fbpx

NBA: intensywność Celtics znów imponuje | Bulls obskoczyli Lukę Doncica!

35

WTMW.

Trzynaście meczów! Różnych. Powieki ciężkie, ale co… we love this game! Ej właśnie, jeśli ktoś jeszcze nie czytał książki to zostało mi 90 ostatnich egzemplarzy. Dodruku nie planuję.

Jedziemy?

Wizards 97 Cavaliers 94

Przed sezonem bym nie powiedział, ale Wizards to najlepiej broniąca łuku drużyna NBA, a Cavs to elita rim protection. Fajne zestawienie, ciekawy mecz, naznaczony niemocą graczy ataku, a jakże! Kluczową akcję przeprowadzili goście. Namagnesowany jak zwykle Bradley Beal ściągnął trzech rywali w środek po czym odegrał do Kyle’a Kuzmy (22 punkty 6/9 zza łuku) do rogu. Ten się wiele nie zastanawiał…

Isaac Okoro bardzo sprawny obrońca, uprzykrzył dziś życie Bealowi, ale jednowymiarowy. Zastanawiać może skromna liczba minut Evana Mobleya. Nie do przyjęcia pozostaje fakt, że dwaj skrzydłowi pierwszej piątki notują w sumie 5 punktów na sześciu próbach rzutowych. Collin Sexton (uszkodzona łąkotka, wypadł na czas nieokreślony) groził zdobyczami, teraz jedynym szybkościowcem zdolnym grać piłką 1-na-1 pozostaje Garland. Cavs potrzebują chwili by się ogarnąć. Samą defensywą wielu meczów nie wygrają. Lauri Markkanen i Kevin Love przydaliby się dziś bardzo.

Nets 123 Magic 90

Nie ma o czym pisać. Nowojorczycy wygrali każdą kwartę. Kevin Durant (30 punktów 11/12 z gry!) stoi głowę i szyję ponad wszystkimi. Jakby grał na kodach, absolutny dominator, najlepszy gracz ofensywny NBA. To nie wszystko, LaMarcus Aldridge demonstruje, że jego legendarny daleki półdystans bity z wysoko wyciągniętych rąk wciąż pozostaje w mocy: 21 punktów 8 zbiórek 9/16 z gry. Na tej kanwie Brodacz zaliczył kolejne triple-double: 17 punktów 11 zbiórek 11 asyst, a za kulisami Kyrie Irving opublikował w sieci kolejną relację…

Orlando dla porównania rzucali jak robaczywym grzybem do wiadra. Priorytetem w tym sezonie jest rozwój kadr, a najważniejsze postaci Magików to moim zdaniem Wendell Carter Junior i Cole Anthony. Kontuzjowanych ma się rozumieć nie liczę. Franz Wagner też potrafi grać, to na pewno.

Raptors 88 Celtics 104

Doceniam zaangażowanie i intensywność gry obronnej C’s. Zagrali dziś naprawdę mocno. Już nie przekazują bezmyślnie zasłon. Wiedzą kiedy podwoić, w którym momencie wykorzystać moment by zniwelować mismatch. Mądra obrona, widać że pracują nad tym. Nick Nurse bierze czas, coś rysują, coś przygotowują. Na to Boston zaskakuje ich presją na całym boisku.

Marcus Smart znakomity w roli obrońcy z pomocy. Robert Williams (16/13) prawdopodobnie najlepszy mecz sezonu, zdecydowane ruchy w kierunku obręczy, zdecydowanie kończone loby, wiele razy zniechęcił Raptors przed oddaniem rzutu. Jayson Tatum (22/12/7) również pozytywnie zaskakuje. Rzuty wciąż mu nie wpadają, przynajmniej nie tak często, jakby sobie tego życzył, ale przynajmniej nie stoi. Angażuje kolegów podaniami, ściąga na siebie uwagę obrony. Innymi słowy, takich Celtics chciałoby się oglądać jak najczęściej. Sfrustrowali dziś gości, zdeklasowali pomimo nieszczególnej przecież dyspozycji strzeleckiej (i bez Jaylena Browna). Jeszcze tylko parę strat mniej Dennisa Schrodera i byłby perfekcyjny mecz.

Bucks 112 Knicks 100

Żołnierze Thibsa elegancko utrzymali w ryzach Giannisa, budowali przeciwko niemu mur ciał na czwartym metrze, ale do strzelców trzypunktowych chodzić nie zdążali. Coś za coś. Mistrzowie zapakowali im sześć trójek w samej tylko pierwszej kwarcie. Dalej było lepiej, ale wyłącznie w obronie. Obie strony nie mogły się wstrzelić. Na otwarcie trzeciej kwarty szok: Bucks zdobyli 19 punktów przy czterech Knicks. Sprawy wyglądały blado.

Madison Square oszalało kilka minut później, bo za sprawą dominującej ławki rezerwowych (D-Rose 22/7)  miejscowe chłopaki przemogli potężny deficyt, bodaj 24 punkty. Na pięć minut przed końcem doprowadzili do remisu, aby następnie polec z rąk Pata Connaughtona. Ten na finiszu spotkania zaliczył pięć dalekich trafień i było po meczu.

Ostatnim razem Ricky Rubio. Tym razem Bucks: 26/50 z dystansu. Tom Thibodeau musi przemyśleć założenia taktyczne, nie można w ten sposób się odkrywać. Pomoc w obronie i posłanie po ekstra obrońcę musi być mniej czytelne!

Pistons 112 Rockets 104

Słabizna. Christian Wood (20 punktów 9 zbiórek) najskuteczniejszym graczem pierwszej połowy. Kolejno zniknął. I to jest właśnie problem: żadnych zagrywek, żadnych ustawionych setów. Po obu stronach! To jest NBA drugiej kategorii. Jalen Green (23/5) agresywnie skoczył na obręcz, skończył akcję z góry, po czym zaskwierczał coś do Cade’a Cunnighama. Ich zatargi sięgają czasów uczelnianych. Ten zbył go beznamiętnym wzrokiem, ale goście dostali energii. Green spudłował resztę rzutów do końca spotkania. Cade (20/4/3/2) grał solidnie. Podobała mi się ta odpowiedź. Koniec końców Rakiety nie znalazły odpowiedzi na indywidualnie znakomitego Jerami Granta (35 punktów 13/23 z gry).

Mavericks 107 Bulls 117

Luka Doncic (20/8/10/4) podwajany, a niekiedy nawet potrajany przy zasłonie. Niestety chłopaki nie potrafili tego wykorzystać. Ozdobą spotkania przechwyty Alexa Caruso nurkującego w tym celu szczupakiem na parkiet oraz następujące po nim wsady z obrotem 360 stopni Zacha LaVine oraz alley oop DeMara DeRozana. Startujący z ławki Caruso (16 punktów 6 przechwytów) to w chwili obecnej pierwszy złodziej ligi, wiedzieliście o tym?

Lonzo Ball wreszcie odpalił w roli catch and shootera, a co za tym idzie otworzyło się przed nim boisko: 21 punktów 6 zbiórek 6 asyst 7/10 zza łuku. Po drugiej stronie Kristaps Porzingis… no nie spełnia założeń w roli środkowego. Widzieliście akcję na koniec pierwszej kwarty, w której DeRozan umyka przed podwojeniem wzdłuż linii bocznej, a następnie wchodzi pod kosz wymijając bezczelnie Łotysza? Taki defense nie przejdzie, tak być nie powinno. KP mierzy ostatecznie 221 cm wzrostu. To jordanowskie 23 więcej niż rywal.

Generalnie plan zakładał posadzenie Porzingisa na Javonte Greena, aby mógł pomagać w obronie. DeRozana indywidualnie trzymał (fatalny strzelecko) Dorian Finney Smith. We dwóch odbierali DD ulubiony półdystans i okazje strzeleckie. Jako center to samo, KP wychodzi do zasłon ponieważ tegoroczny Nikola Vucević nie stanowi żadnego zagrożenia jako roll man. Bulls mają zagwozdkę, rywale coraz częściej pomagają od Greena, ale za sprawą solidnej trójki i napastliwości defensywnej, przeważyli. Najlepszych strzelcem spotkania Zuch LaVine: 23 punkty przy 8/12 z gry!

Hornets 118 Grizzlies 108

Charlotte nie broni. Charlotte wygrywa mecze atakiem albo ich nie wygrywa.

Kelly Oubre wszedł w ławki przykrywając wszelkie niedostatki kolegów. 37 punktów 13/17 z gry 7/9 zza łuku – chłopak płonął jak żywa pochodnia Edyty Bartosiewicz. Takiego występu nie można było oczywiście przemóc, taki występ należy uszanować. Jednak uważajcie na Memphis, bo odbijają w górę. Do składu wrócił właśnie Dillon Brooks (20 punktów 6 asyst) jeden z solidniejszych obrońców na pozycje 2/3 w lidze. Mało tego, Ja Morant nie zwalnia tempa: 32 punkty 7 zbiórek 8 asyst 3 przechwyty.

Thunder 108 Pelicans 100

Luguentz Dort i Shai Gilgeous Alexander pokroili drop coverage Pelikanów. Ci są niezwykle wprost nijacy. Ławka rezerwowych dramatyczna. Tomas Satoransky jest tak wolny, że nie jest w stanie minąć nikogo. Młodzi mają szybkość, ale nie wiedzą co robić z piłką. Jonas Valanciunas oczywiście fizycznie najmocniejszy, Nickeil Alexander Walker (kuzyn Shaia) poczuł się jak na koszu przed domem (31 punktów 9/11 FT) ale gra nie była wyrównana. Kiedy Mike Muscala wbił trójkę na otwarcie czwartej kwarty, końcówka meczu pozostawała formalnością. Tutaj nie pomoże powrót Ingrama ani Ziona. Ten sezon jest w Nowym Orleanie stracony.

Kings 117 Spurs 136

Na Trygława i Swaroga jak słaba jest obrona Sacramento! Po tym co zaprezentowali Celtics, Bulls czy zdziesiątkowane Denver – po stronie Kings to taki mecz to jak All-Star Game tylko bez gwiazd. Siedmiu graczy Popovicha zaliczyło minimum piętnaście punktów. Docierali gdzie chcieli, egzekwowali co chcieli. Dejounte Murray wchodził na swe ulubione klepki na półdystansie etc. Dość powiedzieć, że rywale nie prowadzili ani przez moment, a przewaga sięgała 25 oczek. Goście przegraliby jeszcze dobitniej gdyby SAS nie odpuścili obrony w trzeciej kwarcie. Najlepiej w ekipie Waltona wyglądał D-Fox, któremu coś w końcu siadło z wyskoku. Tyle, że Pop jego zdobycze miał zdaje się wkalkulowane w wynik końcowy.

Gorzej że Kings znów mają chaos na zapleczu. Docierają głosy jakoby Marvin Bagley odmówił trenerowi wejścia na parkiet w ostatnim meczu z Phoenix! Ta organizacja chyba nigdy nie będzie funkcjonować jak należy.

Pacers 98 Nuggets 101

Niesłychana historia w górach. Bez zawieszonego Jokera oraz kontuzjowanych Murraya i Portera Juniora chłopaki nie mieli papierów by w ogóle nawiązać walkę z gośćmi, a jednak ich przewieźli. Przed wszystkim, wspaniała, zmotywowana, energetyczna obrona Denver. Zaskakiwali, przekazywali zasłony, doskakiwali do piłki, rozbiegali się do strzelców, bardzo dobre przygotowanie.

Will Barton (30 punktów 6/9 zza łuku) bez sumienia, rzucał (i trafiał!) najtrudniejsze rzuty w dowolnie wybranych momentach. Domantas Sabonis liczby robi może i mocne (20 punktów 19 zbiórek 9/14 z gry) ale to tylko i wyłącznie center, nie nadaje się do ścigania ludzi po obwodzie. Rywale wyeksponowali do maksimum jego brak mobilności.

Brogdon zawodzi, miał przerwę więc pewnie mu wybaczą. Nie widzi chłopaków, wykorzystuje przewagę kilogramów, wchodzi na czwarty mecz i nie wie co dalej. Na ławie nikogo, kto zrobiłby różnicę. Jeden wymiar, ograniczone zdolności gry 1-na-1. Zaskoczył brak Carisa Leverta. Pacers myśleli pewnie, że łykną Denver bez popity. Dziś znów grają w górzystym terenie, tym razem w Salt Lake City. Ugh.

Blazers 109 Suns 119

Słońca znów bez DeAndre Aytona (pauzującego z powodu stłuczenia kolana) znajdują złoto w najdalszych zakątkach ławki rezerwowych. Dla 28-letniego Franka Kaminsky’ego 31 punktów przy 12/18 z gry to rekord kariery! W obronie grali drop coverage, ale zmęczone nogi Portland sprawiły, że na otwarcie zaliczyli bodaj 1/18 zza łuku.

Wolves 110 Warriors 123

Andrew Wiggins (35 punktów 14/19 z gry) dwukrotnie przeskoczył dziś gwiazdę gości Karla Townsa będąc gwoździem programu w Chase Center. Nie liczę wariata Anthony’ego Edwardsa (48 punktów 16/27 z gry 5 asyst 6 strat). Młodego nie trzeba dwa razy prosić by rzucał. Niezależnie od matchupu oddaje po 25 rzutów, tak noc w noc.

Steve Kerr miał w nosie Edwardsa, celem było spowolnienia Townsa i Russella. KAT wygląda źle. Ma problemy z grą tyłem do kosza, samym zajęciem pozycji. Na tablicach wygląda mizernie. Z podaniami też jest gorzej, bo zdaje się nie wierzy w kompetencje kolegów. Warriors mieli od kogo podwajać. McDaniels, Beverley, Vanderbilt, Okogie… to są gracze nie stanowiący zagrożenia w ataku. Podwajany Towns frustruje się noc w noc. Nic dziwnego, że mu rywale skaczą po łbie. Pick and rolla z Russellem także porzucili widząc pomoc. Wolves potrzebują transferów.

Heat 117 Lakers 120 (OT)

Obiecywałem, że już nie będę patrzył i zdrowia tracił. Obrzydliwa, obrzydliwa koszykówka Lakers triumfuje po dogrywce. Heat szybko stracili Jimmy’ego Butlera który skręcił kostkę, ale pomimo niedyspozycji strzeleckiej Duncana Robinsona (4/16 z gry) egzekwowali swoje. Ścinali bez piłki, zasłaniali wzajemnie, współpracowali. LAL odpowiadali rzutami z izolacji. Ile farta można mieć? Trójki o tablicę, szalone rzuty Malika Monka plus szaleństwa Westbrooka próbującego trójką z miejsca wygrać mecz w ostatniej akcji. Tyler Herro brał na siebie ile mógł. Kyle Lowry szarpał, PJ Tucker dobijał rzuty, Adebayo atakował obręcz. Koniec końców chłopakom zabrakło zdrowia. W pewnym momencie stanęli, prąd im odcięło. Davis, Monk i Westbrook (25/12/14/8 strat) dokończyli dzieła ku uciesze gawiedzi w Staples.

Ufff. Dobrego dnia wszystkim. W szczególności Panu Januszowi G. za szczodrość / wpłatę na rzecz portalu.

Uważajcie tam na siebie, zwłaszcza w stolicy. B

Ostatnie Wpisy

35 comments

    • Array ( )

      Cavs też nie lubi, chyba generalnie ma uraz do byłych klubów. Jakby go tak jeszcze parę razy wytransferowac to chłop będzie zmobilizowany na większość ligi i w końcu zostanie supergwiazdą 😉

      (61)
    • Array ( )

      No dokładnie. Mecze z byłymi drużynami (+z jakiegoś powodu OKC, przynajmniej tak było jeszcze w barwach Wolves) są jedynymi, kiedy Wigginsowi się chce i ma tę iskrę rywalizacji.

      (4)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Na moje oko w Wolves to do wymiany idą wszyscy oprócz młodego Edwardsa. Jeżeli nie to z takimi ‘gwiazdami’ jak KAT i Russell będą w okolicach 30 zwycięstw w sezonie przez najbliższe kilka lat i play offs nawet nie powąchają.

    (18)
    • Array ( )

      Wlasnei w wolves do wymiany niech idzie edwards bo zmarnuja mu kariere, a klub zlikwidować i przywrócić supersonics. Kij z ta minnesota żałosny klub ktory przez cale moje zycie nic nie osiągnął, a i przez cala swoja historie nie mają sie czym chwalic poza mvp garnetta chociaż tu tez nie ma sie czym chwalic bo pozwolili mu odjeść i wygral misia w bostonie. Precz z Minnesota

      (6)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Dziś Kevon Looney wykręcił drugie!!! Double double w karierze. Na tle KAT’a wyglądał jak równy. Obczajcie jak Wiggins robie pierwszego postera. KAT schował bark nie wyciągnął nawet dłoni. Albo ma dość NBA albo MIN’a.

    (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Lakers fartownie, jednak warto zwrócić uwagę na fakt, ze zagrać nie mogli Lebron, Nunn, THT, Ariza, Rondo i Reaves! W pełnym zdrowiu jeszcze to ogarną, zobaczysz Admin.

    (4)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    co to za MVP, który sam musi sie bic, zamiasyt miec od tego ludzi w zespole ? potem zawieszenie, widac nie stoi za nim Liga, organizacja, biznes trzęsacy NBA.
    w przypadku takioch jak Jordan, Bryant czy nawet Harden rzecz zupełnie nie do pomyslenia
    mozna byc naj graczem sezonu zasadniczgo, ale nie miec zadnych pleców, co dowodzi tylko iz Joker nie ma pozycji face od the league, a nawet face of the franchise, co najwyzej na poziomie czysto sportowym, a to za mało stanowczo.

    Doncic m oze byc potrajany na boisku, co w ogole nie zwalnia go z odopowiedzialności za zespół.
    Jeśli supporting cast nie wykonuje swojej roboty, nie ma mentalności zwyciezców, wina spada na ludzi decydujących o poziomie motywacji i psychice drużyny, czyli trener & liderzy
    widac Luka nie ma tej aury i mocy zarażania kolegów pragnieniem bycia mistrzem, co posiadali dokladnie wszyscy najwieksi zawodnicy w historii tej gry.
    właściowie i on sam nie robi jakichś specjalnych postępów od rookie season, pop prostu teraz ma pilkę, touches, rzuty, zespol nalezy do niego, wiec notuje daleko lepsze statsy, nie widac jednak jakiegoś szczególngo poziomu poprawy, widocznej róznicy w sposobie gry i – zwłaszzca – wpływie na zespół z pozycji lidera

    rookie łatwo może zrobi wrazenie swoimi umiejetnosciami indywidualnymi, to juz Luka ma zaa soba.
    Teraz pora na wyższy level, musi pokazac jak potrafi swoją osobowościa, stylem i charakterem wzmacniać kolegow
    najgorzej by bvyło, gdyby uznał, iż jego rola kończy się w momencie oddania pilki z podwojenia i seryjne pudla kolegów, brak pracy w obronie, progresu u poszczególnych graczy nie ma już nic wspólnego z nim, on swoje już zrobil, bo przecież dobrze zagrał
    od liderów aspirujących do miana mistrzów, wytmaga się daleko daleko więćej.
    nie wiadomo na razie czy Luka ma zdolnośc wykształcenia w sobie takich uzdolnień

    w gros przypadkow mistrzow z historii, taki talent mieli oni dany z natury, latwośc znajdowania się w takiej roli, potem chodzilo juz tylko o dołożenie im własciwych klocków do układanki
    Luka na poziomie NBA pozostaje niewiadomą w tym względzie

    (-19)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo słabo w końcówce zagral Adebayo. Na poczatku musial siedziec z powodu fauli, potem wziął na siebie zdobywanie punktów ale gdy lakers zaczęli odrabiać straty to w ataku dwa razy popełnił faul, raz było to trochę cwaniactwo russa ale za drugim razem było to niezrozumiałe jak wyparował barkiem w Davisa.

    (7)
    • Array ( )

      Co jest złego w jego przemyśleniach? Może to, że nie jest bezmózgą owca idącą bezmyślnie za stadem?

      (-4)
    • Array ( )

      To jest złego, że sa oderwane od rzeczywistości, niezgodne z nauka. Podsumowujac mozna sie z tego tylko smiac. Choc z drugiej strony jesli to trafia do Ciebie i innych to faktycznie moze byc powazniejszy problem 😉

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Pomysł Lakers na ostatnią akcję niesamowity, Vogel się chyba z Westbrookiem na mózgi zamienił. Brodie 10 sekund klepie gałę na obwodzie i odpala cegłę. Jak już takie izolacje gramy to czemu nie dają jej do zagrania Melo. Albo wymusić mismatch na Davisie, cały mecz Miami pozwalało żeby go przejmował Robinson albo Lowry i były z tego punkty. Składam to na karb sezonu zasadniczego i badania opcji, wierzę że bystry trener, jakim jest Vogel, w playoffs ( o ile będą w LAL) nie pozwoli na takie taktycznie żenujące rozwiązania

    (10)
    • Array ( )

      Takich zagrań wszyscy się spodziewali. Tymczasem Vogel zaskoczył wszystkich i uciekł przez wejście. Jak Stirlitz.

      (12)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Heat zabrakło zdrowia?🤔 Podobno to starzy lakers mieli mieć problemy ze zdrowiem podobno😁 ale.gra wygląda słabo ,to prawda🙈 a westbrook nie pasuje kompletnie do tego zespołu jak na razie, z rondo akcje wyglądają lepiej niż z nim,taka moja opinia ✌️

    (5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A czemu admim olewa słoneczka z phx albo nie ogląda albo króciutka wzmianka a chłopaki na lajciku i bez wysiłku wygrali 6 mecz z rzędu gdyby tak NY Knicks wygrywali to adminowi brakło by miejsca na zachwyty

    (4)
    • Array ( )

      Suns to tegoroczni finaliści NBA, ich psim obowiązkiem jest wygrywać, nie są żadnym zaskoczeniem początku sezonu.

      (3)
    • Array ( )

      Lillarda się porównywało tylko dlatego, bo Dame ma rzut fantastyczny. Tylko tyle i aż tyle. Ludzie zapomnieli, że Kurczak Kary to nie tylko rzut. To też dobre rozegranie, ruch bez piłki i iq koszykarskie.
      Lillard to tylko izolacje i rzut. W obecnym sezonie brak rzutu i co się dzieje? No nic, bo to jedyna broń lillarda

      (2)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Przecież suns mieli podobno fuksa że zaszli do finałów a ten sezon miał należeć do ozdrowieńców a idąc tokiem myślenia Kamila to Bucks powinni mieć bilans 12-0 no bo przecież mistrzowie 😕

    (1)

Komentuj

Gwiazdy Basketu