centered image

Gdzie się podział Rookie of The Year: Michael Carter-Williams?

17

Wielu postronnym kibicom NBA 27-letni Michael Carter-Williams mógł zniknąć z radaru już jakiś czas temu. Nic dziwnego: zawodnik, który przed sezonem upatrywał szansy na reanimację swej kariery w Houston Rockets, przed tygodniem został sprzedany do Chicago za drobne z parkomatu i wybór II rundy draftu 2020 roku. Powrót na stare śmieci (MCW grał dla Bulls w sezonie 2016/2017) nie był jednak okazją do świętowania, bo jeszcze tego samego dnia zawodnik został zwolniony z obowiązków pracy . Pytanie brzmi: czy to już koniec jego drogi w NBA?

Trust the Process

MCW do ligi trafił z jedenastym pickiem draftu 2013 roku. Po doskonałym pierwszym sezonie (16.7 punktów 6.2 zbiórek 6.3 asyst 1.9 przechwytów) w barwach „ufających w proces” Sixers, został nagrodzony statuetką Rookie of the Year.

Jeszcze wcześniej wyróżniono go powołaniem do prestiżowego McDonald’s All-American (2011). Zapowiadał się nieźle jednak Sixers (jak pamiętacie) mieli szerzej zakrojone plany, szukali talentów na miarę dekady, poświęcili cztery długie sezony na kolekcjonowanie wysokich wyborów draftu. I tak w zimowym okienku transferowym 2015 roku w trójstronnej wymianie posłali Carter-Williamsa do Milwaukee otrzymując w zamian właśnie chroniony pick draftu.

Co ciekawe, tak naprawdę nie „skonsumowali” go do dzisiaj. Dopiero przed rokiem z #10 przypadł im Mikal Bridges, którego chwilę później korzystnie wymienili na gracza „3&D” Zhaire Smitha wybranego z #16. Smith miał być drugim Dannym Greenem, ale w sierpniu złamał stopę i pauzuje do dzisiaj. W wymianie otrzymali też niechroniony pick I rundy draftu 2021 roku oryginalnie należący do Miami Heat, także można powiedzieć, że MCW wciąż pomaga swej macierzystej ekipie, hehe.

Wróćmy jednak do 2015 roku, Michael sam powiedział, że nie jest przesadnie zdziwiony transferem. Zwłaszcza, że na topie zaczynały być rzuty zza łuku, które zdecydowanie nie były mocną stroną zawodnika i nie są do dzisiaj. Wśród graczy oddających średnio po 10 rzutów w meczu, jego skuteczność z dystansu była trzecią od końca (25.6%)!!!

Jeśli miał pozostać efektywny, potrzebował wokół siebie strzelców, a tego Sixers nie byli w stanie mu zapewnić przymierzając do składu kolejnych młodych centrów.

Kazus Bennetta

Już po sprzedaży do Milwaukee (12.4/4.7/5.3 na przestrzeni dwóch sezonów) pamiętam że można było zobaczyć jego treningi na telewizorach w McFit. Niestety, brakującym ogniwem w teorii Bucks też nie został i w październiku 2016 poleciał do Chicago za Tony’ego Snella. Z Bykami rozegrał jeden sezon, po czym trafił do Charlotte Hornets. Kolejno dogorywał w G-League, skąd wygrzebali go dopiero włodarze Rockets. Ostatni raz więcej niż kwartę rozegrał w październiku. Jak mówię, trykotu Chicago ponownie nie założył. W którym momencie odpadł? Oto dokładniejsze spojrzenie na jego karierę w NBA…

Trudno mi w tym momencie uciec od porównań do Anthony Bennetta, przypomnijmy: numer 1. tegoż samego draftu co Williams. Wydaje mi się, że początek kariery: jeden pierwszy pick, drugi ROTY, ustawił w ich przypadku poziom oczekiwań, któremu nie byli w stanie sprostać.

/Anthony-Bennett-nie-dał-rady/

#Sixers

Miłe złego początki: Michael Carter Williams debiutował w NBA przeciwko Miami Heat LeBrona i Wade’a. I to jak debiutował: 22 punkty 12 asyst 7 zbiórek i 9 przechwytów. Wszystko na skuteczności 6/10 z gry, z czego 4/6 stanowiły trójki! Prasa branżowa rozpisywała się, że już niedługo, już za chwilę padnie w lidze kolejne „quadruple double” a wszystko dokona się za sprawą 22-letniego Williamsa.

I co? Dni od debiutu mijały, kolejka za kolejką, MCW wciąż był podstawowym playmakerem Sixers, spędzając na parkiecie po trzy kwarty. Klubowi nie zależało na wynikach, młody miał duże pole do popisu, nabijał statystyki i nawet 26% za trójkę nie przeszkodziło mu w zdobyciu tytułu ROY. Pomogło również to, że rozwój takich graczy jak” Oladipo, Antetokounmpo, Schroeder, Otto Porter, CJ McCollum, Steven Adams, Rudy Gobert czy Tim Hardaway Junior odbywał się w nieco innym tempie. Niemniej, nawet jeśli czujność kibiców była uśpiona, Sam Hinkie wiedział, że twarzą procesu Williams nie zostanie.

Jak mówię, był to czas, w którym NBA coraz bardziej ochoczo dryfowała w stronę „trójkomanii” stawiając na wszechstronność, zwłaszcza na tzw. „skilled positions”. Analizując bardziej dogłębnie grę Williamsa można było dostrzec, że po pierwsze reprezentuje styl gry, który powoli odchodzi w zapomnienie, a po drugie gorzej w całej lidze łupał podówczas jedynie Josh Smith.

#Bucks

Milwaukee miało być drugą szansą dla Michaela gdzie, zgodnie z fantazją coacha Jasona Kidda, występować miał w składzie z Giannisem Antetokounmpo, Jabari Parkerem, Gregiem Monroe i Khrisem Middletonem. Nie było źle, grał na poziomie 14/6/4 zaliczając po drodze swe pierwsze playoffs. Niestety, dalsze plany na asymilację ze składem Bucks pokrzyżowała kontuzja biodra i nie do końca zakończona sukcesem rehabilitacja. W czasie rekonwalescencji okazało się, że Bucks grają lepiej gdy MCW nie ma! Niedługo potem Bucks zdecydowali się na rezygnację z jego usług. Najbliższym samolotem poleciał do Chicago w zamian za Tony’ego Snella. I był to moment zwrotny w karierze MCW, dalszych testów przydatności nikt mu nie proponował. Jego kariera startera NBA była przesądzona.

#Bulls i dalej

Tak się nieszczęśliwie złożyło, że nie mające na klub pomysłu Chicago, do którego trafił Carter-Williams, zachorowało na chorobę zwaną „Wielka Trójka”, sprowadzili trzy głośne, kompletnie nie pasujące do siebie nazwiska, których „niemoc rzutowa” nie dawała żadnych szans na aklimatyzację MCW. Pamiętacie co wymodzili? Rondo, Wade i Jim Butler -> to nie miało prawa się udać. Dla ex-ROTY na parkiecie zwyczajnie brakowało miejsca także po zakończonym sezonie podpisał kontrakt z Charlotte, mając nadzieję na bycie zmiennikiem Kemby Walkera.

Definitywnie z rotacji wypadł w marcu. Kolejny etap stanowili Rockets, ale mimo towarzystwa shooterów, nie odnalazł się w ofensywnie Mike’a D’Antoni. W ataku rywale odpuszczali go na obwodzie przenosząc zainteresowanie na Jamesa Hardena, w obronie nie radził sobie z przejęciami krycia, spóźniał się z decyzjami, był mijany albo przepychany. Kolejna rzecz to fundusze: dzięki pozbyciu się MCW klub zaoszczędził 2.6 miliona dolarów w postaci podatku od luksusu.

Aktualnie zawodnik znajduje się na koszykarskim aucie. Czy jeszcze kiedyś powróci do formy na miarę potencjału? Niestety nic na to nie wskazuje.

[BLC]

Ostatnie Wpisy

17 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Może chodziło mu o „I can’t lie, I’m shocked”? Wtedy oznaczałoby, że był bardzo zdziwiony. Interpunkcja nie jest mocną stroną tweetów z NBA.

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zdobył ROTY, choć mało kogo już wtedy przekonywał. Każdy był raczej zażenowany postawą Benneta i reszty tego, jak myśleliśmy wtedy gów****ego draftu. Z perspektywy czasu kilku z nich się „wyrobiło”, niektórzy nawet bardzo. 😉

    (17)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Sorry, ale juz w swoim rookie sezonie wygladal na tyle slabo rzutowo, ze KAZDY wiedzial iz zadna z niego gwiazda nie bedzie.

    (0)
    • Array ( )

      Z powodu kwestii finansowych gdzie trzeba stosowac takie praktyki aby uniknac placenia wiekszych podatkow. Poza tym, buduje to rowniez pozytywne relacje gdzie pozniej latwiej sie dogadac z jakims zespolem odnosnie kolejnych wymian gdy juz wczesniej wyciagnelo sie do nich pomocna dlon.

      (0)
    • Array ( )

      Chicago dostało MCW i „trochę” dolarów, a oddało pick drugiej rundy w 2020 roku CHRONIONY DO 55 pozycji. Czyli de facto no way, żeby Bulls przez rok mieli 56-60 wybór w drafcie (musieli być jedną z 5 najlepszych ekip w RS).

      Sumarycznie Rockets posłali do Bulls MBW za trochę dolarów, żeby sobie luxury tax obniżyć, Bulls kontrakt mieli gdzieś bo i tak są poniżej salary cap. Na moje Rockets musieli dać więcej niż kontrakt MCW, czyli pewnie coś ok 1 mln $ (kontrakt 1,2 mln $ ale już pół sezonu za nami, więc jakieś 600 tys $ zostało dla MCW), finalnie Rockets stracili około 1 mln $, ale kontrakt MCW by ich więcej kosztował. Bulls dostali powiedzmy ten 1 mln $ a waiving MCW będzie ich kosztować 0,6 mln $ – czyli znów są trochę na plusie.

      Taka optymalizacja kosztowa, sytuacja win-win dla obu ekip.

      (2)
  4. Array ( )
    Simmons ma rzut jak młody reggie Miller 18 Styczeń, 2019 at 20:42
    Odpowiedz

    MCW miał potencjał ale chyba kiepska etykę pracy. Skoro robi 4/6 za trzy i zbiera asystuje ma 9 przechwytów w debiucie to znaczy ze ma talent i ze mogl wypracować wiele. A ze wyszła dupa blada to pretensje może mieć do siebie.

    (12)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    LAL
    jeśli tego picku nie potrzebujesz to może to być jakaś forma przysługi menadżera dla drugiego meadżera :p

    (0)
    • Array ( )

      Doczytałem.
      Pick chroniony do 55 miejsca, natomiast pieniądze które poszły na waivnięcie MCW i Brooksa. Tak więc dwie drużyny chcące pozbyć się śmieci dogadały się w celu obcięcia kosztów.

      (1)

Gwiazdy Basketu