Glen Rice: no oczywiście, że pamiętam gościa!

48

Glen Rice – no oczywiście, że pamiętam gościa. Doskonale go pamiętam. Seryjny killer zza łuku, rzut miał nie do zablokowania, ciągnięty klasycznie, wysoko znad głowy nie jak dzisiejsze Trae Youngi gdzieś sprzed klaty na jedno tempo… zaraz coś Wam wynajdę, o:

Nawet jeśli nie znasz  historii Rice’a, o mocy jego charakteru wiele mówi fakt, iż rodzony syn Glen Rice Jr. przed paru laty załapał się na kontrakt w Washington Wizards. Niewiele z tego wyszło, ale epizod w najlepszej lidze świata jest. Aktualnie Junior kozaczy w lidze izraelskiej, właśnie został graczem miesiąca. Dziś mówimy jednak o jego sławnym ojcu, oddaję Was w ręce Marcina, miłej lektury.

G-Money

200 lat przed naszą erą, grecki filozof i matematyk o pseudonimie „Archimedes”, w euforii wywołanej wynalezieniem dźwigni zwrócił się do dziennikarzy: „Dajcie mi punkt podparcia, a poruszę Ziemię”.

Dzisiejszy bohater też miał receptę na sukces. Gdy reporterzy odwiedzili go w szatni przed All Star Game 1997, trzymał w ręku shaker. „Tutaj znajduje się mój specjalny przepis… przepis na punkty” – orzekł. Kilkadziesiąt minut później wszedł na parkiet, a jego strzelecka seria pozbawiła Michaela Jordana statuetki MVP. Jordan zaliczył co prawda pierwsze w historii All Star Game triple-double, ale to Rice zdobył 20 punktów w trzeciej kwarcie czym pobił rekord Hala Greera z 1968 roku. W sumie rzucił 26 punktów w ciągu 25 minut i zasłużenie wznosił w górę statuetkę:

Glen Anthony Rice urodził się 28 maja 1967 roku w mieście Jacksonville, w stanie Arkansas. Już w liceum się wyróżniał, ale prawdziwe sukcesy przyszły w latach 1985-1989 gdy założył koszulkę Michigan Wolverines. Do NBA wchodził jako absolwent studiów wyższych, uczelniany mistrz USA oraz posiadacz rekordu – 184 punkty zdobył w sześciu meczach turnieju NCAA! Jego gęba świeciła na okładce kultowego magazynu Sports Illustrated. Niezły początek prawda?

Z czwartym numerem draftu 1989 roku wybrali go raczkujący Miami Heat. Klub założono rok wcześniej, wygrali 15 z 82 meczów zdobywając najmniej punktów ze wszystkich drużyn ligi. Słowem: idealne miejsce dla snajpera. Średnie pierwszego sezonu wyniosły 13.6 punktów i 4.6 zbiórek, ale Heat wygrali meczów… 18.

Welcome to Miami, Bienvenido a Miami

Przełom nastąpił w sezonie 1991/1992 gdy okrzepnięty Rice prowadził zespół do 38 zwycięstw i pierwszego w historii awansu do playoffs. Wspierali go młodzi Steve Smith i Brian Shaw, może pamiętacie. Niestety spotkanie z Chicago dowodzonymi przez niejakiego Michaela Jordana szybciutko zakończyła ich sezon. Rok później to samo, pierwsza runda i porażka z Atlantą. Tym razem jednak postawili opór ulegając 2:3.

Trening czyni mistrza. Po pilnie przepracowanym okresie wakacyjnym Rice w sezonie 1994/1995 notował średnio 22.3 punktów oraz oddał 185 celnych rzutów za trzy punkty (szóste miejsce w lidze). W nagrodę powołano go do konkursu trójek. Nie zawiódł, wygrał, a w rundzie finałowej pokonał słynnego Reggie Millera. Nabrał tyle pewności siebie, że niebawem rzucił 56 punktów Orlando Magic (rekord sezonu). Niestety indywidualne popisy Rice’a nie miały większego wpływu na wyniki Heat.

Barwy klubu reprezentował przez sześć lat i poniżej 20 ppg nie schodził, mając przy tym ponad 40% skuteczność zza łuku. Następnie stary wyga Pat Riley zdecydował, że Glen i podkoszowy walczak Matt Geiger powędrują do Charlotte Hornets w zamian za… Alonzo Mourninga. W nowej drużynie nie spuścił z tonu (21.6 punktów, 171 trójek na skuteczności 42%) tworząc dynamiczny duet z Larrym Johnsonem. Wygrali 41 meczów.

I’m an All-Star!

Rozgrywki 1996/1997 przyniosły kolejne zmiany. Larry Johnson przeszedł do Knicks, natomiast ekipę „Szerszeni” wzmocnili Vlade Divac i Anthony Mason. Ponadto nowym trenerem Hornets został Dave Cowens. Strzelba z Michigan potwierdziła, że należy do czołówki NBA. Rice grał w tamtym sezonie jak natchniony. Notował średnio 26.8 ppg. Był trzecim najlepszym strzelcem ligi i liderem skuteczności w rzutach za trzy (47%). Drugi raz z rzędu został zaproszony do All-Star Game. To był wyjątkowy Mecz Gwiazd ze względu na 50-lecie NBA.

Władze ligi zaprezentowały wtedy 50 najlepszych koszykarzy w historii. EAST przegrali pierwszą kwartę 34:21, ale dalej wiecie co się stało. Występ Rice’a został wpisany na listę „NBA’s 57 Memorable All-Star Moments”. Rice poprowadził Hornets do 54 wygranych w sezonie. Rozstawieni z numerem szóstym Hornets polegli jednak  New York Knicks (0-3, w pierwszej rundzie).

Jego przygoda z Charlotte zakończyła się w 1999 roku. Hornets oddali go do Lakers w zamian za ulubieńców publiczności: walecznego Eddiego Jonesa, który jednak gryzł się z Kobe oraz lokalnego chłopaka Eldena Campbella. Na początku fani LAL nie byli zachwyceni, udobruchały ich sukcesy. W skróconym przez lockout sezonie Lakers otrzymali lekcję gry w kosza od San Antonio Spurs: Shaq, Kobe i Rice nie mieli nic do powiedzenia w starciu z „Twin Towers”.

Champion

Zarząd Lakers szybko wyciągnął wnioski. Nowym trenerem został Phil Jackson, a drużynę wzmocnili jego pupile z czasów Chicago: Ron Harper, John Salley (później Horace Grant) oraz weterani AC Green i Brian Shaw. Glen nie był już pierwszą (ani drugą opcją) ale rozegrał 80 meczów, zdobywał średnio 15.9 punktów i przywdziewał pierścień mistrza NBA. W playoffs rzucał za trzy z 41% skutecznością. Kiedy w drugim meczu finałów z Indianą Pacers Kobe Bryant podkręcił kostkę, Rice wszedł na parkiet i rzucił 21 oczek.

W 2000 roku Rice ponownie zmienił barwy klubowe i wraz ze swym pierścieniem przeniósł się do Knicks. Przygodę z Knicks rozpoczął w roli sixth mana. Szło mu całkiem nieźle (12 ppg) dopóki nie nabawił się zapalenia rozcięgna podeszwowego. Tak oto rozpoczął się prawdziwy zjazd. Kolejne przystanki to Houston Rockets, gdzie dowodzili młodzi gniewni Steve Francis i Cuttino Mobley oraz Los Angeles Clippers. Niestety już bez sukcesów. Karierę zakończyła kontuzja kolana, której doznał w lutym 2004 roku.

Historia jakich wiele? Rice nie był ideałem, ale miał to coś w sobie. Gdy wpadał w trans rzucał skuteczniej niż ja w NBA2k na poziomie „rookie”. Zdobywanie punktów przychodziło mu łatwiej niż mi przechodzenie kolejnych plansz w grze „Contra” na Pegasusie. Miał idealnie ułożony nadgarstek, dla mnie to jeden z najlepszych pure shooterów w historii NBA. Poza tym nieźle pakował i kradł (958 przechwytów w karierze = 183. miejsce w klasyfikacji wszech czasów).

Kariera jak z bajki

Mało tego, w koszykówce wygrał praktycznie wszystko poza złotem olimpijskim. Był mistrzem NCAA i NBA. Po finałach NCAA z 1989 roku otrzymał nagrodę „Most Outstanding Player”. Później pokonał Reggiego Millera w konkursie rzutów za trzy, a w Cleveland odebrał Michaelowi Jordanowi tytuł MVP Meczu Gwiazd. Charles Barkley, Karl Malone, Patrick Ewing, John Stockton, Allen Iverson, Dominique Wilkins, Chris Mullin, Shawn Kemp i Vince Carter mogą pozazdrościć mu mistrzowskiego pierścienia. Na przestrzeni 15 lat gry w NBA zdobył 18 336 punktów, a za trzy rzucał z 40% skutecznością (w Charlotte Hornets 44% = najlepszy wynik w historii klubu). John Salley wytłumaczył kiedyś jego pseudonim:

Wiecie dlaczego G-Money? G oznacza gwarantowane. Kiedy on rzuca to wiesz, że piłka wpadnie do kosza. Możesz się nawet z kimś założyć o pieniądze. Kasa gwarantowana!

[autorem wpisu jest Marcin Mendelski, szerzej znany w internetach jako Nieobiektywny Kibic]

Od siebie dodam, że poza boiskiem tak wielkiego szczęścia nie miał. W styczniu 2008 roku aresztowano go pod zarzutem pobicia. Stłukł faceta, którego znalazł chowającego się w garderobie własnej małżonki (byli w separacji). Wypuszczono go za kaucją 5 tysięcy baksów, posmarował czy postraszył faceta, nie wiadomo. Grunt, że ten pozwu sądowego wnieść nie zamierzał.

Przed dwoma laty poślubił matkę swego najmłodszego dziecka. Ma sześcioro dzieci (Glen Jr 1991, G’mitri 1992, Brianna 1999, Giancarlo 2001, Giovanni 2004, Bella 2010). Wraz z małżonką mieszkają w Miami. Fizycznie niewiele się zmienił, klimat służy opaleniźnie. Pozdro dla wszystkich fanów spod znaku NBA Old-School. Pamiętacie gościa?

Ostatnie Wpisy

48 comments

    • Array ( )

      Mój ulubiony player w nba live 2000, trafiał jak najęty – potwierdzam, łezka się kręci.

      (1)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajny zawodnik, w czasach gry w Miami tworzył ciekawy duet z Grantem Longiem. Pamiętam jak jako młody adept basketu często grałem 1na1 z kumplem o głowę wyższym. Starałem się wtedy wzorować swój jumpshot na rzutach Rice`a żeby kumpel nie mógł mnie zablokować. Działało 🙂

    (16)
  2. Array ( )
    MJsixRINGSinCHICAGO 12 Marzec, 2018 at 17:02
    Odpowiedz

    „Rice poprowadził Hornets do 54 wygranych w sezonie. Rozstawieni z numerem szóstym Hornets polegli jednak New York Knicks…” – 54 wygrane i zaledwie 6-te miejsce w konferencji wschodniej. Z takim bilansem w zeszłym sezonie byliby na 1-wszym miejscu, przed Bostonem 🙂

    (17)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe przem08
    Odpowiedz

    No jak mozna Rice’a nie pamietac? 🙂 mowie o nas 30+ hehe Meczyk all-star 1997 pamietam do dzis, a np z 2014 nawet nie pamietam kto byl mvp. A Rice pobil wtedy w 97 tez rekord Wilta w punktach w.jednej polowie. I wtedy chyba Payton go bronił w ostatniej akcji i bronil go jakby to byly playoff. Dzis to pewnie wszyscy zeszliby mu z drogi zeby tylko rzucil 🙂

    (15)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Patrząc na zdjecie Rice’a w czarnym stroju Miami można by pomyśleć ze NBA w latach 90 wcale nie była taka „męska” 😀

    (2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    54 wygrane i 6miejsce? Ależ mocna musiała byc East wtedy. A co do kradzieży w NBA to wiadomo że jeśli LiAngelo Ball dostanie sie do ligi to żaden rekord w stealach nie bedzie bezpieczny 😀

    (19)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamietam goscia hehe i mimo że Lakersow niw lubilem nigdy to sie ucieszyłem bo lubiłem Eddiego Jonesa który rozwinął skrzydła w Hornets a póżniej zdobył nawet tytoł z Heat o taki zbieg okoloczności hehe

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako kibic ówczesnych Hornets – mój ulubiony koszykarz dzieciństwa. Nigdy nie zapomnę tego meczu All-Star.

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam też że w tym meczu AllStar 1997 miał on takie usztywniacze na kostki czy kolana. Zawsze mnie to zastanawiało.

    (1)
    • Array ( )

      Tak! Takie jakby gumowe rurki czy coś. Chyba w Charlotte ogólnie w tym grał

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Dopiero Co odwiedzilem app zeby spojrzec Co sie napisalo. Jeszcze nie zaczalem czytac tego artykulu ale juz dziekuje. Moj najlepszy zawodnik z czasow dziecinstwa. Greatest Hornet of all time!

    (2)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Adi6
    Odpowiedz

    Super art i piekne czasy Nba ,kiedy kazdy pg robiac rajd pod kosz musial sie liczyc z tym ze pod koszem bedzie prawdziwy PF + C co grozi mordą całą w szwach 🙂

    (4)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Szawel
    Odpowiedz

    Pamiętam 🙂 Czytałem o nim w Magic Basketball, że ćwiczył celność rzucając papierowe kulki do szklanki przez cały pokój na studiach z kumplem.

    (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki za retro. Poza pięknym rzutem Glena kojarze z tego, że strasznie gumę do rzucia mielił w trakcie gry wyglądając przy tym na mega luzaka 🙂 dżokejka Hornetsów to był szpan!

    (5)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Super art przywołujący fajne wspomnienia. 😉 Gdyby moje pióro było lżejsze niż piątkowa reklamówka z browarem z pewnością nagryzdoliłbym coś o Panu JR Riderze. Pamiętacie? 😉

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Ostatnio narzekałem, że traktujecie czytelników jak przedszkolaków a dzisiaj jestem bardzo miło zaskoczony tym nagłówkiem !
    Być może to zwykły zbieg okoliczności ale szacun się należy.

    Pozdrawiam załoge GB

    (4)
  15. Array ( )
    Zdjęcie profilowe szarygrey
    Odpowiedz

    Oglądałem ten mecz gwiazd na żywca w TVP2… wtedy warto było zarwać nockę żeby oglądać weekend gwiazd…

    (2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Panowie. Nikt nie wspomnial o wyskoku z jakiego rzucal Rice. To ze wysoko unosil pilke to raz a dwa ze on zanim ja wypuszczal z rak to fruwal do gory bardzo wysoko. Zwróćcie uwage na ta mechanike

    (3)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja bym z zazdrością na temat pierścieni nie przesadzał. W tym roku pierścień będzie miał Nick Young. Karl Malone miałby mu zazdrościć? Za 10 lat nikt nie będzie pamiętał kim jest Nick Young. To oczywiście przykład. Nie zapominajmy, ze taki Will Perdue, ze średnia z kariery mniej więcej 2 punkty i zbiórka na mecz, ma cztery pierścienie. Więcej niż LeBron. Więc przestańcie liczyć biżuterię i zacznijcie patrzeć na faktyczne osiągnięcia.

    (2)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Jako jeden z nielicznych ma mistrza szkoły sredniej,wyższej i NBA.Pobił tez w All Star game jakiś rekord W.Chamberlaina(nie chce mi sie szukać jaki(ale pamietam,wywiad z Chamberlainem i machał wkurzony głową że Rice pobił jego rekord).

    (1)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe The Storm is Over
    Odpowiedz

    Niesmowite, GWBA lubie wlasnie za takie artykuly. O Bylych graczach w szczegolnosci z lat 90-tych. Pamietam ten mecz gwiazd z 97, ogladalem go jeszcze w nocy w TVP2 komentowanym przez Szaranowicza i Łabedzia. Emocje niesamowite i prezentacja w przerwie 50 najlepszych w historii, jeden z najlepszych All Star Game jakie byly. Z ciekawostek dodam, ze Rice mial w zwyczaju robic bardzo nietyowy trening rzutowy. Naj[ierw rzucal w oswietlonej hali a po jakims czasie gaszono swiatlo na tej polowie na ktorej oddawal rzuty, bylo ciemno a on mimo tego trafial do kosza i bylo slychac tylko dzwiek palonej siatki. Strzelecki fenoment 🙂

    (4)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    @tomtom & @Kp
    W dawnych czasach bardzo starałem się wypracować taką technikę, co przy moim wzroście 193 dawało ogromne przewagi 😉 Sama technika jest nietypowa i trudna, bo w sumie rozdziela ruch w górę od rzutu, co wpływa na jego płynność i wymaga nie lada koordynacji. Po wielu ćwiczeniach udało mi się to w miarę skopiować, jednak z uwagi na powyższe ze skutecznością było rożnie ;-( a na pewno gorzej, niż z tradycyjnego ruchu.
    Co ciekawe podjąłem próbę naukowego rozkminienia jak wysoko Glen skacze. Analizie poddałem kilka posiadanych plakatów i zdjęć z Magic Basketball, gdzie porównałem znany wzrost ze zmierzona na plakacie odległością podeszew od parkietu 😉 Taka pożal się Boże metodologia dała dość spójne i zastanawiające wyniki. z tego co pamiętam z próby 10 analizowanych zdjęć wynik mieścił się w przedziale 65-70. Nieźle bo to ok. mojego maksymalnego wyskoku dosiężnego z miejsca. A on robił to z piłką i często właśnie bez ruchu.

    (2)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Kiedyś mówiło się, że Glen ma podręcznikową mechanikę rzutu. Czytałem też historię, że przed draftem przyszli go oglądać jacyś skauci. Glen oddawał rzuty wzdłuż linki końcowej, po każdym cofając się krok w tył. Skończył jakieś dwa metry za linią boczną, oczywiście na 100% skuteczności.

    (2)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    A może by tak tropem Szerszeni jakiś artykuł o panu Anthonym Masonie? Dosyć orginalny był z niego koszykarz.

    (2)