Michael Jordan i obuwnicza rewolucja

23

[admin] Jako zdjęcie tytułowe do tekstu BLC pozwoliłem sobie wkleić fotkę nadesłaną dwa dni temu na adres redakcji, bo doskonale oddaje wpływ kulturowy Air Jordana i generalnie dzisiejszy temat. Jak widać, przy okazji The Last Dance nie tylko mnie zebrało się na wspomnienia. Ta szara koszulka, którą przywdziewa pierwszy chłop z lewej (adidas streetball challenge z 1995 roku) -> zajęliśmy wtedy II miejsce w Gdyni w swojej kategorii wiekowej, miałem wtedy 13 lat! Jak wynika z załączonego tekstu fotka pochodzi z 1996 roku…

Nikt wtedy jeszcze nie słyszał o Orlikach. Boisko stworzyliśmy sami na osiedlowej ulicy. Pewnego dnia sąsiad mający firmę budowlaną zrzucił z ciężarówki zespawany kosz. Resztę musieliśmy zbudować własnoręcznie. Boisko było wzorowane na tym z Chicago Stadium. Widać dwa mocarne byki, a i trumna jest amerykańska, a nie europejska. Zdjęcia pochodzą już z nowej lokalizacji, bo w starej sąsiad się złościł, że mu piłka za często do ogródka wpada. Więc przenieśliśmy boisko z Chicago Stadium do United Center wzorem pewnego klubu koszykarskiego z Chicago. Zwykle graliśmy 3×3 do 50 zdobytych punktów. Na jeden wieczór schodziło po trzy mecze. I tak 300 dni w roku podobnie jak dni słonecznych na Rodos. I nikt mi tych wspomnień nie zabierze!

Pozdrawiam chłopaki! Jest moc! A teraz już zapraszam do lektury, Roberto dobrze pisze:

***

W świadomości kibiców basketu Michael Jordan zyskał nieśmiertelność dzięki swojej grze. To ona w głównej mierze zbudowała i scementowała jego dorobek, sprawiając, że po wsze czasy His Airness będzie punktem odniesienia dla kolejnych największych gwiazd NBA. Są jednak na świecie rzesze ludzi, których serca nie biją szybciej na myśl o uganianiu się za pomarańczową piłką. Wiedzą oczywiście, że Jordan to legenda basketu, ale dla nich istotniejsza część jego spuścizny to piętno odciśnięte w popkulturze.

Znaczek Jordana na butach jest już od dawna traktowany jako “fashion statement”. Buty, w których Jordan biegał po boiskach NBA nie spełniają dzisiejszych standardów topowego sprzętu sportowego, ale kolejną młodość przeżywają dzięki streetwearowi. W niniejszym artykule postanowiłem rzucić nieco światła na ten aspekt dorobku MJ’a i to w jaki sposób został stworzony.

#Droga do NIKE

Był rok 1984. W zupełnie innej niż dzisiejsza rzeczywistości, w której nie istniały social media, telewizja była dominującym środkiem przekazu. Pojawił się wówczas ktoś, kogo charyzma zaczęła przekraczać granice, które w świadomości konsumentów kultury popularnej wyznaczali dotąd sportowcy. Wobec braku precedensu dla osoby Jordana, nie umiano do końca trafnie ocenić jego rynkowego potencjału, ale ciężko było nie wyczuć, że szykuje się coś wyjątkowego.

Po zdobyciu mistrzostwa NCAA i udanym występie na IO w 1984, rozmaite koncerny zwróciły się do Michaela Jordana, chcąc ogrzać swe produkty w blasku jego popularności. Jego agent odbierał telefony od NIKE, Adidas, Converse, a także Coca-Coli, Chevroleta i McDonald’s.

W kwestii obuwia pierwsza odpadła firma Converse. W promocję swojego modelu Weapon zaangażowali wcześniej wiele gwiazd NBA, z Magicem Johnsonem i Larrym Birdem na czele. Chętnie widzieliby w swojej stajni Jordana, ale nie mogli wywyższyć go ponad pierwszoplanowe postaci ówczesnej NBA. W panteonie Converse nie było już miejsca dla MJ’a:

#Run DMC

Jordan wolał iść swoją ścieżką. Podobało mu się w jaki sposób swój brand rozwijał Adidas. Gdy w 1986 Converse wypuściła swoje Weapony, firma spod znaku Koniczynki podpisała kontrakt z muzykami Run DMC. Była to pierwsza taka umowa między artystą a firmą obuwniczą. Kawałek My Adidas okazał się hitem, a dzięki zaistnieniu w kulturze hip-hop Adidas zyskał feeling marki skierowanej w większym stopniu do czarnej społeczności. Podczas koncertów ludzie z dumą podnosili do góry swoje Superstary, a bycie fanem Run DMC wiązało się z byciem jednocześnie fanem marki. Na tamte czasy to była rewolucyjna kolaboracja i genialny wręcz marketing.

koncert Run DMC w 1986 roku

Osobą z otoczenia Jordana, która jako pierwsza zaczęła skłaniać się ku NIKE był jego agent, David Falk, ale MJ nie chciał o tym nawet słuchać, toteż Falk zwrócił się do jego rodziców:

Słuchajcie, jeśli mam go reprezentować, on musi mi zaufać. Nie prosiłbym o to, gdyby gra nie była warta świeczki.

Wspólnymi siłami udało im się przekonać Mike’a, by spotkał się z przedstawicielami firmy z Oregonu. Na spotkaniu zaprezentowali mu kilka sampli swoich produktów, puszczając jednocześnie zmontowany klip z najlepszymi zagraniami Jordana z czasów uniwersyteckich i Igrzysk Olimpijskich. Ilustracją muzyczną prezentacji był kawałek Jump zespołu The Pointer Sisters. Podczas spotkania Michael zwrócił się do Falka ze słowami “Dosyć spotkań. Robimy to.”

#Jak to ugryźć?

Było kilka koncepcji wykorzystania postaci Jordana w produktach NIKE. Czy ograniczyć się jedynie do obuwia, czy może puścić całą gamę akcesoriów, koszulek, opasek, ciuchów itp. Do tej pory żaden koszykarz nie miał dla siebie całej linii, tak jak najsławniejsi tenisiści.

Stan Smith, gwiazda tenisa i marki Adidas

Decyzję podjął David Falk, po konsultacjach ze swoim znajomym, byłym wysoko postawionym pracownikiem NIKE, Robem Strasserem. “Damy mu pełny pakiet, własną linię butów i ciuchów, ale jak chcesz ją nazwać?”- zapytał Strasser. Falk miał już gotowy pomysł: “Air Jordan”. Nazwa idealnie łączyła stosowaną przez NIKE technologię powietrznych poduszek, zaprezentowaną w 1977 roku i osobę His Airness.

Wszystko to, pod względem prawideł rynkowych w odniesieniu do wizerunku koszykarzy, działo się po raz pierwszy, więc koncern wolał zachować ostrożność. Zawarto klauzulę w kontrakcie, zgodnie z którą, umowa mogłaby zostać renegocjowana, jeśli w pierwszych 3 latach wartość sprzedaży nie osiągnęłaby 3 milionów dolarów. Zapis szybko przestał mieć znaczenie, bo już w pierwszym roku osiągnięto 130 milionów.

#Totalna rewolucja

Jordan nie był pierwszym zawodnikiem NBA, który miał swoją “autorską” linię butów. Ten tytuł należał do Clyde Frazier’a i modelu PUMA Clyde. Michael nie był nawet pierwszym koszykarzem w NIKE, gdyż uprzedził go chociażby Sugar Ray Leonard, który swego czasu był tak dobry, że posiadał jednoczesny kontrakt z firmami Nike i Pony (śmieszna nazwa, ale to skrót Product Of New York) i obie firmy się na to godziły.

Nikt przed His Airness nie mógł się z nim jednak równać poziomem szumu medialnego i społecznego, jaki spowodowało wypuszczenie tej linii marki. Zaczęło się od słynnego “zakazanego modelu” jordanowskich jedynek, ale jeśli czytaliście mój niegdysiejszy wpis, to wiecie, że to był tylko chwyt marketingowy i żadnych kar nie było. Ba! Zakaz nie dotyczył nawet stricte modelu Air Jordan 1!

Zainteresowanych tematem odsyłam do wpisu podlinkowanego powyżej, natomiast w tym miejscu ograniczę się jedynie do przypomnienia, że reguła zgodnie z którą 51% buta powinno być koloru białego, a całość spójna z obuwiem reszty drużyny, została zniesiona, o ile dobrze pamiętam, pod koniec roku 2000, gdy była już w zasadzie martwym przepisem. Nie zmienia to jednak faktu, że czarno-czerwone Jordany, czyli słynne “bredy” (black-red) od początku sprzedawały się jak świeże bułeczki.

#Czy opuścić NIKE?

Pierwszy model trafił do sklepów w 1985 roku, a jego premiera zbiegła się w czasie z ogłoszeniem Jordana Rookie of the Year. Ciekawostką jest fakt, że Michael Jordan nie był zbyt zadowolony ze swojego pierwszego modelu, ani nawet z wyrafinowanych “dwójek” pomimo ich sukcesu na rynku. MJ rozważał nawet rozwiązanie umowy, o czym wspominał sam Tinker Hatfield w netflixowym dokumencie Abstract (S01E2). O tym jak powstawały kolejne modele jordanów i co stanowiło inspirację Hatfielda pisałem już tu:

Jeśli czytaliście “Showboat” Lazenby’ego, to tam z kolei pojawia się informacja, że Peter Moore, projektant jedynek i dwójek, oraz wspominany wcześniej Rob Strasser, przyjaciel Davida Falka, opuścili firmę po konflikcie z Philem Knightem jednym ze współzałożycieli i głównym decydentem koncernu. Jego zdaniem, strategia marketingowa firmy nie powinna w tak wielkim stopniu zależeć od jednego zawodnika. Od sportowców w ogóle- jak najbardziej, ale nie od jednego atlety.

Sytuacja była dosyć drażliwa, dlatego trzeci model linii musiał być idealny. To na nich po raz pierwszy pojawił się słynny jumpman.

Chciałem czegoś innego, ale przy projektowaniu Tinker czasem za bardzo eksperymentował, stopowałem go trochę, mówiłem “to nie mój styl” [MJ]

To właśnie w trójkach Jordan zjawił się na słynnym All Star Weekend w 1988, by stoczyć powietrzny bój z Dominique Wilkinsem i zgarnąć drugą koronę króla wsadów.

Tinker to szalony naukowiec. Dawniej trenował skok o tyczce. W jego dyscyplinie i w moim sposobie gry wyskok był kluczowy, dlatego łatwo nam było dojść do porozumienia. Idealnie się uzupełnialiśmy, tworząc produkt, który przejdzie do historii. Sportowcy najwyższego szczebla noszą to obuwie 30 lat od premiery [Michael Jordan]

Hatfield kontynuował pracę z Jordan Brand aż do momentu ukazania się dziwacznych XV, które ujrzały światło dzienne w 1999 roku, gdy Jordan po raz drugi zdążył już zakończyć karierę.

Reggie Miller w butach Jordan XV próbuje ograć Allena Iversona w Reebokach.

To, że Jordan już nie grał nie miało żadnego znaczenia. Jordan Brand był już osobną marką, wyznaczającą trendy w świecie sportowej mody.

#Ciągle na topie

Według danych magazynu Forbes, za rok fiskalny 2018/2019, Jordan wciąż, nawet tyle czasu po swym przejściu na emeryturę, pozostaje najlepiej zarabiającym koszykarzem. W cytowanym okresie Michael zarobił 130 milionów $, czyli o 40 więcej niż z kontraktów zawodniczych na przestrzeni kariery i 98 milionów więcej niż zarobił w tym czasie LBJ, również reprezentujący NIKE. Na kolejnych lokatach uplasowali się Kevin Durant, Stephen Curry i Kobe Bryant.

Przyszłością brandu Jordana są Zion Williamson i Luka Doncić. Niedawno zaprezentowana została kolorystyka AJ1 poświęcona Luce.

#Długie spodenki

Warto przy okazji tego artykułu przypomnieć również naszym młodszym czytelnikom, że pomysłem Jordana są również dłuższe spodenki. Przed jego erą zawodnicy grali w szortach określanych żartobliwie jako “Daisy Duke shorts” na pamiątkę seksownego ubioru aktorki Catherine Bach w filmie The Dukes of Hazzard.

Ponieważ MJ chciał zakładać pod spód spodenki Tar Heels, poprosił NIKE o przygotowanie czegoś dłuższego. Począwszy od sezonu 1989/1990 zaczęli propagować ten styl z Pippenem. Moda bardzo szybko się przyjęła, bo zawodnicy z miejsca stwierdzili, że taki ubiór jest bardziej komfortowy i pozwala ograniczyć kontakt ze skórą innych zawodników podczas meczu.

W moim rozumieniu MJ jest odpowiedzialny za rozpropagowanie dłuższych szortów. To dzięki niemu, wielu chciało być takimi jak on [Peter Moore, projektant NIKE]

Michael dodaje:

Dla mnie to było coś naturalnego, tak było wygodniej. Dłuższe szorty sprawiały wrażenie obszernych.

#Bonus

Jeśli interesuje Was tematyka kicksów, polecam kilka starszych wpisów o tej tematyce:

www.gwiazdybasketu.pl/must-be-the-shoes/

www.gwiazdybasketu.pl/taaaakie-buty-jak-rywalizuja-w-nba-producenci-kicksow/

[BLC]

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    W 1977 Nike, nie miało jeszcze technologii Air. Pierwsze buty z poduszką gazową od Nike pojawiły się w 1978 i były to buty do biegania – Tailwind

    (2)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Szara koszulka była chyba z drugiej edycji – ziomek w czarnej koszulce jest z pierwszej edycji Streetballa 🙂

    (3)
    • Array ( )

      Ta szara ze zdjęcia to III edycja ’95, czarna II ’94, a I edycja z 93 roku była biała i moim zdaniem najładniejsza. Na każdej z nich jest napisane, z którego są roku. Czarną jeszcze gdzieś mam na pamiątkę w dobrym stanie, natomiast pierwszą – białą porwałem na boisku podczas akcji, wiele lat po jej otrzymaniu. Pamiętam też, że można było je stracić na ulicy jak się miało pecha, tak samo jak czapeczki, ale takie były dzikie czasy.

      (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Aż mi serce szybciej zabiło na widok tego zdjęcia! Za małolata też mieliśmy na boisku osiedlowym namalowanego byka, tak samo obok osiedle domków jednorodzinnych… Nawet twarze na zdjęciach zaczęły się wydawać podobne. Żałuję że w tamtych latach nie za dzieciaka nie było jak zdjęć robić…

    (3)
    • Array ( )

      Nikt z Was nie miał aparatu w domu? Wydaje mi się, że w latach 90-tych gdy Chicago zaczynało cokolwiek znaczyć w NBA, to były w miastach powszechne.

      (-3)
    • Array ( )

      @Anonim
      Tak, a ja w roku 1997 zebrałem ziomków żeby z nimi zrobić fotkę na szkolnym boisku też wymalowanym na czerwono z bykiem na środku. I mówiłem wtedy, że to trzeba uwiecznić bo kiedyś (za 23 lata to będzie kultowe) i będzie pamiątka.
      Nikt wtedy o tym tak nie myślał i nie trzaskał komórkami fotek na insta albo inne srinsta.

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    W mojej opinii Jordan właśnie dzięki swojej marce jest teraz tak znany przez praktycznie każdego na świecie. Sportowiec wybittny rzecz jasna ale nie chce mi się wierzyć że bez swojego obuwia tak znanego na całym świecie i nie tylko obuwia byłby teraz w tym miejscu w którym jest. 😉

    (-2)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jordany to ostatnio wychodzą same lipy.W sumie nic do przodu.Liczą tylko na logo jumpmana i tyle.Nike czy adidas cały czas coś ulepszają starają się a MJ nic

    (1)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    We Wrocławiu jest pub “Drukarnia”, właściciel z kolegami wygrał (?) polską edycję turnieju Adidasa i w nagrodę grali finał w Paryżu. W pubie wiszą ich fotki z młodymi Kobem i T-Makiem.

    (9)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Szkoda, że od lat 90-tych wiele się zmieniło. W naszym kraju koszykówka nie jest już zbyt popularna. Może co nieco się zmieniło po występach kardy na mistrzostwa ale na długo to nie wystarczy. Orliki są ale, króluje na nich piłka nożna. W mojej okolicy to nawet więcej jest miłośników siatkówki i tenisa.

    (2)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Boisko na którym zadarłem do 0 nie jedne buty – a w latach 90 zaczynałem od Sofixow, już nie istnieje. Zastąpiło je naowoczesne centrum sportowe z orlikiem i torem dla rowerów. Wszystko piękne i takie o jakim w latach 90 tych można było tylko pomarzyć , ale niestety puste, przerażająco puste.
    Ileż razy trzeba było spawać obręcz aby znów była równo 😉
    Ach, tych milionów wspomnień nie zabierze nam nikt

    (1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Szalone czasy, szczęśliwych dzieciaków.
    Takie były lata 90te. My tez mieliśmy własny zespół, własne boisko i własne logo. Nie jakiś plagiat, własny pomysł hehe
    Nie mamy wiele zdjęć, ale mamy film na vhs zmontowany na vhs jako klip i jest tam też i logo:) i kupę pięknych wspomnień.
    I wiecie co, gramy po dzis dzien w lidze amatorskiej i dalej pod tym samym znakiem.
    Pozdro dla PMB, wiem ze czytacie 😉 !!!!

    (1)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    My swoje pierwsze rzuty do kosza, dosłownie do kosza oddawaliśmy na kawałku placu zabaw na piachu. Naszą obręczą był metalowy kosz bez dna zawieszony na drzewie. Chęć gry była większa niż warunki, w których mogliśmy to robić 🙂

    (0)

Gwiazdy Basketu