centered image

Andre Drummond: ostatni bastion

26

Detroit Pistons są rewelacją bieżącego sezonu NBA i nie zmienia tego nawet ostatnia porażka z Washingtonem. Z bilansem 14-7 dalej są w czubie Eastern Conference. Liderem zespołu jest Andre Drummond, jedyny gracz NBA, który pod jerseyem nosi sweter. Co zrobił, że tak poprawił formę? To klasyczny big man, który w tym sezonie nawet nie powąchał rzutu za trzy. Tacy raczej opornie szlifują rzuty. Tymczasem Andrzej póki co notuje 63% zza linii. Mało? Od trzech lat nie miał więcej niż 39, a jego rekord kariery to 41! A to dopiero początek zmian…

Słuchaj, nie jesteś tu po to, żeby ćwiczyć wolne. Jesteś tu by stać się lepszym koszykarzem.

#Trener Gwiazd

Słysząc te słowa wyraz na twarzy Andre zmienił się diametralnie. Po raz pierwszy od lat nie opowiadano mu tej samej bajki, co zwykle. On, cieszący się opinią jednego z najgorszych strzelców rzutów wolnych w historii, noszący czapkę niewidkę w czwartych kwartach, w końcu usłyszał coś pozytywnego. Uśmiechając się delikatnie wpatrywał się w trenera.

A, no i zaczniemy od tego, że zgubisz z 15 kilo.

Człowiekiem, który stał przed Drummondem, był Idan Ravin, 46-letni cudotwórca z Waszyngtonu.

Zróbmy test. Wymień pięciu najlepszych koszykarzy obecnej NBA. Nieważne, jak będziesz kombinować, nie da się sensownie wykonać tego polecenia, bez wymienienia minimum 3 adeptów treningów Ravina. Zakład?

Na salony wprowadził go nieodżałowany Steve Francis, chwaląc jego reżim i metody, doceniając własne postępy pod jego okiem. Zyskawszy dostęp do najlepszej klienteli (choć może odwrotnie, to klientela zyskała dostęp do niego), Ravin współpracował potem m.in. z Kobe Bryantem, LeBronem Jamesem, Kevinem Durantem, Chrisem Paulem, Stephenem Currym, Jamesem Hardenem, Carmelo Anthonym czy Blake’m Griffinem. Minionego lata, oprócz Drummonda, szkolił też Aarona Gordona. Jak Wam się widzi center Orlando w tym roku? No właśnie.

Słuchaj, to jest proces. Najpierw szlifujemy formę fizyczną, żebyś czuł się mocniejszy. Potem koncentracja. Na samym końcu technika.

Drummond słysząc to skinął głową. Pierwszą część lata w całości podporządkował treningom z Avinem.

Nie chcę, żebyśmy tkwili tu 400 godzin rzucając wolne. Chcę, żebyśmy przebiegli wiele mil po tym parkiecie, pracując nad każdym aspektem gry.

First, I break you, then I’ll make you

Zgodnie z filozofią Avina, cała praca zaczyna się w sferze mentalnej. Nie jest jednak zwolennikiem starej szkoły coachingu i działania w myśl zasady „First, I break you, then I’ll make you”. Raczej, stosując kombinację motywacji i wspólnego przełamywania treningowych barier, stara się udowodnić podopiecznym, że mają TO w sobie.

Z Drummondem zaczęło się od szlifowania formy fizycznej. Zawodnik ma za sobą zabieg w obszarze górnych dróg oddechowych, teraz już swobodnie oddycha pełną piersią i nie łapie zadyszki tak szybko jak wcześniej. Treningi z Avinem zaczął od aerobów, potem dodali ciężary.

Straciłem ponad 13 kilogramów. Jestem zwinniejszy, ruszam się szybciej, lepiej wychodzę w górę po wyskoku. Czuję się genialnie, mam poczucie spełnionej misji, dobrze przepracowanego lata. [Drummond]

Na obozie szkoleniowym w Motortown wszyscy byli pod wrażeniem tego, z czym przyjechał Drummond. Tej poprawy techniki, koordynacji ruchowej, eksplozywności… Nie ten sam Andrzej! Niemniej, jeśli wierzyć Ravinowi, najlepsze dopiero przed nami:

Porównując jego obecną formę do tego, co widziałem u niego latem, gdy kończył turnus u mnie… teraz gra na jakieś 15% maxa. Będzie niesamowity. Nie-sa-mo-wi-ty. I mówię to z pełnym przekonaniem, także w porównaniu do osób, z jakimi pracowałem wcześniej [Ravin]

W dossier Idana Drummond jest przypadkiem szczególnym. Gracze z którymi pracował wcześniej, wielcy zawodnicy, trafiali do niego w większości jako gwiazdy, niesieni pytaniem „co jeszcze mogę zrobić?”. Drummond zaś, namaszczony na kolejnego wielkiego centra, po kilku latach w lidze zdawał się dotknąć sufitu swych możliwości. Idan mu ten sufit podniósł.

#Gdzieś to już widziałem…

Drużyna skupiona wokół centra, Stan van Gundy i Idan Ravin. Coś Wam to mówi? Podpowiem: Orlando Magic za Dwighta Howarda. On też pracował z Ravinem, skończyło się w finałach NBA po utarciu nosa LeBronowi. Oby Drummond nie popełnił tego błędu co Howard i nie rozstał się z kumplami nazywając ich bandą no-name’ów. Póki co, cieszy się ich zaufaniem.

Gra z większym zaangażowaniem, wkłada w to więcej serca.W ataku nie przepuści żadnej sytuacji, wbija się pod kosz, jest dużo bardziej agresywny. Cały zespół gra dzięki niemu lepiej. Jest fantastyczny, jeśli dalej będzie tak grał zmieni się cała dynamika drużyny, tej drużyny [Anthony Tolliver]

Istotnie, przykład Drummonda jest zaraźliwy, co więcej, jego progres nastąpił w czasie pomyślnych wiatrów dla ekipy SVG. Avery Bradley po swym przybyciu dał kolegom korepetycje z drużynowego grania, a przecież pobierał nauki w najlepszej ligowej szkole w tej kwestii. Prywatnie, od siebie, dorzucił jeszcze kilka wskazówek defensywnych. Ozdrowiały Reggie Jackson też robi różnicę, aż miło patrzeć na jego 16/6/3. Chyba pozazdrościł Drummondowi tego progresu z osobistych, bo sam wspiął się na wyżyny (dotychczas w 21 meczach 59/66, czyli 89.5%, wśród zawodników z ponad 50 trafieniami Top5 skuteczności). Tobias Harris jest liderem ataku, ławka też wnosi sporo do gry, a innym pozytywnym zaskoczeniem jest przesunięcie Stanleya Johnsona do pierwszej piątki.

Co by jednak nie mówić, to wszyscy są satelitami Drummonda. Krążą wokół niego jak studenci polibudy wokół jedynej laski na imprezie. Drummond zaś, swoją grę opiera na trzech filarach. Oto one:

#Zbiórka

Drummond zbiera 15.2 piłek na mecz. Super, ale to nic, czego byśmy już nie widzieli, prawda? Prawda, ale dla zrozumienia jego kunsztu w tej kwestii ważne jest co innego, dokładnie Total Rebound Percentage. Jest to statystyka mierząca ile możliwych do zebrania piłek capnął zawodnik, kiedy był na parkiecie. Liczy się ją od roku 1973. Swoją grą w tym sezonie Drummond wbił się do Top5 All-Time! Oto on, w nawiasie wiek zawodnika i sezon, w którym zrobił taki wynik:

1/ Dennis Rodman (33, 1994-95) 29,7

2/ Dennis Rodman (34, 1995-96) 26,6

3/ Andre Drummond (24, 2017-18) 26,5

4/ Dennis Rodman (30, 1991-92) 26,2

5/ Dennis Rodman (31, 1992-93) 26

I co, daje do myślenia? A przecież Drummond ma dopiero 24 lata! Rodman taką formę osiągnął dopiero 6 lat później…

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

26 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Świetna robota Andre, naprawdę robi robotę. Świetne statystki i co przede wszystkim jego gra ma przełożenie na grę całego zespołu. Nie jestem fanem DET ale to co robi Andre dla swojej drużyny wymaga braw 😀

    (32)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Shey
    Odpowiedz

    Wziąłem udział w zabawie i zrobiłem swoje top 5 graczy, sam jestem zdziwiony co mi wyszło, przede wszystkim byłem w szoku że zabrakło mi miejsca dla Westbrooka i Hardena, czyli praktycznie ex aequo MVP zeszłego sezonu, żeby nie było że jestem jakimś hejterem, zakładałem że najlepszy gracz to osoba która daje nam największe prawdopodobieństwo zdobycia mistrzostwa, oprócz statów i indywidualnych umiejętności brałem pod uwagę ich wpływ na innych zawodników na boisku i umiejetność bycia częścią układanki (czasy super herosów się skończyły, mistrzostwa wygrywają drużyny). Kolejność przypadkowa, dwa absolutne pewniaki to KD i Lebron, tu nie ma za bardzo o czym gadać, Lebron bo jest Lebronem a KD bo jest najbardziej kompletnym graczem ofensywnym w lidze a od przyjścia do GSW okazało się że potrafi genialnie bronić (praktycznie na wszystkich pozycjach) no i nie musi dominować na boisku, wie kiedy jego druzyna potrzebuje przejęcia przez niego sterów ale tak świetnie spisuje sie jako część kolektywu. Potem przypomniałem sobie o rehabilitancie Leonardzie, najlepszy defensor obwodowy, postrach supergwiazd, potrafił w playoffs praktycznie naraz zdominowac w obronie Westa i Duranta, skromny i pracowity, wymarzony gracz dla każdego trenera, świetnie rzuca za trzy a jego wachlarz ofensywny stał się elitarny, pomimo tego wiem że jakby miał więcej talentu w Spursach, chętnie podzieliłby się rolą pierwszej opcji. co jest bardzo ważne przy aspiracjach na pierścień. Następny typ wydaje mi się że może być najbardziej krytykowany ale uważam że Curry robi dla drużyny tyle że musi być w top5, Steve Kerr wielokrotnie mówi o tym że pomimo przyjścia KD to na Currym opiera się cały sukces ofensywny, bardzo ładnie to widać po statach, bardzo czesto nawet grając słaby indywidualnie mecz jego wskaźnik +/- jest kosmiczny, jego unikatowa umiejętność rzucania kompletnie rozwala najlepsze defensywy NBA, praktycznie cały skład musi byc skupiony na tym co on porabia na obwodzie, co otwiera droge reszcie składu, oprócz Kyriego ma do tego najlepszy drybling w lidze i co najważniejsze nie jest typem klepacza, chetnie oddaje piłke i zasuwa bez niej po zasłonach. jako numer 5 nieśmiało typuję Giannisa (za dwa lata zmienię na Simmonsa). Wiem, nie ma rzutu ale on równie dobrze mógłby pograć na centrze w byle jakiej ekipie, jedyny gracz w lidze który faktycznie w obronie zdominuje na każdej pozycji, niewielu jest graczy obwodowych którzy są na tyle szybcy żeby uciec przed jego zasięgiem i niewielu jest centrów na tyle silnych żeby go zepchnąć z drogi, żołnierz uniwersalny z najlepszymi warunkami fizycznymi w lidze, jego potencjału nie widać do końca bo jest zbyt osamotniony w ekipie która do tego słabo rzuca zza łuku. Westbrook dla mnie to człowiek który nigdy nie zdobedzie mistrzostwa, wszystko chciałby robić w pojedynke, liczba asyst to dla mnie żaden wyznacznik, najlepiej współgrające ekipy to takie gdzie podania rozkładają się równo na kilku graczy (GSW, Spurs, Boston) klepie absurdalnie dużo, podejmuje dziwne decyzje przez gorącą głowę i zawodnicy stają się przy nim gorsi (Oladipo, George, Waiters). Nad Hardenem się mocno zastanawiałem ale klepie równie dużo co Westbrook, ma bardzo dużo strat i średnio broni, nie wziąłem go ze względu na pogląd że pierścienia nie da rady zdobyć mając jednego tak dominującego gracza, może mnie zaskoczy. jakieś komentarze? Pozdro

    (30)
    • Array ( )

      Zgadzam się ze wszystkim ale też czasami to waga systemu czy trenera, nie wierzę że Westbrook by taka samowolke przy Popoviciu

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    To nie był czysty blok na Marcinie. Rodman zbierał tyle pilek w czasach, gdzie taki Drummond grał w co drugiej drużynie. Nie zmienia to faktu że duży progres Andre.

    (10)
  4. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe matej
    Odpowiedz

    To, że takich Drummondów za czasów Rodmana było więcej, to jedno. Ale przede wszystkim odnośnie statystyki dotyczącej zbiórek – Rodman był ewenementem na skalę światową i drugiego takiego raczej nie będzie – 10cm różnicy wzrostu na korzyść Drummonda, ale najważniejsze – jak Drummond wchodził do ligi w wieku lat 19, to Rodman czyścił lotnisko w Dallas i był dosyć daleko od zorganizowanej koszykówki. Rodman dołączył do ligi w wieku 25,5 lat, więc nie mógł robić topowych statystyk w wieku lat 24. Rodman był wyjątkowy, niepowtarzalny, o kapitalnym zasięgu ramion i zmotywowany do osiągania sukcesu, jak mniej, niż 1% ligi.

    Tymniemniej chwała Drummondowi za poświęcenie – motywujące dla każdego. Artykuł na duży plus!

    (15)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    ” Drummond od lat jest czołowym protektorem obręczy w lidze” … Ale się ubawiłem tym tekstem… Oglądam wszystkie mecze Tłoków od 3 lat i Dre jest tragicznym Rim Protectorem, ok może był. W tym roku widzę progres ,co nie zmienia faktu ,że do topu jeszcze daleko…Jak nie będzie kontuzji i nie wpadną na Cavs to finał konferencji jest możliwy.

    (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Co ciekawe, Deandre Jordan też się poprawił w osobistych – ma też do tej pory 59,6%. Jedynie Koniu idzie dalej twardo i nic się nie nauczył (a na początku kariery rzucał po 60%, potem zjechał do 40 kilku)

    (0)

Gwiazdy Basketu