fbpx

Pierwsza wiktoria w sezonie, Lakers znów są mistrzami!

27

ot

Hornets 92 – Lakers 107

Pierwsza wiktoria w sezonie. Kibice Lakers znów są mistrzami świata, a Charles Barkley może opychać się do woli. Mówi się też, że patrząc na wyciąg z konta Michaela Jordana zobaczylibyśmy na nim przelew od Sir Charlesa. On chyba naprawdę nie chciał pościć, hehe.

Wystarczyło kilka (5) dni odpoczynku oraz czasu na ułożenie gry. Wczoraj swe najlepsze występy w barwach LAL zaliczyli Jeremy Lin oraz Carlos Boozer. Można powiedzieć, że po raz pierwszy zespół miał pożytek z łysego Carlosa.

Jeszcze w pierwszej połowie nic nie zapowiadało przełamania złej passy po stronie gospodarzy. Grali skrajnie przewidywalnie, pudłowali dalekie rzuty, jako taki dystans do rywali pomogły im trzymać raz po raz wymuszane rzuty osobiste. Zdaniem niektórych obserwatorów (pozdro L!) sędziowie w tym sensie pomagali miejscowym.

W trzeciej kwarcie jednak wzburzyła się woda w jeziorze. Duma i ambicje wzięły górę. W rezultacie do kosza wpadły cztery kolejne trójki, kibice przestali kląć na cenę biletów i nagle wszystkim w białych strojach zachciało się grać w koszykówkę. Tak oto entuzjazm rodzi sukces, a o wszystkim decyduje psychika! Tę odsłonę Lakers wygrali 34-13, z czego 10 punktów zdobył Boozer, a w kolejnych akcjach za trzy trafiali “bracia” Kobe i J-Lin. Szczęśliwie udało się dowieźć zwycięstwo do końcowej syreny, w czym udział miał kolektywnie cały zespół.

W obozie gości na wyróżnienie oprócz dominującego momentami tyłem do kosza Jeffersona, zasługuje też Michael Kidd-Gilchrist, przyklejony do Kobe Bryanta, z wyraźnym poleceniem by nie reagować na liczne “pump-fejki” ze strony Black Mamby oraz nie dać zepchnąć ani o centymetr. Chłopak zrobił co do niego należało, Kobe zaliczył skuteczność 7/20. Na szczęście raz jeszcze skutecznie z półdystansu strzelał Jordan Hill.

No właśnie, po raz kolejny zawiódł sprowadzony przed sezonem Lance Stephenson. Facet klepie piłkę najdłużej ze wszystkich, spędza na parkiecie 35 minut, a jedyne co wnosi to 6 punktów przy skuteczności 3/12 z gry. Nic dziwnego, że zespołowi Szerszeni po raz kolejny zabrakło strzelb w ataku. Co gorsza, Stephenson ma tendencje do przetrzymywania piłki i póki co gubi ją równie często co udaje mu się zaliczyć asystę.

ed

CZYTAJ DALEJ >>

1 2

Ostatnie Wpisy

27 comments

  1. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Flori
    Odpowiedz

    Nie chce z nich robić bohaterów(czyt.Lakers) ale wydaje mi się, że gdy do składu wróci Swaggy P to gra będzie lepiej wyglądała. Nie rzucą się tylko na Kobego w obronie lecz na Swaggiego również.
    Lakers powodzenia.Czekam na komentarz Leszcza pod tym artykułem 😀 😀 😀

    (17)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe HeatFan
    Odpowiedz

    Bryant na razie zalicza najgorsza skutecznosc w karierze… Zawsze mnie to dziwilo, ze przy omawaniu wszystkich jego zalet, rekordow punktowych itd, pomija sie na jakiej tragicznej skutecznosci w niektorych swoich sezonach gral. Dosc powiedziec, ze najlepsza jaka do tej pory zaliczyl to 0.469.

    (10)
  3. Array ( )
    Zdjęcie profilowe asdf
    Odpowiedz

    HeatFan, średnia kariery Kobasa to 45.4% z pola, wg mnie to jest bardzo solidna średnia jak na pozycję SG oraz ilość rzutów, którą oddaje. A najgorszy jego sezon w karierze to jego rookie sezon, w którym trafiał 41.7% rzutów. Mnóstwo, ale to mnóstwo, graczy na jego pozycji ma gorsze średnie, więc twój hejt jest trochę bezpodstawny.

    (23)
  4. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    też uważam, że niepotrzebny hejt średnia w okolicy 45-47% jest jak najbardziej do zaakceptowania. Spadek poniżej 44% może byc niepokojący, ale biorąc pod uwagę, że z reguły oddaje kluczowe rzuty, oraz jest pilnowany przez najlepszych obrońców to nie ma co sie czepiać.
    Jedno jest pewne sezon jest stracony dla jeziorowców. Kibice moga tylko oczekiwac ok 2k punktów KB24, oraz wybór kogoś perspektywicznego w drafcie.

    (5)
  5. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe lakerboy
    Odpowiedz

    Oglądałem mecz i jestem załamany postawą Bryanta w tym sezonie. Rozumiem jego forsowanie rzutów, kiedy reszta drużyny gra piach w ofensywie i nic nie trafia, ale w tym meczu tak nie było, a już na pewno nie w drugiej połowie. Trafiał Boozer, trafiał Hill, trafiał Ellington, trafiał Lin łącznie z kilkoma ładnymi wjazdami pod kosz, a Kobas i tak zamiast odegrać przy kilku podwojeniach a nawet potrojeniach forsował rzuty. :/

    (1)
  6. Array ( )
    Zdjęcie profilowe all3
    Odpowiedz

    Lakers jak Lakers, ale jak Heat gra ciagle skupieni graja z pełną swiadomościa w dodatku Deng wyglada jak za starych dobrych czasów w moim przekonaniu idelanie uzupełnia braki Lebrona, a w dodatku nie zabiera swobody Wade-owi i Boshowi. Moim zdaniem Heat wcale nie sa gorsi niż sezon temu powidziałbym nawet, że są lepsi.

    (6)
  7. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Arti
    Odpowiedz

    Kobe mógłby podawać w 50% sytuacji, które ma i spokojnie zaliczać po 10 asyst na mecz. Obróńcy dobrze wiedzą, że ten myśli tylko o rzucie i bez problemu go potrajają nawet, zostawiając swoich zawodników na czystych pozycjach. Może zamiast ceglić dalej wspaniałe 7/20 czy jeszcze gorzej, Kobe pomyśli o tym, że gdy on ma trzech obrońców, to nie ma być wyzwanie dla niego by rzucić, a szansa by podać na czystą pozycję…

    (6)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    A mnie się widzi, że KBma przed oczami tylko Jordan, Mlone i Jabbara. A z włdzami LAL ma układ (cichy albo i nie), e ci stworza mu przez 2-3 lata warunki do pięcia się w górę listy strzelców. Kibice będą szczęśliwi, KB będzie szczęśliwy a pienążki i picki w drafcie bda się zgadzać i za parę lat w glorii i chwale pożegnamy Kobasa, który zostawi na warcie młodych ogranych już perspektywicznych graczy, których wzmocni sie weteranami z kasę którą zwolni jego kontrakt. I tak LBJ dogra do emerytury w LAL zdobywająć mistrzostwo 2022 😉

    (-1)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    trade Kemba !

    Lance nie rozumie gry na shooting guard, dajcie mu piłkę i prowadzenie gry, a Hornets wystrzelą w górę.

    mają Lance’a na obwodzie, mają Ala Jeffersona pod koszem i mają 25 ofensywę w lidze oraz Fg % gorszy od Lakersów, wtf ?

    no własnie… ciekawe, ile czasu zajmie decydentom w Charlotte zlokalizowanie problemu.

    Lakersi jak tylko nie dostają w plecy 50%+ od rywala, to od razu sa w stanie rywalizować. all about Defense, Ladies and gentelman.

    (-2)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    panowie od krytykowania Bryanta.

    zrozumcie pewną rzecz – Kobe Bryant który nie rzuca albo rzuca mało nie pomaga drużynie. Kobe Bryant rzucający mało, to pasywny Kobe Bryant.

    Lakersi potrzebują zaś aktywnego Bryanta, ktory będzie ciągle trzymał na alarmie defensywę rywali i tym samym koledzy będą mieli więcej miejsca.

    nic wam nie mówi to, że Kobe rzuca z gry 40 %, a zespół 44 % ? naprawdę, nic wam to nie mówi ? nic wam nie mówi to, że Kobe vs Hornets rzuca 35 %, a zespół 51 ?

    pomyślcie, jesli niekoniecznie nawet chce się wam oglądać :]

    cała liga wie, że nawet jesli Kobe ma 1 trafiony na 10 prób, to nie wolno odpuścić krycia, bo z następnych 10 wbije 9 i wtedy już nic go nie zatrzyma. nawet Kobe ze skutecznością 2 z 20 będzie więc kryty przez najlepszego stopera rywali, a ten będzie miał dwóch kolegów gotowych stale do pomocy. to ogromnie pomaga kolegom Kobego, o ile potrafią z tego ustawienia korzystać. Lakersi z mistrzowskich sezonów robili go znakomicie. obecny skład – tak sobie, ale jak widać po statystykach – nie jest najgorzej.

    Kobego Bryanta nie rozlicza się ze skuteczności w takim stopniu jak zawodnikow pełniących inne role, mniej eksponowane, w których aktwynośc nie jest tak ważna dla partnerów i nie wpływa aż tak na zachowania rywali.

    żeby była jasnośc, tak samo należy podchodzić do zawodników takich jak Stephen Curry z Warriors, Kevin Durant z Thunder, czy Carmelo Anthony z NYK. ich aktywnośc rzutowa jest ogromnie istotna dla zespołu. ważniejsza od ich procentu celności.

    taktyka, moi mili, zawsze taktyka :]

    (9)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Widzę, że kolega wyżej zgrywa wielkiego mądralińskiego i wszechwiedzącego. To miałoby jakiś sens pod warunkiem, że Bryant korzystając ze swojego krycia angażowałby kolegów w grę i podawałby im na dogodne pozycje. On tego nie robi i gra pod siebie, heblując gałę i oddając wiele bezsensownych rzutów przy 2 czy 3 obrońcach (najlepiej w głupi sposób jakimiś fade away’ami, żeby każdy widział jaki jest zayebisty), kiedy mógłby zwyczajnie podać lepiej ustawionemu w celu zdobycia łatwych pkt. On nie jest graczem zespołowym i na tym etapie kariery już wyłącznie pompuje swoje końcowe staty punktowe , nie zależy mu na dobru drużyny. Prawda jest taka, że gra zwyczajnie słabo, egoistycznie, nie broni, swoją konfliktową osobą odstraszał co niektórych od gry w Lakers, a u tych grających w zespole powoduje bierność- po co mają się starać, skoro pan i władca i tak sobie yebnie przy x obrońcach, kolega ma co najwyżej patrzeć na swojego idola i zebrać piłkę.

    (5)
  12. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P: Niezupełnie. Większość krytyków Bryanta (w tym ja) uważa, że nie powinien oddawać rzutów w momencie, kiedy przychodzi drugi, a czasem i trzeci obrońca, bo wtedy NIE WYKORZYSTUJE kolegi na wolnej pozycji. Zgadzam się, że powinien szukać rzutu – każdy z takim wyszkoleniem technicznym powinien – ale w momencie, kiedy pojawia się drugi obrońca, ktoś przez chwilę zostaje bez obrońcy. Gdyby Bryant oddawał piłkę, adresat podania miałby rzut z czystej pozycji albo możliwość oddania piłki do następnego wolnego kolegi (wskutek rotacji obrony).

    Zgadzam się, że w mistrzowskich sezonach koledzy lepiej wykorzystywali skupienie obrony na Bryancie. Ale w tym momencie pojawia się coś takiego jak triangle offense. Ustawienia tych trójkątów po prostu ułatwiały centralnej osi ataku (Bryant-Gasol-Bynum na dole tyłem do kosza) odegranie do partnerów w pozycjach, z których najlepiej trafiali (trójki z rogów, półdystans, ścięcie pod kosz, czasem trója ze skrzydła Fishera czy Kobasa).

    Problem teraz jest taki: Bryant niegrający w trójkątach nie gra z tym nastawieniem do oddawania piłki w nadziei, że dostanie ją z powrotem na wolnej pozycji. Na starość utknął w błędnym kole, w którym bez piłki nie potrafi (a może raczej nie chce) znaleźć sobie pozycji do zagrożenia obronie.

    Jak z tym zestawić jego idola – Michaela Jordana? Moim zdaniem Jordan skorzystał z tego, że w trójkątach grał pod koniec kariery i trudno powiedzieć, czy bez gry opartej na tych założeniach wygrałby drugi three-peat. Zanim przyszedł Jackson, Michael niszczył ligę jak chciał, ale w Playoffs to nie wystarczyło, bo albo nie dojrzał do takiej gry, albo podobnie jak dziś Kobe, wierzył do końca w swoją wyższość.

    (2)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    @ .

    jak widzę, bez inwokacji ad personam wzmacniającej późniejszy przekaz nie chcesz się obyć :] czyżby tak nikła była twoja wiara we własne argumenty ? :]

    wydaje mi się, że albo nie doczytałeś tego co napisałem albo następuje jakieś nieporozumienie.

    Bryant musi być aktywny, a to oznacza oddawanie rzutów. gdyby miał rzucać tylko z dobrych pozycji, to nic by z tej aktywności nie wyszło. on musi nieco forsować ofensywę. on, ale także Durant, Curry czy Anthony. musi trzymać obronę w ciągłym pogotowiu.

    ich niecelne rzuty i kilka przeforsowanych akcji są wpisane w taktykę zespołu.

    tu nie chodzi o to, że koledzy z zespołu mają w danej akcji z czegoś skorzystać. tutaj chodzi o ustawienie i korzystanie z ustawienia, a więc nie chodzi o jedną akcję ani nawet trzy. chodzi o konstrukcję ofensywy zespołowej.

    wiesz dlaczego nie umiesz docenić i zrozumieć tego co próbuję tłumaczyć ?
    odpowiem ci : nie umiesz docenić i zrozumieć, bo nie widziałeś jak by to wyglądało gdyby Bryant oddawał 10 rzutów w meczu.
    dopiero gdybyś to zobaczył, doceniłbyś jego obecną grę.

    ja nie mówię, czy to dobrze czy źle. niech się inni zajmują takimi rzeczami. ja czytam rzeczywistość.

    ponosi cie retoryka, a nie zauważasz faktów.
    Bryant rzuca w sezonie 40 % z gry, zespół oscyluje wokół 44.
    vs Hornets Bryant 35 %, zespół jako całośc 51.

    jakim trafem, zapyttasz ? właśnie ci to próbuję tłumaczyć, ale się opędzasz :]

    (-3)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    @mathewskyterror
    zapewne czasami rola przerasta także Bryanta, nie ma co do tego wątpliwości. niemniej, ja się staram nie skupiać na epizodach, ale dostrzegać sens w całokształcie metody.

    zwróc uwagę, że nawet w sezonach mistrzowskich Gasol i Bynum oraz cała ofensywa także korzystały z pożytecznego taktycznie forsowania przez Bryanta. błędy i te kilka kiepskich rzutów wrzucasz w koszta, poświęcasz trzy pionki, ale robisz pole dla swoich gońców i wież. dlatego ja zawsze patrzyłem z dezaprobatą na krytykowanie zawodników atakujących w taki sposób. KObe Bryant, Allen Iverson czy Michael Jordan też nierzadko – ich zadaniem było wywieranie max presji na rywala. oczywiście obniża to w jakiś sposób skuteczność, jednemu bardziej innemu mniej, ale jednak. pytanie brzmi, jak zespół z tego korzysta. nie w jednej czy drugiej akcji, ale w prowadzeniu ofensywy jako całości.

    ja myślę, i to widać także, że Bryant po prostu ma gorszych partnerów do gry i siłą rzeczy musi to być nieco zmodyfikowana wersja. pamiętam serię z Suns parę lat temu, kiedy Bryant zmienił zupełnie sposob gry i rzucał niewiele oddając piłki agresywnie ścinającym kolegom. zadziałało. tyle że na krótką metę, bo D’Antoni od razu zarządził zwiększoną koncentrację i skupienie na weakside defense przez co taktyka Jacksona zdechła. finalnie, Kobe znów musiał wrócic do agresywnej gry i oddawania dużej ilości rzutów, żeby zespół był w stanie kontynuować serię.

    ja się staram bardzo ostrożnie mówić o “poczuciu wyższości” i innych takich kiedy mowa o takich zawodnikach jak Jordan, Bryant, Iverson czy inni. to byli/są jednak profesjonaliści, znający tę grę.

    mało z nas to pojmuje i rozumie, ale w ich przypadku mamy do czynienia nie z wyuczoną manieryzmem, ale z niesamowitym instynktem gry. wątpię, by ktokolwiek z nas był w stanie tego doświadczyć, bo nie mamy tyle talentu, tej iskry bożej, tak samo jak mało który z nas pojmie wybitnych malarzy czy szachistów. dlatego m.,in takim graczom trenerzy ustępują, pozwalają podązać za tym instynktem i nakazują to zespołowi. czasami po prostu trzeba zaufać.

    (0)
  15. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe mathewskyterror
    Odpowiedz

    @wielmozny pan P: Oczywiście, że Gasol i Bynum korzystali z, jak ty to określasz, taktycznego forsowania przez Bryanta. W mniejszym stopniu działało to również na odwrót, bo Kobe nie oddawał i nie oddaje wszystkich rzutów z półdystansu – i tu była zasługa inteligencji koszykarskiej starszego Gasola z piłką na dole. Moje zdanie jest takie – taktyczne forsowanie działa wtedy, kiedy trener potrafi to wykorzystać. W trójkątach to po prostu działało, bo gracz na dole był podwajany tak, że miał bardzo proste możliwości odegrania w róg lub na skrzydło w celu resetu trójkąta.

    Czy naprawdę ci partnerzy są aż tak słabi? Ja bym wskazał bardziej na niższą inteligencję boiskową, bo to jedyna rzecz, w jakiej absolutną wyższość mają koszykarze grający w San Antonio. Czy skład Cory Joseph-Belinelli-Austin Daye-Matt Bonner-Tiago Splitter by wystarczył Bryantowi do walki o Playoffs? Nie sądzę (w Spursach też nie mają od tego jednego, ale trzech starych dziadów + Pop, ale cicho :D). To ma znaczenie, ale pierwszorzędne znaczenie ma dobór systemu do zawodników lub odwrotnie – zadania trenera.

    Najpierw piszesz, że starasz się nie patrzeć na epizody, a potem przywołujesz serię 13 asyst na mecz? Jedyne usprawiedliwienie – Bryant próbował wszystkim udowodnić, że umie podawać i zaprzestał swojego egoistycznego stylu. Pokazał wtedy, że sam z siebie nie potrafi znaleźć złotego środka. Trenerskie partactwo D’Antoniego wcale mu nie pomogło. Z tamtego sezonu zapamiętałem jedno: Lakersi przegrali swój sezon i 10 następnych w momencie zatrudnienia D’Antoniego. Phil był przecież zdecydowany na powrót, a patrząc na to z perspektywy lat, Howardowi trudniej byłoby powiedzieć “nie” Lakersom.

    Co do tego instynktu: w takiej niezorganizowanej grze 5 na 5 to jest zabójstwo dla ofensywy całej drużyny, ewentualnie gość jest w gazie i ciągnie cały atak. W profesjonalnym baskecie trzeba albo to wyłączyć (skutki mizerne), albo zbudować na tym grę drużynową i liczyć na to, że ten instynkt ewoluuje i odnajdzie Steve’a Kerra na rzut o zwyciętswo.

    W momencie kiedy jest przy tobie trzech zawodników i potrzebujesz trójki, oddasz piłkę koledze? Czasem trzeba po prostu zaufać.

    (2)
  16. Array ( )
    Zdjęcie profilowe Zeb
    Odpowiedz

    wielmożny Panie P
    Twoje wywody mają błędne kluczowe założenie. Owszem Durant, Curry a także Bryant powinni oddawać wiele rzutów, zdobywać wiele punktów tylko, że dwaj pierwsi z założenia chcą wygrywać a Bryant ma przegrywać mecze. Jego celem jest korona strzelców i dół tabeli w tym sezonie a i co do tego jestem sceptyczny. On jest żywą historią, którą nadal pisze według swojego scenariusza.

    (-2)
  17. Array ( [0] => contributor )
    Zdjęcie profilowe Leszczu13
    PATRON
    Odpowiedz

    O skutecznosci 7/20 nie ma co wspominac… slabizna straszna… ale mowilem to juz podczas sezonu gdy grali jeszcze w LA Howard i Nash, ze dopoki Kobe rzuca 20 razy na mecz lub mniej, Lakersi maja szanse wygrywac… Problem sie pojawia jak Kobe zaczyna dominowac atak i rzuca powyzej 20 razu a nie daj boze 30 czy 40 razy na swojej skutecznosci… wtedy atak LA nie istnieje i nie ma szans na wygrana…

    (2)

Gwiazdy Basketu