Mr 305: wzór średniowiecznych cnót Udonis Haslem

23

Wade i Haslem. Koszykarscy odpowiednicy Froda i Sama, Batmana i Robina, Holmesa i Watsona, Puchatka i Prosiaka… dość już tych porównań, sami dobrze wiecie o co chodzi. Niby każda osoba z tych par jest ważna, ale rola pierwszoplanowa pozostaje tylko jedna.

Krótka Bajka

Za górami, za lasami, istniało piękne miasto nad Oceanem. W tym samym roku zawędrowali do niego dwaj rycerze. Sir Wade, wjechał na białym koniu wybrany jako piąty z orszaku najwspanialszych młodzieńców całego Królestwa. Sir Haslem został przygarnięty zza wielkiej wody, w poprzednim roku wzgardzony, niepotrzebny i wyśmiewany. Pierwszy z rycerzy błyszczał zdobywając laury na turniejach i serca pięknych dam, drugi uporczywie rozprawiał się z szumowinami w ciemnych zaułkach Miami.

W mieście pojawili się i odeszli lordowie Mourning, Shaq, Payton, LeBron, Bosh, w końcu odszedł i Wade, który swoją szybkością i kunsztem w walce zapracował na przydomek Flash. Czas sir Udonisa mijał, Książę Spoelstra ograniczał jego aktywność na polu walki, stawiając go za wzór lojalności i oddania młodym giermkom o szerokich ramionach i pustych jak gliniane dzbany głowach – Whiteside’owi i Winslowowi.

Sir Wade wrócił do miasta znużony wietrznym przyczółkiem Chicago i późniejszą rolą pomagiera u boku Króla Samozwańca… a Haslem trwał na posterunku. Władca Miami, Pat Riley, tyleż despotyczny co sprawiedliwy, postanowił wyróżnić obu rycerzy, zawieszając pod kopułą zamku tarcze z ich herbami, oznaczonymi numerami 3 i 40. Jako pierwsza ku gotyckim łukom pomknęła…

W tym miejscu skryba wyzionął ducha (w wersji współczesnej zajął się ploteczkami na temat Ziona Williamsona).

Mr. 305

Haslem ma różne pseudonimy, coach Donovan nazywał go Krabem, sam zainteresowany chciał by przylgnęło do niego miano Django. Najczęściej w szatni słychać było skrót UD, ale mnie zdecydowanie bardziej pasuje Mr. 305.

Nie wiem czy pamiętacie finałową bitwę z filmu 8 mila. B- Rabbit miażdży spojrzeniem przeciwnika by odwrócić się do tłumu w klubie, unieść rękę w górę i krzyknąć:

Now everybody from the 3-1-3 put your motherf%cking hands up and follow me!

313 to amerykański kod dla Detroit. Jak łatwo się domyśleć 305 odpowiada Florydzie i Miami.

Na ciele Haslema znajduje się wiele tatuaży, R.I.P. Chip, First Love, anioł na ramieniu, 100% REAL na palcach zaciśniętych w pięść, a na plecach gigantyczna mapa Florydy, mówiąca fanom – jestem stąd, gram dla tego Stanu. Widać różnicę w porównaniu do Jamesa i jego Chosen 1?

Znowu o trudnym dzieciństwie?

Słyszałem głosy w komentarzach, ileż to można pisać o trudnych dzielnicach i smutnych losach młodych koszykarzy. To nie tak. Widocznie taka jest rzeczywistość młodych grajków w USA, przecież nie szukamy na siłę dramatów, to nie Pudel czy inny piesek.

Uważam na co narzekam, bo zawsze może być wiele o gorzej – ma w zwyczaju mawiać Haslem. I nic dziwnego skoro jego dzieciństwo i młodość wyglądały w skrócie tak. Urodził się dziesięć mil od hali Heat, we fragmencie miasta dalekim od idyllicznych plaż dla turystów, zwanym Liberty City, jego matka była ćpunką, przez długi czas bezdomną. Kuzyn i dwaj najlepsi przyjaciele zginęli w porachunkach na ulicach miasta, starszy bart w szpitalu przegrał walkę z AIDS.

Żeby nie pozostawić Was z tak pesymistyczną wizją, opowiemy do końca historię Debry, mamy Udonisa. Skórzane buty na bruku ulicy, idealnie skrojony garnitur i brylantyna we włosach. Pat Riley tylko raz przyjechał do Liberty City – by podczas pogrzebu uczcić pamięć pani Haslem, wówczas uznanej w środowisku osoby, stanowiącej wzór dla wielu osób zmagających się z nałogiem.

Moja mama to najsilniejsza osoba jaką znam. Potrafiła wrócić z wielu przeciwności losu, pomimo doświadczeń takich jak gwałt i rabunek. W swoich dobrych czasach chodziła do schronisk dla bezdomnych i na seminaria dla uzależnionych, własnym przykładem zachęcając tych ludzi do zmiany [Haslem]

Udonis podąża podobną drogą, angażując się w akcje charytatywne i tworzenie nowych miejsc pracy dla ludzi trwale wykluczonych społecznie. Nigdy nie korzystał z usług ochroniarza, jest dumny z tego, że goli się od lat u tego samego barbera i je meksykańską kuchnię w knajpce na rogu.

Za gruby, za niski, nie zbiera

Przez całe swoje życie Haslem tylko na rok wyprowadził się poza granice ukochanej Florydy. Początkowo grał pod okiem Franka Martina w Miami Senior High, gdzie trenował również Steve Blake.

Jeśli grasz dla Martina, to albo w końcu uczyni z ciebie mężczyznę, albo sam dojdziesz do wniosku, że wcale nim nie jesteś [Haslem]

Twarde zasady przyniosły Udonisowi i jego zespołowi dwa tytuły Mistrza Stanu, w 1997 i 1998 roku. Szczególny talent ofensywny Haslema przekonał trenera Gators, Billy’ego Donovana, by dać mu szansę na swojej uczelni. Przez cztery lata gry w roli startera uzyskiwał średnio 13.7 punktu, przy zaledwie 6.4 zbiórkach co mecz.

W 2002 roku zgłosił się do draftu ważąc prawie 140 kg przy dwóch metrach wzrostu. Ostatni zrezygnowali z niego Atlanta Hawks i Haslem poleciał szukać swojego miejsca w koszykarskim świecie, a konkretnie do dalekiej Francji.

Chalon-sur-Saône

Małe senne miasteczko we Francji. Poranek. Każda kamienica jest starsza od najdawniejszych budynków Florydy. Z bocznej uliczki wypada ubrany w dres 300 kilogramowy słoń. Udonis Haslem, zawodnik miejscowej drużyny realizuje cele, które postawił przed sobą po wylocie z USA.

Kiedy zostałem pominięty w drafcie, zapytałem siebie co mogę zrobić by znaleźć się lepszej pozycji, zamiast wytykać palcem i szukać winnych, spojrzałem w lustro i dokonałem samokrytyki.

16 punktów, 9.4 zbiórki ponad 30 kg. mniej to efekt jednorocznej pracy Haslema. Ponoć jadł on tylko jeden posiłek dziennie… kanapkę z indykiem w McDonalds, gdyż nie polubił francuskiej kuchni.

Nie do poznania

Gdy Haslem wracał z rocznego wygnania do rodzinnej Florydy, Heat wysłali po niego na lotnisko Mike Millera, który czekał, czekał i doczekać się mógł. Okazało się, że nie rozpoznał Udonisa.

Facet zmienił w sobie wszystko. Dosłownie wszystko. Wyglądał jakby przeszedł długą drogę, najlepszą z możliwych dla siebie dróg [Miller]

Podobne wrażenie Haslem wywarł wchodząc na salę treningową, gdzie obserwować miał go Spoelstra z resztą sztabu szkoleniowego. Nie dość, że nikt nie rozpoznał w nim papuśnego chłopaka sprzed roku, to jeszcze trzeba było ograniczać mu ćwiczenia na kontakcie z innymi graczami… w obawie o ich zdrowie. Ponoć UD był tak zdeterminowany by dostać angaż w swoim rodzinnym mieście, że dosłownie skakał ludziom po głowach w drodze po zbiórki.

W elitarnym gronie

Przez lata styl gry Mr. 305 nie ulegał zmianie – walka o zbiórki, dobijanie piłek, ochrona gwiazd swojego zespołu. Jako jedyny niewybrany w drafcie zawodnik dzierży rekord w ilości zbiórek dla danej organizacji. Tylko ośmioro innych graczy spędziło ponad szesnaście sezonów w jednym jedynym klubie, a są to: Nowitzki, Bryant, Stockton, Duncan, Miller, Ginobili i Havlicek. Równie imponujące nazwiska znajdują się w grupie najstarszych graczy aktywnych na boiskach NBA w tym roku: Carter, Nowitzki, Crawford i Haslem właśnie.

Cena za przywiązanie do barw Miami ma swoją wymierną wartość wynoszącą 19 milionów dolarów, które Haslem pozwolił zaoszczędzić właścicielom w latach 2005 i 2010. Dziś UD wydaje się być zadowolony ze swoich wcześniejszych decyzji:

Miałem wiele okazji by odejść, ale moje serce zawsze pozostawało tutaj. Po szesnastu latach wiem, że za każdym razem dokonałem dobrego wyboru [Udonis Haslem]

Spoelstra, będąc młodym trenerem musiał szczególnie doceniać potężną postać UD za swoimi plecami. Gdy trzeba było potrafił opieprzyć całą szatnię, pozostając przy tym dobrym kolegom i przewodnikiem po klubowych meandrach dla młodszych graczy. Przede wszystkim jednak dawał przykład na boisku, walcząc o każdą bezpańską piłkę, każde posiadanie. Ten rodzaj zaangażowania świetnie podsumował Shaq:

Udonis to serce i dusza Heat. Przychodził do pracy każdego dnia, robiąc to, czego wymagała od niego organizacja. Brał mniej pieniędzy by pozostać częścią Miami. Jego koszulka powinna zawisnąć pod kopułą hali, ten gość jest moim bohaterem.

Koniec Bajki

Rycerz Dwyane Wade to jeden z najlepszych waszmościów na swojej pozycji i basta! Kto się nie zgadza, niech na rożen nadziany będzie. Dziś radośnie rozdaje części zbroi po każdym turnieju i cieszy się owacjami poddanych całego Królestwa. To jednak sir Udonis Haslem pozostanie wzorem średniowiecznych cnót – poświęcenia, zaangażowania, męstwa, ukrycia siebie za wielkim dziełem, jakim z pewnością są Mistrzowskie Pierścienie Miasta Miami. Niech ich koszulki zawisną równocześnie.

Przyszliśmy tu razem i planujemy razem tę przygodę zakończyć, choć nasze kariery potoczyły się różnymi ścieżkami. Nie osobnymi. Ale różnymi właśnie [Haslem]

Grzegorz Szklarczuk

Ostatnie Wpisy

23 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy ktoś z was może orientuje dlaczego kibice heat często buuuuczali na niego kiedy był na parkiecie?
    Zawsze mnie to zastanawiało…

    (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Zadziwiające że wszyscy nigga’s mają takie historie rodzinne.. Można powiedzieć że my żyjemy jak pączki w maśle.

    (11)
    • Array ( )

      Sam jesteś pączek. Ja jestem jagodzianką z dodatkiem miodu arbuzowego 🙂 Delicje

      (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    fun fact: mało kto pamieta, że UD był swego czasu bardzo blisko podpisania kontraktu ze Śląskiem Wrocław, który ostatecznie wybierał między dwoma centrami i zdecydował się wtedy chyba na Michaela Wrighta.

    (5)
    • Array ( )

      Dokładnie. Zdecydował się, jak się później okazało, na homoseksualistę, który został zastrzelony przez zazdrosnego chłopaka jego kochanka. Bang.

      (1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Skoro już w artykule o Haslemie koniecznie szukacie jak przyczepić się do Lebrona, on też ma wytatuowane Akron i 330 na ciele.

    (0)

Gwiazdy Basketu