centered image

NBA: czy Golden State Warriors dojechali już do ściany

23

Każdy fan NBA, zapytany o ekipy, którym udało się zdobycie trzech tytułów mistrzowskich z rzędu, od razu wspomni Chicago Bulls dowodzonych przez Michaela Jordana w latach 1991-1993 i potem 1996-1998. Potem jeszcze Lakers pod banderą Kobe i Shaqa, którzy zawojowali ligę w latach 2000-2002. Jeśli ktoś ma na tyle dobrą pamięć, może do tego grona zaliczyć jeszcze Lakers za lata 1952-1954 albo Celtics i ich osiem kolejnych mistrzowskich tytułów na przełomie lat 50-60-tych. Ale wtedy będzie mieć tylko trochę racji. Dlaczego? Ano dlatego, że wtedy to się jeszcze nie nazywało “three-peatem”. Termin ów do koszykarskiego słownika wprowadził Pat Riley, zapowiadając kolejne mistrzostwo swoich Lakers w rozgrywkach 1988/89.

Pat Riley, twórca terminu Three Peat -> znak towarowy, należący do Brylantynowego

Lakers mieli wówczas smykałkę do takich chwytliwych terminów, bo przecież ich pęd po piąty pierścień mistrzowski znany był powszechnie pod kryptonimem “The Drive for Five”. Ta misja zakończyła się sukcesem, ale na trzecie mistrzostwo z rzędu już pary nie starczyło. W Finale NBA z parkietu zmietli ich Detroit Pistons, wygrywając 4-0. Fun fact: to były jedyne porażki Lakers w tamtych playoffs, wcześniej wszystko wygrywali.

Pistons powtórzyli sukces po roku, tym razem wygrywając w finale z Blazers, ale im również nie udała się sztuka zdobycia trzeciego tytułu z rzędu. Dokonali tego dopiero w kolejnych 3 latach wspomniani wcześniej Bulls i to był tak naprawdę pierwszy three-peat w historii NBA.

Michael Jordan świętuje szósty tytuł w koszulce z napisem Repeat 3-Peat. Za każdym razem, gdy ktoś używa tej nazwy na swoim produkcie, pieniążki trafiają do kieszeni Pata Rileya.

Począwszy od Bulls Jordana, sztuka zdobycia trzech pierścieni w trzech latach nie udała się Houston w 1996, Lakers w 2011, ani Miami w 2014. Dziś przed taką szansą stoją Golden State Warriors, ale wielu mówi, że ekipa coacha Kerra dojechała już do ściany. Czy tak jest w istocie?

#Maszynka do wygrywania

Warriors, czy się to komuś podoba, czy nie, są maszynką do wygrywania. Kolejną wielką dynastią NBA, o której dokonaniach będziemy jeszcze wielokrotnie wspominać, chociażby w takich artykułach, jak ten. Rekordy biją jakie chcą. Stephen Curry, do którego już wcześniej należał rekord w trójkach na przestrzeni jednych playoffs (98), stał się niedawno liderem w klasyfikacji trójek zdobytych w playoffs w karierze (391). Drużynowo, do Wariors należy m.in. rekord wygranych w sezonie (73-9), czy pierwsze i drugie miejsce w ilości zwycięstw na przestrzeni pięciu lat, zobaczcie sami:

  • Warriors (2014-2019): 322
  • Warriors (2013-2018): 316
  • Celtics (1981-1986): 311
  • Lakers (1985-1990): 309

Ani Boston Larry’ego, ani Lakers Magica i Jabbara, ani nawet Bulls Pippena i Jordana nie zdołali osiągnąć podobnych rezultatów. Gdyby Warriors udał się trzeci pierścień, byłoby to nie tylko piękne pożegnanie z halą Oracle Arena i miastem Oakland. Byłby to również czyn, który zacementowałby ich dziedzictwo na wieczność. Niestety, problemy się piętrzą. Oto te najdotkliwsze.

/san-francisco-warriors-o-jeden-most-za-daleko/

#DMC is out

DeMarcus Cousins bardzo wiele obiecywał sobie (i kibicom) po pierwszych playoffs w swojej karierze. Chwalił intensywność gry, ale z drugiej strony starał się też grać cool, gdy mówił dziennikarzom:

Kiedy już wejdziesz na boisko, to mecz jak każdy inny. Po prostu gram i daję z siebie wszystko, stawka nie ma znaczenia.

Niestety, nurkując po piłkę w meczu numer dwa, doznał zerwania mięśnia czworogłowego uda i już w tych playoffs nie zagra.

#KD walczy z potencjalnym zawieszeniem

Zawieszenia w NBA to generalnie bardzo śliska sprawa. Zwłaszcza w playoffs. Bardzo dużo zależy tu od ułożenia meczów i ogólnego stanu rywalizacji. Najlepszy przykład to playoffs 2016. Jeśli pamiętacie rywalizację Golden State i OKC, wielu ludzi było zbulwersowanych, że liga nie zawiesiła Draymonda na jedno spotkanie, za to jak poczynał sobie ze Stevenem Adamsem:

Ten sam Draymond został jednak zawieszony w finałach na mecz numer 5. Konkretnie za tę scysję z LeBronem. Skąd różnica?

Najkrócej można to wyjaśnić tak: seria z OKC układała się z początku po myśli Oklahomy, która prowadziła już 3-1. Zawieszenie Draymonda najprawdopodobniej przesądziłoby o jej wyniku. Adam Silver nie chciał do tego dopuścić. Nie chciał, żeby seria rozstrzygnęła się w taki sposób, by o jej losie zadecydowało zawieszenie. W finałach było odwrotnie. To Warriors prowadzili (3-1) więc zawieszenie miało mieć w domyśle charakter jedynie dyscyplinujący. To, że los zadrwił dwukrotnie z takiego rozumowania, to już zupełnie inna sprawa.

Aim Durant

Wróćmy jednak do Kevina Duranta. Zawieszenia mogą być umowne, ale nie kiedy chodzi o faule techniczne, popularnie zwane w koszykarskim żargonie “dachami”. Siedem takich i zawodnik z automatu wylatuje na jedno spotkanie. Durant zarobił już dwa techniki w meczu numer 1, za swoje przepychanki z Patrickiem Beverleyem.

Choć sam wydawał się tym nie przejmować i zbijał piątki z kolegami już po wylocie, źródła donoszą, że włodarze Warriors wcale nie traktowali tego tak lekko. Zawodnik musiał więc zmienić front i już dwa dni później mówił pismakom:

Nie chcę rozczarować trenerów, fanów i właścicieli, którzy oczekują, że będę na boisku, więc przepraszam. Zamierzam trzymać gębę na kłódkę i robić swoje. Proste.

Pytany, czy obawia się zawieszenia, odparł:

Nieee… Potrafię się kontrolować.

W meczu numer dwa technika już nie złapał, ale i tak wyleciał za 6 fauli, po przewinieniu ofensywnym końcówce. Beverley, który też wcześniej ruszył pod prysznic, robił co mógł, żeby wyprowadzić Duranta z równowagi. Wiadomo już, na jaką modłę będzie teraz grać defensywa Clippers. Nawet jeśli nie doprowadzą do zawieszenia w tej serii (wielce wątpliwe) mogą przygotować grunt pod przymusową pauzę w przyszłości. W sezonie zasadniczym KD zgromadził 15 fauli technicznych, więc faktycznie dachy mu się zdarzają.

#KD raz jeszcze

To będzie ważne lato dla Kevina Duranta. Ma on opcje wypowiedzenia kontraktu i stania się wolnym agentem z końcem lipca. Wielu łączy go z Knicks, zdarzają się i tacy, którzy wydają się lepiej od niego wiedzieć, co powinien zrobić. Mam tu na myśli Kendricka Perkinsa, który radzi KD by szedł swoją ścieżką. Sam Durant nie chce jednak wdawać się teraz w dyskusje na temat swojej klubowej przyszłości:

Nie muszę teraz decydować. To byłoby niewłaściwe. Zdekoncentrowałoby nas to, przesłoniłoby cel, o który walczymy. Nie chcę stawiać kolegów w takiej sytuacji. Na czas playoffs chcę o tym zapomnieć.

Czy KD mówiłby jednak w ten sposób, gdyby po sezonie miał powiedzieć: “ZOSTAJĘ”? Sami sobie odpowiedzcie. Czy jego ewentualne odejście wpływa negatywnie na atmosferę w szatni Warriors? Jak w ogniu playoffs układają się stosunki między KD a Draymondem Greenem? Te pytania pozostają póki co otwarte.

#Bij mistrza

Jesteśmy jak karaluchy, nie zdychamy, nie wyniesiemy się. Stale się namnażamy.

Taką krótką charakterystykę swoich chłopaków dał dziennikarzom Doc Rivers, stwierdzając też, że to ekipa, która z pokorą przyjmuje zarówno zwycięstwa jak i porażki i że uwielbia z nimi pracować. “The Roaches” to nowy przydomek ekipy LAC, która niedoceniana i skreślana przez wszystkich napisała w tym sezonie już całkiem niezłą historię comebacków. Ich 31-punktowa pogoń za Warriors to póki co najświeższy taki news, ale wcześniej odrobili już m.in. 25 punktów w meczu z Detroit, 20 przeciw Charlotte i 28 punktów przeciw Celtics.

Swoją heroiczną postawą w Game 2. Clippers dali sygnał do ataku. Wyeliminowania Warriors nikt od nich nie oczekuje, zresztą mówimy o Clippers, więc i tak najwyżej odpadliby w drugiej rundzie (żart), ale każdy mecz w nogach więcej może mieć dla Warriors znaczenie na kolejnym etapie rywalizacji, najpewniej z Houston. To w tym matchupie upatruje wielu przedwczesnych finałów, jakikolwiek upset stający na drodze tej potyczce byłby wielkim zaskoczeniem. NBA przyzwyczaiła już nas jednak do tego, że amazing happens, prawda?

#Jak będzie?

Szklanka jest do połowy pełna czy do połowy pusta? Zależy jak na nią patrzysz. Jeden powie, że Warriors mają kłopoty, inny machnie ręką na EWENTUALNE zawieszenie, kontuzję DRUGOPLANOWEGO zawodnika i możliwą zmianę barw po sezonie. Do której grupy Ty się zaliczasz?

Kursy zakładów sportowych wciąż stawiają Dubs w roli murowanego faworyta. Czy uda im się, po niemal dwóch dekadach oczekiwań, zafundować fanom NBA kolejny historyczny three-peat? Pat Riley pewnie chętnie przytuliłby nową kaskę za koszulki.

https:/Golden-State-Warriors-NBA

[BLC]

Ostatnie Wpisy

23 comments

    • Array ( )

      Niekoniecznie, GSW bez KD to nadal mocna ekipa i świetna organizacja, nie wiadomo czy nie na jego miejsce nie przyleci jakiś inny kozak z którym utrzymają się na szczycie

      (22)
    • Array ( )

      GSW bez KD to stary Curry, zjarany Klay Thompson, i coraz bardziej podatny na kontuzje i granie w kratke Dray. do tego dorzućmy kilka młodzików nie znających rzemiosła i emeryt Igoudala. nie ma na co liczyć. GSW jak dla mnie nadal jest faworytem w tym roku, ale w przyszłym jeśli KD odejdzie będą już nawet nie na 2 miejscu w tabeli, a gdzieś 4-6

      (4)
    • Array ( )

      Anonim
      Stary Curry ?
      LeBron ma 35 lat i większość tu na forum wciąż wydaje się, że jest to najlepszy koszykarz obecnej NBA 😀
      Czy Curry rzeczywiście jest taki stary ?

      Zjarany Klay ? On jest zjarany całą karierę 😀 Jak więc to się ma do jego pozycji w NBA i w GSW ?

      Coraz bardziej podatny na kontuzje i granie w kratę Dray. A czy Durant jest mniej podatny na kontuzje ? Albo Curry ? Każdy z nich miał jakieś problemy w trakcie sezonu.
      Green wcale też nie gra w kratę. Po prostu wcześniej przysztko przechodziło przez jego ręce i gra układała się inaczej. Od przyjścia KD do GSW pojawiły się zwycięstwa ale też ruch piłki widocznie zmalał przez co cierpi gra właśnie Greena który za ten ruch piłki był odpowiedzialny. Dray gra wyraźnie lepiej gdy nie ma Duranta i zespół powraca do do gry na 2 guardów i ruchu piłki. Także Green nie gra w kratę bo tak.

      Młodziki. Wbrew pozorom GSW wyrosło na młodzikach. Dlaczego teraz nie miałoby być inaczej ? Co roku w GSW pojawia się ktoś nowy kto imponuje grą. W tym roku jest to McKinnie. Sezon wczesniej przebojem do zespołu dostał się Cook i co roku pojawiają się też solidni weterani chcący powalczyć o mistrzostwo.
      Obecność takiego Iguodali, Livingstona czy Jerebko jest wręcz niezbędna dla każdego zespołu.

      Po mimo wszystkich swoich wad i zalet GSW bez KD wciąż jest o półkę wyżej niż Lakers które rzekomi mają walczyć o mistrzostwo.
      Skoro Twoim zdaniem GSW bez KD nie mają na to szans to Lakers tym bardziej.

      (8)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Nawet jak Durant odejdzie to przecież mogą podpisać nową gwiazdę a takich będzie dużo na rynku. Zresztą mówili że nie będą oszczędzać na skład w przyszłym sezonie

    (25)
  2. Array ( [0] => subscriber )
    Zdjęcie profilowe Daryo
    Odpowiedz

    “We had nonbelievers all along the way, and I have one thing to say to those nonbelievers: Don’t ever underestimate the heart of a champion!”

    (10)
    • Array ( )

      Nie mają na maxa nawet jeśli KD i Klay odejdą. Zważywszy na to ile muszą uzupełnić składu mogliby kogoś w okolicach 20 mln $ podpisać (i to jak pożegnają Livingstona), to za mało na najlepszych. A drużyna bez KD, Klaya i DMC, z niepotrafiącym się odnaleźć Greenem to nie jest pewniak do mistrzostwa, żeby ktoś poniżej maxa chciał zejść z największych nazwisk.

      (5)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Spokojnie,nie wygrają w tym to za rok wrócą, Boogie znowu dostanie 5ml.. podpiszą trzech for graczy za Duranta i znowu są faworytem.Ale w tym roku mistrzem będą Rakiety taki mój typ…i nawet mógł b się mylić ale tak będzie zobaczycie

    (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    troszke powierzchowna analiza bo niewiadomych jest wiecej…

    z gwiazd GSW tylko Curry jest ustawiony
    Klay bedzie free agentem, oczywiscie mowil ze nie chce sie nigdzie ruszac, ale…
    Green chyba w kolejnym roku
    KD ma opcje
    DMC – niewiadoma

    weterani: Iguodala sie konczy
    Livingston mysli o zakonczeniu kariery

    GSW nie ma obecnie tak jak w przeszlosci dlugiej ławki i to widac, jesli sie nie myle to ich lawka jest na 28 miejscu w NBA w zdobywaniu punktow

    Mysle ze brak zwyciestwa/zwyciestwo nie bedzie x-factorem w tej ukladance.

    Wlasciciele mowili ze nie beda szczedzic kasy.

    Generalnie bardzo ciekawe lato nas czeka i sporo ruchow kadrowych w calej lidze.

    (9)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Odejście Duranta będzie osłabieniem ale nie katastrofą, myślę że przez jego osobę jednak trochę klepła atmosfera w szatni. Po jego odejściu Curry będzie mógł zdobywać 35ppg w meczu, więcej rzutów będzie mieć Klay a większą ilość obowiązków wpłynie też pozytywnie na Greena . Podejrzewam też podpisanie DMC na kolejny sezon za 5mln, będzie to uczciwe dla obu stron a po ASG i powrocie do formy będzie już solidnym wzmocnieniem. Na ławkę zawsze znajdzie się jakiś wartościowy gracz chcący zagrać w GSW także ich przyszłość wcale nie rysuje się w czarnych barwach może nie będą już takim “potworem” ale wciąż jednym z głównych faworytów do tytułu.

    (3)

Gwiazdy Basketu