fbpx

NBA: Showtime Lakers panują nad sytuacją, LeBron oponentem load management

54

Nie wiem ile czasu, ile meczów mi jeszcze zostało. Nie wiem ilu dzieciaków może pojawić się na hali specjalnie, aby zobaczyć jak gram. Jaki wielki zawód sprawię im opuszczając spotkanie? Jeśli jestem zdrowy, wychodzę na parkiet i gram [LBJ]

W taki oto wymowny sposób rozgrywający swój siedemnasty sezon w lidze LeBron James odniósł się do pojęcia “load management”. Nawet jeśli wypowiedź jest pod publikę, podejście godne jest szacunku. Identyczne u schyłku swej kariery prezentował Michael Jordan, być może ktoś z Was pamięta. Mówcie co chcecie, liczby nie kłamią:

  • 47 135 minut w 1 224 meczach sezonu regularnego (średnia 38.5 minuty)
  • 10 049 minut w 239 meczach playoffs (średnia 42 minuty)

Dla przykładu Paul George (10. sezon) i Kawhi Leonard (9. sezon) mają ŁĄCZNIE rozegrane:

  • 35 978 minut w 1108 meczach sezonu regularnego (średnia 32.5 minuty)
  • 6 814 minut w 187 meczach playoffs (średnia 36.5 minuty)

Idąc dalej tym tropem, nawet jeśli skrzydłowi Los Angeles Clippers do playoffs wejdą na większej świeżości, sympatia publiki będzie po stronie Lakers, założymy się? Nie inaczej było dziś w Atlancie. James miał pełne prawo odmówić udziału w meczu zasłaniając się kontuzją łokcia…

los angeles lakers 101 atlanta hawks 96

Zagrał. Rywal niewygodny, bo bijący z partyzanta, a tymczasem trójki za cholerę nie chciały siedzieć (Lakers osiągnęli żałosne 5/31 zza łuku, co daje 16% skuteczności). Salwować się musieli obroną i przewagą fizyczną na tablicach, które zagarnęli stosunkiem 56-42 jeśli chodzi o zebrane piłki. Jasnym punktem był James 32 punkty 13 zbiórek 7 asyst 3 bloki 12/21 z gry 4/10 zza łuku (!) wspierany klasycznie przez dominujące talenty Anthony’ego Davisa (27/13).

Co nie zmienia faktu, że losy spotkania ważyły się do ostatnich sekund, najstarszy gracz ligi Vince Carter miał możliwość skończyć akcję spod obręczy, ale przytomnie poszukał Cameron Reddisha na łuku, miało być wyrównanie, ale piłki odbiła się od obręczy i wpadła w ręce gości. Temat z linii rzutów wolnych wykończył Danny Green.

Ozdobą spotkania wsady Jamesa oraz podanie między nogami do Dwighta Howarda:

W meczu na styku pogrywali sobie jak Showtime Lakers, bądź co bądź mają w tabeli potężną przewagę nad konkurencją i pewien margines błędu zachowali. Ciekaw jestem kolejnego meczu w Indianie, jeśli grających fenomenalnie Pacers także stukną z rozpędu, pod koniec serii wyjazdów, będzie złoto i purpura.

orlando magic 130 new orleans pelicans 119

Oglądaliście? Do składu wrócił center Nikola Vucevic (20/9) i od razu bardziej ofensywnie zrobiło się w obozie Magików. W pierwszej połowie gospodarze rzucili przeciwko nim swe najlepsze strzelby, Jrue Holiday (29) i JJ Redick (23) palili na dwie armaty, potem dołączyli do nich jeszcze Brandon Ingram (21) i Josh Hart (20) ale rywale szybko skontrowali i po zmianie połów dominowali mecz wyraźnie.

Powody? Lepsza struktura: dwa razy więcej rzutów wolnych, połowę mniej strat, lepsze zbilansowanie zdobyczy punktowych, 13 oczek więcej z ławki rezerwowych. Rzadko się zdarza by na parkiet wyszło dziewięciu ludzi, z czego każdy przekroczył dwucyfrową zdobycz! No dobra, Aaronowi Gordonowi zabrakło jednego punktu, ale oddał 13 prób, po prostu selekcję rzutową ma do bani i kiedyś go za to posuną z zespołu. Może nawet w tym okienku transferowym.

charlotte hornets 85 indiana pacers 107

Przewidywaliśmy taki obrót wydarzeń. Grająca fenomenalny defense Indiana stłamsiła dwójkę obwodowych Charlotte. Na dodatek goście potężny brak mają chwilowo na skrzydłach (PJ Washington, Marvin Williams, Nico Batum OUT) posypało się totalnie w składzie. Hornets zagrali więc na dwóch środkowych (Zeller Biyombo) trochę bez sensu dla mnie, co prawda deski nie przegrali, ale miejsca do gry w ataku nie było, a większość graczy można było bezkarnie odpuszczać na dystansie. Priorytetem gospodarzy było spowolnienie lidera Devonte Grahama, z czego wywiązali się pierwszorzędnie. Młody playmaker osiągnął 12 punktów 6 zbiórek i 4 asysty na skuteczności 3/18 z gry.

W zespole Nate’a McMillana coraz śmielej pogrywają sobie bracia Holiday, szczególnie rozgrywający Aaron, autor 23 punktów 6 zbiórek oraz 60% z gry. Bardzo solidny występ przeciwko ściśniętym w środku rywalom zaliczył rozciągający grę środkowy Myles Turner (14 punktów 10 zbiórek 5 bloków) którego większość zdobyczy pochodziła z dala od obręczy. Innymi słowy: Indiana jest w gazie, mogą (choć wcale nie muszą) stuknąć Lakers w kolejnym meczu.

philadelphia 76ers 89 brooklyn nets 109

Bez kameruńskiego lwa, ze stępionymi pazurami zajechali do Nowego Jorku gracze Sixers. Al Horford ruszał się bez grymasów, ale powszechnie wiadomo, że doskwiera mu lewa strona: ścięgno udowe i kolano. Nie dał rady fizycznie przeciwko dwójce centrów, brakowało też nóg przy rzutach (ledwie 10 punktów i 5/15 z gry). Miał wychodzić do piłki, robić grę, z czego się w sumie wywiązał, ale koledzy nie trafiali.

Brooklyn leszy na deskach, oddali 10 rzutów więcej, częściej trafiali, a przede wszystkim, byli w stanie naciskać przeciwnika w kontrze. 23 punkty zdobyli samą tranzycją. Pierwszorzędne spotkanie rozegrali Spencer Dinwiddie (24/6) i Joe Harris (16 punktów 7/11 z gry) do tego para centrów Nets osiągnęła 21 punktów i 19 zbiórek. Na uwagę zasługuje powrót Wilsona Chandlera, który wzmacnia pozycję silnego skrzydła. Bywało, że chłopakom brakowało gabarytu na “czwórce”, teraz powinno być OK.

new york knicks 105 denver nuggets 111

Czułem w kościach, że NYK nawiążą walkę, ale nie odważyłem się postawić. Denver byli bodaj 12-punktowym faworytem i trudno się było dziwić patrząc na ostatnie spotkanie drużyn w Madison Square Garden. Knicks to ekipa na wskroś nieprzewidywalna, kolejne spotkanie i kolejny raz na ostatniej prostej zapaści dostaje ofensywa. Są na prowadzeniu, meta w zasięgu wzroku, a ci zamiast docisnąć, stają. Jak inaczej to nazwać. Sześć minut do końca czwartej kwarty: Knicks 100 punktów Denver 98 punktów. Piętnaście sekund do końca meczu: Knicks 100 punktów Denver 109 punktów.

Co się zmieniło? Knicks grają z większą energią, nie boją się rzucać ani zaatakować obcą deskę. Cichym “bohaterem” jeśli można tak powiedzieć o drużynie, która przegrywa mecz za meczem jest Elfrid Payton, trzymający strukturę drugiego składu. Dziś co prawda niewiele z tego wyszło, ale mają przynajmniej z Frankiem Ntilikiną warunki, przejmują zasłony i walą do przodu gdy cokolwiek uda się wybronić. Jak się nie uda i trzeba polegać na ataku pozycyjnym, no cóż. Spacing się nie poprawił, bez zmian kadrowych będzie chwilowy zryw, a potem powrót do starych przyzwyczajeń. I co? Będziemy znów zmieniać trenera? W ekipie Denver 25/10/5 Jokera oraz równie znakomity Mason Plumlee (14/8/6) grali na dwóch środkowych, bo jak ich za to ukarzą Knicks?

sacramento kings 100 golden state warriors 79

Śmierdzące jajeczko złożyli panowie Wojownicy. Taka piękna hala, takie drogie bilety, a tym przypadło rozgrywać jeden z najgorszych sezonów w historii. W tym momencie są najsłabszą drużyną NBA. Nie wiem czy jest sens wdrażać jeszcze w tej kampanii któregokolwiek ze Splash Brothers. Nie wiadomo, jak los czeka D’Angelo Russella, zespół chce grać zorganizowaną koszykówkę, ale chwilami przypomina to próby zaimplementowania triangle offense w Madison Square Garden parę lat wstecz. MVP spotkania Bogdan Bogdanovic, autor 25 punktów 5 zbiórek 5 asyst oraz 9/11 z gry. Mecz na dobre rozstrzygnął się krótko po rozpoczęciu drugiej połowy. Grający najwolniejsze tempo w lidze Kings osiągnęli 60% skuteczności rzutowej, co stanowi absolutną kompromitację sztabu Steve’a Kerra. Osobiście zachodzę w głowę do kogo podanie o tablicę posłał Draymond pod koniec II kwarty, anyone? Kolejnym kozakiem nie do zatrzymania był Marvin Bagley (17/6/2).

Dobrego dnia GWBA Familia, to będzie mocny, przedświąteczny tydzień.

Ostatnie Wpisy

54 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    No i co z tego. Zdrowie to zdrowie. Teraz Lebron chce srubowac rekordy statystyczne. Leonard nie ma szans na czołówki A James jak najbardziej.

    (-35)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tym load managment to jest taka niezła papka dla totalnych ignorantów. Chcę zaznaczyć pewne różnice. LeBron nazywa się królem tej gry od początku swojego grania w NBA, albo i wcześniej. Jest królem ? Niech więc to udowadnia i zapier****, podobnie było z MJ. o PG nic nie wiem, ale Kawhi ? Czy on kiedykolwiek powiedział, że jest najlepszy, że chce być najlepszy albo coś podobnego ? Zawsze raczej cichy, skromny. Mówi tyle, że chce tylko grać w kosza… wszyscy wiemy, że odrzucił wyższe zarobki na rzecz przenosin do LA, gdzie ma rodzinę. W dodatku nie jest ulubieńcem publiczności ta prędzej nazwie go “fun guyem”, albo gościem od zbiórek. A co z faktem, że Kawhi miał kontuzję, która się odnowiła, potem miał grubo ponad rok przerwy. Jaki to według was miało wpływ sposób myślenia i podejścia po roku przerwy od grania z powodu kontuzji ? Ciekawe jak by LeBronek do tematu podchodził po złamaniu piszczela i rocznej przerwie. Jak wam się wydaje ludzie ?

    (39)
    • Array ( )

      Zgadzam się z Tobą, świetna puenta.Lbj samozwańczy król to niech zapieprza teraz.Leonard będzie miał więcej tytułów,LeBron lepsze individual stats, dobre heh

      (-6)
    • Array ( )

      o tym samym od razu pomyślałem, przytaczanie takiej statystki jest jak przechwałki polityków (zależne od punktu widzenia), Lebron jak kończył poprzedni sezon wcześniej (brak kwalifikacji do PO) to o kim myślał? o sobie czy o dzieciakach które przyjdą na mecz ?

      (-8)
    • Array ( )

      No to pozostaje życzyć, żebyś kiedyś jadąc na jedyny mecz w życiu NBA na żywo, np. na derby LA, trafił na loda management Kawhiego, Paula, Lebrona i Anthonego. I potem napisał jeszcze raz mądry komentarz o load management, że jest ok

      (36)
    • Array ( )

      Odnosnie skromnosci, Kawhi mial cala koszulke w “royal” podczas jego prezentacji w Clippers… 🙂

      (1)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie zapominajmy że LeBron do ligi wchodził jako gwiazda, więc z miejsca miał więcej minut niż np. Kawhi w SAS, więc nic dziwnego że więcej ma średnio. Dodatkowo praktycznie nigdy, oprócz poprzedniego sezonu nie miał pauzy spowodowanej kontuzją, a Kawhi tak, że już o George-u tu nie wspomnę, bo jego kontuzja to chyba jedna z bardziej drastycznych w ostatnich latach. Chodzi oczywiście o złamanie nogi na sparingu blue vs white reprezentacji USA kilka lat temu. Jak tak na to spójrzcie to może przestaniecie się dziwić że LeBron ma większą średnią minut, i skoczycie z hypem na niego, wszyscy wiemy ze jest wybitny, top. 3 wszech czasów, ale to nie umniejsza talentu innych graczy i ich pracy.

    (6)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Nie zapominajmy że LeBron do ligi wchodził jako gwiazda, więc z miejsca miał więcej minut niż np. Kawhi w SAS, więc nic dziwnego że więcej ma średnio. Dodatkowo praktycznie nigdy, oprócz poprzedniego sezonu nie miał pauzy spowodowanej kontuzją, a Kawhi tak, że już o George-u tu nie wspomnę, bo jego kontuzja to chyba jedna z bardziej drastycznych w ostatnich latach. Chodzi oczywiście o złamanie nogi na sparingu blue vs white reprezentacji USA kilka lat temu. Jak tak na to spójrzcie to może przestaniecie się dziwić że LeBron ma większą średnią minut, i skoczycie z hypem na niego, wszyscy wiemy ze jest wybitny, top. 3 wszech czasów, ale to nie umniejsza talentu innych graczy i pracy jaką w to wkładają. Co oczywiście nie zmienia faktu że load management mnie również się nie podoba i uważam że Kawhi powinien już grać w meczach back to back, ale zwracam uwagę że ta różnica nie wzięła się z load management, które jeszcze 2 lata temu nie było tak popularne.

    (10)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli włodarze Hawks wchodzą na gwba to proszę wyślijcie Vince Carter’a na koniec kariery do ekipy walczącej o pierścień , z góry dziękuję :p

    (22)
    • Array ( )

      Przecież Vince sam podpisał z Atlanta bo chciał przekazać coś młodym a nie gonić na siłę za miśkiem

      (6)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Skoro nie broni, to może grać co mecz. Jak będzie bronić na poziomie PG13 lub Kawhi to pogadamy. Nie mówię o blokach z pomocy, tylko o obronie gościa na piłce i bez piłki (szczególnie).
    Pozdrawiam

    (-8)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja tam będę kibicował Clipersom 🙂 I będę się dobrze bawił, widząc buczenie i niezadowolenie miejscowych kibiców, gdy Finał NBA James obejrzy sobie wraz z rodziną w TV a potem poczyta, jak Admin bronił go na gwiazdybasketu 🙂 pozdrawiam

    (-3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Skoro Kawhi nie mowil ze jest krolem to nie jest allstarem. Zaluzmy ze kupiles bilet na Clippers i bys byl zadowolony z braku Kawhi ? Od graczy dostajacych powyzej 30 mln mozna oczekiwac grania kiedy sa zdrowi. Pozdrawiam

    (30)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Siema wszystkim, czytam gwba od kilku lat ale dopiero teraz pokusze się o komentarz. Po pierwsze admin mam wrażenie że Ciebie to nigdy nie przestanie dupa piec po analu jaki zafundował Ci Kawhi nie przychodząc do LAL [xxx]

    (-26)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Frank Vogel chyba niejest zadowolony z meczu z atlanta, po meczu mowil ze jesli w takim stylu beda grac nastepne dwa mecze czyli z indiana i z bucks to napewno przegraja, wiec chyba niebylo tak kolorowo. Zreszta 5cioma punktami wygrac z atlanta ktora baty ostatnio od wszystkoch dostaje to chyba niejest wyczyn jesli chodzi o “przyszlych mistrzow”Lakersi wygrywaja mecze ale widac zmeczenie

    (2)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Wypowiem się jako zagorzały fan LAL. Lakers nie zasłużyli na zwycięstwo w tym meczu. Oglądałem , prawie jak każdy inny na żywo . Podeszli na zasadzie “Atlanta jest na samym dole, wygramy to na luzie” Lebron oczywiście w clutch shotach słabiutko , o osobistym już nie wspomnę , bo zawsze nie trafia kluczowych . Było coś gorszego , akcja na remis Atlanty a on tak jak w zeszłym sezonie stanął w miejscu a’la James Harden i nic nie robił w obronie, przez niego mieli czystą pozycję na rzut . Tylko szczęście uratowało nas przed dogrywką . Davis naprawdę pokazał wysoki poziom. KCP już nigdy nie odbuduje u mnie dobrego zdania , głupie straty, słabe IQ koszykarskie. Howard robi bardzo dobrą robotę , Caruso żenada w obronie. Rondo pokazał swoją starą dobrą postać . Danny Green przynajmniej potrafi rzucac osobiste , ale przez ostatnie mecze jego skuteczność z gry wynosi raptem około 27%… Teraz najtrudniejszy terminarz w całym sezonie dla LAL, myślę ,że to będzie bardzo realny obraz możliwego / realnego sukcesu w tym sezonie .

    (-4)
    • Array ( )

      Chwała Ci Kobas za wypowiedź, fajnie to opisałeś.Dla przypomnienia napiszę,że rok temu Clippers przegrali 2-4 z GSW , nawiązali walkę i bardzo dobrze zagrali, a wiemy jakim składem grali GSW, byli praktycznie nie do ruszenia.Teraz po wzmocnieniach LAC będą lepsi niż GSW.Mam wrażenie,że ADMIN i zagorzali kibice Lakers niezła podnieta, Tak macie rację, dopingujcie Lakers aby było 79-3.Ogólnie skład Lakers…….z czym do ludzi…

      (-11)
    • Array ( )

      ZgadZam sie w100% , jak dlamnie nieobawiam sie o lebrona AD czy rondo, napewno kiedy trzeba beda odpalac i grac na powaznie, tyle sie sluszy o caruso , zrobil pare akcji fajnych i teraz caruso wielki defenzor , ja tej obrony nie widze, lapie latwe faule, czasami komus z tylu pilke wyjmie, kcp jeszcze ujdzie widac ze sie stara, howard nawet spoko ale jak dlamnie swiruje bazyla zamiast byc powazny, do mcgee nic niemam, najwiekszy zawod to kuzma, mial byc kuzma a nie ma kuzmy, chlopak jaki speszony nieodnajduje sie, sciagneli go pod pretekstem kontuzji zeby niestracil wiecej na wartosci bo slabo gra i mozliwe ze go wymienia. Kibicuje im ale musza zejsc na ziemie, zapewnie troche sie czuja ostatnio i bledy wychodza z tego

      (2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    Widząc tok rozumowania wypowiadających się tu osób stwierdzam ,że chyba nie wiedzą do końca co piszą.Każdy zawodnik NBA ma płacone za 82 mecze sezonu.Mnie osobiście taka odpuszczanie meczy w wykonaniu Kawhiego to czyste frajerstwo.Jesteś zdrowy to grasz nie to siedzisz.Akurat co do Lebrona mam mieszanie uczucia ale tu podpisuję się w 100 procentach.

    (13)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Sympatia publiki będzie po stronie Lakers. No w to chyba nikt nigdy nie wątpił, z bardzo prostego powodu – Lakers mają zdecydowanie większy FanBase od Clippersów.

    (4)
    • Array ( )

      co do FanBase zgoda,reszta bzdura, co ma piernik do wiatraka..W Atlancie też 3/4 widowni było za Lakers?

      (-3)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Lebron grał na duużym luzie, podobnie reszta załogi LAL. Ich dominacja nad slabymi Hawks nie podlegala dyskusji. Jak Jeziorowcy przyspieszali tempo to od razu zaznaczala sie ogromna roznica.
    Howard bardziej skupiony niz w ostatnim meczu, chyba dostal reprymende za zbytnie rozluznienie w meczu z Miami.

    (4)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    Po dwóch czy trzech meczach sezonu pisałem że GSW będzie najsłabszą ekipą w lidze i co? niestety miałem racje, tragedia. Strasznie się nie cieszę bo po prostu ich brak, nagle ciach i z nikła najlepsza dużyna pięciu ost. lat..koszmar.

    (-1)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Admin, mógłbyś napisać artykuł o trade które ruszyło teraz od 15 grudnia, jest kilka ciekawostek typu np JJ.Redick do Bucks, albo lepsze dużo lepsze Iguodala do Clippers za jakikolwiek pakiet z Harkless/Mann/Robinson/Walton.W każdym razie Jerry West coś wykombinuje.Lakers też coś wymyślą, mają przecież managere Lebrona.

    (-1)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Jeśli chodzi o wypowiedz Lebrona to kwestia priorytetów, które można ładnie ubrać pod publiczkę by zdobyć jeszcze kilka uznan do kolekcji. Jakkolwiek to nie zabrzmi LJ goni za statystykami i to jest fakt dlatego zależy mu na meczach. Nie trzeba z tym polemizować bo to fakt niezaprzeczalny pod wieloma względami. Gdyby jednak nie te statystyki to tez by wykorzystywał load management to pewne jak w banku! Dobrze, ze B.min to przyznał. KL to szkoła Popa staty mniej ważne, ważne PO, do których trzeba dotrwać, a zobaczycie, ze im dalej w las tym częściej będą naciągnięcia mięśni itp. Lakers maja moim zdaniem trochę farta pozyskując ta ławkę włącznie z Howardem, który zwłaszcza tutaj jest niedoceniany.
    Gdybym miał stawiać na jakaś drużynę w LA to postawiłbym na Clipsy z racji sympati, ale drużyny maja oby dwa zespoły bardzo silne. Może się tak okazać finalnie, ze zadecyduje właśnie load management;)

    (1)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Tak czytam i czytam te elaboraty o Lakers i zachodzę w głowę, za co tak bardzo nie lubicie LeBrona. Nie wiem, czy to dwóch, albo trzech pseudokibiców pod 30 nickami, czy na prawdę LeBron ma tyle hejterów. Bóg mi świadkiem – nie wiem :/

    Od początku kariery grał w Cleveland – tytułu nie zdobył. Dał sobie spokój, odszedł do Miami, do Wade’a i Bosh’a. Stworzyli super team. Przypominam jednak, że nie zażądał transferu, nie pajacował – miał taką możliwość, odszedł do innego klubu. Tak zrobił Chris Bosch, później LeBron, tak zrobił Durant do GSW. Wcześniej zrobił tak Nash, Malone, Payton, Howard. Tak zrobił Hayward – choć to słabszy kaliber, tak też zrobił Irving opuszczając Boston (choć wcześniej zmusił Clev do transferu).

    Chcę powiedzieć, że LeBron odszedł z Cleveland do Miami jak każdy inny gracz. Chciał, mógł, odszedł. Zdobył tam tytuły, wypełnił zobowiązania, zrobił mega powrót – wrócił do Cleveland. Tylko w jednym celu – po mistrzostwo. Nic innego by tu nie dało rady obronić decyzji. No ale po co strzępić język. Wrócił do Clev – zdobył tytuł. Zrobił to, po co wrócił. Zrehabilitował się. Wypełnił kontrakt, odszedł do LA.

    Poprzedni sezon w LA to fala hejtu. Po co, dlaczego, LeBron się skończył. Sapania cała masa. Banda dzieciaków i LeBron James. Gra kleiła się do grudnia, byli na (chyba) 5 miejscu w tabeli West, jak łapał kontuzję. Ograli po drodze GSW w pełnym składzie (jeśli się nie mylę). Później kolejna fala hejtu – oto LeBron zażądał Davis’a, włodarze Lakers spakowali pół składu, a Pels nie wzięli. I kolejna fala hejtu – LeBron zniszczył drużynę. Tylko nikt nie patrzy na to, że cała paczka, która w końcu i tak poszła precz za Davisa zalicza właśnie 11-0 z rzędu w plecy. To jest grupa słabych młodych grajków, którzy robią stats, ale nie robią wyników.

    W lecie przebudowa, Davis dołączył, Lakers sieją postrach w całej lidze. Są mocni.

    Jak mocni? Okaże się niebawem, ale grają elektryzujący basket. No i warto dodać, całkiem inny niż GSW w ostatnich latach. Inny, ale równie elektryzujący. Mocny, fizyczny basket, z wysokimi graczami.

    Ludzie, powiedzcie mi, co się Wam nie podoba, bo nie rozumiem :/

    (18)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak napisał @tof13 – wypowiedź LBJ to niemalże dosłowny cytat z Jordana z filmu “MJ to the max”, niemniej – szacunek za podejście do fanów.

    (5)
  20. Array ( )
    Odpowiedz

    Cała kariera na słabym wschodzie otoczony sciaganymi na siłę gwiazdami. Już w czerwcu kolejny płacz, Kawi pokaże mu miejsce w szeregu.

    (0)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Gówno fanów powinno obchodzić czy gra czy nie… Chcesz mieć pewność kup sobie bilet na PO. Tam nie będzie w decydujących meczach wymówek.
    Czy to dobre czy złe – moim zdaniem jest to czyste szczęście poparte tylko tym, że jak nie gra to nie złapie kontuzji. Chcą tak robić niech tak robią. Traci tylko na tym jedynie liga :), bo każdy wyłącza taki mecz jak jedna z drużyn podchodzi w rezerwowym składzie szczególnie jeśli chodzi o zawodników z ścisłego topu.

    Ale ma to też złe strony. Każdy mecz to lekcja, w każdym meczu są nowe sytuacje, z każdego meczu można wynieść jakieś lekcje zagrania taktykę. I takie Lakers zgrywa skład, a w Clippers może sie okazać ze KL i PG rzuca 70 pkt ale nie przyzwyczajeni gracze, że oddaja dużo mniej rzutów i maja piłkę dużo rzadziej będą nie trafiać i nie czuć gry, co wpływa na niekorzyść.
    A może jeszcze KL nie ma takiej regeneracji jak Król Lebron i musi odpoczywać, żeby grać na najwyzszym poziomie.
    Możemy to pominąć i całkowicie olać. Liczą się tak na prawdę PO i tam się zaczyna koszykówka.

    LBJ- to dalej jest jeden z bardziej dominujących graczy w lidze przez tyle lat. Nie ma od dawna tak długo dominującego gracza będącego na szczycie przez wiele lat. Nie wiem skąd ten hejt na LBJ, że jest w Lakers. Dlaczego KL nikt nie hejtuje, że poszedł do drużyny jednej z najlepszych defensywnie, a wiadomo co wygrywa mistrzostwa 🙂 dobierając i wymuszając transfer kolejnego zawodnika, który w PO zawsze podnosi poziom gry. Niestety nie zapominajmy, że podobnie jest z LBJ, który z pomocą najlepszego podkoszowego ligi jest w stanie wygrywać z każdą drużyna. Jest jeszcze Rondo który w PO zrobi różnice, a to zobaczycie. Statystyki bliskie triple-double będą mu bliższe niż LBJ.

    Musimy się cieszyć, że znowu koszykówka wraca na właściwy tor, choć szkoda, że GSW kontuzjowane, bo tak 3 różnie grające, a bardzo mocne drużyny oglądało by się fenomenalnie.
    Lakers tworzą zespół można powiedzieć najbardziej klasyczny do mistrzowskich ekip z przed ery Bostonu. Chodzi o główna oś zespołu, czyli rozgrywający kreator gry (LBJ) i bardzo mocny podkoszowy (DAVIS) z dobrymi obrońcami D&3.
    Clippers tworzą zespół już bardziej nowoczesny, gdzie głownymi dostarczycielami pkt mają być dwie gwiazdy grające na obwodzie, coś na wzór GSW z początkowych mistrzowskich sezonów, jednak ich gra bardziej polega na atakowaniu kosza niż graniu od kosza. Czyli dwóch grajacych zawodników jeden na jedden plus masa defensywnego talentu na innych pozycjach i super ofensywny rezerwowy.

    Rockets nie ma podjazdu do nikogo moim zdaniem choć w PO ze względu na 3 napsują krwi najlepszym.

    Ktoś wie jak wygląda powrót Klaya?
    Jak chlop wróci przed PO to GSW jeszcze mogą być groźni w pełnym składzie dla każdego 🙂 ale wydaje mi się ze oni liczą na jakis PICK do wymiany, żeby znowu zbudować mistrzowską ekipe.

    Ciekawie zapowiada się Dallas, bo talent Doncica może się okazać tak duży, że jeszcze zobaczymy ich w finalach z któraś z ekip z LA.

    (0)

Gwiazdy Basketu