fbpx

Dennis Schröder – trudne dziecko, trudny gracz

24

Znamy to od najmłodszych lat. W szkole są dzieciaki, które siedzą w pierwszej ławce i notują każde słowo spływające z ust nauczyciela. Są też uczniowie w ostatnim rzędzie, pogrążeni w półśnie i słodkim lenistwie. Są tacy, co muszą odpyskować, dwunastoletni mędrcy przekonani o własnej wyjątkowości, sympatyczne łobuzy bazgrające po ścianach toalet. Spóźnialscy, punktualni, zainteresowani i buntownicy. Oni wszyscy są w szkole. Dennis Schröder wolał do niej w ogóle nie przychodzić, a świat zamykał w obrębie Braunschweig Prinzenpark. Różowa czapka, żółte spodnie, zielony sweter, czarna skóra. Trudno było go pomylić z innymi niemieckimi chłopcami we wczesnych latach 90-tych.

Pamiętniki z wakacji

Axel Schroeder pracował jako inżynier w fabryce Siemensa, zarabiał godnie, jak to w Niemczech, więc lubił podróżować. Pewne wakacje postanowił spędzić w Banjul, czyli stolicy Gambii. Zmęczony afrykańskimi atrakcjami postanowił odpocząć po niemiecku: przy piwie, w knajpie o swojsko brzmiącej nazwie Berliner. Żeby do niej dotrzeć szybciej, chciał skrócić nieco drogę i przejść przez salon fryzjerski na kolejne podwórko. Jedną ze stylistek pracujących w zakładzie była Fatou Njie, a Axel nie potrafił minąć jej obojętnie, nawet jeśli w pobliskim barze czekało zimne piwo…

Po pierwszej randce przyszła wizyta w Niemczech, po niej decyzja o ślubie, przeprowadzka Fatou i jej dwójki dzieci do Brunszwiku i w końcu na świecie pojawił się Dennis. Przyszła i separacja, wyprowadzka ojca, ale do tego wątku jeszcze dotrzemy.

Niesubordynacja: część 1. Szkoła

Miał mocną osobowość. Jako jedenastolatek chciał już decydować o wszystkim – kiedy idzie spać, czy pójdzie do szkoły, czy weźmie udział w treningu [trener Schrödera z dzieciństwa]

W przedszkolu Dennis był jedynym czarnoskórym dzieckiem. Pozostali wychowankowie pytali go kiedy zdołał się tak ubrudzić. Podstawówka liczyła 800 uczniów – tylko dwóch o ciemnej skórze. Wiecie, świat szybko się zmienia: dzisiaj, kiedy przechodziłem przez dziedziniec berlińskiego gimnazjum może zaledwie dziesiątka dzieciaków była biała. Dennis tak zapamiętał swoje szkolne lata:

Miałem jednego białego kumpla, Fabiana, całą edukację trzymaliśmy się razem. Ale inni oglądali się za mną wołając – patrz, czarny! Kiedy zacząłem grać w kosza, zamilkli, ale wciąż wiedziałem, że nie lubią czarnoskórych, że myślą o mnie jako o innym. Zaakceptowałem to i postanowiłem odejść.

Niech cię rozpoznają

Barwny strój, inny kolor skóry, przy nodze deska, a na uszach słuchawki. Dennis wziął sobie do serca słowa mamy – Niech Cię rozpoznają. Do szkoły chadzał od czasu do czasu, zazwyczaj siedział w parku i wykonywał triki na desce, które podpatrzył wcześniej na YouTube. W kosza grywał sporadycznie, zazwyczaj również bawiąc się sztuczkami z mixtapów niż uprawiając zorganizowaną formę basketu. Do Braunschweig Prinzenpark przychodził także, z racji swoich obowiązków, Liviu Calin, rumuński trener młodzieżówki miejscowych Loewen. Na Schrödera zwrócił uwagę z powodu dynamiki chłopca, notując przy okazji: umiejętności marne. Wyobraźcie sobie: zabrać dzieciaka z parku, a dziś widzieć go w NBA, to przecież oskarowa historia. Jak ze Slumdog: Milioner z ulicy. To cały Dennis, to właśnie on.

Oczekiwania wobec Schrödera nie od początku były wygórowane. Na pierwszy trening przyszedł ubrany w jeansowe rurki, modną wiatrówkę i vansy. Nie widział w tym również nic dziwnego. Umiejętności prezentował równie niecodzienne co ubiór, szybko mógł awansować do seniorskiego składu, ale na przeszkodzie stały pyskówki do trenerów i zatargi ze starszymi zawodnikami. Nie radził sobie z porażkami, wrzeszczał na kolegów gdy ci popełnili błąd, nie podawał w ogóle piłki graczom, których uważał za mniej utalentowanych od siebie. Czyli właściwie nie podawał w ogóle. Jadąc na zgrupowanie młodzieżowej kadry Niemiec, myśląc o sobie jako o gwiazdorze, usłyszał od dyrektora Franka Menza parę ostrych słów:

Nie masz przyszłości w koszykówce. Nie zagrasz nawet w pierwszej lidze niemieckiej.

Dennis obruszył się swoim zwyczajem twierdząc, że takich słów nie można kierować do młodych sportowców i zaczął pracować ciężej. Powód większego zaangażowania szesnastolatka w treningi był też jednak inny.

Obietnica

“Rodzina ponad wszystko”, “17”, “spoczywaj w pokoju”, “Incha’Allah” – to zestaw wiele mówiących tatuaży Dennisa. Rodzice byli już w separacji, gdy pewnego dnia chłopak zerwał się ze szkoły, wchodzi do mieszkania i widzi pozostałą część familii zebraną przy kuchennym stole…

Usiądź, twój tata zmarł – usłyszał od matki i odpowiedział jak większość osób zaskoczonych przez tragedię:

To nieprawda – dalsza negacja zaprowadziła nastolatka do mieszkania ojca, w którym Axel leżał martwy na skutek nagłego ataku serca.

Musiałem go dotknąć. Przekonać się. Ten moment zmienił wszystko, ledwo tydzień wcześniej obiecałem mu, że wezmę się za koszykówkę na poważnie. Tata zawsze mnie wspierał, był na moim pierwszym meczu. Po jego śmierci postanowiłem – czas wrócić na halę.

Wrócić, bo Schröder za swoje numery został przez trenerów odsunięty od zajęć. Szkoleniowcy dali się przebłagać, ale przez kolejne tygodnie zadawali mu w kółko powtarzające się, nudne, defensywne ćwiczenia, które Dennis wykonywał raz za razem. Mimo to, nie spokorniał.

Incha’Allah (tłum. jeśli Bóg pozwoli) odnosi się z kolei do muzułmańskiej wiary Schrödera, który ponoć nie pije alkoholu oraz, przy całej swojej niechęci do zasad, stara się przestrzegać rygoru pięciu modlitw dziennie. Nie przeszkadza mu to równocześnie prowadzić klubu nocnego DS17 Lounge, gdzie w swoim czasie widywano go bardzo często z fajką wodną i uroczymi młodymi damami. Anonimowi menadżerowie mówili, że lubił i inne używki.

Niesubordynacja cz. 2: NBA

Pierwsza wypłata od Hawks poszła na ubrania od Louis Vuitton, dodatki od Gucciego i szczerozłoty zegarek. Złoto to miłość Schrödera, pokrywa nie tylko jego liczne łańcuchy i biżuterię, ale i jedno z Audi stojących w garażu obok Lamborghini w barwach kamuflażu. Złodzieje w Niemczech okradli dom Schröder z samej gotówki i błyskotek zyskując na tym procederze 500 000 dolarów.

Siedemnasty numer draftu, ceremonię oglądał z przyjaciółmi w rodzinnym mieście. Pomimo dopiero siedemnastego numeru szybko posypały się nobilitujące porównania do Rajona Rondo (ich autorem był Jalen Rose) i Tony’ego Parkera (Mike Budenholzer). Trener Hawks musiał szybko oprzytomnieć, bo niebawem wypowiadał się w wywiadach w zupełnie innym tonie:

Nie jest taki, jak pozostali gracze europejscy, których znam. Z pewnością nie przypomina nikogo, kto przewinął się przez San Antonio za mojej kadencji [Mike Budenholzer]

Pierwsze mecze Summer League minęły, a Budenholzer nadal zachowywał dystans do Niemca, mówiąc, że powinno udać mu się przetrwać w NBA. Schröder odpowiadał, że spodziewa się po sobie o wiele więcej. 20-letni Dennis był głodny gry, dużo mówił o tym, że dostaje za mało szans na zaprezentowanie swoich umiejętności itd. Chłopaka w paplaninie starali się stopować starsi stażem, uznani koledzy, jak Paul Millsap czy Al Horford. Nie zawsze się udawało.

Byłem dwudziestolatkiem, który uważał, że powinien grać. Gadałem o tym jak szalony. Staram się, robię wszystko jak należy, wypuście mnie na boisko – tak rozumowałem. Każdy powtarzał mi jednak – bądź cierpliwy [Schröder]

Rough start

Zdarzały mu się momenty znakomitej gry, jak dziewięć punktów zdobyte w osiem minut przeciw San Antonio, w tym wsad nad Duncanem i Leonardem po agresywnym wejściu na kosz.

Były i gorsze, jak w przegranym meczu z Warriors. Wprawdzie w pierwszej kwarcie grał kapitalną koszykówkę zdobywając 19 punktów, ale po rozpoczęciu drugiej połowy pokłócił się z Dwightem Howardem o stratę, co zaowocowało łatwą trójką Golden State po wznowieniu gry. Budenholzer posadził młodzika na ławce, ten jednak miał wiele do powiedzenia zarówno trenerowi jak i próbującemu uspokoić sytuację Millsapowi. Gdy emocje opadły weteran Hawks mówił w wywiadzie:

Zostaje to między mną i Dennisem, który jest niczym młodszy brat. Będąc w jego wieku popełniasz wiele głupot, wiele rzeczy nie rozumiesz. Też byłem młody, też robiłem bzdury. Dobrze mieć wówczas wokół siebie starszych kolegów i trenera, któremu na tobie zależy [Millsap]

Były i inne wpadki, jak spóźnienia na trening, bójka przed barem zakończona aresztowaniem gracza, kłótnie z Isaiahem Thomasem z obrażaniem własnych matek włącznie. Nie wiem też czy dobrze pamiętam, ale była pewna historia o zgubieniu przez gracza pokaźnej kwoty pieniędzy w autobusie podczas zgrupowania kadry… najwyżej wyprowadzicie mnie z błędu. W końcu Dennis wyraził pośrednio niechęć do gry dla ATL Hawks i dziś możemy oglądać go w barwach Thunder, dla których zdobywa średnio 18 punktów 4 asysty i 4 zbiórki. Na głowie znów wymalował sobie blond pasmo, rzekomo “na cześć swojego nowo narodzonego synka postanowił przywrócić swój SWAG”.

Charakter gracza aktywuje się dziś przede wszystkim w starciach z rywalami. Na przykład w meczu z Lakers, Schröder posprzeczał się z Rajonem Rondo, który wykorzystał ruch wprzód Niemca by potraktować go nogą w krocze…

Podsumowując

Lubię tego łobuza, który do dziś wozi deskę w bagażniku pozłacanego samochodu i lubi przejechać się po okolicy. Problemem Schrödera jest niedojrzałość, chce robić wszystko sam, po swojemu, a to jest do cholery sport zespołowy. Gdyby Niemiec wybrał karierę pływaka lub skoczka narciarskiego, mógłby w swojej pewności siebie i arogancji góry przenosić. Koszykówka wymaga jednak podporządkowania się systemowi,  cierpliwości, zaufania i współpracy z kolegami z zespołu. Musisz odczekać swoje. Schröder ma tego pecha, że najpierw grał za plecami Jeffa Teague’a, później Westbrooka, a w końcu Chrisa Paula. Sezony, w których samodzielnie prowadził zespół nie wyszły najlepiej dla dobra drużyny, bo chłop wciąż domaga się piłki w rękach. Mimo to, życzę mu jak najlepiej, w kadrze, na którą regularnie jeździ i na parkietach NBA.

[Grzesiek]

Ostatnie Wpisy

24 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dennis wygląda jakby odnalazł się w OKC.
    Billy Donovan dobrze wkomponował go w rotację, a często to on dostarcza najwięcej punktów i to na dobrym procencie. Brakuje jeszcze umiejętności typowego rozegrania, ale może przy Paul’u nauczy się lepiej angażować partnerów.
    Co do wychodzenia z ławki prawda jest taka, że nieważne kto mecz zaczyna, ważne kto kończy, a zazwyczaj Thunder kończą mecz na trzech obrońców SGA, CP3 i Dennis także jego ego nie cierpi za bardzo, widać to zresztą po jego nastawieniu i reakcjach w trakcie meczu.
    Thunder ogólnie mają bardzo dobrą chemię w drużynie co odbija się na wynikach.

    (10)
    • Array ( )

      Dobrze jest wkomponowany, ale wydaje mi się, że będzie on głównie dostarczycielem punktów, jak przez całą swoją karierę. No i to prawda, każdy tam zapiernicza i się nie oglądają. Aktualnie są na 7 miejscu pomiędzy Houston i Memphis, dalej ciśnie Pop z San Antonio i Phoenix, no i Portland (Trevor – pokaż ile Ci zostało), może skończą w ósemce, ale i tak dostaną sweepa od Le Lakers. Ciekawe jakie będę następne ruchy tej organizacji.
      Swoją drogą dobry ten Zachód, a tu Spash Bro za sezon kogoś wysadzą z playoffs

      Ps: Czemu na stronie nie ma aktualnej tabeli i nadchodzących meczy?!!!

      Można by też wrzucić skróty, te po 10-13 min.
      Sekcja Chriss smove, jak ktoś nie ma czasu.
      Top 10
      Komentarze live
      Tabela
      Jakieś recenzje Kicksów, wyślijcie parę to naskrobię jakąś opinię.
      Może sekcja statystyk, jak by się udało jakoś to ogarnąć, aktualizująca się strona czy coś.

      Więcej wejść, więcej hajsu a te rzeczy interesują fanów koszykówki.

      Bo memy i BLC, gdzie większość odwiedzających czyta regularnie wszystkie teksty.
      Pod tytułem tekstu również mógłby się znajdować autor, każdy ma swoją tożsamość.

      Powodzenia w spotkaniach Gwiazdy Basketu

      (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Otwórzcie może tryb komentarzy z rana, zanim wrzucicie artykuł. Jak ktoś obejrzał i chciał by się podzielić spostrzeżeniami to miałby taką możliwość.

    (8)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Gra trochę w OKC coś jak sweet Lou w LA i chyba ta rola mu pasuje, przynajmniej patrząc z boku, lider z niego żaden i takim się nie stanie ale z ławki fajne cyferki notuje, oby tylko z wiekiem znalazł w sobie trochę pokory a nie wręcz przeciwnie

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Bary, Sweet Lou i Schroder to idealne porównanie, dla mnie trafiłeś w 100%! Byłaby to idealna sytuacja dla OKC. Trzymajmy kciuki,że tak będzie ! 👌 Btw..Fajne ekipy w tym sezonie. Pacers(bez Oladipo), Memphis, OKC to zespoły, o których raczej nie mówiło się o Play Offs, a teraz każdy się ich boi. Po cichu liczę jeszcze na Orlando, że zaliczą lepsza drugą połowę sezonu, na lajcie wejdą z 7 miejsca i będziemy mieli derby Florydy.
    Ps. Dajcie coś o Miami Por favor !😉👊

    (4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak mi się skojarzyło, że to taki Mario Balotelli basketu. Choć przynajmniej nie próbuje odpalać fajerwerków w łazience

    (19)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo fajnie napisany tekst. Miło dowiedzieć się czegoś o tym co by nie było bardzo przyzwoitym zawodniku. Gdyby zmienił nastawienie postrzegany był by znacznie wyżej. Talentów ma niezaprzeczalnie. Dzięki Grzesiek.

    (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    To gimnazjum było gdzieś w Afryce? Bo czarnoskórzy stanowią 0.5% populacji Niemiec, no chyba że wszyscy mieszkają w jednym mieście…

    (-3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Niepokorny, ale w NBA jest już 7 sezon i rzuca 15-18 punktów na mecz. Poprawił rzut za 3 (36% w tym sezonie przy ponad 5 próbach na mecz) i myślę, że jeszcze parę lat będzie mocnym graczem z ławki.

    Grzesiek – jak zawsze fajny artykuł!

    (3)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Jego historię opisałem tu kiedyś jeszcze przed draftem, kiedy był nieznany poza DE. Z tamtych niemieckich źródeł zdaje się wynikało, że Niemiec był jego ojczymem, a nie biologicznym ojcem, ale mogę się mylić, zwłaszcza, że już parę lat minęło.

    (1)

Gwiazdy Basketu