fbpx

NBA: jakie rekordy pobije w tym sezonie LeBron James

39

W chwili gdy piszę te słowa spłynęły już nazwiska siedemdziesięciu pięciu zawodników nominowanych do historycznej listy 75 najlepszych graczy NBA. A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej, bo okazji do celebry i nostalgicznych wspominków w tym sezonie będzie w bród, i to w zasadzie co dzień i co noc, od rozmaitych wydarzeń począwszy, a na koszulkach i parkietach skończywszy.

Niemniej, historia to jedno, a przyszłość to drugie. Równie emocjonujące, a może nawet bardziej, od tego, co za plecami jest to, co czeka na nas w przyszłości. A wiele wskazuje na to, że będzie ona rozmaitymi rekordami usłana. Klimat jest zresztą po temu wyśmienity, bo czy można sobie wyobrazić lepszy czas na zapisanie się w historii NBA niż sezon świętujący jej 75-letnią spuściznę?

Jestem zmotywowany, żeby zdobyć mistrzostwo. Dla tego gram. To jedno z największych przeżyć, które trwa tak krótko. Wygrywasz pierścień i wszystko, co położyłeś na szali w danym roku wraca do ciebie w jednej sekundzie. I potem, dosłownie kilka godzin później, masz takie “ok, czyli to już koniec”. I zaczynasz od początku. [James]

#Czas nie czeka

Dzień przed sylwestrem, kiedy Twoja panna nerwowo będzie nerwowo tuptać po domu w poszukiwaniu jakiejś świecącej kiecki, LeBronowi stuknie 37 wiosen. Aż trudno uwierzyć, że na tym etapie i z takim stażem (obecny sezon jest jego dziewiętnastym) jest to jeszcze wciąż jeden z tych zawodników, którzy rozdają karty w najlepszej lidze świata.

Po dwóch kolejkach LBJ notuje 29.5 punktów przy 10/20 zza łuku choć Lakers wybitnie są w lesie jeśli chodzi o organizację gry zespołu.

#Co już mamy i co mieć będziemy

Rekordów, które już zapisał na swoim koncie James, jest całkiem sporo. Wszak jest on zawodnikiem z największą liczbą punktów zdobytych w playoffs (7631), największą liczbą przechwytów (454), a także z największą liczbą minut (11 035) w fazie posezonowej. Poza tym jest zawodnikiem, który jako jedyny w historii może poszczycić się zdobyczami na poziomie 35 000 punktów, przy jednoczesnych 9 000 zbiórek i tyluż samo asystach.

W rozgrywkach 2021/2022 James ma szansę na kilka innych historycznych osiągnięć. Wszystkich potencjalnych przesunięć na historycznych listach najlepszych wyczynowców wyliczyć niepodobna, dlatego postanowiłem ograniczyć się tylko do tych najwznioślejszych. A gdy tylko pojawi się coś innego, informować Was będziemy na bieżąco.

#Punkty

LeBron rozpoczął sezon 2021/2022 mając na liczniku 35 367 oczek i już w pierwszym spotkaniu z Warriors dołożył 34 do tego wyniku. Dzięki temu zmniejszył dystans dzielący go od Kareema Abdul Jabbara do 2986 oczek, schodząc poniżej psychologicznej granicy trzech tysięcy. Zbliżył się również do Karla Malone’a na 1528 punktów, jak dobrze liczę.

James przyzwyczaił nas, że od sezonu 2004/2005 zdobywa powyżej 25 punktów na mecz, więc tych, którzy wierzą, że to on zajmie wkrótce miejsce pierwsze w klasyfikacji strzelców nie brakuje. Aby jednak cokolwiek z tego było możliwe, potrzebne jest zdrowie. W jakim stanie jest James? Jaką przeszedł drogę?

Nie robiłem zbyt wielu rzeczy związanych z koszykówką w ciągu pierwszych dwóch miesięcy minionego lata. To dlatego, że moja kostka nie reagowała na terapię tak, jakbym sobie tego życzył. Wciąż trenowałem, ale niezbyt dużo robiłem rzeczy na boisku do kosza. Nim wróciłem do gry chciałem, żeby mój staw skokowy odzyskał pełną sprawność i komfort, jakimi cieszyłem się wcześniej. Dopiero wówczas wziąłem się za grę. [LeBron]

#Asysty

Z wynikiem 9696 asyst, z jakim zaczynał James te rozgrywki, plasował się na miejscu ósmym w historii. Jest on jednocześnie jedynym zawodnikiem, który znajduje się w pierwszej dziesiątce punktów i asyst jednocześnie. Bezpośrednio nad Jamesem plasuje się Oscar Robertson (9887) i Magic Johnson (10 141). Liczba 450 asyst, jaką przekraczał James w 16 spośród 18 sezonów rozegranych w NBA, pozwoliłaby mu na “łyknięcie” ich obu, więc fani trzymają kciuki.

# Minuty

LeBron wchodził w ten sezon jako szósty zawodnik na historycznej liście największej liczby rozegranych minut, z wynikiem 50 056. Kwestią czasu jest przebicie wyniku zawodników takich jak Jason Kidd (50 110), Kevin Garnett (50 418) oraz Dirk Nowitzki (51.369), co przesunie go na pozycję trzecią po Malone i Jabbarze. Czy jednak James będzie mieć chrapkę również i na ten kamień milowy? Jego wypowiedzi raczej nie pozostawiają wątpliwości:

Nie gram z myślą o kontuzjach. Poza tym czuję się gorzej, rozgrywając mniejszą liczbę minut. [James]

#Triple double

Zaledwie jedno triple double dzieli Jamesa od liczby stu takowych w karierze i ten rekord również w tym sezonie pęknie, aczkolwiek kiedy to nastąpi, to już kwestia dynamiki. W poprzednich rozgrywkach James zanotował pięć spotkań z potrójną dziesiątką, ile takich zaliczy mając obok taki triple-double kombajn jak Westbrook? Tego nie wiemy. Ekskluzywny klub 100+ triple double w karierze liczy w tej chwili 4 zawodników:

1. Russell Westbrook 184
2. Oscar Robertson 181
3. Magic Johnson 138
4. Jason Kidd 107

LeBron będzie piąty. No chyba że mówimy o playoffach. Tam LeBron z wynikiem 28 jest drugi, mając dwa TD straty do Magica Johnsona.

#Trójki

LeBron to, umówmy się, umiarkowany specjalista jeśli idzie o rzuty z dystansu. Mimo tego trwający sezon rozpoczynał jako trzynasty zawodnik na historycznej liście najwięcej trafionych trójek. Pięć na 11 trafień w meczu otwarcia przesunęło go oczko wyżej i w zasadzie pojedyncze trafienia dzielą go od ustawienia się w kolejce do pierwszej dziesiątki. Wdarcie się do niej utrudniać będzie mu wciąż uciekający Damian Lillard, możliwe zatem że dopiero wypchnięcie z topowej dychy Pierce’a będzie ratunkiem, ale dystans 159 trójek, dzielący ich obecnie, po pierwszej kolejce zmagań, jest o 10 wyższy niż rekord kariery LeBrona i aż o 54 trafienia wyższy niż jego wynik z ostatniego sezonu, więc może na to meczów jednego sezonu nie wystarczyć.

#Co jeszcze

Gdyby, mówię czysto teoretycznie, LeBron odebrał na koniec rozgrywek statuetkę MVP, z wynikiem pięciu trofeów zrównałby się na historycznym miejscu drugim z Billem Russellem i Michaelem Jordanem, na których z góry spogląda jedynie Kareem Abdul Jabbar, mający sześć takich wyróżnień.

Już teraz jest za to James zawodnikiem, który poszczycić się może największą liczbą nominacji do All-NBA Teams (17 razy). Jego 13 powołań do All-NBA First to również rekord. Kolejna gwiazdka All-Star w jego koszykarskim resume pozwoli mu na zrównanie się z Kobe Bryantem z wynikiem 18. Wyżej jedynie Kareem Abdul-Jabbar, 19 nominacji.

Wszystko to jednak nie będzie mieć znaczenia, jeśli Lakers zakończą sezon przedwcześnie. Rekordy są ważne, ale bez mistrzowskich pierścieni to tylko “chwile ulotne jak ulotka”, czy też “fugazi” jak mawiają Wilki z Wall Street.

Czy Lakers stać na kolejne mistrzostwo w kadencji Jamesa? Jak ich widzicie po pierwszych kolejkach?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

39 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Silver ma teraz twardy orzech do zgryzienia, bo musi się zastanowić, jak tu pomóc Lakers zgarnąć tytuł. Sędziowie wiadomo, ale przy większym prowadzeniu przeciwników nie będą w stanie odwrócić losów meczu. Potrzebny jakiś transfer super gwiazdy. Może Silver powinien naciskać na Philladelphia aby Ci oddali do LAL za Rondo Simmonsa? Ale po co w Lakers kolejny gracz bez rzutu? A może Silver rozkaże Brooklinowi wymienić Irvinga za Sekou Doumbouya? Też nie, bo większośc udziałów w Brooklin Nets mają Afroamerykanie więc odpada. Wiem, dajmy im Damiana Lillarda. Salary się nie zgadza, ale zrobi się jakąś umowę 7 stronną, stworzy się wyjątek transferowy dla Lakers i będzie dobrze. Już łysy wie najlepiej jak to zrobić.

    (-26)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Rekordy. Gra tyle lat że podbija ale czy na tym mu zależy na koniec kariery. Jordan olał rekordy i mimo epizodu w wizards skończył karierę będąc u szczytu.

    (-12)
    • Array ( )

      Fatality
      Jakby chciał grać dla rekordów, to nie odchodziłby do bejzbolu i nie kończył 2 krotnie kariery, dodatkowo za pierwszym razem wracając przed plej ofami.
      A to, że pamiętał swoje wyniki i statystyki…who cares?

      (1)
    • Array ( )

      Dla Jordana liczylo się zwycięstwo. Dlatego był tak drogo dla wspołgraczy z bulls. Oni przy nim byli lepsi i efektem tego jest 6 tytułów. Pasja do gry MJ przekladala sie na statystyki.

      (5)
    • Array ( )

      @Ted

      “Dlatego był tak drogo dla wspołgraczy z bulls. Oni przy nim byli lepsi ”

      Nie byli. Partnerzy Jordana z drużyny zawsze swoje życiówki pod względem statystyk osiągali bez niego. W sezonach bez MJ lub w innych klubach. Każdy jeden, nieważne, czy Pippen, czy jakiś Buechler. Jedynym wyjątkiem jest Grant, który zawsze i wszędzie grał na mniej więcej identycznym poziomie.

      (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, ze Lebron trafił do takiego ch. Cleveland zamiast np do Miami. Kariera mogłaby być najpiękniejsza ze wszystkich zważywszy na potencjał i długowieczność tego gościa. Dalej jest piękna, ale zbyt dużo kwasów i zmarnowanych finałów.

    (7)
    • Array ( )

      Być 10 razy w finale to nie byle jakie osiągnięcie. Można gościa nie lubić (sam za nim nie przepadam) ale ludzie lubią przytaczać argument 4/10 itp itd. Prawdę mówiąc pierwszy raz w pojedynkę nie miał szans z kolektywem Spurs. Później pokarało go trochę za drwienie z Dirka przedwcześnie, z czego się ogromnie ucieszyłem ale tylko że względu na to że Kidd no i Dirk w końcu zdobyli swój pierścień. Dwa finały że Spurs wyszło po równo, Kawhi zawalił osobiste, Ray Allen zrobił to co umiał najlepiej. Może gdyby wtedy nie wrócili i przegrali to rok później byłoby odwrotnie, Miami by wzięło rewanż. Nieistotne, było jak było, przynajmniej dostaliśmy jeden z najpiękniejszych zespołowych show w finałach w wykonaniu Spurs. Następne lata to już nic nie mógł poradzić, trafił na jeden z najlepszych zespołów w historii tej dyscypliny. Powinien się w sumie cieszyć że się chociaż raz udało. Ktoś powie że najpierw kontuzje love i KI, inny powie że wykluczenie Greena. Wyszło sprawiedliwie. Tytuł z LA taki trochę dziwny ale ok, zwycięzców się nie sądzi. Wygrał z 3 klubami, nabił rekordów, będzie jednym z największych w historii. Osobiście uważam że kolejnego tytułu już nie zdobędzie.

      (53)
    • Array ( )

      Lebron może pograć jeszcze kilka lat w tej lidze, może skończyć po 40tce. Jeżeli zaakceptuje to, że się starzeje i zaakceptuje to, że coraz mniej jest warty maksymalnych pieniędzy, ma szansę pod koniec kariery na tytuł lub dwa. Nadal jest świetny, ale nie ma już mocy przyciągania. Teraz do Lakersow przyciągnięci zostali podstarzali gracze pod koniec kariery, po prime. Zamiast ściągać do drużyny kumpli, powinien dla swojego dobra zaakceptować upływ czasu. Inaczej będzie robił szkodę sobie i drużynie. Znamienne, że wielu graczy rezygnowało z maksymalnych kontraktów, by w zamian za to bardziej zapisać się w historii. Szczególnie, gdy koniec kariery był coraz bliżej. A LeBron biedny nie jest. Jestem jego fanem od jego pierwszej serii play-offs, zwyczajnie mi go szkoda. Jako koszykarza oczywiście. LeBron polityk to zupełnie inna sprawa.

      (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    U LBJ jedna statystyka zrobi potężna różnicę której nikt nie pobije raczej , do +35tys pkt dołoży 10tys zbiórek i 10tys asyst czyli takie trochę tripple double 😉

    (39)
    • Array ( )

      Myśle, ze przy zachowaniu zdrowia i przebiciu dwóch najważniejszych statystyk, bo głównie te będą decydować o tym kto jest nr jeden przynajmniej na papierze. Statystyki te do przede wszystkim ilośc zdobytych tytułów i ostatnia deska ratunkowa ilośc zdobytych punktów. Pierwsza bariera to rekord Jabbara, praktycznie nie do pobicia dla graczy NBA, nawet trudniejsza od tych 6 tytułów ze statystycznego punktu widzenia, druga i ta jest zdecydowanie bardziej w oddali niż pierwsza to zdobycie 40 000 punktów, bo to by sprawiło, ze ten rekord byłby nie zdobyty przez wiele wiele jeszcze lat. Najlepsze jest to, ze jak Lebron sięgnie po rekord Jabbara będzie miał już naprawdę na wyciągnięcie ręki ten wyczyn z cyfra 40. Trudno powiedzieć ile Lebron jeszcze pogra, ale lekkie wypalenie widac…

      (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Wiecie co w tym wszystkim najgorsze? A no to, że ten głąb Rivers już niedługo będzie miał 1000 wygranych spotkań jako trener. Pop za chwilę pobije rekord wszech czasów i pewnie niedługo odejdzie na emeryturę. A ten kolesiowy trener będzie dostawał posadki przez kolejnych 10 lat i wskoczy na 1. miejsce. Dramat.

    (16)
    • Array ( )

      Dzisiaj Doc Dyzma Rivers śmieszkował sobie z sędziami na pare minut przed końcem i przewadze bodajże 5pkt. A potem dostał w papę, zrobił głupia minę i zwalił winę na Simmonsa, bo ten nie grał i przeszkadzał na treningu…

      (13)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Westbrook to jest najbardziej beznadzieny produkt nba..pchany na bohatera potrójnych zdobyczy który nigdy nic nie zdobędzie bez decyzji innych

    (-1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest jeszcze jeden ciekawy rekord, na którego pobicie Lebron ma całkiem spore szanse, zważywszy na jego dotychczasową karierę. Otóż jest na trzecim miejscu pod względem przegranych finałów. Do zrównania się z liderem potrzebuje jeszcze tylko dwóch porażek 😉

    (5)
    • Array ( )

      @Set

      “A kto jest na pierwszym miejscu?”

      Głowy nie dam, ale chyba Jerry West, który wtopił 8 finałów na 8, w jakich wziął udział.

      (0)
    • Array ( )

      W ogóle zabawne jest wypominanie przegranych finałów, ale za nic mieć przegrane finały konferencji, drugie rundy, pierwsze rundy, czy w ogóle nie wejście do PO. Przegrane finały oznacza, że było się lepszym niż 28 innych teamów. Just sayin.

      (2)
    • Array ( )

      Musiałby przenieść swoje talenty znowu na Wschód… z drugiej strony musi dużo grać w RS, żeby nabijać punkty więc łatwiej mu będzie to robić w cienkich lakers. Podziwiam gościa za profesjonalizm, ale za chwile to zacznie wyglądać jak ostatnie sezony Kobe.

      (1)
    • Array ( )

      Nie ma takiej potrzeby, LBJ już jest na pierwszym miejscu all time w ilości popełnionych strat. Na miejscu szóstym plasuje się Russell Westbrook więc kto wie co oni tam razem planują razem w jednym zespole heheh.

      (4)

Komentuj

Gwiazdy Basketu