fbpx

Obciach i wiocha: Celtics implodują | pierwszy game winner w karierze Stephena Curry!

50

WTMW.

Thunder 98 Hornets 121

Oklahoma City Thunder to ekipa młodych prospektów, wśród których największe nadzieje budzą rzecz jasna Shai Gilgeous Alexander (29 punktów 6 asyst) Josh Giddey (21 punktów 9 zbiórek) oraz w mniejszym stopniu Luguentz Dort. Daleko im jeszcze do walki o pierścienie, jako zespół są w fazie przejściowej, gdzie następuje akumulacja talentów i ich rozwój. Ich krótkookresowym celem nadal jest czołówka draftu. W tym celu prawdopodobnie celowo pozbawieni zostali prezencji podkoszowej, doświadczonego centra, który umożliwiałby im grę bardziej konwencjonalną. Nie mają warunków, zazwyczaj są zdominowani fizycznie więc defensywnie cieśnią się blisko kosza.

W ataku, jak przystało na młodych atletów, są liderami NBA w zakresie wejść podkoszowych, których zaliczają ponad 64 w meczu. To kilkanaście “drives” więcej niż jakakolwiek inna ekipa ligi. Poprzez penetracje kreowany jest ich atak, stricte warsztatowo (za wyjątkiem SGA) nie są mocni i jak mówiłem, nie dysponują środkowym przez którego mogliby robić grę wrzucając mu piłkę na 5-6 metr.

Pech chciał, że dziś starli się z Charlotte, które oprócz tego, że broni strefą, a ta z zamierzenia wjazdy podkoszowe wyklucza, to jeszcze uwielbia atakować z kontry, po zbiórce. W obliczu tego wynik nie może stanowić zaskoczenia. Hornets przeważali w każdym elemencie gry. Zaliczyli 33 punkty z kontrataku, a to absurdalnie dużo. PJ Washington z pozycji centra wkleił 6/10 zza łuku, skrzydłowi Hayward i Bridges dominowali fizycznie, a obwód Terry Rozier i LaMelo Ball byli w swoim żywiole biegając na wolnej przestrzeni i ciskając rzuty po koźle i nie tylko.

Lakers 116 Magic 105

Żółto fioletowi rozpoczęli serię wyjazdową, która w sumie obejmie sześć meczów. Na pierwszy ogień Orlando, czyli przeciwnik najsłabszy. Niestety nawet tu nie było różowo. Akcje jak ta po której Russell Westbrook przestrzelił layup, aby za chwilę podać w ręce przeciwnika, sprawiły że Lakers tuż przed przerwą przegrywali dziesięcioma punktami.

Na drugą połowę goście wyszli jednak z nowym nastawieniem. Seria 21:2 na przestrzeni sześciu kolejnych minut ustawiła Magików do pionu. Aż wymienię nazwiska ludzi przebywających wówczas na placu: Avery Bradley, LeBron James, Stanley Johnson, Trevor Ariza, Russell Westbrook. Cel: przejmować dziewięć z dziesięciu zasłon, nie zostawiać rywalom miejsca na rzut czy rozpęd. Nowością w ekipie jest korpulentny Stanley Johnson. Wzrost ma jak Michael Jordan (198 cm) ale wagowo bliżej mu do LeBrona (110 kg). Mimo to jest sprawny na nogach i z racji walorów siłowych kryje cztery pozycje. Mało tego, jeśli w dalszym ciągu będzie trafiał spot up trójki (dziś 3/4) to będzie oznaczało, że znalazł nowy dom w NBA.

Najlepszy mecz od dawna po stronie Carmelo Anthony’ego (23 punkty 8/13 z gry). Ten akurat w obronie jest jak drewniana noga od stołu, ale od czasu do czasu coś mu się przypomina ze starych czasów i w krótkim fragmencie potrafi zdobyć 6-8 punktów zmieniając w pojedynkę obraz gry. LeBron to absolutny wybryk natury, wiadomo (29 punktów 7 zbiórek 5 asyst) w wieku 37 lat wciąż robi paki jakich nie powstydziłby się niejeden uczestnik konkursu wsadów, co zresztą (mam na myśli zwiększony wolumen strzelecki w tym sezonie) umożliwia mu przejmujący niekiedy rozegranie Westbrook. Trevor Ariza stary jest i w ataku nie stanowi, ale jego zasięg ramion w obronie i koszykarskie IQ robią momentami różnicę. Ciekaw jestem co pokażą wraz z powrotem AD. Znając ambicje tych facetów, nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa. Oby awansowali do playoffs!

Aha, Houston Rockets zapowiedzieli, że nie zamykają się na ponowny angaż Russella Westbrooka.

Clippers 102 Sixers 101

Joel Embiid robi jaja. W zeszłym meczu pięćdziesiąt, w tym czterdzieści punktów POMIMO podwojeń, próby odcinania od piłki i zasieków tworzonych przez LAC pod koszem. Ofensywnie już dawno przeskoczył Hakeema Olajuwona, który umówmy się między sobą, nie miałby większych szans w indywidualnym pojedynku. Kameruńczyk zaliczył siedem trafień spoza pola trzech sekund, w tym trzy za trzy w trzech próbach. Głównie za jego sprawą gospodarze prowadzili w drugiej kwarcie aż 24 punktami dominując fizycznie, wymuszając przewinienia i nie popełniając strat. Niestety przyszło im grać de facto siódemkę, a siły chłopaków były mocno nadwątlone w ostatnich minutach. Siła złego na jednego: w ekipie Sixers punktowali w zasadzie trzej gracze zaś w obozie Tyronna Lue dwucyfrową zdobycz osiągnęło aż siedmiu ludzi. Zawody rozstrzygnęła czwarta kwarta.

Marcus Morris, Luke Kennard, Reggie Jackson i Nicolas Batum poczęstowali miejscowych przynajmniej jednym trafieniem dystansowym. Obwodowi wobec cofającej się po zasłonie obrony śmiało wchodzi na 3-4 metr oddając treningowe rzuty po koźle, z bliskiego półdystansu. Doc Rivers jak możecie przypuszczać, nie zaskoczył niczym. Do końca z lekko rozdziawioną buzią patrzył jak jego zespół traci przewagę i przegrywa. Swoim chłopaków pokazywał, żeby po zbiórce łapać piłkę w dwie dłonie, dla pewniejszego chwytu.

LAC imponują. Pozbawieni gwiazd, czwarty mecz wyjazdowy z ostatnich pięciu, sześć kolejnych wyjazdów przed nimi, a ci rzucają się na parkiet (Morris) i wyrywają zbiórki z rąk przeciwników (Zubac) jakby od tego zależało ich życie. Gdzie Tyronn Lue, a gdzie Glenn Rivers, nawet mnie nie zaczepiajcie.

Heat 108 Hawks 110

Jimmy Butler (13 punktów 8 zbiórek 8 asyst) jest świetny, ale każdemu zdarzają się słabsze chwile i popełniane błędy. Akcja była świetnie pomyślana i rozpisana. Back screen DeAndre Huntera i podanie lobem Adebayo do ścinającego sam na sam z koszem Jimmy’ego. Trae Young nie miał szans doskoczyć do tej piłki. Niestety zabrakło precyzji i trzeba było salwować się faulem. Pytanie brzmi dlaczego Butler, któremu ewidentnie nie szło w tym meczu próbował w ostatniej akcji dziadowskiego rzutu za trzy z odchylenia i przez ręce? No cóż, ogromna pewność siebie ma swoje blaski i cienie.

Heat są chwilowo bez “closerów” czyli Lowry’ego i Herro. Organizacyjnie zazwyczaj są świetni, ale zbyt mocno polegają ostatnio na celności rzutów trzypunktowych. Iść na wymianę z Atlantą, której dowodzi nieobliczalny Young (28 punktów 7 asyst) to ryzyko porażki. Ta staje się faktem.

Blazers 109 Celtics 105

Jak to napisać delikatnie, żeby nie urazić kibiców Bostonu? Celtics przez ostatnie siedem minut meczu nie byli w stanie zaliczyć ani jednego trafienia z gry. Owszem, goście z Oregonu podnieśli ostatnio intensywność w obronie, już tak ślepo nie szarżują na piłkę, mocniej pod koszem siedzą, ale to jest wiocha panie Jayson Tatum, panie Jaylen Brown, panie Dennis Schroder. Tatum spudłował ostatnich dwadzieścia oddanych rzutów za trzy, wiedzieliście o tym?

C’s prowadzili jedenastoma punktami. Jak łatwo policzyć mecz zakończył się serią 20:5 dla Portland. Co zrobił Tatum w ostatniej akcji, gdy przegrywali jednym? Oddał trójkę z odejścia, która po samym wyrzucie piłki widać było, że nie ma szansa wpaść. 0/20!

  • 16 posiadań
  • 0/11 z gry
  • 3 straty
  • 5 rzutów wolnych

Tajemnicą poliszynela był patent Portland w obronie. W pick and rollu przysyłali z lewej strony, momentami nawet potrajając JT. Ten nie potrafił się porę ogarnąć, podwojenia pozostawały bez kary, a Ime Udoka do końca meczu żadnej kontry na to nie wprowadził. Były też momenty obrony strefowej, które odebrały obu J’om możliwość wejść podkoszowych. Graczem spotkania zwalisty, ciężko pracujący Jusuf Nurkic, autor 29 punktów 17 zbiórek i 6 asyst.

Raptors 109 Wizards 105

Krótko przed meczem podano informację, że Kyle Kuzma nie wystąpi. Zatrzymały go bóle w odcinku szyjnym. Co za tym idzie, na silnym skrzydle w obronie Wizards bieda. Avdija, Hachimura, a zwłaszcza Bertans nie są mocnymi indywidualnie defensorami, a na dodatek obrona gospodarzy skupiona jest na linii 7.24 metra. Puszczają najmniej trójek w lidze i to zdecydowanie, ale z pomocą jeden drugiemu bywa gorzej. Czy to przypadek, że Scottie Barnes zaliczył rekord kariery na poziomie 27 punktów przy 12/19 z gry. Być może. Na pewno był zdecydowanie bardziej agresywny w atakach i wzrokiem szukał nie podania, ale obręczy. W czwartej kwarcie koledzy tradycyjnie zaczęli go omijać wzrokiem, ale to przytyk do nich, a nie do młodego.

Mecz 50 sekund przed końcem rozstrzygnął trafieniem zza łuku najciężej pracujący gracz NBA pan Fred VanVleet.

Bulls 90 Bucks 94

Poza dominacją na półdystansie DeMara DeRozana (35 punktów 9/18 z gry 17/18 FT) oraz tężyzną fizyczną Giannisa Antetokounmpo (30 punktów 12 zbiórek 8/12 FT) oglądaliśmy pojedynek naznaczony niemocą i nieskutecznością. Oba zespoły oddały 69 prób rzutowych za trzy z czego trafili trzynaście razy. Co za tym idzie o końcowym rozstrzygnięciu zdecydował w dużej mierze przypadek. W ostatniej akcji Bulls czterokrotnie zbierali piłkę w ataku, ale jak mówię, do kosza wrzucić jej nie potrafili.

Liga przyglądać się będzie przewinieniu jakie popełnił Grayson Allen na Alexie Caruso. Obwodowy gospodarzy słynie z chamskich zagrań, było o tym głośno na długo przedtem zanim trafił do NBA. Dziś chwytał rywala w powietrzu, przez co ten upadł horyzontalnie na parkiet z wysokości co najmniej półtora metra.

Nets 117 Spurs 102

37/10/11 Jamesa Hardena. Efektywna czwarta kwarta po stronie Kyrie Irvinga, jest wygrana! Tym samym Nets odzyskali prowadzenie w tabeli konferencji wschodniej. Bardzo utalentowana jest nowojorska para obwodowa, to trzeba przyznać. Wciąż wolę CP3 i Bookera z uwagi na obronę, ale oba tandemy to światowa czołówka.

LaMarcus Aldridge (16/7/2) i Patty Mills (9/4/3) powracający na stare śmieci także wykrzesali z siebie coś ekstra.

Grizzlies 122 Nuggets 118

Ja Morant mija typów jak słupki na placu manewrowym: 38 punktów 6 zbiórek 6 asyst. Z tych sześciu asyst najbardziej imponująca była ta ostatnia, do rogu, gdzie czekał usadowiony Jaren Jackson Junior. Trójka przecięła siatkę ostatecznie niwecząc plany Denver na zwycięstwo.

Chodziło właśnie o intensywność, energię, ustawienie się w roli agresora. Memphis korzystało ze swych przewag atletycznych (Joker, Campazzo jako sixthman, Jeff Green). Fakt, że pod koniec Denver faulował specjalniem ale wymusili aż CZTERDZIEŚCI rzutów wolnych (!) pudłując przy tym piętnaście (!!)

Ktoś z Was ostatnio pytał o Facu. Facu gra tragicznie, a ponieważ Nuggets mają problemy kadrowe, gra także zbyt wiele. Do Argentyńczyka należy niechlubny rekord wskaźnika plus/minus w tym sezonie wynoszący średnio -21.1 punktów!!!

Pistons 101 Jazz 111

Po kilku mało skutecznych występach Cade Cunningham (25 punktów 6 zbiórek 5 asyst) odkuł się punktowo, świetnie wyglądał po zasłonie w obliczu leniwej obrony Jazz na półdystansie, ale meczy wygrać nie zdołał. Rudy Gobert (24 punkty 14 zbiórek 4 bloki 8/11 z gry) jest moim zdaniem zbyt mało wykorzystywany ofensywnie. Goście pokroju JaVale McGee czy Montrezla Harrella oddają podobną liczbę rzutów. Jazz grają poniżej oczekiwań od jakiegoś czasu.

Rockets 103 Warriors 105

Golden State nie zachwycają ostatnim czasy, co starałem Wam się wyłuszczyć przy okazji niedawnej relacji. Mało brakowało, a znów dostaliby w łeb i to przed własną publicznością, od tankowca z Houston, ale na szczęście Stephen Curry nie jest tylko graczem systemowym polegającym na podaniach w tempo od Draymonda Greena, ale “co nieco” z piłką potrafi też samodzielnie. Prędkie combo, kozioł jeden z drugim, step back, czyli odskok w tył i wygrana zespołu. Nie jest to może mistrzowska koszykówka, ale takie obrazki kochają kibice. Popatrz pan na to zdjęcie. Jest piękne, it’s beautiful:

Steph otworzył mecz skutecznością 1/9, ale jego poparta ciężką pracą pewność siebie jest niezachwiana. To jego pierwszy buzzer beater / game winner w karierze!

Dobrego dnia wszystkim w szczególności panu Grzegorzowi R oraz Jakubowi S za objęcie GWBA symbolicznym patronatem. b

Ostatnie Wpisy

50 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    “Ofensywnie już dawno przeskoczył Hakeema Olajuwona, który umówmy się między sobą, nie miałby większych szans w indywidualnym pojedynku.”

    Bardzo mocne słowa mając na uwadze, że Hakeem był elitarnym obrońcą i to, że Olajuwon w swoich czasach musiał się przepychać ze świetnymi graczami na pozycji C, a Embiid ma spaceing i słabych przeciwników na środku. Co nie zmienia faktu, że trzymam kciuki za Joela.

    (63)
    • Array ( )

      Joel ok dobry grajek, ale tak jak napisałeś on nie ma z kim się przepchać czy powalczyć. Jakby kilka łokci dostał, ale odbił się jak od ściany od obrońcy to dopiero wtedy zobaczyłby to do gra. Hakeem miał grację w swoich ruchach, wszystko wyćwiczone, przemyślane, ogromny przegląd pola jak się ustawiają obrońcy i jego partnerzy. To obrona lat 90 nie pozwoliła mu zdobywać po 50 pkt.

      (25)
    • Array ( )

      Admin chyba sam nie wierzysz co napisałeś albo znasz Hakeema tylko z YouTuba. Do dziś pamiętam finały z Knicks gdzie ofensywnie i defensywnie zniszczył Ewinga, rok wcześniej młodego Shaqa a w play offach Robinsona. Dla mnie Hakeem to najlepszy i najbardziej kompletny środkowy jakiego widziałem. Embid to fajny zawodnik ale to nie ta liga.

      (57)
    • Array ( )

      Dokładnie, tym bardziej, że w obronie to Kameruńczyk jest leniwy i by został przećwiczony w trumnie jak kotek biegający za laserem. Olajuwon by mu rzucił 35 punktów, a Embiid z 10 maks 13 (bo jakaś trójka wpadła), do tego by szybko popadł w problemy z faulami i kondycją.
      Rozbawia mnie te osądy doprawdy …. Do tego gdyby grali na zasadach z lat 90-tych to Joel by stracił dużo sił i czasu na płacze do sędziów, ała, aj, ała, ale bolało, tak nie wolno, co znowu nie ma gwizdka? Jak tak można, to nie hokej …. itp, itd….

      (7)
    • Array ( [0] => administrator )

      stop it. ała ała
      35:13 brzmi ostateczny pojedynek obu centrów
      Andre3000 z zespołu Outkast rozstrzygnął!

      (-10)
    • Array ( )

      Misiowaty Marc Gasol był zmorą dla Embiida, a co dopiero Hakeem, Mr. 3,1 blocks in career, 1st all time.
      Embiid w latach 90-tych skończyłby karierę krótko po 30-tce od wszystkich kuksańców i łokci. I tak dziwię się, że od dłuższego czasu gra bez kontuzji.
      Hakeem zakręciłby Kameruńczykiem jak kołowrotek myszą w klatce.

      (15)
    • Array ( )

      Ciekawe, który to center z lat 90-tych próbując robić kuksańce nadążyłby biegać w okolicach linii za 3p gdzie Embiid robi w tym sezonie skuteczność 39%… A przy mało mobilnych centrach lat 90-tych, gdzie przez kilka sezonów linia była kilkadziesiąt centymetrów bliżej ta skuteczność byłaby na pewno wyższa.
      Dodam, że 40% za 3p to ekwiwalent 60% za 2p, taki Hakeem nigdy do takiej statystyki za 2p się nawet nie zbliżył.

      Zawsze bawi deprecjonowanie aktualnych zawodników i opowiadanie jak kiedyś to było… Najciekawsze, że dotyczy to tylko niemierzalnych sportów, zespołowych czy sportów walk… Jak się patrzy na sportowców, gdzie wyniki są mierzalne w metrach, sekundach czy kilogramach okazuje się, że niemal wszędzie sport idzie ciągle do przodu, rekordy są poprawiane co generację zawodników, ale nie – tam gdzie nie da rady tego zmierzyć to nikt nigdy nie doścignie Maradony, Jordana czy Aliego… Kiedyś to było xd

      (0)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zdecydowanie nie pierwszy gamę winner Curryego, pamiętam choćby ten rzut w playoffs z OKC. Chyba, że chodzi i rzuty przy których rozbrzmiała syrena – wtedy warto doprecyzować 😉

    (0)
    • Array ( )

      @Djohnny
      “To jego pierwszy buzzer beater / game winner w karierze!” Albo nie umiesz czytać, albo nie znasz znaczenia. W każdym razie, zanim zacznie się krytykować, należałoby by się upewnić czy słusznie:)

      (2)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    A że tak zapytam co rockets mogą zaoferować lakers za westbrooka żeby trade zgadzał się kasowo ? Tylko realistyczne warianty proszę, bo wiadomo, że Tate’a czy Wooda nie oddadzą, a takiego krnąbrnego Portera Jra to LBJ nie chce

    (-2)
    • Array ( )

      Podobno chodzi o Walla, ale nie widzę sensu żeby Lakers brali do siebie tego bumelanta.

      (9)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tego co piszą w USA wynika że Houston podobno byłoby zainteresowane wymianą Walla za Westbrooka ale tylko jeżeli Lakers oddadzą im jeszcze swój pick pierwszej rundy z 2027 r. Dla mnie to brzmi jak żart. Pelinka byłby szalony jakby na to poszedł 🙂

    (10)
    • Array ( )

      Nawet jeśli przyjmiemy, że Embiid przebił ofensywny sufit Olajuwona to chyba tylko patrzać na odległość oddawanych rzutów bo te “kocie ruchy” w strefie podkoszowej to Olajuwone moim zdaniem miał lepsze. Ale niech tam będzie, może i ofensywnie jest Embiid lepszy. O tyle w pojedynku indywidualnym to chyba bym na Embiida nie postawił. Może o tym się niezbyt często wspomina ale Olajuwon był jakby to powiedzieć “skowyrnym” obrońcą. Dużo skowyrniejszym niż Embiid kiedykolwiek będzie.

      (28)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Olajuwon nie miałby większych szans z Embiidem? A mnie się zdaje, że celem tego twierdzenia jest zwiększenie liczby komentarzy pod tym artykułem.😁🤔

    (57)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    > Ofensywnie już dawno przeskoczył Hakeema Olajuwona, który umówmy się między sobą, nie miałby większych szans w indywidualnym pojedynku.

    Ależ wodzu, co wódz … 🙂

    (25)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    krąży dziś ten clickbait z pierwszym winnerem i tak wszyscy go powielają.
    trafiał to 8 razy, tylko że czasami na zegarze zostawało 0.1sek 0.5 albo sekunda.

    (-5)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    W utah obok braku atletów na skrzydłach jest słabe rozegranie po kątem wykorzystania środkowych. Czasami aż kłuje w oczy jak piła zamiast do goberta po świtchu który ma na sobie jakiegoś rozgrywającego kiszoną jest przez Mitchella (który dzisiaj nie grał) i oddawany rzut za 3 zza rąk jakiegoś dryblasa. “Co se tam zbierzesz, to twoje gruber” – powiedział Snyder. “Gobert” poprawił go koszykarz. “Dobra, nie mogę z toba rozmawiać, bo przydługii film kręcę” odpowiedział obcesowo Snyder.

    (3)
    • Array ( )

      A to nie było tak ze najpierw był ewing a rok później szak? Ja tam jestem fanem hakeema ale akurat z Patrykiem to równo grali i bolał mnie każdy trafiony rzut ewinga. Jeden i drugi był genialny. Chyba nawet obaj po trójce w finałach trafili. Wolne tez trafiali jak na profesjonalistów przystało. Ewing z blokami szalał …

      (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    A moim zdaniem Embiid może być lepszy. Bywa trochę irytujący rodem ze starej szkoły lat 90, pyskuje i prowokuje, ale tez ma dopiero 27 lat. Nabierze ogłady w wieku 31 lat, a to 4 lata roznicy wiec dużo.

    Co do wymiany Housto Lalki w kwestii Westa to o ile Wall trzyma forme (trudo tu cokolwiek powiedzieć ) to byłby to dobry pomysł dla oby dwóch z tym ze nóż na gardle maja Lalki i dlatego Rakiety wysnuwają wymagania. Spójrzmy prawde w oczy West w Lalkach to pierwsza runda max…. No chyba, ze by odpalił wrotki na koniec sezonu jak juz kiedyś wspominalem, ale to juz ruletka…

    (-8)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciężko dziś być fanem Celtics .
    Jason Tatum to jakiś żart. Niech się zastanowi szefostwo, czy aby nie lepiej Browna zostawić. Tantum to słomiany lider jego mowa ciała od dwóch sezonów mówi ‘ mam wygwizdanie ‘ typ ewidentnie mam problem mentalny.
    Potrzebuję kogoś kto mu poukłada w głowie. W tym mieście to nie przystoi

    (3)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Dyskusja o tym czy lepszy jest Embiid czy Olajuwon jest bezcelowa, idiotyczna i niepotrzebna. Jakie ma znaczenie kto z nich jest lepszy skoro nigdy nie zagrają przeciwko sobie? Po co to jest? Chyba żeby emerytowani koszykarze mieli o czym smędzić w tv i zarabiać tym na alimenty. Ważna jest dyskusja o tym czy Embiid jest lepszy od Goberta, Davisa czy Adebayo.

    (7)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak Pan może Panie Administratorze!
    Nie ujmując nic Joel’owi, ale:
    “Ofensywnie już dawno przeskoczył Hakeema Olajuwona, który umówmy się między sobą, nie miałby większych szans w indywidualnym pojedynku.”?!?!
    Chciałbym usłyszeć co w tym temacie mieliby do powiedzenia panowie S.O’Neal, P.Ewing, D.Robinson, A.Mourning…
    A co do 76ers:
    Gdyby tak wymienić B.Simmons’a i D.Rivers’a na B.Hield’a i T. Hallibarton’a + picki? 😉
    Dzięki za relacje.
    Jestem fanem!

    (8)
    • Array ( )
      kings to dno wypad z ligi albo zmiencie wlasciciela 23 stycznia, 2022 at 00:05

      kings musieliby upasc na glowe zeby oddac haliburtona a nie foxa i parowac simmonsa z foxem. Ale ze to kings to w sumie mozliwe ze to zrobią

      (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Próbuję sobie wyobrazic Embida napieprzającego się na przemian z Masonem, Oakleyem i Ewingiem … i jakoś nie potrafię.

    Jak na mój gust Joel nie ma podjazdu do Hakeema ale co ja tam wiem … stary jestem i te miękkie NBA 21 wieku jakoś mnie nie kręci.

    Tradycyjnie pozdro dla kibiców Bostonu i PMB.

    (10)
    • Array ( )

      A próbowałeś sobie wyobrazić odwrotną sytuację? Jak po kilku dotknięciach Oli siada na ławce za faule przy dzisiejszych zasadach sędziowania?

      (-5)
  14. Array ( )
    BringBackTheSonics 22 stycznia, 2022 at 21:30
    Odpowiedz

    Gdzieś na jakiejś amerykanckiej stronie wyczytałem taką propozycję trade’u:

    Do Houston:

    – Westbrook plus pierwszorundowe picki 2025 i 2027 oraz drugorundowe juz nie pamietam, z których lat

    do LA:

    – Christian Wood
    – Eric Gordon
    – Daniel Theis
    – D.J. Augustin

    co sądzicie?

    Jak dla mnie trade WIN-WIN dla obu zespołów.

    pozdro

    (-12)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Hakeem niszczył Ewinga?
    Może miał lepsze staty, raczej był lepszy i na pewno zdobył miszcza ale nie zniszczył Ewinga.
    Zniszczył może i młodego Szaka ale raczej rok później 🙂

    A propos tego game winnera to tłumaczycie naszego guru jak polscy biskupi, którzy swego czasu tłumaczyli ciemnej masie co papież miał na myśli.
    Wybaczcie za porównanie od czapki 🙂

    (3)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Caruso ze złamanym nadgarstkiem i co najmniej 6-8 tygodni przerwy ;< a dopiero wrócił z kontuzji kostki… powinni jakieś solidne kary za takie zagrania dawać

    (3)
  17. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    A ja się zgodzę z Adminem – OFENSYWNIE już dawno przeskoczył Hakeema Olajuwona. Hakeem jak wspaniały by nie był miał warsztat na miarę lat 80 i 90 a do tego ograniczony swoją surowością w pierwszych latach. Rzućcie okiem na finały 86 – są w yt. Tam jechał na czystym atletyzmie i talencie – wciąż surowy jak tatar. Ale to nie przytyk to fakt – cytując klasyka 😉 Na przełomie lat 80 i 90 – mieliśmy wysyp najlepszych centrów w dziejach. Gra zwolniła do absurdalnie wolnego tempa i czopowanie pomalowanego przez olbrzyma było podstawowym elementem gry. Tam nie było czasu na finezję i rozbudowę warsztatu tam trzea było pracować fizycznie – przeciw takim olbrzymom jak Shaq, Ewing, Robinson, Mutombo a wcześniej jeszcze M. Malone, Kareem czy Mark Eaton. KAŻDA drużyna miała 7 stopowca – nawet jak to był Dwayne Schintzius czy Cherokee Parks. Dzięki takiej grze kariery zrobił Muresan, Bol czy Bradley. Oczywiście Hakeem wraz z Robinsonem byli geniuszami techniki na tle reszty, ale to była technika na miarę potrzeb. Podejrzewam, że ci dwaj najlepiej znaleźli by się w dzisiejszej lidze. Ci bardzie klockowaci – mieli by problemy większe czy mniejsze.
    Embiid za to gra z ciałem z lat 90 w czasach gdy skutecznym centrem może być gość teoretycznie za mały na SG ;-). Gra się zupełnie inaczej – i dlatego Embiid kreuje swoja grę na wzór Dirka czy Kobego. Dlatego rzuca za 3, dlatego ma rozbudowany arsenał zwodów i ruchów 4-6 m od kosza. Dlatego też nie zbiera i nie blokuje jak by mógł (vide Gobert – całkowicie nieprzydatny w switch offence/deffence – ale notujący wybitne staty w zbiurkach i blokach).
    Reasumując – offensywnie, szczególnei pod względem warsztatu jest tak samo daleko od Hakeema jak dzisiejsza NBA od tej z 94-95 roku.
    Jednakże z drugą częścia wypowiedzi Admina bym już polemizował. 1:1 – tu bym stawiał na Hakeema.
    Pod koszem Embiid by go nie zatrzymał, a jestem przekonany że Hakeem w prime – dotrzymałby kroku Embidowi. Przypomnijcie sobie jak skutecznie bronił w 94/95 świetnego technicznie Ewinga i supersprawnego Robinsona (MVP, DPOY). A i z superszybką lokomotywą nowego typu, załadowana po brzegi węglem też dał sobie radę 😉 W tym pojedynku obrona byłaby kluczem, i pomimo całej sympatii dla Embiida i podziwu nad jego rozwojem – stawiałbym na remis ze wskazaniem na Hakeema.
    Pod warunkiem że nie grali by mając podobny wiek tj. 27. Hakeem przed 30 jaki pisałem był dość surowy, bo nie musiał się starać. Był sprawniejszy i szybszy oraz miał niesamowity instynkt. Polecam experyment historyczny – najpierw obejrzeć 1 mecz finałów 86 a potem jeden mecz z serii z SAS w 95 roku. To są 2 różni gracze. “Stary” Hakkemm jest ze 3 razy lepszy zarówno w obronie jak i w ataku, lepiej zarządza energią i nie jest już tak explozywny.
    PS. Ani trochę nie chcę tu umniejszach Joelowi – to generacyjny talent i najlepszy w tej chwili center w NBA (Jokera pomijam, bo on gra na zupełnie innej pozycji, której dotąd w koszykówce nie było i podejrzewam, że będzie się po prostu mówiło – “Na jakiej pozycji grasz? Na Jokicu”).
    Z nim jest ten sam casus co z Kareemem – nie ma odpowiedniej konkurencji aby było to dobrze widoczne.
    Kareem “wstrzelił” się pomiędzy wielkich lat 60 i 80. W międzyczasie mieliśmy kilku wybitnych centrów (M. Malone, A. Gilmore, czy D. Covens) ale żaden z nich nie był bezpośrednim konkurentem Kareem – nie toczyli pamiętnych batalii w PO jak Hakeem z Davidem czy Wilt z Billem.
    Kareem nabijał nieziemskie straty głównie w latach “po Wilcie” a w latach 80 miał komforcik “dorabiania na emeryturze” przy najlepszym PG w dziejach, z którym produktywnie mógłby grać do 50 😉
    Miejsce w historii zapewnione – ale jest rozpatrywany jako gwiazda Showtime Lakers. A w kategoriach legendarnych przywoływany jest nota bene finał z Lakers, gdy stawał na przeciw poobijanemu 35 letniemu Wiltowi…tak jakby zupełnie nic nie zrobił przez kolejne 17 lat w lidze….
    Tak samo jest z Embiidem – nie widzimy gościa o ciele Shaqa który rusza się i gra na wzór Kobe, tylko pyszałka, który “siłuje” sie pod koszem z Benem Gordonem czy Draymondem Greenem, a nie z czołgami pokroju Bena Wallace czy Alonzo Mourninga.
    Możemy życzyć Embiidowi – aby spotkał na swojej drodze rywala na miarę batalli Hakeema z Shaqiem, Ewinigiem czy Robinsonem. Aby jak Jordan miał swoich Bad Boys, Magic Birda, Wilt Russela a LBJ Dubs. Bo to rywalizacja nakręca legendarność i zainteresowanie.

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu