fbpx

NBA: awantura po meczu Giannisa Antetokounmpo | Celtics kroją wszyskich ☘️

27

Welcome to my world .

Heat 106 Wizards 107 [OT]

Erik Spoelstra zasługuje na statuetkę Coach of The Year (albo co najmniej na nagrodę Nobla) po tym występie jego zespołu. Goście rozegrali fenomenalne spotkanie zważywszy brak: Bama Adebayo, Jima Butlera, Tylera Herro, Gabe’a Vincenta, Duncana Robinsona, Victora Oladipo, Dwayne’a Dedmona, Omera Yurtsevena i kogóż tam jeszcze zatrudniają. Grali bez centra ani rasowego power forwarda, rotacja objęła siedmiu ludzi, zza łuku trafiali marne 25%, a mimo to (!!!) przez pół godziny utrzymywali dwucyfrową przewagę punktową.

Nic nie może jednak wiecznie trwać – jak śpiewała Anna Jantar, pewnych uwarunkować fizjologicznych nie przeskoczysz i wbrew staraniom Kyle’a Lowry (24 punkty 10 zbiórek 15 asyst) który spędził 51 minut na placu, gospodarze temat zmęczyli.  Gdyby to przegrali byłaby żałość w szatni. Beal, Kuzma, Porzingis powyżej dwudziestu zdobytych punktów jednak energetycznie mecz wyrównał i morale grupy podciągnął czystej wody gracz zadaniowy nazwiskiem Kispert (5/8 zza łuku). Takich walczaków się zatrudnia wszędzie. Zwróćcie na chłopaka uwagę następnym razem. I jeszcze jedno: nigdy nie lekceważ przeciwnika! Nastroje końcówki czwartej kwarty, a następnie regulaminowego czasu gry macie na skrócie. Towarzystwo było tak zajechane, że na przestrzeni ostatnich trzech minut doliczonego czasu gry NIKT nie zdobył punktów. Tak to jest jak próbujesz być cwany, Wizards chcieli pewnie ograć Miami jak najmniejszym nakładem sił…

Hornets 122 Cavaliers 132 [2 OT]

Cleveland w tabeli stoją nieźle (bilans 9-6, w tym 5-1 przed własną publicznością) ale to pozorne, bo jakościowo mocno się popsuli. Rozumiem chwilowy brak kotwicy Jarretta Allena (dziś grał 20 punktów 12 zbiórek 4 bloki) jednak na przestrzeni ostatnich gier (pięć porażek z rzędu) ratingi defensywne są FATALNE, a zespół dryfuje swobodnie po oceanie NBA. Czasem jedno albo drugie działo odpali (Garland 41 punktów 6 asyst 5 przechwytów / Mitchell 34 punkty 6 asyst) ale w maszynowni są problemy.

Pozbawione rozgrywającego Charlotte nie powinno było wrócić do gry. Uwaga, na 52 sekundy przed końcem meczu Cavs prowadzili DZIESIĘCIOMA punktami. Dalej były:

  • trójka Roziera (28 punktów 5/16 zza łuku)
  • strata Mitchella
  • spudłowana trójka i ofensywna zbiórka Roziera
  • trójka Kelly’ego Oubre (34 punkty 5/9 zza łuku)
  • przerwa na żądanie
  • faul gości i dwa celne wolne Allena
  • trójka PJ Washingtona (28 punktów 10 zbiórek 4 asysty)
  • strata piłki Allena
  • spudłowana trójka Washingtona
  • strata Garlanda (goście wywalczyli rzut sędziowski)
  • trójka Roziera na sekundę przed końcem!!!

Aż dziw bierze, że się chłopaki z tego podnieśli. Niestety ustabilizowanie formy nie nastąpi chyba dopóki na plac nie wróci rekonwalescent Ricardo Rubio. Pamiętacie w zeszłym sezonie z Markkanenem na niskim skrzydle? Cavs byli sensacją, chodzili jak maszyna, dmuchali rywali dwudziestoma z regularnością szwajcarskiego zegareczka. Ozdobą spotkania oburęczny blok Evana Mobleya, mam nadzieję, że będzie na skrócie. Jeśli nie to wklejam na samym dole artykułu.

Bucks 102 Sixers 110

Mecz obfitował w zdarzenia. Najpierw Tyrese Maxey trafiał każdy możliwy rzut za głupich mając obrońców Milwaukee. Potem podkręcił kostkę i pojawiła się informacja, że na plac nie wróci. Następnie oglądaliśmy łokieć Joela Embiida w tors rozpędzonego Giannisa Antetokounmpo. Kameruńczyk cały wieczór demonstrował Grekowi, że jest na jego poziomie fizyczności albo może nawet Greek Freaka przewyższa. Było parę bloków, flagrant foul i twarda prezencja w polu trzech sekund. Antetokounmpo mimo początkowej świeżości i celnych rzutów stracił równowagę wewnętrzną. Obrazem tego były rzuty wolne: 4/15 FT! Przecież gdyby choć połowę trafił, mecz poszedłby pewnie w drugą stronę!

I tutaj dochodzimy do najciekawszego. Po meczu doszło do awantury. Giannis po ostatnim gwizdku wrócił na płytę boiska by poćwiczyć wolne. Rzucał spokojnie dopóki środkowy gospodarzy Montrezl Harrell nie zabrał mu piłki okraszając temat ostrymi słowami, żeby “wypXXdalał i że to nie jest Milwaukee”. Giannis miał go na to zaprosić do wspólnych ćwiczeń (haha) ale Harrell nie chciał o tym słyszeć. Co więc? Prędko pojawiły się nowe piłki, ale poinstruowani odpowiednio pracownicy hali postanowili przeszkodzić Giannisowi. Rozstawili drabinę pod koszem! Chłop się zagotował i nie dziwię mu się. Gdyby to był Kobe, mówilibyśmy Mamba Mentality. Co najwyżej rozdałby parę autografów. A Harrell? Wątpliwy charakter, który od braci Antetokounmpo (na filmie widzimy Thanassisa) zebrałby zapewne srogi XXX. Na boisku wnosi niewiele, ale łatka “tough guya” pozwala mu wciąż zarobkować w najlepszej lidze świata.

Co ten dziadek w czapeczce chciał zrobić na tej drabinie? Siatkę z obręczy zdejmować? Komedia.

Najlepszym graczem spotkania Embiid (32 punkty 11 zbiórek 8 asyst) którego trzy kolejne trafienia i asysta pozwoliły Sixers odseparować się od rywali na ostatniej prostej.

Magic 108 Bulls 107

Magicy uparci są i nie słuchają. Zamiast podwajać DeRozana i LaVine’a przejmowali zasłony albo ewentualnie strefą się bronili. W efekcie mieli więcej szczęścia niż rozumu, bo o ile DeRozan nawrzucał im furę koszy (41 punktów 16/30 z gry – powodzenia dla tych, którzy uważają, że można gościa kryć indywidualnie na półdystansie) to LaVine spartolił wszystkie próby. Zaliczył 1/14 z gry przy czym jedno, jedyne trafienie to błąd piłki opadającej (goaltending) do tego bardzo dyskusyjny.

Pozwolili więc Chicago utrzymać fundament gry pozycyjnej i mimo wyraźnej przewagi w środkowej części meczu, pod koniec niepotrzebnie się denerwowali. A few moments later… Vucevic spudłował kluczowy rzut wolny zostawiając gościom otwartą furtkę. Piłkę przejął Jalen Suggs, który choć nie słynie ze skuteczności rzutów z wyskoku (wręcz przeciwnie) szaloną f%ck you trójką rozstrzygnął losy spotkania. Tym samym ekipa Chicago spada w tabeli, ich bilans (6-10) na tę chwilę to poniżej play-in. Po raz wtóry: czekamy na transfery w Windy City. Mój ulubieniec Franz Wagner: 20 punktów 8 asyst. W tym sezonie z racji kompetentnego dryblingu gra jako point-forward.

Pacers 99 Rockets 91

Potworna niemoc Indiany w pierwszej kwarcie. Wydawało się, że przez dwanaście punktów zdobędą cztery punkty, skończyli na dziesięciu. W pewnym momencie przegrywali 6:25 pudłując wszystkie dziesięć rzutów z odległości przekraczającej dwa metry od obręczy. Rick Carlisle zażonglował więc składem, prędkiego Haliburtona posadził na ławę wystawiając w to miejsce bardziej konwencjonalnego playmakera TJ McConnella. Niemoc odczarował rookie Mathurin, który ciąg na kosz ma imponujący od wejścia do ligi.

No a potem? Potem się odblokowało. Pod obręczą karty rozdawał Myles Turner (17 punktów 7 zbiórek 4 bloki) czasem z pomocy blokiem świsnął także Jalen Smith. Szły z tego szybkie ataki i jeszcze przed końcem trzeciej ćwiartki Pacers mieli temat odpracowany. Haliburton był w swoim żywiole (19 punktów 6 zbiórek 8 asyst) niestety pod koniec podk®ęcił kostkę i się teraz fani, na czele ze mną, denerwują. Zawodnik twierdzi, że nic poważnego się nie stało, młody jest, wyliże się.

Thunder 110 Grizzlies 121

Nie zaistniał podstawowy warunek, koledzy Shai G Alexandra nie otworzyli mu przestrzeni rzutami zza łuku, których było jak na lekarstwo. Dodaj twardy defense Dillona Brooksa, zawalidrogę Stevena Adamsa, którego trzeba było omijać oraz bloki z pomocy Jarena Jacksona, który w tym wymiarze to elita koszykarskiego świata. Skończyło się na sześciu trafieniach przy osiemnastu próbach. Jednostka napędowa gości pracowała więc na niepełnych obrotach, a Grizzlies choć także nie zachwycili skutecznością (Ja Morant i Brooks 11/40 z gry, Desmond Bane OUT) dzięki olbrzymiej przewadze fizycznej, biorą mecz. 57-43 na tablicach. 40-11 w przyznanych rzutach wolnych.

Nuggets 99 Mavericks 127

Denver bez Jokera i Murraya (jak możecie się domyślać) mieli problemy z konstruowaniem akcji. Nie miałem odwagi stawiać Denver under 104.5 punktów, a powinienem był. Luka Doncic mimo olbrzymiej przewagi jego zespołu, uprosił Kidda by pozwolił mu pozostać na placu w czwartej kwarcie. W efekcie obejrzeliśmy pięćdziesiąte (!!!) w karierze triple-double Słoweńca: 33 punkty 12 zbiórek 11 asyst 50% z gry przy zaledwie dwóch stratach.

Celtics 117 Pelicans 109

Boston demonstruje najbardziej efektywny atak w historii klubu, a jedyną niewiadomą jest kto danego dnia odpali wrotki. Komfortowa przewaga kilku posiadań utrzymywała się od pierwszej kwarty do ostatniego gwizdka. Celtics trafili dwadzieścia rzutów trzypunktowych, w tym każdy ze starterów minimum ze dwa razy:

  • White 6/8 zza łuku
  • Horford 4/5
  • Brown 3/6
  • Williams 2/6
  • Tatum 2/10 (anomalia w jego wykonaniu nie szło mu rzutowo, więc rozdał 10 asyst)

Rozproszona obrona rywali tradycyjnie gubiła w ten sposób pozycje pod tablicą, goście jedenaście razy ponawiali akcje czym nadrobili pewne braki fizyczne. Dzień jak codzień. Z bilansem 13-3 ☘️ są na pierwszym miejscu w tabeli.

Suns 133 Jazz 134

Mecz ataku. Devin Booker (49 punktów 8 zbiórek 10 asyst) bez podwojeń, na półdystansie pull-up jumpery były wymieniane z obu stron, a do tego dzień konia zaliczył Lauri Markkanen (38 punktów na absurdalnym 15/18 z gry). Co tu wiele gadać, pod nieobecność Chrisa Paula bardzo źle wygląda obrona pierwszej linii (Cam Payne) a Fin to jest bardzo niewdzięczna postać do krycia. Kto nie wierzy niech zobaczy jego ostatnie trafienie, które ustawiło wynik spotkania. MJ by się nie powstydził. Lauri ma ten gen, który pozwala mu trafiać najważniejsze próby. Szacunek.

Knicks 101 Warriors 111

Jalen Brunson i RJ Barrett 8/32 z gry. Knicks są zmęczeni serią wyjazdową, był to dla nich trzeci występ w czwartą noc stąd już od startu wpadli w deficyt punktowy. Słyną z odpuszczania linii za trzy, co pozwoliło zrehabilitować się m.in. Klayowi Thompsonowi (20 punktów 8/16 z gry) za ostatnią wtopę i niepotrzebnie forsowane rzuty. Draymond Green dwucyfrowy wynik punktowy a do tego 9 zbiórek i 7 asyst – świadczy o zaangażowaniu. Dubs wezmą swoje, w tej chwili każde zwycięstwo jest im potrzebne, bo wieku nie oszukają, będzie tylko ciężej fizycznie, a bilans 7-9 pozostawia do życzenia.

Pistons 121 Lakers 128

Nie oglądałem, bo to dwa najsłabsze zespoły ligi w tym momencie nie licząc może Houston. Cade Cunnigham i LeBron James poza składem. Najważniejszą postacią spotkania Anthony Davis (38 punktów 16 zbiórek 4 bloki).

Dobrego dnia wszystkim. Podziękowania dla patronów: Grześ Be / Radek Woj / Kamil Ja – takich trzech gości chcesz mieć po swojej stronie! B

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( )
    K.D. z trollkonta 19 listopada, 2022 at 14:23
    Odpowiedz

    Wizards to jest jednak zespół bez charakteru. Zlepek g*wna. Arenas zasłynął z gangsterskich wybryków. Wywalili go z Ligi, a teraz zapraszają na środek parkietu i dają kolorową piłeczkę. Gość powinien być co najmniej lekceważony, a tu sobie struga wesołego, zasłużonego weterana.

    (22)
    • Array ( )

      Połowa NBA ponad jest z tego samego materiału. A może nawet sportu zawodowego. Widać to przecież.

      (4)
    • Array ( )

      No niestety macie rację. Ciekawe kiedy NBA przeprosi Paula Pierce i znowu go będziemy słuchać.

      Oglądalność ligi spada z roku na rok. Silver robi wszystko,żeby ją podnieść.

      Za najdalej 10 lat będziemy traktować NBA tak samo jak Wrestling czy Nascar – “sport”/widowisko wyłącznie ciekawe dla Amerykanów.

      (12)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    W moim ulubionym Chicago jest tak przeciętnie żeby nie powiedzieć słabo, że po 16 grach są w bardzo dobrej sytuacji żeby zatankować po Wembanyamę lub Scoota. Myślę, że nie ma co się dłużej oszukiwać i to ostatnie chwile na taką decyzję i dołączenie do Rockets, Pistons, Spurs, Magic, Hornets w walce o najwyższy pick. Są od nich o włos mimo chęci wygrywania. Jest to zdecydowanie bardziej prawdopodobne i łatwiejsze niż choćby play in. Transfery DeRozana i Vucevicia za młodych i picki coś na wzór Utah ostatnio (oczywiście dostaną za nich mniej). LaVine niech zostanie i dochodzi do zdrowia, bo na ten moment jest bardzo przepłacony i nie ma wartości transferowej. Niech tak sobie grają i wygrywają co 5ty mecz, a później trzeba będzie liczyć na łut szczęścia w czerwcu.

    (7)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Kobe nie dałby się tak sprowokować, tylko na drugi dzień przyszedłby do hali o drugiej w nocy i ćwiczył osobiste do rana.

    Lubię Giannisa, nie lubię Harrella, niemniej na jakimś poziomie psychologii sportowej rozumiem dlaczego to było ważne żeby Greka przegonić. Facet jest znakomity i heroiczny, niemniej tego dnia parkietu w Philly sobie nie zawłaszczył i ja bym traktował to rzucanie sobie jako zaproszenie do trash talku, które ktoś po prostu przyjął. Niech Giannis trenuje kiedy jest na to pora, a nie wtedy jak jakiemuś dziadydze z personelu Well Fargo Center akurat pasuje postawić tam drabinę. Tak bym to widział.

    (7)
  4. Array ( )
    Marian Paździoch syn Józefa 19 listopada, 2022 at 17:02
    Odpowiedz

    Jak to co te dziadek chciał zrobić? Wykonywał swoją pracę bo przecież przed meczem trzeba sprawdzić kosze, są tam kamery, mikrofon. To nie wina tego dziadka, że Gianis potrzebuje pięciu godzin żeby rzucić kilka wolnych.

    (-4)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Duża skaza na wizerunku Greka. Chyba zapomniał, że jak woźny każe opuścić salę, to zabierasz piłę i wychodzisz. Poza tym, nie był u siebie.
    Kevin Garnett w Bostonie też zabrałby mu piłkę, tak jak zawsze blokował rzuty po gwizdku. To nie twoja hala, Giannis.

    (9)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Bartku, szacun za komentarz co do aktualnej pozycji w lidze LALek, hahhahaha mam nadzieję że będzie z nimi jeszcze gorzej, choć o to może być trudno gooo West!! Lebron smierdzi xxx

    (-4)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    > Co ten dziadek w czapeczce chciał zrobić na tej drabinie? Siatkę z obręczy zdejmować? Komedia.

    Czy nie taką samą komedią jest zachowanie Antentokoumpo ? Akcja na pokaz typu “kiepsko mi poszło to pójdę se porzucać po meczu, żeby pokazali w mediach jak to ciężko nie pracuję na swoje legacy”. Taką samą komedią jest dorabiania do tego jakiejś dziwnej ideologii, że “gdyby to był Kobe, mówilibyśmy Mamba Mentality”. Na trening jest odpowiedni czas. Może po prostu niekoniecznie jest to moment po meczu, gdy obsługa hali sprząta, coś poprawia lub może chce przygotować halę do kolejnego meczu/treningu lokalnej drużyny. Jak chce trenować i coś ulepszać w swojej grze to niech to robi gdy jest na to odpowiedni czas, bez tego całego robienia szumu wokół siebie. Kiepskie, gwiazdorskie zachowanie.

    (4)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Oglądamy upadek jakości NBA….staram się to coś oglądać ale po pierwszych kwartach dla mnie to jest nie do strawienia…zawodnicy wygladaja tak samo w sumie beż żadnego podziału na pozycję, wszyscy mogą rozgrywać, klepać,i rzucać za 3 …atak to 5 zawodników na 7 metrze robiących sobie zasłony do rzutu za 3 ,ewentualnie wejścia po zasłonię na 7 metrze pod kosz beż żadnej obrony….dobrze że na YT mamy stare dobre mecze .Ostatnio obejrzałem ASG z 2010 roku….to się oglądało.

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu