centered image

LeBron James jest mistrzem świata, Russell Westbrook ty chory świrze

141

NBA gwiazdami stoi. A jaśniejszych gwiazd ponad LeBrona i Russella W. nie znajdziesz. To trzeba zobaczyć.

indiana pacers 95 cleveland cavaliers 98 [2-3]

Cavs są słabi, nic się w tym temacie nie zmieniło. Do zwycięstwa kolejny raz poprowadził ich jeden człowiek. LeBron James jest jak Achilles, odporny na ciosy, nieśmiertelny. Wiezie na swych szerokich plecach cały zespół, niemal nie schodzi z boiska, notuje 44 punkty 10 zbiórek 8 asyst 14/25 z gry oraz 15/15 FT, które do niedawna stanowiły jego… piętę achillesową. No to co on kurde jest? Batman? W obronie jest słaby! W takim razie co powiecie na blok Victora Oladipo w ostatniej akcji Indiany? Przypomniał się komuś może blok na Andre Iguodali w 2016? No to… za trójkę słabo rzuca! Serio?

Posłuchajcie. Wiem, że dla wielu z Was Michael Jordan jest bożkiem, ale powinniśmy chociaż rozważyć kandydaturę Jamesa jako najwybitniejszego w historii… Dziś do pomocy wziął sobie jednego kolegę: Kyle Korver (19 punków 5/9 zza łuku) po raz kolejny był jedynym, na którego pomoc można było liczyć.

Do Indiany z szacunkiem proszę. Nie ważne okoliczności, ten zespół się nie poddaje a stawianie na ich plusowy handicap to bryłka szczerego złota. Victor Oladipo grupowo powstrzymany: 12 punktów 2/15 z gry 12 zbiórek. Kilku okazji nie wykorzystał, ale zwalam do na karb zmęczenia i braku doświadczenia w meczach o stawkę. Pacers nie są wcale na straconej pozycji, jadą do domu z poczuciem zmarnowanej okazji, świetny występ rezerwowego centra Domasa Sabonisa (22 punkty 5 zbiórek 8/12 z gry) na starcie serii nerwowy, rozkręca nam się z meczu na mecz, to są jednak mistrzowskie geny. Pozdrowienia dla taty Arvydasa!

utah jazz 99 oklahoma city thunder 107 [3-2]

Parę minut po przerwie seria była zakończona, Russell Westbrook jechał na pangę do Juraty, bowiem goście z Salt Lake prowadzili 71:46! Thunder stać było na marnych dwanaście punktów zdobytych w II kwarcie. Organizacja gry Utah przeważała po raz kolejny. Jedyny problem stanowiły cztery faule na koncie Rudy’ego Goberta już na samym starcie drugiej połowy.

  • 2:55 IIQ -> ofensywna szarża
  • 2:13 IIQ -> faul w obronie
  • 11:03 IIIQ -> faul przy rzucie
  • 9:23 IIIQ -> WYDRUKOWANY, ABSURDALNY faul przy rzucie Melo (zmiana z Jae Crowderem)

To kluczowy moment spotkania. Po chwili dwie desperackie trójki odpalił Russ Westbrook, weszło. Jazz wzięli przerwę, a coach Billy Donovan poszedł po rozum do głowy, zebrał się na odwagę i litościwie zdjął z parkietu Melo. Łącznie pakiet gry Anthony’ego został ograniczony z 3,5 do dwóch kwart. W jego miejsce na placu pojawił się mobilny, atletyczny Jerami Grant, a OKC rozpoczęło swój szalony taniec, o którym zapewne będą opowiadać wnukom. Zobacz wnusiu, tak się robi, gdy cię przyszpilają do ściany. Podnosisz głowę i walczysz!

This is OKC!

Zanim się obejrzeliśmy Russ wraz z PG-13 doprowadzili do remisu. Agresywne wjazdy pod kosz i natarczywa obrona skupiona na graczu z piłką. Jazz dostali strzała po którym zachwiała im się konstrukcja. Gobert wrócił co prawda na parkiet pośrodku szarży punktowej OKC, aby po chwili złapać piąte przewinienie w ataku… Nie lepiej wyglądała sytuacja drugiego podkoszowego Derricka Favorsa, ten piąty faul wyłapał na 9 minut do końca.

W ten sposób husaria Thunder powiozła rywali we własnej hali. Dwaj kozacy skończyli zawody z linijką:

  • Russell Westbrook 45 punktów 15 zbiórek 7 asyst 17/39 z gry 5/9 zza łuku
  • Paul George 34 punkty 8 zbiórek 12/26 z gry

Carmelo Anthony 0/0 z gry w czwartej kwarcie i 25 rozegranych minut. W całym meczu tylko 8 oddanych rzutów. Dużo więcej wartości na parkiet wnieśli energetyczny, walczący w obronie Jerami Grant oraz pracujący bez piłki Alex Abrines, który nie wypadł wcale tak źle w obronie. W kluczowym momencie zaliczył nawet blok! Thunder żyją, przynajmniej jeszcze jeden mecz. Wierzycie?

Tak między nami, absolutnie kluczowym matchupem w tej serii wydaje się być pozycja centra. Gobert vs Adams. Jeśli jeden z chłopaków łapie foul trouble, jego drużyna jest na straconej pozycji.

washington wizards 98 toronto raptors 108 [2-3]

Ależ bitwa. Kosz za kosz od pierwszej minuty. DeRozan z Kylem zrobili swoje, tak jak pisał Kuba wczoraj, pokazali pewność siebie i charakter liderów. Niewiele wnieśli na parkiet Ibaka czy stoper Anuoby, w pojedynku środkowych Gortat (10 punktów 12 zbiórek) przez większość spotkania dawał radę z Valanciunasem, Fred Van Vleet nie wyzdrowiał, drugi skład pozostał bez dyrygenta i tylko jeden, jedyny gość przesądził o triumfie gospodarzy.

Tym kimś był Delon Wright, 26-letni samograj z Los Angeles, dla którego nie musieli kreować pozycji. Typowy x-factor. Po jego trójce na 3 minuty przed końcem siatka nawet nie drgnęła. Wybrał piłkę w koźle J-Wallowi, biegał pod obręcz i głównie za jego sprawą (oraz obronie JV!) Raptors stłukli Czarodziejów w ostatnich minutach spotkania wynikiem 12:0! Towarzystwo ze stolicy zajechane pod koniec, znów odniosłem wrażenie, że zbyt wiele próbował brać na siebie Jan W.

minnesota t-wolves 104 houston rockets 122 [1-4]

Zgodnie z boskim planem Wilki zostały odesłane na rybki. Gdzieś w połowie trzeciej kwarty gospodarze wbili pedał w podłogę, nawrzucali punktów, nie pozwolili rywalowi na rzuty zza łuku i dzięki prostej matematyce zakończyli serię.

Choose your poison: akcent defensywny Minnesoty przesunięty został na obwód więc w roli głównej wystąpił rolujący pod obręcz Clint Capela (26 punktów 15 zbiórek 12/14 z gry). Być może zainteresuje Was jego rozkład rzutów na przestrzeni 33 minut, które spędził na placu, proszę bardzo:

Gościom nie pomogło 5/7 zza łuku PJ Tuckera, 4/7 za trzy Trevora Arizy, ani też 4/11 z dystansu Jamesa Hardena. Z meczu na mecz rosła skuteczność dalekich rzutów Houston, a to oznaka że plan się sprawdza, że założenia taktyczne są OK. Przy tego rodzaju artylerii trzeba rozegrać naprawdę wybitne spotkanie, ograniczyć liczbę błędów, mocno zbierać w ataku i nie zaliczać przestojów by Houston ograć. W drugiej rundzie zmierzą się ze zwycięzcą serii OKC vs UTA.

Co powiecie? Dobrego dnia wszystkim!

Aha, coach Mike Budenholzer opuszcza pokład Atlanty. Prawdopodobnie zostanie nowym trenerem Knicks. Szkoda. Kiedy już wydawało się, że ATL zaczyna wychodzić na prostą. Ładnie zatankowali sezon, mają wysoką pozycję w loterii i młody talent do rozwijania. No trudno, powodzenia. I jeszcze jedna sprawa, Adrian Wojnarowski (po raz kolejny) donosi o problematycznej relacji Kawhi Leonarda z kierownictwem Spurs. Tutaj naprawdę szykują się zmiany kadrowe.

Ostatnie Wpisy

141 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Niestety z przykrością piszę, że nie wygrali Cavs tylko Lebron. Oglądałem mecz do przerwy, w tym czasie
    —> LBJ 9/11 z gry
    —> reszta drużyny 10/30
    Jest dramat. 😔
    Oczywiście szacun dla Króla – przypomniały się czasy pięknej końcówki game 7…

    (98)
    • Array ( )

      Robert Horry-mówi Ci to coś pajacu? Tyle jeśli chodzi o GOAT

      Ilość w****dolów Jordana w pierwszej rundzie PO-mówi Ci to coś pajacu? Tyle jeśli chodzi o goat

      (91)
    • Array ( )

      Nawet tak nie mów ani nie myśl bo dzieci przepraszam fani LBJ, którzy MJ’a tylko na highlights’ach widzieli wiedzą lepiej 🙂 co z tego, że gościu sam sobie ekipę buduje. Sam im kontrakty proponuje. Generalnie w tej drużynie jest sam. Ale nieeeeee!! On jest „GOATem”! Nie widzisz jakie on staty wykręca?! Co z tego, że wszystko się kręci wokół niego i nic się nie zdarzy bez jego pozwolenia 🙂 Pozdro dzieciaczki

      (-49)
    • Array ( )

      Powiem tak: Michael jest synonimem zwycięstwa i sukcesu, a LBJ „dzięki”, jak do tej pory, pięciu przegranym finałom, a nie trzem wygranym, nie jest i ciekawe czy kiedyś będzie uznawany za synonim zwycięstwa…

      (-6)
    • Array ( )

      Przestańcie na siebie szczekać jak dzieci…

      Ale jestem po stronie dsds.
      LeBronowi weszła trójka na buzzera i nagle zajebisty…. Zrobił blok na Olodipo i jest super.
      Kit, że Jordan takie game winnery miał w każdej swojej serii LBJ miał jedną więc trzeba go stawiać koło Jordana O.o
      Kit, że 45 minut LBJ jest kulą u nogi w obronie ale zrobił blok w końcówce meczu to znaczy, że jest wybitnym obrońcą.

      To jest dramat jak lizany po jajach jest LBJ. Wybrał sobie kolegów do zespołu na starcie sezonu i Cavs się rozsypało. W połowie sezonu wybrał sobie znowu kolegów, a gra Cavs to dalej bagno. I niestety to bagno jest spowodowane niestety przez LeBrona.
      A na końcu po KOLEJNYCH przegranych finałach będziecie pisać, że koledzy nie pomogli ? Sam ich sobie dobrał.

      Ja pod względem koszykarskim nie stawiam LeBrona nawet na równi z Birdem, Magiciem czy Kobe, a Wy wypisujecie o Jordanie. Masakra.
      James może i nawet robić 50 pkt/30 zbiórek/20 asyst a i tak nic wielkiego z tego nie ma. A nie sory… W annałach historii zapisze się tylko tym, ze wygrywał rekordy. Z meczami było niestety gorzej. A jest uważany za najlepszego gracza ligi, największego dominatora w historii dyscypliny. Taki dominator, a nie potrafi zdominować ligi.

      (-15)
    • Array ( )

      Jordan jest GOAT shooter i tyle albo aż tyle. LBJ jest GOAT all-around player, wstawisz Go wszędzie i będzie z Niego pożytek. Pierd… o tym kto ile zdobył tytułów albo ile finałów wygrał jest bez sensu.

      (3)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Jamal

      @ dmg

      Muszę Cię zmartwić – biorąc pod uwagę fazę playoffs, a w niej ‚go-ahead shots’ oddane w trakcie ostatnich 5. sekund czwartych kwart lub dogrywek skuteczność Jordana wynosi 5-11 (45%) wliczając w to trzy buzzer-beatery, a Jamesa 6-13 (46%) wliczając w to cztery buzzer-beatery.

      (4)
    • Array ( )

      Mówcie co chcecie, śmiejcie się, obrażajcie, ale dla mnie…
      … LeBron jest GOAT!

      To 23. Game-Winner w karierze LeBron’a James’a… Tyle ile ma Michael Jordan!

      Nieoficjalnia Top’ka:

      1. Kobe ~37
      2. MJ/LBJ 23
      4. Dirk 19

      (-2)
    • Array ( )

      Suszek, Jamal
      Sprawdźcie też ile decydujących rzutów o zwycięstwach w PO rzucili obaj panowie jak nie zrozumieliście o co chodziło z buzzerami.
      I to jest dokładnie to o czym pisałem….
      Wystarczy, że James zrobi jedną rzecz i już jest naj dla lizodupów 🙂

      Czuje się jakbym rozmawiał z butem.
      Gracze jak Smart rypią cały mecz w obronie, a LeBron zrobi jeden efektowny blok i mimo odwalania maniany w obronie i odpuszczania jest GOAT 😀 Bo to przecież LeBron. W finałach z GSW w 2015 przestrzelał wszystko w clutch time ale trafił wczoraj więc jest GOAT bo LeBron 😀

      Tego to już się nie da pojąć.
      Kończę dyskusje bo nie ma co czekać aż skończycie pucować plakaty z LeBronem i usiądziecie do normalnej dyskusji.

      (-2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zaraz się posypią hejty,że ten blok był nieczysty ta ta ta ta,że jakby uznali 2 pkt to by nie trafił bo rzucałby by pod presja.Dzisiaj już takie głupoty czytałem fakt faktem Cavs 3 Indiana 2 w serii. Zapomniałbym przecież James trafił na farcie hehe miłego dnia:)

    (43)
    • Array ( )

      Fan
      A od kiedy blok jest wtedy gdy zawodnik zbije piłkę PO ODBICIU się od tablicy ?

      NBA nie da LeBronowi przegrać w 1 serii bo stracą pieniądze.

      (-1)
    • Array ( )

      Hejterem jest człowiek który ma inne zdanie ?

      BTW: Dlaczego tak nie wychwalaliście i nie spuszczaliście się nad Middletonem po tym jak rzucił buzzera w 1 meczu z Celtics ? Gorszy jest od LeBrona czy co, że LeBron to od razu GOAT, a Middletone nie ?

      Spuszczajta się dalej.

      (-9)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron jest cyborgiem pytanie tylko jak długo w tych po będzie w stanie grać na takiej intensywności. W następnej rundzie prawdopodbnie zmierzy się z raptors którzy będą mieć przewagę wlasnego parkietu gdzie u siebie w sezonie zasadnicznym deklasowali większość rywali. Napewno nie zabraknie emocji. Jedne z lepszych po od wielu lat mamy w tym roku!!!

    (13)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem LeBron jest GOAT. Choć wiadomo, że czegokolwiek by nie zrobił, to Jordan przez sporą grupę swoich sympatyków będzie odwiecznie uważany za tego najwybitniejszego w historii z racji sentymentu.

    (7)
    • Array ( )

      XDDDD bo Lebron nie ma „grupki sympatyków” tylko znawców koszykówki! A MJ’a to tam plebs podziwia 😉

      (8)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe G8
      PATRON

      Jordan i jego grupa sympatyków 🙂 rozbawiłeś mnie. Piona, miłego dnia. Będę z SENTYMENTEM wspominał ten wpis 😀

      (17)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekawe czemu ani minuty w serii nie zagrał Cedi Osman. Ktoś mi to wytłumaczy? Jest problem pod koszem i znowu ani minuty Zizicia i nawet Thompsona.

    (22)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Trzeba jeszcze dodać, że strata która Lebron zanotował na 30 sekund przed końcem meczu, nie była stratą. Piłka przed kontaktem z Lebronem odbiła się od linii i powinien być aut dla CAVS. No ale błędów było dużo po obu stronach parkietu.

    (17)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda mi Indiany. Koszykówka to gra zespołowa i zespołowo są pewnie lata świetlne przed Cavs.
    A co do stałego clickbaitowego pojedynku MJ vs LBJ to trochę jak porównywanie Messiego i Ronaldo. Jeden jest artystą a drugi mega atletą i obaj mają genialne statystyki. I który jest lepszy? Nikt nie jest w stanie obiektywnie ocenić.

    (62)
    • Array ( )

      W sporcie technicznym wyżej będziesz cenił kogoś kto pod względem technicznym jest wybitny czy pod względem atletycznym ?
      Albo inaczej….
      Zachwycałbyś się wyczynami 16 latka grającego z 8 latkami czy wyczynami 16 latka grającego przeciwko rówieśnikom lub starszym graczom ?

      LeBron pod względem fizycznym nie ma żadnego konkurenta w lidze. No po prostu nie ma siły na gościa. Pomimo tej swojej dominacji fizycznej w lidze jako zawodnik nie zdominował ligi po względem zespołowym.
      Dla mnie to jest bardzo jasny przekaz.
      Jordan (po przeczytaniu książki o nim) dla mnie jest największym samolubem jaki kiedykolwiek grał w NBA, a mimo to potrafił się poświęcić na rzecz zespołu (w książce Phila Jacksona opisana jest mentalna przemiana Jordana) aby zacząć wygrywać…. Moim zdaniem LeBron nie przeszedł tej przemiany i pozostał na etapie dzieciaka chcącego robić wszystko bo uważa, że jest najlepszy. Problem w tym, że James już tym dzieciakiem nie jest a pociąg już odjechał.

      Jestem przekonany, że gdyby Jordan się nie zmienił z ja i piłka, na ja, koledzy i piłka to nie miałby żadnych problemów aby kręcić staty na poziomie obecnego Jamesa albo i jeszcze lepsze bo był najzwyczajniej w świecie lepszym koszykarzem. Ale śmiem twierdzić też, że na swoim koncie nie miał by dwóch 3peatów.
      Ale chcąc wygrywać ( a to dla Jordana było najlepsze) zgodził się na zmniejszenie swojej roli kosztem zespołu co zaowocowało.
      Ale to już za późno aby zrozumieć, że nie trzeba samemu robić wszystkiego na boisku aby wygrywać w grze zespołowej.

      (11)
    • Array ( )

      W czym Lebron jest takim samolubem? Jeżeli myślisz, że Gilbert gra tak jak mu Lebron zagra to jesteś w wielkim błędzie.
      Co do samej gry. Podaje na czyste pozycje, a oni nie trafiają. Ma piłkę, nie ma żadnego ruchu bez spaldinga pozostałych. Na ławce Lue, który z wielce rozdziawioną miną rysuje zagrywkę, przez cały timeout i nie wiadomo po co, skoro wszyscy się do niej nie stosują. To jest dramat. Lebron ma 33 lata, a sam wygrywa serię. Jak bardzo trzeba być ślepym by to dyskredytować i strzelać jakieś gadki, że jest samolubem. JEST LIDEREM, dba o team spirit, Jordan nie musiał.
      Daj Lebronowi Pippena, Rodmana, Kerra i to wystarczy, aby prześcignąć Jordana i wygrać mistrzostwo.
      A i byłbym zapomniał. Love to parodia drugiej opcji. To co on robi w obronie, nie da się tego opisać słowami. To jest taka tragedia, że naprawdę nie wiem co powiedzieć. Martwię się o niego, że choroba niszczy mu psychikę, nie myśli w ogóle na boisku.

      (1)
    • Array ( )

      truthhurts

      O samolubie pisałem o Jordanie. Odnośnie tego, że wszystko chciał robić sam bo uważał, że wszystko zrobi lepiej od innych.
      A James… Jest bardzo przecenionym rozgrywającym więc dlaczego nie postawi na kogoś kto jest w tym od niego lepszy ? Hill pod Popem był bardzo dobrym zawodnikiem prowadzącym akcje, a w Cavs ograniczony jest do catch and shoot. Dlaczego też Cavs nie rozważało sprowadzenia jakiegoś topowego rozgrywającego tylko stawiają na graczy, którzy usuną się w cień ?
      Co do samej gry.
      Trudno trafiać gdy piłkę dostajesz tylko wtedy gdy LeBron Ci poda. Trudno oczekiwać od zawodników Cavs, że będą Rayami Alllenami z genialnym wyczuciem i będą trafiać nawet wtedy gdy nie otrzymają piłki nawet na moment przez kilka kolejnych posiadań. Jak to sobie wyobrażasz ? Po za tym jak ma się czuć taki zawodnik który ma tylko stać i czekać na podanie ? Bo nie okłamujmy się tak to wygląda. Korver jako jedyny zawodnik Cavs nie potrzebuje piłki w rękach aby być efektywnym strzelcem. Smith lepiej rzuca po koźle niż po podaniu. Clarkson też jest raczej combo guardem niż specjalistą od rzutów z miejsca.
      Przy takim podejściu trudno oczekiwać cudów. A LeBron w takim stopniu zdominował piłkę w Cavs, że po 2/3 izolacji LeBrona nagle pojawia się próba jakiegokolwiek ataku kombinacyjnego. Nie wychodzi ? To znowu kilka ISO, wynik się zgadza to próbujemy grać. I o to chodzi. LeBron nie zostawia zespołowi kompletnie żadnej swobody, inicjatywy. Albo robią tak jak on chce albo nie robią wcale i LBJ gra ISO.
      Z takiej gry Jordan musiał zrezygnować. Jackson wspomina nawet o jego porozumieniu z Jordanem według którego Jordan miał się podporządkować zespołowi przez pierwsze 3 kwarty, a w 4 kwarcie Jackson pozwalał mu robić wszystko to co chciał na parkiecie.

      Daj LeBronowi Pippena, Rodmana czy Kerra….
      Ale Jordan ich nie dostał… Jordan był częścią ich tworzenia. Bo jak byś nie wiedział Pippen czy Kerr byli NIKIM gdy dołączali do Bulls. I o ile Rodman dołączym już do Bulls mając już swoją markę w lidze tak Pippen i Kerr ją tworzyli przy Jordanie. Oni dopiero grając z Jordanem stali się tym kim się stali. Jordan sobie ich nie wybrał i nie sprowadził jako największe gwiazdy by zapewnić sobie mistrzostwo. James za to wybiera sobie koleżków. Love przychodził do Cavs jako all star. Irving tym all starem też już był. Wcześniej w Miami też dołączył do all stara Wade’a. Jak to się ma do Jordana który pierwszy 3peat zdobył z Pippenem, Grantem, Amstrongiem którzy byli jeszcze na rookie kontraktach !!!!!
      To trochę tak jak z GSW obecnie. Curry, Green czy Klay to nie były TOP3 picki swoich draftów. Zostali wybrani jako no-namey i stali się tym kim się stali grając razem.
      To, że z James sam nie kreuje sobie takiego wsparcia to kolejny przykład na to, że LeBron nie jest tym za kogo go macie, a macie go za jakiegoś bożka.

      Love to parodia drugiej opcji ? Opcją można być w ataku więc dlaczego oceniasz go jako opcje ataku przez pryzmat jego gry obronnej ?

      (6)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Bloku na Oladipo nie było Panie Adminie 🙂 powinny być uznane punkty dla Indiany, później inne ustawienie obrony na ostatnią akcje, większy stres lbja który mistrzem końcowych rzutów nigdy nie był….. gdybanie. Ale system powtórek w końcówkach meczów powinien być zmodyfikowany, jak dla mnie wynik tego spotkania wypaczony.

    (-21)
    • Array ( )

      Kuuu*wa! 😀 Jak Macierewicz! Szukają i szukają aż NIE znajdą i muszą wymyślać dlaczego LBJ nie jest wcale dobry tylko przereklamowany! Współczuję tym ludziom, nie jestem fanem Jamesa, ale w czasach świetności LeBrona i Michaela, gdybym miał pierwszy wybór, to do gry w dwa ognie biorę tego pierwszego bez zastanowienia.

      (11)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Zrób sobie drużynę złożoną z zawodników którzy potrafią grać sami bez karmienia przez Ciebie – przegrywaj mecze. Wymień sobie większość tak żeby mieć zawodników którzy sami niczego nie zrobią bez twojej pomocy – rzucaj po 40pkt w pierwszej rundzie żeby wgle wygrać i ludzie nazywają cię GOATem 🙂 dawać minusy dzieciaczki

    (-9)
    • Array ( )

      Zrób w ciągu dwóch lat więcej niż cała kupoorganizacja przez reszte historii-nazywają cię przez to GOATem-pozdro mordo

      (8)
  10. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe LeMartino
    Odpowiedz

    Szkoda mi Indiany. Koszykówka to gra zespołowa i zespołowo są pewnie lata świetlne przed Cavs.
    A co do stałego, clickbaitowego pojedynku MJ vs LBJ to trochę jak porównywanie Messiego i Ronaldo. Jeden jest artystą a drugi mega atletą i obaj mają genialne statystyki. I który jest lepszy? Nikt nie jest w stanie obiektywnie ocenić.

    (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Ale to gloryfikowanie MJ’a jest straszne. Taka gównoburza się robi bo „HURŁA MAJKEL KRUL NASZ NAJLEPSZY A LEBRON TO SŁABIEJ ROBI WSZYSTKO BO KIEDYS TO BYŁ DEFENSE A TERA NIE MA”. Mimo wszystko LeBron to GOAT a jeśli chodzi o te wasze finały co sie tak spinacie to Bill Russell GOAT.

    (30)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Jordan jedzie na marce butow. To trzyma jego marke i dziedzictwo przy zyciu.

    Mj zbudowal swoja potege w czasach kiedy to bylo prostsze. Teraz media by go zniszczyly za hazard, traktowanie kolegow itd. wtedy po prostu byl bogiem.

    Takim dzis jest lebron. Tyle ze dzis latwiej o HEJT ZZA MONITORA.

    (20)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    LeBron GOAT. Będę tak uważał chociażby po to żeby wkurzać ludzi, którzy tak strasznie gloryfikują Jordana bo to już się robi śmieszne.

    (1)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Kudos dla LBJ’a za świetny rzut i blok. Goaltending’u nie było ponieważ piłka była poniżej obręczy w momencie dotknięcia tablicy i nie była w locie opadającym. Gm5 dla Cavs, zobaczymy jak się sprawy potoczą w gm6.

    (7)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Ajjj już czuje te soczyste hejty dzieciaków na cavs. Mówicie że koszykówka to gra zespołowa? Więc gdzie byliby Rockets bez Hardena, gdzie są Celtowie bez Irvinga, i co się stało ze Spurs bez Leonarda. Nie będę wspominał o tych wszystkich tankowcach którzy nie mają w składzie nikogo wybitnego i rok w rok okupują ostatnie miejsca w tabeli. Czasy się zmieniły teraz to wybitne jednostki z pomocą drużyny wygrywają mecze a nie odwrotnie. Poza tym skoro Indiana jest tak świetna to dlaczego pozwoliła się dojechać jednemu facetowi? Jasne Lebron niesie cavs na swoich wielkich plecach ale to samo można powiedzieć o większości zespołów które posiadają wybitnych koszykarzy w swoim składzie. Wyjątkiem są tu GSW którzy działają jak świetnie skonstruowana maszyna i nieobecność jednego zawodnika chodźby i samego Curry’ego nic nie zmienia.

    (8)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    OKC jak w NBA2k, przegrywali -25, to włączyli słabszy poziom przeciwnika i dogonili 😀

    Niestety jak fan Wilków uważam, że w obecnym składzie kadrowym to ich maksimum. Każda, aktualnie topowa drużyna jest oparta na strzelcach zza łuku (GSW, HOU, CLE). Tych w Minnesocie brakuje, rozsądnie pozbyć się Wigginsa w wymianie(jakieś propozycje?) , grę oprzeć na duecie KAT+ Butler.
    No i #ThibsOUT

    Panie LeBron, choć nie jestem fanem, SZACUNECZEK. LBJ jest król NBA jak lew jest król dżungli !

    (15)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Bronek23

      ale z tamtego zespołu zostało jedynie 5 zawodników ,którzy w finałach grali nie licząc Korvera,który grał tylko rok temu to 4 xD

      (2)
    • Array ( )

      Ale system jest taki sam czyli LeBron (+Kyrie wcześniej) otoczony strzelcami (Korver, Love, Frye, James Jones).

      (-1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Bronek23

      chodzi mi o to że Cavs to już nie jest topowa drużyna jak w tamtym sezonie,z przykroscią stwierdzam że jest tak z powodu odejscia jednego zawodnika :/

      (1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    “Posłuchajcie. Wiem, że dla wielu z Was Michael Jordan jest bożkiem, ale powinniśmy chociaż rozważyć kandydaturę Jamesa jako najwybitniejszego w historii…” – ale dlaczego? LBJ po swoim rzucie cieszyl sie jakby wszedl do finalu a to dopiero 1 runda. I wiem ze zwyciezcow sie nie sadzi ale Lebron popelnil 2 bledy nim trafil ta 3… gosc jest fizycznym wybrykiem natury ale ktos kto (w czasach gdy obrona jest na nizszym poziomie niz kiedys) jest naprawde przecietnym obronca nie moze byc uznawany za najwybitniejszego. Stawianie go wyzej niz Kobe, Kareem, Bill Russell, Tim Duncan i jeszcze paru innych nie wspominajac o MJ jest moim zdaniem nie w porzadku. Zyjemy w czasach gdy social media i spoleczenstwo internetowe potrafia stworzyc niesamowity hype na dana osobe wiec moze warto na taka kandydature spojrzec chlodnym okiem?

    (-4)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe Bronek23

      Według mnie nie masz racji nazywając Jamesa „przeciętnym obrońcą”.Przecież dzisiejsza ostatnia akcja LBJ’a w obronie potwierdza,że kiedy zespół tego potrzebuje potrafi wspiąć się na wyższy poziom jesli chodzi o bronioną stronę parkietu,o bloku na Igoudali w Game 7 2016 nie wspominając.Wiem,że jesli chodzi o oddawanie rzutów jest z tym różnie ale akurat w obronie LeBron mysle że spokojnie mógłby znaleźć się w top 10 a może nawet w top 5 obecnie w lidze
      Pozdrawiam ;p

      (-3)
    • Array ( )

      992milo@
      Piszesz tak jak byś nie oglądał meczy CVS.
      Obrona nie należy do najłatwiejszych rzeczy na boisku, a musisz pamiętać że potrzebujesz jeszcze siłę na grę w ataku.
      Twoja drużyna rzuca dwa razy więcej niż ty sam a trafia tyle samo koszy.
      Nie dość ze musisz ustawiać kolegów to jeszcze grać na 100% w obronie i w ataku
      Coś jest kosztem czegoś prawda ?
      Z resztą większość osób doceni LeBrona jak już zakończy karierę.
      Na Kobasa był hejt ze nie podaje (staty mówią co innego ale…) że rzuca jak nie powinnien itd. a teraz to Kobe najlepszy, a kiedyś to był Kobe, only #24
      „Mamba mentality”
      A zawsze można użyć argumentu Bill Russell i koniec dyskusji.

      (-3)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Szaleńcza szarża OKC przyniosła efekt. To jest piękno sportu. Jazz stawiało już drugą stope w round 2 a tu strzał z Tomahawka. Tylko pytanie czy Westbrook powtórzy taką skuteczność w hali Jazz? Wątpię. W końcu Melo na ławę poszedł i tak słabo rzuca. Niech młodzi się wykażą.
    Cavs-Pacers. I właśnie przez takie występy wole Lebrona w rundzie 2 niż Pacers. Po tym gościu można spodziewać się niesamowitych rzeczy, mimo 15 sezonów trzyma poziom, ba w ogóle nie spuszcza nogi z gazu. Niestety poza Lebronem Cavs sa jak admin zauważył po prostu słabi. Zero wsparcia dla LBJ. Odnoszę wrażenie że formuła z Kevinem Love się wyczerpała. Poza jednym dobrym występem to chłop cieniuje w tej serii. Może się poprawi, przynajmniej w jego przypadku jest na to szansa. Poza tym 17,5 mln za kolejny sezon dla Tristana T. jest nieporozumieniem. Nalezy go w off season sprzedać. Czy George hill wróci na game 6? Jeśli nie to game 7 wisi w powietrzu.
    Toronto-Wizards. Blisko byli Wiz do wygrania meczu. Cos się zacieło w końcówce. Niestety tylko 19% zza łuku. Teraz test dla Toronto, czy potrafią się przełamać na wyjeździe? Stawiam w game 6 na Wiz.

    (2)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Argument 6-0> 3-5 jest najgłupszym w historii dyskusji o koszykówce, w tej sytuacji GOATEM jest nie kto inny, jak Bill Russell, który ma na koncie 11 (!) mistrzostw. Jako odwieczny fan bullsów i Jordana, nie mogę nie przyznać racji ludziom, twierdzącym, że Lebron jest graczem bardziej kompletnym niż Jordan. Facet potrafi grać na wszystkich pozycjach, pokryć każdą z nich, jest wybitnym rozgrywającym, i dodatkowo już nie jest tą miekką dupą, co gasła w końcówce. Poprawił się i to jak! Z drugiej strony Jordan dawał z siebie wszystko na atakowanej ( 10 razy z rzędu król strzelców!!!!) i bronionej połowie czego dowodem jest wygrany przez niego nagrody Defensive player of the year w sezonie 1987-88, której Lebron nie ma. Ta dyskusja nigdy się nie skończy i trzeba by było zajrzeć do najbardziej skomplikowanych statystyk 😉

    PS. Jest to moja pierwsza dłuższa wypowiedź na tym forum. Chciałbym podziękować zespołowi GWBA za dostarczanie najlepszych relacji o koszykówce w Polsce, ślędzę was regularnie od 2 lat i powiem tyle: Panowie, świetna robota!

    (41)
    • Array ( )

      Obrona – to jest to, co stawia Jordana ponad LeBronem. I nie chodzi i efektowne (czasem efekciarskie) „chase-down” bloki, przechwyty itp., tylko o to, że każdy, kto musiał mierzyć się z broniącym Jordanem, był rzucony lwu na pożarcie. Kiedy już się na kimś uwziął, to koniec. Ograć MJ-a 1 na 1 to był naprawdę wielki wyczyn – i np. dlatego każdy zna słynnego crossa Iversona. I trzeba jeszcze powiedzieć to, że przy Jordanie wielu zawodników Bulls stawało się lepszymi. Najlepszy przykład to Pippen, który z czasem stał się nawet jeszcze lepszym obrońcą od MJ-a.
      LeBron może i by chciał, żeby koledzy stali się dzięki niemu lepsi, ale albo on nie umie, albo koledzy nie umieją.
      Kluczem do wszystkich mistrzostw Bulls wcale nie były wybitne osiągnięcia ofensywne Jordana, tylko żelazna obrona, której zwolennikiem był zresztą Phil Jackson.

      (5)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Sory bardzo, ale muszę to powiedzieć, bo czegoś tu nie rozumiem. I żeby nie było – jestem osobą, która ogładała NBA za czasów Jordana.

    Jest ten cały wielki spór o to kto jest GOAT i szlak mnie trafia jak widze argument, że Jordan jest najlepszy bo zdobył 6 tytułów. To powiedzcie mi wielcy znawcy – mistrzostwa zdobywają zespoły czy pojedynczy zawodnicy? Bo ja myślę, że to pierwsze. Zastanówcie się, czy Jordan zdobyłby 6 tytułów gdyby nie Grant, Pippen, Rodman czy Kukoc? Nic z tych rzeczy. Tak samo jak LeBron nie zdobyłby pewnie swoich 3 gdyby nie Irving, Wade czy Bosh w Miami. Wiecie kto postawił argument, że GOAT jest ten, kto ma więcej pierścieni? Jordan. Zgadnijcie czemu. Bo LeBron dominuje w tej chwili Jordana pod każdym innym względem na boisku.

    Jeśli argumentem dla tego, kto jest najlepszym koszykarzem wszechczasów jest ilość zdobytych pierścieni, to sorry bardzo Panowie i Panie, ale GOAT jest Bill Russell, który zdobył tych tytułów 11 i temat zamknięty.

    Prawda jest taka, że LeBron od kilku sezonów bije rekord za rekordem. Jeśli zdrowie mu dopisze, zostanie też Top 1 All Time Scoring List. W każdym sezonie gra coraz lepiej. Ten sezon jest jednym z jego najlepszych (jeśli nie najlepszym) w karierze, a facet ma już 33 lata i gra CORAZ LEPIEJ. Upływu czasu nawet Jordan nie potrafił tak zamienić w wyniki na boisku. I nie umniejszam go jako zawodnika, bo był równie fenomenalny.

    LeBron jest lepszy z roku na rok, cały czas swoje słabe punkty z poprzedniego sezonu zamienia w mocne. Na ten moment jest on zawodnikiem kompletnym. Zdobywa punkty, podaje, zbiera, przechwyca, trafia game-winnery i ciagnie swój zespół praktycznie sam. Takich rzeczy nie robił nawet Jordan – nie aż w takim stopniu moi drodzy. Jordan mordował swoich przeciwników punktami. LeBron ma jedną cechę, której nie miał nawet Jordan – nie tylko sam jest fenomenem ale czyni też swoich kolegów lepszymi zawodnikami.

    A najlepiej, zamiast spinać dupska o to kto jest GOAT, cieszcie się grą tego faceta, bo gwaranuję Wam, że nie szybko zobaczycie w NBA kogoś podobnego.

    (47)
    • Array ( )

      Też drażni mnie niesamowicie spieranie się o to, kto jest GOAT. Wg mnie takiego nie ma. W sumie Twój wpis jest napisany z sensem, ale nie zgodzę się z dwoma rzeczami:

      1. „Bo LeBron dominuje w tej chwili Jordana pod każdym innym względem na boisku.” – pod względem warsztatu technicznego LeBron nie ma podejścia do Jordana. Tak, jak Jordan nie ma podejścia do LeBrona, jeżeli chodzi o wjazdy na kosz. I tu znalazłoby się jeszcze wiele innych aspektów, w których jeden drugiego dominuje/ował.

      2. „Ten sezon jest jednym z jego najlepszych (jeśli nie najlepszym) w karierze, a facet ma już 33 lata i gra CORAZ LEPIEJ. Upływu czasu nawet Jordan nie potrafił tak zamienić w wyniki na boisku. ” – LBJ to cyborg, oczywiście. Jednak pamiętaj o tym, że MJ w tym wieku też dominował, grał mega dojrzale. Zjazd zaliczył dopiero w Washington Wizards, gdzie też potrafił rzucić np. 51 pkt. w wieku 38 lat (dzięki swojemu warsztatowi, polecam obejrzeć mecz).

      Pozdro!

      (5)
    • Array ( )

      Lebron ma już teraz (w wieku 33 lat) więcej minut wybieganych na parkiecie NBA niż MJ w wieku 40 lat.

      (-4)
    • Array ( )

      jedmac, zgadzam się. Natomiast mówiąc „dominuje” chodzi mi ogólnie o koszykówkę jako grę.

      Kto był lepszym strzelcem? Zdecydowanie Jordan. I to najwybitniejszym w historii tej gry, co do tego nie mam najmniejszych wątpliwości.

      A kto jest lepszym koszykarzem? Tu uważam, że James. Facet grając w koszykówkę robi po prostu wszystko. Bez wyjątku. Rozumie tę grę lepiej niż jakikolwiek inny zawonik w lidze. Pamiętacie finały 2 lata temu? Facet zdominował wtedy WSZYSTKIE możliwe statystyki – pierwszy w punktach, zbiórkach, asystach, przechwytach i blokach. Jak dobrze pamiętam, wtedy zdobyli mistrzostwo wychodząc z bilansu 1:3 (jeśli mylę lata to mnie poprawcie). Zastanawiam się ile ten facet ma jeszcze udowadniać, że nie ma sobie równych?

      Taki szczegół – kupił nawet swoich kolegom z zespołu takie same garnitury, żeby wprowadzić poczucie jedności w playoffach. To jest poziom mentalny, którego nie osiągnął żaden inny zawonik do tej pory. Podam Wam inny przykład:

      Pomyślcie co by się najprawdopodobniej stało, jeśli wprowadzilibyśmy Jordana do nowej drużyny? Zacznie się walka o dominację i pozycję lidera. Zacznie się udowadnianie, kto jest najlepszy i ustawianie kolegów w zespole.

      A teraz wprowadź LeBrona do JAKIEJKOLWIEK drużyny w NBA. Nie dość, że dostosuje się, uczyni swoich kolegów lepszymi zawodnikami, to jeszcze ta drużyna zacznie wygrywać (przypomnijcie sobie gdzie było CLE w tabeli na sezon przed dołączeniem LeBrona).

      (0)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron dzisiaj klasa sama w sobie. Zawsze był krytykowany za to, że nie bierze odpowiedzialności na siebie w wyrownanych koncowkach ale dziś pokazał prawdziwy charakter lidera.
    To chyba tyle optymizmu.
    Cavs walczą z Indiana jak równy z równym tylko dzięki Lebronowi, a przecież jeszcze rok temu jak grał Irving Indiana nie miała podejścia.
    Co będzie dalej? Ile jest w stanie wytrzymać ciągnąć cały zespół? Będzie Raptors, później najprawdopodobniej młoda, atletyczna Philadelphia na końcu raczej GSW i co wtedy?
    Na moje jeśli Cavs jakimś cudem awansują do finałów i spotkają się tam z Warriors zostaną przejechani walcem. Lebron nie ogarnie 22, może 23 meczu na takich obrotach zwłaszcza jak będzie musiał jeszcze pracować bardzo mocno w obronie bo jeśli nie to Durant i Curry będą wrzucać im po 40 pkt. Nie widzę w tym roku Cavs naprawdę.

    (7)
    • Array ( )

      no Lebron i sprawianie swoich partnerów na wyższy level to bujda, panowie JR SMITH 32 minuty 0 pkt.

      Jedyne z czym nie można się nie zgodzić jest fakt, że w tej sytuacji pokazał klase

      (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    NBA jest o tyle specyficzną ligą wedle swej historii, specyfiki gry, tempa i atletyzmu, że nie jesteśmy ogółem, jako społeczność obserwująca te rozgrywki (jedni 30, inni 15, a jeszcz kolejni 5 lat), wytypować najlepszego gracza ever! Ja bym podzielił to na pewne dekady/etapy. Bo czemu nie Bill Russell, Oscar Robertson, Wilt Chamberlain? Na pewno Jordan jest ikoną i najlepszym graczem swojego okresu i paru lat wstecz i po, tak samo Kobe, a Lebron też nim jest i to conajmniej od 7 lat- nie stawiałbym jego, ani nikogo innego jako The Best. Powiem tak, z racji wieku pamietam jak w latach 90-tych było z Jordanem- nie wszyscy go kochali i miał podobnie jak Lebron, dużo malkontentów w stosunku do jego osoby. Sam ogromnie go szanowałem, ale po prostu wolałem trzymać kciuki za drużyny i gości słabszych by ,,a może pójdzie im lepiej,, to jest piękne w koszykówce- każdy ma swoich ulubionych playerów i teamy- a hejt jaki towarzyszy dzisiejszym realiom to ze strony hejterów skwaśniałe mleko wyssane od matki

    (6)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    Twierdzenie ze LBJ jest GOAT to tak jak napisanie ze Despacito jest najlepszym utworem w historii, tylko dlatego ze ma najwiecej odtworzen na YT XD

    (0)
    • Array ( )

      Pełna zgoda to, że Lebron bije kolejne rekordy zawdzięcza swojej nadluckiej odporności na kontuzje. Przytaczanie statystyk i głupich rekordów typy 800 meczu z 10 czy tam 13 pkt na kącie jest niepoważne. Russell Westbrook też staty robi kosmiczne i co z tego? Który zawodnik zakończył drugi sezon z rzędu że średnią na poziomie TD? A co z tego wynika? Dla OKC niewiele.
      Statystyki nie są najważniejsze. W dodatku to dopiero 1 runda a nasz redaktor podnieca się jak byłby to finał.
      A co będzie jak pierwszoroczniak Ben Simmons z bandą niedoswiadczonych młokosow wyeliminuje wielkiego Lebrona i Cavs czyli doświadczonych zawodników z których kilku było 3 razy z rzędu w wielkim finale?
      Poczekajmy choćby do finalow nie koronujmy mianem GOAT już w pierwszej rundzie.

      (-5)
  24. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe BORou
    Odpowiedz

    JR Smith: 0/8 z gry w 32 min?
    Kevin Love: 2/11 w 37 min?
    Cedi Osman i Ante Zizic nawet nie powąchali parkietu, kur** to jest jakiś żart.
    #LueOUT

    (9)
  25. Array ( )
    Odpowiedz

    Powiem coś o tym głupim przytaczaniu 11 pierścieni Billa Russella.
    Gość brał w czasach gdy w lidze było 8 drużyn, Jordan czy Kobe a może nawet Lebron mieli by w takiej lidze może nawet 15 pierścieni dziękuję.

    (2)
    • Array ( )

      Ale tak jak napisałem to była inna historia, choć tej samej ligi! Za 10 lat moze być zespołów 50- patrząc na chęć inwestowania multimiriarderów w sport. I wtedy będzie mówione ,,a nie ten to był słabiak bo miał w kontrze 26 teamów a nie 50,, Jak w szachach- analizuj do przodu, nawet w kwestii gloryfikacji tego co jest lub było

      (-5)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    Najlepsze jest to, że wszyscy go porównujemy a on chyba jeszcze nie kończy kariery. Ciekawe jak będzie wyglądały statystyki all time i playoff. Zobaczymy wtedy. Życzę Lebronowi, żeby grał w finałach do końca kariery.

    (3)
  27. Array ( )
    Odpowiedz

    Thunder vs Jazz

    mówiłem, ze wrócimy jeszcze do Salt lake City ? ;]

    od tego są gwiazdy w Playoffs, Russell Westbrook i Paul George pociągnęli zespół, jeśli znajdą w sobie siłę w game 6, a zespół wesprze ich w defensywie, to zobaczymy pasjonujący game 7.

    zwróćcie uwagę na siłę ich psychiki : tak czułem, ze pod ścianą puszczą im hamulce i wtedy dopiero zobaczymy na co naprawdę ich stać.

    alez killer instinct mają obaj, jak byli niesamowicie skoncentrowani. mental wise. Jazz nie mają zawodników, którzy mogliby choćby w przybliżeniu taką robotę wykonać.

    teraz pytanie za milion brzmi : czy ci dwaj goście są w stanie wykrzesać z siebei tyle samo siły w następnych dwóch meczach, bo wątpię żeby Oklahoma mogła wygrać przy następnym słabszym występie.

    wielu z was chwali Stevena Adamsa za tę serię, że „jako jedyny” z Thunder gra dobrze. żartujecie ? zaledwie 11 ofensywnych zbiórek i 5,8 per game w serii, to ma być „dobrze” ?

    Adams nie radzi sobie na dskach z Jazz i m.in dlatego Thunder muszą gonić wynik. nawet będący wyraźnie pod formą Anthony zbiera w tej serii 6,2 per game.

    ofensywne zbiórki i dobra rotacja w obronie Adamsa, to częśc kapitału Thunder, jeśli on nie wnosi swoich atutów na dystansie serii, to ponosi odpowiedzialnośc za wynik. inni też ponoszą, we własnym zakresie, ale nie zwalniajcie z niej Adamsa.

    Thunder dwa mecze przegrali na deskach i zabrakło ok 10 second chance pts per game które powinni robić, gdyby Adams wykonał rzetelnie swoją robotę na desce Jazz.

    game 6 w Vivint Smart Home Arena i będzie gorąco, jesli tylko Thunder będą umieli drugi raz w krótkim czasie zmobilizować się tak nadzwyczajnie jak tej nocy. ile można zagrać meczów pod groźbą eliminacji i nie paść psychologicznie ?

    plus dla Thunder, że Jazz też zaczną już podlegać presji, bo porażka w game 6 oznacza dla nich game 7 w Oklahomie, przeciw zespołowi, który stać na wszystko.

    Rockets vs Wolves

    cóż, nie dawałem szans Wolves w game 5.

    przegrali serię źle atakując w gms 1 & 2 i tracąc zupełnie panowanie nad sytuacją w 3 kwarcie game 4. słaba seria Jeffa Teague’a, nie wywiązał się ze swojego veteran leadership Jimmy Butler, a head coach Tibodeau zblamował się niestety w game 4. kudos za realizację defensive gameplan w 1 & 2, ale w ofensywnej strategii zdał się na talent swoich młodych zawodników oraz wodzowskie predyspozycje starszych, wyglądało na to, ze za późno włączyli agresor, a kiedy już zaczął przynosi efekty, zgasił ich entuzjazm niesamowity run Houston.

    Rockets , wg mnie, nie zagrali nic szczególnego w tej serii, ofk poza tą historyczną 3 kwartą game 4. jak przystało na zespół z większym doświadczeniem, po prostu wykorzystali błędy Wilków, a sami nie zrobili ich więćej niż nalezało.

    Cavs vs Pacers

    LeBron James Game.

    co tu dużo komentować. Pacers dzielnie walczyli, ale ten matchup zaczyna się i konczy na najlepszym zawodniku ligi.

    44 pts, 14-24 z gry, 15-15 z linii i jeszcze starczyło mu zdrowia na 8 asyst do kolegów. czy można zrobić więćej w takim momencie serii ?

    drugi już wielki mecz LeBrona w tej serii. przy 0-8 JR Smitha z gry, i 2-11 Kevina Love’a i obaj zaledwie 6 osobistych zarobili, de facto sam Love. obaj zawodzą na całego w ataku, choć w obronie trudno im odmówić poświęcenia. muszą jednak uważać, bo jeśli w game 6 Pacers rzucą potrójne krycie na LeBrona, to właśnie do nch będą trafiać piłki.

    ciekawe, ile czasu zajmie Nate’owi Mc Millanowi opracowanie prostego jak drut gameplan : nontop podwójne krycie LeBrona, otwarcie furtki dla JR Smitha i tak przez 48 minut ? niech nas pokonają inni. Tymczasem LeBron wchodzi w posiadanie piłki bez większego trudu, Pacers bardzo się przykładają do krycia całego zespołu Cavs. komu oni chcą tym zaimponować ?

    oczywiscie, stawiałem na 3-2 zaraz po game 4, ale i tak Pacers nie przestają zaskakiwać swoją taktyczną indolencją.

    Victor Oladipo 2-15 – o, a w jego statystykach rzutowych widzimy pracę Cavaliers. odbieranie mu spotów, zmuszanie do pracy, zamykanie łatwych pozycji i Oladipo zaczyna cierpieć w tej serii.

    a bez jego skuteczności drugi garnitur nie wygrywa meczów. Playoffs to czas liderów. nie ma zespołu, którego lider gra słabo, a mimo to drużyna wygrywa. to się nie zdarza w NBA.

    ktoś powie, ze Pacers siedzą Cavs na ogonie, ze blisko, że James musiał zrobić dwie akcje w ostatnich sekundach, zeby było 3-2 itd.

    panowie, i panie, było 0-1 zrobiło się 1-1, było 1-2, zrobiło się 3-2. Blisko czy daleko, kogo to obchodzi, skoro nie przekłada się na wynik serii ? Pacers co mecz są „blisko”, a przegrali 3 z 5, a te 2 wygrywali wtedy, kiedy jakiś shooter miał dzień konia. face it, Cavs grają serię, a Pacers liczą na szczęsliwy traf i taktycznie są po prostu naiwni.

    Raptors vs Wiz

    no to pierwszy raz Wiz się zachwiali w swojej rutynie i solidności niczym z fabryki Volksvagena.

    niemniej : stay cool, w game 6 mają mecz i siebie i powinni wrócić do serii, bo w game 5 Raptors nie zagrali nic wyjątkowego. tak uważam.

    I znów deja vu : rok temu 0-2, 2-2, 2-3 vs Celtics i wrócili Wiz na game 7. będzie tak samo w tej serii ?

    Delon Wrighty podniósł potencjał mobilnosci Raps, miał dobre plays w końcówce, swoje ofensywne zbiórki Toronto zostawiło na kluczowe momenty i podejmowali lepsze decyzje niż Wiz, którzy zapomnieli w waznych momentach, ze gra pod kosz ma swoje zalety, a szukanie tylko i wyłącznie pozycji za łukiem, to metoda ryzykowna. atak na kosz daje szereg mozliwości : wyższa skutezność, szansa na dodatkowy faul, 3pt play, a w ostateczności 2 wolne. kiedy do końca są 3 minuty, a rywal prowadzi 1 pts, dobre akcje pod kosz dają szansę na 4 punkty, przy dwóch stops robi się +3. rzuty z daleka kuszą, ale przysłowie mówi : kto sobie drogę skraca, ten do domu nie wraca.

    Wiz wrócą na game 6 i daję im 51 % szans na powrót do Air Canada Centre.

    panowie, a’propos wczorajszej wymiany zdan :

    @Obs

    twoja teoria : Thomas w Cavs byłby gorszy, bo to system Bostonu go ulepszał, wiec ja się mylę.

    odpowiem ci na to : system Cavs zdrowego Thomasa też by wykorzystał.

    słowo przeciw słowu. sam widzisz, zę dyskusja z pominięciem faktów jest bezcelowa. A fakty są takie, ze Thomas wrocił do gry bez formy, wyraźnie spowolniony przez kontuzje i leczenie, daleki od optymalnej dyspozycji. I na tym mozemy chyba poprzestać.

    @Amare
    @kdot

    dzięki za dobre słowo , panowie :]

    @poison

    nie jestem „niechętny” Celtom. to absurd. w ten sposób można atakować kazdą krytyczną opinię bez zagłębiania się w jej sens i detale. to utrudnia rzeczową polemikę.

    @Tomasz

    twierdzisz, ze „nie pisałem nic o znaczeniu Irvinga dla serii Celtics-Bucks”, a ponoć przejrzałeś „wszystke moje posty”.

    no cóż, proszę :

    przed serią : „bez Kyrie’ ego Irvinga Celtics traca czesc firepower, co bedzie ich w tej serii kosztowalo”

    po game 3 bodajże : „nie mozna stracic takiego gracza jak Kyrie Irving i nie odczuc tego w kreacji ofensywnej. To kwestia logiki. żaden system nie załata utraty zawodnika All Star caliber”

    zatem : albo czytałeś nieuważnie, albo wcale. Następnym razem : po prostu zaufaj moim słowom, naprawdę nie mam żadnego interesu w tym, ze by ciebie czy kogokolwiek okłamywać albo zwodzić.

    pozostale twoje uwagi też nie mają wiele wspólnego z faktami.

    mówisz np., że ” w sezonie Bucks nie rzucali 59 %, wiec skutecznosć 36 to nie anomalia” – kolego, ale mu tu mówimy o sytuacji z game 5.

    mamy 5 meczów TEJ serii, regular season już nas nie obchodzi. Regular season mgł nas obchodzić w game 1, bo nie mieliśmy zadnego innego materiału do obróbki.

    w serii Bucks rzucali : 48, 57, 59 i bodaj 55 %.

    dodaj do tej wyliczanki : 36 % i zabawmy się w logiczną grę : która liczba nie pasuje do zbioru :]

    „po game 2 pisałes…”

    litości :] jesteśmy po game 5, Boston nadal rzuca swoje 40 %, a Bucks z 55-57-59 nagle zjechali do 36 %. ty uważasz, ze po 4 meczach manta nagle obrona celtycka zaskoczyła, ja uważam, że na wygraną Celtów w game 5 i słabą ofensywę Bucks złożyły się jeszcze inne czynniki, a wzmożenie defensywne po stronie Bostonu nie było aż tak duże, jak to odmalowujesz.

    „to sa playoffs a nie twoje cyferki”

    :]

    zaskoczę cię, ale te „cyferki” nie biorą sie z powietrza, tylko opisują wydarzenia boiskowe. róznica między nami polega na tym, ze jak ja mam wrażenie , że Kowalski świetnie zbiera, a potem widzę, ze w statystyce ma 2 zbiórki, to przyjmuję do wiadomości, ze moje wrażenie było mylne, a realia są takie,ze Kowalski ledwie 2 razy złapał zbiórkę, zaś ty… nadal uważasz, ze Kowalski świetnie zbiera, bo tak ci podpowiadają emocje i wrażenia :]

    poza tym, na pewnym poziomie podstawą dyskusji są fakty, a nie widzimisię kompletnie od nich niezależne.

    PS : nie wymagaj ode mnie „całościowych analiz”, staram się pisać o tym, co wg mnie w danej serii jest ważne dla jej przebiegu.

    jesli wg mnie w serii Celtics vs Bucks ważniejsze rzeczy dotyczą dyspozycji albo taktyki Bucks, to o tym piszę. zresztą o Celtach również wiele pisałem : ot, np to że będą się w tej serii kręcić przy 40 % z gry i masz dowód : 4 z 5 meczów zagrali na 40 % z groszami, tylko raz wyskoczyli off the charts w game 2 bodajże.

    to że więćej miejsca – nie wiem czy tak jest, nie liczyłem słów i akapitów – poświęcam Bucks nie świadczy o braku respektu dla Bostonu.

    zresztą, w tej serii nie jest 3-0 albo 4-1 dla Boston, jest 3-2, przed chwilą było 2-2 no i to Bucks zaliczyli mocny zjazd w skuteczności gry, a nie Boston. jak Boston z 40 % wyskoczy do 55 % – daję ci słowo honoru, że będzie to główny punkt mojego posta :]

    (30)
    • Array ( )

      WPP
      Nic nie pisałeś o Irvingu i żaden z cytatów tego nie zmienia….
      Dlatego, że jego nieobecność zmieniła wszystko ale nie napisałeś kompletnie nic co to zmienia. Co zrobią Celtics bez Irvinga, jak go zastąpić, kto może przejąć pałęczke Irvinga. NIC. KOMPLETNIE NIC.
      Wspomniałeś, że go nie ma i, że Celtics to odczują. A gdzie analiza ? Bucks analizujesz dogłębniej, a nie tak pobieżnie. Dlatego w żadnym ze swoich tekstów nawet nie analizowałeś tego jak Celtics będą musieli sobie radzić bez Irvinga albo jak mogą to zrobić. Jak zatem możesz uważać, że analizowałeś Celtics pod kątem braku Irvinga ?

      „mamy 5 meczów TEJ serii, regular season już nas nie obchodzi”

      Aha czyli rozumiem, że znowu wracamy do momentu gdy RS się nie liczy… Szkoda, że raz się ten RS liczy, a raz nie. Teraz pasuje Ci tak, że RS się nie liczy i ta skuteczność Bucks to normalka.

      Zaskoczę Cie….. Cyferki nie odzwierciedlają wszystkiego co dzieje się na parkiecie.
      Bo przysłowiowy Kowalski który niby dobrze zbiera rzeczywiście może dobrze zbierać ale w statystykach ma 2 zbiórki bo uganiał się za rywalem grającym na obwodzie i najnormalniej w świecie zbierali koledzy którzy byli bliżej kosza. Ale patrzysz w cyferki i mylnie oceniasz, że skoro nie nabił statystyk to słabo zbiera.
      A jak oceniasz Westbrooka ? Ma ponad 10 zbiórek na mecz gdy koledzy uciekają od lecących prosto na nich piłek by RW mógł zebrać.
      Statystyki to tylko JAKAŚ dana z której MOŻNA wyciągnąć wnioski, a nie wyrocznia. Niestety dla Ciebie statystyki są ważniejsze niż przebieg gry na boisku.

      Nie wymagam od Ciebie całościowych analiz. Wymagam od Ciebie jakąkolwiek analizę.
      Założenie, że Boston będzie się kręcił w okolicach 40% skuteczności podczas gdy mieli taką skuteczność praktycznie cały sezon jest żadną nowością.
      A analiza to próba określenia DLACZEGO coś występuje albo CO MOŻE MIEĆ NA TO WPŁYW. Nigdzie nie trafiłem na to w Twoim tekście. Więc skoro Bucks mocno zjechali wypadałoby zastanowić się dlaczego tak było a tego też próżno szukać bo fragment o tym co zmienili Celtics został kompletnie pominięty. Sami z siebie Bucks nagle nie zjechali tak ze skutecznością, a jednak na ten temat nie ma nic nawet od strony Bucks.

      Z reguły piszesz co dany zespół może zrobić aby odrobić straty albo wygrać i w dużej mierze opisujesz raczej zespół przegrywający w serii. Jednak jeśli chodzi o Celtics po 2 porażkach z Buck nie było żadnego fragmentu o tym co Celtics mogliby zrobić aby poprawić się na tle powracających do serii Bucks. Dalej skupiałeś się tylko na Milwaukee. Nie trudno odnieść wrażenia że cokolwiek robi Boston jest nieważne dla przebiegu serii.
      Tak samo było rok temu odnośnie Celtics w 1 rundzie z Chicago. Mimo, że Celtics przegrywali 0-2 i to oni musieli wrócić do serii nie napisałeś nic co mogliby zrobić, na czym powinni się skupić, co zmienić. Pominąłeś też zmianę w składzie gdzie Amira zastąpił w S5 Green. Rozumiem, że było to nieważne dla serii mimo, że po tym Celtics wygrali 4 kolejne mecze. Podobnie jest teraz. Kolejny raz Celtics w PO zmieniają S5 ale to nie ma pewnie żadnego znaczenia dla serii.

      Ja wyróżniłbym dwie rzeczy. To co jest ważne dla serii ze strony Bucks i to co jest ważne dla serii ze strony Celtics. Dla Ciebie ważne jest tylko to co w serii mogą zrobić gracze Milwaukee aby zdobyć przewagę czy wygrać. Zaś Celtics to tylko jakiś tam drugi zespół i tyle. Gdyby w miejsce Celtics był inny zespół pewnie nie zrobiłoby Ci to różnicy.
      Bo nie opisujesz przebieg serii Bucks vs Celtics tylko analizujesz grę jednego zespołu na tle drugiego.

      (1)
    • Array ( )

      Witam szanownego kolege Wielmoznego 😀 Ciesze sie, ze masz czas i checi na komentarze. Wchodze na GWB od kilku tygodni po to zeby przeczytac, co masz do powiedzenia 😀 I tu mam pytanie: kiedy napiszesz szanowny kolego o GSW z Pels? O zywo mnie to interesuje. Pozdrawiam serdecznie 😀

      (4)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    GWIAZDY BASKETU FORUM. ZAWSZE MOŻNA LICZYĆ NA KŁÓTNIE. JEST TO ŻAŁOSNE. ZRÓBCIE TAK: NAJWYZEJ OCENIANE KOMENTARZE U GORY. ZMINUSOWANE ODPOWIEDZI I KOMENTY ZAKRYTE CO BYŚMY NIE MUSIELI SIĘ DENERWOWAĆ. DZIĘKUJĘ.

    (-5)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktoś tu napisał że Jordan miał z kim grać a Lebron nie…prosze Was, a Wade, Bosh i pózniej Ray Allen (który uratował mecz z S.A.) plus reszta zadaniowców. Czy pózniej Irving czy Love (który przed przejsciem był jedna z gwiazd ligi, kręcił historyczne staty po czym poświecił najwiecej dla teamu-podobnie jak wczesniej Bosh w Miami). Prawda jest taka że dopiero w tym sezonie Lebron nie ma z kim grać, ale to tylko jego własna zasługa.

    Druga rzecz to fakt że w latach 90 koszykówka wygladała inaczej, zwłaszcza w playoffs to była fizyczna napierda…nka, podczas gdy dzisaj gwiżdżą czasami takie faule że się zastanawiam czy niedługo to już nie będzie gra dla dziewcząt jak siatkóweczka, sorry. Jasne że maja byc punkty, bicie rekordów itd. ale to troche słabe. Ludzie którzy wtedy nie widzieli zwyczajnie nie mogą ocenić bo nie mają punktu odniesienia. Uznaje klase Lebrona jednak własnie z tego powodu dla mnie osobiście Jordan>Lebron. Bo troche mnie rozbraja jak widze ponad dwumetrowego koksa jakim jest Bronek, jak po wjeździe pod kosz macha niezadowolony łapkami jak Christiano Ronaldo bo ktoś go klepnął w ramionko.

    P.S.
    -Goaltending powinien być, pewnie i tak by wygrali ale kto wie…inaczej sie rzuca jak wiesz ze jak nie trafisz i tak jest dogrywka a inaczej jak wiesz ze trafić w 3 sec. musisz
    -Utah strasznie dało ciała, mieli mecz wygrany a tak to kto wie…a nóż się OKC podniosą w nasteponym meczu, osobiście bym tego nie chciał b nie zasługują na druga runde, ale nie takie rzeczy sie już działy

    (8)
    • Array ( )

      jakbyś oglądał coś więcej niż recap, to byś wiedział, że akcje wcześniej powinna być piłka dla cavs bo odbiła się na linii przy posiadaniu Indiany, więc możemy tak sobie gdybać

      (1)
    • Array ( )

      No, ale kurde Pippen to był gość, który na koniec kariery, bez Jordana powiódł Portland do finałów. Co prawda konferencji, ale trafili wtedy na mistrzowskich Lakers i prawie ich ograli. Zawodnik wybitny. Kyrie, Bosh, love mogą mu buty czyścić. Jakością można go śmiało porównać tylko do Wade’a z najlepszych lat, ale zdecydowanie nie do wyżej wymienionych panów. Mimo ich wielkiego skilla.
      To jest ta ogromna różnica plus głębia składu Bulls która dała dynastię bykom. A Lebron? W Miami z Wadem też przecież sięgnęli po dwa mistrzostwa i non stop pojawiali się w finałach także ten tego..

      (0)
    • Array ( )

      zauważ to
      Ale „zauważ to”, że Pippen gdy dołączał do Jordana nie był gwiazdą, był rookasem i nie wiadomo było co z niego w ogóle będzie. Teraz piszemy o Pippenie jako o HoF ale wtedy był nikim. Zwykłym dzieciakiem wybranym w drafcie.
      LeBron idąc do Miami nie zbudował mistrzowskiej ekipy z kolesiami na rookie kontraktach ale na uznanych markach i all starach. Jordan nie wybierał sobie all starów do ekipy.

      (3)
  30. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem co bardziej żałosne i absurdalne. Doszukiwanie się faulu na oladipo czy goaltendingu. Idealny timing, klasyczny „chase down block”. Wiem natomiast co jest najlepsze…mina tego zaburzonego Stephensona po gwizdku końcowym.

    (1)
  31. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolejny raz James w pojedynkę wygrywa mecz. Szkoda że Oladipo się nie może wstrzelić, 2/15 FG to nie jest poziom na jakim powinien grać lider drużyny. Mimo to, Pacers względem zeszłorocznych PO wznieśli się na dużo wyższy poziom, widać wolę walki, zaangażowanie, cieszy Team spirit 😉 I właśnie ze względu na powyższe nadal wierzę, że Pacers są w stanie wygrać tę serię, mimo kosmicznych możliwości LBJ’a, którego kiedyś nie trawiłem okropnie, ale przede wszystkim po akcji medialnej „shut up and play” oraz postawie w PO w takim wieku, zacząłem szanować 😉 Reasumując : Go Pacers, beat Cavs! Pacers in 7 , Still BELIEVE!

    (3)
  32. Array ( )
    Odpowiedz

    Lepiej poczekac az Lebron zakonczy kariere. Pamietam jak Curry szalal w sezonie 2015/16 to tu na stronie pojawil sie art cos w stylu ” Michael Jordan goat gdzie postawilbys Curryego na liscie all time?” i tym podobne, tazke warto poczekac z jego ocena

    (-1)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe matrix

      Zupełnie Ci porównanie nie wyszło. LeBron jest w lidze 15 lat, gra już dłużej od Jordana więc na co chcesz czekać? Curry w 2016 zagrał gdzieś 2-gi elitarny sezon, LeBron ma kilkanaście i z roku na rok gra kosmos. Biorąc pod uwagę lata gry i stopień dominacji to nawet Jordan został z tyłu.
      Jamesa jak najbardziej można uważać za GOAT i najlepszego koszykarza wszechczasów, jest to bardzo powszechne stanowisko już dziś.

      (-5)
  33. Array ( )
    Odpowiedz

    Strasznie mi żal odejścia Bud’a z ATL, jestem ich wieloletnim fanem od czasów udanych draftów (iso joe, marv, josh, al, jeff). Zawsze się podnosili po stracie kluczowych playerów zastępując ich innymi ciekawymi zawodnikami – no wiadomo poza tegorocznym tankowaniem. W ostatnich latach była to wyłącznie zasługa Budenholzera. Nigdy nie byli poważnymi pretendentami, ale ich gra sprawiała mi wiele radości (obowiązkowo z komentarzem Nique’a na Fox Sport South). Teraz mam spore obawy czy sam wysoki pick draftu wystarczy, by ta ekipa wróciła na dobre tory.

    (0)
  34. Array ( )
    Odpowiedz

    Michael who??? a ten z Washington, co wymiękł psychicznie parę razy i musiał przerywać karierę by pograć w ping-pong, bejsbol czy golfa, a i to ten co zbierał lanie w pierwszych rundach play-offów, no ale przecież w finale nie przegrał.

    (1)
  35. Array ( )
    Odpowiedz

    No ring, no win. Statystyka jest prosta, MJ 6/6, LBJ 3/5, a w zasadzie 1/7, bo tylko w 2016 pokazał jaja. Jest znakomitym koszykarzem, wielkim sportowcem, ale nigdy nie bedzie tak wielki jak Mike, bo zwyczajnie nie ma takiego instynktu mordercy i zwyciezcy jaki miał MJ. Pierwszy mecz NBA widziałem dawno, bardzo dawno temu, w Celtics grali wtedy jeszcze Parish i McHale, więc raczej wiem co mówię. Nie można mówić o kimś ze był największy, skoro nie wygral wszystkiego co mógł wygrać. Coś jak Russel i Chamberlain. Siły był świetny, wielki sportowiec, dominator, ale Bill jest legendą. Historia pamięta tylko zwycięzców

    (-4)
  36. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciężko się was czyta. MJ to LBJ tamto.
    Darujcie już sobie. Ileż można.
    Zostawcie Jordana w Charlotte.
    Były 4 mecze a 80% komentarzy MJ versus LBJ.

    (1)
  37. Array ( )
    Odpowiedz

    Sabonis zagrał straszną padake przecież. W pewnym momencie popelnil pare strat w kolejnych akcjach jedna po drugiej. Pewnie sie chłopak troche spalił psychicznie.

    (0)
  38. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja tylko na koniec dodam, że MJ miał na ławce prawdopodobnie najlepszego trenera wszech czasów. Oczywiście LBJ miał Pata, lecz tylko na trybunach

    (3)
  39. Array ( )
    Odpowiedz

    >Posłuchajcie. Wiem, że dla wielu z Was Michael Jordan jest bożkiem, ale powinniśmy chociaż rozważyć >kandydaturę Jamesa jako najwybitniejszego w historii…

    ROTFL :)))

    (-1)
  40. Array ( )
    Odpowiedz

    Żygam już tymi komentarzami na temat srebrona przestane czytac i wchodzic na gwba powinni zablokowac komentarze a szczegolnie faworyzowaniem srebrona szacun dla niego za załatwieniu pacers rzut klasa ale goat jest tylko jeden nic dodac MJ

    (-1)
  41. Array ( )
    Odpowiedz

    Ja myślę że trzeba redakcji GWBA odpłacić pięknym za nadobne tj. nawoływać do ignorowania portalu i rozprzestrzeniać w sieci informacje o miernocie autorów jak ten. Nagłówki o wyższości faceta, który mistrzostwa zawdzięcza tylko i wyłącznie dzięki niesportowemu transferowi do Miami Heat a w okresie ich dominacji z dwoma All-Starami i powtórzenie tego później z Cleveland, oraz ewidentnym braniu dopingu wszelkiej maści , nad Jordanem to jest z punktu rzetelności, spostrzegawczości i profesjonalizmu żal. Nieistotne czy robicie to z prymitywnej zlosciwosci, checi nabicia wyswietlen czy po prostu nie znacie sie na koszu. Czytelnika traktujecie jak debila i wielu tutaj łyka ten hype na Jamesa. Niestety śmimo wielu zalet o tym czy on jest tak dobry decyduja pismaki a nie jego gra, bo za Jamesem stoi wielki biznes dziś sprzężony mocno z ligą NBA i wpływający na nią bardziej niż kiedykolwiek. O wartości zawodnika decydują pseudodyskusje na ESPN a tam LBJ ma srogą protekcję. Ogladalem pojedynki Miami ze Spurs i z Jamesa była beka. Gość srał po gaciach w końcówkach kompletnie zabrakło mu jaj i po prostu cech zwycięzcy czyli defacto właśnie GOAT’a. Uratował go w 2013 Ray Allen trójką w ostatnich sekundach meczu kiedy było 3-2 dla San Antonio, po 2 srogich cegłach Lebrona. Rok później wiadomo SWEEP, a w 2016 Kyrie Irving. To, że on wali takie statsy to gówno znaczy, ponieważ sport to suma wysiłków mentalnych, taktycznych i fizycznych które mają prowadzić do zwycięstwa i tylko to się liczy. Są trzy rodza­je kłam­stw: kłam­stwa, bez­czel­ne kłam­stwa i sta­tys­ty­ki. Mimo tego James przegrywa mimo wszystko większość Finałów a te wygrane uzyskuje rzutem na taśme przy pomocy drugiej dookoptowanej Gwiazdy w zespole. Nie sądze wobec tego zeby mozna bylo rownac tego zawodnika z Michaelem Jordanem, ponieważ ten dowiódł że w kwestii woli zwycięstwa popartej umiejętnościami i żelazną wolą nie ma sobie równych…no może poza Kobe Bryantem.

    (0)
  42. Array ( )
    Odpowiedz

    Dołożę swoje 3 (albo 30 groszy):)
    Lebron jest jednym z 2 najlepszych graczy w historii. Można go porównywać z Jordanem na kilku płaszczyznach:
    1)Statystyki:
    napiszę przekornie, że to porównanie jest bezpodstawne.
    Jordan wygrywając ostatni mecz przeciw Jazz w ’98 trafił na dzisiejsze czasy żałosne 15/35 z gry, zaliczył po 1 zbiórce i asyście. Gdzie mu do LeBrona czy Westbrooka.
    Tyle, że:
    Westbrook w ciągu 4 lat wskoczył z poziomu 23.2/5.2/7.4 na 31.6/10.7/10.4;
    James w 2 lata z 25.3/7.4/6.8 na 27.5/8.6/9.1;
    Harden w 4 lata z 27.4/5.7/7.0 na 30.4/5.4/8.8
    Nie stali się oni przecież w kilka lat o 2 klasy lepszymi graczami, tylko liga umożliwia grę atrakcyjną dla zrośniętych z PS4 i Xboxem nastolatków kręcących takie statystyki w wirtualu.
    2) Trener:
    Kobe i Jordan grali u Jacksona, Duncan u Popovicha, Magic u Rileya, Russell u Auerbacha, James… u Mike’a Browna i Tyrone’a Lue. Chłopak miał tu pod górkę, a 3 tytuły wyszarpał.
    3) Siła zespołu:
    Kobe, Duncan i Magic na starcie trafili do zespołów o mistrzowskich aspiracjach. Przed Jordanem i Jamesem nikt nie chciał grać w Bulls i Cavs, potęgę tych organizacji zbudowali od zera.
    Z drugiej strony, poza Pippenem Jordan nigdy nie miał u boku więcej graczy w swoim prime. Lebron miał Wade’a, Bosha, Irvinga, Love’a, którzy bez niego byli supergwiazdami, a przy nim, zamiast rozbłysnąć, przygasali. Po 98 roku żaden z graczy mistrzowskiego składu Bulls nie odegrał już znaczącej roli w lidze i to Jordan po raz ostatni wciągnął ich na koszykarski Olimp.
    4) Otoczenie ligowe
    Jordan zaczął grać jeszcze w erze wielkich centrów, Drużyny NBA wówczas w pierwszej kolejności w drafcie wybierały Ewinga, Olajuwona, Robinsona, Shaqa, z dwójką Mourninga. Nagle okazało się, że nie trzeba grać do środka, a stoperem na centra może być 2-metrowy Rodman. Jordan bardziej odmienił oblicze ligi niż James.
    James ma tylko pecha, że dzisiejsi Warriors są odpowiednikiem Celtics z lat 60-tych i praktycznie z góry, w starciu z nimi jest się skazanym na porażkę
    5) Zdrowie
    Mówi się to o LeBronie, ale obaj z Jordanem byli/są cyborgami. Jordan po pierwszym powrocie do ligi przez ponad 3 lata nie opuścił ani jednego meczu i rozegrał cały sezon w wieku 40 lat w czasach, gdy nikomu nie przyszło do głowy nie wystawić w meczu zdrowego zawodnika.
    6) Warunki fizyczne.
    Faster, taller, stronger than Jordan. Naprawdę? Oczywiście James jest wyższy i silniejszy, ale śmieszy mnie jeśli czytam, że skaczący po głowach centrów Jordan był wolniejszy lub mniej skoczny niż James
    7) Jordan słabo rzucał za 3; James słabo rzuca osobiste. Nie ma róży bez kolców😉

    Na chłodno poza statystykami i mniejszym szczęściem do trenerów nie widzę, by James mógł się równać z Jordanem. Jest wprawdzie o ćwierć kroku, ale jednak za Michaelem.

    (5)
  43. Array ( )
    Odpowiedz

    Michael Jordan bozyszkie m.hymmmmm co ty wygadujesz .są ludzie którzy się wychowali w latach 90 -tych i dla nich MJ jest ikoną i bozyszczkiem.a są ludzie ktozy nie pamiętaja lata 00 i są tacy co urodzili się jak MJ już w kosza nie grał . I pamiętają lbj więc po co taki głupi tekst . Kiedyś MJ sprawił żebyś ty mógł oglądać koszykówkę i więc nie mów mi że lbj ( jak by co to lebronjames) będzie lepszym koszykarzem.niexh bije rekordy niech zbiera nagrody ale od MJ nikt nie jest lepszy.aj i kropka.( To do redaktora )

    (-1)
    • Array ( )

      Nie rozpędzaj się tak, wcześniej był Showtime Lakersów i pamiętne walki Magic vs Bird, w zasadzie to rozpoczęło eksplozję popularności NBA (w stosunku do lat 70-tych, gdzie grali przećpani hipisi/pimpy i nikt tego w USA nie chciał oglądać). Gdyby nie Larry i Magic, Jordan nie dostałby swojego kontraktu z Nike a koszykówka w USA wciąż byłaby w USA sportem niszowym (na tle NFL, MLB i Nascar).

      (0)

Gwiazdy Basketu