fbpx

Bez LeBrona Miami lepsi od Portland, game winner Chrisa Bosha!

23

Za wyjątkiem pierwszych paru minut Blazers byli na prowadzeniu niemal przez całe spotkanie. Co prawda w klubowy dres nie przebrał się LeBron James (naciągnięta pachwina), wciąż też kontuzjowany jest Chris Andersen, ale za to zobaczyliśmy w wyjściowej piątce D-Wade’a. Kilkanaście godzin po rozczarowującej przegranej w Sacramento, aktualni mistrzowie ligi przyjechali do Moda Center by sprawdzić czy gospodarze, ekipa Portland, naprawdę są tak mocni, jak ich opisują.

Heat od samego początku bardzo agresywnie siedli na rywali, na obwodzie zaroiło się od czarnych uniformów i niespodziewanie po kilku wymuszonych stratach, na tablicy wyników zobaczyliśmy 13-6 dla Miami i dopiero firmowe rzuty zza łuku gospodarzy przywróciły porządek…

Była to noc, w której przypomnieć o swym istnieniu postanowił Chris Bosh. Dino (bo tak na niego wołamy) do przerwy zaaplikował gospodarzom 18 punktów, na skuteczności 8/11. W obozie przeciwnym największym kozakiem był Wesley Matthews (również 18 punktów, 7/11 z gry do przerwy).

Bo choć to Portland kontrolowali wynik, a ich gra wyglądała na bardziej poukładaną, Heat trzymali wynik i trzeba przyznać rzucali skuteczniej. Niespodziewany wkład w grę miał zapomniany już nieco Rashard Lewis (4/5 z gry, 2 trójki). Na wyróżnienie zasłużył też Mario Chalmers, który pod nieobecność pierwszego kreatora gry w osobie LBJ-a zaliczył 9 punktów, 9 asyst, i 9 zbiórek.

Ten trzeci

Ostatecznie w kontekście zespołu z Miami mówi się o Big Three. Bo kiedy wszyscy martwią się stanem kolan D-Wade’a albo debatują na temat szans LeBrona na kolejne MVP, ten trzeci, czytaj: Chris Bosh pozostaje największym profesjonalistą. Jedenaście punktów w ostatniej odsłonie Bosha powaliło wszystkich, facet zabił ćwieka rywalom trafiając trzykrotnie z dystansu, w tym game-winner na pół sekundy przed końcem czasu gry!

Kilka spostrzeżeń odnośnie samej gry:

#1 kiedy Heat zamiast stać i patrzeć energicznie podawali sobie piłkę w ataku -> obrona Portland nie miała zbyt wiele do powiedzenia. Dostęp do strefy podkoszowej był na wyciągnięcie ręki.

#2 D-Wade wyglądał marnie, trzykrotnie blokowany, miał problemy z dojściem do pozycji rzutowej, wolny w obronie, zwłaszcza w kwestii rotacji na obwód przeciwko rzutom trzypunktowym.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe mily
    Odpowiedz

    No ladnie, a ja stwierdzilem ze bez Lebrona, Wade’a, Allena, Birdmana to nie ma nawet co na mecz wstawac bo Portland sie po nich przejedzie, a tu taka niespodzianka i emocje do konca..

    (1)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Manuel 007
    Odpowiedz

    Pewnie miami bez Lebrona mieliby 2 miejsce w takiej “mocnej” konferencji wschodniej. Rzecywiście Wade grał jakby miał jaja związane. Mam nadzieje, że to chwilowy przejaw braku formy bo przecież z Lakersami zagrał świetnie. Co do ostatniego podania, ciekawe czy gdyby podał czysto Bosh by trafił.

    (2)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe GJake
    Odpowiedz

    Bosh!!! Kolejny game-winner brawo! I tutaj “hejterzy” mają dowód na to, że Miami może wygrać z najlepszymi nawet bez LBJ’a.

    (9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    haha Lebron prawie zabił Bosha ;DDD

    Wade zagrał jak zagrał ale ostatnia akcja była dobrze przemyślana, podanie trochę niedokładnie .

    (4)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe zoom100
    Odpowiedz

    Jak już napisaliście – Chris Bosh to wielki profesjonalista. Mając talent formatu all-star i spore ambicje (po coś wyjechał z Toronto), trzeba mieć też poukładane w głowie i mieć serce do gry żeby pozostawać trzecią opcją i jedynie na te kilka meczy w sezonie (jak nie grają LBJ i D-Wade) wyjść na parkiet i zagrać jak pierwsza opcja, tak jakby to robił codziennie. Pamiętajcie że to już nie pierwszy raz kiedy Bosh gra na takim poziomie pod nieobecność Lebrona. Warto przypomnieć sobie na yt jak grał za czasów Raptors.
    http://www.youtube.com/watch?v=Wjhr_Rcl1Bs

    (7)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Jamblo
    Odpowiedz

    Chris Bosh MVP- Most Valuable Pterodactyl 😀
    btw. moglibyśmy jeszcze Bargnianiemu powierzyć, on lubi takie rzuty oddawać hahahaha

    (4)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    a pamiętam, że nie raz musiałem tutaj stawiać się za Bosha ile to już razy był krytykowany przez statystyki ile to razy brano go pod uwagę by zamienić za innego. Szkoda, że nie mozna przywoałć swoich wypowiedzi w konkretnych tematach. W każdym razie super mecz, trudno jest znajeść takiego zawodnika, który tak dobrze sie wkomponował w sytuację w Heat niż Bosh. Jestem bardzo ciekaw jak Pat sobie poradzi pod koniec sezonu, fajnie było by gdyby jednak Lebron trochę odpoczął i mógł sie w jego miejsce wykazać Bosh. Kto wie może wszyszscy z myślą o 4 pierścieniu (jeżeli 3 stanie sie faktem bo to daleka droga oczywiście) postanowią podzielić się pula przeznaczona na nich po trzech

    (1)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ain
    Odpowiedz

    Przypomnijcie mi kiedy ostatni raz Towarzysz Rex miał 30+ punktów… Osobiście skórę z niego zdzierałem za te cegły za trzy w poprzednich meczach, a tutaj reinkarnacja. Naprawdę mam szacunek do takich graczy, profesjonalista kiedy to jest w 100% niezbędne.

    (-1)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe fluuuufy
    Odpowiedz

    Nie żeby coś, ale miami sklepało Portland bez ich największego all-stara. hehehe Ci co piszą, że portland będzie czarnym koniem rozgrywek, to już teraz mogę z pełną odpowiedzialnością napisać, że w tym roku szans na misia za dużych nie mają. 🙂 Wystarczyło oglądać mecz w nocy, jestem przekonany, że gdyby grał LJ mogliby raczej pomarzyć o zwycięstwie, a tak to powalczyli. Ogólnie, dobry meczol 🙂

    (1)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe DWade3
    Odpowiedz

    @MP
    No samo podanie fatalne, wykreowanie wykreowaniem ale odegranie było marne. Całe szczęście Bosh złapał i zapalił tróję!

    (-1)

Gwiazdy Basketu