fbpx

Od zawsze liczę na mały ‘upset’

11

W końcu nadszedł ten czas. Czas, na który wszyscy z nas czekali z niecierpliwością. Po wszystkich tych zarwanych nocach, aby zobaczyć choć ostatnią kwartę w wykonaniu swoich faworytów. Po całej gamie zszarganych nerwów, kiedy to drużyna przeciwna, przegrywając dwoma punktami, odpalała za trzy w ostatnich sekundach i oczywiście musiało wejść. Po tonach emocji, tych dobrych i tych złych.

Nadszedł czas, kiedy wszystko to możecie sobie pomnożyć razy pięćset. Najlepiej, żeby było w miarę wymiernie. Playoffs, now is BIG.

Pierwszy dzień mamy już za sobą. Pierwszy dzień, a przecież już mieliśmy prawie wszystko, czego można oczekiwać po tego typu rozgrywkach. Zaangażowanie w grę, dynamikę, motywację do walki. Były soczyste wsady, monstrualne bloki. Padł game-winner, który potwierdza już po raz n-ty tezę, że playoffy to czas weteranów.

Dziś kolejna dawka emocji. W tym dwa pojedynki, na które warto szczególnie zwrócić uwagę. Mianowicie, chodzi o pary drużyn, rozstawionych odpowiednio z numerami #1 i #8. Miami Heat vs. Milwaukee Bucks oraz Oklahoma City Thunder vs. Houston Rockets. Osobiście, uwielbiam oglądać te pojedynki. Nieszczególnie dlatego, że spodziewam się ostrego łomotu ze strony faworytów, ale z sympatii do #8 seedów.

Zawsze zastanawiałem się, co musi dziać się w głowach tych gości, którzy mają w perspektywie serię z dużo wyżej notowanym kolosem. Pierwsze co przychodzi mi na myśl – zero presji. Dosłownie. Cały świat wie, że gramy przeciwko zdecydowanie lepszym koszykarzom. Lepszym drożynom, które udowadniały podczas sezonu regularnego, że zadzieranie z nimi źle się kończy. Dlatego też, teoretycznie, nikt nie powinien mieć pretensji, jeśli LeBron James rzuci nam 40 punktów, a Kevin Durant 35. Robią to na co dzień.

Wychodzimy jako czarny koń. Jako team, na który nikt nie stawia. Pozwala to na zastosowanie wszystkich możliwych chwytów, aby osiągnąć nasz cel, czyli w tym przypadku – wygrać mecz. Motywacji na bank nie brakuje.

Pisałem już, o czym wie cały koszykarski świat. Ale z drugiej strony, kiedy wygramy, cały koszykarski świat będzie miał na ustach nas. Mało? Dodatkowo historia uczy, że się da. Ja, osobiście, pamiętam dwa przypadki. Pamiętam je doskonale, bo towarzyszyły temu wszystkiemu niesamowite emocje.

Memphis Grizzlies wygrywają serię z San Antonio Spurs w PO 2011. San Antonio rozgrywało wtedy niesamowity sezon zasadniczy. Dominowali.  Wystartowali wtedy z bilansem 13-1. Owszem, po drodze borykali się z kilkoma kontuzjami oraz zarzucano im, standardowo już, że są drużyną starzejącą się, a wielu z zawodników traci ostatnie resztki paliwa w baku. Niemniej, SASi skończyli sezon z wynikiem 61-21. Nieźle. Tymczasem Miśki z Memphis postanowili w ogóle nie przejąć się dokonaniami swych przeciwników z sezonu regularnego. Zapomnieli. Opłacało się, bo kiedy na rozpoczęcie serii, Grizzlies wygrali mecz, właściwie wiadomo było, że nic ich już nie zatrzyma. Rzeczy, które czynił wtedy Zach Randolph, można spokojnie uznać za niewiarygodne.

czytaj dalej >>

1 2

Ostatnie Wpisy

11 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe KB.24
    Odpowiedz

    nie wierzę w Bucks. Może jeden mecz wygrają ale niech nie liczą na więcej
    Broda może za to grubo namieszać – warto oglądać tą serie!

    (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Ziomek lekko przyspałeś z zamieszczeniem tego artykułu, chyba powinien być wrzucony wczoraj 🙂
    na Miami Bucks nie znajdą xxx we wsi, ale rakiety mogą dać rade i taką też mam nadzieję 😀

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Spoookojnie Oklahoma ma graczy którzy potrafią powstrzymać brodę więc chyba tak łatwo nie będzie im się grało, chociaż i tak jestem wściekły że odszedł z OKC bo jak dla mnie Broda jest zajebisty 😀

    (0)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    Best upset ever:
    http://www.youtube.com/watch?v=hW4uXlRGAF0

    Rockets, awansując z szóstego, pokonali kolejno trzecią (Utah), drugą (Phoenix) i pierwszą(Spurs) drużynę Zachodu, a potem pierwszą Wschodu, Orlando. A to, jak Hakeem bawił się Robinsonem (MVP Ligi), jak lalką na kiju to już w ogóle kosmos. Rumor has it, to była dla The Dreama sprawa osobista, po tym jak Robinson powiedział, że to zaszczyt być mvp, bo w lidze gra wielu wybitnych graczy i nie wymienił Hakeema.

    (0)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe answe91
    Odpowiedz

    @KD33
    Nie odszedł a został sprzedany, to różnica, właściwie nie miał wpływu na to. Zdecydowano się go sprzedać…
    Artykuł o innych drużynach ale kibicuje w tych PO jak zawsze Denver (wreszcie mają szansę na dojście do finału konferencji w co wierze z całych sił 🙂 ) i Lakersom (którzy mam nadzieje urwą mecz albo dwa, a może i sprawią niespodziankę :))

    (0)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Fan D-Rose
    Odpowiedz

    Liczę , że Harden i reszta młokosów głodnych sukcesów urwie 1 spotkanie w serii , mam nadzieję , że Bucks rowniez pokażą zwlaszcza u siebie jakiś jeden BIG game ….
    I Still Believe
    #SEERED 😉

    (0)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mihal
    Odpowiedz

    Bucks urwą może 1 mecz, Rockets powinni wygrać ze 2 mecze. Licze że w tych PO Grizzlies będą czarnym koniem i wejdą do finałów konferencji . 😉

    (0)

Gwiazdy Basketu