Pięć rzeczy, których nie wiecie na temat Scottiego Pippena

23

Ostatnimi czasy głośno w prasie plotkarskiej na temat Scottiego Pippena oraz jego konfliktu z innym znanym, choć znacznie mniej utytułowanym ex-koszykarzem Christianem Laettnerem. Jak się okazuje przed dekadą panowie zainwestowali spore pieniądze w zakup udziałów klubu Memphis Grizzlies. Transakcja nie została sfinalizowana, ale Scottie po dziś dzień nie otrzymał pieniędzy. Mówi się nawet o kwocie 600 tysięcy dolarów! Dla chłopaków to drobne (nie licząc umów sponsorskich Pippen zarobił na grze w NBA ponad 110 milionów dolarów) ale długi trzeba oddawać, bo zamiast przyjaciela kupujesz sobie wroga, bo tak po prostu trzeba.

Idę o zakład, że młodsza część publiczności pamięta „Pająka” wyłącznie z opowiadań dlatego postanowiłem przypomnieć Wam jego sylwetkę. Zaczynamy?

Zadziora o płynnych ruchach, nieprzeciętnie długich ramionach i talencie pozwalającym na skuteczną grę na pozycjach 1-3. Wygrał sześć tytułów mistrzowskich i byłby wygrał po raz siódmy gdyby jego koledzy w Portland nie skrewili ostatniej kwarty finałów konferencji zachodniej w 2000 roku. Wszechstronny gracz ataku, wybitny obrońca 1-na-1, imponujący przegląd parkietu.

Znajomości

W basket zaczął grać ze starszymi braćmi. Było ich sześciu więc po prostu stworzyli własną drużynę. Łupali do upadłego. Scottie zawsze był najmniejszy, a co robisz gdy jesteś niski, a zależy ci na wygranej? Uczysz się jak zabierać piłkę! Stąd smykałka do gry obronnej.

Łatwo nie było. W klasie maturalnej przy 185 centymetrach wzrostu ważył w granicach 68 kilo, stąd żadna uczelnia nie zaoferowała mu stypendium sportowego. Na studia dostał się po znajomości, jego licealny trener wyprosił dla niego posadę studenta/ kierownika sprzętu w pobliskim University of Central Arkansas. Cóż, każdy czasem potrzebuje wsparcia.

Na drugim roku po prostu przyszedł na trening. I choć nie wróżono mu kariery, szansę uczestnictwa w zajęciach otrzymał. I co? Okazało się, że przez kolejne trzy lata podrósł ostatecznie do 203 cm i z „brzydkiego kaczątka” stał topowym graczem NCAA, który jako senior notował średnio 23.6 punktów i 10 zbiórek.

O tym jakiego typu był graczem niech zaświadczy poniższy cytat:

Szacunek to coś, co zdobywasz kiedy zabierzesz komuś piłkę.

1

Najmłodszy z dwunastki rodzeństwa

Wydawać by się mogło, że dzieląc zabawki i pokój z tak licznym rodzeństwem, uczysz się pewnego rodzaju pokory i że nie zawsze „twoje jest na wierzchu”. Niekoniecznie. Co prawda kilka lat zajęło mu zanim okrzepł i wyrobił sobie markę w lidze NBA, ale gdy już nabrał pewności siebie – byliśmy świadkami licznych kaprysów Pippena. Geniusz parkietowy, gracz-marzenie każdego szkoleniowca, któremu zdarzały się jednak momenty niedojrzałości i braku profesjonalizmu.

W sezonie 1993-94 (pierwszy sezon bez Michaela Jordana – bejsbolisty) jako niekwestionowany lider Bulls wprowadził zespół do playoffs z bilansem 55-27. Notował średnio 22 punkty, 8.7 zbiórek, 5.6 asyst. Zgarnął nagrodę MVP All-Star Game występując w czerwonych Nike Air Flight Maestro 2…

… a kiedy w drugiej rundzie playoffs Bulls mierzyli się z odwiecznym rywalem New York Knicks, Pippen umieścił na butach napis 4-PEAT. Niestety po przegranych pierwszych dwóch meczach nie wytrzymał presji. W końcówce trzeciego spotkania na 1.8 sekund do końca, gdy podczas przerwy na żądanie usłyszał od Phila Jacksona, że ostatni rzut ma oddawać Toni Kukoc – obraził się i nie wyszedł na parkiet. Na jego nieszczęście, Chorwat trafił, a Bulls wkrótce wyrównali stan rywalizacji na 2-2. Pip kajał się i przepraszał, ale gdy ostatecznie Bulls odpadli – winą obarczono „humorzastego” Scottiego.

W styczniu 1994 roku został zatrzymany przez policję za nielegalne posiadanie broni. Kolejno światło dzienne ujrzały inne brudy: ówczesna narzeczona złożyła przeciwko Pippenowi pozew o „przemoc domową”, a pewna modelka wystąpiła z wnioskiem o uznanie ojcostwa jej córki. W styczniu 1995 roku w wyniku frustracji rzucił krzesłem na parkiet.

Konsekwentnie narażał się też kierownictwu Bulls. Latami „żyjąc w cieniu Michaela” – wyładowywał na włodarzach klubu. Jego zdaniem zwyczajnie zarabiał za mało… Największym błędem Scottiego było przedłużenie w 1991 roku 5-letniego kontraktu wartego 18 milionów dolarów. Zdaniem kierownictwa Pip sam był sobie winien, chciał pewności finansowej i to właśnie otrzymał. Odkąd klub nie chciał renegocjować warunków umowy po zdobyciu trzech tytułów mistrzowskich, rozpoczęły się awantury. Z niezrozumiałych przyczyn na konieczną operację stopy zdecydował się na początku wakacji, ale dopiero w październiku 1997 roku, tuż przed rozpoczęciem obozu przygotowawczego, w efekcie opuścił pół sezonu… Jak więc widzicie, świętym nasz Scottie nie był.

CZYTAJ DALEJ >>

1 2 3

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Kazaam
    Odpowiedz

    Najwszechstronniejszy gracz w latach 90, przejął schedę po Magic’u 🙂
    Najbardziej dla mnie niesamowity fakt jest taki, że w wieku 17-18 lat dopiero zaczął rosnąć, bo z reguły w tym wieku już kończy się okres rośnięcia.

    PS. Scottie zjadłby LeBrona. MJ zjadłby wszystkich 😀

    (41)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe player698
    Odpowiedz

    Kiedy mówi się o Nim, mówi się o Jordanie.
    Kiedy mówi się o Jordanie, mówi się o Nim.
    Chyba najbardziej rozpoznawalna para w historii NBA.

    (53)
  3. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe TracyMcKobe
    Odpowiedz

    ”LeBron spopałby Jordanowi tyłek” w 1 vs 1 jaja se robicie ??????
    kto oglądał MJ’a ten wie o co chodzi..Prosze niech nie wypowiadają sie ci którzy nie oglądali Jordana u szczytu możliwości…

    (3)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Morv
    Odpowiedz

    Uwielbialem patrzec na tego goscia w latach 90! . Oj gimbusy zalujcie, ze nie zyliscie albo nie wiedzieliscie o NBA w latach 90. Obawiam sie , ze te zloty czasy juz nie wroca , teraz jest na maxa marketing , kasa i co za tym idzie hejting, ktory tak skutecznie czesc z Was tu uprawia

    (16)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Puter
    Odpowiedz

    Artykuły takie jak ten sprawiają, że gdzieś głęboko w serduszku odczuwam lekki żal. Żal przede wszystkim do moich rodziców, że nie wydali mnie wcześniej na świat i nie pozwolili samemu obejrzeć najlepszej ery w dziejach koszykówki. Zostały mi tylko stare nagrania wrzucane na YouTube.

    (16)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Po tytule chciałem od razu napisać że to już było, ale końcówka wyjaśniła…. Najbardziej niedoceniany zawodnik w historii NBA

    (4)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe kmn
    Odpowiedz

    ech zawsze się rozczulam jak przypominacie lata 90te… heh
    nie kibicowałem bulls,ale scotta uwielbiałem zawsze
    dłoni nie miał większych od majka,ale zasięg na bank miał ponadprzeciętny
    czerwone butki klasyka
    dwutakt od linii trójek i wsad – znak firmowy
    pozdro dla dziadków

    (10)
  8. Array ( )
    Zdjęcie profilowe G8
    Odpowiedz

    Najlepszym podsumowaniem Scottiego sa slowa Jordana (podczas wstąpienia do Hall of fame)
    „You never just saw me, you saw Scottie Pippen. Every championship I won”

    (4)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    @player698 – najbardziej rozpoznawana para to Stockton-Malone.
    Warto wspomnieć że Scottie raz nie pojawił się na treningu bo zmarł mu kot, na co Jordan dostał białej gorączki.

    (4)
    • Array ( )

      Jest to w książce o Jordanie. Scottie jak Scottie, ale Horace Grant również chciał opuścić trening, by towarzyszyć koledze w żałobie:)

      (3)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    to co robił w 1998 w serii playoffs w finale konferencji z PACERS – to był majstersztyk obrony indywidualnej , tłumił Jacksona, Besta i Jalena Rose’a na jedynce niesamowicie a i jak trzeba było plajstrował Reggiego – Phil ciekawie właśnie to wtedy wymyślił żeby Pipp ograniczał rozdzielanie gały przez rozgrywaja do biegającego po przewodzie na zasłonach reggiego – a i tak Indiana 3mecze pocisnęła ale wtedy pierwszy raz zobaczyłem jak defence na piłce może być w porównywalny w efektowności do ofensywy

    (3)