fbpx

NBA Beasts: największe zakapiory w historii NBA

31

am

Wszyscy kochamy koszykówkę, ale nie każdy z nas uwielbia ją za to samo. Są różne oblicza basketu, ale nie poznasz ich, jeśli twój wzrok zawsze koncentruje się podczas meczu na piłce. Z dala od niej, gdzieś w podkoszowej plątaninie rąk i nóg, często toczy się walka, której nie pokazują w pomeczowych highlightach. To teren gości od czarnej roboty, typów którzy mają gdzieś dobrą prasę i to, że ich gęby nie wiszą w pokojach nastoletnich dziewczynek obok zdjęć One Direction. Zakapiorów, zabijaków, brudnych graczy… Nazywaj ich jak chcesz, im jest wszystko jedno. Mając takiego gościa w teamie, wiesz, że możesz pozwolić sobie na słowne przepychanki z przeciwnikiem. Kiedy grasz przeciw niemu, pilnujesz, żeby w porę się zamknąć.

Tym zestawieniem oddajemy im hołd. Oto dwunastu gniewnych ludzi (i kilka obowiązkowych wyróżnień):

#Alvin Robertson

Dawno temu ktoś z ESPN zapytał trzech zasłużonych rozgrywających NBA (Gary Payton / Ron Harper / Brian Shaw) czyjego krycia obawialiby się najbardziej w “meczu o wszystko”. Odpowiedzi padały niezależnie, a jednak brzmiały tak samo. Otóż wymienieni panowie po drugiej stronie nie chcieliby zobaczyć… Alvina Robertsona.

Swego czasu (czytaj: w erze, w której gracza z piłką można było “kontrolować” rękami) chłop należał do najzacieklejszych obrońców na piłce, jakich widziano na parkietach. Trzymał, drapał, straszył pobiciem. Był przy tym solidnie zbudowany i miał coś dzikiego w oczach. Mówiło się, że zwyczajnie przykleja się do przeciwnika, nie szczędzi mu łokci i gorzkich słów. Miał też być ekspertem od parkietowego zastraszania. Podczas swego debiutanckiego sezonu, znany z niewyparzonej gęby Reggie Miller, został odciągnięty przez klubowego kolegę na bok i ostrzeżony, by nic nie mówić do Robertsona. Nic o jego matce, nic głupiego, w ogóle nic. Nawet cześć. To nie przypadek, że Robertson jest jednym z 4 graczy w historii, którym udało się zanotować quadruple double w NBA, Zniechęcić przeciwnika to on potrafił…

#Larry Bird

Patrząc na jego grzywkę i śmieszny wąsik możesz nie odnieść takiego wrażenia, ale kto oglądał Larry’ego w akcji ten wie, że jego pewność siebie nie brała się tylko i wyłącznie ze strzeleckiego talentu.

Kevin McHale zawsze gadał więcej trashu niż ktokolwiek inny w tej grze, Larry to samo, ale robili to, bo wiedzieli, że z każdym mogą wygrać. Też miałem takie nastawienie [Michael Jordan]

1

Larry był pewny siebie jak sam Szatan, lubił dać w mordę a i zgarnąć też potrafił. No cóż… gdzie drwa rąbią tam wióry lecą.

#Charles Oakley

Wyobraź sobie gościa, który jest postrachem boiska. Biega, skacze jak opętany, punktuje, wygarnia piły… nic nie poradzisz. A teraz drugiego, który przychodzi i robi z niego swoją dziwkę. Ten drugi to właśnie Charles Oakley. Scottie Pippen może sobie być jednym z najwszechstronniejszych graczy ever, ale Oak miał to gdzieś. Jak trzeba było to w szatni brał go za szmaty i lał po pysku. Taki właśnie był, więc nie dziw się, że jak dziś się publicznie wypowiada, to raczej tylko w krytycznym tonie o obecnej NBA…

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3 4

Ostatnie Wpisy

31 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe laik
    Odpowiedz

    moim zdaniem bardzo trafne typy ! ALE jeżeli ktoś mówi o KG że jest ” zakapior” , ” tough guy” to ogarnia mnie śmiech. Podziwiałem go od samego początku i strasznie żałuję, że nie udało się zbudować wokół takiego talentu solidnego teamu na miarę mistrzostwa(mówię tu o minnesocie) . Pech chciał że miał na zachodzie LAL, Sacramento, Portland, Dallas i Spurs…
    Garnett nigdy nie był twardzielem, a już na pewno nie “zakapiorem”. Owszem startował do takich kozaków jak Calderon czy Bonner. ( chyba do J.J Barea też ) BRAWO ! Garnett zawsze miał coś do powiedzenia, zawsze był twardy, ALE dopiero wtedy kiedy sędzia już na nim siedział. Kiedy już było pewne że w pysk nie zarobi. Boże jaki on był wtedy wyrywny 😀 . Śmiać mi się chciało. Uciekał przed wcale nie większymi od niego : Haslem, Maxiell, Mcdyess, Peeler, Elson, Nene . Barkley (twardziel) słusznie to podsumował ze 2 lata temu, podczas spiny z Howardem. FAKE TOUGH PEOPLE , FAKE TOUGH .

    (31)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe jafiaa
    Odpowiedz

    z wszystkim sie zgadzam ale bruce bowen poza talentem do obrony był (jak dla mnie) prostakiem i chamem który stara się kontuzjować swojego przeciwnika

    inni starali się być twardzi bardzo twardzi w obronie zeby zniechcic gości a on robił rzeczy niebezpieczne dla zdrowia

    (55)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe webb26
    Odpowiedz

    Garnett, to mistrz trash-talku
    pamiętam jak ostatnio(ostatnio, jak ostatnio, 2lata temu)
    coś mówił o melo żonie, a wku******rzonego, a wydaje mi się, że melo pizd* nie jest
    Pozdro mordo 😀

    (-4)
  4. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe MJ1981
    PATRON
    Odpowiedz

    Xavier McDaniel!!tego goscia tu brakuje

    Nie odbieram zasług dzisiejszym gwiazdom ale Panie LBJ: zapraszam pod kosz, czekaja tam Oakley,Mason i Xavier McDaniel!! Zaznaczam nie ma 3 sek w obronie..Jest jeszcze Ewing:) Zobaczymy jakim jestes kozakiem. Oni sie w tancu nie pie….ą!

    Panie Curry z przylepiona “Rękawicą” z Sonics tez bys tak nie hasał..
    Cóz taka mamy koszykowke. Sory za te żale ale poprostu tesknie za tamtą NBA

    (17)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Fric
    Odpowiedz

    Tęsknisz za waleniem w ryj?-poogląaj sobie boks…. Ja jakoś wolę oglądać bardziej techniczną koszykówkę gdzie dominują umiejętności a nie walenie pięściami-to dobre dla psycholi-tu jest koszykówka a nie ring do k**wy nędzy…. Zaprosisz Pana Lbj na taki mecz?Wejdzie 3 razy pod kosz i twoi centrowie zejdą z boiska za techniki bo to nie ring jak wspomniałem wyżej-i problem zniknie-co do Paytona to myślę że miałby ciężko z Currym chociaż nie przepadam za Stefanem to myślę że parę razy wkręcił by go w ziemię i by się chłopak uspokoił-wszyscy robią z niego takiego boga tak bardzo narzekając że nie ma starej nba itp-ja jakoś nie narzekam-szkoda mi że nie ma juztakich grajków jak Olawujon Stockton Pippen etc-czyli graczy technicznych którzy pokazywali swoje umiejętności na boisku-nie musieli używać do tego swoich mięśni robiąc komuś krzywdę vide Malone lub Bowem.

    (-9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Żadne zakapiory. Zwyczajni boiskowi de%ile. Korzystający na tym ze inni po prostu chcieli grać w kosza a nie się bić.

    I o tyle dzisiejsza koszykowka jest lepsza bo to sport a nie ring jak kiedys.

    I należy sobie zadać pytanie o ile ci goście potrafili grać w kosza a na ile po prostu warunkami fizycznymi i chamstwem robili swoje.

    Piszecie ze liga lat 90 byla twarda ale chcielibyście dostać takiego buta jak na gifie albo lokcia w zebra ? Ja nie. Lebron tez. I wielu dzisiaj tez.

    Dzis w nba podziwia sie koszykowke a nie walkę 5 na 5 z użyciem lokci.

    (-5)
    • Array ( )

      Ale koszykówka to gra kontaktowa a nie gra w szachy. MJ był taki zajebisty bo nawet przy tych zakapiorach potrafił grać w kosza i zdobywać punkty, mistrzostwa i śrubować rekordy. LbJ teraz lata nad głowami i upaja się swoją fizycznością ładując kolejne piłki z góry nie faulowany i lecą rekordy NBA. Tylko ile energii w zdobycie rekordu włożył LbJ bez obrońców a ile MJ z takimi zakapiorami ?? Czy to uczciwe ??

      (5)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe tof14
    Odpowiedz

    MJ, KG(myślę, że jak najbardziej tutaj pasuje – wyniszczał rywali psychicznie), Z-bo i reszta miśków(Matt Barnes, Tony Allen) itp. itd.
    btw. Shaq miał luz, ale jakby ktoś go podpuścił albo by się mocno wku…. to mało byłoby kozaków na niego.

    (1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Dokładnie tak jak pisze mac

    Bowen to był psychopata, taki ktoś nie powinien być wpuszczany na halę. To jak po każdym oddawanym rzucie przeciwnika wchodzi mu pod nogi to jest po prostu nie pojęte…Ja bym nie wytrzymał, po prostu dostałby wpier….na boisku.

    (15)
  9. Array ( )
    Zdjęcie profilowe MarcinK79
    Odpowiedz

    Kurde zaj%bliwy art, znaczy aż tak mi brakuje TAMTEJ NBA. Nawet jak Sprewell zaj%bał kołczowi. FAK DET albo zostawiasz serducho na boisku albo spi%przaj na kaszkę do domu bo mamusia czeka.

    (4)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe michal2211
    Odpowiedz

    takich już nie ma i nie będzie bo ta liga się zrobiła pizdo#@ta. I to mówi człowiek który nie ma skończonych 18 lat. Teraz za byle g$wno faul gwiżdżą.

    (2)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe kuban
    Odpowiedz

    @ nik

    Rodman krył wtedy naprzemiennie Kempa i Schrempfa. Kemp w finałach nie dominował. “Nie wiem, kto zostanie MVP finałów, ale wiem jedno: dwa mecze dla Byków wygrał Dennis Rodman” (G. Karl po Game 6).

    (4)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    dawna NBA, 80s, 90s, częsciowo to się utrzymało w pierwszej połowie 00s, wyrastała z dwóch źródeł : z ABA, gdzie grano wirtuzoersko i pięknie dla oka oraz z ulicznych boisk, gdzie trzeba było walczyć o swoje, używac ciała, grać na kontakcie. dzisiejsza koszykówka wyrasta już nie tradycji ABA czy boisk Bronxu, Baltimore czy południowej Atlanty albo czarnych dzielnic Chicago. wyrasta wprost z marketingu sportowego, jaki do perfekcji opanowali bossowie NBA. stąd tak mało walki, a tak dużo techniki.

    ofk, można oceniać w dwie strony. jedni docenią ekspozycję talentu współczesnych graczy, ale innym będzie brakowało intensywności dawnej ligi, w której bez cojones, samym wyszkoleniem, nie dało się wiele ugrać. warto jednak pamiętać, ze NBA nie podniosła się z upadku ładną grą, podniosła się z powodu połączenia finezji i umeijętności Ervinga, Birda, Magica, Jordana, Olajuwona i ich kolegów, z niesamowitą zażartością i zaciętością jaką odznaczali sie w rywalizacji między sobą. Bird i Magic zostali kolegami dopiero w końcówce kariery [symultanicznie prowadzonej]. Przedtem patrzyli na siebie bykiem i walczyli obsesyjnie. Czy dzisiaj mamy takie rivalaries jak Celtics-Lakers w 80s, albo Celtics-Pistons, Pistons-Bulls, Heat-Knicks, Bulls-Knicks, Pacers-Knicks ? szkoda, tego bardzo brakuje w obecnej NBA. a rivalries nie istnieją bez aspektu fizycznego, bez elementu walki, nie bicia się po twarzach, ale intensywnej, kontaktowej, pełnej psychologicznych wojen rywalizacji.

    nie na darmo w powyższym zestawieniu nie ma zadnego aktualnie grającego zawodnika.

    (4)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Stockton był ofk graczem technicznym, panie @Fric

    a jednocześnie był dirty player, zgodnie, w opinii wielu graczy NBA. Nikt jak on nie umiał wbić łokcia w żebra, co podkreslał zawsze Dennis Rodman, a on się zna na rzeczy.

    poza tym, dośc zabawnie brzmią opinie, jakoby grazce wymienieni jako “zakapiory”, to byli “bokserzy, którzy sami nie umieli grać, więc innych obijali, bo umieli tylko to”.

    jest to oczywisty nonsens, wynikaj.ący najpewniej z nieznajomości dawnej NBA i jej zawodników.
    ja doskonale pamiętam jak błyskotliwie dryblował Anthony Mason, który był potęzny i umiał sprzedać gonga łokciem, ale i miał cudownie delikatny sposób obchodzenia się z piłką. Pamiętam jak świetnie podawał Bill Laimbeer. No a zabójczo celne rzuty z półdystansu Charlesa Oakleya, to już klasyka.

    WSZYSCY wymienieni w artykulu “zakapiorzy”, to jednocześnie w komplecie zawodnicy o bardzo wysokim IQ boiskowym, znakomici teamplayers, gracze więcej niż znakomici w sensie taktycznej biegłości.

    Phil Jackson tweirdził, ze Dennis Rodman najszybciej i najlepiej rozumiał trangle offense. był też ulubionym graczem Chucka Daly’ego. rozrabiaka ? owszem, z 5 tytułami na koncie i najwyższym poziomiem inteligencji boiskowej.

    przewyższał go chyba tylko public enemy nr 1 Bill Laimbeer, bodajże najmądrzejszy zawodnik w NBA lat 80, a jesli nie nr1, to w ścisłym topie, z Magicem, Birdem i paroma innymi Celtami i Lakerami. Pistons wygrali 2 tytuły i byli blisko 3-ciego, szkolili Bulls przez 3 sezony, bo “umieli się bić” ? :] nonsens. byli tak dobrzu, bo mieli najinteligentniejszych i jednocześnie najtwardszych psychicznie zawodników w lidze. tamta NBA właśnie tym dominowała – inteligencją graczy którzy do niej trafiali.

    dlatego, sugestia, że “zakapiory”, to byli gracze niezdolni, tepi i przeznaczeni do naparzanki, to dowód dośc skąpej znajomości realiów tamtej NBA.

    (8)
  14. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    “Tęsknota” za NBA lat 80 tych i 90 tych jest jak tęsnota za wojskiem, za latami młodości przy czym pamięta się tylko te dobre rzeczy. Ja wolę finezję i technikę ponad łokieć w żebra. Przecież i tak w każdej akcji ktoś kogoś trzyma za koszulkę, stawia kontrowersyjne zasłony itp. Dziś nie stosuje się takich metod bo nie chce tego sama NBA. Zobaczmy jak wiele obecni gracze poświęcają na zwiększenie możliwości atletycznych. Faul typu “krzesełko” (podejście pod gracza w powietrzu), wejście w kolano przeciwnika od boku czy podstawienie do wylądowania swojej stopy pod stopę przeciwnika wyeliminowałoby takich lubianych tu graczy jak Rose, Westbrook, Durant, AD, Kyre i wielu innych.
    Jak ktoś lubi mordobicie to są od tego inne “sporty”…

    (2)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Rose, Westbrook, Durant, Irving i inni dzisiejsi wirtuozi doznali kontuzji i opuścili całe mnóstwo meczów bez ‘pomocy” zasad [pisanych i niepisanych] dawnej NBA.

    to dzisiaj mamy całe multum season ending injuries, a topowi gracze opuszczają po pół sezonu ;]

    w dawnej, twardej, męskiej i fizycznej NBA – jakimś cudem nikt się nie łamał.
    [Jordan, owszem, ale dlatego że złamał kostkę niefortunnie lądując z wyskoku]

    tak więc, panie @Zeb, pańskie argumenty nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością :]

    (4)
  16. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    dziwię się, że liga nie przyjrzała się bliżej Bowenowi własnie w rywalizacji z Carterem. Niby trudno udowodnić takie coś, ale jednak NBA karała już za sytuacje, które nie zawsze widzimy. Twarda obrona jak najbardziej, ale podstawianie nogi spowodowało, że byc może nie nie zobaczyliśmy czegoś niesamowitego w wykonaniu Cartera. NBA straciła na bank na tym pieniądze. Trener Pop doskonale to wiedział, że BB robi to z premedytacją. Carter również, a mimo to sędziowie byli przeciwko Carterowi to nie było fair

    (2)

Gwiazdy Basketu