fbpx

Cavaliers znów miażdżą obroną | Stephen Curry coraz bliżej rekordu Raya Allena!

24

WTMW.

Sixers 110 Hornets 106

Joel Embiid (32 punkty 8 zbiórek 4 asysty 8/17 z gry) znów obśmiał obronę Charlotte. Większość manewrów rozpoczynał na 4-5 metrze, skąd albo oddawał rzuty albo wbijał masą pod obręcz. Akcja, w której strefę pokonał samemu do siebie rzucając alley-oop o tablicę to niechlubny moment w historii klubu z Północnej Karoliny. Dość powiedzieć, że Charlotte znów musiało salwować się faulami i tylko niektóre z nich były od czapy.

Choć pozbawieni usług jednej trzeciej składu (Balla, Roziera, Smitha, McDanielsa i Plumlee) zawodnicy Jamesa Borrego bili się do końca. Najlepsi strzelcy: Gordon Hayward (31/5/7) oraz Kelly Oubre Jr (22/10/3).

Bulls 92 Cavaliers 115

Wklejam to, co napisałem wczoraj na grupie typera:

Zbyt wielcy i sprawni pod koszem, a zarazem zbyt wszechstronni okazali się Cavaliers wygrywając z gośćmi każdą z czterech kwart. Dawno nie widziałem aby Zach LaVine (23 punkty 9 asyst) oddawał piłkę rywalowi w locie spotykając się z blokiem. Jednocześnie próbuję powiedzieć, że rookie Evan Mobley (16 punktów 9 zbiórek 8/11 z gry 2 przechwyty 5 bloków +28 wskaźnika plus/minus) to zawodnik, który odmienił tę organizację. Jego sprawność przy 223 centymetrowej rozpiętości ramion uprzykrza życia każdemu. Chłopak przejmuje zasłony, blokuje z pomocy, kryje tyły Jarrettowi Allenowi wychodzącemu do pick and rolli rywala. Większość składu Cavs zasługuje na wzmiankę. Na pewno pochwalić trzeba efektywność Dariusa Garlanda (24 punkty 6 asyst na zaledwie 16 rzutach).

Wizards 119 Pistons 116 (OT)

Bohaterem wieczoru Kyle Kuzma i jego strzał za trzy przy 0.6 sekundy do końca dogrywki. Saddiq Bey ma kryzys i lepiej żeby siedział na ławie. Cade Cunningham (21/4/3/2) ma smykałkę do oddawania najważniejszych rzutów i jedyne czego potrzebuje to okrzepnięcie z nową materią, czyli doświadczenie. Kilkukrotnie blokowany pod koszem nie przestawał atakować obręczy. Najlepszym graczem Tłoków pozostaje póki co Jerami Grant (28/5/3/2/1). To jego rzuty, wymuszone faule, wyłuskane piłki i asysta po której padła kluczowa trója, pozwoliły doprowadzić do dogrywki. On oraz iskra Frank Jackson, autor 5/7 zza łuku.

Bradleya Beala szanuję i podziwiam, ale jemu nie służy bycie klepaczem piłek. Beal to nie jest rasowy playmaker, ale dwójka, o czym od czasu wypadu Walla i Westbrooka zdaje się zapomnieliśmy. Daniel Gafford zadziorny, ma instynkt do bloków, ale z kryciem akcji dwójkowych jest na bakier. Ostatecznie wygrała różnorodność talentu i wola walki gości.

Knicks 102 Pacers 122

Kolejne zmiany w pierwszej piątce Toma Thibodeau. Narzekającego na sztywnienie pleców Nerlensa Noela zastąpił energiczny Taj Gibson. Niestety niewiele to dało. Gospodarze podawali piłkę aż miło. Imponująca statystyka, czterech zawodników z dorobkiem pięciu lub więcej asyst – samo to już wiele mówi.

Najpierw Kemba Walker, obecnie Evan Fournier wygląda na pogubionego. Dziś popełniał okrutne błędy w obronie, był notorycznie mijany no i generalnie został ograny przez pierwszoroczniaka Chrisa Duarte. Musi zacząć trafiać rzuty albo też zostanie zdezaktywowany.

Julius Randle również ograny przez obu podkoszowych Indiany. Gość nie ma psychiki lidera, oj nie. Sfrustrowany gra bardzo nieczysto. Kto oglądał ten zapewne dostrzegł łokcie ładowane w Sabonisa (21/11/5). Innymi słowy, kryzys w Nowym Jorku. Nowe nabytki nie spełniły pokładanych w nich nadziei. Trzeba szukać dalej.

Bucks 104 Heat 113

South Beach pokonuje u siebie obrońców tytułu mimo braku Jimmy’ego Butlera i Bama Adebayo. Powody? Giannis wyraźnie spowolniony przez kontuzję łydki. Nie zobaczyłem ani jednego sprintu od kosza do kosza, z których słynie. Nie było charakterystycznych wjazdów, dominowała pasywność. Poza polem trzech sekund oddał pięć rzutów, wszystkie spudłował. Khris Middleton niewiele lepiej, owszem cztery trójki, ale łączna skuteczność na poziomie 5/13 z gry.

Kolejna rzecz to czerstwa obrona każdorazowo idąca pod zasłoną. Miami dzięki skupieniu i cierpliwości w poszukiwaniu pozycji do rzutu osiągnęli niebagatelne 22/47 zza łuku, a to daje prawie 47%! W rolach głównych gracze zadaniowi: Caleb Martin, Max Strus, PJ Tucker i obsługujący to towarzystwo Kyle Lowry.

Thunder 110 Raptors 109

Gospodarze są chaotyczni jak moje myśli po Campie. Byli z przodu, ale na przełomie dwóch ostatnich kwart nadziali się na serię 27:3 ze strony OKC! Potem znów było spięcie i doprowadzenie do remisu na ostatniej prostej. Justin Champagnie – młody chłopak o parametrach fizycznych Michaela Jordana (mam na myśli porównywalny wzrost i wagę) w tłoku podkoszowym podbił piłkę, która wpadła do obręczy równo z końcową syreną. Oznaczałoby to zwycięstwo Raptors, ale nie. Arbitrzy uznali, że dobitka była po czasie. O mały włos zrehabilitowałby się za błąd w poprzedniej akcji, gdy zostawił samopas niepilnowanego rywala. No, takie to doświadczenia pracy z licznymi żółtodziobami na placu. Szacunek dla Freda VanVleeta (19/8/9) który nieustająco pracuje jak koń pociągowy, co zresztą obija się na skuteczności.

Nets 104 Rockets 114

Durant, Aldridge, Harris, Irving OUT. Na dodatek James Harden na autopilocie, w przerwie meczu zamiast iść ze swoimi maszerował z przyzwyczajenia do szatni Rockets. Ano właśnie, Rockets! Wierzcie lub nie, ale to siódme z rzędu zwycięstwo tegoż młodego składu. Co prawda to 32-letni Eric Gordon nawrzucał najwięcej, a 34-letni DJ Augustin stabilizował poczynania drugiego składu, ale faktem jest że panowie dzielą się piłką i rzucają bez ciężaru jakichkolwiek oczekiwań. To pomaga. Jae’Sean Tate świetna robota w obronie przeciwko Hardenowi, który odkąd wrócił do jako takiej formy fizycznej, znów zalicza dwucyfrową średnią rzutów wolnych.

Mavericks 104 Grizzlies 96

Desmond Bane wszedł na plac niczym gwiazda. Odkąd urazowi uległ Ja Morant, facet oddaje przeszło dwadzieścia rzutów w meczu niejednokrotnie stanowiąc pierwszą opcję zespołu. Za rzucanie znów wziął się nader ochoczo, ale przy 5/15 z gry to nie był jego wieczór. W odróżnieniu do Reggiego Bullocka, na którego tak wsiadłem przy okazji ostatniego wpisu. Piętnaście punktów przy 4/6 zza łuku to najbardziej efektywny występ RB w barwach Mavs. Co jeszcze?

Ach tak, Luka Doncic. Po zasłonie przeciwko cofającemu się Adamsowi nawrzucał co swoje (26 punktów 8 zbiórek 7 asyst) ale popełnił przy tym aż dziewięć strat, w czym spora zasługa rewelacyjnego w obronie Dillona Brooksa i zadziornych podwojeń. No i jeszcze to: Słoweniec w obronie był tak zły, że Mavs kilkukrotnie bronili dosłownie 4 na 5. Dillon Brooks: marzenie każdego trenera. Energetyczny, ambitny, nieustępliwy. To są cechy zaraźliwe za którymi idą Grizzlies.

Jazz 136 Wolves 104

Blowout w neoklasycznym wydaniu. Do przerwy remis, Rudy Gobert trząchający kostkami lodu na parkiet. A po przerwie młócka: 14 trafień za trzy i baj baj na do widzenia. Mitchell, Clarkson, Gay, Ingles, Bogdanovic – gdy się rozkręcą, trudno się utrzymać w siodle. Wolves: czy już nadeszła pora na zmianę podejścia w obronie? Myśl taktyczna zorientowana na obronę pick and rolla oraz nacisk na piłkę coraz częściej jest ośmieszana przez rywali. Strefa ponownie nie zdała egzaminu.

Nuggets 120 Pelicans 114 (OT)

Nie było łatwo, bo przecież Denver osłabieni są grubo i bywa, że nie ma kim zastąpić słabej dyspozycji starterów. Will Barton dla przykładu, zajechany jest okrutnie. Ponoć chory, grypa.

Tym więcej na plecy bierze serbski MVP. Na koncie Nikoli Jokica znalazło się dziś 39 punktów 11 zbiórek i 11 asyst, przy … uważajcie… 17/23 z gry! Rzut na zwycięstwo co prawda spudłował, ale wyłącznie po to by w dogrywce dać pokaz swej dominacji nad resztą środkowych NBA. W szczególności nad Jonasem Valanciunasem, który bez pomocy nie miał żadnych szans ustać w obronie. Joker – nieprawdopodobny zawodnik grający w swoim własnym tempie.

Plus jeszcze taka obserwacja: Brandon Ingram nie ma genu Jordana. Im większa presja, tym gorzej wygląda jego mowa ciała i akcje, które przeprowadza.

Blazers 94 Warriors 104

Jakieś licho podpowiadało mi, że to może się wydarzyć już dzisiaj. Że Stephena Curry’ego stać na szesnaście trójek w meczu. Skończył na sześciu trafieniach, do wyrównania rekordu Raya Allena zostało dziesięć. Ideą jest pobić nie tylko Raya, ale też rekord czternastu trafień kolegi z zespołu Klaya Thompsona. Osłabieni Blazers i tak nieźle się stawiali wychodząc wysoko do picków i atakując obręcz po zbiórce. A tych było sporo, bo poza Currym i Otto Porterem gospodarze osiągnęli 4/22 z dystansu.

Magic 130 Kings 142

Sorry, ale nie mam zdrowia ani serca by śledzić tego rodzaju zawody. 33 punkty Cole’a Anthony’ego vs 33 punkty zdobyte przez De’Aarona Foxa. 68 trójek, 48 osobistych, bezpardonowy atak i dużo gwizdków.

Celtics 111 Clippers 114

Zakładam, że Celtowie rozluźnili się mentalnie słysząc, że gospodarze wystąpią bez Paula George i Serge’a Ibaki.

Czy wytłumaczeniem może być kolejna pauza Jaylena Browna? Nie jestem przekonany. Boston mnie wkurza i wkurzać musi także swych oddanych kibiców. Każdy występ to niespodzianka. Od dwóch lat przegrywają równie wiele co wygrywają a mimo to co i rusz mówi się o ich RZEKOMYM! potencjale mistrzowskim. Jaki potencjał? Kto?

Dziś wygrali trzy kwarty, ale w drugiej tak ich poskładał niejaki Brandon Boston Junior (51. pick tegorocznego draftu) że z 21-punktowego dołka się koniec końców nie wygrzebali. Dwaj zmiennicy: BBJ oraz Luke Kennard do zdobyczy zespołu dołożyli 42 punkty przy 14/23 z gry!

Dobrego dnia wszystkim. Podziękowania dla wczorajszego Patrona, który podpisał się jako Klay Thompson. B

Ostatnie Wpisy

24 comments

    • Array ( )

      Jeszcze tylko skuteczność Embida w tym meczu zmienić i już nie będzie błędów 😉

      (0)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiem Wam kurczę… Jak tak dalej pójdzie to dla mnie Bickerstaff będzie faworytem do COTY w tym roku. Każdy się pukał w głowę, że Cavs mają zamiar grać na 3 wieże, a tu się okazuje, że nie ma nic do śmiechu. Naprawdę dobre rzeczy dzieją się w Cleveland kiedy wydawało się, że po odejściu LeBrona, który oczywiście zdobył bezcenne mistrzostwo, ale jednocześnie zostawił za sobą masę LeGMowego bałaganu, zespół skazany jest na kolejne lata marności. Trzymamy kciuki!

    (29)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Myślałem ze Mobley i Allen w jednym zespole to będzie pomyłka. Jakże się myliłem. Mobley ma papiery zeby w przyszłości zakręcić się wokół DPOY. Mam nadzieje ze nie zbiorę bana za te pytanie ale…. Co się dzieje z Irvingiem? Ktos coś? Jakieś odsunięcie od zespołu, zawieszenie, czy dalej jakiś taki przedziwny status quo?

    (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Moze jakis artykul o Cleveland? przed sezonem wiekszosc ekspertow stawiala ich w ogonie ligi, w dodatku idac troszke pod prad grajac na dwie wierze. Bardzo przyjemnie sie ich oglada i fajnie byloby poczytac jakas analize albo artykul na temat ich gry

    (14)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Drodzy Jeśli jeden wypad na weekend dla 16 osób sprawia iż reszta czytelników (tysiące?) przez to cierpi. Ok może to za mocne słowo ale jeśli ilość artykułów drastycznnie spada to jeśli mogę prosić nie organizujcie wypadow albo róbcie je w czasie mojego urlopu 🙂

    (-11)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Okoro fajny chłopak waleczny w obronie aczkolwiek trochę w ataku nieokrzesany. Chociaż co by o Cavs w ostatnich latach nie mówić to sexton i przede wszystkim garland mocno się rozwinęło więc może i on wystrzeli w przyszłym roku.

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Macie jakieś syatystyki jaki jest bilans w latach 2014-2021 miedzy GSW a Portlant (wliczając playoffy)? Bo z tego co mi się wydaje ci drudzy dostają od GSW łupnia za każdym razem.

    (2)
    • Array ( )

      EDIT: Znalazłem tylko statystyki z serii playoff i w ciagu ostatnich 5 lat spotkali się 3 razy w playoffach gdzie GSW wygrało sumarycznie 12-1 🙂

      (3)
    • Array ( )

      Dziadzia Lebron miał trypyl dabyl i to 100 w karierze w RS!
      A to, że już nie miał sił grać jak dzień wcześniej, do tego Davis znowu nic plus jakoś dziwnie pasywny Russ to nie ważne 🙂

      (-1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    W uzasadnionych zachwytach nad GSW pojawia się dość rzadko wontek “ile to kosztuje”. Krótki check – i okazuje się że aktualnie Dubs płacą ok. 175 mln dolarów w kontraktach i nieco ponad 170 w podatku od luksusu. Co łącznie stawia ich na 1 miejscu pod tym względem (payroll+tax). Ale w tym zapomina się o dwóch ważnych rzeczach.
    1. GSW wciąż zarabia na siebie – nawet w marnym wynikowo roku zeszłym byli 100 baniek nad kreską.
    2. Aktualny skład bez Klaya i Wisemana to ok. 128 mln. Czyli miejsce 20 i poziom Phoenix (aktualnie najbardziej efektywnie wydana kasa na gaże w NBA – poniżej są tylko Spurs, Maws i dno tabeli – temat na oddzielny pean o genialnym zarządzaniu).
    Co ciekawe – podatek od luksusu jest progresywny – tj. zwiększenie o 10 mln. payrollu nie zwiększa o 10 mln. podatku, tylko im więcej przekroczysz określone progi tym więcej kosztuje podatku jeden dodatkowy dolar wydany na pensje.
    Przykład – Usuniecie ok. 10 baniek Wisemana powoduje, że Dubs płacili by podatek na poziomie Clippers tj ok.90 baniek. Taki mechanizm zabezpieczający, który jak widać w niektórych przypadkach (Dubs, Nets, Clipps) nie do końca zadziałał – bo i tak im się to opłaca.
    Reasumując – Aktualnie poziom gry Dubs w stosunku do poziomu wynagrodzeń grającego składu jest imponujący, choć nie tak imponujący jak Suns – którzy za 1/3 kasy idą łeb w łeb z Dubs i też nie mają pełnego składu (a i wkład Bookera po powodzie będzie nieporównywalnie większy niż Klaya po ponad 2 latach pauzy – więc tym większy szacun dla Suns).
    Tyle udało mi się wyszperać w googlach przy kawie (spory kubek był)- chętnie bym poczytał bardziej pogłębioną analizę efektywności kosztowej drużyn i dowiedział się co na ten temat mają do powiedzenia nasi ulubieni autorzy BLC i Bmin oraz nieocenieni komentujący.
    3mki

    (19)

Komentuj

Gwiazdy Basketu