fbpx

NBA Finals 2022: Boston zamyka strefę podkoszową, dwa zwycięstwa od mistrzostwa!

67

WTMW.

Warriors 100 Celtics 116 [1-2]

Zaczęło się od opóźnienia sesji rzutowej ponieważ goście zgłosili “organizatorom” że obręcz znajduje się zbyt wysoko. Przeprowadzony pomiar potwierdził obiekcje. No widzicie, subtelne, a w głowie zamieszać potrafi. Zwłaszcza przyjezdnym, w znacznie większym stopniu polegającym na rzutach dystansowych.

Pierwszą niespodzianką, już od pierwszych minut był fakt, że Warriors zdjęli Draymonda Grena z Jaylena Browna. Nie napiszę, że nominalny cover JB czyli Klay Thompson spisał się wybitnie źle, bo przejmowali go inni, ale tego rodzaju zabieg stanowił dla Jaylena ewidentny sygnał do ataku. Po pierwszej kwarcie na jego koncie było 17 punktów!

Jednocześnie oddajmy sprawiedliwość – Green, o którego istocie roli dla Warriors pisałem, wczoraj rozegrał wybitnie słaby mecz. Było jasne, że arbitrzy w Bostonie nie zezwolą mu kłaść rąk na rywalach, ale to tylko część historii. Dray w odróżnieniu od Game 2. doprawdy niewiele wniósł dziś na plac. Facet jest bardzo aktywny w sieci, udziela wywiadów, nagrywa podcasty, analizuje grę własną, zespołu i rywali, co wielu postrzega mu bardzo negatywnie. Dość powiedzieć, że kiedy spiker wyczytał jego nazwisko podczas prezentacji, ziemia w TD Garden zatrzęsła się na moment z powodu buczenia zebranej publiczności.

Wyniki Greena w playoffs

  • 17 odcinków podcastu
  • 14 meczów z podwójną zdobyczą punktów, zbiórek lub asyst

Uszłoby mu płazem, gdyby robił swoje. Dziś miał więcej fauli (6) niż punktów (2). Ja rozumiem, że gracz zadaniowy nie musi wcale szukać zdobyczy, ale w tym wypadku mówimy o całkowitym wyłożeniu lachy przez rywali na zawodnika w ataku. Całkowicie wolne pozycje w dzisiejszej NBA trzeba wykorzystywać, a kto tego nie potrafi ten Tony Allen i musi opuścić parkiet. Chyba po części mają rację ludzie, którzy mówią, że Draymond zagubił gdzieś koncentrację. Pajacuje zamiast grać w koszykówkę:

Mówiąc szczerze? Od pierwszych minut było wiadomo kto wygra, podobnie jak poprzednim razem. Nie szukam niniejszym żadnych teorii spiskowych. Patrzę na sędziów. Zeszłym razem dali pograć Golden State w obronie czym stawkę wyrównali. Dziś było delikatniej, z delikatnym wskazaniem na gospodarzy. Wjazd podkoszowy Stepha popchniętego przez Marcusa Smarta – bez faulu. Wejście Jaylena Browna na minimalnym kontakcie – faul.

W takich warunkach przewaga roślejszego, młodszego, bardziej atletycznego Bostonu była ewidentna. Miejscowi słusznie wykoncypowali (told you!) żeby zrezygnować z dwójki wysokich na parkiecie. To umożliwiło C’s częściej i agresywniej wjeżdżać pod obręcz. Brylował w tym zwłaszcza Marcus Smart (24 punkty 7 zbiórek 5 asyst) który był jak kula do kręgli bez opamiętania i z rozpędu wbijająca się zwłaszcza w Stepha Curry’ego. Ostatnim razem dramat, dziś prawdopodobnie zastrzyk / blokada i znów heros koszykówki – nie nadążysz.

Drop coverage vs Steph?!

Stephen Curry skuteczny (31 punktów 12/22 z gry) ale jednak ze znakiem zapytania w oczach. Z prędko wyłapanymi czterema faulami niewiele miał do powiedzenia w obronie, ale nie o to chodzi. Miał świadomość roli, jaką przychodziło mu pełnić w ataku. Tutaj najciekawsza rzecz, bo Celtowie wcale nie spieszyli się przejmować jego zasłon z piłką (drop coverage)! Na bardzo wiele rzutów z wyskoku mu pozwolili zabezpieczając jednak pole trzech sekund, neutralizując firmowe akcje catch and shoot Warriors i większość sekwencji, jakie inicjują gdy wysoki wychodzi do zasłony albo rywale podwajają Stepha.

To była bardzo ryzykowna strategia, o czym trener Udoka przekonał się w trzeciej kwarcie. Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę, ale prowadzący 18 punktami Celtics po przerwie na moment oddali prowadzenie. Ot, zerwała się nawałnica, prawdziwy huragan. Rezultat (77:64) przemienił się w (82:83) na przestrzeni pięciu minut. Hitem w tym okresie była siedmiopunktowa akcja Wojowników: Steph za trzy z faulem (określonym jako flagrant foul, what?!) a co za tym idzie, jeden rzut wolny i piłka z boku zamieniona na kolejne trzy punkty po trafieniu Otto Portera. Na więcej jednak nie było sił. Po objęciu prowadzenia jakby ciśnienie zeszło z Curry’ego. Do końca kwarty zaliczył trzy straty, a Boston prędko odrobił 2-3 posiadania zapasu.

Czwarta odsłona miała zdecydować o wszystkim. Niestety było to jednostronne widowisko. GSW osiągnęli 1/9 zza łuku i osiem strat. C’s bezkarnie przez dziewięć długich minut trzymali na placu Roberta Williamsa przez co wygonili rywali z dala od obręczy. Skutek tego taki, że Green, Payton II czy OPJ nie oddali ani jednego rzutu, a Splash Bros wyrzeźbili łącznie 1/7 z gry. Dla odróżnienia Celtics stratę zaliczyli jedną, a Tatum i Smart osiągnęli po osiem punktów.

20/5/5 po trzykroć!

W efekcie mamy do czynienia z wiekopomną sytuacją, w której trzech graczy tej samej ekipy zalicza w meczu NBA Finals linijkę minimum 20/5/5. Wiecie o kim mowa, szacunek. Ostatnim tercetem, któremu udała się taka sztuka byli Magic, Kareem i Michael Cooper w 1984 roku, czyli jakby nie patrzeć 38 lat temu.

Przeróżne elementy określają kształt rywalizacji. Zdrowie stanowi wielki znak zapytania. Curry to jest oczywiście koszykarski iron-man, ale czy wystarczy mu zdrowia by wytargać jeszcze trzy mecze? Jeśli tak to ma wyglądać, to wiedzcie że jest JEDYNYM gościem, który kreuje cokolwiek kozłem w barwach Wojowników. W największym stopniu przebieg gry określa stopień fizyczności. Jeśli rywale nadal będą mieli możliwość kłaść łapy na Splash Brothers kiedy ci biegają bez piłki, Boston będzie nowym mistrzem.

Bball IQ

Zauważyłem też sporo (znacznie powyżej tego, do czego nas przyzwyczaili) ruchomych zasłon dla Tatuma po stronie Smarta i White’a. W tym wypadku to jednak mądrość sztabu szkoleniowego. Podobnie jak rywale, badają na co im arbitrzy pozwolą. Jeszcze raz, są więksi, szybsi, bardziej dynamiczni. Trudno się dziwić zwycięstwu. Zresztą mówimy o bardzo inteligentnej koszykarsko grupie. Zobaczcie jak elegancko czytają grę Smart z White’m. Tak się rozbija obronę strefową!

Jak mówię, poleceniem było energiczne tempo ataku obu Jay’s. Widząc mismatch i odrobinę przestrzeni, mieli atakować obręcz bez czekania na podwojenie czy cokolwiek mieli w planach rywale. Dubs prócz strefy kombinowali z przekazaniami zasłon, zaskakiwać próbowali podwojeniami Tatuma, które trzeba było niekiedy wyczekać. W tym zakresie sądzę, że sporo Celtów nauczyła seria z Miami. Jimmy Butler czy Draymond niedoświadczonych ball-handlerów potrafią nastraszyć z pomocy, markując podwojenia, ale faktem jest że po półtorej sekundy wracają “do siebie”.

Podsumowując

Celtics znów wyglądają jak zespół, który rozpracował rywala. Daniel Theis brak minut – lepszy spacing – Robert Williams schowany za tablicą w ataku. Al Horford w rogu parkietu. Celem więcej przestrzeni dla nie jednego, nie dwóch, ale trójki szturmowców. Szybkie decyzje, szybkie wejścia podkoszowe, tempo i energia.

Na bronionej połowie “pojedyncze” krycie (czasem jest to tylko teoria, bo non-shooterzy GSW w ataku stoją sami) coraz bardziej zmęczonego Stepha, NIE przejmowanie jego zasłon z piłką, przejmowanie wszystkich zasłon bez piłki, a co za tym idzie, zamknięcie układów choreograficznych Wojownikom. Mają tych swoich patentów wiele, ale Boston popełnia w obronie coraz mniej błędów więc z tych sekwencji niewiele wynika. Dawno nie widziałem, aby Dubs mieli takie trudności z dojściem do pozycji rzutowej i generalnie generowaniem ataku:

Kiedy patrzysz na obrazki takie, jak ten powyżej przestaje dziwić zaledwie JEDENAŚCIE punktów Dubs w czwartej kwarcie. Po drugiej stronie jestem pod wrażeniem rozwoju umiejętności Tatuma (26/6/9) takich podań jeszcze nam nie prezentował. Obaj z Brownem są coraz lepsi jeśli chodzi o podania w ruchu, o czym zresztą już chyba mówiłem. Jeśli JT będzie tak robił idąc naprzód, wejdzie na poziom MVP:

Koniec końców, Celtics coraz lepiej czytają rywala. Widzą skąd nadciąga pomoc, jakie są ograniczenia. W podobnym sposób rozpracowali Milwaukee czy Miami. Sami z uwielbieniem ślą ekstra obronę w kierunku Stepha. Ten ledwo zipie. Jego mindset to zapewne 60 punktów w kolejnej grze. Zobaczymy. Game 4. to będzie wojna!

  • 47-31 na tablicach
  • 52:26 w polu trzech sekund
  • 24-15 w wywalczonych rzutach wolnych

Dobrego dnia wszystkim! B

Ostatnie Wpisy

67 comments

  1. Array ( )
    Odpowiedz

    A ja sobie pozwolę na wklejenie mojej wypowiedzi, która niekoniecznie pokrywa się z sympatiami autora, jak i zapewne wielu kibiców, ale co mi tam 😉

    Lubię mecze, gdy widzę równe traktowanie drużyn przez sędziów. Bardzo podobały mi się mecze pomiędzy Bostonem a Bucks, czy Miami – świetnie się to oglądało. Tymczasem mamy finały i nieznośne zachowania i traktowanie GSW. Doceniam ich kunszt i umiejętności, nie odbieram im zdobytych tytułów i zasług, ale na litość boską – niechże oni skończą z tym swoim zachowaniem. Każdy gwizdek przeciwko np. Curremu to kręcenie głową, teatralne wymachiwanie rękoma (tutaj również Pan trener robi swoje), a zachowanie Greena – a raczej jego traktowanie przez sędziów – sprawia, że rywalizacja nie jest równa. Bo Greenowi można więcej. Czemu nie dostał drugiego dacha w 2Q poprzedniego meczu? Bo grali u siebie? Bo „on już tak ma”? To jest bardzo nie w porządku w stosunku do innych graczy, którzy nie mogą liczyć na pobłażliwość.
    Poza tym na początku sezonu zachowania przy rzucie za 3 punkty, gdzie rzucający nienaturalnie szuka kontaktu, miały być karane przewinieniem technicznym – czemu te zasady nie obowiązują w finale? Czemu Poole może kopać (lub po prostu szukać kontaktu) przy rzucie za 3 i teatralnie przy tym upadać? Ok. 2.40 przed końcem meczu coś takiego zrobił (a to pierwszy lepszy przykład). Zresztą nie pierwszy raz i nie on jeden, bo Curry również tak postępuje.
    Takie zagrywki dają im dodatkowe przewagi, które przy wyniku „na styku” dają nieuprawnione korzyści i przewagę kilku punktów dla popularnych Dubs.
    Żeby nie było – nie jestem fanbojem Bostonu, ani hejterem Goldenów, ale spora ilość gwizdków w dzisiejszym meczu była mocno pod GSW (niestety nie tylko dzisiaj). Naturalnie błędy sędziowskie zdarzają się w dwie strony, ale wygląda to tak, jakby zwolennicy teorii spiskowych mieli rację, że Golden State zdobędzie pierścienie i ich dynastia już zawsze będzie porównywana do Bulls, a ten sezon to dla nich taki „Last dance”.

    Chciałbym czystej twardej rywalizacji, zgodnej z duchem gry. Nie chciałbym bardzo sędziowskich zagrywek, by oglądalność rosła i by było atrakcyjniej, wolałbym równe traktowanie.

    Smart (jeden z mistrzów floppingu) może wiele się nauczyć w tej rywalizacji…

    (69)
    • Array ( )

      To był chyba żart z tym gwizdaniem pod GSW? Od początku meczu Foster gwizdał pod Boston. Nie widział fauli na Warriors ale 2 z 3 fauli Curry od niego dostał bardzo szybko. Po drugiej stronie White kryjąc Stephena nie przebierał w środkach i gwizdka nie było słychać. Gdy gra jest tak wyrównana to różnica 2-3 posiadań może decydować o końcowym wyniku. W 4 kwarcie nawet były zbliżenia jak Curry był faulowany (czy to przez Smarta który wchodził łokciem w żebra, czy Horforda który się położył na nogach Stephena). Ten mecz to wyjątkowe gwizdanie pod gospodarza i to w największym stopniu jednego sędziego z nr 48. Nic dziwnego, że ma ponoć bilans w meczach Celtics po wczorajszej nocy 13 wygranych do 0…

      (4)
    • Array ( )

      @Jax

      “Golden State zdobędzie pierścienie i ich dynastia już zawsze będzie porównywana do Bulls, ”

      A co Ty w ogóle chciałbyś tu porównywać, jak to zupełnie inna klasa jakościowa jest?

      (0)
    • Array ( )

      Zgadzam się, Bulls nie zrewolucjonizowali gry tak jak GSW więc to zupełnie inne jakościowo dynastie

      (18)
    • Array ( )

      Pool dostał ofensa przy rzucie za 3 wiec o czym ty mowisz jax? Moze jeszcze uwazasz ze 3+1 currego to nie faul(nie chodzi o typ faulu tylko czy byl czy nie) bo przecież wyladowal trochę do przodu w stosunku do tego skad wyskoczyl do rzutu. Serio, moze i ogladales mecze ale chyba widziales tylko to co chciales zobaczyć. Dlaczego greena nie wyrzucili? Tlumaczyl to ten sędzia z replay center. Nie wyrzucili go bo przy dawaniu drugiego technika sedzia bierze pod uwage czy to bylo warte wyrzucenia z boiska bo 2 techniki = out. To czy tak powinni myslec to inna sprawa ale tak robia i w dodatku tlumaczyli to w trakcie meczu. Nw moze na c+ ogladasz czy gdzies gdzie tego nie pokazali albo zagluszyli. Jesli komus na sucho uchodzą faule to bostonowi w większym stopniu niz gsw bo u nich to glownie green robi wiecej niz powinien moc a Bostonie robi to prawie cala druzyna

      (-7)
    • Array ( )

      @dream team

      Cóż, po pierwsze byli prekursorami gry typu small ball. A po drugie sukcesy GSW nie mają żadnego podejścia do Bulls. Jakby nie było, 3-3 lub 4-2 (zależnie od tego jak pójdzie ten finał) to coś zupełnie innego niż 6-0.

      (7)
    • Array ( )

      Nikt nigdy nie będzie miał podjazdu do Wielkich Bullsow i Wielkiego Pana Dzordana. I żadne czasy nie dorównają latom dziewiędziesiątym. Żadne. Madonna w wannie cała w pianie. Wypożyczalnie kaset VHS. TVP2 ze znaczkiem zaokrąglonej dwójki to tylko małe symbole tych wspaniałych lat.

      (11)
    • Array ( )

      Mam pytanie do Was, być może ktoś mi wytlumaczy. Czym jest podwójna zdobycz punktów, zbiórek i asyst?
      Myślałem, że może podwojenie średniej sezonu zasadniczego ale wtedy podany wynik się nie zgadza.

      (1)
    • Array ( )
      Hehe fani jordana to piczki 9 czerwca, 2022 at 23:15

      Oj jak ja uwielbiam wypociny psychofanow jordana, poprawiacie mi humor tym jak smieszni jestescie xd jak bede w waszym wieku takie kocopoly wyglaszal gdziekolwiek czy to w internecie czy w rzeczywistości to mi obetnijcie ręce i jezyk zebym sie tak nie blaznil jak fani jordan. Milego dziadzienia hehe

      (-4)
    • Array ( )

      Hehe piczki to obecni mężczyźni, którzy niedokonca wiedzą czy sa mężczyznami czy może kobietami i mogą sobie wybrać hehe

      (-3)
    • Array ( )

      @Wmcj

      “Nikt nigdy nie będzie miał podjazdu do Wielkich Bullsow i Wielkiego Pana Dzordana. ”

      Słyszałeś kiedyś o takiej drużynie, jak Boston Celtics i ich ośmiu mistrzostwach pod rząd? Wyglądasz na takiego, dla którego nawet Boston Celtics to zupełna nowość.

      > Oj jak ja uwielbiam wypociny psychofanow jordana

      Widać u kogoś grubą psychozę – nikt nie wspomniał o Jordanie poza tobą. I Wcmj. Chcecie adres do dobrego terapeuty? Mój brat takim jest, więc mogę was do niego wysłać.

      (1)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajna analiza, takie pojedyncze akcje wykazujące jakieś tendencje/założenia taktyczne wprowadzają dużo więcej merytoryki i contentu, którego nie doświadczymy na każdej innej stronie o koszykówce. Dzięki

    (32)
  3. Array ( )
    Własny parkiet=funfle sędziowie. 9 czerwca, 2022 at 15:40
    Odpowiedz

    Gdy gwizdki robią….NBA.

    Pierwszy faul Stepha to co to niby było? To był faul? Ewidentny kaganiec na zawodnika.
    Drugi – pompka – pięknie się dał złapać.
    I ledwo się mecz zaczął kolo ma dwa faule.

    A miliony ludzi na świecie się emocjonuje.

    Green u siebie może fikać, na wyjeździe dostaje kaganiec.

    Walka w sezonie o przewagę parkietu jak widać ma sens. Własny parkiet=funfle sędziowie.

    (22)
    • Array ( )

      Na powtórkach widać, jak Curry pracuje biodrem, by zatrzymać Browna. Za moich czasów, takie rzeczy się gwizdało. Inna sprawa, że kilka gwizdków mocno dyskusyjnych dla obu ekip ( flagrant Harforda, czy gwizdane offensy bodajże Greena)

      (3)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Celtics czasami przypominają mi juniorski zespół, który jedzie w każdej akcji prostackie 5:0. Trochę jak w starym dowcipie o nauce jazdy TIR-em, kiedy kursant pyta instruktora:
    – Kto ma teraz pierwszeństwo, ja czy on?
    – Jedź. Większy jesteś.

    Moja przepowiednia po G2 się prawie spełniła (GSW przegrali dość gładko, ale jednak nie oddając z góry meczu). Jedyną wygraną dotąd G2 uzyskali dziką fizycznością, to był mecz , w którym Green taplał się jak dzik w bajorze, co rusz ochlapując błotem bostońskie sarenki.
    Bez tej dodatkowej energii GSW nie jest w stanie nawiązać walki z młodymi nogami Bostonu. Czwarte kwarty w obu przegranych meczach to był pokaz niemocy fizycznej GSW. W G3 unaocznia ją dodatkowo klęska w zbiórkach 31:47.

    W G4 najprawdopodobniej Draymond sięgnie po brudne sztuczki, a GSW musi liczyć, że rzutowo odpali ktoś spoza trójki Curry-Thomson-Wiggins. Będzie wojna.

    (12)
    • Array ( )

      Typ co widział 2 minutowy skrót i tabele wyników. Sędziowie udupili GSW i tutaj nawet nie mówię o Draymondzie. To co pozwalali robić na Stephie to żart na miarę początku rundy zasadniczej

      (-12)
    • Array ( )

      GS nie muszą wygrać obu meczów w Bostonie, wystarczy im jeden, żeby u siebie postawić Celtów pod ścianą i wykorzystać do max. doświadczenie pięciu NBA Finals; tacy gracze jak Brown, Jayson Tatum czy Robert Williams, przy posiadanych zdolnościach, a coach Udoka, przy zawodniczej karierze, idą przed siebie kierując się raczej instynktem niż know how, a koniec końców trudno z tego zrobić mistrzostwo.

      Za kulisami Warriors będą monitować władze NBA za sposób sędziowania g3, bo aptekarskie gwizdki dla Curry’ego i częściowo również da Greena ewidentnie wyglądały na wyrównywanie, na dodatek : awansem!, szans w tej serii po meczach w Frisco; chodzi o zapobieżenie

      Dray wróci w g4 zupełnie inny; w g3 testował swoje sztuczki, zabawiał się i patrzył jakie wrażenie robi na debiutantach z Bostonu, w g4 będzie więcej myślał o realizacji taktyki i skupi się stricte na koszykówce, Green zawsze gra tak jak drużyna tego potrzebuje.

      2-1/1-2 dla Bostonu bardzo działa na wyobraźnię wielu kibiców i komentatorów, swoją drogą, choć przecież tak naprawdę niewiele się wydarzyło z pkt widzenia możliwych rozstrzygnięć: gdyby GS prowadzili, sytuacja byłaby nieco inna, gdy zaś prowadzą Celtics, trzeba pamiętać: Dubs nadal mają g4 do zrobienia planu minimum i g5 na własnym boisku by zielonych Zielonych wpędzić w popłoch.

      Debiutanci muszą utrzymać nie tylko swoje taktyczne zagrywki, które sztab szkoleniowy Dubs zaraz rozgryzie, a nie ma tam nic zabójczego, z czym core Warriors nie miałby do czynienia, miał bowiem ze wszystkim, ale również poziom wysokiej koncentracji na max stresie i działania w kontrze do rywali grających już po korektach, , co będzie już znacznie trudniejsze, bo nie wystarczy już samo wybieganie i żarliwość; tak już zorganizowano świat: pragnienie mistrzów, by znów wygrać, być na szczycie, zbudować swoją dynastię – zwykle stoi ponad dzielnością pretendentów, którym zwykle nie wystarcza wyrafinowania, aby przeskoczyć z każdym meczem wyżej podnoszoną poprzeczkę, w końcu sama skoczność wystarcza najwyżej do zbicia tyczki głową, wystarczy świadomość iż wisi ona 2 cm wyżej niż na poprzedniej wysokości, pokonywanej przecież z 15 cm zapasem; takie sportowe paradoksy, jakby kto wątpił w rolę psychiki i stresu w wyczynie.

      Skandalicznie mało mówi się o naturze Best Of Seven, do której atrybutów należy dokonywanie korekt mecz po meczu: czołowi gracze GS takich serii jak obecna mają za sobą iks, wiedzą jak przerobić materiał i jakie ew. wprowadzić korekty; w kontrze Boston ma na pewno wiele chęci, zdrowia do zużycia, również warunki fizyczne i nic do stracenia, tylko wątpię czy można porównywać ich bounce back vs. Miami z rywalizacją przeciwko takim wytrawnym lisom jak Dubs; vs Miami niespecjalnie chodziło o jakieś kluczowe korekty strategii gry, wystarczyły proste przesunięcia i pełne wykorzystania swoich zauważalnych przewag; vs Dubs potrzeba będzie czegoś więcej, trudno 4 razy ograć tak rutynowaną drużynę samym atletyzmem.

      (-19)
    • Array ( )

      kij
      Dużo treści, mało merytoryki.

      Liczysz na doświadczenie, a jak na razie to GSW musi gonić. Co więcej, umniejszasz Celtics, a to Oni w 2 ostatnich rundach gonili wynik, rozpracowywali rywala i wychodzili z tego zwycięsko. I o ile to pierwsze NBA finals dla Celtics to Ci goście w ciągu 6 lat 4 krotnie grali w finale wschodu. To nie są ludzie znikąd, a traktujesz ich jak jakieś Sacto, które poważnie w kosza nie grało od nastu lat.

      Celtics to nie byle kto i takie umniejszanie i lekceważenie nie przystoi komuś kto ogląda NBA. Celtics wcale nie są bez szans i jak na razie pokazują że mają wystarczająco dużo doświadczenia aby utrzymać się w grze w finałach NBA. Nie to co Mavs z “wielkim” Donciciem, który dał się ograć 4 do 0 (GSW podarowało 1 zwycięstwo by zakończyć to u siebie).

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Ten mecz dla Bostonu wygrało dwóch kolorowych zawodników: Brown i Green. Ten pierwszy bo zagrał świetnie i od początku wziął dyszel i ciągnął ten wózek. Ten drugi bo postanowił być statystą a nie główną postacią zespołu GSW.
    Lekkiej paniki narobił Celtom Steph wyciągając Goldeny na prowadzenie, ale się zajechał. Brakło wsparcia, brakło siły ognia.
    Odnośnie sędziowania – to poprawcie mnie jeśli się mylę, ale nie pamiętam, by za czasów Sterna były tak jawne wały sędziowskie. Subtelne wpływy dawało się zauważyć ale nie było kpiny w żywe oczy. A może to społeczeństwo jest już takie zdurniałe że nie dostrzega tego ani w sporcie ani w polityce?

    (25)
    • Array ( )

      Aha, żeby było jasne – Bostonu wygrał zasłużenie. Sędziowanie tu nie zmieniło wyniku, po prostu mi się nie podoba ta praktyka, że pasiaki zamiast być przeźroczyści stają się kolejnym aktorem na placu.

      (3)
    • Array ( )

      Finaly konferencji lakers vs o zgrozo kings podobno byly nieuczciwie sedziowane, fianaly nba 2006 tez ale nie wiem nie przyglądałem sie sedziowaniu. Tylko podkreslam ze afery sedziowskie za czasow sterna rowniez byly. Np ten sedzia kolega fostera co mecze obstawial te ktore sam sedziowal;)

      (4)
    • Array ( )

      Faktycznie nie było wałów hehe – wygoogluj Tim Donaghy seria Kings-Lolki, obejrzyj jak liga przypilnowała żeby Sacramento przypadkiem nie weszło do finałów i jaki był epilog. Sędzia skazany, Stern NBA i Lakers czyści jak łza.

      (3)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    Mam wrażenie, że to Dubs więcej nieprzepisowo używają rąk wobec grających bez piłki zawodników, a jeśli nie to jest równo w tym względzie. Dodatkowo czyste bloki Celtów zamieniane przez sędziów na faule. Wiele można powiedzieć o tym meczu, ale na pewno nie to, że sędziowie gwizdali gospodarsko, bo wtedy Dray wyleciałby dziś na pewno. Gość wszedł na poziom bezczelności i chamstwa z 2016 roku gdzie skończyło się to zwieszeniem, a potem tytułem Cavs.

    (4)
    • Array ( )
      Mario 10centymertowa bestia 9 czerwca, 2022 at 18:32

      czyli jak rzucasz to nie mozesz leciec do przodu w strone kosza? XD musisz pionowo w góre albo do tyłu tak? nie widzisz jak smieszny jest twoj komentarz? serio??? rzuc sobie z takiej odleglosci po zaslonie i nie polec do przodu a potem sie zastanow czy sie wypowiedziec i tego nie rób.

      (-7)
    • Array ( )

      Odpowiadając na Twój śmieszny komentarz, to należy blokować rzut 2 metry od zawodnika stojąc na prostych nogach z rękoma w górze, aby nie wpadł na Ciebie?

      (0)
    • Array ( )

      Mario 10centymertowa bestia

      Trochę zalatuje hipokryzją.
      Skoro nie da się rzucać skacząc pionowo albo do tyłu i oczywiste jest to, że leci się do przodu jak Horford miał skoczyć do bloku idąc pionowo w górę albo skacząc do tyłu??
      Skocz sobie do bloku dobiegając do rywala i nie poleć do przodu….

      Jak chcesz komuś zwracać uwagę upewnij się, że nie robisz z siebie pośmiewiska.

      (1)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajne podsumowanie meczu 😉 przed tymm meczem nie wierzylem w boston ale powoli zmieniiam zdanie choć to dopiiero 2-1 i wszysto może sie zdarzyć. Odnośnie Draymonda to gosc przekracza wszelkiie granice w tych PO i mam nadzieje że liga zajmie sie jego zachowaniem po finałach. Nie może być przyzwolenie na coś takiego to nie jest Orlik

    (3)
  8. Array ( )
    Odpowiedz

    Warriors nie zadbali o wysokiego i odpowiednie wsparcie weteranow. No i teraz to sie zaczyna mscic. Bjelica, Iguodala czy nawet Porter Jr nie daja wielkiego wsparcia. Looney na tle podkoszowych Bostonu wyglada slabo. Poole nie daja oczekiwanego wsparcia. Buc gra nierowno. Wiggins tez. Klay odpalil, Steph swoje. No ale to jest za malo na tak mocny i dobrze zbudowany zespol Celtics. W tej chwili trudno o jakikolwiek optymizm. Skonczy sie to chyba w poniedzialek lub najpozniej czwartek. Pytanie – czy Dubs wyciagna wnioski w nastepnym sezonie i znow wroca w to miejsce?

    (5)
  9. Array ( )
    Odpowiedz

    Flagrant faul Horforda to było podstawienie nóg uniemożliwiające lądowanie jump-shooterowi.
    Takie coś to jest automotyczny flagrant od czasów Zaza Pachuli.

    (15)
  10. Array ( )
    Odpowiedz

    Adam silver podobno płaci sporą premię dla sędziów jak doprowadzą do game 7 (żart oczywiście). Dlatego analizy analizami, a gdyby pozwolili bronić wariorsom jak w Game 2 to wynik mógłby być inny. Wygwizdali Currego momentalnie a w obronie 4:5 na tym poziomie to ogromna różnica i do tego nie pozwalają bronić bo wszystko faule. Mam dziwne przeczucie że w G4 wrócimy do obrony z G2 ???

    (-5)
    • Array ( )

      Problem w tym że Warriors nie mają prawa bronić tak jak bronili w game 2, a Green odwalał już kompletną patologie, która nie ma racji bytu w NBA, a mimo to ktoś na to pozwolił.

      (0)
  11. Array ( )
    Odpowiedz

    Czy Boston będzie smagał Goldenow przez 4 kolejne mecze ? Może dla sprawdzenia kondycji Ciurry’ego i stabilności psychicznej Grenna – warto ??
    Liczę na przegraną drużyny Kerra = kibicuję Boston Celitics.
    Go Boston, haugh !!

    (-2)
  12. Array ( )
    Odpowiedz

    W 16 wyszło sprawiedliwie za wcześniejsze bez Irvinga i Love’a, w 19 to raczej nie pyklo bo kontuzje dwóch starterów. Hej fani dubs, to może być pierwszy uczciwie przegrany finał na 6 prób. Wiecie ile zespołów dałoby się pokroić żeby tylko wystąpić w finale 6 razy w ciągu 8 lat? No właśnie.
    Niech wygra lepszy chociaż nie ukrywam że bliżej mi do Celtów. Czekają nas jeszcze 2, 3 lub 4 meczyki Enjoy fellas!

    (-1)
  13. Array ( )
    Odpowiedz

    Mi się bardziej wydaje, jakby GSW nie mieli większego problemu z generowaniem punktów, a bardziej to kompletnie nie są w stanie zatrzymać wjazdów Bostonu. Tutaj szczególnie Brown jest to wyłączenia, bo wiele razu da się mu piłę wygarnąć gdy kozłuje.
    Czy nie jest tak, że coach Udoka stara się jak najbardziej parować Roberta Williamsa z Poolem? Jak Poole nie może wjeżdżać w pole 3 sekund to traci 3/4 wartości. Gsw musi się starać coś z tym zrobić, bo bez Poola ciężko im będzie wygrać serię.
    W obronie chciałbym więcej Iguodali, ale może to nostalgia. Nie wiem czy jest w stanie zatrzymać Browna /Tatuma. A w ataku będzie stanowil problem ze spacingiem i hoopsy już nie te same

    (2)
  14. Array ( )
    Odpowiedz

    Miodem na moje serce jest to dojmujące buczenie na Draymonda, jego wybitnie słaby mecz i żałosna bezradność. Karna wraca. Doceniam jego wielkość i kunszt, ale mentalnie nie przystaje on do własnego talentu i fizyczności

    (4)
  15. Array ( )
    Odpowiedz

    @kajak k
    W GSW faktycznie nie ma komu poza Currym rzeźbić z piłką. Poole to żółtodziób i Boston go po prostu zaszczuje swoją intensywnością w obronie.
    Od Greena oczekuję 101 % normy w G4.

    Ja coraz bardziej skłaniam się jednak w stronę Bostonu. Fizyczność ma kolosalne znaczenie. Patrz: Bucks 2021, Lakers 2020, Warriors z Durantem to też inna jakość w obronie.
    Oczekiwałbym od Wigginsa większej zadziorności i agresji. On gra po prostu poprawnie ale przydałby się Dubs jego występ na np. 30 pts.

    W G3 Splash Bros. rzucali rewelacyjnie za 3. Czy myślisz że w G4 to się powtórzy? Może tak być ale kaganiec dostanie reszta rzucaczy za 3.
    Draymond zagrał jak ciota, 2 pts?
    Warriors brakuje gabarytu pod dziurą. Szybki Wiseman z 213 cm wzrostu mógłby tu namieszać.

    Boston to nie są żółtodzioby, Tatum, Brown, Smart grali sporo gier w play offs jak na swój młody wiek.
    Ba, Tatum w play offs ma więcej punktów niż OSIEM lat starszy Lillard. Tatum ma dopiero 24 lata ale punktów w play offs nikt nie ma od niego więcej z młodych grajków.
    Anthony Davis, Joel Embiid, czy Jokic są starsi o KILKA lat, a mają mniejsze doświadczenie od Tatuma czy Browna.
    Tatum 9 asyst i to jakich. Za rok duet Tatum, Brown to będzie team to beat dla Bucks. Już są lepsi niż np. duo Kawhi, George.
    Jeśli sędziowie nie będą gwizdać po aptekarsku to zgodzę się z Adminem, że serię weźmie fizyczniejszy Boston.

    (12)
    • Array ( )

      @RED

      Mnie ta porażka Dubs w G3 w ogóle nie zaskoczyła, brałem ją pod uwagę, przyznając im większe szanse na wygranie całej serii; Warriors mają więcej możliwości niż Boston i – przynajmniej na dziś, bo nie będę się trzymał jak pijany płotu tez i sądów zweryfikowanych przez fakty – nie sądzę, by fizyczność wygrała z wyrafinowaniem; za wcześnie, by rezygnować z pierwotnych założeń. Dopiero 2 porażki w Bostonie będą dla Warriors wydarzeniem alarmującym, choć też nie przesądzającym o wyniku serii.

      Ludzie z zewnątrz, nie mówię o Tobie!, mają tendencję do paniki, podczas gdy tacy mistrzowie jak Warriors potrafią kontrolować emocje i nerwy wynikające z sytuacji, w jakiej się znajdują; podczas gdy panikarze z 1-2 robią już koniec serii, oni po prostu wiedzą, co muszą wykonać w następnym meczu, żeby w g5 znów być w lepszym położeniu od przeciwnika i przy remisie mieć 3 mecze z czego 2 na własnym parkiecie.

      Step up Greena, oczywiście wydaje się być formalnością w następnych meczach; natomiast puszczanie na boisko zawodników bez ogrania, choć z dobrym wzrostem, raczej nie doczeka się praktycznej realizacji. Zresztą, wg mnie: Warriors mają wszystko, czego potrzebują i dadzą sobie radę, jesli zaczną z większą sumiennością wykonywać podstawowe elementy rzemiosła; zastawianie tablicy czy współpraca w obronie dwu-, trójkowej.

      Swoją drogą, fizyczność Bostonu kojarzy się poniekąd z fakturą Memphis Grizzlies: Warriors mieli z nimi pewne kłopoty, pomogła im kontuzja MOranta, ale ostatecznie przemogli te deficyty – Boston ma większy talent niż Memphis, zapewne, ale nie ma nikogo na miarę Moranta, co serii łatwiejszą dla GSW nie czyni, równocześnie jednak dowodząc możliwości wyjścia z niej zwycięsko.

      W G3 Boston spiął się ekstremalnie, Warriors ewidentnie nie grali swojej A-game. W G1 & 2, pomijając ten kuriozalny meltdown w G1, generalnie Dubs byli znacznie lepsi, więc co takiego mieliby zrobić Celtowie, by w G3 nagle odwrócić matchup? Nic nie zrobili specjalnego, wykorzystali swoje naturalne predyspozycje, tak jak w G1& 2, dołożyli do tego dobrą energię z gry na własnym parkiecie, powrót NBA Finals do Bostonu stanowi tam duże sportowe wydarzenie!, więc nie doszło tam do jakiejś taktycznej zmiany odwracającej losy serii, gdyby fizyczność BC miała Dubs zdominować widzielibyśmy ten proces już w pierwszych meczach’; wg mnie nie da się przeskoczyć nad mechanizmami rywalizacjiw Best Of Seven, znanymi od dekad, a niezmiennymi w swej konsekwencji wystepowania. G4 Warriors zagrają na tyle, ile naprawdę mogą, nie mają już miejsca na eksperymenty, więc przekonamy się o ich faktycznej formie w tym matchupie, na ile głosy o decydującej przewadze fizyczności Celtów mają jakieś potwierdzenie w odpowiedniej perspektywie.

      Ergo: w G3 wszystko klikało pod Boston, w G4 mgła kadzidła i skala wzrostu adrenaliny związane z NBA Finals Coming Home! trochę opadną, a Warriors wykonają niezbędne poprawki, więc wedle wszystkich znaków na niebie i ziemi, będziemy mieli inny mecz; nie wiaodmo nawet, ile prowokacji i gry psychologicznej Dubs jeszcze upchną w doniesieniach o zdrowiu Curry’ego, bo na razie zapowiadają jego występ, choć nie dojrzałem, czy podali do konkretne informacje dot. jego faktycznej formy, co musi Celtów trzymać w niepewności a’propos tego z czym będą mieli do czynienia.

      Ofk, część graczy BC ma swoje karty w Playoffs, ale Dubs grają szóste! NBA Finals, dlatego używam wobec Celtów okreslenia “debiutanci”, aby wzmóc kontrast między poziomem doświadczenia i wiedzy o tajnikach rywalizacji na takim szczeblu między drużynami; zresztą, jeśli miałbym celować w konkretne nazwiska, graczy Bostonu, podatnych na kryzysy i błędy wynikające ze stresu i niedostatku doświadczenia, wskazywałbym na takich jak R. Williams III, Grant Williams czy Derrick White, bez których rotacja Celtów obyć się nie może.

      (2)
    • Array ( )

      @kajak krzysztof
      Masz zapewne rację odnośnie doświadczenia Warriors w finałach ale młode wilki Bostonu to nie są dyletanci. Oczywiście na poziomie finałów nie rozegrali spotkań ale w końcu ktoś “starego mistrza” pobije, jakiej by nie miał przewagi doświadczenia.
      Z Wisemanem to był raczej przykład na przyszły sezon. W tym już nie zagra. W następnym jak wróco i nabierze większego foświadczenia moim zdaniem będzie znaczącym wsparciem pod koszem. Jest bardzo szybki, robi fajne spin moves pod obręczą.

      Nie zapominajmy że Celtics ograli Brooklyn do 0, a Durant zagrał najgorszą serię w play offs w karierze nie licząc początków w zawodzie. Oczywiście był po kontuzji co nie zmienia faktu, że na Boston nie znalazł odpowiedzi.

      Warriors aby wygrać mecz nr 4 potrzebują Draymonda z meczu nr 2. Spodziewam się, że gwizdki będą lekko po stronie Dubs ze względu na to, żeby seria i wpływy z reklam i praw transmisyjnych trwały jak najdłużej.

      (4)
  16. Array ( )
    Odpowiedz

    Widziałem niestety tylko 1. połowę (odpadłem), ale bardzo podoba mi się ten “bezgwiezdny” kolektyw Celtów, jak za najlepszych czasów tej marki. Chyba zawołam za Maciejem Zielińskim: ” Bleed Green”!

    (2)
  17. Array ( )
    Odpowiedz

    Draymond może popchnąć tę serię w każdą stronę. Póki co mocno robi pod górkę swojemu zespołowi. Takimi zagraniami sprawia, że sędziowie mogą z nim zrobić dosłownie wszystko, ustawią to po swojemu jeśli będzie trzeba.
    Inna sprawa w jego przypadku to przy tej stawce i pieniądzach, które zgarnia on po prostu musi trafiać z otwartych pozycji a póki co straszliwie pudłuje. Jak ktoś pisał wyżej gość ma czas na wszystko, podcasty etc…ja na jego miejscu siedziałbym na sali gimnastycznej i kruszył beton z nadgarstka.

    Steph sam tego nie ugra, nawet z pomocą Klaya, musi zaskoczyć cała drużyna tak jak to się dzieje w Bostonie, póki co bardzo ciężko (takiemu laikowi jak ja) znaleźć tam słabe punkty, w G2 Warriors wygrało obroną to od niej się wszystko zaczynało. Obrona i zbiórka na atakowanej tablicy. Dziś zbiórkę miał Boston, z tego mieli mnóstwo otwartych pozycji.

    (2)
  18. Array ( )
    Odpowiedz

    Z tym sędziowaniem to nie wskazywało na gospodarzy oprócz pierwszego śmiesznego gwiazda na JB. Green dalej pajacuje, pyskuje i sędziowie nic z nim nie robią… Nadal pod tym względem korzyść ma gsw…

    (2)
  19. Array ( )
    Odpowiedz

    odnośnie artykułu.

    – Jeden z lepszych alley upów siadł gdy Celtics grali dwójką podkoszowych (horford -> williams) więc to że przestali grać 2 wysokich to jakieś wyssane z palca.
    – ewidentny faul horforda przy 4pkt akcji curryego
    – Green postawil w tych finałach tyle ruchomych zasłon że nie ma sensu tworzyć narracji o sędziowaniu sprzyjajacym gospodarzom, czy celtics.

    (-3)
  20. Array ( )
    Recenteznt poczynan b 10 czerwca, 2022 at 14:28
    Odpowiedz

    Widzę że redaktorzynie znowu angielski nie idzie a juz myślałem że jest w panu nadzieja! Chociażby taki fragment “Tonight will be a war” – aż boli jak to się czyta

    (-4)
    • Array ( [0] => administrator )

      Sam jestem zaskoczony liczba błędów które popełniam, ale jeszcze bardziej mnie zaskakuje ze w ogóle mi to nie przeszkadza. Ogarnę sobie grammarly będzie git. Zresztą jedynymi, którzy wytykają błędy ang są Polacy.

      (8)
    • Array ( )

      Jak cię coś boli, to idź do lekarza albo kup odpowiednią maść na ból sam wiesz czego. Bez pozdrowień

      (4)
  21. Array ( )
    Odpowiedz

    Deska miała kluczowe znaczenie w tym meczu. Punkty z ponowienia akcji Celtics zabiły Dubs. Warriors mogą wygrać serię tylko gdy Green będzie grał jak Green. Bez tego atak i obrona Dubs nie działają.
    Oba zespoły zasługują na tytuł bez dwóch zdań.

    (0)
  22. Array ( )
    Odpowiedz

    W całej układance GSW, od poprzednich lat odróznia ich brak dobrego rimp protectora, Looney to nie taki typ, może byłby nim Wiseman ale cały rok stracony przez kontuzje, kiedyś to był Javale. Celtics wjeżdzają pod kosz jak w masło

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu