fbpx

Ice cold: najlepsi strzelcy Finałów NBA

25

Dojście do finałów NBA samo w sobie jest nie lada wyczynem. Zapewnienie sobie miejsca na drabince playoffs po długim i ciężkim sezonie regularnym, a nawet ewentualne zdobycie przewagi własnego parkietu nie dają jeszcze żadnej gwarancji. Dopiero przedarcie się przez pełną niespodzianek pierwszą rundę, półfinały i finały konferencji stanowi przepustkę do największej sceny. Bywa, że najlepsi zawodnicy mają wówczas już ponad 90 meczów w nogach, a przecież walka tak naprawdę dopiero się zaczyna. Tylko najwięksi są w stanie udźwignąć ciężar presji i nie dać się stłamsić. Oto krótkie przypomnienie tych, którzy w finałach NBA odznaczyli się najpewniejszą ręką i najzimniejszą krwią. Co też nie zawsze zapewniło im tytuł…

#1980: Kareem Abdul Jabbar 33.4 punktów

Zestawienie otwiera najlepszy strzelec w historii NBA. Jego średnia 33.4 punktów w serii przeciw 76ers wydatnie przyczyniło się do zwycięstwa nad ekipą Juliusa Ervinga. Niestety, Kareem doznał w tamtej serii kontuzji i nie wystąpił w ostatnim spotkaniu, co jednak nie przeszkodziło Magicowi w doprowadzeniu sprawy do końca. Jeśli chcielibyście sobie przypomnieć, dlaczego były to finały pełne cudów, zapraszam tu:

Wracając do meritum, Kareem przekraczał 30 punktów w czterech spotkaniach serii, łącznie z 40 oczkami w kluczowym, piątym meczu. Jego skuteczność wyniosła 55% z gry i 81% z linii rzutów wolnych.

#2006: Dwyane Wade 34.7 punktów

Kawałek nowszej historii. Trzeci rok Flasha w lidze i pamiętny pojedynek z faworyzowanymi Dallas Mavericks, którzy prowadzili już w serii 2-0, po pierwszych spotkaniach w Teksasie. Mark Cuban do dziś nie pogodził się z tą przegraną. Dallas podobno wynajęli nawet prywatnego detektywa do zbadania sprawy, sądząc, że zostali przez ligę oszwabieni. Gdy seria przeniosła się na South Beach Wade zaliczył cztery spotkania na poziomie kolejno 42-36-43-36 punktów, dzięki czemu Heat (w dużym uproszczeniu) zapewnili sobie tytuł. Jego skuteczność w serii kształtowała się na poziomie 47% z pola i 27% za trójkę oraz 77% z linii wolnych.

#2017: Kevin Durant 35.2 punktów

Zawodnik określany przez Toniego Kukoca mianem najlepszego obecnie koszykarza globu, miejsce w niniejszym zestawieniu zapewnił sobie w 2017. Każde z pięciu spotkań przeciw Cavs kończył powyżej 30 punktów, na ogólnej skuteczności 55.6% z gry i 47.7% zza łuku. W całej serii chybił jedynie 3 osobiste (38/41), co dało mu 92.7% skuteczności. W takim stylu zdobył pierwszy w karierze pierścień i statuetkę MVP Finałów.

#2001: Allen Iverson 35.6 punktów

Dzień szósty czerwca roku pańskiego 2001. Pamiętne 48 punktów w meczu numer 1 podsyciło hype wśród kibiców z Philly, ale ich drużynie nie udało już się wywalczyć kolejnych zwycięstw w tej serii. Skuteczność “The Answera” w całej serii kształtowała się na poziomie 41% z gry, 28% zza łuku i 73% z linii wolnych.

#2015: LeBron James 38.5 punktów

Ciężka to była droga do tamtych finałów dla Króla. W pierwszym meczu serii stracił Kyrie Irvinga, a jeszcze wcześniej Kelly Olynyk wyłączył mu Kevina Love. Dźwigając całą drużynę na własnych barkach James dwoił się i troił, ale na próżno. Zdołał co prawda wyprowadzić Cavs na prowadzenie 2-1, ale od tego momentu inicjatywa przeszła w ręce Warriors. King James notował w tej serii 39.8% skuteczności z gry. Zza łuku niezbyt okazałe 31% i równie przeciętne 68.7% z osobistych.

#1969: Jerry West 37.9 punktów

Jerry West robił co mógł, żeby dać Lakers zwycięstwo w serii z Celtics. Jednak nawet mając do pomocy Wilta Chamberlaina nie udało im się powstrzymać Russella i spółki. Po wygraniu meczów 1,2 i 5 Lakers uznali wyższość Bostonu w spotkaniu szóstym i siódmym. West niemalże w całości dyrygował ofensywą zespołu, notując skuteczność na poziomie 49% z gry i 89% z osobistych. Dla porównania, Wilt Chamberlain zdobył we wszystkich siedmiu meczach 29 trafień łącznie, notując średnią na poziomie 11.7 punktów, zupełnie nieprzystającą do wyników, z jakimi go kojarzymy. West z kolei, mimo iż średnią 30 punktów w Finałach przekraczał już w 1962, 1965 i 1966 na swój pierwszy pierścień musiał poczekać do 1972 roku.

#2000: Shaquille O’Neal 38.0 punktów

Spotkałem się niedawno ze stwierdzeniem, że Reggie Miller miał pecha, ponieważ “przeżywszy” w lidze Michaela Jordana wpadł z deszczu pod rynnę na rozpędzonych po three-peat Lakers. W roku 2000 ekipa Shaqa i Kobe pędziła po swój pierwszy pierścień, a na drodze stanęli im właśnie zawodnicy z Indiany. Shaq, będąc graczem o nieco innym profilu niż dotychczasowi bohaterowie artykułu, wbił przeciwników w ziemię swoimi statystykami 38.0/16.7/2.3/2.7 notując skuteczność z gry na poziomie 61%. Z osobistych zaliczył uwaga… 39% skuteczności w tamtej serii, ale zwycięzców się nie sądzi.

#1962: Elgin Baylor 40.6 punktów

No cóż, przesuwamy się w górę zestawienia, więc tylko kwestią czasu było pęknięcie psychologicznej granicy średniej 40 punktów. Oto najniższy stopień podium. Padło na Elgina Baylora, jednego z największych finałowych pechowców, któremu osiem (!) awansów nie wystarczyło do zdobycia pierścienia. Całą karierę spędził w Lakers, niestety, byli to ci Lakers, którzy musieli stawać naprzeciw legendarnemu Bostonowi Russella i spółki. W 1962 roku, rozgrywający swój czwarty sezon w NBA Baylor, notował w Finałach średnio 40.6 punktów przy skuteczności 43% z gry i 83% z osobistych, ale ani to ani nawet 31.1 punktów Jerry’ego Westa w tej serii nie uchroniło Lakers przed porażką w meczu numer siedem.

#1967: Rick Barry 40.8 punktów

Barry, najlepszy strzelec tamtego sezonu, zameldował się w finałach ze swoimi San Francisco Warriors zdeterminowany by zdobyć swój pierwszy tytuł. Bezskutecznie. Seria zakończyła się zwycięstwem Sixers w sześciu meczach, kiedy Hal Greer i Wilt Chamberlain wzięli sprawy w swoje ręce. Barry, pomimo niedorzecznych 40.8 ppg na skuteczności 40% z pola nie zdołał zapewnić swoim zwycięstwa. Na triumf w Finałach musiał poczekać aż do 1975 roku , kiedy gładko uporał się z ekipą Washington Bullets.

#1993: Michael Jordan 41.0 punktów

Ta lista bez His Airness byłaby jak szczawiowa bez jajka. W ostatnich dniach, za sprawą The Last Dance, nie możemy narzekać na brak dowodów na wielkość MJ-a. Tu jeszcze jedna cegiełka pod jego piedestał. Przeciwko Suns Charlesa Barkleya i Kevina Johnsona, Jordan trafiał niedorzeczne, jak na gracza z jego pozycji, 50.8% z gry (101/199) okraszone 40% skuteczności zza łuku (10/25) i już nie tak efektownym 69.4% z linii rzutów wolnych. W kolejnych meczach serii Jordan zdobywał 31-42-44-55-41 i 33 punkty. W takim stylu dopełnił się pierwszy three-peat Chicago Bulls.

Wyróżnienia

Do topowej dychy nie załapali się, ale godni wspomnienia są:

  • 1950, George Mikan: 32.2 punktów i mistrzostwo
  • 1957, Bob Pettit: 30.1 punktów
  • 1977, Julius Erving: 30.3 punktów
  • 1995, Hakeem Olajuwon: 32.8 punktówi mistrzostwo
  • 2009, Kobe Bryant: 32.4 punktów i mistrzostwo

[BLC]

Ostatnie Wpisy

25 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Pierwsze finały obejrzane na żywo. Mecze 1, 3, 6 były live. Reszta retransmisja. To oczekiwanie, emocje. Każda informacja była jak złoto. I Love ghis game. 90te lata najlepsze.

    (28)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Osobiście z całym szacunkiem do wymienionych w liście graczy każdy dał popis ale D-wade wtedy zagrał jak kosmita w czwartych kwaterach ogrywał w pojedynkę mavs. Dlanie najlepszy indywidualny popis w finałach

    (17)
    • Array ( )

      Cichym bohaterem był Shaq niesamowicie przyćmiony przez Flasha, ale co do indywidualizmu, to jestem tego samego zdania, że to najlepszy występ jaki widziałem i nie ograniczałbym się tylko do czwartych kwart, bo wg mnie całe finały Wade rozegrał na niesamowitym poziomie. Finały na pewno warto sobie odświeżyć z uwagi na tego zawodnika. Żałuję, że nigdy nie było mi dane zobaczyć go w akcji i LeBrona pewnie też już nie zobaczę, bo z racji obecnej sytuacji, to ciężko będzie o bilety w jakiejś normalnej cenie na tak zwanych krzesełkach.

      Odniosę się tylko do LBJ, bo wiem że zaraz pojawią się hejterzy jego skuteczności w 2015 r.
      Wiadomo, że im lepszych masz kolegów tym jest Ci łatwiej na parkiecie, a James grał wtedy z Shumpertem, Dellavedova, Mozgovem, Tristanem i J.R., więc kto by się bał takiej “elity”? Rok później zdobywajac mistrzostwo miał w finałach 50% skuteczności przy 30pkt, ale przy boku grał chociażby Irving, który tak jak James wymagał ogromnej uwagi.

      (8)
    • Array ( )

      Kosmicznie też gwizdali sędziowie, można mieć spore zastrzeżenia do tego, jak był traktowany. Praktycznie każda sporna sytuacja była gwizdana jako faul na nim … Tego już szanowny autor zapomniał dodać.

      (5)
    • Array ( )

      Całe finały 2006 były świetne w wykonaniu Heat. Mnie osobiście łezka w oku się zakręciła kiedy puchar wznosił Mourning. Tyle lat dobrej gry i w końcu upragniony puchar , niby jako zadaniowiec , ale jednak rolę odegrał wielką.
      Troszkę mniej czasu dostawał Payton ale i jego kilka akcji wbiło gwoździa do trumny Mavs. Trudno rozsądzić na ile była to dobra ekipa a na ile wielki duch drużyny (wszak Posey , Walker już nigdy nie mieli okazji do grania w takiej ekipie). Wielka szkoda że Eddie Jones (jeden z moich ulubionych i kompletnie niedoceniony ) odszedł bodajże rok wcześniej – też miałby swój pierścień. A piszę niedoceniony bo wymiana( kilka lat wcześniej) na linii Lakers – Hornets (Jones Campbell za Rice’a ) była moim zdaniem strzałem w stopę. Bez tej wymiany Lakers osiągnęliby to samo.

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy lebron w 2015 nie zasłużył na MVP finałów bardziej aniżeli andre pomimo słabiutkiej skuteczności oraz przegranej serii?

    (9)
    • Array ( )

      Podobnie było w 2018, tam chyba nawet bardziej zasłużył jak dla mnie, gdzie pierwszy mecz nawet by wyciągnął gdyby nie JR Hennessy Smith, a i potem był jedynym co trzymało Cavs na powierzchni, bo gdyby nie on to zamiast Cavs mogli by tam równie dobrze wstawić jakąś drużynę z PLK i wiele by się nie zmieniło 😉
      Ale jak do tej pory jedyną osobą, która wygrała MVP finałów przegrywając je był Jerry West 50 lat wcześniej i chyba dalej NBA nie ma ochoty zrobić kolejnego takiego wyjątku.

      (3)
    • Array ( )

      Fen
      Warto by dodać że to LBJ był odpowiedzialny za to jak wyglądał zespół Cavs w 2018.dlaczego za rozpad drużyny mieliby go jeszcze nagradzać MVP finałów które sromotnie przegrał?

      (-5)
    • Array ( )

      @dmg
      Ale Ty już jesteś nudny z tym swoim wszechobecnym hejtem na LeBrona. Mam nadzieję, że jestes jeszcze młody i dorośniesz zanim LeBron skończy karierę aby móc go docenić gdy miałeś takową okazję.

      (2)
    • Array ( )

      Ja to już nie mogę doczekać się aż skończy karierę i skończy się te podniecanie jego osobą na każdym kroku że nawet jak pierdnie to jest to najlepszy pierd w lidze…

      (-4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak na marginesie.Zawodnik który w play offach miał wiekszą średnia pkt niz w sezonie z całej kariery i jest to rekord do teraz?Reggie Miller!

    (-4)
    • Array ( )

      Patrząc na to, że w sezonie miał 18, a w PO 20, to już jakieś mega imponujące nie jest

      (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Zresztą sprawdziłęm chociażby peirwszych z brzegu i LeBron też ma większą śr. pkt w PO niż w sezonie regularnym – 29 w PO do 27 w RS. Jordan – 33 w PO i 30 w RS. Bryant, Wade, Shaq, ba, nawet Curry i Durant mają wyższą średnią pkt w playoffach niż w sezonie regularnym.

    Tak więc, to że jest takowy rekord to jest bzdura, którą zmyśliłeś.

    (5)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Najfajniejsze finały Rakiety-Nowy Jork.. walka na maxa, siła potworna obu ekip pod koszem,obrona..i Hakeem!!!

    (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    MJ z finalami 1992 i 1998 łapie się na występy w TOP10 (35.8 i 33,5 ptk/mecz)
    Do tego w 1992 miał FG 52,6% 3P 42,9% i FT 89,1%

    (0)

Gwiazdy Basketu