centered image

What’s your name, what’s your number: Boston Celtics

16

Boston Celtics, oprócz 17 mistrzowskich bannerów, mają pod kopułą swojej hali również największą liczbę zastrzeżonych numerów, nie tylko w całej NBA, ale i w całym amerykańskim sporcie zawodowym. Pod sufitem TD Garden powiewa aż 21 zastrzeżonych koszulek (plus LOSCY), ale to nic dziwnego, w końcu ten klub dał koszykówce 40 członków Galerii Sław NBA.

To zresztą nie wszystko. Każdy zawodnik Celtics, ma na swojej tabliczce w klubowej szatni nazwiska wszystkich graczy w historii, którzy nosili ten sam numer, co on (fotka poniżej). Duma, tradycja, charakter; takiego dziedzictwa nie ma w NBA nikt. To dlatego, wychodząc do walki w TD Garden, Celtowie czują się zmotywowani jak żaden inny klub w NBA. Noszenie barw Bostonu to zaszczyt.

Zabawną stroną całej tej historycznej spuścizny jest prozaiczny fakt, że trudno dziś w Celtics o „fajny numer”, a chłopaki muszą się nieźle nakombinować, przy wybieraniu tego, z czym będą biegali na plecach. Większość tego, co przeciętny gracz ma przed oczyma myśląc „mój numer” wisi już pod kopułą hali, stąd na plecach Bostończyków prawdziwy przegląd osobliwości. W historii NBA jedynie sześciu graczy nosiło na plecach #99 (obecnie Jae Crowder w Celtics). Trzech z nich grało dla Bostonu…

Podobnie rzecz ma się z #90. Do tej pory taką koszulkę zakładał jedynie Drew Gooden (na przemian z #0), ale po przeprowadzce do Celtics ten numer ma też Amir Johnson (#25 i #15, z którymi grał wcześniej, wiszą już pod sufitem). Numery 5, 9 i 20 to jedyne obecnie wolne w przedziale do 25, licząc z zerem i podwójnym zerem, więc sami widzicie. Piątkę zresztą pewnie niedługo powieszą dla Garnetta, więc się jej brać nie opłaca, myślicie, że Allen ma szanse na #20?

Wszystkie okoliczności opisane powyżej sprawiają, że wybór numeru nie jest sprawą łatwą, jeśli jesteś graczem Celtics. Jak poradzili sobie z tym problemem ich obecni zawodnicy?

Faktycznie, nie jest łatwo (śmiech), większość albo zastrzeżona, albo w użyciu. Wziąłem siódemkę, ponieważ moja mama urodziła się w lipcu, a to siódmy miesiąc [Jared Sullinger]

~

Numer na koszulce nie jest jedyną rzeczą, jaką Sully zawdzięcza swojej mamie. Jak przyznał niedawno w jednym z wywiadów, rodzicielce zawdzięcza również „kawał tyłka” pomagający mu w podkoszowych przepychankach. Jeden strzał z biodra i przeciwnik odlatuje…

Łatwego zadania nie miał też David Lee:

Zawsze grałem z #24, ale kiedy przyszedłem do NBA ten numer był zajęty w Knicks, więc wybrałem #42. W Golden State oba te numery są zastrzeżone (24 Rick Barry, 42 Nate Thurmond- przyp. red.), więc wybrałem #10. Po przyjeździe do Bostonu #24 było zastrzeżone, jak każdy fajny numer tutaj, więc wybrałem na powrót #42 [Lee]

~

Coraz częściej krążą słuchy, że Lee nie zagrzeje długo miejsca w składzie Celtics. Ponoć sam zawodnik, niezadowolony ze swojej zmarginalizowanej roli, poprosił o transfer. Macie jakieś pomysły na dobrą wymianę?

W Celtics praktycznie nie ma z czego wybierać, więc po prostu musiałem wziąć #4. Nie ma w tym żadnej magii [Isaiah Thomas].

Magia jest za to z pewnością w jego grze…

Autor game winnera w meczu z Cavaliers, Avery Bradley tak tłumaczy swój wybór:

Wybrałem #0 ponieważ Russell Westbrook zawsze był osobą na której się wzorowałem i po prostu to był sposób na udowodnienie sobie czegoś. Zawsze byłem dzieciakiem, któremu ludzie mówili nie dasz rady zrobić tego, czy tego… a ja udowadniałem, że się mylą. Każdy z nas przeżył coś takiego, Damian Lillard, Gilbert Arenas… [Bradley]

Okazuje się też, że nie brak w składzie Celtów fanów hokeja na lodzie…

Jestem ogromnym fanem wielkiego Wayne’a Gretzky i uznałem, że będzie fajnie jakoś to okazać [Jae Crowder]

Z kolei R.J Hunter chciał swoim numerem uhonorować członka rodziny:

Moja babcia urodziła się w 1928, to także pick, z którym Celtics wybrali mnie w drafcie. Fajnie się złożyło, bo i tak nie ma z czego wybierać (śmiech)

Z #28 grał w Celtics również Sam Cassell, a także Wayne Embry, członek Hall of Fame (i kilku innych graczy).

#3 było zastrzeżone (Dennis Johnson), #33 też (wiadomo), a to moje ulubione numery, grałem z nimi w szkole średniej i koledżu. Wziąłem więc#36. Trójka była numerem mojego brata, który zmarł na raka kiedy byliśmy dziećmi, szóstka to mój pick w drafcie i tak wyszło.

Dramatyczną historię Marcusa Smarta opisywałem już kiedyś w jednym z artykułów, więc jeśli chcecie się dowiedzieć więcej o tym świetnym zawodniku, to zapraszam:

/gwiazdybasketu.pl/Unbroken-historia-Marcusa-Smarta/

Center Tyler Zeller miał ułatwione zadanie, ponieważ jego numer to rodzinna tradycja:

Wybrałem #44, bo mój wujek, Al Eberhand grał z tym numerem dla Pistons przez 4 lata. [Zeller]

Co ciekawe, zanim przesiadł się na #44, Zeller grał z #40 w Cavs, dokładnie tak samo jak jego bracia- Cody, w barwach Charlotte i Luke w Phoenix.

Miałem same dziwne numery do wyboru, więc wybrałem #12, to coś nowego, myślę, że pasuje do mnie całkiem nieźle [Terry Rozier]

Przy okazji, #12 to najpopularniejszy numer w historii. Do tej pory nosiło go już 376 zawodników. Rozier, podobnie jak Smart, wiele przeszedł, zanim trafił do NBA i jego historii też przyjrzałem się nieco bliżej w jednym z wcześniejszych wpisów:

/gwiazdybasketu.pl/tajemnice-Terry-Roziera/

Evan Turner ma szczęście, w Celtics nosi numer, z którym gra od dziecka:

Mama wybrała mi ten numer kiedy grałem w wieku pięciu lat i mój brat powiedział, że powinienem zatrzymać go na zawsze. W liceum ten numer był zastrzeżony dla Isiah Thomasa, w Ohio State nosił go Jerry Lucas… dostałem go więc na powrót dopiero na zawodowstwie.

Boston Celtics mają jeszcze jeden ważny dla siebie numer i jako fan tej ekipy życzę im, żeby prędko do niego dotarli. #roadto18

#Poprzednie wpisy z tej serii

Jeśli chcesz poczytać więcej o numerach swoich ulubionych zawodników, to sprawdź poprzednie wpisy z serii What’s your name, what’s your number, spora szansa, że odnajdziesz tam swoich idoli:

/gwiazdybasketu.pl/strength-in-numbers-co-nosisz-na-plecach/
/gwiazdybasketu.pl/blog/in-the-paint/whats-your-name-whats-your-number/
/gwiazdybasketu.pl/blog/in-the-paint/whats-your-name-whats-your-number-part-2/

A Wy? Z czym i dlaczego najchętniej biegacie? Gilbert Arenas mówi, że „z dziewiątką pod pachą”, hehe…

[BLC]

~~

Masz androida? Pobierz naszą appkę mobilną i przeglądaj GWBA wygodniej!
https://play.google.com/store/apps/details?id=com.headcoder.mgwba

Ostatnie Wpisy

16 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Golek
    Odpowiedz

    Po akcji Allena z przejściem do największego wroga – Miami, raczej nie bedzie szans na zastrzeżenie numeru

    (10)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    @dsds Tyś widział „największego wroga” w postaci Miami.

    Lakersi byli, są i będą największymi rywalami C’s.

    (78)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    @Celtics Fan
    Ogółem w historii tak jednak w tamtych chwilach to Miami bylo większym wrogiem niz Lakers co było widać na,meczach

    (2)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    „Duma, tradycja, charakter; takiego dziedzictwa nie ma w NBA nikt.”

    Ale popelina. ja was proszę. Wygrali pare razy i już podniecanie sie i duma i charakter.

    Nie tylko Celtowie maja dziedzictwo dume i charakter.

    (-29)
  5. Array ( )
    Zdjęcie profilowe NYK_fan91
    Odpowiedz

    @pln
    Jako nie-fan Bostonu, ani żadnych Lejkersów się wypowiem. Wróć chłopcze do oglądania hajlajtów Cavs. Jeżeli u Ciebie 17 tytułów mistrzowskich, to „pare (nawet Ci się nie chciało zrobić „ę”)razy”, składam wyrazy współczucia. Proponuję strzał ostrzegawczy. Najlepiej od razu w tył głowy ignorancie. Ja wszystko rozumiem, sam nie bardzo za nimi przepadam, ale kwestionować historię? Trochę szacunku dla ludzi, którzy tę historię tworzyli. Żadnego dziedzictwa, i historii, to nie mają Wolves(których akurat lubię), Raptors (ich też), czy Grizzlies (jedna z moich ulubionych ekip), albo Bobcats (koło Hornets nawet nie stali).

    (16)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe travisscott
    Odpowiedz

    i co robią Celtics kolejnego dnia ? walą 46 pkt w 1 kwarcie podziurawionej co prawda obronie Kings ale ta ekipa zwłaszcza wyróżnia się obroną i gdy widać jeszcze że im siedzi to czuje że może być ciekawie w PO.. bardzo niewygodny przeciwnik 🙂

    (2)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Gregor jr 93
    Odpowiedz

    #93 ponieważ to oryginalny numer, z 9 gra mój idol Rondk (ten z czasów Bostonu) z 3 inny idol Lawson (ten z czasów Nuggets), a jak pomnozymy 9/3 wyjdzie nam kolejna 3 czyli numer Iversona mojego Boga. Po za tym w gimnazjum (gdzie zacząłem grać w kosza) miałem szafkę z numerem 93, mam trzy dziewiątki w roku urodzenia (1999), i w roku jak i w miesiącu i dniu urodzenia mam dziewiątke. #Tak było

    (-6)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ciuus
    Odpowiedz

    pln
    Napisz jeszcze, że Cavs mają większą tradycje, dumę i honor, a wyśmieje Ci się w twarz 🙂 Z resztą nie pierwszy raz…

    Nie ma obecnie większych walczaków na parkiecie.

    (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    hejtujecie mnie ale 11 z tych 17 tytułów mistrzowskich wygrali przed 1970 rokiem, więc w czasach które trzeba szanować ale które wiele wspólnego z późniejszym obrazem nba nie miały. Sorry wygrywac tytuł za tytułem w czasach kiedy liga sie rodziła i raczkowała a poziom gry był jaki był to nie sztuka. To tak jakby Billa Russella nazywać najwiekszym graczem NBA wszechczasów bo ma 11 tytułów mistrzowskich.

    1995/96: 33-49; brak awansu do fazy play-off
    1996/97: 15-67; brak awansu do fazy play-off
    1997/98: 36-46; brak awansu do fazy play-off
    1998/99: 19-31; brak awansu do fazy play-off
    1999/00: 35-47; brak awansu do fazy play-off
    2000/01: 36-46; brak awansu do fazy play-off
    2001/02: 49-33; awans do fazy play-off, porażka w finale konf.
    2002/03: 44-38; awans do fazy play-off, porażka w 2. rundzie
    2003/04: 36-46; awans do fazy play-off, porażka w 1. rundzie
    2004/05: 45-37; mistrzostwo dywizji, porażka w 1. rundzie
    2005/06: 33-49; brak awansu do fazy play-off
    2006/07: 24-58; brak awansu do fazy play-off
    2007/08: 66-16; mistrzostwo dywizji, mistrzostwo
    2008/09: 62-20; mistrzostwo dywizji, porażka w 2. rundzie
    2009/10: 50-32; mistrzostwo dywizji, wicemistrzostwo
    2010/11: 56-26; mistrzostwo dywizji, porażka w 2. rundzie
    2011/12: 39-27; mistrzostwo dywizji, porażka w finale konf.
    2012/13: 41-40; awans do fazy play-off, porażka w 1. rundzie
    2013/14: 25-57; brak awansu do fazy play-off
    2014/15: 40-42; awans do fazy play-off, porażka w 1. rundzie

    Prosze bardzo. Za wikipedią.
    Zespół który oczywiscie gryzie parkiet ale tradycje to maja dawno temu a mistrzostwo roku 2008 to wypadek przy pracy. Zbudowali mocny zespół który miał tylko wygrać mistrzostwo. Udało się. Dziś za te same zapędy hejtujecie Miami czy Cavs. Ale hipokryzja to 2 imie wiekszosci z komentujących więc nie ma co wytykać.

    Sorry ale Celtowie te koszulki i te mistrzostwa pod sufitem hali maja już dosyć mocno zakurzone.

    Ale wiadomo ze tradycje należy pielegnować i z dumą reprezentować.

    Inna sprawa, że gdyby w NBA był podział na ligi jak w piłce nożnej to Celtowie juz pare ładnych razy by siedzieli w 2 albo 3 lidze.

    I nie mówie ze celtowie sa słabi. Są fajna ekipą, ale żyjecie przeszłoscią.

    (-2)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Astro
    Odpowiedz

    Nie hejtujcie pln, bardzo dobrze napisał. Już ma na minusie a przecież dobrze napisał.
    „Sorry ale Celtowie te koszulki i te mistrzostwa pod sufitem hali maja już dosyć mocno zakurzone.

    Ale wiadomo ze tradycje należy pielegnować i z dumą reprezentować.

    Inna sprawa, że gdyby w NBA był podział na ligi jak w piłce nożnej to Celtowie juz pare ładnych razy by siedzieli w 2 albo 3 lidze.

    I nie mówie ze celtowie sa słabi. Są fajna ekipą, ale żyjecie przeszłoscią.”

    (-2)

Gwiazdy Basketu