fbpx

Dziesięć zwycięstw i tylko jedna porażka Miami Heat w playoffs, Boston Celtics na kolanach!

54

miami heat 106 boston celtics 101 [2:0]

Trzeba Wam wiedzieć, że Celtics znów mieli temat (prawie) opanowany. To naprawdę zdolna i zorganizowana grupa. Zgodnie z przypuszczeniem lepiej zbilansowali próby rzutowe, energicznie rotowali w obronie, a u Jaysona Tatuma nie stwierdziłem oznak urazu psychicznego. Trochę się bałem, że monster blok Bama Adebayo odciśnie piętno na psychice młodego lidera Bostonu, ale wiecie przecież, że do NBA mięczaków nie biorą. W drugiej kwarcie C’s prowadzili nawet siedemnastoma (!) punktami. W dużej mierze dlatego, że Miami osiągnęło w drugiej odsłonie skuteczność 0/8 ze szczytu boiska.

Schodząc do szatni na przerwę Heat byli więc trzynaście oczek do tyłu, co statystycznie oznaczało, że seria zostanie wyrównana. W tym sezonie, przy tak dużym deficycie do połowy jeszcze nie zdarzyło im się wygrać meczu, bilans podopiecznych Erika Spoelstry na tę okoliczność wynosił 0-21. Aktualnie wynosi 1-21. Wszystko przez magię trzeciej kwarty…

Jakby Wam to obrazowo streścić: Heat cierpliwie wyczekali własną niedyspozycję, a gdy karta się odwróciła, uderzyli z pełną mocą. Adebayo zaznaczył swą przewagę fizyczną na placu osiągając 7/8 z gry, mistrz Europy sprzed trzech lat Goran Dragic jeździł kozłem w sam środek obrony, a Duncan Robinson pokazał, że cyngiel ma szybszy niż Robin Hood. Miami w tychże dwunastu minutach zdobyło 37 punktów w tym pięć razy zza łuku. Oniemiały Boston dla kontrastu osiągnął punktów siedemnaście przy skuteczności za trzy wynoszącej 0/4.

Czy to był koniec? Nie. Boston siedem punktów deficytu prędko odrobił i to z nawiązką. Co powiecie na serię 15:2? Wydawało się, że ostatecznie ogłuszyli rywala, ale Heat to wybitnie silna wewnętrznie grupa i ostatni cios należał do nich. Dwaj liderzy Jim Butler (14/4/3/4) i Goran Dragon (23/3/5 -> Słoweniec gra basket życia, druga połowa -> profesor) ponownie nie zawiedli w kluczowym momencie. Heat zamknęli zawody serią 17:7 czym obejmują prowadzenie 2-0!

Co ten Boston?

Kilka razy już pisałem, indywidualnie więcej potrafią z piłką, ale efekt synergii pod presją nie następuje. Kolejny raz zbyt egoistycznie grali, zwłaszcza w końcówce. Kemba holował piłkę nie mając lepszego sposobu na przełamanie obrony strefowej rywala. Jak policzono, w drugiej połowie Heat postawili strefę 25 razy z czego C’s pięć razy stracili piłkę oraz pięć razy trafili z gry!!!

South Beach w tym momencie naprawdę gra blisko 100% możliwości, demonstrują nie tylko doskonałą obronę, ale większą wszechstronność ofensywną niż ktokolwiek podejrzewał no i przede wszystkim: doskonale współpracują. Dzisiejsza dysproporcja w asystach to 27-19 na rzecz Miami, podobnie jak poprzednim razem. Doświadczenie i pewność siebie Butlera, Dragica i Crowdera póki co bije szybkość z piłką Kemby oraz błyskotliwość Tatuma. A właśnie, Jayson (21 punktów 6/12 z gry) stricte w kluczowych momentach póki co zawodzi, nie mówię tylko o tej serii.

Jak donoszą naoczni świadkowie, w szatni Celtics po meczu wybuchła awantura, darli się na siebie przez kilkanaście minut. Najlepiej słyszalnym głosem był ten należący do Marcusa Smarta. Niechże ten chłop wzbudzi w nich nowego ducha walki, bo na razie Miami jedzie ich mentalnie jak ta lala.

Gdy chcesz rozruszać silnik 20 strat może się zdarzyć, ale gdzie jest powrót do obrony!?

Moim dzisiejszym zadaniem było bronić. Przecinać tor lotu piłki, trzymać wysoki poziom energii. Wszystko dla zwycięstwa. Od małego byłem uczony robić wszystko, co możliwe dla zwycięstwa. Chodzi tylko o zwycięstwo [Jimmy Butler]

Dlaczego strefa Heat jest tak skuteczna?

Chodzi o materiał ludzki, w szczególności pozycję centra w Bostonie. Brakuje im podkoszowego zdolnego “robić grę” w strefie. Daniel Theis nie rozegra piłki z wysokości linii rzutów wolnych, ani w sytuacji post up. To energiczny defensor, umiejętnie stawia zasłony, ale w żadnym wypadku nie playmaker. Nie potrafi podać w tempo, obrócić się z piłką, niewiele widzi. Tajemnicą poliszynela jest, że Golden State Warriors dynastię rozpoczęli od centra/playmakera w postaci Andrew Boguta, a kolejne lata grali z Draymondem Greenem w tejże roli. To dlatego tak doceniam Draya mimo kolejnych indydentów z jego udziałem. To dlatego Denver jest tak groźne z Jokerem w środku. To dlatego Portland wywalczyło swój jedyny tytuł mistrzowski ze świetnie podającym Billem Waltonem za sterami etc.

Ofensywnie jest podobnie. Wiedząc, że Boston przejmuje niemal każdą zasłonę, Heat niemiłosiernie punktują Theisa bądź Kantera, bo to najsłabsze ogniwo łańcucha za który ciągnie Brad Stevens. Podsumowując, Spoelstra to wyborny trener. Heat zaliczają w tych playoffs absurdalny bilans wynoszący 10-1! Uwierzycie?

Other NBA news

Wczoraj nie napisałem więc dziś się poprawiam. Najlepsze tegoroczne piątki NBA to:

All NBA First Team: Luka Doncic, James Harden, LeBron James, Giannis Antetokounmpo, Anthony Davis

All NBA Second Team: Chris Paul, Damian Lillard, Kawhi Leonard, Pascal Siakam, Nikola Jokic

All NBA Third Team: Russell Westbrook, Jimmy Butler, Jayson Tatum, Ben Simmons, Rudy Gobert

Ze swojej strony chciałbym dodatkowo wymienić nazwiska -> Bradley Beal, Khris Middleton, Devin Booker oraz Trae Young, myślę że to kwestia czasu zanim zastąpią Russa, Paula czy Goberta.

W kwestii All Rookie First Team mamy: Ja Morant, Kendrick Nunn, Brandon Clarke, Eric Paschall, Zion Williamson

Dobrego dnia wszystkim!

Ostatnie Wpisy

54 comments

    • Array ( )

      Celtowie mają miejscami totalne zaćmienia umysłu.
      Nie wiem czy to ich własne ograniczenie czy sztab nie potrafi wykrzesać z nich więcej.

      Jako kibicowi Bostonu przykro jest jest patrzeć na marnowanie kilkunastu punktów prowadzenia, bo podejmowane są głupie decyzje na parkiecie.

      Miami oddało prawie 20 rzutów więcej od Bostonu. 20..
      To nie powinno się po prostu zdarzyć.

      (4)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Bardzo podoba mi się to że load managament nie przyniósł żadnych efektów w przeciwieństwie do “tyranii” i rygoru fizycznego Pata i całego Miami.

    (96)
    • Array ( )

      W PO ( i w ogóle w bańce)słąbo, ale jednak przez sezon reguralny był głównym graczem topowego zespołu.

      (20)
    • Array ( )

      Tak, serio Pascal jest w 2nd team, bo na to zasłużył swoją grą w RS. Wielokrotnie był najjaśniejszym punktem Toronto, które miało jeden z najlepszych bilansów w lidze.

      Jaki masz argument, że nie zasłużył?

      (5)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Strasznie mi zaimponowało Miami i Boston, że zaszli tak daleko i teraz jest ostra jadka między nimi. Lakers-Heat finał i wszyscy będziemy mogli się cieszyć mocnym finałem.

    (19)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Widzę, że tracenie 15-20 punktów prowadzenia robi się coraz powszechniejsze. Żadne prowadzenie nie jest już “bezpieczne”.

    (33)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajnie zagrać w finale przeciwko swojej byłej drużynie choć został tam tylko Spoelstra, Haslem no i Pat. Szkoda, że w bance, a nie na żywo w Miami.

    (19)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Przed playoffami założyłem się z gościem o flaszkę whiskey, że Miami zrobi finał konferencji, zaraz zacznę żałować że nie podbilem stawki do dwóch i nie zakładałem się o finał.. nie wierzę jak to wszystko pięknie lata!

    (15)
  6. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Sir Nick
    Odpowiedz

    20 strat Bostonu vs 9 strat Miami – pokazuje kto bardziej cisnął w obronie.
    Poza tym Miami wykonało 18 rzutów więcej niż Boston – to jest sporo, bo 20% ich wszystkich rzutów!

    Goran kapitalnie jedzie z tym koksem! 🙂
    Natomiast Butler włączył się w zdobywanie punktów momencie kiedy był najbardziej potrzebny – mocne to było.

    (14)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Boston połamany coś, czegoś brakuje. Utrata nadwyżki punktów, najpierw 14 w game 1 i teraz 17 w game 2 to jakaś tragedia 😀 Mam nadzieję, że powrót Haywarda doda jakości tej drużynie.

    (5)
    • Array ( )

      To raczej dobra gra Miami.
      W pierwszej rundzie było zdziwienie co Paceers za padakę grają
      W drugiej zdziwienie że Bucks jednak nie takie mocne
      W finałach Boston coś się zacina

      W każdej rundzie jeden wspólny mianownik 😀

      (22)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Szanowny Panie Admin. Może w przypadku jednego meczu dziennie fajnym dodatkiem byłaby autorska analiza wybranych akcji z rozrysowaniem na screenach. Albo pomyśleć o nowej serii z profesjonalną analizą. O ile czas pozwoli. Pozdrawiam

    (24)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Najgorsze co się może Heat przydarzyć, zakładając że awansują do finału to Jokić albo Anthony Davis stojący w ataku na linii rzutów wolnych. Obawiam się, że finały mogą być najmniej emocjonującą częścią tegorocznego postsezonu.

    (4)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Kurde, jestem kibicem LAL od 20 lat, ale trzymam kciuki za Heat w finale. Kocham ciężko pracujących, walecznych underdogów

    (13)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak śpiewał pewien rosyjski poeta 😉 “wszystko się może zdarzyć”. Ale Heat już tego nie wypuści. Świetnie ogląda się ich grę. Boston wydaje się bardziej utalentowany na papierze ale jak widać, nazwiska nie grają.

    Lepsza chemia, lepsze zgranie jest po stronie Heat. Wolę obejrzeć w finale potyczkę silnych charakterów w osobach Butlera i King Jamesa. W Bostonie nie widzę takiego killera. Jest Smart ale to chłop od brudnej roboty, a nie crunch player.

    Dziś Max Kellerman z Espn mowil o Jrue Holidayu jako graczu mogącym spoic Kawhi i Georga w Clipps. Chyba czytal mój niedawny komentarz 😉. Tylko podstawowe pytanie czy tam pojawi się chemia?
    Wedlug mnie sklad Clippers zostanie mocno przemeblowany, zostanie Klaw i George jako liderzy.
    Harrell raczej out – nie dogaduje sie z Georgem, ktory w jego ocenie “zawsze wszystko wie najlepiej”.
    Szkoda, że chcą zostawić Riversa. Dla mnie to totalny nieogar. Tyle talentu miał pod swoimi skrzydłami.
    To chyba największy choke coach w dziejach.

    Dzisiaj początek końca Denver.
    Anthony Davis ponad 30+, Lebron na pół gwizdka dostarczy triple double.
    Lakers in four, no dobra może 4-1.

    (3)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Chciałbym żeby Jimmy z chłopakami zgarnęli miśka, ale z drugiej strony wolałbym żeby LeBron zdobył czwarty tytuł, tylko dlatego że nie przetrwam czytania i hejty cały rok o kolejnym przegranym finale czy coś, o ile oczywiście wejdzie do finału

    (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Co to dużo mówić – najlepsze PO od wielu, wielu lat!
    Miami już tego nie odda, nie ze swoim mentalem. Prędzej będą gryźli parkiet z przemęczenia, niż pozwolą Bostonowi odrobić straty i wygrać serię. Prawdopodobnie będzie kosztowało ich to zbyt dużo sił, żeby zawalczyć na całego w finale, ale to już mało istotne – wszelkie oczekiwania przekroczyli po stokroć!
    Trzymam kciuki za LAL – MIA!

    (4)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Kiedyś kibice Arsenalu, po aferze papierosowej Szczęsnego i awanturze, którą zrobił mu za to Wenger, zaśpiewali w trakcie meczu: Wojtek Szczęsny pali, kiedy chce!

    Tak mi się to przypomniało, gdy oglądam ostatnio za kierownicą Miami profesora koszykówki z kulasem w jakiejś ortezie.

    Bo Goran Dragić zdobywa punkty, kiedy chce!

    (1)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie jestem za Lakers, ale uważam że James powinien otrzymać tytuł MVP w tym roku, facet na niego zasłużył bezapelacyjnie, na tle Hardena i Giannisa. Siakam 2 team haha szok!! Westbrook 3 team !!!kto wybrał najgłupszego gracza do trzeciej piątki NIEPRAWDOPODOBNE!!!! , Gobert lepszy od Embiida i Adebayo – masakra..Miami gra super ale w każdej chwili może się sytuacja odwrócić.

    (1)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Simmons i Westbrook czy Booker i Beal? Kogo wybieracie w tym sezonie i tak ogólnie za umiejętności i wpływ na zwycięstwa ? Ja bym tych Panów zamienił właśnie .

    (-1)
    • Array ( )

      Wciąż 3 pierścienie i 10 finałów. Większość koszykarzy może tylko marzyć o zagraniu w ogóle w finałach chociaż raz w karierze, że już o zdobyciu pierścienia i będąc przy tym wszystkim gwiazdą zespołu, to już nie wspomnę..

      (-1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Tegoroczni Heat trochę przypominają mi Pistons z ich ostatniego mistrzowskiego sezonu 2004 i okolicznych lat. Może nie w grze konkretnych zawodników ale w sposobie budowy zespołu. Brak jednej/dwóch nabijających mega statystyki gwiazd. Niby dobrzy gracze ale nikogo kto były top 5 w lidze. Za to super zbilansowani jako zespół. W tamtych mistrzowskich Pistons chyba nikt nie robił +20 pkt na mecz w skali sezonu. Wygrana ważniejsza niż indywidualne cyfry. Ale jak ja lubiłem ich grę. Trochę szkoda, że udało się im ugrać tylko jeden tytuł. A może dla tego typu zespołów to jest aż jeden tytuł. Chciałbym widzieć Heat w finale choć pewnie, nie będą tam faworytem, ale cały ten sezon nie byli.

    I jeszcze taką myśl przez chwilę miałem. Jakby tak James został w Heat co to byłby teraz za zespół z nim w składzie ! Ale po chwili się opamiętałem, jakby James został w składzie tego zespołu by nie było, bo on by nie czekał spokojnie na przebudowę, raczej byłyby szybkie transfery głośnych nazwisk. Większość obecnego składu pewnie by tu nie grała, albo jeśli nawet grała nie miała miejsca/minut do rozwoju. Patrząc na to co wyrosło teraz w Miami może i dobrze, że poszedł pisać dalej swoją legendę gdzie indziej.

    (2)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Przecież tytuł mvp to są ku..wa jaja od wieeeeeeeeeeeeelu lat.wszystkie sezony majka w latach 90 siatych ,LeBron parę razy okradziony,Kobe… Co roku czekam na ogłoszenie mvp tylko dla beki

    (1)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Miami heat.slowo klucz-komunikacja.zespol.strasznie śmierdzi Detroit pistons 0’4wogule jak co roku przy końcówce playoffs zaczyna się prawdziwa gra tak samo jak prawdziwe kibicowanie.no k..rwa kupili mnie na maxa!!

    (0)
    • Array ( [0] => subscriber )
      Zdjęcie profilowe ja24

      Boston Celtics jest najmniej doświadczoną drużyną w lidze (średnio 2.73 rozegranych sezonów na zawodnika), gdzie Heat są szóstą najbardziej (5.43).

      (0)

Gwiazdy Basketu