centered image

Co trzeba mieć by być dobrym koszykarzem?

30

Dzisiejszy temat nie wiąże się z najlepszymi akcjami, tatuażami, bijatykami, ani modą NBA. Dzisiejszy artykuł poświęcimy na rycie Waszych beretów, więc skupcie się! Jakiś czas temu w redakcji zastanawialiśmy się, jakie cechy powinien posiadać dobry koszykarz, przy czym, powtarzam, nie chodzi nam o to, co potrafi zrobić z piłką, jak szybko biega, ani jakim zasięgiem ramion dysponuje, ale co takiego dzieje się w jego głowie, że sprawdza się (lub nie sprawdza) w ważnych meczach.

Jakieś pomysły? Może macie wokół siebie tzw. „mistrzów worka” jak określa się w świecie sztuk walki ludzi, którzy na treningu są najlepsi, ale podczas walki z żywym przeciwnikiem miękną jak makaron po ugotowaniu. To jak? Macie? Bo ja mam. Powiem więcej. Każdy z nas jest po części taką osobą, choć trudno przychodzi nam się do tego przyznać.

Zastanówcie się przez chwilę. Kiedy trybuna wypełnia się kibicami, przeciwnik przestaje uśmiechać i słyszysz głośny gwizdek sędziego – adrenalina może podpowiadać Ci trzy rzeczy:

1/ uciekać do szatni,
2/ dojadę tą łajzę co mnie kryje,
3/ pamiętam, że umiałem kozłować lewą ręką, ale jakoś się chyba wyłączyła…

Oczywiście lęk idzie z czasem opanować. Po chwili wchodzisz w rytm meczowy i przestajesz myśleć o tym, jakie sygnały wysyła ci mózg. Może dlatego mówi się, że najlepszymi sportowcami są ludzie “ograniczeni”, mistrzowie koncentracji, którzy tych sygnałów zdają się nie odbierać albo nie rozumieć. Wiecie o czym mówię!

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

30 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Gadom
    Odpowiedz

    Właśnie dlatego, że są takie Bryanty, w NBA nawet jakiś młodzik nie gra za przeproszeniem jak xxx. Taki drugi trener na boisku jest potrzebny, ale jak już koledzy wspomnieli, tylko na poziomie zawodowym.

    (15)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe AA6o
    Odpowiedz

    Nie każdy rzut wychodzi, nie każda akcja kończy się sukcesem, ale jedno jest pewne jak 3 x z rzędu nie wychodzi rzut spod kosza to zawodnik powinien zejść.
    Sam kiedyś mówiłem swoim synom – widzisz ten górny (lewy, czy prawy) róg na tablicy tam rzuć – zawsze trafisz.
    rr

    (17)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe He Man
    Odpowiedz

    Ja odczuwam stres do pierwszej mojej udanej akcji. Przed nią obrona nie zachwyca, ręka jest niepewna. Po pierwszej udanej akcji ofensywnej lub widowiskowym bloku presja znika. Obrona staje się dobra, ręka pewna, więcej widzę na boisku i przestaję być tzw. jeźdźcem bez głowy. 🙂

    (16)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    U mnie to jest kwestia odpowiedniego wyluzowania się przed meczem..

    Jak pierwszy rzut wpada, to już wszystko idzie dobrze, zazwyczaj:)

    (1)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Siara
    SiaraSiarzewski 30 Lipiec, 2013 at 17:53
    Odpowiedz

    Ja się stresuję, przypominam wszystko to co mówił mi trener na treningach, jak się ustawiać, jak bronić, jaką rolę mam spełniać w ustawionych akcjach, to jest dla mnie priorytet, pierwsze minuty są najbardziej stresowe, wszystko puszcza z pierwszym czasem, przerwą, końcem kwarty, czuję się coraz pewniej, grać akcje 1 na 1 kiedy widzę, że mogę, rzucam, kiedy mam trochę wolnego miejsca, gram akcję kiedy widzę, że wszyscy są ustawieni, staram się pracować zautomatyzowanie, małe cele stawiam sobie, dogonić go, mocniej przykryć, ostro powalczyć na desce

    (0)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe C71
    Odpowiedz

    Ja czuję się świetnei niezależnie czy zaczynam mecz czy mam rzucać w ostatniej akcji. Nie raz te rzuty wylewały się z kosza ale pare uratowało wynik. Jeśli jestem dobrze przygotowany fizycznie (bez kontuzji, przeziebień itd) nie obawiam się niczego i nikogo. W innym przypadku boje się tylko o to ile wytrzymam na boisku. Moim zdaniem podstawowy błąd to traktowanie przeciwnika jak wroga. ” dojadę tą łajzę co mnie kryje” takie podejście na pewno nie pomaga drużynie. Za “dojechanie” obrońcy czy atakującego niestety punktów artystycznych nie ma. Trzeba robić swoje. Nakręcać drużynę i walczyć o każdy centymetr boiska z każdym bez względu na poziom nikomu nie można odpuścić bo olewactwo łątwo wchodzi w krew. POWODZENIA!

    (1)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    jak gram na chillu to w bani mam siano:) “bitch, i’m fabulous” i bawię się, próbuję rzeczy, za które każdy trener by mnie odesłał na ławkę. ale jeżeli tylko jakaś gra o stawkę (obojętnie czy to pick up game czy jakiś turniej/liga) to niemal biegam ścieżki jak robot:) zero finezji, tylko łup-łup, łokieć, trash talk, zbiórka, łup-łup…itd. a we łbie “respect is earned, never given”;)

    (3)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Siwyek
    Odpowiedz

    Ja się stresuję w trakcie meczy tylko kiedy przeciwnik jest wyższy ode mnie. Może być starszy nawet lepszy ale to nie wpłynie na to jak w danym momencie gram, ale jeżeli przeciwnik jest wyższy nawet jakby był słabszy ode mnie to mam jakąś taką blokadę w sobie, że boje się przeciwko takiej osobie grać

    (0)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe OKC
    Odpowiedz

    Gdy mi pilka nie lezy koncentruje sie na obronie bo to lubie najbardziej.Jezeli mi wychodzi to moj vis a vis zaczyna sie irytowac a mnie to buduje, zaczyna grac gorzej wtedy mi jest latwiej 🙂

    (2)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe railwayman
    Odpowiedz

    Już od dzieciaka można było zauważyć, że jednych stres mobilizuje a innych przytłacza i gdy talent, umiejętności nie są poparte silną psychiką nie tylko jeśli chodzi o stricte sportowe aspekty ale także o “prowadzenie się” to czym prędzej tym później stres przejmie dowodzenie i zwyczajnie straci się chęć do robienia tego dalej.

    (0)
  11. Array ( )
    Zdjęcie profilowe PiotrSzulczak@wp.pl
    orlando piter 23# 30 Lipiec, 2013 at 18:23
    Odpowiedz

    Ja zawsze denerwuję sie przed meczem czy dam rade poprowadzić swoją dróżynę do zwycięstwa ale gdy usłysze pierwszy gwizdek sędziego i piłkę wyrzuconą do góry stres odchodzi zaczynam grać twardo w obronie i skutecznie w ataku.

    (-1)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe King22
    Odpowiedz

    Ja mam tak, że nie chcę grać 1 kwartę. Wolę wyjść w k2. Największy stres mnie łapie ze słabymi drużynami. Jak gram z mocniejszą od nas, gdy wszystcy wysiadają, bo oni są lepsi itp. Ja nie mam wogóle stresu. 😉

    (-1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja nie stresuję się podczas meczu, robię to co potrafię. Jeśli nie mam dnia zawsze ktoś może wejść z ławki za mnie 🙂

    (2)
  14. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe D-Rose
    Odpowiedz

    Ja zawsze przed meczem mówie sobie że ten którego kryje dzisiaj se nie pogra ale gorzej już w ofesnywie. Obrona jest najlepsza <3

    (8)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Chwila, przeciez ten artykul byl juz ! Tylko zmieniliscie lekko tekst i date… Oryginal jest z 6 paź 2011. (mozna sprawdzic wpiszcie sobie w google “Co trzeba mieć by być dobrym koszykarzem ?”) I nie pierwszy raz cos takiego zrobiliscie….

    (4)
  16. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Boratelli
    Odpowiedz

    A ja mam pytanie do wszystkich którzy kochają obronę 😉 Czy moglibyście mi udzielić jakichś porad albo dać linka do tematu w którym jest napisane jak się podszkolić właśnie w tym aspekcie gry ? Z ofensywą nie mam problemu, w lidze (co prawda amatorskiej) jestem w top5 najlepiej punktujących, przegląd pola też mam niezły, ale jeśli chodzi o obronę to mam z tym wielki problem. Pozdro 😉

    (0)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Taliman
    Odpowiedz

    Ja jak gram, to zawsze na poważnie i na 110% nie ważne czy liga czy osiedlowe boisko, typy mogą się ze mnie śmiać że za bardzo się przejmuje, ale ja wyobrażam sobie siebie za 2-3 lata z miną Bryanta w stylu “what now kid?” dominującego ich na każdym centymetrze boiska, wiem że nawet jeśli gość raz mnie przeszedł to już następnym razem będzie mu dwa razy trudniej to powtórzyć, bo moje skupienie się zwiększa, potem leci wysoki blok i już nikt się nie śmieje 🙂 Wiem jak to zabrzmi, ale mimo że nie jestem zbyt dobry w ataku, to jak kogoś kryje to czasem aż mi gościa szkoda bo wiem że sobie nie pogra w ten dzień hehe xD

    (-2)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    mnie dobrze opisuję początek tematu, w gierce 5 na 5 na treningu idzie mi dobrze, gdy zaczyna się presja(mecz) odpadam, gubie się mam nerwowy kozioł itp. ale staram się to zwalczyć 😛

    (2)
  19. Array ( )
    Zdjęcie profilowe 14przemo
    Odpowiedz

    Ja mam lekką załamkę po zmianie klubu, w 1 klubie gralem spokojnie 3,5 kwarty, i notowałem bardzo dobre staty, grałem dobrze przynjamniej tak mi się wydaje. W ty momencie gram w dość dobrym klubie i nic mi nie wychodzi jestem 6 menem, ale nie potrafię tego wykorzystać. Gram średnio na treningach i fatalnie na meczach. Mam nadzieję że ktoś coś podpowie bo naprawdę w tym momencie mam lekką deprechę, koszykówka wkońcu to moje życie :c

    (-1)
  20. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Rollo Tomasi
    Odpowiedz

    Moje doświadczenia z koszykówką “zorganizowaną” to gra w dużynie w szkole średniej i na studiach w AZS. Niby gra o pietruszkę, jednak i tak miałem duże problemy żeby się wyluzować. Na treningach grałem jak z nut, zagrywki wychodziły instynktownie, latałem nad obręczami. W meczu, przy garstce kibiców, z sędziami i grą na czas potykałem się o własne nogi i nie trafiałem spod kosza (no może nie zawsze), normalnie -50% skilla. Niedawno, po kilku latach przerwy (praca, rodzina, dzieci) zacząłem grać z kolegami w lidze amatorskiej. Pierwsze mecze były dramatycznie słabe. Ale po kilku porażkach coś we mnie “pękło”, zacząlem bawić się grą, przestałem się napinać ile punktów zdobędę, kogo zablokuję, po prostu myślę tylko o następnej akcji, o najbliższym ruchu, o dobrej zabawie z kolegami. I to naprawdę działa. Szkoda, że tak późno zrozumiałem o co chodzi.

    (2)
  21. Array ( )
    Zdjęcie profilowe One Blink
    Odpowiedz

    Osobiscie u mnie granie na pelnej spinie zazwyczaj konczylo sie czyms nieprzyjemnym – czesto dostawalem techniczne, a czasami nawet zdarzalo mi sie wyleciec z boiska. Nie mozna grac na pelnej spinie – przed meczem trzeba sie wyluzowac, a do meczu podchodzic z usmiechem na twarzy mówiac do samego siebie – zniszcze ich dzisiaj. Nie mozna myslec ile punktów chce sie zdobyc, zbiórek bloków itd.. U mnie poczatki takiej bardziej zorganizowanej gry to byla licealiada – w mojej druzynie bylem najlepszy (nie chce wychodzic na jakiegos zadufanego w sobie gbura – po prostu trenerzy i zawodnicy mieli do mnie najwiecej zaufania :)), na treningach wymiatalem, przyszla licealiada – totalny stres, nie trafialem layupów sam na sam z koszem (!), gdzie na treningach trafialem wszystkie dwutakty z zamknietymi oczyma. Zawiodlem wszystkich kompletnie, ale nie poddawalem sie, zapisalem sie do ligi amatorskiej, aby bardziej przyzwyczaic sie do zorganizowanej koszykówki, nie powiem poczatki byly trudne, ale duzo mnie to nauczylo 😉

    (2)
  22. Array ( )
    Zdjęcie profilowe One Blink
    Odpowiedz

    @14przemo widocznie stresujesz sie nowym otoczeniem, co inni powiedza i tak dalej.. nie stresuj sie, graj na luzie, w koncu koszykówka to przyjemnosc 🙂 🙂

    (1)
  23. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Boratelli
    Odpowiedz

    @admin Dzieki wielkie, po wakacjach mam nadzieję będzie duży progres 😉 Niby o większości wiedziałem, ale jakoś nie wcielałem tego w życie. Dzisiaj na gierce pełne skupienie na obronie to aż mnie uda piekły 😉

    (0)

Gwiazdy Basketu