fbpx

NPAW 440: you can’t guard Stephen Curry!

18

Siema, świrusy! W minionym tygodniu miałem nieco pecha z perspektywy pisania odcinka NPAW bo największa rozruba, czytaj przepychanki LeBrona z Isaiah Stewartem zdarzyły się na samym początku tygodnia i dzisiaj to już odgrzewany kotlet, a dla admina to nawet “retro”, hehe. LeBron coś tam jeszcze potem próbował tańcować, żeby utrzymać zainteresowanie:

…za co dostał, jak się można było spodziewać piętnastaka. Zatem teoretycznie mógłbym tu napisać raz jeszcze wstęp do NPAW 438 tylko nazwiska podmienić i gitara, postarane tak na 30%, pewnie i tak mało kto to czyta. Ale, co to, to nie! Tak łatwo się wywinąć nie zamierzam! Coś znajdę, może to. Pisałem ostatnio artykuł na temat Anthony’ego Edwardsa. Patrzcie co chłopak ostatnio odwalił!

Tu z jeszcze innej kamery, no cudo. Prawie jak dunk de la mort, c’nie?

Byłby jeden z najładniejszych wsadów sezonu, niestety, sędziowie dopatrzyli się faulu i nie ma nic. Przy tej okazji zacząłem się zastanawiać ile takich zagrań nam umyka dzięki arbitrom. Wsady, bloki czy crossovery, które mogłyby stać się ikoniczne, a które gwizdkiem sędziego wysłano na śmietnik historii. Można też spojrzeć na to z drugiej strony.

#Gdyby to najczęstsze słowo polskie…

Gdyby wtedy, wiecie kiedy, nie? Gdyby wtedy arbiter gwizdnął faul na Bryonie Russellu… Mogło by być jak w tym filmie “Efekt Motyla”, historia zmieniłaby się diametralnie. To oczywiście przykład bardzo jaskrawy, ale zależało mi na czymś mocnym. Z punktu widzenia “ligowej szarzyzny” gwizdek w tę czy we w tę nie robi aż takiej różnicy, ale mimo wszystko czasem trochę szkoda Postanowiłem wskazać Wam kilka tego typu zagrań, dajcie znać co myślicie:

-> Jamal Murray niszczy DJ’a Wilsona:

-> Jeff Teague pacyfikuje Morrisa, to zagranie ma już prawie dekadę, ale internet pamięta:

-> Richard Jefferson kładzie do spania Michaela Kidda Gilchrista:

Na koniec dowodu sytuacja z Blake’m Griffinem przeciw Marcinowi Gortatowi. Dla Griffina był to szósty faul i wyleciał z meczu, sami oceńcie:

Przykłady takich zagrań można mnożyć, bo nie ograniczają się tylko do wsadów. Wszyscy wiemy co wzbudziło taką reakcję ławki Lakers, prawda?

Z tą myślą Was zostawiam i przechodzę płynnie do…

#Kalendarium

Dziś 28 listopada, oto z czym kojarzy się ta data w NBA:

1969: W ostatnich 16 sekundach spotkania z Royals, zawodnicy Knicks zdobyli 6 punktów i zwyciężyli. To dało im osiemnaste z rzędu zwycięstwo, ówczesny rekord NBA. Pamiętajcie, że nie było wówczas rzutu za 3.

1992: Reggie Miller ustanowił swój punktowy rekord kariery, zdobywając 57 punktów przeciw Charlotte Hornets.

Urodzeni tego dnia byli i obecni gracze NBA to np. Roy Tarpley (RIP), Leandro Barbosa i Andrew Bogut.

#Fakty tygodnia

-> Suns mają 16 wygranych z rzędu. Do wyrównania rekordu klubu będą musieli poradzić sobie z ekipą GSW.

-> Marc Gasol wraca na europejski parkiet. Więcej info poniżej

-> Warriors mają teraz bilans 17-2. To ich czwarty w klubowej historii początek 16-2 lub lepiej. Za każdym razem gdy na przestrzeni pierwszych osiemnastu spotkań osiągali taki bilans, dochodzili do finałów NBA. czy teraz też się uda?

Dobra, lecim!

#How do you even guard this?!

Czy na to jest jakaś obrona? Nonszalancja pomieszana z chłodną perfekcją wykonania. Dokładnie 43 trójki dzielą Curry’ego od Raya Allena w tym momencie.

#Pogaduchy

Tu z kolei dwaj inni czołowi strzelcy ligi wymieniają koleżeńskie wskazówki. “You don’t want that fire”

#Shaqtin’ a Fool

Tradycyjnie już w podsumowaniu goszczą prześmiewcy Shaqa. Diallo prawie uciekł z hali!

#Welcome home

Marc Gasol wraca do Girony, by zasilić szeregi zespołu, który sam powołał do życia w 2014 roku. Teraz będzie tu grającym dyrektorem.

#Oreos and milk

Giannis Antetokounmpo zdradza sekrety swojej mistrzowskiej diety. Gość ma urok osobisty na równi z talentem. Ten sympatyczny młody człowiek, który pytał żony “Czemu do cholery nie powiedziałaś mi, że można moczyć ciastka w mleku?” ma dwa tytuły MVP, statuetkę MVP Finałów i przewodzi swemu zespołowi w punktach, asystach, zbiórkach i skuteczności z gry.

#Long, long time ago…

Na zakończenie retro kącik, a w nim Reggie Miller i jego punktowy rekord kariery. Bang!

I to by było na tyle, THAT’S ALL, FOLKS!

[BLC]

Ostatnie Wpisy

18 comments

    • Array ( )

      Najlepszy był ten „lekki pojazd” kolegów: oni kupowali łańcuchy i samochody, a ja oreo😀

      (4)
  1. Array ( )
    Odpowiedz

    Dzięki BLC czytało się jak zwykle ciekawie. A jeden z najlepszych punktów NAPAW to Twoje wstępy 🙂 a tak w ogóle to na co była ta reakcja zawodników Lakers? Bo widziałem tą reakcje wielokrotnie ale ciągle to był jakiś montaż z różnymi sytuacjami.. :p
    Pozdro

    (7)
  2. Array ( )
    Odpowiedz

    W oceanicznym ryku nabitej głowami hali
    Boston Garden, w ekstazie od górnych galerii po parter,
    wbiegają truchtem, luźni, zblazowani, cali
    w niby-leniwej glorii, pięć piętrowych panter:
    długoręki Kevin McHale, sześć stóp i dziesięć cali

    ofensywnego geniuszu; chmurny i uparty
    wielkolud Robert Parish; piegowaty Dennis
    Johnson, mistrz błyskotliwych podań; jego partner
    Danny Ainge, cwany gówniarz z wyglądu, bezcenny
    artysta strzałów z dystansu; aż wreszcie wstępuje na parkiet

    Larry Bird (z trybun: „LA-RREE!!!”), kluchowaty, senny
    blondas, w którym nikt by się nie domyślił żywej,
    jedynej, wszystko dotąd zaćmiewającej legendy.
    Fale wrzawy wzbierają, aż burzliwe grzywy
    walą się, nagła cisza święci ewidentny

    fakt: w dziejach koszykówki nie było drużyny
    tak zgranej, niezrównanej. Gwizdek, pierwszy wyskok
    do piłki. Parish; Johnson; McHale czterema dużymi
    krokami dopada kosza, dwa punkty, ryk: znów im wyszło.
    „Socjotechnika: bez meczów, lig, tabel zbyt by się dłużyły

    Tygodnie”, mruczę zawistnie. (Bird rzuca się w kłębowisko
    ciał, zwód, łuk strzału: znowu!). Nie: tylko trochę mniej niedoskonali
    niż każdy, są doskonale kochani, nienawidzeni, są wyspą
    wyrosłą nad obojętność. Na mgnienie. Tak, ale na mgnienie ocali
    ich to, że wystają o głowę ponad tę resztę, to wszystko.

    Stanisław Barańczak “Pierwsza Piątka” 1988

    (4)
  3. Array ( )
    Odpowiedz

    Kolejny piekny wieczor z Wariors…Niesamowita druzyna … akcje ,zrywy,mega obrona ,jeszcze lepszy atak… Genialny fenomenalny Steph .Czuje sie jak po obejrzeniu bardzo hitowego filmu.Zycze miska

    (5)
  4. Array ( )
    Odpowiedz

    Ktos tu wczoraj zarzucil Stefkowi ze ma tyle trojek bo wiecej rzucaja niz Bird miller allen czy korver.Ale jakie rzuty oddaja oni a jakie niekonwecjonalne rzutynoddajenCurry… Zobacz dzisiejsze z clipers obled

    (5)
  5. Array ( )
    Odpowiedz

    Curry zwłaszcza w grze Greenem to czysta maestria. What’s not to like? Potrafi wszystko jak ma napisane na butach, podciągnął się w obronie, czego wiele osób nie chce zauważyć. Biega bezustannie na zasłonach, potrzebuje ułamka sekundy by złożyć się do rzutu. Zmienił oblicze gry, w tym co robi naśladowców ma wielu, ale tak naprawdę jest on, a po nim dlugo, długo nikt.
    A przy tym nadal prezentuje niepohamowany entuzjazm, w każdym spotkaniu widać ze gra w kosza nie przestała być jego pasją.
    Obserwowanie jego gry to czysta przyjemność.

    (5)

Komentuj

Gwiazdy Basketu