie nie postanowią inaczej.

    Do Game 7 będę zawsze kibicował tym, co przegrywają. A w G7 niech będzie dogrywka, rzut w ostatniej sekundzie na zwycięstwo i będę szczęśliwy!

    (4)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry, ale porównywanie GSW w ataku do Miami to pomyłka.
    Bieganie za Lowrym i Oladipo bez dynamiki, czy jednowymiarowymi Robinsonem i Strusem to nie to samo co ciągłe przemieszczanie się Poola, Curryego i Klaya – tu White nie będzie się aż tak wykazać. Przywołany Poole w PO gra na chorej skuteczności za 2 na poziomie 65%, gdzie tylko 1/3 zdobyczy jest po asyście.
    Po drugiej stronie parkietu myślę że Wiggins przystopuje Tatuma lub Browna – Doncic w serii z GSW miał 41% skuteczności z gry, plus kombinacyjna obrona zespołowa i zamykający korytarz środkowy Dray ograniczą Celtów.
    Plus Boston pod presją mocno się gubi: w Q4 w G7 z Miami duet JJ oddaje 4 FG i 4 FT, jedyna wyrównana końcówka z MIL w G5 również w plecy.
    Doświadczenie, wyrachowanie, egzekucja założeń taktycznych po stronie GSW.
    Stawiam na 4-1.

    (17)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Boston to drużyna, która po prostu musiała wejść do finałów ze wschodu, druga część sezonu była w ich wykonaniu koncertowa.
    Niemniej przy pełnym wszystkich zdrowiu stawiam na Goldenów. Ci goście dobili do mistrza konferencji na czwartym biegu, mimo że w sezonie wyglądali jakby wypuścili powietrze. Nie można liczyć na to, że pogubią backcourt jak Miami, nie są póki co pozbawieni drugiej opcji jak Milwaukee, a przecież tym chwiejącym się kolosom Boston dał sobie urwać po trzy mecze. Wiadomo, finały to inna bajka, ale trzeba liczyć, że Tatum też na 2-3 mecze w ogóle nie dojedzie. Miło, że próbuje personifikować Kobe, ale mając naprzeciw SC30 musi się postarać bardziej, tutaj trzeba zapracować na własne nazwisko.

    Tak na marginesie to mi umknęło, ale jak zareagowała słynna jędza TD na złoto-fiolet na Celcie?

    (6)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Wg mnie Boston ma jeden problem o którym zresztą Admin już tu kiedyś wspominał: nie umieją “zamykać” spotkań. Przecież w G7 z Miami na chyba 5min przed końcem prowadzili 10-12 pkt. Ja wiem że 5 min to dużo , jednak to jest 5-6 posiadań! Gdyby Butler trafił ten rzut to teraz byłby w SF… Chodzi mnie o to że G7 mogli wygrać na spokojnie, a nerwówka była do końca. Myślę że teraz jeszcze GSW, a od przyszłego sezonu zacznie się era Zielonych.

    (4)
    • Array ( )

      A do tego dodatkowo żadna drużyna w historii ligi nie umiała robić takich come-backów jak Warriors.

      Serio, mnie zdziwią dwa zwycięstwa Bostonu.

      (2)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    1. Finał marzeń to tytuł mocno na wyrost ale ok, takie prawo tytułów.
    2. Zgoda, że w Bostonie musi być więcej “ufań”.
    3. Porównanie ofensywy Tatuma do Doncica to rozumiem, że taki czarny humor? Gdzie JSON ma taki przegląd pola? Gdzie ma takie IQ? Gdzie tak czyta grę jak Łukasz? O psychice nawet nie chce mi się pisać, bo to jest jak grochem o Walla.
    4. Moje wskazanie to GSW w 7. Jedyna szansa dla Bostonu to mega odpalenie Browna – facet ma potencjał na X-factora, a to co obecnie pokazuje to tak około 80% swoich możliwości. Jak wejdzie na 110% to to wezmą.

    (6)
    • Array ( )

      No wiesz koszykówka to tez obrona. I o ile Luka jest lepszy w ofensywie od Tatuma, ale nieznacznie, o tyle w defensywie jest to co najmniej kanion Colorado. Chyba nie muszę pisać na czyja korzyść. I idę i zakład, ze Tatum pierwszy wygra tytuł.

      (5)
    • Array ( )

      Tatum i obrona? xd może pomyliłeś go oglądając skróty na komórce z Brownem lub Smartem 😉 przecież to dziura jakich mało, na tle innych w Bostonie jeszcze mocniej uwidaczniane są wszystkie jego braki w defensywie i za grosz defensywnego IQ w obronie drużynowej

      (0)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    GSW wydają się mocnym faworytem …. ale Curry nigdy nie zagrał sam dobrze w finałach, Thompson jest niepewny po kontuzji, a reszta tego sama nie pociągnie. Wygra Boston, bo będą grali na mniejszej presji, a teraz NBA to jest liga mięczaków, zresztą zapoczątkował to Curry niestety. Gdyby nie kontuzje Love i Irvinga, to by miał jeden albo 2 pierścienie mniej.
    Tatum i J. Brown też są miękiszonami, ale grają jako underdog, więc jest mniejsza szansa, że narobią w gacie jak Kurak i jego ekipa.

    (-14)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    gładko wygrają Warriors. Wydaje się, że wygrywają kiedy chcą i zawsze mają jeszcze zapas pod pedałem gazu. Celtics nie kontrolują tak spotkań i tak będzie i tym razem.

    (7)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem doświadczenie gry w NBA Finals nie ma tu jakiegoś kluczowego znaczenia.
    Chodzi o doświadczenie gry w PO w ogóle – takie doświadczenie Celtisc mają, mniejsze wprawdzie od Goldenów, ale mają. Posmakowali już gry w PO, wiedzą, że to inne granie niż w RS, że tu się gryzie parkiet. I oni gryzą. I tyle, to wydaje mi się wystarczy.
    Chciałbym wygranej GSW, ale chyba fizyczność Celtów przeważy.
    4-3/2 Celci.

    (-4)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    @Fatality, wiesz, o tamtej serii można powiedzieć dokładnie to samo, co otej trzy lata później – jedyne, co może powstrzymać tę dynastię GSW przed zdominowaniem absolutnie każdego są ich własne kontuzje, nic więcej. Nie rozumiem, skąd się biorą te podejrzenia o moc Celtics – ledwie wygrali konferencję, w której po prostu każda drużyna była rzadka jak barszcz.

    (2)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Celtics Celtics Celtics Defensywa przesądzi o wszystkim kontraatak i Boston będzie trumfował 4-2 Pierwszy mecz GSW 1-0 , 1-1 . 2-1 , 2-2, 2-3 ,2-4 Pozdr 🙂

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu