NBA: DeAndre Ayton w Lakers | Mike Brown trenerem Knicks

Witajcie, New York Knicks znaleźli głównego trenera. Nowym szkoleniowcem ekipy z Big Apple został Mike Brown, którego możecie znać z pracy w Sacramento Kings oraz plucia w kubeczek podczas meczów. Patrząc wstecz 55-letni Brown papiery ma imponujące:
- asystent Gregga Popovicha w San Antonio
- asystent Ricka Carlisle’a w Indianie
- head coach młodego LeBrona w Cleveland, finały w drugim roku pracy
- head coach późnego Kobe w Lakers, tu akurat nie pykło
- asystent Steve’a Kerra w Golden State w mistrzowskich latach
- head coach Sacramento, którzy wreszcie zrobili playoffs i palili laser
A i to nie wszystko, w pionie szkoleniowym NBA, w rożnych rolach Brown występuje od prawie trzydziestu lat. Myślę więc, że ma doświadczenie i będzie potrafił elastycznie i z pomysłem podejść do kadry, jaką zebrano w Nowym Jorku, a jest z czego rzeźbić, że się tak rzemieślniczo wyrażę. Czego się spodziewać? Najpierw może poznajmy Mike’a Browna nieco bliżej, zapraszam do lektury.

Dlaczego stracił pracę w Los Angeles?
Pierwszy sezon (mówimy o 2011/2012) przeleciał bez jego wielkiego wkładu. Lakers grali siłą rozpędu, jak kula śnieżna latem. To był starzejący się, ale mistrzowski zespół: Kobe, Derek Fisher, Pau Gasol, Andrew Bynum i Metta World Peace. W drugiej rundzie przegrali z młodymi OKC, którzy ich pozamiatali szybkością, motoryką, no i talentem KD, Russa, Hardena, Ibaki. Co zatem, jaka była odpowiedź sztabu LAL? Wielki fachowiec Mitch Kupchak wystarał się o Dwighta Howarda, który w tamtym czasie zmagał się z kontuzją pleców oraz przeoranego urazami Steve’a Nasha. Na tej kanwie trener wiele namalować nie był w stanie.
Mike Brown to gość, którego dominującym stylem jest tzw. Princeton offense, czyli ruch ciał bez piłki, ucieczki za plecy, dribble handoffs, akcje give na go, gra podaniem przez środek, spacing. Nie ma tutaj nominalnych pozycji, ale niezbędne wymagania to mobilność, podanie i szybka orientacja na parkiecie, czyli basketball IQ.
Brown podszedł ambitnie do tematu w drugim sezonie pracy w LAL, ale nie był w stanie zaimplementować nowego systemu. Nazwiska były super, ale nadgryzione zębem czasu i co za tym idzie kontuzjami: Kobe, Nash, Howard, Pau, MWP….
Pre-season zamknęli wynikiem 0-8. W rundę zasadniczą weszli z bilansem 1-4 i to wystarczyło, Brown musiał pakować walizki. Kobe po lecie spędzonym w barwach Team USA nie miał zdrowia by latać po boisku i patrzeć jak o losach piłki decydują słabsi gracze. Howard zmagał się z plecami był sztywny jak pal Azji, Nash cierpiał na uraz nerwu w plecach i nodze, World Peace błyskawicznie tracił walory, kombinację sprawności i siły, a Gasol przy Howardzie kompletnie się nie odnajdywał. I tyle, nazwiska nie grają.

Jak tracił pracę w Cleveland i Sacramento
Brown w kolejnym sezonie (2013/2014) ponownie zdobył pracę w Cleveland, ale z młodego Kyrie Irvinga oraz zajechanego Luola Denga, ściągniętego mu do pomocy, wyników nie wycisnął. Tamtego lata kibice z Ohio playoffs oglądali wyłącznie w telewizji. Pracę w klubie rozpoczął także nowy szef kadr David Griffin (którego nie czułem wówczas i nie czuję do dzisiaj w Nowym Orleanie) a Cavs robili podchody pod powrót LeBrona Jamesa, który o Brownie zdanie miał raczej kiepskie.
Dopiero dekadę później, po latach na ławce w Golden State, Mike powrócił jako pierwszy trener w stolicy Kalifornii. Tam ruszył tempo, a jego główny pomysł na grę zakładał dużą dawkę Domantasa Sabonisa otoczonego strzelcami i prędkim De’Aaronem Foxem. Zażarło, bowiem Kings poprawili się aż o osiemnaście zwycięstw, z poziomu zero weszli na poziom ligowego średniaka, przy bilansie 48-34 awansując do playoffs po raz pierwszy od szesnastu lat. Stamtąd pogonili ich Warriors, a Kevon Looney na tablicach wyglądał jak Wilt Chamberlain.
Po dwóch i pół sezonach Brown nie pracował już w klubie. Był powszechnie krytykowany (także przeze mnie na łamach GWBA) za brak elastyczności w meczach oraz stagnację w ataku. Jednak jego kardynalnym błędem była publiczna krytyka w kierunku gwiazdy D-Foxa, co nadszarpnęło relację obu panów i wkrótce położyło szatnię grożąc jednocześnie ciągłości biznesu i stabilności przychodów.

I tyle, zaraz po świętach Bożego Narodzenia, czyli pół roku temu, Mike był już wolny. Teraz obejmuje Knicks, którzy w sezon 2025/2026 wejdą w bardzo frapującym składzie:
- PG: Jalen Brunson / Miles McBride
- SG: Josh Hart / Jordan Clarkson
- SF: Mikal Bridges / Tyler Kolek / Pacome Dadiet
- PF: OG Anunoby / Guerschon Yabusele
- C: Karl Anthony Towns / Mitchell Robinson
Nie stracili niczego istotnego, mają więcej iskry, skilla ofensywnego z ławki oraz większą wszechstronność w drugiej linii. Patrząc jednak po nazwiskach, ekstremalnie trudno będzie to ułożyć i na przestrzeni całego sezonu spodziewam się raczej zaskoczenia in minus.
- Obrona?
- Towns, Yabu i Big Rob są gorzej niż wolni na nogach.
- Co zaoferuje i jak zareaguje Brunson gdy mu wyjąć piłkę z rąk?
- Dotychczasowe, gigantyczne usage-rate jest nie od utrzymania, wręcz szkodliwe dla zespołu.
- Czy KAT będzie imitacją „sakramenckiego” Sabonisa?
- Gościa przyklejonego do pola trzech sekund, dotykającego każdej piłki w ataku.

Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Dobrze, wystarczy, zmieńmy temat…
DeAndre Ayton ląduje w LA Lakers
-> Jeziorowcy szukali super centra, na którego nie mieli środków. DeAndre Ayton szukał klubu, po tym jak Portland wyszło z propozycją częściowego wykupienia dotychczasowej umowy. Blazers zaoferowali, że zwolnią go z obowiązku pracy, ale przy 35.6 milionach dolarów pozostałych do zapłaty, wypłacą tylko 25 baniek. Było podanie rąk i podpisy obu stron. Lakers dołożyli około ośmiu milionów $ czym zapewnili sobie usługi środkowego.
Kim jest DeAndre Ayton?
- chodzącym double-double (16.5 punktów / 10.8 zbiórek w karierze)
- efektywnym strzelcem (59% z gry w karierze w tym 46% z czterech metrów)
- posiada boskie warunki (213 cm / 115 kg)
- ma taką samą rozpiętość ramion co Porzingis, Davis albo Chet Holmgren
- jedynym gościem w historii ze średnimi ponad 15 punktów i 60% z gry w playoffs
Niejeden by się obślinił patrząc jak biega i skacze. W rzeczywistości jednak mamy tutaj kazus Andrew Bynuma. Gościa regularnie spóźniającego się na treningi, lotnisko czy sesje fizjoterapeutyczne. Typa, który w szatni złości się, krzyczy, wali w krzesło, a jednocześnie na parkiecie jest miękki jak makaron po ugotowaniu. Mijany, przepychany, stroniący od kontaktu fizycznego, wycofany. Ma wysoko umieszczony środek ciężkości, nie potrafi wiele grać na kontakcie, wszystko kończyłby najchętniej ruchem „od” nie „do” kosza, rzutem z półdystansu albo po prostu chowając się i nie wychodząc do podania.

Oczywiście, że Luka Doncic (w mniejszym stopniu LeBron James i Austin Reaves) wyciągną z niego walor ofensywny. Podejrzewam, że wiele akcji skończy z góry albo sam na sam z koszem. Ayton ma też tak zwaną „miękką kiść”. Półhaki i krótki półdystans sieje jak automat. Jednak charakteru nie kupisz, więc z Aytonem może wyjść klapa. Szanse / ryzyko oceniam na 65/35.
- Austin Reaves / Gabe Vincent / Bronny James
- Luka Doncic / Dalton Knecht
- LeBron James / Jake LaRavia
- Rui Hachimura / Jarred Vanderbilt
- DeAndre Ayton / Jaxson Hayes / Maxi Kleber
To w żadnym razie nie jest mistrzowski roster, ale biorąc pod uwagę, że sami Luka i LeBron przejadają dwie trzecie budżetu płacowego, kadrowo jest nieźle. Jak sądzicie? Przede wszystkim, uważam że to ostatni sezon LeBrona Jamesa, może nie w NBA, ale raczej na pewno w ekipie z Los Angeles. Jak myślicie, zobaczymy ekstra fajerwerki ze strony Króla? Jak będzie wyglądała współpraca dwóch wybitnych, wysokich playmakerów po wspólnie spędzonym okresie przygotowawczym? Dajcie znać!
Other NBA news
-> Spencer Dinwiddie podpisał roczny kontrakt z Charlotte Hornets, gdzie będzie zmiennikiem LaMelo Balla. Ależ tu będzie szybko i ofensywnie… jak zwykle zresztą:
- LaMelo Ball / Spencer Dinwiddie / Tre Mann / Nick Smith
- Brandon Miller / Collin Sexton / Sion James
- Kon Knueppel / Josh Green / Pat Connaughton
- Miles McBride / Grant Williams
- Moussa Diabate? / Mason Plumlee / Ryan Kalkbrenner
-> Dante Exum wraca do Dallas Mavericks na kolejny sezon, bardzo dobrze. Trzymamy kciuki za płynne wejście w sezon Coopera Flagga. Jak się ułożą i dogagadają, wyniki przyjdą same. Zdrowy Dante Exum to duża wartość dodana dla zespołu. Walory podobne do Lonzo albo Alexa Caruso.
-> Houston Rockets dla zwolnienia środków posłali atletycznego Cama Whitmore’a do Waszyngtonu w zamian za wybory drugiej rundy draftu. W stolicy trwać będą ćwiczenia poligonowe. Efekt sita: zbierz największe talenty, jakie możesz zebrać, wrzuć na głęboką wodę i sprawdź, który wypłynie. Tak od paru sezonów…
-> Jay Huff będzie następcą Mylesa Turnera w Indiana Pacers, życzymy powodzenia. Huff to duży facet, 216 centymetrów wzrostu, ale 60% jego akcji rzutowych stanowią trójki. Carlisle zapewne będzie starał się zachować styl, intensywność, spacing. Nowy center wpisuje się w te założenia i dobrze. Większą rolę ofensywną w kolejnych rozgrywkach będą mieć na pewno Andrew Nembhard (over asyst!) oraz Ben Mathurin (20+ punktów średnia).
To tyle na dzisiaj. Z trzynastej edycji GWBA Campu wróciłem szczęśliwy, ale ekstremalnie zmęczony (jak było opowiem gdy dostaniemy zdjęcia). Od dziś wracam jednak do regularnego pisania. Niemal od samego zakończenia NBA Finals wieczorami piszę też drugą książkę i trzymajcie kciuki, żeby wena nie przestała wołać. Patronami odcinka są: Sla.Gladys, Wojtek Skrzypek oraz M. Dymerski – bardzo dziękuję i doceniam. Bartek Gajewski 🏀










Przyszły sezon na zachodzie, na pewno nie dla LAL, ale kilkanaście meczów z tym składem, może być epickie. Co do ruchów na wschodzie… z tak wielkimi dziurami w Bostonie i Indianie, NYK może zagrać nawet w NBA Finals… by popłynąć z mistrzem zachodu. W każdym razie, wschód w sezonie 25/26 prezentuje się wyjątkowo słabo.
W Hornets Miles Bridges a nie Makdonalds;)
Dzięki:)
Jak dla mnie Lebron pójdzie tam gdzie wybiorą Bryce’a, bo Bronny’ego raczej już nie musi pilnować ;D A poza tym liczę na to, że Bronny w końcu zacznie lepiej grać, wyglądał całkiem nieźle w swoim pierwszym meczu preseason 😉 ja nie wiem jak ludzie mogą go tak szybko oceniać, kiedy zaledwie 2 lata temu mial zatrzymanie akcji serca na treningu i operacje, która być może uratowała mu życie 😉 po takim czymś się zwykle nie wraca do kosza, a co dopiero do NBA, a on proszę – cyk 😀 I wali mnie to, że nepotyzm, ale potencjał ma dalej wysoki moim zdaniem i szanse na średnią kariery +10 pkt 😉
A i walić wszystkich hejterów Lebrona, nie znacie się na koszykówce! 😁 Nie będzie drugiego takiego gościa 🤣
A Jordan jest GOAT jakby ktoś pytał 😎
Tyler Kolek to PG 🙂
Wschód jest słaby od konca dynastii drugich Bulls
18:9 w tytułach od 1999 roku.
Wcześniej mieli Boston, Bulls,Pistons.
Od 1980 12:7 w tytułach dla wschodu.
Wczesniej 18:14 dla wschodu w tytułach.
Głównie oczywiście za sprawą BC.
Aż tak kiepsko to wygląda dla NYK? Tak w rosterze jest chyba jeszcze taki spoko chłop Hukiporti o ile dobrze kojarzę.
Mi się wydaje że całkiem spoko paka, ale czy nie oddali za dużo za Bridgesa?
Jaram się Lakers . Mimo wszystko myślę że kluczem może być forma Austina. Jak zdobywali tytuł to grał pięknie. Kontuzje jednak odcisnęły na tej drużynie pietno.. chociażby LeBrona czy Doncica
Że co? Jaka forma Austina jak zdobywali tytuł? Przecież go wówczas nie było jeszcze w Laker.
dostałeś od kogoś minusa za napisanie prawdy xD
Te całe plusy i minusy to badziewie 😉
Ale na bzdury warto reagować.
Moj serdeczny przyjaciel mieszkający od przeszło 35 lat w USA – dokładnie w Chicago (pozdrawiam Ciebie Slawus) – stwierdził, że odkąd zawodowa koszykówka straciła Jordana NBA znalazła się na równi pochyłej zarówno pod względem sportowym jak i czysto biznesowym. Trudno się z nim nie zgodzić.
Biznesowo na równi pochyłej. Pozdrów Sławka.
Na równi pochyłej w kierunku obrzydliwych pieniędzy oczywiście 😀
Przyjaciel musi chyba wylecieć z USA na jakiś czas, żeby popatrzeć na to trochę z boku. Pod względem czysto biznesowym NBA jest warta o 280% więcej niż w erze MJa (uwzględniając siłę nabywcza pieniądza). Pod względem sportowym? Polecam obejrzeć sobie jakiś mecz z lat 90, trochę to inny basket niż dzisiaj widzimy, liczbowo, statystycznie znów wygrywa obecna liga. Nostalgia to piękna rzecz, ale trochę zakrzywia obraz tego co było. Pozdrawiam Sławuś. Nie zgadzam się.
Trochę faktycznie inny niż dziś oglądamy. Fakt. Dziwny jakiś, nudny, oderwany od fundamentalnych zasad, skupiony na pieniądzach bardziej niż na wymiarze sportowym itp itd etc.
Nie pomieszałeś czegoś przypadkiem? Bo sportowo i „biznesowo” to po odejściu straciło na pewno Chicago. Ichniejsze Blackhawks i Cubs chyba wygrali po jednym tytule NHL i MLB po kadencji Michaela w mieście, by następnie oddać się w otchłań marazmu. Poza tymi dwoma anomaliami, scena sportowa w mieście cieniuje niesamowicie, co jest dosyć dziwne biorąc pod uwagę potencjał trzeciego rynku medialnego w USA. Dziewczyny z WNBA chyba jako jedyne coś tam działają, ale ciężko porównać to z wielką czwórką lig sportowych za oceanem – NFL, NHL, NBA, MLB.
Co do NBA, to tylko zyskała na istnieniu Jordana, w trakcie. oraz po jego karierze.
Powiedz sławusiowi zeby zdjął okulary nostalgii ktore zakrzywiają rzeczywistość w przykry sposób
Lakers teraz to nowe Clippers, druga runda max. 🤣
A tak na poważnie Ayton ich bardziej pogrąży niż uratuje.Luka chyba w tym roku skupi się na Eurobaskecie i mając dwóch gości którzy nie bronią ciężko będzie o finał konferencji. Pozatym Vincent i Bronny to żadna ławka, Vanderbilt nie umie rzucać, Heyes za dobrze nie broni.
Jeśli pomysłem na play-offy jest znowu tyranie 5 zawodników to chyba nie może się udać.
A odnośnie NyK oni mają wysoki sufit, tylko rzadko tam sięgają.
W play-offach, które już za nami najbardziej bawiło mnie brak taktyki faulowania Robinsona przez Indiane, Celtics.
Bartek to przez Ciebie, nikt nie jest fanem Townsa 😂 więc nie wiem co będzie, ale finał w zasięgu jest.
Bardzo dobrze napisane, LAL potrzebują kota na SF, który będzie gryzł parkiet w obronie, ale jak piszesz wszystko rozbije się o Lukę i LeBrona, którzy są bardzo słabymi obrońcami 1-1. Każda drużyna w PO będzie grała 70% akcji przez tę dwójkę i to będzie się kończyć albo łatwymi punktami albo pomocą, odrzucenie do wolnego na trójkę i tak do momentu, aż poproszą o zmianę.
LeBrona widzę tylko na PF i to kiedy, będzie miał typa, co nie biega po zasłonach i nie rzuca, Luka może bronić powiedzmy SF drugiej drużyny, tylko dzisiejsza NBA to są ciągłe zmiany krycia po zasłonach i w końcu zawsze ten szybki minie tego co nie daje rady na nogach.
Taka mała rada, aby wrzucać takie artykuły z rana dnia kolejnego. Ja np. większość artykułów znajduję na fb, a algorytm im starszy post tym mocniej zakopie. Przez to czasami wyświetlają mi się dopiero po 3 dniach
Jak dla mnie zwolnienie Thibodeau i zastąpienie go Brownem to błąd . Z rzeźnikiem Tomem mogli bić się o finały w przyszłym roku . Może nie był wirtuozem strategii,ale trzymał szatnie i u niego każdy gra na 120% albo nie gra w ogóle. Brown to zwykły średniak i miękiszon , nie zdziwię się jeśli poleci ze stołka w trakcie sezonu.
A w LAL bardziej martwiłbym się nie o Aytona tylko LeBrona bo mimo 150 lat na karku przyszły sezon będzie pierwszym w jego karierze gdzie realnie będzie drugą opcją w zespole i wątpię żeby mu się to podobało. Królem LA jest teraz Luka i to wokół niego wszystko będzie się kręcić
To teraz będą mogli zweryfikować bezpośrednio, który ma wyższy sufit (pozdrowienia dla wielmożnego) 🙂
Statystycznie z poprzedniego sezonu startowa piątka; Austin, Luka, Lebron, Rui, Deandre rzuciła 100 punktów.
Pytanie 1, czy to powtórzą?
Pytanie 2 ile dorzuci ławka? 12 czy 32 punkty?
Jezeli chodzi o Lebrona to spokojna glowa cala kariere byl profesesjonalista .Obrona to jest problem Doncicia ten gosc nie ma pojecia jak bronic oczywiscie w ataku jest dobry.Jezeli Lebron bedzie motywowal zespol jak robil to przez cale zycie to i Ayton odpali pozytywnie.Wszystko zalezy od chemi w zespole ale mysle ze pierwsza runda to max tam nie ma ławki w tym zespole.Jak by spytac kogos kto srednio interesuje sie NBA to by powiedzial ze LEBRON I DONCIC to cale LAKERS a dalej to juz czarna dupa …