fbpx

Tim Duncan – mój ulubiony gracz NBA

18

Kolejny sezon niestety zakończyła kontuzja kolana. Dwa następne (2001,2002) to dominacja duetu Kobe-Shaq, na którą nikt w lidze nie potrafił znaleźć rozwiązania. Jednak kiedy w 2003 roku do Twin-Towers dołączyli: Manu Ginobili, Tony Parker, Stephen Jackson, Bruce Bowen, Steve Kerr oraz Steve Smith – trener Popovich nie miał wyjścia, jak tylko poprowadzić Spurs do drugiego mistrzostwa w historii klubu. Tym samym, w glorii i chwale karierę zakończył „Admirał” David Robinson.

Po niewielkiej przebudowie, Spurs powrócili na tron w roku 2005. Pokonali broniących tytułu Detroit Pistons. Duncan po raz kolejny został wybrany MVP finałów, co spotkało się z niezadowoleniem części kibiców, którym nie podobała się jego mało efektowna, wręcz wypruta z emocji gra. Duncana bronił Popovich: „Ludziom się wydaje, że skoro Tim nie wykonał żadnego wsadu, to właściwie nic nie zrobił, a tymczasem on zdobywa po 25 punktów na mecz.”

Kolejny sezon przyniósł nowy koncept oparcia gry na parze Ginobili – Parker i lekkiego wycofania Duncana, jako pierwszej opcji ataku. W efekcie Spurs nieoczekiwanie eliminują z playoffs Dallas Mavericks (4-3).

Rok 2007 należał jednak z powrotem do San Antonio, którzy zdobywają czwarte mistrzostwo pokonując w finale jednowymiarowe Cleveland Cavaliers z LeBronem na czele. Na tym (póki co) kończą się wielkie sukcesy Tima Duncana. Minęło kolejnych pięć lat. Greg Popovich nadal u steru. Dzięki sprawdzonym taktykom San Antonio nadal napędzają stracha najlepszym. Czy będziemy świadkami kolejnego mistrzostwa?

Moim zdaniem, choć Tim Duncan nigdy nie był tak efektowny jak Kobe, Iverson czy chociażby Brian Scalabrine – uważam go za najlepszego silnego-skrzydłowego ostatnich 20 lat. To chłodny, kalkulujący typ, który nie „leci na dzikusa”, ale kombinuje i zwycięża. Już sama jego, pozbawiona emocji, osobowość, tak różna od osobowości dzisiejszych gwiazd NBA, czyni go wyjątkowym. To gracz, który przez lata i po cichu woził na plecach cały zespół. Zdobył cztery tytuły. Jego punktowy rekord kariery wynosi 53 punkty. Nic tylko rispekt!

Współautorem tekstu jest Jędrzej Spychał

1 2

Ostatnie Wpisy

18 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Podziwiam go, naprawdę, aczkolwiek styl gry kompletnie mi nie odpowiada. Już w college’u grał jak dziadek 😛 Ale podziwiam fakt, że skończył studia i musiał zrezygnować ze swojego marzenia jakim było pływanie. “Ktoś” wynagrodził mu to w postaci koszykówki 🙂

    (0)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    owszem, jak sie go oglada w meczu to sie ma wrazenie ze sie urwal z przeszlosci i gra z mlodymi, ale wiekszosc z tych mlodych ciagle nie potrafi go ograc 1 na 1 bo Tim znakomicie zaslania pilke cialem i potrafi rzucac nawet z dalekiego półdystansu. moim zdaniem jest to obecnie najbardziej wartosciowy PF, wiadomo ze np. Ben Wallace czy DeAndre Jordan beda sie bardziej podobac ze wzgledu na efektowne bloki i paczki, ale Duncan gra tak mądrze swoim ciałem ze nie musi blokowac ani wsadzac gdyz zdobywa przewage pod koszem obojetnie czy gra w ataku czy obronie. i mozel dlatego ze Tim woli rzucic łatwe 2 pkt zamiast wsadzic to ogladamy go tak dlugo na parkietach NBA z tak wspaniała forma? to napewno tez ma ogromny wplyw na zdrowie jego nóg

    (0)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Arne94 -> Ben i DeAndre to akurat centrzy 😉
    w sumie jego styl jest usypiający, ale fajny … męczy przeciwników najprostszymi sprawami … w końcu to “The Big Fundamental” 😀

    (0)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Z wyglądu prawie nic się nie zmienia. Mógłby grać w “Modzie na sukces”
    Może jego gra jest nudna i mało efektowna, ale podobno poza parkietem, to spoko gość z dużym poczuciem humoru.

    (0)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @BLC
    Kevin Garnett z czasów Timberwolves to rzeczywiście legenda;)
    TD i KG wyznaczyli poziom power forwarda na początek tego wieku, ciężko będzie młodym graczom przebić tych dwóch weteranów

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Doskonały przykład na to, że nie trzeba zeżreć tony koksu żeby dominować pod koszem. The Big Fundamental.

    (0)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    @Maj
    masz racje, tu sie pomylilem, nie wiem czemu, chyba chcialem napisac ze inni podkoszowi ( i stad pewnie ta pomylka ze wymienilem centrow) nie moga mu sie rownac w umiejetnosciach. bo wsadzic pilke przy ponad 2m to kazden jeden umie, ale robic miejsce pod koszem to nie ma komu ;D

    (0)
  8. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    Moim zdaniem najlepszym PF w historii jest Kevin Garnett , który w tym tygodniu stał się pierwszym graczem w NBA , który ma ponad 2000pkt, 10000 zbiórek, 1500 bloków, 1500 przechwytów, 5000asyst. Każdy ma swoje zdanie , ale jedno jest pewnie KG , TD i Karl Malone są najlepszymi PF jacy byli , a za nimi Dirk jest.

    (0)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    aha, jeszcze coś: nie wydaje mi się, żeby gra Duncana pozbawiona była emocji. Wyobraźcie sobie: 4 tytuły, 3 MVP finałów, multiple all-star, 15 sezon w lidze… On już nie ma nic do udowodnienia. Po prostu jest na maxa wychillowany i tyle:) “been there, done that”. Nic go już nie zaskoczy. niech inni o sobie krzyczą “chosen one”, on może śmiać się im w twarz. Cold Blooded Killer, Timmy D. To że nie okazuje emocji nie znaczy że ich nie ma. Boys shout, men get the job done.

    (0)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    sorry za nie komentarz nie do tematu ale jak juz jest rozmowa o najlepszego pf to jakie wg was są najlepsze piątki lat 90 i 2000-2010?

    pierwsza 5 ’90 : PG Gary Payton, SG Michael Jordan, SF Charles Barkley, PF Karl Malone, C Hakeem Olajuwon

    druga 5 ’90 : PG John Stockton, SG Clyde Drexler, SF Scottie Pippen, PF Shawn Kemp, C Patrick Ewing

    pierwsza 5 2000 – 2010 : PG Steve Nash, PG Kobe Bryant, SF LeBron James, PF Kevin Garnett, C Shaq O’Neal

    druga 5 2000 – 2010 : PG Jason Kidd, SG Dwayne Wade, SF Paul Pierce, PF Tim Duncan, C Dwight Howard

    (0)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Odpowiedz

    AK 93.
    Zgadzam się z twoimi piątkami 😛
    Co do Tima gość jesli spoko, fajne były czasy młodych Tima Kobe, Nie najstarszego jeszcze Shaqa, AI3 T-Mac i innych. pozdro 🙂

    (0)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Pamiętam pierwszy artykuł w ProBasket, chyba w 1998roku o Timie. Świetny gość, ale czy jego przejście z pływania na basket nie było podyktowane:
    a) huraganem niszczącym basen
    ale również
    b) wpływem wujka. Pamiętam taki wątek jego historii.

    (0)

Komentuj

Gwiazdy Basketu