centered image

Druga runda max odchodzi do lamusa: Chris Paul zniszczył Utah Jazz!

80

A więc stało się.

utah jazz 102 houston rockets 112 [1-4]

Donovan Mitchell kończy swój pierwszy sezon w lidze kolejnym mocnym uderzeniem. Możemy tylko gdybać co by się stało, gdyby nie uszkodził stopy. Uwaga, przyparty do ściany młody kozak zdobył 22 punkty w trzeciej kwarcie, a Jazz prowadzili 2-3 posiadaniami. Patrzcie na to:

Następnie w wyniku kolizji z Jamesem Hardenem musiał udać się do szatni. Podejrzewano złamaną kość stopy, ale prześwietlenie nic takiego nie wykazało. Na koniec meczu wrócił na ławkę rezerwowych by dopingować kolegów. Niestety mecz był przegrany z kretesem. Rookie sezon Mitchell kończy dorobkiem 20.5 punktów 3.7 zbiórek i 3.7 asyst. Nadal twierdzę, że Ben Simmons sięgnie po statuetkę Rookie of The Year, ale wcale nie musi to być słuszny wybór! Jak myślicie?

Gratulacje dla Quina Snydera i jego walecznej grupy. Ugrali więcej niż ktokolwiek przypuszczał, skład wymaga uzupełnień, trzeba będzie podjąć kilka ważnych kadrowo decyzji (Favors? Exum?) ale nie mam wątpliwości, że pod wodzą obecnego coacha i genialnego pierwszoroczniaka jeszcze długie lata cieszyć nas będą dobrą grą.

Druga runda max: koniec klątwy!

Krzysiek miał dość czekania: nikt za wyjątkiem LeBrona oraz „dziadków” z San Antonio nie ma tyle doświadczenia w playoffs, a przecież to jego pierwszy finał konferencji w karierze. Jak mówię, Jazz byli do przodu na starcie czwartej kwarty. Rubio nieobecny, Mitchell doznał kontuzji, Hardena łamało w kościach przeziębienie – Chris bez przepraszania przystąpił więc do pracy:

Łapa na twarzy, nie miało znaczenia. CP jest pierwszym graczem w historii, który zalicza 40+ punktów 10+ asyst oraz 0 strat. Odkąd w NBA notuje się straty nikt czegoś takiego nie zrobił! Rockets wygrali ostatnią odsłonę wynikiem 37:24 i zasłużenie awansują do kolejnej rundy.

Żodyn gracz Houston nie skacze z radości, celem jest kolejnych 8 zwycięstw. Stawka wysoka, stresu nie brakuje, ale najważniejsze by nie zgubić szacunku do siebie i rywala. Piękny obrazek otrzymaliśmy na zakończenie, nie od dziś wiadomo, ze CP3 jest mentorem dla młodego wilka. Jedno wiem na pewno, idzie nowe! NBA jest w dobrych rękach.

new orleans pelicans 104 golden state warriors 113

Formalności zostały dopełnione. 4-1. Mistrzowie dokończyli rywali we własnej hali. Pelicans ambitnie walczyli, ale swoje miejsce w szeregu uznać muszą. Stephen Curry nabiera kondycji po kontuzji. Kevina Duranta ustawionego na piątym metrze bezkarnie nie podwoisz. Draymond Green w roli pełnoetatowego centra bije rekordy zbiórek oraz coraz śmielej poczyna sobie jako gracz ofensywny. Ciężko pracujący po obu stronach Klay Thompson także powstrzymuje obrońców przed rozbiciem obozu w polu trzech sekund. Andre Iguodala i Shaun Livingston kleją ewentualne dziury i przewidują ruchy przeciwnika. Reszta to mniej lub bardziej mobilne mięso podkoszowe bądź strzelcy.

Nadrzędną ideą jest jak największa elastyczność i brak słabych punktów. Dubs dominują talentem i wszechstronnością. Mają też jeden z najlepszych sztabów szkoleniowych w lidze. Zobaczcie Steve’a Kerra podpiętego do mikrofonu. Wyjątkowy coach! Zdaje się, że nauki Phila Jacksona i Gregga Popovicha nie poszły w las:

Too much firepower

Może nie oglądałem nazbyt dokładnie, lecz z tego co widziałem, pomysłem Alvina Gentry na przedłużenie sezonu było agresywne podwajanie KD. Problem w tym, że GSW tylko na to czekali. Draymond pozostawiony samopas nie zostawił Pelikanom złudzeń. Jest nie tylko świetnie przygotowany, ale zbyt wiele widzi. Wejdzie kozłem w środek, skoczy z piłką na obręcz, odegra.

Dubs zmęczyli gości intensywnością obrony. Dray naciskał Davisa, KD krył Holidaya, Iguodala ograniczył Mirotica. Pelicans walczyli do końca, ale pewnych rzeczy przeskoczyć nie byli w stanie. AD zdobył swoje, Jrue mecz eliminacyjny zakończył zdobyciem triple-double, a Mirotic przynajmniej próbował poturbować Duranta.

W pierwszej połowie trzymali się w grze za sprawą rzutów trzypunktowych oraz naturalnej przewadze Davisa. Tamy puściły w trzeciej kwarcie, mistrzowie podregulowali tempo i zmiażdżyli przeciwników ruchem piłki. Jaką receptę macie na takie zagrania:

W pewnym momencie Curry zasiał z dziesiątego metra w kontrze i wszyscy zgromadzeni przez laptopami wiedzieli, że jest po imprezie. Trzecią kwartę Dubs wygrali 36:19, w czwartej grali na utrzymanie. Kolejne zrywy przyjezdnych nie przyniosły efektów. Kolejne spudłowane wolne pozbawiły Pelicans nadziei. Mimo wszystko, przyszłość jest w Nowym Orleanie ekscytująca.

No to co? Szykuje nam się dynamiczny finał konferencji. Rockets są jedyną ekipą, która może postraszyć mistrzów w serii. Tylko gdzie oni znajdą mismatch gdy Dubs wyjdą z KD i Draymondem na pozycjach podkoszowych? Komu będziecie kibicować w tej serii? Pozdrawiam wszystkich. Łapcie rysunek podesłany rano przez czytelnika pseudonimie Mutuli 13eruga. Masz talent chłopie!

Raz jeszcze zachęcamy Was do udziału w konkursie Nothing But Net. Przyślij do nas filmik jak oddajesz „zwycięski rzut do kosza” i jedź na obóz koszykarski za darmo!

ZOBACZ NADESŁANE FILMIKI:

/facebook.com/nothingbutnetpl/

Ostatnie Wpisy

80 comments

    • Array ( )

      Kibicowalbym GSW gdyby nie glupek Draymond. Mimo wszystko wole mistrza flopowania.

      (-3)
    • Array ( )

      Niestety nienawidzę nurków tak w piłce nożnej jak i koszykówce, więc trzymam kciuki za gładkie 4-0 dla GSW.

      (2)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Zawsze mnie dziwi, że przy takim sztabie trenerskim w tylu drużynach na takim poziomie, nie widać częściej takiego ruchu piłki jak w gsw. Przeciez Ci trenerzy powinni na treningach ćwiczyć jakiś ruch piłki po zasłonach, obiegniecia, ja rozumiem intensywnosc gry, obronę, no ale kurde to jest przecież koszykówka na najwyższym poziomie. Jak ja widzę np w 76ers te ciągłe izolacje i męczenie na embiida czy w Portland młócenie pick&Rolla lillard nurkic to chce mi się plakac

    (79)
    • Array ( )

      To jest trudniejsze niz sie wydaje:

      taki ruch pilki jest możliwy tylko wtedy gdy:
      -kazdy gracz straszy rzutem i wjazdem jednoczesnie (no przynajmniej 4), wtedy obrona musi dobiegac blisko do kazdego kto ma pilke w przeciwnym razie odpuszcza gracza na dystansie i po zabawie
      -masz taki flow ze wszystko dziala jak z automatu( a obrona jest spóźniona – patrz punkt 1)
      – kazdy z graczy duzo widzi i umie dobrze podac (wszechstronność)

      w 76brakuje im skutecznosci, a odpowiedzialny za ruch pilki BS nie umie rzucac
      Portland ma problem z podaniami (dobrze podaje tylko CJMcC i DL) i 2/5 nie rzuca

      (11)
    • Array ( [0] => contributor )
      Zdjęcie profilowe kmn
      PATRON

      najprostsze rzeczy zazwyczaj są najtrudniejsze do ogarnięcia. dużo by pisać. odpowiednio dobrane towarzystwo to baza. potem można przejść do kolejnego etapu.

      wreszcie zapowiada się świetna seria. liczę na con 6 meczów. niech wygrają dubs. tfu tfu tfu !! oczywiście miało być, niech wygra lepszy 🙂

      p.s.
      pięknie się patrzy jak piłeczka chodzi w grze warriors. o to ,w mordę jeża, chodzi.

      (1)
    • Array ( )

      Bukmacherzy proponuja 50/50 mniej wiecej bedzie ciekawie… jak Boston to przegra to juz zrobi sie u nich lekko nerwowo. Moze jeszcze nikt nigdy nie wyszedl z 3-0, ale naprawde uwazacie ze tak zostanie? Czy waszym zdaniem jest to tak absolutnie niemozliwe? Moim zdaniem koszykowka na poziomie NBA jest dosc malo losowa. W pilce noznej mozna oddac w calym meczu jeden grozny strzal, wiatr akurat zawieje i poprzeczka. W koszykowce w kazdym meczu takich groznych strzalow jest okolo 200. Wszystkie mecze byly na styku. W dwoch pierwszych tak bylo mimo wyjatkowego braku dnia Phili. W trzecim mielismy do czynienia z taktycznym frajerstwem najwyzszej klasy, cos takiego ostatnio widzialem chyba dopiero pod koniec RS 16/17 kiedy Cavs przy remisie i 20 sec do konca Cavs z zimna krwia wznowili gre podajac do zawodnika Atlanty. Wtedy chodzilo o korzystniejsze rozstawienie przed Playofami, teraz o Playoffowe prawictwo. Tak czy inaczej, Boston wygral 3 mecze po zacietej walce, mimo wyjatkowo slabej gry Phili (1 mecz – chyba 4 trojki, 2 mecz – 1 punkt Bena, 3 mecz – przegrana koncowka wygranego wczesniej meczu). A to co wyjatkowe jest z natury rzadkie i nie nalezy zakladac ze sie powtorzy. 76ers wyczerpali limit pecha na ta serie, Boston z kazdym meczem jest wezszy kadrowo, brakuje ludzi, talentu i sily ognia.

      (12)
    • Array ( )

      @Gigi

      „Wszystkie mecze były na styku”.

      Ten pierwszy również, wygrany z różnicą 16 punktów? ; )

      (4)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    „Druga runda max odchodzi do lamusa…”. Witaj: „Finały konferencji max…”. GSW 4-1 🙁

    (3)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    To będzie coś. Stawiam na Warriors to moja drużyna boję się tylko, że Houston może ich wymeczyc a Lebron z drugiej strony gładko ogra Boston ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie. Dubs są poza zasięgiem wszystkich w zdrowiu i szczęściu hehe. Nie ma co dla mnie final konferencji zachodniej jest finałem ligi.
    Go Warriors!!!

    (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Fatalna wiadomość dla fanów Thunder – B.Donovan zostaje na stanowisku trenera. Kolejny rok hiper eksploatacji Westbrooka, PG13 na 99% odejdzie, Melo pewnie zostanie żeby przelew zgadzał się, no i ławka rezerwowych na totalnym marginesie. Szkoda, kolejny stracony rok, zero pomysłu i systemu gry. Do play offs pewnie wejdą, do tego wystarczy sama intensywność RW i jego współpraca z Adamsem.
    Wystarczy spojrzeć na grę Warriors, Spurs, Rockets, Jazz czy Celtics, tam jest pomysł na grę, różne warianty gry, nawet jeżeli wypadnie jakiś all star to nie ma dramatu. Presti robisz błąd…

    (45)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe John.
    Odpowiedz

    Cieszę się, że Chris pokazał swoje prawdziwe możliwości i zamknął gęby sceptykom (w tym moją).

    (46)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Brakowało cosinusa w tej serii, trochę by była wydłużona, nie przechyliłby szali na wygraną ale myśle ze 7 meczów by potrzebowali gsw. Czekam na finały konferencji po obu stronach kontynentu 🔥🔥🔥

    (-6)
    • Array ( )

      wg mnie (i nie tylko) cousins był przeszkoda w tym teamie, bez niego zwiększyło sie tempo gry i rozwineli inni zawodnicy. A gsw chętnie na matchup z “twin towerami” przystali i zwycięstwo by im przyszło jeszcze łatwiej (small ball to kontra na wysokie ustawienie)

      (23)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Mitchell jest świetny. To jest mój typ na ROY. Ma w sobie taką samą waleczność jak dawniej gwardia spod znaku AI3, Kobe itd. Natomiast Simmons będzie uzależniony od tego czy będzie znajdował się w dobrym zespole i czy będzie w stanie kręcić jakąś maszynkę wokół siebie do Finałów. Bo sam jeśli nie naumie się rzucać, to się szybko zatrzyma na podobnym poziomie, jaki ma teraz. Będzie dużo fajnych, równych liczb, ale bez fajerwerków.
    Obydwaj trafili na piękny sezon, do których się przyczynili w swoich drużynach, ale Mitchell przy okazji zgarnął po drodze bonus w postaci Mistrza Wsadów 🙂 to też taka wisienka na torcie dla rookie season. Co do dzisiejszego meczu, to bardzo się ceni – wysoka stawka, mecz ostatniej szansy, przegrywasz, znowu… I coś się musi zadziać w głowie, będąc w szatni w Halftime, że potem zagryzasz zęby i walisz po powrocie 22pkt. Moim zdaniem to jest ta bezcenna strona Mitchella i najlepsze papiery na przyszłosć

    (65)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Ciekaw jestem czy James Harden psychicznie podoła wyzwaniu. Czy nie spali się jak Derozan?
    Obie ekipy stac na wielkie rzeczy. Więcej talentu jest po stronie Dubs: mają czterech aktualnych all-starów w składzie. Są doświadczeni, byli w ostatnich trzech finałach ligi dwa z nich wygrywając. Warriors na pewno muszą byc bardziej skoncentrowani niż w serii z Pelicans, bo chwile rozluźnienia mogą ich kosztować seriami trójek ze strony Rockets. Jednak nie przemawia do mnie J. Harden jako lider z prawdziwego zdarzenia oraz „druga runda max” Chris Paul – miał dzisiaj dzień konia 8/10 zza łuku.
    Wszystko leży w głowach i nogach Dubs, jeśli będą skoncentrowani (a na pewno będą) i kontuzje ominą all-starów to moim zdaniem poradzą sobie z Houston. Stawiam na 4-2 dla Warriors.

    (5)
    • Array ( )

      Jakich 4 All-Star 😀 ??????? KD i Steph to są gracze kalibru All-Star, nie przesadzajmy z Klayem czy Greenem, głosowanie fanów do All-Star, a rzeczywistość to są dwie różne kwestie, dla mnie All-Star to gracze typu LBJ, KD, Harden, CP3, którzy praktycznie w pojedynkę potrafią pojechać z przeciwnikiem, a gdzie było GSW jak w sezonie zabrakło Stepha i Duranta? To że ktoś zagrał w meczu gwiazd nie czyni z niego gwiazdy, to tylko wypadkowa wyników drużyny i aktualnego hype’u na nią. Zaza w 2016 też miał szansę dostać się do meczu gwiazd to co teraz by mieli 4 aktualnych all star i jednego byłego razem 5 all starów… Bandwagonersi ochłońcie trochę Green byłby mięsem transferowym w każdym innym zespole poza GSW, bo niewiele organizacji byłoby w stanie zaoferować mu grę w takim a nie innym systemie przykrywającym jego braki w ofensywie przy jednoczesnej maksymalizacji jego przydatności po bronionej stronie, a Klay to strzelec wybitny dobry obrońca, ale to trochę za mało na All-Star. Elo

      (-29)
    • Array ( )

      Właśnie wszyscy narzekali na DeRozana ze odpada w meczach o stawkę, ale chyba wszyscy zapomnieli, że Harden też jakoś świetny nie bywał w PO. Chris Paul jednak da radę, dzień konia czy nie jego doświadczenie i determinacja to złoty środek dla Rockets w tych PO.

      (9)
    • Array ( )

      @B

      W takim razie nie płacz jakby co, że liga jest nudna bo wygrywa drużyna pełna All Starów.

      (2)
    • Array ( )

      B mylisz kolego franchise playerów ze statusem all stara. W historii było wielu gorszych graczy w meczu gwiazd niż draymond ( tak na szybko Kanał Malgroie, Chris Gatling czy też Mehmet Okur).

      (7)
    • Array ( )

      Jeżeli gość ktory praktycznie co mecz ociera się o trippledouble, potrafi wytracić przeciwnika z równowagi, rozstawić kolegów w obronie i ich zmotywować nie jest allstarem to ja jestem Ronaldinho

      (16)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Wydaje mi się, że GSW powinni wygrać w 5-6 meczach, ale nie zapominajmy, że Rakiety mają przewagę parkietu, więc może być ciekawie. Nie ukrywam, że kibicuję GSW. Tak czy inaczej, kto by nie wygrał to ma praktycznie misia zapewnionego. Lebron może sobie wygrywać z Indianą albo raptors, ale ani GSW ani HOU nie przeskoczy.

    (23)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    ROTY ?
    Wszystko zależy na co patrzymy….
    Statystyki ? Simmons je ma jak miał je Westbrook w zeszłym roku I NIE WIELE WIĘCEJ !!!!
    Dać ROTY za statystyki ? Jakoś się z tego wybronią, nie ma co do tego wątpliwości….

    ROTY za koszykówkę ?
    Zdecydowanie dał bym piłkę Mitchellowi gdybym miał wybór między tymi dwoma panami. Jest nie równy JAK PRAWDZIWY ROOKIE co jest normalne ale gość ma to coś czego nie ma Simmons, a mianowicie brania zespołu na klatę.

    (21)
  11. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Ostry9876
    Odpowiedz

    Myślę, że jest to finał zachodu, którego na podstawie przebiegu sezonu wielu z nas oczekiwało. Sądzę, że Houston nie jest na straconej pozycji. Oni z pewnością bardzo chcą, ale że przychodzi im grać z potworem i dominatorem i wiedzą, że nie są faworytem i nie muszą tego wygrać. To może spuścić z nich część presji i może ułatwić im złapanie flow, co w połączeniu z przewagą parkietu może dać im niesamowitego kopa, a GSW może się zacząć denerwować i różnie może być. Jak wiadomo playoffy to playoffy, a w nich już różnie bywało i ze Stephem i z Klayem. Mimo tego obstawiam 4-3 Warriors.
    Offtopic: Jak wygląda sytuacja z pickiem Bostonu, tzn. oni mają pick Phili czy dostali go od Phili, ale pierwotnie był on czyjś inny?

    (6)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Co ten Mitchell ma za plecaczek?😁😁 naleśniczki i Kubuś Play do szkoły? A tak serio to on albo tatum powinni dostać roty.

    (32)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Dopiero ogarnąłem ze Mitchell jest taki niski. Jak wbija na kosz to wyglada jakby mial 195 conajmniej:)

    Locze na Rakiety ale bedzie mega seria.

    (17)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Finał NBA w tym sezonie szybciej.Gsw vs Houston.Potem to już formalność.I królewna zrówna się z Jordanem.Nie ważne że na minusie,ale 6😘😘

    (13)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Co do tego mismatchu to kosz to nie piłka nożna, to że GSW wystartują Greenem i Durantem nie oznacza, że będą tak grać cały mecz. Za 5 minut wejdą drewniaki typu West czy McGee i będzie równo. Inna sprawa, ze niestety nie łudzę się ze Houston wygra, chociaż moze jakis cud nastąpi, kto wie

    (-2)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Przedwczesny finał będzie , więc może faktycznie dobry pomysł żeby Play off były ułożone z 16 najlepszych drużyn w lidze bez konferencji 🏀

    (1)
  17. Array ( )
    Franciszek Józef 9 Maj, 2018 at 12:20
    Odpowiedz

    Poopy-di scoop
    Scoop-diddy-whoop
    Whoop-di-scoop-di-poop
    Poop-di-scoopty
    Scoopty-whoop
    Whoopity-scoop, whoop-poop
    Poop-diddy, whoop-scoop
    Poop, poop
    Scoop-diddy-whoop
    Whoop-diddy-scoop
    Whoop-diddy-scoop, poop

    (8)
  18. Array ( )
    Analiza na zlecenie własne 9 Maj, 2018 at 12:24
    Odpowiedz

    Rockest są świetną drużyną, ale nie przegrają przez brak talentu, totalną dominację gsw ale przez odpowiednie ustawienie o którym wspomniał autor, które da im te dyskretna przewagę. Niestety rakiekiety nie maja ustawienia w którym mieliby przewagę taktyczna, są co najwyżej równi w większości. Abstrahuje oczywiście od skuteczności, dyspozycji, woli walki, sama taktyka po stronie gsw i myśle ze to przeważy.

    (-1)
  19. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe idoru
    Odpowiedz

    Dla mnie CP3 zagral jak zwykle, tylko niezwykła była reakcja reszty drużyny. Do tej pory jak Paul brał sprawy w swoje ręce – i wkładał sobie drużynę na plecy, reszta stała i patrzyła nie bardzo wiedząc (chcąc?) coś zdziałać. Dziś trafił na kolegów od lat wykluczonych na grze z Brodą, którzy na co dzień maja taki gameplan: piłka do Brody i lecimy. Do tej pory kończyło się to laniem w II rundzie, teraz sukcesem. To pokazuje po prostu starą prawdę. Nawet największy gracz bez odpowiedniego systemu i kolegów będzie tylko ewenementem statystycznym, a nie zwycięzcą.
    Co do pojedynku z GSW. Obie drużyny są siebie warte w ataku, ale Dubs jak im sie chce są takze wyśmienici w obronie. Jak nie będą się obijać i zewrą poślady może być nawet i 4:0, ale do tej pory w mojej ocenie często dreptali zarówno w obronie jak i w ataku – może to strategia „restowania”, jednak w przeciwnym razie może być zacięta seria 7 meczowa 😉

    (3)
  20. Array ( )
    wielmozny pan P 9 Maj, 2018 at 14:17
    Odpowiedz

    Sixers va Celtics

    uwaga, tylko dla ludzi o mocnych nerwach. zbyt wrażliwych proszę o odejście od monitorów… będę sie chwalił ! ]

    „stawiam na wygrana Sixers w game 4”
    „sadze ze na pozegnanie sezonu Sixers wywalczą to jedno zwyciestwo, ale juz nie mam wiekszych watpliwosci, że Boston bedzie trudny do pobicia w game 5”

    tak pisałem po game 3, wiec : w pierwszym punkcie – trafione, w drugim – sądzę, ze również będzie tak jak sądziłem dotąd.

    własne boisko zdecyduje o awansie Bostonu.

    dzielnie spisali się młodzi Sixers, rzucili na szalę cały swój potencjał,a Celtowie wyraźnie byli zadowoleni z wykradnięcia im game 3 i nie grali swojej A game.

    ale to wisiało w powietrzu, pisałem o tym : game 1 – Sixers wracają ze zbvyt długiej przerwy, bez momentum, wyraźna porażka, game 2 – już znacznie lepsza gra i nieznaczna porażka, a game 3 walka w overtime.

    scenariusz na game 4 był dwojaki : albo Sixers wygrywają mecz i kończą cykl, albo dostają blowout. postawiłem na pierwszy wariant, z czystej sympatii dla ich ambicji.

    game 5, wg mnie, nie żadne „50 na 50”, jak tu koledzy spekulowali, ale wg mnie bezpieczne zwycięstwo Celtów.

    mindset ma ogromne znaczenie w Playoffs. jesli Boston prowadzi 3-0, ukradł Sixers boisko i ma game 5 u siebie, to nie ma żadnych powodów, żeby grał na max w game 4.

    why ? to proste, bo każdy mecz Playoffs, to duży wydatek energii, nie tylko fizycznej, ale i mentalnej : max koncentracja męczy bardziej niż długi bieg, a co dopiero koncentracja w tzw locie, czyli w grze wymagającej szybkich decyzji i reakcji.

    Boston to wie, Brad Stevens też to wie. poza tym, jak fetować, to we własnej hali, po to m.in kibice płacą za bilety.

    swietna robota, Sixers.

    ale w game 5 wg mnie – absolutnym faworytem są Celtics.

    Cavaliers vs Raptors

    cóż, Toronto zegna się z Playoffs w tragivcznym stylu.

    przez cały sezon ostrzegałem tych, którzy wieszczyli Raptors wreszcie-wielki-rok. Niestety, powtórzę opinię z reg. season : tam się nic nie zmieniło, żeby mozna było inaczej ich widzieć.

    a bez zmiany zmiennych nie ma postepu.

    DeRozan i Lowry jako zawodzący ponownie liderzy zespołu, head coach Dwane Casey, który nie ma żadnej korekty w swoim gameplan i nie umie zatrzymac ani LeBrona ani jego kolegów, supporting cast kompletni zgaszony.

    game 4 to smutny ostatni akt tej tragikomedii.

    zmiana barw klubowych przez LeBrona nic nie zmieni w położeniu TYoronto na mapie Eastern. jesli James zmieni konferencję, to i tak ktoś w Eastern ogra Raptors, bo ich słabośc nie polega na tym, ze przegrywają z LeBronem i jego teamami, ale z tym, ze oni nie umieją wygrywać na odpowiednio wysokim poziomie.

    są soft , po prostu.

    JOnas Valanciunas podsumował,że przegrali „na poziomie mentalnym”, nie na poziomie taktycznym czy technicznym.

    cóz, nie zgadzam się, bo uważam ze przegrali na wszystkich trzech poziomach, stąd sweep, ale że z tych tzrech poziomów najgorzej wypadli na tym mentalnym, to akurat w pełni popieram.

    wątpię, by coś zmienili. to co mają gwarantuje im status quo, czyli czołową czwórkę konferencji, dobry regular season, i wieczną nadzieję, ze uda się zrobić jakiś kluczowy trejd i wstawić do zespołu kogoś, kto z drugiego planu wniesie odpowiednie wartości i jakość, dzięki którym wreszcie pójdą dalej.

    lepszy wróbel w garści, niż kanarek na dachu. tak chyba kombinują. zwłaszcza po sezonie, w ktry wygrali regular season w Eastern.

    ten matchup z Cavs przegrali w game 2, kiedy trzeba było wygrać, zagrać max agresywnie, zbuyrzyć Cavsom momentum [powrót z blowoutu i wygrana w game 7 z Indiana, a zaraz po niej wykradnięcie game 1 w Toronto]. nie wykonali tego, a przy 0-2 wyraźnie spadła z nich częśc niezbędnego napięcia i generalnie bili się już tylko technicznie, przegrywając taktycznie i mentalnie.

    @Rockets vs Jazz

    nie mogło być inaczej.

    po game 4 nie było wątpliwości, ze Rockets u siebie skończą serię.

    jazzmani rozjechali się po game 3, niestety. Konsekwencja defensywna poszła w las, agresywny atak popadł w chaos, a na dodatek Rockets wygrywali ciągle tablice i dyktowali tempo, przez co Utah nie mogli realizować taktyki Quina Snydera.

    kudos dla Rockets.

    18-39 za 3pts w game 5. poczuli się już swobodniej, to ich najlepszy mecz w tej serii. Głównie za sprawą rozprzężenia w Utah

    świetny Chris Paul, który jako postać nr 1 nigdy nic nie osiągnął poważnego, ale jako jeden z paru graczy w układance znakomicie znalazł swoje miejsce.

    a pamiętam jak przed sezonem wielu z was prorokowało, że on i Harden będą sobie wchodzić w droge. cóż, od razu mówiłem : zapomnijcie o tym, oni są świetnie dogadają, są na tyle bystrzy i głodni sukcesów, że znajdą modus vivendi dla swojej wspołpracy.

    Jazzmani kończą sezon na tarczy, head coach Snyder, rookie dynamo Mitchell, Rudy Gobert i inni, ale nie ma wątpliwości, że jesli chcą ugruntować swoją pozycję w Western – przyda im się jakieś uzupełnienie składu i wzmocnienie potencjału talentu, bo w pzeciwnym razie Rockets i Warriors na długo pozostaną poza ich zasięgiem.

    cenne jest to, ze zdobyli wiele doświadczeń, będą skutkowały już za rok.

    Rockets w serii z Warriors nadal nie widzę zbyt rózowo. to zupełnie inna półka niż Wolves i Jazz, sądzę że head coach Steve Kerr ze swoimi muszkieterami niezawodnie mają wszelkie talenty, taktyczne przewagi i mindset, zeby ich przeskoczyć.

    Pelicans czy Spurs mogli podarować jedną noc na offie, dla własnej higieny psychicznej, żeby głowy nie przegrzać, ale Rockets raczej tak nie potraktują.

    spodziewam się mocnego wejsćia Dubs w ten matchup, Rockets muszą być gotowi na to, ze w game 1 Dubs przyłoża się mocno do defensywy i będą chcieli od razu pozbawić ich przewagi boiska i zyskać psychologiczną przewagę w serii.

    Dubs vs Nola

    to też było dość oczywiste.

    w game 3 Dubs robili kontrolowany reset, w game 4 wrócili do normalnej gry i od razu blowout z tego był.

    Davis z kolegami mogli stawać na uszach, ale w Playoffs, wbrew temu co pisał tutaj jeden z kolegów, rzadko zdarzają się sensacje.

    bo to są best of 7, jsli nawet nie na początku serii, to game by game trudno się spodziewać sensacji. pod warunkiem, ze się analizuje serię i honoruje fakty.

    jesli ktoś działa na emocjach, to szans na logiczne rozumowanie nie ma, ale kto używa rozumu, śledzi statystyki, docenia wartośc liczb, ten nie dziwi się temu, ze Bucks przedłużyli serię z Bostonem do game 7, a już Raptors zostali zesweepowani przez Cavs męćzących się wcześniej z Indianą.

    all about matchup, wiec w Playoffs mecz po meczu nie tak znów trudno wysondowac, co się moze stać.

    jesli ktoś sądził, ze skoro Cavs opornie szło z Pacers i dlatego powinni przegrać z Raptors którym łatwiej szło z Wizards, to najwyraźniej nie docenia oczywistości, że takie korespondeycjne porównania można wrzucić do kosza, bo one w Playoffs nic nie znaczą.

    moim zdaniem, Dubs grają tak intensywnie, jak im trzeba, by wygrać, nie więcej i nie mniej. Chyba, że resetują, wtedy z zalożenia graja wolniej i luźniej.

    mam nadzieję, ze Rockets ich zmobilizują do pokazania max tego, co umieją i na co ich stać, ale sądzę ze do tego doprowadzić mozę tylko okolicnzośc gry w game 7 albo jakiś eliminator, a wątpię, by Warriors osunęli się w tej serii aż tak blisko przepaści.

    Klay, Stephen & Kevin 30 – 56 z gry w game 5 vs Nola – wow !

    Draymond Green zagral tę serię na triple double : 14,8 pts per game, 11,8 zbiórek, 10 asyst i jeszcze dołożył 2,4 steals i 1,6 blokw, zanotował współczynnik 50/18 asysty vs straty, który opisuje efektywnośc organizacji gry i rozgrywania piłki.

    nie mam wątpliwosći, że Green to na razie najlepszy zawodnik tych Playoffs, obok ofk LeBrona Jamesa, który gra zupełnie off the charts, nawet jak na swoje własne najwyżśze standardy.

    a’proos dyskusji sprzed dwóch dni.

    @ Anonim aka WCO

    jak chcesz porównać charyzmę i leadership Chrisa Paula, który do dziś nie miał na koncie nawet Conference Finals, z tym ze dziś nie jest już niekwestionowanym liderem, z charyzmą i leadershipem LeBrona Jamesa, Michaela Jordana czy Magica Johnsona, którzy swoje zespoły prowadzili do tytułów mistrzowskich i liczxnych NBA Finals ?

    przecież nie ma tutajh zadnego porównania.

    jak chcesz zestawić Jordana czy Jamesa z Chrisem Paulem ? co ma ich łączyć, skoro dzieli ich wszystko ?

    owszem, Chris Paul & Rockets pokonali Jazz, którzy z kolei pokonali Thunder, których błędnie obstawiałem wyżej.

    tylko : co z tego ?

    to są Playoffs !
    matchupy !

    to ze Jazz wygrali z Thunder nie znaczy od rtazu,że byli trudnym rywalem dla Rockets. Liczą sie matchupy, a nie to kto kogo wcześniej pokonał, to nie ma znaczenia dla takich porównań.

    Jazz nie byli dla Rockets trudnym rywalem i tyle. wcześniej takim samym rywalem nie byli Wolves.

    I ważne : Rockets vs Jazz i vs Wolves rzucali i bronili przeciętnie. dowodzą tego liczby, w obu seriach byli overall zespłem mniej skutecznym i slabiej broniącym. wygrali je, ale nie grali wybitnego basketu. zdecydowały niewielkie doświadczenie ich rywali, którzy popełniali kluczowe błędy i nie byli w stanie realizować gameplan z taktyczną dojrzałością i konsekwencją.

    Rockets z Chrisem paulem naprawdę nie wyglądają na razie zbyt okazale. Może coś sie stanie w serii vs Dubs, wiadomo : seria serii nie równa, moze Dubs wyzwolą w Rockets ich najlepsze cechy, ale to dopiero przyszłośc pokaże.

    @ Lou

    „Simmons bedzie uzalezniony od bedzie znajdowal sie w dobrym towarzystwie”

    litości :]

    a czy Tim Duncan miałby tyle tytułów, gdyby nie był „uzależniony” od systemu Gregga Popovicha i organizacji spurs ? A gdyby trafił do Atlanty Hawks ?

    przecież to absurd.

    jak Simmons uzaleznił się od swoich kolegów zdobywając 16 pts, 54 % z gry, 8 asyst i 8 zbiórek w sezonie ? albo 18,.10,9 per game vs Heat w 1rd Playoffs /

    a mozę jednak JJ Reddick rzucający 20 pts per game w serii Playoffs był bardziej uzależniony, mozę takze Marco Belinelli czy Dario Saric którzy rok , z tego co pamiętam, w ogóle nie grali w Playoffs, a teraz nie tylko grają ale vs Miami Heat notowali ponad 16 pts per game ?

    ktoś ten system tworzy.

    ktoś tu decyduje. porównajmy Sixers 2016-17 w/o Simmons z Sixers 2017-18 with Simmons – i od razu będzie jaśniej.

    ale jak się nie chce zaakceptować rzeczywstości, ,to nadziei nie ma żadnej,że coś się zrozumie.

    Simmons oczywiście z czasem będzie musiał włączyć do gry swój jumpshot, ale sugestia, ze skoro nie rzuca, to bedzie „uzalezniony”od shooterów jest absurdalna.

    to nie ejst „uzależnienie”:, to SYMBIOZA.

    Ben Simmons jest jak rewolwerowiec, który owszem moze bić się na gołe pięści, ale zamiast tego nosi przy sobie dwa colty i z nich strzela.

    coltami są JJ Reddickj, Belinelli czy Saric, którzy istnieją w tym systemie tylko dlatego, ze wiruje on wokół SImmonsa, jego taktycznej biegłości i technicznej wirtuozerii.

    bez Simmonsa – co znaczą Reddick czy Belinelli ?

    każdy w tej grze jest od kogoś uzalezniony.

    Shaq też był, bez shooterów i wybitnego kreatora gry i scorera na obwodzie raczej niewiele by osiagnął. Kluczem ejst jednak to, że Shaq czy Simmons są kamieniem węgielnym takiego układu.

    na tym polega ich klasa, a ty pomijasz kompletnie to ich fundamentalne znaczenie i zajmujesz się obudową która powstaje tylko dlatego, ze oni są motorem i sensem całego przedsięwziecia.

    to absurdalne, co napisałeś.

    jasne, można gratulować MItchellowi gry w game 5, ale w całej serii miał 36 % z gry, 25 % zza łuku, wiec starania staraniami, ale efekt był daleki od wybitnego.

    ja go doceniam bo to rookie i faktycznie dał z siebie wszystko ale jesli klaszczesz MItchellowi za dobre chęci, a Simmonsa krytykujesz, mmo że obaj grają swój 1 sezon w NBA, to znaczy ze jestes nieobiektywny.

    owszem, Simmons nie ma zasiegu rzutu, ale tak prowadzi grę, ze dzięki temu Reddick czy Belinelli mają sezony życia. Poza tym, sam trafia na niezłej skuteczności

    MUtchell sam rzuca, ale niecelnie, a kto dzięki niemu w Jazz gra tak jka Reddick czy Belinelli vs Heat ?

    wyższość MItchella ma polegać na tyn, ze pali cegły, a Simmons jest gorszy, bo zamiast je palić organizuje dobre rzuty dla kolegów, którzy umieją trafiać ?

    sorry, ale to jedno wielkie LOL :]

    no i weź pod uwagę, ze koszykówka to sport5 rozgrywany na dwóch końcach parkietu : wpływ Simmonsa na defense Sixers jest kluczowy.

    wpływ Mitchella na defense Jazz jest znikomy, a po absencji Rubio vs Rockets – minusowy niemal, bo Chris Paul błyszczał także na tle defensywnej niezdarności MItchella.

    słowem : papier wszystko zniesie, ale rozum niekoniecznie :]

    @ReD

    Harden miał już pewne oznaki dekoncentracji i zmagania z presją Playoffs vs Jazz, ale wyręczył go Chris Paul. sądzę że Dubs mogą postawić na ekspozycję Hardena i shut down na Paulu, bo Chris wydaje się silniejszy psychnicznie, a skierowanie ofensywy Rockets na wymuszoną większą ilośc grania przez Hardena dać może Dubs konkretne korzyści, zwłascza ze primaryu defender na Hardena bedzie zapewne Klay Thompson i jesli potrwa to dłużej, o ile będzie trzeba, to w game 3 albo 4 Harden może już mieć Klaya w głowie i Rockets zostaną bez swojego asa atutowego w najwazniejszych meczach.

    (-5)
    • Array ( )

      „jak chcesz zestawić Jordana czy Jamesa z Chrisem Paulem ? co ma ich łączyć, skoro dzieli ich wszystko ?”

      Właśnie o to mi chodziło, że nie dzieli ich wszystko, jak to sądzisz. Właściwie to wyraźna różnica między nimi to jedynie to, że drużyny, których liderem był LeBron kilkukrotnie wygrały mistrzostwo oraz rok w rok docierały dalej w playoffs niż drużyny CP3. Jeśli chodzi o technikę użytkową, efektywność po obu stronach parkietu i inteligencję boiskową – CP3 jest absolutnym topem w NBA, można go zestawiać w tym przypadku z każdym graczem i nie będzie to żadną farsą. Świadczą o tym wszelkie statystyki, które potrafią powiedzieć wiele, jak sam wiesz. Ty tymczasem momentami piszesz o Paulu jakby to był Monta Ellis. Po prostu uważam, że można porównywać poziom koszykarski poszczególnych graczy i nie koniecznie brać przy tym pod uwagę ilość tytułów mistrzowskie i awansów do finałów na przestrzeni całej kariery. A przynajmniej nie traktować tych czynników jako najważniejszych. Wystarczy czasem po prostu oglądać ich w akcji i widzieć jak grają i na podstawie tego ocenić ich technikę, przygotowanie motoryczne, odporność psychiczną i wiele innych cech, które świadczą o poziomie koszykarskim.
      Matchups – zdaję sobie sprawę z tego, że odgrywają one w playoffs istotną rolę, ale nie można umniejszać w tym momencie sukcesu Rockets, bo wtedy zaczynamy już wchodzić w gdybanie, którego przecież nie lubisz. Sądzisz, że może Thunder byliby trudniejszym przeciwnikiem dla Houston? A ja uważam, że wręcz przeciwnie, ich słabości i dezorganizacja zostałyby obnażone jeszcze bardziej. A tak w ogóle jeśli chodzi o matchupy, to nie uważasz w takim razie, że sukcesy drużynowe Cleveland z Lebronem (a wcześniej Miami) to też w dużej mierze wynik bardzo łatwych matchupów, które mieli od lat grając na wschodzie? I w odwrotną stronę – brak sukcesów w playoffs na koncie CP3 może jest spowodowany trudnymi matchupami, na jakie trafiały jego drużyny?

      (0)
    • Array ( )

      „jak chcesz zestawić Jordana czy Jamesa z Chrisem Paulem ? co ma ich łączyć, skoro dzieli ich wszystko ?”

      Chodzi mi właśnie o to, że wcale nie dzieli ich wszystko, tak jak sądzisz. Lebrona i CP3 dzielą głównie osiągnięcia w postaci tytułów mistrzowskich zdobytych przez drużyny, w których grali oraz liczba udziałów w finałach NBA. Indywidualne cechy takie jak wyszkolenie techniczne, efektywność na obu stronach parkietu, boiskowa inteligencja i odporność psychiczna to w przypadku Paula ścisły top NBA i na tym polu można go bez obaw porównać do każdego najlepszego gracza. Świadczą o tym wszelkie statystyki. A to przecież na statystykach głównie opierasz swoją argumentację. Tymczasem Ty momentami pisałeś o Paulu jakby to był jakiś Monta Ellis. Ja uważam, że do oceny poziomu koszykarskiego jakie prezentują poszczególni gracze wcale nie trzeba brać pod uwagę osiągnięć drużynowych. Chociaż fakt – są one w dużej mierze wynikiem tego, jaki wpływ na drużynę wywierał dany gracz, jednak to nie powinien być czynnik absolutnie najważniejszy. Na sukces drużyny składa się zbyt wiele czynników, finały NBA nie są dane każdemu, a kunszt i wielkość gracza można docenić nawet jeśli nigdy się on do nich nie załapał.

      Co do matchupów – rozumiem, że odgrywają one w playoffs istotną rolę, ale nie powinieneś umniejszać sukcesom Rockets. Myślisz, że Thunder byliby dla nich trudniejszym rywalem? A może właśnie w playoffs ich dezorganizacja zostałaby totalnie obnażona przez Houston, ale tutaj zaczynamy gdybanie, którego przecież nie lubisz. Co więcej, uważam, że argumentu z matchupem można użyć na korzyść CP3 w ramach porównywania go do wielkich graczy. Bo może to właśnie przez trudne matchupy jego drużynie nie było dane do tej pory awansować wysoko w playoffs? A z kolei coroczna obecność w NBA finals Lebrona to wynik tego, że stale miał bardzo łatwe matchupy na wschodzie NBA? Tylko nie wiem, czy jest sens w takim gadaniu. Dodam jeszcze, że sam uważam LeBrona za najlepszego gracza po Jordanie i kogoś, kto może przejąć po nim schedę g.o.a.t., bo wiem jak duże znaczenie w ocenie całokształtu kariery mają osiągnięcia, których z każdym sezonem przybywa na jego konto. I myslę, że jego kariera jest niesamowita, jednak nie uważam żeby nie można było do tych najbardziej utytułowanych graczy porównać kogoś, kto tych tytułów nie ma, ale przecież czysto koszykarsko również prezentuje najwyższy poziom.

      Nie ma więc co gadać, Houston są w finale konferencji a Chris Paul w dzisiejszym meczu pokazał, że jest solidnym liderem i graczem najwyższej klasy. A to, że na Golden State, którzy są jedną z najmocniejszych ekip w historii tego sportu, może się to okazać za mało… to już inna sprawa. Ja jednak mam nadzieję, że będzie chociaż wyrównana seria.

      (0)
    • Array ( )

      Sorry, znów dodałem dwa posty. Pytanie do adminów – dlaczego nie widzę swojego postu nawet po odświeżaniu strony na godzinę po jego wysłaniu? Natomiast później po napisaniu kolejnego ten wcześniejszy nagle się dodaje razem z nim.

      (2)
    • Array ( )
      Prawda ekranu 10 Maj, 2018 at 10:20

      Jestem rozczarowany. Żeby nie dało się znaleźć jakiegoś terminu w lengłydżu zamiast tej pretensjonalnej SYMBIOZY… Forma WPP w dół!

      (1)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Życzę sobie i wszystkim aby wygrało Houston. Bo jak kolejny rok mam oglądać finały Cavs i GSW to ja dziękuję…

    Houston w 7 😛

    (7)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    Okazuje się, że 1 runda była ciekawsza niż półfinały konferencji.

    Mam nadzieję, że w finałach konferencji zobaczymy 14 meczów!

    (2)
  23. Array ( )
    Odpowiedz

    No to finał pora zacząć bo na wschodzie to słabizna w porównaniu z zachodem…nazwijmy to tak ładnie o FINAŁ A i finał b…i sparing po po tym wszystkim nazywany mylnie finałem NBA.

    (-3)
  24. Array ( )
    Odpowiedz

    Niby profesjonalny portal, a taki ordynarny błąd ortograficzny…
    cyt: „Żodyn” gracz Houston nie skacze z radości
    Jakie „żodyn”??!? prawidłowo powinno być „szodyn”!!! Poprawna polszczyzna/śląszczyzna się kłania!!

    (-6)
    • Array ( )
      Achim że slunska 10 Maj, 2018 at 09:09

      To taki żarcik sytuacyjny był, wyjaśniam co bardziej nerwowym …

      (0)
  25. Array ( )
    Hoodie melo MVP 9 Maj, 2018 at 20:02
    Odpowiedz

    Co to za goat, jak nikt nawet nie wspomni, że może wygrac? Konferencje się wyrównały…. haha. KrUl ma co roku spacerek do finałów… otwórzcie oczy fani superbohaterow

    (-5)
  26. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron – GOAT. Co Was tak w tym boli ? MJ jest słabszy w zestawieniu z Lebronem Jamesem, Lebron podwyższa rekordy – co dla Was jest gorsze ??

    (-7)
  27. Array ( )
    AnonimowyAnonim 9 Maj, 2018 at 21:07
    Odpowiedz

    Jeju, przecinek, nie blaznij się. Nawet slepy stawial na Sixers w G4 i Boston w G5, a Ty się bradzlujesz jakbys szokujacy wynik przewidzial. Pochwal się lepiej jak przewidziales lepsza od Jamesa karierę dla Rose’a i Howarda.

    (2)
  28. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie wiem chłopy i dziewczyny (jeśli się tu takie uchowały:) co was tak denerwuje w wywodach Wielmoznego. Gość ciekawie pisze i na pewno nie jednemu oczy otworzył na co zwracać uwagę przy analizie meczów nba. Przecież on wam nie narzuca swojego sposobu myślenia, wrzućcie na luz:).
    @WPP
    Według mnie będzie zaskoczeniem jeśli Harden udźwignie mentalnie potyczkę z Dubs. Chciałbym sie mylić, bo ciekawiej ogląda sie zacięte mecze. Życzyłbym sobie i fanom tej dyscypliny żeby finał zachodu był zacięty i Harden pokazał pazur i zaciętość w grze ale uważam ze jednak zostanie stłamszony i nadejdzie taki moment w serii gdzie opuści gardę i podkuli ogon – chociaż chciałbym się mylić.
    @WCO
    Wg mnie Chrisa Paula nie ma jednak co porównywać chociażby do Lebrona, bo to że LBJ miał lepsze matchupy na wschodzie nie było wynikiem tylko tego, że grał na wschodzie. Gdyby Lebron nie grał to pewnie nie ujrzelibyśmy Cavs w ogóle w finałach a Miami na pewno nie tyle razy.
    Co tworzy lepszy matchup? Na pewno lepszy zawodnik (lider), który góruje nad przeciwnikiem. Chris widocznie taki nie był skoro przez 6 kolejnych lat od 2012-2017 ani razu Clippersów do finalu zachodu nie wprowadził, a w każdym sezonie liczyli przecież że wysoko zajdą. Natomiast gdy grał w New Orleans Hornets dwa razy odpadł już w pierwszej rundzie a raz w drugiej. Odpadał z różnymi drużynami: Spurs, Lakers, Denver, Grizzlies, Warriors, Blazers, Jazz. Wychodzi na to, że zawsze trafiał na zły matchup?

    (1)
  29. Array ( )
    Odpowiedz

    Wielmozny jestes xxx znawca zawsze chce przeczytac to co napisales ale no way z trzybpierwsze zdania i nie moge a po drugie napisz to zwiezlej tego nikt nie czyta…ps ty masz w domu kobiete??a moze chlopa??pracujesz??ogladasz mecze a zeby napisac tak dlugi art to chyba potrzeba z 2 h…ale ty musisz miec nudne zycie caly dzien przed laptopem:))

    (-1)
  30. Array ( )
    AnonimowyAnonim 10 Maj, 2018 at 08:23
    Odpowiedz

    ReD, denerwuje nas to, że często pisze bzdury, które brutalnie weryfikuje rzeczywistość i potem do tych bzdur się nie chce przyznac wypisujac kolejne bzdury, że w sumie to miał rację i o wszystkim decydowały ruchy nadgarstka. A jak przewidzi jakas oczywistość to się potem brandzluje na pół posta. Wiesz, że ten gość na innym blogu przez 10 lat hejtowal LeBrona twierdząc, że się nie nadaje na pierwsza opcję bo jest miekki, a mistrzostwo w Miami wygral mu Wade?

    (2)

Gwiazdy Basketu