8 typów graczy, których znajdziesz w amatorskiej lidze basketu

68

Wakacje powoli dobiegają końca, niebawem rusza nowy sezon amatorskich rozgrywek. Trzeba będzie znów wynając salę we wtorki i soboty, skład na ligę dopiero się wyklaruje. Ziomek ma zaprosić kuzyna z epizodem w III lidze, przydałby się też dodatkowy wysoki. Jak zwykle większość wróci upasiona i bez krztyny formy, za to z wielkimi ambicjami. Koszykarze na start, ha ha.

Abstrahując od czołowych dywizji amatorskiej koszykówki w Polsce, które niewiele odbiegają poziomem od „zawodowego” grania; jeżeli przypatrzeć się rekreacyjnej części polskich lig amatorskich, dostrzeżemy prawdziwie eklektyczną grupę koszykarzy – zapaleńców. Co prawda nie wiem jaki jest Twój poziom, ani czego dokładnie szukasz na parkiecie, ale idę o zakład, że i Ciebie można przypisać do jednej czy dwóch z poniższych kategorii. Oto 8 typów graczy, których znajdziesz w amatorskiej lidze basketu:

1. Człowiek Chillout

Przyszedł pograć w basket dla zabawy, bo koszykówka to przecież zabawa i w ogóle daj spokój z tymi zagrywkami. Wygra czy przegra, nie ma znaczenia. Ważne by po meczu zapalić fajeczkę i dobrze się poczuć.

2. Walczak / Elektryczny Węgorz

Przeciwieństwo punktu pierwszego, 100% zaangażowania. Kłóci się o każdy aut czy faul, na sali przeważnie liczy punkty i wykrzykuje wynik. To ten typ, który zagra ze skręconą kostką, złamanym palcem albo w deszczu. Nie ma super warunków, ale do piłki jest pierwszy. W poważnym meczu bywa, że jest tak zestresowany wyjściem na parkiet, że zapomina do którego kosza ma rzucać albo krzyczy by podać mu piłkę samemu stojąc na aucie.

3. Zawałowiec

Bez kondycji, kompletnie nieprzydatny dla zespołu grubasek, który napiera dupskiem byle zaznaczyć swą obecność na boisku. Jego ulubioną formą ataku są rzuty za trzy. W obronie agresywny, naładowany energią jak puszka salcesonu. Sił starcza mu na parę minut. Fauluje, bo najpierw nie nadąża, a potem chce złapać oddech.

4. Czarodziej

Naoglądał się Kyrie Irvinga czy Hot Sauce’a i myśli, że też potrafi kozłować. Uwielbia klepać w miejscu, mistrz strat. Przeważnie ma na nogach najdroższe buty.

5. Zawodowiec 

Dziesięć lat temu grał chwilę w II czy III lidze. Nigdy nie chce grać na jeden kosz. Ma ułożony rzut i wie jak się ustawić do zbiórki, ale najlepiej mu idzie wyzywanie kolegów, że nie umieją grać w kosza. Niby opanowany, ale czarodzieja i chillouta już parę razy chciał poturbować. Wszystkim każe biegać, tylko sam jakby stał w miejscu.

6. Urodzony by strzelać

Każdą (i mam tu na myśli dosłownie każdą) posiadaną piłkę rzuca w kierunku obręczy, nie ma sytuacji w której nie umiałby odpalić. Gdy trafi dwa pod rząd najlepiej go zabrać z boiska.

7. Obrońca

Jego nadrzędnym celem jest popsucie gry przeciwnikowi, popycha, bije po rękach, najczęściej ma tatuaż i ochraniacz na zęby.

8. Cicha Woda

Małomówny ziomek, który nie rzuca się w oczy, biega w kółko dobijając niecelne rzuty kolegów. Czasem nie wiadomo jak się nazywa, ale każdy chętnie wybiera go do drużyny.

Ostatnie Wpisy

68 comments

  1. Array ( )
    Zdjęcie profilowe WaldekPL
    Odpowiedz

    Ja Strzelec i obrońca w swojej kategorii wiekowej trafiam z każdej pozycji ale najlepiej z pod kosza i 90% czap jest prawidłowych :D:D Mam 14 lat i 180cm nawet dobrze mi idzie ale nie mam jak sie pokazać 🙁

    (-37)
  2. Array ( )
    Zdjęcie profilowe BLC
    Odpowiedz

    9. Grim Reaper: uwielbia odpalać bezsensowne trójki, dlatego ma zakaz oddawania rzutów dalej niż 2m od kosza. Twierdzi, że jest SF, chociaż przestawia 90% centrów w tej lidze. Ostatni bastion w ataku, zawsze pod samym koszem. walczy o każdą zbiórkę i ma klapki na oczach. nie przyjmuje do wiadomości, że „tackle” jest zabronione w koszykówce. uważa faule za fanaberie sędziów, nigdy nie krzyczy „faul”. nie stawia zasłon, „crossuj albo podaj większemu”

    (7)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe kozaq
    Odpowiedz

    a gdzie „one man fast break” tak czasem wołają na mnie koledzy bo zapominam o nich w kontrataku i sam pędze jak głupi heh ale zazwyczaj czaje się i ni zowąd dobijam fajny artykuł pozdro

    (0)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Boro
    Odpowiedz

    pięć razy wykreuję pozycję do rzutu dla kolegi z zespołu zanim ten znajdzie drogę do kosza, czy zamieni to na punkty i dla mnie na asystę, to sprawa na osobny art 😀

    (0)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Czucher
    Odpowiedz

    Tatuażu nie posiadam ale zdecydowanie jestem obrońca, strzelcem się nie mogę nazwać mimo iż sporo rzucam bo zamiast cisnąć na kosz wolę efektownie podać, efektownie w tym przypadku rzadko znaczy efektywnie xD

    Dobry art.

    (1)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Fan D-Rose
    Odpowiedz

    Fajny artukuł , ale wiekszosc do mnie nie pasuje , grubaskiem to moze i bede za jakies 20 lat :P… jestem za mlody na takie przydomki , chodz mozna mnie zaliczyc do strzelca 🙂

    (0)
  7. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe czapla
    Odpowiedz

    ja sie uważam za obrońce bo nigdy nie odpuszczam i zawsze jestem agresywny, nie mam niestety tatuażu ale jak skończe 18 to se prawdopodobnie zrobie ;]

    (0)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Najpierw opcje 6 oraz 7, później zdecydowanie 2 oraz po części 5 (‚ekstraklasa orlikowa’ Włocławek był max). No i w końcu ten moment, kiedy uświadamiasz sobie bycie zawałowcem – niby still got it – ale nikt z teamu tego nie podziela. 😀 Goddamn, mate!

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    nie widze się w żadnej kategorii. jestem na parkiecie najwyższy lub ew. drugi pod względem wzrostu, czyli wiadomo, wysyłany jestem pod kosz. nikt z kontry nie zdobywa tyle punktów co ja. mam najdroższe buty i piłkę, chociaż za 3 nie przepadam rzucać, pomimo tego, że poniżej 50 % nie schodzę. dzięki długim łapom jestem najlepszym obrońcą czy to na obwodzie czy pod koszem. troche mało skromnie, ale powiedzcie mi jaka jest moja tożsamość boiskowa ? 😀

    (-8)
  10. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Marcool
    Odpowiedz

    Myślałem ze czytający GWBA to trochę bardziej ogarnieta społeczność, ale czytając te komentarze to widzę, że w większości to dzieciaki, które średnio znają się na koszykówce. Artykuł nawet spoko, ale dużo bardziej wolę te o NBA aktualnej, bądź też retro 🙂

    (-2)