fbpx

Jerry Krause: krawaciarz, którego kochasz nienawidzić

45

Witam.

44 tysiące użytkowników wjechało wczoraj na GWBA, żeby nie być gołosłownym wklejam screen z google analytics:

W dobie koronawirusa, gdy wszyscy potracili zasięgi, takie wyniki portalu o niszowej tematyce muszą budzić szacunek. Szacunek, który należy się autorom, bo zbudowali silną i rozpoznawalną markę w polskim koszykarskim piekiełku, ale także (a może przede wszystkim) Wam jako społeczności.

Co mam powiedzieć? To oczywiste, że teksty nie stoją niekiedy na najwyższym poziomie albo obliczone są na wywołanie dyskusji. Bywa, że przytaczane informacje z czasem okazują się nie znajdować pokrycia, ale wówczas zazwyczaj następuje gwałtowna reakcja Czytelników i temat zostaje “naprostowany”. GWBA z założenia miało być miejscem wymiany opinii oraz przestrzenią, w której spotykają się fani koszykówki. Czy znacie ciekawsze miejsca w sieci dotyczące pomarańczowej piłki, bo ja nie i mówię to szczerze, jako kibic basketu.

Cieszymy się bardzo, że możemy na Was liczyć! Na przestrzeni (ponad) dziewięciu lat wspólnie nabraliśmy ogrom kolektywnej wiedzy o baskecie i życiu. Lekcja wciąż trwa! Dziękuję wszystkim za konstruktywne przedstawianie swojej opinii i stanowiska. Ja ze swojej strony zawsze będę stawał w obronie słabszego albo uzupełniał dyskusję i wtykał od czasu do czasu kij w mrowisko gdy zanadto się będziemy zgadzać w pewnych, nieoczywistych kwestiach. Tego możecie być pewni. Dziękuję za wszystkie mniej lub bardziej wyrafinowane przytyki i troskę o moje zdrowie psychiczne, hehe. Mimo spowolnienia gospodarczego wokół zaliczam ostatnio bardzo intensywny czas i mam nadzieję nie zwariować. Ściskam Was dupki żołędne i niech moc będzie z Wami!

[admin]


Jerry Krause: krawaciarz, którego kochasz nienawidzić

Po pierwszych dwóch odcinkach The Last Dance, świetnie przyjętych przez publikę na całym świecie, Jerry Krause (1939-2017) czyli były generalny manager Bulls może się jawić jako główny mąciciel. Nie czekając na kolejne odsłony dokumentu (przecieki mówią, że kolejne dwa odcinki dotyczyć będą rywalizacji Bulls z Pistons) postanowiłem wcielić się w rolę adwokata diabła i spróbować przedstawić postać krępego Krause’a w nieco innym świetle.

To jasne, że Jerry, który piastował stanowisko w latach 1985-2003, dążył pod koniec drugiego three-peatu do zakończenia ery Jordana, Pippena, Rodmana i Jacksona, chcąc skupić się na nieuniknionej (aczkolwiek z pewnością nie “wyczekiwanej”) przebudowie w oparciu o nowy narybek. Nie wydaje mi się jednak, że ocenianie go głównie przez pryzmat tamtych działań było sprawiedliwe. Wszak to on, a nie kto inny, był architektem tego sukcesu po stronie organizacji, o której mówił, jak mogliśmy usłyszeć w pierwszym odcinku:

To organizacje, a nie sami zawodnicy zdobywają mistrzostwa.

Słowo “sami” co niektórym zdarzało się pominąć i tak oto narosła pierwsza fala hejtu w kierunku Jerry’ego, never mind. W niniejszym artykule chciałbym skupić się na najważniejszych moim zdaniem posunięciach w kwestii sprowadzenia do zespołu zawodników, jednak pamiętać należy iż Krause zakontraktował również dwóch trenerów, w osobach Douga Collinsa i Phila Jacksona. Z tym drugim rozstali się w niezbyt dobrych relacjach, ale spuśćmy na to zasłonę milczenia. To, na co chciałbym zwrócić uwagę, to fakt iż Krause w swoich posunięciach kierował się zawsze dobrem klubu (co nie zawsze równało się dobru zawodników). Był skutecznym menedżerem, który nie bał się odważnych posunięć i miał nosa do odkrywania talentów.

#Draft 1987

W roku 1987 Bulls wybrali w drafcie Scottiego Pippena i Horace’a Granta. Była to pierwsza najważniejsza decyzja Krause’a, po tym jak przejął schedę po Rodzie Thornie. Przy czym wymagało to od niego sporo sprytu. Bulls nie dysponowali wówczas żadnym wyborem w pierwszej piątce draftu. Pippena z piątym numerem zgarnęli Supersonics, ale zgodzili się go oddać za Oldena Polynice’a i picki drugiej rundy w 1988 i 1989 roku.

Pippen był już wówczas wspaniałym 21-letnim atletą, ale grał dla Uniwersytetu Arkansas. Szkoła nie była nawet zrzeszona w NCAA, tylko w NAIA, więc wielu skautom przeleciał pod radarem, zwłaszcza że draft był i tak wyładowany talentem: David Robinson, Reggie Miller, Kevin Johnson, Mark Jackson, Kenny Smith, Sarunas Marciulionis i Reggie Lewis… Ciekawe historie tych dwóch ostatnich znajdziecie na naszej stronie.

Gdy Pippen rozgrywał ostatni sezon na uczelni spekulowano, że może zostać wybrany, ale gdzieś w okolicach czwartej lub piątej dziesiątki. Drugi swój wybór Chicago poświęciło na Granta, którego capnęli z dziesiątką. Ten był już czwartym podkoszowym w czubie draftu za Robinsonem, Gilliamem i Polynice’m. Poszedł nawet oczko wyżej niż Reggie Miller, ponieważ to, czego potrzebowali wówczas Bulls, to solidny podkoszowy. Grant jak wiemy, walnie przyczynił się do zdobycia przez zespół pierwszego three-peatu, a jego skuteczność z dalekiego półdystansu i siła fizyczna omal nie przyniosła mu także tytułu w Orlando Magic w 1995 roku.

#Oakley za Cartwrighta

Jeśli oglądaliście drugi odcinek The Last Dance, tam również się mówiło o tej wymianie. Rok po wyborze Granta i Pippena, w czerwcu 1988 roku, odpalono ten transfer, który na pierwszy rzut oka był dla Chicago nieopłacalny. Oakley, 24-letni silny skrzydłowych o statystykach na poziomie 13/13/3 za 30-letniego zmiennika Patricka Ewinga? Utalentowanego, ale z historią kontuzji. Oak był kumplem Jordana, który Cartwrighta otwarcie antagonizował nadając mu ksywkę “Medical Bill”. Na szczęści i MJ i Krause rozumieli, że Oakley nie jest tym, czego na tym etapie potrzeba Bulls. Pippen i Grant byli już gotowi wejść w buty starterów, a Oak blokował im miejsce w pierwszej piątce. W dodatku ich środkowym był starzejący się Dave Corzine, który po 30 minutach gry oddychał rękawami. Intuicja nie zwiodła Krause’a. Cartwright sprawdził się jako startujący center w pierwszym three-peat.

#Toni Kukoc w II rundzie draftu 1990

Toni Kukoc, trafiwszy do NBA miał 21-lat, tytuł MVP mistrzostw świata FIBA na koncie i sukcesy w Eurolidze (3 razy MVP Final Four). Skrzydłowy o wzroście centra i wadze rozgrywającego, dziś byłby kandydatem do pierwszej piątki draftu. To, że wówczas ostał się aż do drugiej rundy pokazuje ile w tamtym czasie były warte za oceanem międzynarodowe papiery. Choć wybrano go w drafcie 1990 roku, zadebiutował w lidze dopiero gdy dobiegł końca pierwszy three-peat, a Jordan po raz pierwszy rozstał się z koszykówką. Plotki mówią, że Pippen był trochę zazdrosny o Kukoca i początkowo traktował go dość obcesowo. Chorwat jednak robił swoje i wywalczył nawet nagrodę Sisth Man of The Year w 1996 roku. Jako zmiennik nigdy nie zszedł poniżej 13/4/3 w każdym z mistrzowskich sezonów dla Byków.

#Stacey King za Luca Longleya

W połowie sezonu 1993/1994, Krause zdecydował się na ruch, który podobnie jak w przypadku Kukoca, dał owoce po kilku latach. Wysłał Staceya Kinga do Timberwolves. King, wybrany z szóstką w 1989 roku nigdy się w Bulls nie sprawdził, można zatem powiedzieć, że sprowadzając Longleya Krause naprawił ten błąd. Inteligentny, zwalisty Australijczyk nie był zadatkiem na gracza All-Star, ale robił wiele brudnej roboty, stawiając zasłony dla Jordana i Pippena i masując się w trumnie z innymi mamutami tamtej ery.

Jako podstawowy center Bulls podczas drugiego three-peat trzymał poziom 10/6, czyniąc solidny użytek ze swoich 218 centymetrów i 120 kilogramów. Jeśli suche statystyki Was nie przekonują (bo za wysokie nie są) to powiem tak: na jednym końcu tej wymiany mamy startującego centra i 3 mistrzowskie pierścienie, łącznie z sezonem 72-10. Na drugim zaś Stacey’a Kinga, który po 68 meczach został zwolniony z zespołu i skazany na tułaczkę po ławkach innych drużyn. W NBA utrzymał się kolejno przez 26 spotkań, a karierę zakończył w 1999 roku w Argentynie.

#Will Perdue za Dennisa Rodmana

Jak zaczął się drugi three-peat Chicago? Jedni powiedzą, że od powrotu Jordana i słynnej depeszy I’m back…

…inni, że od ściągnięcia do zespołu Dennisa Rodmana. “Byłem zaskoczony, myślałem, że jestem dla nich zbyt ekstrawagancki” – powiedział niegdyś Robak reporterom, przy innej okazji rzucając: “nie rozmawiam z kolegami z drużyny, ale mamy dobrą relację”. Perdue miał już za pasem trzy mistrzostwa, ale nie było wątpliwości, że Rodman jest koszykarzem o kilka klas lepszym. Krause wykorzystał jednak jego zatargi z kierownictwem San Antonio i zszarganą reputację w lidze, dzięki czemu udało mu się go ściągnąć praktycznie za bezcen.

Było trudno znaleźć ekipę, która go chciała [Gregg Popovich o Rodmanie]

Rodman był aż za dobrze znany w Chicago po potyczkach jakie toczył z Bykami w barwach Bad Boys. Pippen ma do dzisiaj bliznę na twarzy, po ciosie jaki otrzymał od Rodmana w 1991 roku. Krause uzyskał jednak aprobatę i Scottiego i Michaela po czym sprowadził Rodmana, gdyż w organizacji wierzono, że jest on kluczem do zrównoważenia przewag ekip z centrami pokroju O’Neala, Ewinga czy Olajuwona.

Rozumiem, że problemy, które miał gdzie indziej tutaj nie będą się pojawiać [Krause o przeszłości Rodmana]

#Adwokat numer 2

Kilka dni po premierze pierwszych odcinków The Last Dance, w obronie ukazanego wizerunku Krause’a stanął również Toni Kukoc, zniesmaczony nieco przyjętą narracją. Mikrofon podetknęli Chorwatowi dziennikarze NBC i oto co im powiedział.

O wrażeniach po pierwszych dwóch odcinkach:

Mam nadzieję, że kolejne odcinki będą lepsze i skupią się bardziej na pokazywaniu piękna koszykówki niż na pokazywaniu palcem kto jest winny, a kto nie i czemu Bulls nie wygrali ośmiu tytułów albo nawet dziecięciu. Wszystko było pięknie, kiedy ta historia się pisała, więc nie wiem skąd teraz, po latach tyle złości.

O finale Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie:

Czy jest w historii inny koszykarz, na który rzuciłby się cały Dream Team? (śmiech)

Jest to nawiązanie do tego, że Pippen i Jordan byli do niego uprzedzeni, nim jeszcze go poznali. Debiut Kukoca w lidze opóźnił się o 3 lata po drafcie. Przez ten czas Krause wielokrotnie podkreślał jak świetny będzie to zawodnik, którego wynalazł na 29. miejscu. Jordana i Pippena to wkurzało. Okazją do spróbowania się były Igrzyska w Barcelonie. MJ powiedział kiedyś, że nie grali tam przeciw Toni’emu, tylko przeciw Krause’mu w uniformie Chorwacji.

O charakterach:

Pippen był inną postacią niż Jordan. Był łagodniejszy w obyciu. Zdarzało się, że dawał mi popalić na treningach, ale poza boiskiem pomagał mi. Michael zawsze miał nastawienie agresywne, był głośny. Lubił podchodzić i klepać mnie po ramieniu, mówiąc “Kocham cię, mój jugosłowiański kolego!” Poprawiałem go na “chorwacki”, ale następnym razem zachowywał się tak samo.

O Krause:

Te trzy lata, kiedy mnie próbował pozyskać, bardzo mnie namawiał. Mówił: musisz się zgodzić, koniecznie! Nie zdajesz sobie sprawy, jakich mamy specjalistów, wspaniałego trenera, weteranów jak Paxson i Cartwright. Mamy Michaela i Scottiego, którzy są w stanie zrobić dosłownie wszystko. Opowiadał jakie zabójcze będą nasze kontrataki ze mną i nimi dwoma. Zawsze mówił o Bulls jako drużynie, organizacji. Nigdy nie mówił o sobie, o tym czego on dokonał. Teraz ludzie, których tam nie było, gadają że przez swoje ego rozsadził mistrzowski skład. Nie mówię, że się go nie docenia, ale zawsze stawiany jest w złym świetle. On sam już się nie wybroni, ale nie ma czego go bronić. To generalny menedżer, który 6 razy wywalczył tytuł. Ilu speców ma coś takiego w CV?

A jaka jest Wasza opinia na temat Jerry’ego Krause?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

45 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Warto zauważyć ile komentarzy wygenerował ostatni artykuł. Aktualnie ponad 100!
    Takie ilości generują tematy związane z kwestią kto jest GOAT-em?
    Czy Chicago z 98 pokonało by GSW z 2018 czy Lakers 2000?
    Dlaczego LbJ jest najlebszy? 😉
    Dlaczego kurła kiedyś to było? (w latach 90).
    Naprawdę Last Dance robi robotę 🙂

    (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdanie był to idealny GM to zbudowania drużyny od 0, miał talent do wyszukiwania talentów i dobrych ofert na rynku ( trochę jak obecnie Ainge). Niestety w pewnym momencie chciał robić za dużo być przyjacielem drużyny i zawodników, a przy okazji uprawiać ostry i niczym nie po hamowany biznes ( niska pensja Pipena czy próba go wytransferowania). Przez co w oczach zawodników wyszedł na dwulicowego **uja i już nie było drogi powrotu do łagodnych ko taktów z MJ czy SP33 i był spalony u całej drużyny. Po drugie wydaje mj się że za szybko wyszedł z próba przebudowy zespołu, bo gdyby Chicago nie wygrało wtedy 6 tytułu spokojnie mógłby mówić że coś się skończyło, przy wygranej odstrzelić Robaka paru weteranów zostawić MJ dać trochę więcej kasy Pippenowi na 2/3 lata i między czasie próbować go wymienić za picki. Po prostu nie potrzebnie powiedział o przebudowie po zdobyciu mistrzostwa, a przed kolejnym sezonem. Ogólnie robotę GM wykonywał niemal perfekcyjnie ale nie potrzebnie “właził” do szatni i nie mial nikogo od kontaktu z mediami przez co takie błędy..

    (30)
    • Array ( )

      To jak budował zespół od zera pokazał po rozpadzie ekipy po szóstym tytule.. kiedy na trenera zatrudnił Tima Floyda a numerem 1 w drużynie został Toni Kukoc a Byki na następne kilka lat stało się tym czym w ostatnim sezonie było warriors albo Philadelphia kilka sezonów temu. Miał swoich kilka dobrych transferów,ale kto mówi trenerowi który zdobył 5 tytułów mistrzowskich że to jego ostatni sezon choćby wygrał 82 mecze ?? Był toksyczny i takie są fakty !

      (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    To jest tak samo jednostronne przedstawienie Krause jakie sami zarzucacie innym. Nie ma nic o jego osobistych konfliktach z wieloma pracownikami Bulls, a jest jedynie gadka o tym, że był z niego dobry GM – tak, jakby miało to go bronić przed krytyką zachowania. To tak, jakbyscie bronili krytki GarPaxu pisząc o ich filantropii.

    Gość koniec końców zniszczył brutalnie to, na co sam pracował przez kilka lat i z tego co można wyczytać, to zrobił to z zawiści do m.in. Jacksona. Mnóstwo razy przewijał się słynny domniemany tekst Krause do Phila: “Nawet jak zrobisz 82-0, to wylatujesz”. Fakty są takie, że Chicago skończyło się na Jordanie i Jacksonie, a nie na Krause, do którego oboje nie mają szacunku.

    (23)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak czy owak, tytuły Byków zapisały się w historii dzięki trudnym ludziom. Mj, Pip, Phil czy Robal i Krauze – każdy ma coś za uszami. Dosłownie każdy. Widać ta mieszanka ludzi to było to czego potrzeba do takich sukcesów. Moim zdaniem zabranie 1 puzzla z tej układanki w danym sezonie równaloby się zabrania kolejnego tytułu chlopakom.
    Zgadzam się z Jerrym – Organizacja, nie sami zawodnicy.

    (11)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Toni Kukoc ma rację. Teraz można się śmiać z tamtych rzeczy a nie złorzeczyć na JK.
    Z drugiej strony zastanawia mnie jak potoczyłaby się kariera Toniego gdyby rozwijał się bez takich silnych osobowości w drużynie jak Jordan. Był pierwowzorem dla Dirka Nowitzkiego. na dodatek był od niego lepszy na nogach.

    (16)
    • Array ( )

      fakt-uswiadomiłeś mi to teraz,Toni podobne warunki,lepszy technicznie i super strzelec-dużo lepszy i dynamiczniejszy na nogach-ale -przy Jordanie i Pipenie nie mógł być strzelcem-ciekawe jak by potoczyła sie jego kariera gdyby wyladował w innym zespole bez takich dominatorów….

      (3)
    • Array ( )

      co ty bredzisz?? przez wiele lat z Rosem mieli wspaniała ekipę…o czym ty bredzisz?????

      (-4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Skromność bije ze wstępu. Ciężko wymieniać opinie jak komentarze się nie publikują… To jest artykuł pokazujący, że Krause był dobrym managerem, widocznie ciężkim w obyciu. Równie dobrze mógłbym napisać, że z Jordana był świetny kolega bo wygrał 6 mistrzostw…

    (6)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze jest tak, że do znakomicie działającej firmy przychodzi banda arogantów i mówi, że zrobiliby to lepiej. Człowiek, który jest odpowiedzialny za sukces przeważnie nawet tego nie komentuje bo ludzi traktuje jak figury na szachownicy. Młodzi kibice myślą, że Jordan w pojedynkę wygrał mistrzostwa i teraz w pojedynkę buduje imperium finansowe heh. Czy osobiście uważam, że Jordan jest najlepszym koszykarzem w historii? Z całą pewnością tak.

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja powiem tylko tak…
    Nie było żadnego innego GMa który tak bardzo na każdym kroku podkreślał by swoje miejsce w organizacji jak Krause.
    Wielu było wybitnych GMów. Każdy wykonywał swoją robotę jak najlepiej i przez to zostali docenieni. Na przestrzeni tych wszystkich lat Krause podjął mnustwo świetnych decyzji które same się bronią. Jednak to Krause’mu nie wystarczało. Tylko to można mu zarzucić. To, że nie tylko robił te wszystkie rzeczy ale ciągle o nich gadał chcąc podkreślić ich wagę, znaczenie i wzbudzać taki sam zachwyt jak sama gra Bulls.

    Krause bolało to że mówiąc o Bulls pisało się o Jordanie, Pippenie, Romanie, Jacksonie…. I nie był wymieniany wśród nich.

    Ale kto wymienia GMa Cavs gdy mówimy o jedynym w historii mistrzostwie tego zespołu? Kto wymienia GMa Bad Boys Detroit? Kto wymienia GMa Spurs wraz z Popem, TD, Parkerem, Manu? NIKT.

    Krause domagał się docenienia co doprowadziło że kilka decyzji podjął pod publiczkę aby się o nim mówiło i aby miał swoje 5 minut przed kamerami. Nie umiał się cieszyć tym co stworzył. Rywalizował z zawodnikami o medialność, o sławę.

    (14)
    • Array ( )

      “Kto wymienia GMa Spurs wraz z Popem, TD, Parkerem, Manu?”
      Sam wymieniasz – a jeszcze śmieszniej, że o tym nie wiesz 🙂
      Popovich był Gm’em Spurs do 2002

      A poza tym – wszyscy (generalnie) z nas wiedzą kto to Danny Ainge czy Masai Ujiri

      (3)
    • Array ( )

      Anonim
      Pop był wymieniany jako szkoleniowiec nie jako GM zespołu 🙂 To jest zdecydowana różnica. Odnosił sukcesy i wygrywał mistrzostwa już jako trener nie jako GM.

      Oczywiście że wiemy kto to jest Ainge czy Ujiri. Tak samo jak wiemy kto to jest Jerry Krause. Ale czy DA czy Ujiri wychodzą do mediów i podkreślają jacy są ważni i jak to oni zasłużyli się w zdobyciu mistrzostwa tak samo jak zawodnicy? Na siłę próbują robić show wokół swojej osoby? Nie wychodzą przed szereg, nie pchają się przed kamery a jak sam zauważyłeś i tak wszyscy wiedzą kim oni są.

      (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    W momencie draftu Toni miał większe osiągnięcia i perspektywy niż Doncic wiele lat później. Gdyby potraktowano go jak Doncica teraz – czyli jak półboga – mógłby osiągnąć o wiele więcej. Ale wtedy być może nie zdobyłby tych tytułów z Jordanem i Pippenem…
    Czasy się zmieniają – uczmy się na błędach innych i podziwiajmy kunszt historycznych postaci zamiast rozdrapywać zakulisowe niesnaski.
    Jeżeli następne 2 odcinki będą o rywalizacji z Pistons to znaczy że tytuł serii jest źle dobrany. To miał być dokument o ostatnim sezonie! Jak na razie, mimo “bezprecedensowego” dostępu do drużyny, zobaczyliśmy bardzo niewiele “kuchni” (szatnia, treningi, itp.), za to dużo wspominek i wypominek 🙁

    (13)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe ZohaN
    Odpowiedz

    Najlepsze podsumowanie dołączenia Rodmana do MJa i Pippena jakie widziałem – to tak, jakby Batman, Robin i Joker sprzymierzyli się, żeby wygrać mistrzostwo NBA 😀

    (15)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Miał dobre decyzje, ale traktowanie Pippena i Jacksona w 1997 to głupota. Jordan mógł grać dalej. Ta ekipa mogła jeszcze 2 sezony misia zdobyć. A ci stało się z bykami w 1999? Ktoś kto w 90tych latach interesowxl się NBA wie że Krause był czarna owca.

    (7)
    • Array ( )

      A co mieliśmy??? Tima Floyda i 49 zwycięstw przy 190 porażkach. Przebudowa byków!!! Hahaha. Naprawdę tamta ekipa mogła jeszcze grać. Liga w 99 nie była mocna i nawet starzejacy się Jordan z Pippenem mogli to pociągnąć.

      (6)
  12. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe G8
    PATRON
    Odpowiedz

    Podtrzymuję. Jerry Krause był bardzo dobrym GM, który szukając sławy- Ego, skonfliktował się ze strategicznymi postaciami Bulls. Być możliwe przedwcześnie zakończył karierę Jordana za co ten może mieć niejawny uraz. Co by nie było The last dance wydaje się obiektywnym dokumentem. Krause byłby zadowolony. Wielu go nie znało, teraz będzie znał go cały koszykarski świat. Zasięg i popularność dokumentu wzbudza respekt. Cała organizacja była wielka, a talent Jordana postawił wielu świetnych postaci Bulls w cień. Najbardziej sprawiedliwe zdanie na “ostatni taniec” jakie znalazłem w sieci: “Nothing last forever”. Nie ma co szukać błędów. Kiedyś musiał nastąpić koniec. Całe szczęście że finisz okazał się happy endem, historią pełną kontrowersji i emocji, nad którą z wielką intensywnością dyskutujemy nawet 20 lat później.

    (3)
    • Array ( )

      @Michal – może adminowi chodziło o Muggsy Boguesa albo Rodneya McCraya? Że psychicznie ich zniszczył? Bo nie przypominam sobie, żeby kogoś celowo kontuzjował

      (1)
    • Array ( )

      Masz racje pewnie o to chodziło, w mojej karierze koszykarskiej spotkałem pewnie z 2000 tys osób, które powiedziały mi coś przykrego, czy to z mojej czy przeciwnej drużyny, natomiast nie uważam, ze to przez nich nie trafiłem do NBA;) Było masę innych czynników, te dwa tysiące z pewnością tez, ale jednego gościa mam o to posądzać?;)

      (0)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Osiagniecia fajne… ale cien rzuca rozklekotanie zespolu przez Krause w sezonie zdobywania ostatniego tytulu. Takich rzeczy sie nie robi. Mogli pograc w tym skladzie do momentu przejecia schedy przez konkurencje.

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    No kurde jakie jest moje zdanie? Dużo uznanych osób, które się wypowiadały na temat Krause’a mówiło o nim negatywnie, a tutaj mamy komentarz gościa, któremu Krause może życie jako koszykarza uratował, 29 miejsce, widać jak bardzo w dupie mieli Kukoca, a tutaj dostał się do najmocniejszej drużyny w lidzę, nic dziwnego, że Jerremu dupę liże 😉 sam osobiście chłopa nie znałem, ale fakty są takie, a nie inne. Dużo osób mu wtyka szpilę, a nieliczni, którzy go bronią, często byli po prostu z nim blisko.

    (-2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie przez przypadek „Last Dance” wyszedł właśnie teraz. Nie chodzi o to co chce udowodnić Jordan, czy tego typu pierdolety. Po prostu szefostwo NBA wie, ze przeciętny kibic koszykówki może szybko przerzucić się na coś innego. Nie mówię tu o miłośnikach tego sportu z GWBA, którzy klikają kilka razy dziennie na stronkę i szukają wszystkiego co się wiąże z NBA. Chodzi o ta masę, tłuszczę kibicowska, która przerzuci się na cokolwiek innego, takiego w sam raz pod piwko. Admin pisał ile kasy teraz przecieka im przez palce, wiec coś trzeba było zrobi, trzeba podgrzewać atmosferę, pompować widownię itp. Gdyby nie to zamieszanie z Koronawirusem ten serial teraz by nie leciał. Zreszta tak naprawdę jakiś super tajnych szczegółów tu nie ma, w zasadzie wszystko było już wcześniej wiadome. To jest jednak najmniej ważne, ważne, ze ludzie mówią, piszą, komentują i nie uciekną tak łatwo w stronę innych sportów.

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    gdyby nie Michael Jordan nie byłoby żadnych dyskusji o wybitnym GMie Krause-miał szczęscie ,że miał Jordana i kogo by tam nie dołozył z innych nazwisk to byłyby sukcesy….gdyby był wibitny to stworzyłby dobra druzynę bez MJ ale nie stworzył…koniec dyskusji…

    (-3)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak ktoś wcześniej napisał:TAKICH RZECZY SIE NIE ROBI!A Krauze zrobił.Ego zwyciężyło nad rzeczywistością.Jestem z tych czasów i uważam ,że to wstyd tak samo jak to co stało się z Zepterem Śląsk Wrocław

    (1)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Czyli mając 8 i 10 pick, musieli handlować żeby pójść w górę na 5, bo Pippen nie był na radarze i poszedłby z nr 50 😀
    Grant był dobry, ale po co było go wybierać z 10 numerem draftu jeśli miało się już Oakleya, który był jeszcze lepszy? To był mocny draft i mogli wybrać kogoś na nieobsadzoną pozycję.
    Oak za Cartwrighta to bardzo słabe value wyciągnięte. Potrzebne im było dowolne duże drewno pod kosz, ale za tak dobrego zawodnika jak Oakley, mogli dostać zdecydowanie więcej.
    Rodman prawie za darmo to dobry trade, ale mam wrażenie, że to właśnie wtedy z trudnego zawodnika stał się dziwakiem z silną depresją. 3 lata gry pod ekstremalną presją, w zespole w którym nikt z nim nie rozmawiał, wykończyłoby każdego, ale Krause to olał.
    Wieloletnia drama z przyjściem Kukoca do NBA mu nie pomogła. “To jest wspaniały biały chłopiec, który jest od was lepszy – a teraz grajcie”. I wszyscy się na Kukoca napinali i miał mocno pod górkę. W dzisiejszej NBA byłby AllStarem, w Bullsach był 6th manem.
    Longley to było tylko kolejne drewno pod kosz – bezwartościowy w każdej innej drużynie. Podobnie jak Wennington, który chyba w ogóle wypadł z NBA zanim go sciągneli i grali potem z Longleyem wymiennie na centrze.

    (3)
    • Array ( )

      Pippen nie był topowym prospektem ze względu na uczelnię na której grał, ale stał się tak dominującym graczem w swojej konferencji, że zaprosili go do Portsmouth College All Star Event in the Spring of ’87, gdzie mogli go obejrzeć skauci NBA, a Jerry Krause się nim zachwycił. Dopiero po tym evencie jego akcje mocno podskoczyły.

      (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Po pierwsze pozdro dla calej redakcji.
    A dalej – ja nie rozumiem tego zalu do MJ za niechec do IT ( byl koszykarzem i kompow nie ogarnia 🙂
    A tak na powaznie Jordan nie zapomina i nie udaje. Co do Thomasa ja jego szczerosci nie kupuje. Byl swietnym koszykarzem ale jednoczesnie generalem Bad boys i moge zrozumiec brak szacunku do drużyny ktora skupia sie na polowaniu na graczy a nie na punkty

    (0)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Heh . Masz Pipena, Rodmana i Jordana , Kukoca i Harpera i mówisz o przebudowie składu 🙂 no źesz ty . Jordan w Washington w wieku 40 lat miał śrenią 21 pkt a grał z cieniasami . W starym Chicago miałby pewnie z 25 i kilka asyst.

    (1)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Swietny menedżer ktory mial duzy udzial w zbudowaniu organizacji. Niestety styki mu sie popalily bo kto normalny wysyla najlepszego koszykarza w historii, transferuje najlepszego pomocnika w historii i jednego z najlepszych trenerow w historii zwalnia? Niestety na jego osobe nie sposob nie spojrzeć przez pryzmat rozwalenia Bulls. Nigdy się nie dowieny czy by zdobyli jeszcze tytul. Wiemy ze od tamtej pory trwa przebudowa. Czyli od 22 lat.

    (1)

Gwiazdy Basketu