fbpx

Piętnaste zwycięstwo Phoenix | perfekcyjny Trae Young | Steph znów ogrywa Lillarda

43

WTMW.

Noc w grupie tym razem przyniosła wynik 4:2. Kontuzja kolana Ja Moranta była poza naszą kontrolą, a znajdujący się w doskonałej formie Terry Rozier (15 punktów 6/9 z gry 3/3 zza łuku) nie musiał dziś wiele robić, bo Hornets dosłownie zdmuchnęli rywali z planszy.

W tym tygodniu lecimy na skuteczności (24:7). Kto dołącza zapraszam na maila: [email protected]

Pistons 96 Clippers 107

Wczesny i szczerze mówiąc mało ciekawy mecz z przewagą gospodarzy zarysowaną wyraźnie już od pierwszych minut. Isaiah Stewart wrócił i zapowiada poprawę zachowania. Paul George pudłujący okrutnie (12 punktów 5/19 z gry) ale to nieistotne, bo zanim zdobył cztery punkty Clippers prowadzili już dwudziestoma. Dość powiedzieć, że obrona strefowa całkowicie wybiła (już i tak bardzo ograniczoną) ofensywę Pistons z uderzenia. Cade Cunningham (10 punktów 6 zbiórek 6 asyst) strzelecko wygląda tragicznie (3/13 z gry) i słusznie zrobiliśmy trzymając się z dala od jego zdobyczy punktowych. W koledżu trafiał w okolicach 40% zza łuku, aktualnie nie może kompletnie znaleźć rytmu, a intensywność sezonu chyba zaczyna mu wychodzić bokiem. To się potocznie nazywa “rookie wall”.

Wolves 115 Hornets 133

To by było na tyle jeśli chodzi o obronę strefową Wilków. Ich serię zwycięstw przerwali rozpaleni do białości Hornets. LaMelo Ball co prawda skromniej (10 punktów 4/10 z gry 13 asyst) bo to pick and rollowiec w dużej mierze, a tego się przeciwko strefie nie gra, ale reszta strzelców rzucała doskonale. Sześć trójek w pierwszej kwarcie, pięć w drugiej, siedem w trzeciej i pięć w czwartej. No, mili Państwo 23/40 zza łuku to się rzadko ogląda, nawet w NBA. Najwięcej trafień zaliczyli Kelly Oubre Jr (27 punktów 7/13 za trzy) oraz powracający do składu PJ Washington (17 punktów 5/7 za trzy). W sumie aż siedmiu graczy Charlotte zaliczyło dwucyfrową zdobycz. Nieprawdopodobnie rzucali. Co oczywiście nie zmienia faktu, że Wolves grają solidnie, a ich pięciomeczowa seria zwycięstw nie była wcale dziełem przypadku.

Suns 118 Knicks 97

Zwycięstwo numer piętnaście. Phoenix Suns wjechali do Madison Square Garden jak po swoje i wyjechali zeń w równie imponującym stylu. Sygnał do odjazdu dali wchodzący na parkiet “bracia Cameron” (Johnson i Payne) dołącz rewelacyjnego Devina Bookera (32 punkty 14/27 z gry) a wyjdzie dlaczego Knicks od piętnastej minuty siedzieli w dwucyfrowym deficycie. Book to jest geniusz ofensywny, poziom KD.

Innymi słowy: oglądaliśmy to samo co zwykle, Bookera pracującego po zasłonie, absolutną kontrolę tempa po stronie Chrisa Paula (14 punktów 10 asyst) który notabene oddał do kosza jedynie sześć rzutów. Nadgorliwą pomoc poniżej linii wolnych po stronie Knicks i generowane z tego pozycje Słońc. Podopieczni trenera Thibodeau mają następujące rzeczy do zaadresowania:

  • słabe warunki fizyczne / fatalny pick and roll defense Kemby i Fourniera
  • kiepska komunikacja w obronie, gracze rotujący w te same miejsca
  • brak rytmu ofensywnego, czyli:
  • Randle nie widzący (nie chcący widzieć) nadciągających podwojeń
  • Kemba pasywny jeśli chodzi o ataki obręczy
  • RJ fatalna forma strzelecka, niemożność wykreowania sobie pozycji do rzutu

Największym pozytywem, jakim w tej chwili dysponują Knicks jest ławka rezerwowych. Najlepszą energię w zespole po raz kolejny prezentuje Immanuel Quickley (16 punktów 6/9 z gry 4 asysty).

Bulls 123 Magic 88

Mecz na poprawę nastroju dla kibiców Chicago. Nikola Vucevic nareszcie na poziomie 50% skuteczności. Pięciu zawodników z dwucyfrowym dorobkiem, 17/34 zza łuku. Co za tym idzie, główne postaci spędziły na boisku niewiele ponad dwie kwarty. Najlepszym strzelcem pan DeMar DeRozan, autor 23 punktów 5 zbiórek i 4 asyst.

Raptors 97 Pacers 114

Zaskakująco łatwo ogarnęli się gospodarze. Raptors za mocno chyba polegali dziś na pomocy w obronie tj. nazbyt odważnie kryli. Za plecami nie ma żadnego nazwiska, które napawałoby lękiem rywali. 60:48 w polu trzech sekund dla Indiany. Scottie Barnes i Pascal Siakam mijani kozłem. 42:15 w pojedynku rezerw. Siedmiu miejscowych z dwucyfrowym dorobkiem.

Swoją drogą rookie Barnes (17 punktów 5/9 z gry) ponownie za mało angażowany w ataku, to jest chłopak, który zasługuje na 20 rzutów w meczu i mówię to od początku sezonu. Nawet gdy zaliczy parę z rzędu trafień, zdarza się że koledzy przestają go widzieć, a on sam nie krzyczy o piłkę. Oczywiście filarem ekipy i najmądrzejszym graczem Raptors pozostaje Fred VanVleet (26 punktów) ale nie jest to playmaker na wzór Chrisa Paula czy Kyle’a Lowry, który poustawiałby hierarchię w tym zespole i pomógł karmić gorącą rękę. Sporo przypadkowości i egoizmu jest w składzie Nicka Nurse’a ale też sporo młodych, niedoświadczonych chłopaków.

Hawks 132 Grizzlies 100

Czekamy na wieści ze sztabu medycznego Memphis. Dziwnie wyglądała kontuzja Ja Moranta. Źle przystanął na kolano kozłując piłkę. To jest oczywiście gracz uprawiający skrajnie karkołomną koszykówkę. Prędkości, które rozwija i siła hamowania są miażdżące. Koszykarscy bogowie nie odbierajcie nam kolejnego D-Rose’a. Bez tego chłopaka obóz Grizzlies nie istnieje.

ATL po kiepskim początku sezonu gra najlepszą koszykówkę w tym sezonie. Odkąd przyspieszyli tempo niewiele ekip potrafi im stawić czoła. Trae Young znów robił, co chciał: 31 punktów 10 asyst 12/16 z gry. Przecież to jest perfekcja. Jego giermek Clint Capela również najedzony: 23 punkty 11/14 z gry 17 zbiórek. Do tego najszybszy w drugiej linii John Collins: 21 punktów 8 zbiórek 8/11 z gry. Głównie za sprawą tegoż tercetu Hawks osiągnęli dziś aż 58% skuteczności drużynowej.

Wizards 101 Thunder 99

Nie było łatwo, ale koniec końców Wizards o(d)prawili młodzieżowców z Oklahomy. Bradley Beal kiepsko zaczął, ale w czwartej kwarcie pokazał klasę. Zarówno jako strzelec, co gracz generujący pozycję dla kolegów, czy to asystą czy samą prezencją ściągającą na siebie uwagę obrońców. Wynik trzymał świetnie dysponowany Kentavious Caldwell Pope, a Daniel Gafford zaliczył dziś aż… uwaga… 8 bloków! Tylko co się stało ze Spencerem Dinwiddie (10 punktów)? Mowa ciała tego zawodnika wygląda podejrzanie. Być może rola gracza zadaniowego mu nie odpowiada.

Shai Gilgeous Alexander wrócił, ale wyraźnie nie ma siły w nogach po przerwie. Thunder nie mają też środkowego, który ułatwiłby im montowanie akcji pod presją. To musi być ich cel w przyszłorocznym drafcie.

Celtics 88 Spurs 96

Celtowie z dala od domu przyłapani ze spuszczonymi spodniami. Al Horford wyglądał na swoje lata. Wolny w obronie, wolne decyzje z piłką, niecelne rzuty, na desce słaby. Dennis Schroder nie radził sobie z wyższymi i równie sprawnymi obrońcami Spurs. Goście na wejściu przegrali pierwszą kwartę 16:30, ale za sprawą przewagi talentu odrobili straty z nawiązką. Na niecałe cztery minuty do końca spotkania C’s prowadzili 88:81.

Wówczas coach Udoka zabrał z parkietu Granta Williamsa i Enesa Kantera. Zamiast trzymać deskę i grać dalej pick and roll, którego Spurs nie potrafią kryć, trener przekombinował. Spurs zakończyli spotkanie serią 15:0. To było przykre. Najlepszym graczem spotkania Dejounte Murray (29/11/6/3) którego należy pochwalić za pracę po obu stronach parkietu.

Bucks 120 Nuggets 109

Górale wciąż bez Jokera, nie było innego wyjścia, mistrzowie NBA biorą kolejny mecz. Ideą jest przywrócić Khrisa Middletona do stanu używalności (17 punktów 5 zbiórek 7 asyst) i nie przeciążyć żadnego z głównych aktorów widowiska. Serio 63% skuteczności gości w górzystym terenie to przesada. Denver się sypie jak domek z kart, niestety. Pozytywów brak. Will Barton 2/13 zza łuku. Giannis Antetokounmpo 24 punkty 13 zbiórek 7 asyst.

Pelicans 98 Jazz 97

My man! Devonte’ Graham może nie mieć najlepszej prasy z uwagi na brak obrony i nieszczególnie przekonujący warsztat playmakera, ale strzelcem jest pierwszorzędnym. Jazz zapamiętają jego nazwisko oraz trójkę, którą wbił na sekundę przed końcem.

Jazz nieco zlekceważyli chyba gości łatwo osiągając kilka posiadań przewagi, ale już do przerwy ponownie oglądaliśmy remis. Przez prawie pięć minut drugiej kwarty Utah nie zdobyło żadnego punktu! Cała druga połowa to walka kosz za kosz.

Wiele w tym winy Donovana Mitchella (16 punktów 6/21 z gry) który w ostatnich meczach drastycznie zjechał z formą. Takich dogodnych pozycji i takiego spacingu nie ma nikt w NBA. Po zasłonie przeciwko cofającemu się Valanciunasowi chłopak pudłował na potęgę. W trzech ostatnich spotkaniach jego skuteczność wynosi 17/57 z gry (29%) w tym 6/24 zza łuku (25%). I mimo tego chłop ma czelność kończyć mecze następującymi po sobie izolacjami. No cóż, Mamba Mentality ma swoje złe i dobre strony…

Mitchell niech się bierze za robotę. W zeszłym sezonie w mediach społecznościowych umieszczał cytaty motywacyjne. Teraz co najwyżej ciuchy i przebieranki wkleja.

Blazers 103 Warriors 118

17-2 zespołu Steve’a Kerra. Grają nieprawdopodobnie ruchliwą i zaangażowaną koszykówkę. Zawsze wiedzą gdzie szukać przewag, nikt tu na pałę nie jeździ. Trener szuka najlepszej dyspozycji, energii, gorącej ręki. Portland najgorzej w lidze kryją niskie skrzydło. Andrew Wiggins: 25 punktów 10/16 z gry. To już sześć lat odkąd Dubs zdominowali ligę. Mieli słabsze momenty w ostatnich dwóch sezonach, wiadomo, ale Draymond (12/8/12/2/3) i Stephen (32/7/8) zawsze i niezmiennie ogrywają Portland.

Kings 141 Lakers 137 (3OT)

Sprawiedliwości stało się zadość, LeBron James został ukarany kwotą piętnastu tysięcy dolarów grzywny za “cieszynkę” spod znaku Sama Cassella, czy jak to pisał ostatnio BLC, wielkie jaja Freda.

A mecz? A dajcie mi spokój z tymi dziadkami! Obejrzyjcie migawkę. Tak się składu nie buduje. To je amelinium. Tego nie pomalujesz!

Patronów wczoraj nie było więc pozdrawiam sąsiadkę Alicję.

Dobrego dnia wszystkim. B

Ostatnie Wpisy

43 comments

    • Array ( )
      Washington Irving 27 listopada, 2021 at 15:28

      Zastanawiam czy jakby wygrała w bańce wygrała inna ekipa niż Lakers to też byłby “puchar Myszki Miki” ? Po prostu nie rozumiem logiki, która za tym “rozumowaniem”.

      (25)
    • Array ( )

      Skoro puchar Lakers to puchar „Myszki Miki” to jak nazwiemy puchar Bucks ? Puchar „Anty-szpitalny” ? Dajcie sobie spokój.

      Lebron chciał koniecznie wygrac samodzielnie kolejny mecz, ale takie mecze się nie powtarzają cały czas, zmęczony ceglił na potegę, Lakers powinni to wygrać bez problemu przed czasem. W dogrywkach piłkę powinien rozgrywać Westbrook, bo zagrał dobre zawody, wchodził pod kosz i rozdawał podania. Obstawiam, że wtedy by tego nie przegrali.

      (7)
    • Array ( )

      Nie cierpię lakersów, ale każdy miał te same warunki, więc to takie na sile szukanie ch do d.

      (3)
    • Array ( )

      Przecież to Kobe wygrał to mistrzostwo, a nie Lakers…. To było obrzydzajcie aby zarabiać na tragicznej śmierci.

      (0)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Fakt, Donovan Mitchell ostatnio ma spadek formy, ale warto też wspomnieć o Rookie z Nowego Orleanu Herbie Jonsie, który wyrasta na elitarnego defensora, który zgasił dzisiaj Donovana tak jak ostatnio Paula George’a, zachęcam Admina do śledzenia tego grajka. 😀

    (28)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    Jak ktoś nie oglądał Lakersów a ma okazję sobie włączyć pierwsze parę minut meczu to polecam. Niektóre posiadania defensywne wyglądały po prostu żałośnie, jak karykatura. Oni w obecnym składzie vs drużyny takie jak Suns czy Utah są 0:4 w ewentualnej serii. Bron jest łebski gość, na bank wie co się święci – będzie dużeeee przemeblowanie składu. Pytanie czy ktoś się połakomi na Russa za rozsądną cenę.

    (1)
    • Array ( )

      No widzisz, a ja się delikatnie z tym nie zgadzam. TD oczywiście klepnięte, ale w defensywie on się nigdy nie oduczy tych swoich beznadziejnych nawyków, plus on nigdy nie przestanie rzucać tych bricków. Jako anty fan LA byłem zadowolony za każdym razem gdy się pojawiał na boisku, i bałem się gdy schodził. Mam “lekko” kontrowersyjną tezę, w którą sam do końca chyba nie wierzę, że gdyby Lakersi zwolnili go z kontraktu i grali identycznym rosterem jak teraz minus Russ to byliby lepszą drużyną. Wiem, wiem, trochę bullshit ale gdyby zamiast Westbrooka na boisku był non stop jakiś strzelec/obrońca to kto wie.

      (4)
    • Array ( )

      mac1 Rozumiem o czym mówisz ale jego ostatnie statystyki pokazują że forma zwyżkuje. Nawet nie chodzi o triple double, a o skuteczność rzutów z gry i wolnych, jest trochę lepiej ze stratami. Ogólnie jako 3 w hierarchii drużyny robi solidne 20/9/9, rzutowo też jest spoko. W końcówkach meczów na styku raczej patrzy na Lebrona i Davisa. Obrona jest problemem, ale raczej całego zespołu. Vogel fatalnie ich ustawia. Na dłuższą metę bez Russa graliby jeszcze gorzej. Przez całą jego karierę przewijały się opinie że zespoły lepiej grają bez niego, bo niby nie ma tego chaosu, ale też nie ma energizera. Wszystkie staty jasno pokazywały że grając w OKC, Wizards i Rockets drużyny były mocniejsze z nim na boisku.

      (6)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Niech Jah ma Ja w swojej opiece!
    I niech strzeże wszystkich przed wszelką kontuzją!
    One Love!
    ps: Kto chciałby grać w Warriors ręką w górę;)

    (3)
    • Array ( )

      @Kawalarz

      Przed rozpoczęciem rozgrywek nazwałem ich LA Dziadkers, teraz, w trakcie sezonu nazwałbym ich bardziej LA Clowns. I piszę to z lekkim przymrużeniem oka, a lekkim dlatego, że prawie w każdym spotkaniu odstawiają jakiś cyrk. Nie wiem, co będzie z tym zespołem, czy tu się cokolwiek zmieni, ale przykro się na nich patrzy (będąc fanem LAL od kat), a równocześnie i śmiesznie, bo rozrywki dostarczają co krok.
      Osobna kwestia to Vogel, trener z „defensywnym” umysłem, którego zespół w ciągu dwóch lat stoczył się z jednej z najlepszych defensyw ligi do pozycji jednej z najgorszych.

      (7)
    • Array ( )

      Ja mam inna nazwę, bez LA co prawda, film kręcony w Hollywood więc może podejdzie… THE EXPENDABLES. Chociaż tam mimo wszystko ekipa na koniec filmu wygrywała.

      (-1)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Fajna promka na League Passa, jeśli ktoś dotąd się nie zaopatrzył, bo ze względu na cenę np. żona nie pozwoliła. 50% off do pn bodajże

    (1)
    • Array ( )

      Rookie wall dla Cade’a po 20 spotkaniach? Hmm myśle ze słaba skuteczność wynika po prostu z tego ze:

      1. Nie jest urodzonym strzelcem
      2. Inny poziom gry
      3. Bardziej atletyczni obrońcy

      Będzie solidnym grajkiem ale czy jakaś mega gwiazdą? Na ten moment ciezko powiedzieć.

      (1)
    • Array ( )

      @obs
      Z Cunningham’a zadnej gwiazdy nie będzie. Admisiowi się podoba jego buzia, pokochal xxx i się zaślepił miłością. W zyciu tak bywa. Kiedy Admis kochał LeBrona, ale mu się za stary zrobił.

      (0)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    No Ok nadszedł czas by trochę ponabijac się z lalek, a to dlatego, ze powoli czuje, ze z tej maki chleba nie będzie. Lebron jest wolny jak wóz z węglem i nie dlatego, ze ma 37 prawie lat tylko, ze ma 206 wzrostu i wazy ze 118kg, albo lepiej i jeszcze próbuje ball handlingiem minąć przeciwnika na lini 3 punków. Pociąg stojący na stacji jest szybszy.
    Druga sprawa o ile dobrze widziałem kontuzje Moranta to wyniknęła ona z uderzenia przeciwnika w bok kolana, wyglada to na zerwanie, lub naderwanie wiązadła bocznego, lub środkowego. Tego być pewnym nie mogę, bo już raz machnąłem się z Antkiem w PO, ale ja jak widze nienaturalnie kręcenie kolana to już mi się dłonie pocą.
    29 jest mecz Lalek z Tlokami i to warto obejrzeć. Niby Stju twierdzi, ze jest Ok, ale ja cos czuje, ze tak łatwo nie odpuści i mecz będzie wysokiego ryzyka. Jest wielce prawdopodobne, ze sam LJ się stresuje przed tym meczem, bo ma więcej do stracenia 😉

    (1)
    • Array ( )

      @all3 ej kej ej pirate szuter
      Wspaniała analiza sytuacji w Jezioranach ze strony zatwardziałego poplecznika Clippers, tak trzymaj, Twoje fachowe oko niezmiennie ubarwia sekcję komentarzy 🙂

      (0)
  6. Array ( )
    Odpowiedz

    James po tym sezonie, jedyne co może zrobić, zeby wyjść z tego bałaganu z twarzą, a nie kończyć kariery (bo wszyscy wiemy i widzimy, mimo sympatii czy antypatii, facet “nadal to ma” i nadal potrafi grać) – wypierniczyc połowę składu tych “udawanych gwiazd” pokroju Davisa, Westbrooka czy przebrzmiałego Melo, złożyć ekipę z jakiegoś szrotu czy dosłownie nieopierzonych debiutantów i z pozycji rozgrywającego, czy nawet szóstego gracza, wprowadzić ich do PLAYOFFS. może to się wydawać głupie, ale jest to jakieś rozwiązanie.

    (-5)
    • Array ( )

      Pierwsza piątka złożona z ligowego szrotu i Jamesem na ławce ma wejść do playoffs? Ok, widzę że dzisiaj mocna sobota u ciebie:)

      (5)
    • Array ( )

      Wydaje mi się ze powinienes odczepić się ode mnie i od moich postów. Nie pozdrawiam. Widzę twoje komentarze, widzę ze są bezsensowne, a z idiotami w przepychanki nie lubię wdawać 🤗😘 przemyślenia masz tak inteligentne, jak Twój nick.

      (-6)
    • Array ( )

      Ok już się odczepiam od ciebie. Lebron źle zrobił że przed sezonem wymienił pół składu, więc teraz powinien … wymienić pół składu. Masz genialne pomysły 😉

      (8)
    • Array ( )

      @Olas
      Jakże genialny plan, no wręcz nie ma on słabych punktów! Jeszcze ten caps dla podkreślenia rangi PO, coś wspaniałego, chyba siedzenie na tej kanapie u dziewczyny/narzeczonej służy Twej wyobraźni 😉

      (2)
  7. Array ( )
    Odpowiedz

    LAL w ataku pewnie z czasem się ogarną. Westbrook wygląda coraz lepiej, będzie jak rok temu z Wizards. Prawdziwym problemem jest obrona. Dwa lata temu gdy wygrywali mistrzostwo mieli najlepszą obronę w lidze i to robiło różnice. Melo, Jordan czy Westbrook osłabiają obronę. Monk i James też nic w tym aspekcie nie dodają. Jeśli mają zacząć wygrywać coś musi się zmienić.

    (2)

Komentuj

Gwiazdy Basketu