Kemba Walker: trzymam kciuki aż zbieleją knykcie

22

Nowy Jork to nie jest miasto, po którym się spaceruje. Przystając by zawiązać buta możesz zostać zwyczajnie podeptany i jeszcze na ciebie nakrzyczą. Zapomnij też o sprawdzaniu trasy na google maps. Na szczęście tego zimowego dnia nie musiałem martwić się o drogę. Szedłem za przygarbionymi plecami Mike’a, który w tej dzielnicy urodził się, dorastał, zakochał i zestarzał, a teraz pokazuje ją turystom za kilka dolarów. Mróz nie dawał o sobie zapomnieć, co chwila zatrzymywaliśmy się by pogadać z kolejnym “najlepszym kumplem” czy zjeść najlepszy kawałek pizzy w NYC w cenie jednego dolara. Gdy szwendaliśmy się po ulicach Harlemu, w pewnym momencie Mike spojrzał na mnie i powiedział: “Hej, NBA fan, tutaj do liceum chodził Kemba Walker, a jak grał na tej hali, to przechodzi ludzkie pojęcie. Facet Twojego wzrostu. Nie uwierzyłbyś.”

Boiska Kemby

Rzeczywiście, sprawdziłem: Kemba jest nawet 3 centymetry niższy. Wychowany na Bronxie dzieciak dał w Nowym Jorku niejeden pamiętny występ. W 2011 roku w parze z Brandonem Jenningsem przejęli mecz w Dyckman Park League, na Washington Heights. 36 punktów Walkera zapewniło drużynie trzypunktowe zwycięstwo. Swoje umiejętności, tyle że taneczne, prezentował też w The Apollo Theater, znanym szeroko jako mekka jazzu z hasłem “miejsce gdzie rodzą się gwiazdy i tworzą się legendy”. W Madison Squere Garden dawał show już w barwach UConn, by w końcu jako gwiazdor Hornets wrócić na Bronx i otworzyć własne, sponsorowanego przez Under Armour boisko.

Wyraźnie wzruszony mówił wówczas:

Zawsze chciałem być przykładem dla innych. Przez swoje zachowanie wpływać na życie ludzi. W końcu mam taką okazję by odwdzięczyć się społeczności wśród której się wychowałem.

Przyjrzyjmy się co ukształtowało nowego rozgrywającego Celtów i dlaczego nie jest to Kyrie Irving 2.

Rodzina

Zaraz po podpisaniu pierwszego kontraktu Kemba Walker upewnił się, że jego rodzice nie będą musieli już pracować. Zbyt wiele razy widział ich zmęczonych, wyrabiających nadgodziny, pozbawionych czasu na hobby i odpoczynek. Całą energię skupili na Kembie i trójce jego rodzeństwa, by wychowanie na Bronxie wcale nie musiało wiązać się ze znanymi z gangsterskich filmów obrazkami. Walker uważa, że na jego charakter złożyły się główne cechy rodziców: od mamy Andrei przejął humor i zaangażowanie, od ojca Paula opanowanie i wysokie wymagania względem swojej osoby.

Nigdy nie myślałem, że stanę się tak dobry w kosza, podpatrywałem jednak rodziców i tak jak oni, ciężko pracowałem by osiągać zamierzone cele. Ojciec nigdy mnie nie chwalił, zawsze wskazywał na moje braki. Był naprawdę bardzo, bardzo wymagający, ale nigdy nie w szorstki, brutalny sposób.

Drugim domem Walkera stała się sala treningowa New York Gauchos, występujących w lidze AAU (amatorskie rozgrywki dla usportowionej młodzieży rozpoczynające się po zakończeniu roku szkolnego). Hala Gauchos położona jest zaledwie kilka budynków od słynnego stadionu Yankees i przewinęły się przez nią setki chłopaków i dziewczyn liczących się później w poważnej koszykówce, wystarczy wymienić takie nazwiska jak God Shammgod, Chris Mullin, Stephon Marbury, Mark Jackson czy właśnie Kemba Walker.

Gauchos!

Koledzy i trenerzy z Gauchos wspominają, że Kemba nigdy nie był najgłośniejszy na hali. I choć z dnia na dzień stawał się liderem, coraz bardziej wyróżniającą się postacią to nie zwykł wydawać komend, ani tym bardziej wywyższać się nad pozostałych. Zawsze starał się mierzyć z najlepszymi dostępnymi graczami na swojej pozycji, stąd podróże chłopaków z Bronxu, którzy na niektóre turnieje jeździli autobusem setki kilometrów od Big Apple.

Walker w bezpośrednich pojedynkach ogrywał takie postaci jak: Iman Shumpert, Tyreke Evans czy Jrue Holiday. W jednym ze spotkań zaaplikował DeRozanowi 24 punkty całkowicie przejmując mecz. Aby lista stała się pełna, brakowało na niej nazwiska jeszcze jednego chłopaka, równie chudego i żylastego co Kemba, który potrafił czarować z piłką w rękach i atakować bez pardonu wyższych rywali.

Kemba to naprawdę pokorny facet, nigdy nie mówił głośno, że chce zagrać z tym, cz z tamtym zawodnikiem. W głębi duszy jednak znaliśmy go dobrze, wiedzieliśmy, że niczego nie pragnie bardziej niż właśnie tego pojedynku [Dorvell Carter, kolega z Gauchos]

Celem wyjazdu (do Tucson) był Brandon Jennings, powszechnie uważany w swoim roczniku za krajową jedynkę na rozegraniu. Panowie grali przeciw sobie jeszcze wielokrotnie, także w NBA. Pierwszym wyborem UConn również miał być Brandon, ten jednak odwiedził jeszcze jeden uniwerek, nie informując o tym Huskies i w rezultacie trener Jim Calhoun miał stwierdzić:

Nie ma się czym przejmować. Zostawiamy Jennigsa i bierzemy tego małego gościa z Bronxu.

UConn

Jako pierwszy freshman w barwach Huskies, Kemba rozegrał wszystkie spotkania w sezonie, ciesząc się od pierwszego dnia pełnym zaufaniem sztabu szkoleniowego. Na trzecim roku znalazł się już na okładce Sports Illustrated ze średnią 26.7 punktów będąc najlepszym strzelcem w kraju. Seria jedenastu zwycięstw UConn, w tym pięciu rozgrywanych dzień po dniu, doczekała się filmu dokumentalnego “A run for the ages” jeśli macie 50 minut wolnego czasu warto zobaczyć.

Najsłynniejszym momentem był rzut na zwycięstwo oddany przez Walkera w Madison Square Garden przeciwko Pittsburghowi. Zasłona, przejęcie krycia przez wysokiego i błyskawiczny Walker, który zatańczył jak niegdyś w Apollo Theathre posyłając swojego rywala na deski pięknym step backiem.

Nie opowiadam o tym, zagraniu, to po prostu trzeba zobaczyć – mówi ze śmiechem Walker – Chciałem tego rzutu, wiedziałem co trzeba zrobić po przejęciu krycia. Udało mi się go złamać. Nigdy nie widziałem coacha Calhauna tak podekscytowanego jak wtedy gdy skakał zabawnie wyrzucając ręce w górę.

Oprócz sukcesów sportowych Kemba uzyskał też tytuł magistra na wydziale socjologii, co obiecał rodzinie otrzymując uniwersyteckie stypendium.

Draft

Świat NBA przyjął go w swoje ramiona osiem numerów za graczem, którego właśnie zastąpi w Bostonie, sześć za zawodnikiem, z którym przeniósł się w tym sezonie do Celtów. Irving i Kanter, bo to o nich mowa, a także między innymi Czech Jan Vesely zostali wybrani przed Walkerem, któremu zaufał dopiero Michael Jordan i organizacja z piekła rodem, czyli Charlotte Bobcats.

Kemba, chcę żebyś to wiedział – wierzymy w Ciebie i oczekujemy wielkich rzeczy.

W pożegnalnym liście opublikowanym na The Players Tribune Walker wspomina, że czuł ciarki na plecach, gdy “najlepszy z najlepszych” mówił te banalne w gruncie rzeczy słowa. To zdanie miało zmienić jego życie. Zamiast obiecanej wielkości, pierwszy sezon w NBA przyniósł liczne rozczarowania, jakże ciężkie dla chłopaka przyzwyczajonego do wygrywania. 59 porażek i tylko siedem zwycięstw w skróconym przez lockout sezonie.

Był czas kiedy naprawdę myślałem, że nie należy mi się miejsce w NBA. Nie wiedziałem jak daleko mogę zajść i jak długo w niej zostanę [Kemba]

Charlotte

Osiem lat w jednej firmie. Codziennie spotykasz tych samych ludzi, razem staracie się osiągnąć jak najwięcej. Fani Cię uwielbiają, wspierasz jak możesz lokalną społeczność, na boisku jesteś 100% profesjonalistą. Dorastasz i zmieniasz się wraz z miejscem, które wybrałeś. Z 21-letniego młokosa stajesz się mężczyzną, twarzą organizacji. Indywidualne sukcesy nie mogą osłodzić tego, że przez szereg lat zaledwie kilkukrotnie grałeś w meczach o stawkę. LeBron zlał Cię w każdym pojedynku (0-24!)

Sam po siedmiu latach zmieniam i miasto i pracę, w historii Walkera znajduję więc wiele podobieństw, stąd między innymi pomysł ten artykuł. Spójrzmy jeszcze raz na decyzję Kemby przez pryzmat wypowiedzi jego kolegów poruszających temat charakteru swojego dotychczasowego lidera:

On chce pozabijać przeciwników – dosłownie. Do każdego matchupu podchodzi bardzo osobiście. Chce wygrywać każdy mecz, każde posiadanie. Trafiać każdy rzut. Widać to w jego grze, widać jak płonie [Frank Kaminsky]

To perfekcjonista, wszystko co robi, musi być idealne. Chce zostać jednym z najlepszych w historii [Shabazz Napier]

Znam go od liceum, a jego osobowość i etyka pracy w ogóle się nie zmieniły. Jest głodnym zwycięstw psem, zawsze, każdego dnia. Dumę czerpie z tego kim jest [Michael Kidd Gilchrist]

To chłopak, który nie cofnie się przed niczym, kocha go całe miasto. Każdego roku uczy się czegoś nowego [Muggsy Bogues]

Perfekcjonista i tytan pracy, którzy marzy o dołączenia do elitarnego kręgu Hall of Fame zmuszony był przegrywać niemal co wieczór. Na koniec akapitu jeszcze słówko od bohatera tekstu pięknie wyjaśniające przyczyny przenosin do Bostonu:

Chcę by to, co pokazuję w trakcie każdego meczu stało się moim dziedzictwem. Chcę by ludzie tak mnie zapamiętali. Niezależnie od przebiegu spotkania zawsze grałem twardo i dążyłem do zwycięstwa. Gram w kosza z właściwych pobudek [Kemba]

Boston Pride

Grono redakcyjne nie jest jednolite w swoich poglądach. Powiem wprost: Lakers nie znoszę szczerze, Let’s go Celtics!
Pisałem Wam kiedyś co to znaczy/znaczyło być graczem Celtów. W skrócie: nieustępliwość, obrona, kolektyw i mistrzowska duma wywodząca się z bogatej historii klubu.

/co-to-znaczy-być-graczem-Boston-Celtics/

 

Kemba Walker ze swoją wolą wygrywania pasuje mi do Bostonu, będzie miał szansę budować swoje dziedzictwo na nowych zasadach. Kibicom mówi krótko: “Jestem gotowy. Naprawdę gotowy”. Co jednak stanie się z obroną? Jak zagra Hayward? Czy entuzjastyczny Enes Kanter za Al’a Horforda to nie ponury żart? Jak istotny był Terry Rozier? Czy sama celtycka duma wystarczy do wygrywania? Jednego jestem pewny, Kemba Walker to nie Kyrie Irving – może nie ta kreatywność i finezja, ale jakże różna mentalność. Trzymam kciuki aż zbieleją knykcie. Niech mu się kurde uda!

[Grzesiek S]

Ostatnie Wpisy

22 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetny artykuł.
    Swoją droga tez ciekawi mnie co pokaże w bostonie z lepiej ułożona obrona wokół, ofensywny geniusz ale żeby nie był dziura w obronie trzeba go otoczyć stoperami, ciekawe również czy rozwinie się jako podający

    (11)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Wolę Kembę niż Irvinga, ten łapie często kontuzje i jest nastawiony na samokreację. Ucikł z Cavs, uciekł z Celtics , dupowata primadonna co pięknie wygląda ale po godzinnej rozmowie chcesz uciekać do kumpli.

    (16)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Boston to idealne miejsce dla Kemby. Już nie mogę się doczekać jak admin będzie tłumaczył pierwszą porażkę LBJ z KW. (król miał sraczkę przed meczem, Kuzma dostał bana od ligi za zielsko, Rondo się zapomniał i podał do Denny Ainge,a McGee zatęsknił za Shaqtin A Fool ? ) he he

    (17)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Jest cos takiego w tych artykułach co nie pozwala mi brać ich na serio, a mianowicie robienie z graczy prawie, ze świętych. Nie odmawiam Walkerowi tego, ze może być dobrym człowiekiem, ale każdy art tego typu to same superlatywy, tak jakby nie posiadali złych cech czy nawyków. C’mon

    (8)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Za to Was lubię. Jedziemy po melopodobnych, howardodrewnianych, wigginsobezżyciowych, a wspólnie chwalimy świetnych ludzi w ciałach świetnych koszykarzy. Dzięki! Jesteście jedyni.

    (4)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Kemba od 4 lat w zasadzie nie poprawił swojej skuteczności. Podniósł liczbę oddawanych rzutów z 16 do 20, w Celtics nie sądzę, że do takiej liczby dobije (to nie jest tego typu zespół, nawet Irving nie dał rady oddawać 20 rzutów w Celtics). Jeśli ktoś liczy, że w Bostonie zachowa swoje statystyki to się przeliczy.

    (4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Te komentarze o Lakers są już nieśmieszne. Myślę “poczytam sobie co tam ludzie sądzą” 3 komentarze “kiedy cos o Lakers?” i odechciewa mi się czytać… Ah ten internet

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Sympatyczny gość z tego Walkera. Osiem marnych lat w Bobcats (tak to jest jak murzyn jest właścicielem) i nie było słychać o żadnym narzekaniu, tylko dzielnie niósł to brzemie na plecach.
    Kyrie to primadonna, coś w stylu Melo. Marna z niego pierwsza opcja. Nie zdziwiłbym się jak Brooklyn nie wejdzie do playoffs.

    (6)
    • Array ( )

      Do PO Brooklyn powinien wejść, przynajmniej teoretycznie – wszystko zweryfikuje sezon, ale trochę się zawiodłem na nim, miałem nadzieję jako kibic C’s, że obudzi się z tego snu i będzie prowadził ten zespół, no ale widocznie pisana mu była dalsza przygoda w innym miejscu. Trzymam kciuki dalej za C’S chociaż według mnie pod koszem będzie tam “kogoś” brakowało (obym się mylił i oby wszystko zagrało).
      PZDR

      (3)

Gwiazdy Basketu