fbpx

NBA: Danilo Gallinari – Kogucik Armaniego

15

Spaceruję wczoraj z psem, błota po pas, śniegu co kot napłakał, i tak torując sobie drogę przez roztopy sięgnąłem po telefon by sprawdzić GWBA, a tu same hiobowe wieści. Ostatni wspólny sezon NBA? Myślę – może jednak warto wybierać bardziej popularnych graczy do opisu, może przestać pleść o czyiś matkach, żonach i kochankach skupiając się na statystykach?

Następnie wracam do domu i nastawiam budzik na 5:30 by zacząć pisać artykuł o wiecznie kontuzjowanym Gallo, niedocenianym skrzydłowym, który trafił do przebudowywanej Oklahomy i w dodatku leczy właśnie uraz. W tekście będzie i o kogutach i bójkach, o Diego Maradonie i o włoskich mamach i agresywnych kobietach. Dlatego lubię tutaj pisać: swoboda, subiektywizm, jednym zdaniem – more than a game. Zapraszam do świata włoskiego Kogucika.

Boski Diego

Siedzę w malutkim kinie Gdańska, środa wieczór, na sali mnóstwo samotnych facetów, tu raczej nikt nie wybrał się do kina, a na film, właściwie dokument. W środę. Na ekranie Diego Maradona wbiega pierwszy raz na murawę w Neapolu gdzie wita go nadkomplet kibiców skandując jego imię przez kilkadziesiąt minut. Do upadłego miasta, wyszydzanego przez resztę Włoch, przyjechał Bóg, narodzony w argentyńskiej stajence by zbawić ten podły świat. Gdy wygrywał mistrzostwa, na murach miejscowego cmentarza powieszono transparent z napisem „żałujcie, że tego nie widzicie” a na ulicach przez tydzień klimat przypominał sylwestrową noc. Gdy Maradona pogrążył Włochów na Mistrzostwach Świata i popadł w problemy z narkotykami, uciekał z Neapolu jak Maryja z Józefem do Egiptu.

Tak to już jest w kraju skrajności – we Włoszech albo Cię kochają albo nienawidzą, pomiędzy kęsami pizzy, kieliszkami wina i pyszną kawą, nie ma miejsca na stonowane rozmowy i chłodną analizę. Będąc na świeczniku musisz przyzwyczaić się do ostrych sądów, a Gallinari zmagał się z tym od dwunastego roku życia. Ale po kolei.

Ojciec

Vittorio Gallinari i Mike D’Antoni siedzą w szatni Olimpii Milano szykując się na mecz z drużyną której najlepszym strzelcem jest Joseph “Jellybean” Bryant, dziś znany światu przede wszystkim jako ojciec Kobe Bryanta. Już wówczas powszechnie było wiadomo, że D w nazwisku D’Antoniego jest nieme, z kolei Gallinari bronił pięknie, ale rzutu nie posiadał za grosz.

To był twardy, defensywnie nastawiony zawodnik. Umiał zastopować najlepszego gracza rywala, zbierał, rozpychał się łokciami, wykonywał całą brudną, niedostrzegalną robotę [Danilo o swoim ojcu]

Wiele razy kryłem Bryanta, jego syn jest taki sam – zawsze szuka rzutu, często znajduje drogę do kosza. Będąc jednym z najlepszych obrońców we Włoszech często desygnowano mnie do krycia Jelly’ego. To był zabawny, bardzo zabawny gracz. [Vittorio Gallinari]

Połączenie obrony Gallinariego i ataku D’Antoniego przyniosło w Mediolanie efekt w postaci kilku mistrzostw Włoch oraz zdobycia europejskich pucharów. W międzyczasie 8 sierpnia 1988 roku na świat przyszedł Danilo, który dziś biega z #8 w barwach Oklahoma City Thunder.

Piłka zamiast chusteczki

LaVar Ball mówi więcej niż jego wszyscy synowie razem wzięci. Gdyby tylko mógł zastąpiłby trenera, menadżerów, nawet samego komisarza ligi. Vittorio, choć na temat basketu wiedzę i doświadczenie miał spore, obrał zupełnie inną drogę w wychowaniu swoich dzieci. Przy stole nie rozmawiano o koszykówce, pierwszy mecz Danilo obejrzał jako siedemnastolatek dostał się do składu Mediolanu. Wcześniej na trybunach nie zasiadł ani razu, choć syn po różnych szczeblach rozgrywek błąkał się od dwunastego roku życia.

Kiedy byłem dzieciakiem, zaczynałem płakać lub marudzić, rodzice zamiast chusteczki dawali mi piłkę do kosza i wysyłali na boisko. Musiałem wiele rozpaczać, bo już jako pięciolatek miałem doskonale opanowany kozioł i rzut [Danilo Gallinari]

Mama Gallinari również nie mieszała się do koszykówki, jak sama mówi, wolała się skupić na tym by każdy zjadał co najmniej trzy solidne posiłki dziennie. Zanim Gallo nie zadomowił się w Denver (czytaj: znalazł co najmniej dwie porządne, włoskie restauracje) matka mieszkała przez pół roku wraz z nim zostając osobistym dietetykiem synka, stawiając głównie na gluten.

Model z Mediolanu

Podpisałem pierwszy kontrakt jako dwunastolatek. W wieku czternastu lat zacząłem mieszkać sam, przeszedłem na zawodowstwo dwa lata później. Zawsze grałem jako rozgrywający, gdy nagle ocknąłem się jako szesnastolatek rywalizujący na niskim skrzydle z zawodnikami starszymi nawet o dwie dekady [Danilo Gallinari]

W zakochanych w piłce nożnej Włoszech Gallinari okazał się fenomenem, a jego popularność budowała nie tylko postawa na boisku, ale i cała otoczka tworzona wokół graczy Olimpii Milano. Sponsorem tytularnym klubu był Giorgio Armani, a jego zawodnicy potrafili spędzać całe dnie nie na sali treningowej, ale u krawców, mierzących dokładnie garnitury na pomeczowe konferencje. Gallinari ze swoją piękną buźką i młodym wiekiem idealnie pasował do koncepcji Króla Mody. Jako dziewiętnastolatek był więc modelem, ale i koszykarzem zdobywającym w pierwszej lidze włoskiej średnie na poziomie 11.5 punktów 3.7 zbiórek i 2.1 przechwytów co rok później, zostając MVP rozgrywek polepszył do 17/6/2.

Skalę popularności Gallo, czyli Kogucika, pięknie obrazuje zebranie kilku faktów:

  • wybór w drafcie z szóstym numerem przez Knicks
  • własna linia butów od Reeboka
  • reprezentowanie kraju we wszystkich rocznikach łącznie ze zdobyciem brązu na Mistrzostwach Europy U-18
  • MVP ligi
  • wydanie autobiografii Od Zera do Ósemki
  • bycie modelem Armaniego

A to wszystko przed 22 rokiem życia.

Zebrałem już wiele doświadczenia, zwyczajny dwudziestolatek nie żyje w ten sposób, co ja. Dorastałem szybciej, myślę, że to dobra okazja do wyjaśnienia ludziom kilku spraw [Gallinari o przyczynach wydania autobiografii w tak młodym wieku]

New York – Denver – LA – Oklahoma

Każdy chodził na nasze mecze. Byliśmy jak gwiazdy rocka. Raymond Felton, Danilo Gallinari, Timofey Mozgov. Oczywiście bycie celebrytami nie było naszym pierwszym zadaniem, jako koszykarze mieliśmy wygrywać. Mimo to, nic nie przebije bycia gwiazdą [Amare Stoudemire]

Pierwszy z wymienionej trójki “gwiazd rocka” kończył karierę przypominając pączka, drugi wiecznie zmagał się z urazami, a trzeci podpisał jeden z najbardziej przepłaconych kontraktów w dziejach. Sam autor kontuzjował się w walce z gaśnicą. Nowy Jork to nie jest bezpieczne miasto dla młodych ludzi.

Wszystko wydawało się sprzyjać Gallo w rozwoju kariery: był utalentowany, trenował go za oceanem były kolega z drużyny ojca, wielkie miasto czekało na zwycięstwa. Wtedy przypałętała się pierwsza kontuzja pleców. Danilo wspomina, że z bólu po treningach nie mógł chodzić i sypiał po dwie godziny na dobę. Nie żebym nie dowierzał włoskiemu gwiazdorowi, ale dziennikarze nie raz przyłapali go na mieście późną porą, a i sam po transferze do Denver w paczce za Carmelo mówił:

Odczuwam różnicę, trafiłem na prowincję i muszę się przyzwyczaić. Wysyłają nas tu do łóżka wcześniej, to dobrze, jest też mniejsze ciśnienie na wynik. Kobiety są mniej natarczywe niż w NY, może w końcu się zakocham [Gallinari]

Pierwsze lata w Denver spędził lecząc kontuzję ACL, w kolejnych ustabilizował formę w granicach bliskich 20 punktów na mecz, po czym wrócił spektakularnie na duży rynek zostając jednym z liderów w niedocenianych Clippers. Nie wszystkie problemy Kogucika spadały nań nie z jego winy – rękę połamał na przykład na szczęce holenderskiego centra w… meczu towarzyskim, gdy został odepchnięty przy zbiórce.

Dziś, jako trzydziestoletniego mężczyznę, możemy oglądać Gallo w Oklahomie, równie prowincjonalnej co Denver, ale widać perspektywa Włocha zmienia się wraz z wiekiem:

Oklahoma jest świetna. Przypomina mi miasteczko, w którym się wychowałem (wioska licząca 2500 mieszkańców pod Mediolanem przyp. autora). To znakomite miasto do gry w kosza. Ludzie również są cudowni, a to wielka różnica [Gallinari]

What’s next

Zabawne, do tej pory w karierze Gallo najlepiej prezentował się właśnie grając przeciw OKC: 28.8 punktów oraz 65% z gry). Obecnie znów zmaga się z urazem, a w internecie pojawiają się pogłoski o jego potencjalnym transferze.

Doprecyzowuję: Włochem interesują się między innymi Phoenix Suns. Bez wątpienia jego efektywne 16.0 punktów na 38% skuteczności zza łuku w karierze budzi zainteresowanie na rynku transferowym. Ja jednak nie dowierzam spekulacjom. Uważam, że Thunder postarają się o awans do playoffs w tym sezonie, a do tego Gallinari jest im niezbędny. Może inaczej, bez niego bieda na skrzydłach aż piszczy. W tym sezonie notuje przeciętnie 18 punktów 6 zbiórek i 39% za trzy bilansując talenty trójki playmakerów (Paul, SGA, Schroder) którzy bez jego obecności na weak side częstokroć nie mają miejsca do pracy [admin]

Przyznam, że zawsze miałem problem z Gallinarim. Nie wiedziałem czy plasować go na półce gdzieś pomiędzy niewypałami draftu, czy raczej w szufladce z graczami niedocenianymi. Może czas pozbyć się tego nieszczęsnego porządkowania i umiłowania do czerni i bieli? Gallo życzę zdrowia oraz sympatii modelki Madaliny Ghenei, którą w jednym z wywiadów uznał za najpiękniejszą kobietę świata. A Wam Droczy Czytelnicy – GWBA na co dzień.

[Grzesiek]

Ostatnie Wpisy

15 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Artykuł w mojej opinii trochę skrótowy przez co nie tak bardzo barwny i charakterystyczny jak twoje inne artykuły Grzegorzu, ale wciąż bardzo dobry chociażby ze względu na dobór cytatów i faktów z życia, no i dzięki za coś innego niż wyrwanie się człowieka z biedy, pozdro!

    (9)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze lubiłem Danilo, ale też miałem problem do jakiej szufladki go wrzucić. W sensie w moich oczach nigdy nie był All-starem, ale żaden z niego przeciętniak. Chyba trochę przystopowały go kontuzje i nie miał szczęścia do wybitnej ekipy, z którą mógłby nawiązać walkę z czołówką NBA.

    (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, ze Oklahoma pozbyła się Granta, bo teraz w obliczu walki o PO i w Ew. PO bardzo by się przydał. Zdaje się, ze poszedł za pik w pierwszej rundzie od Denver, czyli coś w graniach ponad 20 nr. Ciekawy, czy sam Presti spodziewał się, ze jego drużyna zostanie odkorkowana po pozbyciu się Westa.
    Z drugiej strony, zaoszczędził i nic nie musza płacić podatku i pewnie dlatego ten ruch. Idąc dalej można wnioskować, ze Presti może być aktywny w okienku, bo jakieś wzmocnienie niewątpliwie by się przydało. Ma ten pik od Denver, być może ma tez coś więcej (nie sprawdzałem). Maja dużo ważący kontrak Adamsa, mogli by coś z tego ulepić. Jedno jest pewne spodziewam się aktywności w tym okienku Prestiego, bo szkoda by było z takim składem walczyć w PO trochę za mało mocy na tych z czołówki… a Galo to x factor zdrowy robi różnice na obwodzie, ale tez potrafi podać i być całkiem uniwersalny.

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak, a propos pomysłu wytrejdowania Adamsa, za jakiegoś więcej wnoszącego zawodnika to nie był by taki zły pomysł. Adams ma swoje ograniczenia myślałem, ze trochę bardziej rozwinie się ofensywnie po odejściu Westa, ale niestety… mogli by go spróbować wymienić np za Drummonda + pik(i), bo Detroit i tak już maja pozamiatane, albo za jakiego innego zawodnika z innej pozycji właśnie z np z pf. Na centrze maja już dość dobrze dawajacego sobie radę Noela (w przeliczeniu na minuty nie stracili by, gdyby wstawili go do s5, nie licząc bloków i przechwytów Noel lepiej rzuca wolne i to dużo lepiej, jest tez szybszy od Adamsa)

    Można sobie tylko wyobrazić, gdyby jakaś gwiazda zasiliła szeregi Oklahomy co mogli by grać…. tak tylko jeszcze wspomnę temat centrów i w ogóle zawodników z różnych pozycji stawiających zasłony. Te zasłony są tak słabej jakości, ze głowa mała naprawdę jak sobie przypomnę Gortata to, za żal, ze nie gra. Moim zdaniem taki Gortat ze swoimi zasłonami w takich drużynach jak Portland, Warriors, gdzie obwód wykonuje największa prace byłby nieoceniony, a gdyby tylko tak rzucał za 3 co przeciez nie jest to jakiś mega trudny element do wytrenowania mógłby spokojnie dalej grać, a tak to pozostaje tylko machnąć mu, gdzieś w Łodzi przez okno w samochodzie… gwarantuje, ze jak tylko go gdzieś złapie to go o to zapytam

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo dobry i produktywny zawodnik, w ataku podobny do Melo, bardzo dużo potrafi i świetnie rzuca. Fajny artykuł Grzesiek, jak zawsze!

    (0)

Gwiazdy Basketu