fbpx

NBA retro: solidna firma, najwięcej awansów do playoffs w historii

27

W chwili gdy piszę te słowa jesteśmy świeżo po zmianie na pierwszym miejscu listy graczy z największą liczbą zwycięstw w fazie playoffs. Wygrana Lakers 112:102 nad Rakietami z Houston dała zawodnikowi nazwiskiem LeBron James 162. zwycięstwo, dzięki czemu wysunął się przed Dereka Fishera, samodzielnie obejmując czoło zestawienia.

LeBron, o którym Frank Vogel twierdzi, że “przyczynia się do zwycięstw zespołu jak nikt inny, skutkiem czego to właśnie on powinien zostać MVP” ma w garści cały bukiet rekordów playoffs. Oprócz zwycięstw ma jeszcze najwięcej punktów, trafień z gry, rzutów wolnych, przechwytów no i minut. Jest również trzeci w asystach i rozegranych spotkaniach oraz szósty w zbiórkach.

Najwięcej zwycięstw w playoffs (liczba mistrzostw)

  • LeBron James 162 (3)
  • Derek Fisher 161 (5)
  • Tim Duncan 157 (5)
  • Robert Horry 155 (7)
  • Kareem Abdul-Jabbar 154 (6)
  • Tony Parker 137 (4)
  • Scottie Pippen 136 (6)
  • Kobe Bryant 135 (5)
  • Manu Ginóbili 135 (4)
  • Shaq O’Neal 129 (4)

Zmiana w tym zestawieniu to oczywiście nie jedyna, jakieś świadkiem byliśmy podczas tych playoffs. Gdy ruszyły rozgrywki w Orlando okazało się, że pomimo niezłej postawy podczas seeding games (7-3) San Antonio Spurs nie uda się zakwalifikować do playoffs, przez co przerwie się ich 22-letni tasiemiec awansów do playoffs. W historii NBA jedynie Syracuse Nationals (Philadelphia 76ers) mogą pochwalić się takim wynikiem. Jeszcze dużo wody w Wiśle upłynie, nim ktoś zbliży się do takiego rezultatu. Póki co, sytuacja wygląda tak:

#Aktywne serie awansu do playoffs

  • Rockets – 8
  • Raptors* – 7 (zdobyli w tym okresie tytuł)
  • Blazers – 6
  • Celtics – 6
  • Pacers – 5
  • Thunder 5
  • Bucks 4
  • Jazz 4

Jak widać, jedyną aktywną ekipą, której udało się swój ciąg awansów przekuć w mistrzostwo są Toronto Raptors, triumfujący w roku 2019. W tym roku w grze wciąż pozostają jeszcze oni, Rockets i Celtics, więc wszystko możliwe. Tymczasem, przypominam najdłuższe serie awansów w historii.

#San Antonio Spurs, 1998-2019

  • Mistrzostwa: 5 (1999, 2003, 2005, 2007 i 2014)
  • Liczba awansów z rzędu: 22
  • Rekord w sezonie regularnym: 1228-528

Gregg Popovich zdołał wywalczyć awans do playoffs w każdym sezonie z SAS, z wyjątkiem pierwszego roku na stanowisku w tym klubie i to on jest przede wszystkim spoiwem tego dziedzictwa. Warto w tym miejscu wspomnieć jeszcze Tima Duncana, który był z zespołem przez wszystkie zdobyte w tym czasie mistrzostwa. Jak już napisałem wyżej, z wynikiem San Antonio równać się mogą jedynie zawodnicy Syracuse, ale w przeciwieństwie do ich osiągnięcia, piszącą się historię San Antonio mogliśmy oglądać na własne oczy.

#Philadelphia 76ers, 1950-1971

  • Mistrzostwa: 2 (1955 i 1967)
  • Liczba awansów z rzędu: 22: 979-683
  • Rekord w sezonie regularnym: 979-683

Drużyna dziś występująca pod nazwą Philadelphia 76ers, w NBA pojawiła się jako Syracuse Nationals w 1950. Z tą nazwą grali aż do 1963, kiedy to przenieśli się do Miasta Braterskiej Miłości, czyli Philadelphii, za sprawą zmiany na stanowisku właściciela. Wcześniej, w 1955 udało im się wywalczyć mistrzostwo NBA, co powtórzyli jeszcze w 1967, z Wiltem Chamberlainem na pokładzie. Ich ciąg awansów do playoffs trwał w najlepsze do 1971 roku.

#Portland Trail Blazers, 1983-2003

  • Mistrzostwa: 0
  • Liczba awansów z rzędu: 21
  • Rekord w sezonie regularnym: 1020-670

Sześciu trenerów, jeden po drugim, prowadziło Blazers do awansu do playoffs w omawianym okresie. Mistrzostwa w tym czasie nie udało się im wywalczyć, chociaż dwa razy było blisko, za sprawą Clyde’a Drexlera, największej gwiazdy zespołu w tamtym okresie. W 1990 roku musieli w finałach uznać wyższość Detroit Pistons, w 1992 pokonał ich Michael Jordan i jego Bulls. Clyde zdobył potem swój pierścień w Houston, ale to pocieszenie dla niego, nie dla klubu Blazers, którego historia jest dosyć bolesna. Prócz kontuzji, nieudanych wyborów w drafcie i innych rozczarowań, Blazers aż 14 razy musieli w tym czasie przełykać gorzką pigułkę porażki w pierwszej rundzie.

#Utah Jazz, 1984-2003

  • Mistrzostwa: 0
  • Liczba awansów z rzędu: 20
  • Rekord w sezonie regularnym: 1011-597

Rekord Utah Jazz lekko wykracza poza kadencję duetu Stockton i Malone, ale nie uchodzi wątpliwości, że swoje najtłustsze lata zespoł z Salt Lake City zawdzięcza właśnie tej dwójce. Gdy w 1984 w drużynie pojawił się rookie point-guard, którego wybór w drafcie kibice Jazz wygwizdali, trzon ekipy stanowili zawodnicy tacy jak Mark Eaton, Adrian Dantley, Darrell Griffith, Thurl Bailey czy Rickey Green. W 1985 dołączył Malone i od wtedy datować możemy nowożytną historię Jazz. Osiemnaście z 20 tych awansów do playoffs odbyło się pod okiem tych dwóch, łącznie z pamiętnymi finałami w 1997 i 1998, w których ulegli ekipie Bulls.

#Boston Celtics, 1951-1969

  • Mistrzostwa: 11 (1957, 1959, 1960, 1961, 1962, 1963, 1964, 1965, 1966, 1968 i 1969)
  • Liczba awansów z rzędu: 19
  • Rekord w sezonie regularnym: 957-480

Lata ujęte w tym ciągu odpowiadają za lwią część dzisiejszego dziedzictwa drużyny spod znaku Koniczyny, jako że w tym czasie zdobyli 11 ze swych 17 dotychczasowych mistrzostw. Red Auerbach objął drużynę w 1950 i przez 16 lat awansowali pod jego gwizdkiem. W 1956 do zespołu dołączył Bill Russell, którego nieopatrznie pozbyli się St. Louis Hawks. Dzięki niemu zespół zdobył swoje pierwsze mistrzostwo w historii, a potem to już poszło z górki.

Ciężko będzie się komukolwiek dostać na tę listę. A może się mylę?

[BLC]

Ostatnie Wpisy

27 comments

    • Array ( )

      Ta.. hejtowania ciąg dalszy..

      Więc:
      Fisher, Horry, Kobe i Shaq, którzy są na tej liście grali ze sobą i zdobywali tytuły.
      Duncan , Horry, Parker i Ginobili również grali ze sobą i zdobywali tytuły.

      Zostaje Ci z tej topki LeBron, Kareem i Pippen, którzy są solo ze swoich mistrzowskich zespołów. Gdzie wiadomo na kim nabił zwycięstwa Kareem grający z 5 innymi HoFami (Robertson, Magic, Wilkes, McAdoo, Worthy) i tak samo Pippen grajacy również z 2 innymi HoFami (Jordan i Rodman).

      (4)
    • Array ( )

      Można jeszcze dodać, że w top 30 jest tylko kilku koszykarzy, który nigdy nie odpadli w pierwszej rundzie, a LeBron jest sposród nich jedynym, który był gwiazdą zespołu. Reszta jak Fisher, Horry czy Ainge stanowili co najwyżej ‘dodatek’ do gwiazd ciągnących ich zespoły przez PO.

      Tak samo jak LeBron jest jedynym w topce, który zagrał 8 razy z rzedu w finałach i jedynym, który wyszedł w finale z 1-3 i skończył z pierścieniem.

      Nie kumam tego hejtowania LeBrona. Jak skończy karierę, to będzie płakać pod kołderką, że chłop już nie gra.

      (2)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetne zestawienie i kapitalne historie! Bardzo szkoda Popa i tego, że nie udało mu się załapać ten jeden, ostatni raz. Byłby to cudowny sposób na zwieńczenie kariery.

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak to się stało, że St. Louis wytransferowali Russella? Lebron wspiął się jeszcze na drugie miejsce trafień za w PO dwa mecze temu mijając Raya Allena

    (2)
    • Array ( )

      Tyle wiem, ale nie oddaje się tak o takiego zawodnika tak o. Gdzieś czytałem, że chodziło o kolor skóry. Samo jego pójście z drugim numerem było podejrzane. Ale to chyba materiał na artykuł 😉🤔

      (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Gdyby nie kontuzyjny sezon 14/15 okc miałoby 11 awansów w 12-letniej historii. No ale gdyby babcia miała brodę byłaby Durantem.

    (7)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    St. Louis w latach pięćdziesiątych było mocno rasistowskie, dlatego właściciel wolał wytransferować Billa Russella.

    (1)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Współcześnie utrzymywanie konkurencyjności drużyny nie popłaca, niestety. Nie można nawet się dziwić tankowaniu. Jedynym wyłamującym się zespołem są zeszłoroczni Raptors. Chociaż mimo ich solidnego poziomu, Kawhi niezbyt chętnie przywdział ich koszulkę, a wymiana DeRozana wywołała wzburzenie środowiska. Trendy trendami, ale “The Process” wciąż nie przekonuje – pozytywny przykład zawodności kalkulacji 😉

    (2)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Portland przełomu lat 80/90 miało kapitalną ekipę. Było blisko… Porter, Drexler, Buck Williams, Uncle Cliff, Kersey, Ainge. Spoko coach. Twarde chopoki, dobra obrona, dobry atak. Zabrakło chyba trochę drugiej gwiazdy co by Klajda odciążyć. Tak to ekipa kompletna. No i jak większość wowczas kiepsko trafili na prime MJa. Ale ekipa uderzeniowa była, hehe.

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Anonim
    Jasne, że ma szanse. W blokach też będzie pierwszy i przebije Stepha w trójkach. Pogra do 2050 roku i w tabelach będzie niedościgniony w każdej kategorii. A gdy jeszcze weźmie się za hokej, Gretzky szybko zostanie daleko w tyle. I przy okazji LBJ przebije w liczbie zwycięstw Brodeura, bo nie mam wątpliwości, że w bramce też poradzi sobie znakomicie. Później wypije eliksir nieśmiertelności, i ku uciesze swych fanboyów będzie nabijał statystyki po wsze czasy.

    (-1)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Strasznie mi was szkoda hejterzy lebrona,naprawdę.przez swoją spier….łona optykę nie jesteście w stanie się odpowiednio jarać dzisiejsza NBA. Z wami hejterki i z lebronem to jak że ślepym od urodzenia któremu pruboje się wytłumaczyć kolory

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Hawks nigdy nie mieli praw do Billa Russella, więc nie mogli się go pozbyć, mieli drugi wybór w tamtym drafcie. Celtics za ten wybór oddali jednego z najlepszych podkoszowych w lidze w osobie Ed Macauleya (6 x all-stars, 3 x NBA first team) i Cliffa Hagana, przyszłego HoF. Z jedynką wybierali Rochester Royals i to oni powinni wziąć Billa, ale tego nie zrobili. Podobno właściciel Celtów Walter Brown, będący również prezesem Ice Capades (pokazu łyżwiarzy na lodzie, którzy w tamtych latach byli bardzo popularni w USA), przekupił właściciela Royals serią występów tych drugich w hali Royals (co równało się z ogromnymi wpływami ze sprzedaży biletów). To wersja Reda Auerbacha, ale nie potwierdzona przez Browna ani właściciela Royals.

    (0)

Gwiazdy Basketu