NBA: Stephen Curry mówi dobranoc | co się stało Oklahoma City Thunder

37

No i dobrze, dobry wieczór Panowie. Jeśli są tu także Panie, tym przyjemniej, witam serdecznie. Zgodnie z nocną zapowiedzią, jestem, melduję się na posterunku. Wycieczka do Zakopanego, rodzinna, wymarzona, tylko powrót nieco niefortunny, bo jak pisałem na facebooku, facet rzucił się pod koła pociągu, którym akurat podróżowaliśmy, czym wszystkich wokół sparaliżował. Czasu na rozmowy w przedziale nie zabrakło, święto Trzech Króli to dla wielu był ostatni dzień przedświątecznego jeszcze, dwutygodniowego urlopu.

Fin de siecle, ból istnienia, te sprawy. Życie bywa ciężkie, więc jeśli macie myśli smutne, to zapraszam do kontaktu, bo ja od „myśli smutnych” to jestem znachorem specjalistą. W każdym razie, zapraszam na autorski przegląd ostatniego tygodnia w lidze NBA i dziękuję serdecznie za wiadomości, które otrzymałem. Wiadomości pełne troski, żalu, hejtu, w każdym razie, wzywające do roboty. To znak, że lubicie, doceniacie i że Wam brakuje. Też Was lubię, no może nie wszystkich. Ptak czy owad, jedziemy! My name is Bartek Gajewski a to są GWBA, czyli gwiazdy basketu pisane łącznie. 

Oklahoma City Thunder (31-7) nie pobiją rekordu rundy zasadniczej (73-9) NBA. Nie są najwybitniejszym zespołem w historii sezonu regularnego, są po prostu bardzo, bardzo dobrzy. Po fenomenalnym, zapierającym dech w piersiach, starcie (24-1) wpadli w dołek i przegrali sześć z trzynastu ostatnio rozegranych meczów. Okej, jestem tu po to, aby napisać dlaczego tak się dzieje i co w zespół Marka Daingeaulta właściwie wstąpiło. Czyżby była to sprawka kosmitów ze Space Jam? 

Przede wszystkim kluczowych graczy dopadły kontuzje. Isaiah Hartenstein, postać niezbędna w niektórych matchupach, jeden jedyny rasowy „banger” w zespole, najsolidniejszy zbierający, postać podtrzymująca fortyfikację strefy podkoszowej, wpada i wypada na parkiet, borykając się z urazami. Do tego dochodzi brak wystarczających kompetencji strzeleckich. Obserwujemy dla przykładu srogi regres kolegi Luguentza Dorta, którego skuteczność rzutów trzypunktowych zjechała z poziomu 41 do 33%. 

Przeanalizujmy sześć niedawnych porażek. Pięć możemy śmiało przypisać katastrofalnej skuteczności rzutów: 9/37 – 11/39 – 11/44 – 10/32 – 11/39 zza łuku. W sumie 52/191 trójek, czyli poziom 27%. W meczu z Phoenix dodatkowo 29-49 na tablicach, z Charlotte 33-52. W meczu ze Spurs, tym zaraz przed świętami, Thunder „padli ofiarą” lekkiego gwizdka, były faule, wycofanie obrony i 130 punktów straconych na rzecz San Antonio. 

Jalen Williams a.k.a. J-Dub wrócił po składu po operacji nadgarstka i gra słabo, a w odniesieniu do (maksymalnych) zarobków gra po prostu fatalnie. Jego jumper jest zepsuty, wyraźnie nie czuje też piłki wokół obręczy, przez co przypomina momentami Jeremy’ego Sochana. Zespołowi brakuje też mięsa podkoszowego, centra w klasycznym ujęciu, przydałby się na pewno także jeszcze jeden kreator gry na piłce. Gdyby się zastanowić, ciekawie wyglądaliby w Oklahomie tacy ludzie jak Bobby Portis czy Coby White. 

Obaj rzucają, to ważne. Wiedzcie, że w meczach, gdy Thunder siedzi trójka na poziomie choć zbliżonym do 40%, oni po prostu demolują przeciwników. Gdy im nie siedzi, gra się wyrównuje i to zaczęło być boleśnie widać. Obrona strefowa Charlotte Hornets oraz strzelający bez zawahania Brandon Miller, Kon Knueppel czy LaMelo Ball rozbili ostatnio OKC różnicą 124:97! Nie do wiary, ale takie są fakty.

MVP Shai Gilgeous Alexander, jak się okazuje, też jest człowiekiem: 21 punktów na 7/21 z gry. Wciąż nieprzerwana jest jego trwająca 109 meczów seria z dorobkiem 20+ punktów, ale to nie wystarczy by regularnie wygrywać mecze w tak konkurencyjnej lidze. 

Do tego dochodzi czynnik psychologiczny, zmęczenie materiału. Przecież dla pozostałych 29 ekip spotkanie z mistrzami to okazja do pokazania się, wkładają ekstra wysiłek, chcą się sparować, porównać, zobaczyć o co chodzi, co takiego mają w sobie Thunder, że wygrali playoffs… zawsze tak było, dlatego tak niewielu zespołom udaje się obronić tytuł. 

Aha, patrząc na kalendarz, wyjątkowo dogodny grafik wydawali się mieć mistrzowie na starcie sezonu. Tymczasem na przestrzeni ostatnich dwunastu meczów grali aż cztery razy dzień po dniu i to także musiało się odbić na ich formie, motywacji i zdrowiu. Daigneault mówił, że nie ma czasu na trening, woli dać chłopakom wolne, nie ma też sumienia ich cisnąć, podczas gdy właśnie wymagający zdrowia, czyli napastliwy, energetyczny styl uprawiania koszykówki OKC prezentują. 

Najbardziej szkoda mi Cheta Holmgrena, który w tym momencie, na dobrą sprawę, nie ma zmiennika. Chet wygląda jak lewa pięta Barabasza po rajdzie sandałami przez pustynię. A więc wychodzi na to, że legendarny start sezonu należy przypisać historycznej formie SGA, relatywnie łatwemu grafikowi oraz niespodziance, jaką sprawił progres Ajaya Mitchella (13.9 punktów 3.6 asyst z ławki). Myślę, że takiego backup ball-handlera z pocałowaniem rąsi przyjąłby każdy zespół ligi. 

Co nam to mówi na przyszłość? Thunder nie są niepokonani. W pełni zdrowia będzie o to ciężko, ale dziury są widoczne i kto sprawniejszy, potrafi przez nie wleźć. Wie to pion kadrowy i dlatego myślę, że do końca okienka transferowego zobaczymy w zespole drobne przesunięcia i zmiany. Swoje dwie kandydatury transferowe podałem wyżej. Na pewno szukałbym podkoszowego na ławkę.

Jednocześnie należy się modlić o odzyskanie czucia, przewodnictwa nerwowego przez J-Duba, bo w innym wypadku trzeba go będzie słać precz. Samo to będzie złamaniem obecnej generacji OKC i prawdopodobnym rozpadem dynastii, która jeszcze na dobrą sprawę się nie zaczęła. Wiecie o co mi chodzi, dopóki w zeszłej dekadzie, na stanowisku trwali Kevin Durant i Russell Westbrook, były widoki na miśka, odejście tego pierwszego zmusiło Thunder do nieuchronnej przebudowy. Oby więc zdrowie i forma zostały odzyskane, tego sobie i Wam życzę jako fan basketu, w którym ludziom się chce, którzy walczą, drapią i satysfakcję czują z wybronionej akcji. 

Wrzućmy aktualną tabelę, bo bez tego ani rusz. Jak widzicie, stawka się lekko wypłaszcza, peleton dogania uciekinierów: 

San Antonio Spurs wyraźnie szykują się do transferu Jeremy’ego Sochana, któremu ostatnio dali pograć. Chcą zapewne pokazać, że chłopak żyje, nie stracił niczego ze swoich sprawnościowych walorów, a jego wartość transferowa odpowiada potencjałowi rozwojowemu. Innymi słowy, kadrowcy NBA mają uwierzyć, że Sochana stać na przełom w sytuacji, w której otrzyma odpowiednią scenę, szansę gry, regularne minuty na placu, najlepiej z pozycji startera. Mówiąc to, Jeremy: 

  • vs Memphis: 2 punkty 6 zbiórek 1 asysta w 11 minut
  • vs Lakers: 6 punktów 2/2 zza łuku 1 asysta w 14 minut

Dobre i to, trzymam kciuki za korzystną dla kariery Jeremy’ego wymianę. Oby nam jeszcze wielu pozytywnych emocji dostarczył, ja lecę dalej…

Denver Nuggets po chwilowej stracie Nikoli Jokica, wyglądają całkiem kompetentnie! Nie mówię już nawet o zwycięstwie z Sixers, w którym wystąpili w składzie godnym G-League, ale o układzie boiskowym, spacingu, inteligencji boiskowej chłopaków. Kapitan zespołu Jamal Murray miał być „nikim” bez Jokera, a ten proszę: 

  • 34 punkty 6 zbiórek 7 asyst vs CLE
  • 27 punktów 6 zbiórek 16 asyst vs BRK
  • 22 punkty 8 zbiórek 17 asyst vs BOS

Wokół niego lewitują ciała w biało-granatowych trykotach. Wrócili gracze zadaniowi: Aaron Gordon wchodzi z ławki / klei grę drugiego składu (dziś w nocy 12 punktów 6 zbiórek) lepiej tak, bo muszą trzymać motorykę w wyjściowym składzie, a tutaj lepiej sprawdza się atletyczny Peyton Watson (30 punktów 6/7 zza łuku) którego rozkwit to najlepsza z możliwych informacja.

Christian Braun także jest z powrotem i choć ten akurat cierpi na nieobecności Jokera, to jego waleczność i umiejętność poruszania na parkiecie, same w sobie sprawiają, że Denver trudno jest pokonać. Tim Hardaway złapał fajną formę strzelecką (ależ szkoda jego odejścia z Detroit) a Jalen Pickett miał okazję nabrać pewności siebie. W meczu z Sixers był pierwszą opcją, zdobył 29 punktów 5 zbiórek i 7 asyst trafiając 7/11 zza łuku. Odpuszczany przez rywali, zmusił rywali do aktualizacji scoutingu na swój temat, hehe. Wszystkim grającym w koszykówkę tego życzę! 

No i teraz uwaga, bo Nikola Jokić po miesiącu odpoczynku, wracający do pracy w okolicach połowy lutego, na świeżości może być groźniejszy niż się nam wszystkim wydaje. Przeprost kolana nic strasznego, obserwuję go na ławce, gdyby trzeba było, grałby już dzisiaj, mówię Wam. W każdym razie to nie jest tak, że jest unieruchomiony i siłę mięśni traci. Powiedzmy sobie tutaj, po cichutku: Denver mogą zdobyć tytuł w czerwcu.

Mówiąc o Bostonie, nie wypada mi nie wspomnieć o występie Jaylena Browna parę dni temu, na zakończenie pięciomeczowego tournee Celtics po zachodnim wybrzeżu. W spotkaniu z LA Clippers pan Brązowy zanotował 50 punktów przy 18/26 z gry w tym 6/10 zza łuku, prowadząc zespół do zwycięstwa 146:115. No i cóż, tak się kończy obrona „drop coverage” (dwa słonie Brook Lopez & Ivica Zubac w centrum zdarzeń) w zderzeniu z kozakiem jeden na jeden. Tak kończy obrona strefowa w zderzeniu z zespołem nastawionym na rzuty za trzy. C’s trafili 24 trójki w 51 próbach, nie dało się tego zatrzymać. 

Bilans bostoński widzieliście wyżej (23-13) oczekiwania były najniższe od lat, a tymczasem zaraz się okaże, że oni się bić będą o pole position we wschodniej konferencji! Odpowiedź jest jedna i ta sama: fundamenty defensywne, pomysł na grę w ataku, adekwatna polityka kadrowa, energia oraz trener pociągający graczy do odpowiedzialności. 

Co poza tym? Ciśnie mocno Deni Avdija, partyzancki zespół Portland trzymając w okolicach 50% bilansu. Lider znakomity, otoczony atletami, dwóch wielkich centrów stawia mu zasłony,  jadą aż furczy. Statystyki kapitana reprezentacji Izraela: 26.3 punktów 7.2 zbiórek 7.0 asyst 36% zza łuku co na lead-guarda, a w zasadzie lead-forwarda jest wynikiem rewelacyjnym i jeśli nie otrzyma powołania do All-Star Game będzie to wyłącznie sprawa globalnej polityki, którą oddzielam grubą kreską, dobrze? Dziękuję.

Dziś w nocy Deni przeciwko pozbawionym Senguna Rakietom (103:102) przyniósł w zębach 41 punktów i 6 asyst choć przecież obrońców miał na sobie trudnych (Amen Thompson, Tari Eason). Jego pojedynek z Kevinem Durantem (37 punktów 4 zbiórki) był na pewno jednym z ciekawszych zdarzeń potężnej, bo aż dwunastomeczowej kolejki. Emocji końcówki nie oddam słowami, dlatego zapraszam na krótki materiał video:

Dziadunia LeBrona Jamesa należy pochwalić za niedawny występ (30 punktów 8 zbiórek 8 asyst) przeciwko pelikanim dziobom. Czwarta kwarta niemal bezbłędna w wykonaniu seniora, 10 punktów 2 zbiórki, energiczne rotacje w obronie. Momentami on wciąż wygląda jak stary dobry LeBron, choć zdarza mu się to rzadko. W każdym razie, w jego wieku nikt wcześniej nie osiągał takich wyników.

Warte odnotowania jak bardzo zmieniła się rola Jamesa na boisku, nie zawsze ma energię, bywa kapryśny, ale nie zmienia to faktu chłop zagra ci wszystko w ataku. Na piłce, bez piłki, w dunker’s spot, z rogu, short roll, post up, catch and shoot, jako cutter. Wciąż przemawiają za nim doświadczenie, skill oraz niebagatelna przewaga fizyczna, zwłaszcza siłowa. Warto też zauważyć, że Lakers jak dotąd wygrali wszystkie (12-0) wyrównane końcówki w tym sezonie! 

Luki Doncica już nawet nie wspominam, przyzwyczaił wszystkich, że numery kręci niebywałe: 33.7 punktów (lider punktowy NBA) 8.0 zbiórek 8.8 asyst. Ciekawe co na to wszystko były szef pionu kadrowego Dallas Mavericks… transfer 26-letniego Słoweńca to naprawdę nie była dobra decyzja, jak sądzicie?

Na koniec kolejny ze starej gwardii Stephen Curry, dziś w nocy w kontrze do Milwaukee Bucks: 31 punktów 6 zbiórek 7 asyst i firmowe „night night” na zakończenie względnie wyrównanego spotkania. Warsztat techniczny tego gościa to jest rzecz niesłychana. Ani nie jest szybki przesadnie, ani nie skacze przecież… a jednak ci wszyscy atleci nie mogą za nim nadążyć, tak od lat. 

I to tyle, jeśli macie palące Was pytania dotyczące NBA, zapraszam do sekcji komentarzy, odpowiem jutro. Musiałem ogarnąć parę spraw, byłem na wycieczce, ale już jestem z powrotem. Patronami odcinka są Woyteck oraz Mateusz Bednarowicz, kłaniam się, dziękuję za uwagę. B

1 komentarz

    • Array ( [0] => administrator )
      Odpowiedz

      Dobre pytanie, pierwsze na jakie udzielę odpowiedzi jutro, bo temat podchodzi pod kolejne przemiany, zmiany „ewolucyjne” w NBA.

      (5)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Oby Jaremka został w lidze. Może nie wszystko wiemy o jego statusie – chłopak przesiaduje na ławce z worami lodu na każdym kolanie. Dostał 2 spore szanse jako 3&D z Memphis i LAL. Niestety w pierwszym meczu wyszło mu tylko D na Jacksonie Jr., a w drugim meczu tylko 3, bo Doncic porobił go parę razy jak chciał. Ale generalnie Sochan wyglądał na gotowego do gry, robił dużo dobrego dla drużyny, zwłaszcza w tym pierwszym meczu. To jest taki oliwiący grę w obronie, skoczny, pracowity chłopak z dużym zrozumieniem gry, ale bez dryblingu i bez rzutu. W NBA było takich wielu i jako zadaniowiec może gdzieś się przytuli.
    Generalnie szkoda, gdyby liga go odpaliła, bo Polska straciłaby swój ostatni akcent w NBA. Już nawet Swiatosław Mychajluk z Ukrainy coś tam w Utah pogrywa. Przydałby się jakiś sprawny, rosły, pierwszopiątkowy Polak na poziomie Jake’a LaRavia, że nie wspomnę o Franzu Wagnerze. Może Tymek Sternicki kiedyś?

    (13)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      o Sochańskim już espn nawet gdyba na pierwszych stronach (przynajmniej na yt)… więc może coś pozytywnego wyjdzie

      (3)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Wziąłem ostatnio sobie NBA na prime Amazon 7 dyniowy okres próbny. Szczerze nie wiem jak Ty dajesz radę oglądać te mecze na żywo bo co chwilę przerwa i reklamy/tańce/konkursy/strzelanie koszulkami w trybuny itp. mam wrażenie, że tego wszystkiego jest więcej niż meczu. Generalnie ja zasypiałem przez te przerwy:D

        (8)
        • Array ( )

          Weź wykup w NBA League Pass – ustaw ukrycie wyników i oglądaj mecze w normalnej porze dnia z odtworzenia i jest opcja przewijania do przodu (!!) – więc można to łatwo zdynamizować. Aha, jeśli kupujesz, to kupuj cały sezon bo masz wtedy wszystkie Play offy także wliczone.

          (6)
        • Array ( )

          a liga i komisarz się dziwią, że all star i mecze mogą nie być atrakcyjne i za mało dynamiczne pod krótki czas skupienia ? (attention spam), rolki, tt, yt, socjale…. i w planach wolą skrócić kwarty, niż ograniczyć przerwy, faule, zabawę wokół : P

          (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Pytanie brzmi czy GM OKC weźmie na poważnie ryzyko że w serii rywal będzie siał na 45% za łuku.
    Myślę że Denver może być blisko.
    Wymiana trenera i kontuzje sprawiły że młodzi grają dużo i to więcej niż dobrze.
    J

    (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy oddał byś Paolo Banchero z Orlando ( i jakiego zawodnika szukać za niego) i dał lejce do zespołu w ręce Franza?

    (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    A gdzie brooklyn i niesamowita koncowka ruska i banchero?
    Jak nie trafil w regulaminowym to zaczalem szukac czy ten gosc kiedykolwiek trafil game winnera. No i znalazlem.

    (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie sądzisz że jest szansa na pozostanie Sochana w SAS, bo trener uznaje jego brak fochów za plus?
    Imo, imho zostanie jeszcze w Spurs bo chce udowodnić swoją wartość.

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Co się dzieje z KATem – ostatnio zdarzają mu się słabe mecze, gdzie nawet nie wychodzi ponad 10 punktów. Rola u nowego trenera mu nie siedzi czy co ?

    (3)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    OKC to zwykły streetball tyle ze 5×5. Siedzi 3 są w grze. Nie siedzi, Hornets ich dosłownie niszczy. U nich. Hortens! W obronie wszystko zależy od sędziów. Albo zależało bo juz dzisiaj wiemy, że bylo za dużo puszczania „po łapach”. Caruso nic innego nie robi. Reszta prócz Dorta podobnie. Zwykły streetball.

    (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      tak tak niszczą ich jak nie siedzi za 3. mowa o drużynie z bilansem 31-6, która nadal ma szanse wykręcić jeden z lepszych bilansów w historii + wygrywają seriami z najlepszymi drużynami. Po prostu przyzwycziali nas do wygranych i teraz każde niepowodzenia, każdy moment zawiechy będzie nam się wydawał czymś nienormalnym lub dziwnym.

      Co do gwizdków to bujda na kółkach. Nie zmieniła się średnia wykonywanych osobistych na mecz zarówno OKC, jak i ich przeciwników w „ostatnim czasie”. Zniżka formy to konsekwencja braku iHarta, słabej dyspozycji strzeleckiej i jakiegoś takiego ogólnego zmęczenia, a nie doszukiwanie się LEPSZEGO SĘDZIOWANIA (W KOŃCU!!!!!111).

      (-2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Do tej pory nie znałem nikogo, kto jeździ do Zakopca. Ciebie też nie znam, ale przynajmniej wiem, że tacy ludzie faktycznie istnieją.
    OKC przytrafiło się najlepsze, co mogło. Zamiast próby żyłowania bilansu, mogą przygotować się do Play-off. I moim zdaniem, mimo obecnych kłopotów, wcisną gaz, kiedy będzie trzeba. A czy to wystarczy na np. Denver? Wróżenie z fusów.
    Transfer Sochana? Razem z Barnesem za Milesa Bridgesa. Mark my words.
    Boston, moim zdaniem, jest za słaby na sukces w Play-off. Powalczą, ale w tym składzie personalnym ligi nie zawojują.
    A transfer Doncica nadal rozumiem. W Dallas zaczął czuć się jak pączek w maśle, który wszystko może i któremu wszystko się należy. Przecież nie poszło o ocenę umiejętności, tylko jego zachowanie. A być może częste i różnorodne kontuzje przechyliły szalę, bo nie chcieli ryzykować, że zostaną jak 76ers z Embiidem.
    Ale skandalem jest, że swoich ofert nie mogła złożyć 1/3 ligi, bo po prostu nie wiedziała.

    (11)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      tu właśnie chodzi, o to co piszesz, no i jeśli chodziło o zdrowie… to dlaczego AD??? co innego jakby wzięli Giannisa czy Jokera i oni mieli niespodziewane kontuzje, czy nawet wzięliby kilka picków (choć wtedy nie wiedzieli, że spadną tak nisko, będą kontuzje i będą budować od nowa)

      (2)
      • Array ( )
        Odpowiedz

        Masz rację ze zdrowiem AD. Z tego mogłoby wynikać, że Mavs mają niskie kompetencje w ocenie zdrowia i zarządzaniem nim.

        (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie za wcześnie na takie wnioski o J-Dubie?Łaska kibica na pstrym koniu jeździ:)Przecież niedawno OKC wygrali Mistrzostwo,a J-Dub był niezbędnym elementem układanki.W Finałach był świetny.A cały początek sezonu nie grał przez kontuzję nadgarstka.Moim zdaniem to po wygraniu ligi to sezon zasadniczy można traktować jako przetarcie przed Play-offs i tam dopiero się okaże kto w jakiej jest formie.Do cholery ile razy CP3 czy Harden dawali dupy w najważniejszych meczach i dalej wierzono,że to już w tym kolejnym sezonie.Albo duet Brown i Tatum ile musieli przegrać zanim zdobyli te upragnione pierścienie.A J-Dub odkąd wszedł do ligi,to praktycznie wszystko mu się udawało,już ma pierścień w młodym wieku i założę się,że ogromny apetyt na więcej.I zagrał paręnaście meczów w sezonie regularnym w nowym sezonie,gdzie nikt o tym nie będzie pamiętał,a już myśleć nad pozbyciem się go?Żałować maksa?No przecież to jakiś totalny absurd.A to porównanie go do Sochana to jakiś dramat.Także życie wszystko zweryfikuje oczywiście,ale w ciemno zakładam,że J-Dub w PO będzie jeszcze lepszy niż w poprzednich.

    (5)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Wydaje mi się , że jeszcze za wcześnie osądzać GM Dallas za oddanie Doncicia. Poczekajmy przynajmniej do końca sezonu, może do końca kolejnego. Jak na razie Doncic nic nie osiągnął z Lakers. I obecny sezon raczej tego nie zmieni…

    (1)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      no ale czy AD by osiągnął w tym sezonie coś więcej? kwestia wieku… więc perspektywicznie już na plus. a w skrócie liczba rozegranych spotkań od transferu, pozycja w tabeli przed i po wymianie… bo co się stanie za 1, 2, 3 lata to już trudno ocenić, AD w marcu będzie miał 33 lata…Luka w lutym 27… gdybając zdrowotnie AD pewnie i tak nie utrzymałby się w składzie przez 3 lata w Lakers (nie miał statusu legendy, ani taki poziom gwiazdy, że sprzedawał halę czy gadżety/koszulki)… staty sprzedaży koszulek na 24/25 – topka – luka, steph, lebron, tatum, brunson… Lakers to jednak firma (i widać tak działa)

      (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    czy GSW zrobi większą wymianę?? Jimmy znów otwarcie powiedział, że niezadowolony i może pchać o wymianę… i za kogo opchnąć Butlera? kto go zechce, czy jest opcja za gwiazdę czy lepie z 2 solidnych… czy będą czekać do 15stego aż Kumingę można ruszyć i poleci więcej składu… czy Giannis jest realny (z foachami, pewnie bucks Butlera by nie chcieli)… w zasadzie oprócz Stepha nie ma nietykalnych (chyba, że Steph chce Greena za wszelką cenę utrzymać w składzie)…. czy GSW znów prześpi aż do lata… jak to widzicie?

    (5)
    • Array ( )
      Odpowiedz

      GSW widzę tak. Oni już się skończyli. Butler to porażka, jeden z gorszych kontraktów lidze. Tu już nie ma na czym robić wymian wokół Stefana. Czy ktoś może brać na serio drużynę której trzon stanowi trzech zawodników w wieku +35, a największym wzmocnieniem przed sezonem był zawodnik prawie czterdziestoletni?

      (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartek świetna analiza OKC. Zgadzam się z nią w 100%. Obecnie największym mankamentem jest skuteczność za 3 i zbiórka. Oni generalnie mają problem dosyć spory bo w przyszłym sezonie są ponad 40 baniek powyżej progu. Coś muszą z tym zrobić, pewnie cudotwórca Presti już działa ale cokolwiek by nie robił to będzie wybór mniejszego zła. Mają świetnych (chyba najlepszych w całej lidze) rolesow na niskich kontraktach. Albo muszą ich ruszyć, co moim zdaniem będzie błędem, albo muszą się pożegnać z J-Dubem. Samo pozbycie się Dorta (ależ on zaliczył regres w tym sezonie) nic nie da bo to tylko 18mln. Hartenstein też zniknął w tym sezonie ale raz że kontuzje a dwa że to ich najlepiej zbierający więc jak go opchną to muszą dalej szukać centra, może Evan Mobley? Cavs słabo idzie w tym sezonie a tematów do handlu Thunder mają sporo.
    W każdym razie to wciąż jest mistrzowska drużyna i to się nie zmieni przez najbliższe 2-3 lata bo mają rewelacyjny roster a Presti to bóg gm’ów.

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu